o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

czwartek, 5 stycznia 2012

uś! .. UJ czy UB?

 ZAMIAST  WSTĘPU.
(   )  Mam zatem propozycję akcji blogerskiej.
Wszyscy blogerzy, którym jeszcze się coś chce, proszeni są o wstawienie w stopce swoich podpisów następującego hasła:
"Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart"
Słowa "Isten, áldd meg a magyart", podobnie jak "Jeszcze Polska nie zginęła" stanowią wersy otwierające hymn państwowy - połączone w tej parze znakomicie współgrają ze znanym u nas od wieków przysłowiem "Polak, Węgier, dwa bratanki". Węgierskie zdanie oznacza "Boże zbaw Węgrów" - coś mi mówi, że również w naszym interesie leży to aby istotnie Bóg zbawił Węgrów...
Uderzające jest też to, że zbitka tych krótkich inwokacji z naszych hymnów jest semantycznie bez zarzutu i tworzy logiczny ciąg. Jeśli wzmocnimy to rozważanie wspomnianym już kwietniowym przełomem, najpierw dla nas, potem dla Węgrów... cóż... brak słów... są tylko znaki ?Niech ta symboliczna akcja będzie poparciem tego co dzieje się na Węgrzech i zarazem sprzeciwem przeciwko temu co dzieje się, zapewne nie po raz ostatni, w Polsce (nie tylko odnośnie Viktora Orbana).
Jednocześnie niech będzie to swoiste memento mori dla "naszych" pomazańców, nędznych polityków zmierzających w całkowicie przeciwnym do węgierskiego kierunku - niech pamiętają, że żaden immunitet nie trwa wiecznie.
Nie wiem jak długo powinna trwać taka akcja - dzień, tydzień, rok, a może do skutku ? Do dnia, w którym nie będziemy się musieli wstydzić przed naszymi historycznymi braćmi Węgrami ?
To pozostawiam do Waszego uznania.
********************************************************************

Ince” trzeba postawić pomnik,

A rektorom – szklany nocnik,

aby zobaczyli co zrobili

Józef Wieczorek

(przyczynek do poznania postaw wobec instalowania i utrwalania komunizmu w Polsce)
Tablica w kościele mariackim w Gdańsku
65 lat temu – 28 sierpnia 1946 r. w Gdańsku została zamordowana Danuta Siedzikówna “Inka” , niespełna osiemnastoletnia sanitariuszka z oddziału ‘Łupaszki’. Ta zbrodnia pokazała prawdziwe oblicze wprowadzanej władzy ludowej, dla której ta niepełnoletnia jeszcze dziewczyna miała stanowić zagrożenie. Zamordowana została po ‘klastycznym’ dla ‘ żołnierzy wyklętych ‘ śledztwie i ‘procesie’, w którym prokurator pułkownik Wacław Krzyżanowski uznał ja za ‘wroga ludu’ .
Danuta Siedzikówna urodziła się na skraju Puszczy Białowieskiej (3 września 1928 ) w Guszczewinie koło Narewki, w rodzinie leśniczego, który po agresji sowieckiej na Polskę został wywieziony na Sybir i zmarł w Teheranie po opuszczeniu ZSRR z armią gen Andersa . Matka działała w Narewce, w siatce AK, ale w 1943 r. została rozstrzelana. Młodziutka Danusia, wraz ze swoją siostrą, kontynuowała działalność matki. Zaaresztowana przez UB w maju 1945 r. ucieka w drodze do Hajnówki i dostaje się do 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Pełni funkcję sanitariuszki. Zaaresztowana przez UB w lipcu 1946 r,. w Gdańsku – Wrzeszczu, przy ulicy Wróblewskiego 7, zostaje skazana 3 sierpnia i zamordowana na kilka dni przed swoimi urodzinami odmawiając przed śmiercią zwrócenia się do Bieruta z prośbą o ułaskawienie. ‘Zachowałam się jak trzeba’ - napisała przed śmiercią w grypsie więziennym do babci.
(Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba” Danuta Siedzikówna “Inka” 3 IX 1928 – 28 VIII 1946 – Piotr Szubarczyk, Biuro Edukacji Publicznej Gdańskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu , Gdynia, 2006 )
 Tak, “Inka” zachowała się jak trzeba wobec instalowania władzy komunistycznej w Polsce, zachowała się jak trzeba wobec zbrodniczego ‘prezydenta’ z NKWD.
Mimo bardzo młodego wieku, prosta dziewczyna, pochodzenia wiejskiego, ‘puszczańskiego’, rozumiała sytuację w jakiej znalazła się Polska po sowieckim ‘wyzwoleniu’ i czyniła to co uważała za konieczne, jak dziesiątki tysięcy żołnierzy niezłomnych, zwanych żołnierzami wyklętymi . Zachowywała się jak trzeba, choć bez szans na zwycięstwo. Innego wyjścia nie widziała.
Inka” zasługuje na to aby stanowić wzór dla młodzieży, wzór honoru i patriotyzmu, który nieraz prowadzi do ‘wyklęcia’, a nawet do śmierci. “Inka” zasługuje na pomnik, który stanie w przyszłym roku w Galerii Wielkich Polaków, w patriotycznym Parku im. Dr Henryka Jordana w Krakowie. Już wiadomo, że rzeźba będzie piękna, jak piękna była postawa “Inki”. Należą się podziękowania twórcy Galerii Wielkich Polaków – Kazimierzowi Cholewie, za wysiłki na rzecz uczczenia tej pięknej postaci.

W Parku Jordana w Krakowie

Znamienny jest los oprawców “Inki”, jak i akt sądowego zabójstwa, które oczywiście nie zachowały się. Prokurator pułkownik Wacław Krzyżanowski za haniebne „zasługi” otrzymał w PRL wiele odznaczeń, nagród, no i ‘zasłużoną’ emeryturę. Proces przeciwko Krzyżanowskiemu, już w III RP zakończył się uniewinnieniem stalinowskiego prokuratora. Widać jak silnie III RP zakorzeniona jest w systemie PRL..
Józef Bik – Bukar- Gawerski – naczelnik wydziału UB w Gdańsku podczas dokonywania mordu na „Ince” – został doceniony za zasługi dla utrwalania władzy ludowej i kilka dni po zbrodni, w dniu 18 urodzin “Inki” – awansował na oficera śledczego w MBP w Warszawie, a następnie otrzymał Srebrny i Złoty Krzyż Zasługi oraz Order Odrodzenia Polski. Z Polski wyjechał na fali po-marcowej emigracji 1968 r. do Szwecji, gdzie został odnaleziony po tym jak wystąpił do IPN o zaświadczenie o pracy w organach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego aby dostać wyższą emeryturę.
A w Narewce patronem zespołu szkół jest Aleksander Wołkowycki, konfident NKWD i gestapo, który wydał matkę „Inki” zamordowaną przez gestapo w 1943 r. W Polsce Ludowej z bohaterskiej „Inki” zrobiono zbrodniarkę, a z kolaboranta zrobiono bohatera i ten stan podtrzymywany jest do dziś. Widać jaka jest zapaść edukacyjna w III RP – niestety nie tylko na szczeblu szkolnictwa ‘niższego’, ale także ‘wyższego’.
Do dziś niemal nieznana jest postawa w Polsce Ludowej bardziej wykształconych od “Inki” rektorów uczelni krakowskich (i nie tylko krakowskich), którzy winni stanowić wzór dla młodzieży, ale na to nie zasługiwali i nie zasługują.. Wielu rektorów i profesorów miało i ma nadal inną od „Inki” świadomość istoty Polski powojennej .
Już na pierwszych, po II wojnie, posiedzeniach Senatu UJ profesorowie z nadzieją przyjmowali nową Polskę – zniewolenie sowieckie i wprowadzenie systemu totalitarnego odbierając jako wyzwolenie i demokratyzację kraju. Bardzo wcześnie okazali wsparcie dla aparatu terroru i zbrodni – potępiając swoich kolegów – naukowców (Eugeniusza Ralskiego, Karola Buczka, Karola Starmacha, Henryk Müncha) sądzonych w procesie WiN w Krakowie w 1947 r.
 Tablica na ul. Senackiej 3 w Krakowie
24 sierpnia, podczas obrad Konferencji Rektorów Szkół Wyższych, Stanisław Kulczyński, rektor Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu, zgłosił projekt rezolucji potępiającej sądzonych w Krakowie uczonych:
Zebrani na konferencji rektorów uczestnicy wyrażają żal i oburzenie, że znalazły się w świecie naukowym jednostki, zasiadające na lawie oskarżonych w obecnym procesie krakowskim, które swą przestępczą działalnością w podziemiu, skierowaną przeciwko Narodowi i Państwu rzuciły cień na społeczność naukową polską. Zebrani wy rażą ją przekonanie, że cały świat nauki polskiej kategorycznie odgradza się od tego rodzaju działalności .
Podpisali ją rektorzy wielu szkół wyższych, w tym z Krakowa: R Walter – rektor UJ, Stanisław Skowron – dziekan Wydziału Lekarskiego UJ, a także Walery Goetel – rektor Akademii Górniczej, inż, Stella-Sawicki – prorektor Akademii Górniczej, Zygmunt Sarna -rektor Akademii Handlowej oraz Adam Krzyżanowski – dyrektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych
Na tę haniebną rezolucję w trakcie procesu powoływał się prokurator, żądając wysokich kar dla sądzonych pracowników Uniwersytetu.” (Ryszard Terlecki- Uniwersytet Jagielloński wobec procesu krakowskiego w 1947 roku Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 18: 2002).
 Ta postawa bynajmniej rektorom nie zaszkodziła w opinii środowiska akademickiego i w karierach akademickich.
Tą postawę rektorów można wręcz uznać za akt założycielski Polski akademickiej okresu PRL i także III RP. To nie był jakiś niefortunny epizod, to był początek degradacji elit akademickich, początek formowania się nowych kadr akademickich potrzebnych do formowania nowego człowieka w systemie komunistycznym.
Kadry akademickie selekcjonowane negatywnie w ramach symbiozy PZPR (wcześniej PPR) – SB (wcześniej UB) – nomenklaturowe władze uczelni, do dnia dzisiejszego w większości wykazują jakże odmienną postawę od „Inki’ . „Inka” mogła z dumą napisać – zachowałam się jak trzeba. Czegoś takiego rektorzy krakowscy (i nie tylko krakowscy) po procesie WiN ( i także po późniejszej kolaboracji z systemem komunistycznym) napisać zasadnie nie mogą.
 Podczas procesu zachowali się jak nie należy, haniebnie i często później ich zachowanie nie było takie jak trzeba. Powstało przymierze Towarzyszy Szmaciaków i Profesorów Szmaciaków funkcjonujące w PRL, i nawet po upadku PRL, co skutkuje degradacją ‘elit’ do dnia dzisiejszego .
Nie bez przyczyny zdecydowana większość środowiska akademickiego – beneficjentów systemu PRL i reprodukowane przez nich kadry w III RP – do tej pory nie chce poznać swej historii, ani się oczyścić. Większość protestowała przeciw lustracji, nie ma nic (lub prawie nic) przeciwko zatrudnianiu do dnia dzisiejszego kolaborantów systemu komunistycznego – tajnych i jawnych współpracowników. Nie rozliczono się do dnia dzisiejszego, ani z haniebną postawą wobec procesu WiN, ani z wielką czystką akademicką końca PRL. Nawet autorzy czystki są do dnia dzisiejszego anonimowi, a tysięcy ofiar tej czystki do tej pory nie ‘zinwentaryzowano’.
Komunistyczny system kłamstwa na uczelniach trzyma się dobrze, a ci którzy go destabilizowali i destabilizują na uczelnie nie mają szansy wrócić. Po roku 1989 odwilży na uczelniach nie było ! I o tym zadecydowały autonomiczne władze akademickie uformowane w systemie komunistycznym.
Nadal w III RP niedostatki honoru u ‘akademików’ nieraz zastępowano doktoratami i profesurami honorowymi. Standardową postawę kadr akademickich wyznacza nadal podręczna ‘strusiówka’, w której odważanie chowają głowę, aby jej nie narazić na szwank. Faktem jest, że próba życia z podniesioną głową w środowisku akademickim traktowana jest jak samobójstwo – taka głowa musi spaść. System akademicki wprowadzony w życie w Polsce Ludowej i utrzymujący się w III RP takich głów nie toleruje bo stanowią zagrożenie dla systemu. Akademiccy beneficjenci PRL nawet nie chcą zachować się jak trzeba i dobrze im z tym, a nawet uważają się za pokrzywdzonych, bo za mało im płacą np. za pisanie dzieł, w których nie zdołali zidentyfikować stanu wojennego, za formowanie młodzieży akademickiej swoim konformistycznym, oportunistycznym przykładem, za produkcję gówno prawdy (wg klasyfikacji prawd ks. prof. J. Tischnera) itp. tych co uczyli młodzież krytycznego myślenia., nonkonformizmu naukowego, elementarnej etyki – pousuwano z oskarżenia o negatywne oddziaływanie na młodzież, za niewłaściwą postawę obywatelską, za niewłaściwą etykę ( niezgodną z ‘etyką’ systemu komunistycznego). To co winno być wzorem dla młodych, było karane, potępiane od samego początku Polski Ludowej – nie tylko przez władze komunistyczne kraju, ale i przez kolaborujące z władzami ‘elity’ akademickie. Takie postawy są dziś usprawiedliwiane – przecież chodziło im o zachowanie substancji akademickiej. Rzecz w tym, że metoda walki o zachowanie substancji, przez jej unicestwienie, skutkować może tylko tym, że tej substancji później brakuje. Inną postawę, bliższą „Ince”, wykazuje jedynie margines akademicki. Po okresie PRL pozostała głównie akademicka, konformistyczna, egocentryczna, bezkrytyczna masa upadłościowa – rezultat polityki kadrowej wielu rektorów kolaborujących od samego początku z władzą ludową. Tym rektorom należy się też pomnik, ale raczej w postaci instalacji ze szklanym nocnikiem, aby zobaczyli co zrobili. i aby społeczeństwo mogło też się z tym zapoznać. Właściwym miejscem dla tego pomnika byłby niedawno otwarty Ogród profesorski obok Collegium Maius i Wydziału Historii UJ gdzie ‘pracują’ nadal ‘profesorowie’ piszący kłamliwe dzieje UJ.
 
Ogród profesorski

Ogród ten powstał w miejscu dawnego wychodka, gdzie umieszczone były latryny, więc i historycznie to miejsce byłoby najlepsze dla szklanego nocnika – pomnika haniebnych postaw i działań „elit” akademickich.

Takie dwa nowe pomniki w Krakowie mogłyby odegrać dużą rolę edukacyjną .
Pomnik „Inki’ walczącej z instalowaniem władzy ludowej stanowiłby wzorzec – jak trzeba się zachować.
Pomnik dla rektorów kolaborujących z instalującą komunizm władzą ludową – szklany nocnik – stanowiłby przestrogę jak nie należy się zachować.
Takiej wiedzy potrzebuje zagubione po okresie komunistycznym polskie społeczeństwo formowane do dziś przez (lumpen) elity akademickie.

Bibliografia: 
‘Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”
Danuta Siedzikowna “Inka” 3 IX 1928 – 28 VIII 1946 – Piotr Szubarczyk, Biuro Edukacji Publicznej Gdańskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu , Gdynia, 2006
 Patronka na trudne czasy - Piotr Szubarczyk – Nasz Dziennik, 2009-03-11
Pamiętajmy o Ince - Piotr Szubarczyk, Nasz Dziennik , 27.08.2011

Zamordowanie „Inki” – Polskie Radio Historia, 03.08.2011

Nieznane oblicza Józefa Gawerskiego-Piotr Szubarczyk IPN Gdańsk„Nasz Dziennik” 2007-01-27 

65 lat temu na karę śmierci skazano sanitariuszkę AK – Danutę Siedzikównę – PAP – Nauka w Polsce , 2011-08-03

Sowiecki agent straszy w Narewce - Jacek Dytkowski

Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 23-24 lipca 2011, Nr 170 (4100)



Uniwersytet Jagielloński wobec procesu krakowskiego w 1947 roku – Ryszard TerleckiZeszyty Historyczne WiN-u”, nr 18: 2002

Był wychodek, będzie Ogród Profesorski -Małgorzata Skowrońska, Gazeta wyborcza Kraków, 05.08.2008

Haniebna postawa rektorów wobec naukowców z WiN-uJózef Wieczorek

Lustracja i weryfikacja naukowców PRL  Józef Wieczorek


Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego - Józef Wieczorek

List otwarty do Prezesa Polskiej Akademii Umiejętności- Józef Wieczorek

 

List do Polskiej Akademii Umiejętności w sprawie wycofania z obiegu edukacyjnego ‘Dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego’Józef Wieczorek

POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII - Józef Wieczorek

środa, 4 stycznia 2012

p r z e d ś w i t


Benjamin Fulford – uzupełnienie
Należy się kilka słów uzupełnienia do streszczenia wywiadu z Benjaminem Fulfordem z dn. 29 grudnia, który niedawno zamieściłem na blogu:

Benjamin Fulford: Czeka nas wielka zabawa pod koniec 2012!

(…) Wg. Fulforda, głównym problemem współczesnego świata jest to, że system finansowy został przejęty przez fanatyków religijnych, którzy są przekonani, że ich powołaniem jest rządzenie całym światem z Jerozolimy i że w międzyczasie powinni wymordować 4-5 miliardów ludzi w ich Armageddonie. Pozostała część ludzkości ma im służyć jako niewolnicy (…)  Read more of this post

W artykule z dn. 26 grudnia 2011 Fulford podał, że:
  • -Seria aresztowań a Japonii to dopiero początek zmian. Aresztowanym zarzuca się wykorzystywanie Banku Japonii dla finansowania prywatnych inicjatyw.
  • Jednym z aresztowanych jest były Minister Finansów i Ekonomii Heizo Takenaka, który jest przesłuchiwany za zamkniętymi drzwiami i podobno „śpiewa jak kanarek”. Jedną z najważnieszych kwestii jest wyjaśnienie dlaczego przekazał kontrolę nad bankiem centralnym Japonii zagranicznym oligarchom, wliczając w to klany Rockefellera i Busha.
  • [komentarz monitorpolski: jeśli sprawy pójdą dobrze, a na to się zapowiada, podobne kwestie będą musieli wyjaśnić ministrowie innych krajów, którzy w podobny sposób dokonali zdrady swoich państw. Niewykluczone, że i do tego dojdzie w Polsce, wg. moich źródeł NBP prawdopodobnie zatrudnia tylko pracowników z pewnej grupy etnicznej i aby tam dostać pracę potrzebne jest odpowiednie poręczenie].
  • Stara ekipa z b. premierem Yasuhiro Nakasone próbuje utrzymać sowją silną pozycję mimo serii aresztowań.
  • Kim Jong Il został zabity przez szwedzką prostytutkę dwa lata temu, która podała mu truciznę wywołującą atak serca. Od tamtej pory w Korei Północnej zastąpiło do dwóch sobowtórów – obaj zostali sprzątnięci. Informacje te pochodzą z prawicowych źródeł japońskich oraz od północnokoreańskiego agenta w Japonii. Kim Jong Un jest synem Japonki Megumi Yokota, która była porwana w wieku lat 13 i przewieziona do Korei Północnej. Yokota jako agent Korei Północnej towarzyszyła Kimowi podczas jego studiów w Szwajcarii. Obecnie chce powrócić do Japonii.
  • Źródła pochodzące z rodziny Rotszyldów doniosły Fulfordowi, że Korea się niedługo zjednoczy pod przewodnictwem b. Korei Północnej, powołany zostanie tam bank centralny – co ma się przyczynićdo gwałtownego rozwoju tego nowego kraju. 1 milion uchodźców wróci do Korei z USA. Amerykańskie wojska opuszczą półwysep.
  • Ustalono, że pomiędzy Chinami i Japonią handel będzie rozliczany bezpośrednio w walutach tych krajów. Jak dotąd 60% transakcji było rozliczanych w dolarach.
  • Zmiany w Azji będą miały silne reperkusje w Europie i Stanach Zjednoczonych już w tym roku. Pod koniec stycznia zaczną się poważne problemy, gdy wielkie instytucje podsumują swoje rozliczenia. Wg. informacji z CIA, mogą paść takie banki jak Citibank, Deutschebank, Bank of America, Goldman Sachs i J.P. Morgan. Goldman Sachs jest kontrolowany przez Rockefellerów.
  • Pewne jest, że wewnątrz rodzin, w których posiadaniu znajdują się wielkie banki, w tym FED, nastąpił wyraźny podział. Niektóre z nich są na tyle aroganccy, że nie chcą ustąpić po cichu. Jednakże z pozycji lidera usunięto Geroge’a Busha Seniora, a nowe przywództwo zgodziło się już na plany Bractwa Białego Smoka na proponowane zmiany – zakończenie ubóstwa i powstrzymania niszczenia planety. Jest też przeciwne rządom dynastii rodzin królewskich i zapowiada zorganizowanie rozruchów w Ameryce Północnej i Europie w lecie, kiedy ciepła pogoda będzie sprzyjać wielkim demonstracjom.
  • Ludzkość zostanie uwolniona z kryminalnych elit, jednak kolektywnie musi być zdecydowana to zrobić. Wtedy można pod koniec roku urządzić wielką zabawę.
  •  http://monitorpolski.wordpress.com/

dno dna 1944 - 2012 -



















Kiedy Donald Tusk wyśle koce do Budapesztu?!

Taki modelowy news zaprezentowała telewizja zbudowana z peerelowskich gwiazd i dzieci peerelowskich gwiazd. I wszystko byłoby jak zawsze, ale zapachniało relacją z trzeciego świata, tymczasem „relacja” dotyczyła kraju europejskiego w dodatku członka Unii Europejskiej. TVN przedstawił Orbana niczym Roberta Mugabe, Muamara al-Kaddafi, w najlepszym razie Hugo Rafaela Chávez’a Frías’a. Nowa jakość, ale czy na pewno? Skoro mechanizm pożerania żywcem dziczy z czarnych i azjatyckich lądów, która miała dostęp do kości słoniowej, ropy, diamentów, czy chociażby opium, przeniósł się na kontynent europejski, to dlaczego metodologia miałby się zatrzymać? Orban być może będzie pierwszym przetestowanym, chociaż, co ja chrzanię, poleciał już przecież i Grek i nawet Berlusconi, w obu przypadkach zastąpili ich najwłaściwszy ludzie, europejskiego formatu. Z „relacji” TVN można było wynieść jedynie tyle, że jacyś Węgrzy wyszli na ulicę. Tak pobieżnie, okiem oceniając, nie wydaje mi się, aby na węgierskiej Marszałkowskiej zebrało się więcej kiboli i pozaustrojowej opozycji, nie szanującej demokratycznych wyborów, niż w czasie jednego, czy drugiego marszu w Polsce. Naturalnie TVN zupełnie inaczej ustawił kąt kamery i nawet zrobił plenery, ale mierząc zjawiska rozumem nie kamerą, ciężko mi się sprowadza te same liczebniki do wspólnego mianownika. Opozycja w Polsce zorganizowała protest w podobnej skali i jakoś nie przeleciał ten fakt po wszystkich newsach i serwisach, przypadkowo należących do tych samych rodzin, w których posiadaniu są banki i agencje „rejtingowe”.

Nie wiem jak ten fenomen tłumaczyć, być może tym, że Donald Tusk jako pierwszy wyskoczył z 6 miliardów euro, by zasilić francuskie i niemieckie banki komercyjne, tymczasem Oraban pokazał wielkiego wała. Najpierw pokazał wielkiego wała UE, a potem jeszcze wyciągnął środkowy palec MFW. Za te gesty Węgry już płacą, zawalił się „koszyk forinta”, potem do akcji weszły agencje, na koniec światowe serwisy informacyjne budują odpowiedni wizerunek budapeszteńskiemu Robertowi Mugabe. Pretekstów wybrano parę, między innymi: „orbanizacja”. Orban powinien wylecieć z demokratycznie postawionego stołka, ponieważ dopuścił się „orbanizacji”. Ki diabeł? A jak zwykle w tym rzecz! Co komu pasuje, niech sobie w miejsce „orbanizacji” podstawi i zawsze mu wyjdzie: zagrożenie demokracji, łamanie standardów z Maastricht, lekceważenie zapisów z Lizbony, nie respektowanie stanowiska ONZ, sprzeniewierzenie wartości Helsińskiej Fundacji Praw Węgra. W Polsce „orbanizacją” w pierwszej kolejności zajął się nie TVN, ale węgierski Żyd (naturalnie nie ma to najmniejszego znaczenia, w ogóle i żadnego), który uruchomił swoich etatowe płaczki demokratyczne z Fundacji Batorego. Od nich zaczął się temat, potem poszło normalnym trybem przez GW do TVN, aż po przerażające relacje zachodniej prasy i telewizji. Jeszcze nie sprawdzałem co napisał The Economist, czy The Wall Street Journal, ale mogę się w ślepej ocenie, co najwyżej o jednego Pol Pota pomylić.

W globalnej wiosce panuje nie tylko era powszechnej informacji, ale czarne dziury przekazu. Jak naprawdę się dzieje na Węgrzech, próżno szukać w Internecie, w każdym razie nie na pierwszych stronach. Tyle co się obiło o uszy wystarcza do diagnozy ogólnej. Wiem na pewno, że Orban ma ambitne plany zredukowania długu publicznego, część już zrealizował, nad drugą częścią planu się trudzi. Wiem, że Węgry mają najwyższy 27% VAT, ale wiem też dlaczego taki się dzieje. Orban po tym jak pokazał wała i palec nieważne komu i wcale nie żydowskiej finansjerze, nie ma innego wyjścia, by jednocześnie nie dopuścić do sprzedania Węgier za tyle „ile są warte” i zredukować zadłużenie, które zadławiło silniejszych od Węgier. Do tych informacji trzeba się dokopać, w TVN, a tym bardziej w światowych serwisach tajnych danych nie znajdziemy. Być może to już jakiś rodzaj zboczenia, ale mnie pasjonuje ten węgierski Jean Bedel Bokassa w samotnym pojedynku z „Dawidem”. Niestety nie daję mu większych szans i w tym upatruję swojego zboczenia, ale gdyby stał się cud, wyniósłbym Madziara na wszystkie koncyliacyjne ołtarze. Rzecz jasna w PRL bis, te wszystkie głodne newsy „orbanizacyjne’ robią porażające wrażenie na fanach Izaury i przygód Kunta Kinte w Domku na prerii, także jakieś koce i solone masło pewnie wyżywiony rząd pośle. Jakby zapomniał Jurek Owsiak się weźmie i narobi wstydu, no i oczywiście zawsze jest w odwodzie światowej klasy mędrzec Lech Waleza.

http://www.kontrowersje.net/tresc/kiedy_donald_tusk_wysle_koce_do_budapesztu

wtorek, 3 stycznia 2012

z portali * PiotrSkarga.pl

Niezwykłe plakaty powitalne na lotniskach Ghany


Szczęśliwy kraj! Mieszkańcy Ghany nie muszą przejmować się  wszechobecną w Europie poprawnością polityczną. Udowadniają to plakaty powitalne na tamtejszych lotniskach, najpewniej inspirowane chęcią wyraźenia solidarności z broniącym tożsamości kraju prezydentem. 


Turystów przylatujących do Ghany witają rozklejone na lotniskach bannery z wielkim napisem WITAMY! A niżej następujące informacje:
·       * Ghana ciepło wita wszystkich gości – ludzi dobrej woli

·       * Ghana nie wita ciepło pedofilów i żadnych innych dewiantów seksualnych

    * Owszem, Ghana nakłada bardzo ciężkie kary za wszelkie zboczone czyny seksualne

·      * Jeśli przybyłeś do Ghany po to, by oddawać się tego typu czynnościom, to dla dobra nas wszystkich, a także Twojego własnego dobra, sugerujemy Ci wyjazd gdzie indziej.
W listopadzie 2011 roku prezydent Ghany John Atta-Mills dołączył do zbuntowanych przywódców państw afrykańskich, które nie chcą pomocy od Wielkiej Brytanii, która uzależnia wsparcie finansowe od legalizacji sodomii. Polityk wydał oświadczenie, w którym stwierdził m.in., że „Wielka Brytania nie ma prawa do narzucania Ghanie kultury i wartości moralnych”. Wyjaśnił, że chociaż „brytyjski premier może wyrażać poglądy swojego rządu, składać oświadczenia i wydawać deklaracje, które odzwierciedlają normy społeczne i ideały społeczeństwa brytyjskiego, to jednak nie ma prawa ich narzucać innym państwom”. Atta-Mills dodał także, że jego kraj nie przyjmie pomocy zagranicznej, jeśli wymagać będzie się od niego realizacji tego typu postulatów. Być może plakaty pojawiły się na lotniskach w geście solidarności z decyzją prezydenta.
Wśród mieszkańców Ghany blisko 70 proc. to chrześcijanie, ponad 20 proc. to wyznawcy islamu.


na podstawie:  PiotrSkarga.pl








APPENDIX.

Camilla Parker  Bowles: 

poniedziałek, 2 stycznia 2012

ks. * Stryczek * Krzyż * Polacy



  • oto kilka perełek:

    „Niektórym się wydaje, że kiedy bronią krzyża na Krakowskim Przedmieściu to są męscy i odważni. Proszę mi wybaczyć, w Nowej Hucie w latach 60tych (…) to była prawdziwa walka i prawdziwe zagrożenie. Kiedy natomiast teraz widzę ludzi, którzy w imię chrześcijaństwa chcą się spełnić [?!] i na pasie ruchu drogowego stawiają krzyż [?!]i wydaje im się, że robią coś ważnego to ja tego nie rozumiem. W Ewangelii nie ma ani jednego zdania, że należy bronić krzyża. Tym bardziej, że krzyżem należy walczyć a tym bardziej krzyżem uderzać. Ponieważ krzyż oznacza, że przyjmuję ciosy, oznacza decyzję na cierpienia w imię Chrystusa.”
    (...)
    "„Przez całe lata słyszałem jakie to są media złe i jak źle mówią o Kościele. Ja od zawsze tłumaczyłem – to nie prawda, tylko my nie mamy nic interesującego do powiedzenia przez media. Od 2001 roku funkcjonuję w mediach – i da się! Tylko musiałem się zmienić i rozwinąć (…) mam być tym drzewem, które jest na tyle atrakcyjne i fajne, że ptaki powietrzne przylatują”"
    (...)
    "„Trzeba mocnych ludzi, sprawnych – w sercu Kościoła musza być sprawni ludzie. Nie potrzebujemy nieudaczników”"
    (...)

    ten Ksiądz to istny debeściak. jak na niego patrzę to nabywam kompleksów.


  •  # 2
    Tak mnie zaintrygował ten wykład, że aż pierwszy raz od niepamiętnych czasów napisałem bloga na Frondzie

    http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/oblicza_meskosci_ks._stry

    PS

    Oblicza męskości ks. Stryczka, czyli o obrońcach krzyża, nieudacznikach i atrakcyjnych katolikach.

    kategoria: Aborcja Dodano: piątek, 30 grudnia 2011, 19:54

    Pod wpływem medialnej popularności ks Jacka Stryczka (tego od szlachetnej paczki) zainteresowałem się tą intrygującą postacią i postanowiłem poszukać jakiś jego wystąpień, wypowiedzi w internecie. Natknąłem się na konferencję dotyczącą męskości. Zacząłem słuchać i z każdą minutą byłem coraz bardziej zdumiony.
     tutaj jest ten film

    Ksiądz rozpoczął od wyrażenia pretensji wobec jakiegoś swojego wolontariusza, który kiedyś miał odmówić mu pomocy z powodu tego, że, jak się wyraził prelegent „musiał pomóc mamusi”. To oczywiście miało być zobrazowanie jego braku odpowiedzialności i męskiego podejścia do sprawy. Zrozumiałem więc, że „pomaganie mamusi” jest wyrazem braku męskości, pomaganie ks. Stryczkowi przeciwnie. Poczułem żal, że z powodu braku znajomości z tym księdzem nie poprosił mnie on do tej pory o żadną pomoc. Chętnie zostałbym jego wolontariuszem – wtedy dopiero poczułbym się mężczyzną. Mało tego – ksiądz zestawił ten przykład z historią męża, który opuścił swoją żonę („wyprowadził się do mamusi”) gdy ta zachorowała na raka. Och, oburzenie bierze

    W następnym wątku ksiądz społecznik postanowił rozprawić się z „obrońcami krzyża”. Padły bardzo ostre słowa:

    „Niektórym się wydaje, że kiedy bronią krzyża na Krakowskim Przedmieściu to są męscy i odważni. Proszę mi wybaczyć, w Nowej Hucie w latach 60tych (…) to była prawdziwa walka i prawdziwe zagrożenie. Kiedy natomiast teraz widzę ludzi, którzy w imię chrześcijaństwa chcą się spełnić [?!] i na pasie ruchu drogowego stawiają krzyż [?!]i wydaje im się, że robią coś ważnego to ja tego nie rozumiem. W Ewangelii nie ma ani jednego zdania, że należy bronić krzyża. Tym bardziej, że krzyżem należy walczyć a tym bardziej krzyżem uderzać. Ponieważ krzyż oznacza, że przyjmuję ciosy, oznacza decyzję na cierpienia w imię Chrystusa.”

    Może to głupie, ale przypomniało mi się, że jedną ze „szlachetnych paczek” sfinansował prezydent Komorowski. Był nawet taki ładny obrazek w mediach gdy Stryczek stoi przy Prezydencie w pałacu. A to właśnie Prezydent rozpętał wojnę o krzyż – czyż nie?, on też ostatecznie go usunął. To najwyraźniej w opinii księdza było bardzo męskie. Nie to co ci obrzydliwi obrońcy krzyża, którzy stali tam tylko dla własnego „spełnienia” – i dla własnego „spełnienia” „uderzali krzyżem” (kogo? – chyba palikotowców). Ależ oni mało męscy – awanturnicy. Za to męscy byli  przeciwnicy krzyża – zarówno ci w mediach jak i ci z Krakowskiego – tak męsko opluwali i obsikiwali, wyśmiewali i robili z obrońców wariatów w mediach....
    Nie wiem, czy tymi słowami ksiądz chciał sobie tę prezydencką paczkę załatwić ale życzliwość naszego najbardziej męskiego obywatela (który porównywał kobiety do kaszalotów, co najwyraźniej księdzu nie przeszkadza) sobie tym jak widać zaskarbił.


    Dalej było już tylko lepiej
    Można by streścić to tak – jestem fajny, jestem skuteczny, jestem atrakcyjny, jestem skazany na sukces, media mnie kochają – i dlatego słuchajcie mnie bo jesteście beznadziejni, faceci „bez jaj”. Ewangelia wymaga skuteczności – ot taka choćby przypowieść o talentach mówi o tym, że powinniśmy inwestować nasze pieniądze "na wolnym rynku” a nie trzymać na lokatach. I znów poczułem się taki mało męski – bo ja jak frajer jakiś haruję na etacie w firmie i utrzymuje rodzinę z pensji, która ledwo wystarcza na życie.

    Kolejny przykład  – media.

    „Przez całe lata słyszałem jakie to są media złe i jak źle mówią o Kościele. Ja od zawsze tłumaczyłem – to nie prawda, tylko my nie mamy nic interesującego do powiedzenia przez media. Od 2001 roku funkcjonuję w mediach – i da się! Tylko musiałem się zmienić i rozwinąć (…) mam być tym drzewem, które jest na tyle atrakcyjne i fajne, że ptaki powietrzne przylatują”

    (Ostatnie zdanie to oczywiście nawiązanie do przypowieści o ziarnku gorczycy)

    Acha – a więc podsumowując wypowiedź księdza debeściaka – media nie są niczemu winne,  one wcale nie kształtują negatywnego obrazu Kościoła i  Chrześcijaństwa - to raczej katolicy są beznadziejni a media po prostu tę beznadziejność rzetelnie pokazują. Co innego on – „atrakcyjny i fajny” i dlatego nie ma problemu z wizerunkiem medialnym. Szczególnie u boku męskiego prezydenta – Monika Olejnik aż pokłony bije z zachwytu nad takim nowoczesnym księdzem. Jeszcze tylko brakuje, żeby jakiś biskup nakazał mu milczenie – wtedy zachwyt osiągnie apogeum.

    Męski więc nie jest nie ten kto walczy, ale ten kogo kochają media. A media w Polsce kochają tych którzy kochają Prezydenta i nienawidzą obrońców krzyża – wszystko się zgadza.

    „Trzeba mocnych ludzi, sprawnych – w sercu Kościoła musza być sprawni ludzie. Nie potrzebujemy nieudaczników”

    Cóż, nic dodać, nic ująć

    Gdy pojawiły się pytania od publiczności słuchacz zapytał o kwestię porażki. Ksiądz trochę jakby zmienił ton i zaczął przyznawać się do słabości:

    „przez 10 lat istnienia Wiosny był kryzys. W końcu poszedłem na modlitwę i powiedziałem Panu Bogu, że ja już więcej nie umiem, że jeśli On chce to niech ta inicjatywa przetrwa”.

    ooo, a więc jednak nie jest dzieckiem szczęścia, jednak posiada słabości – wow! To coś nowego (w tej konferencji). A więc Bóg też ma coś do zrobienia, Czyżby Bóg posługiwał się słabymi narzędziami? niemożliwe… nie no, tego bym się nie spodziewał po takim męskim debeściaku, o którym przez ostatnie pół godziny słuchałem, że mu wszystko wychodzi.

    I dalej, po kolejnym dociekliwym pytaniu słuchacza.

    „Wkurza mnie antyklerykalizm. Wkurza mnie, że lewica deklaruje wrażliwość społeczną i jednocześnie atakuje katolicyzm”

    Tutaj już się całkowicie zgubiłem. Myślałem już, że lewica (tak jak media) atakuje tylko beznadziejnych katolików, beznadziejnych księży, a więc sami są sobie winni…A tu nie, lewica jest zła. A więc teraz ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, parafrazując wypowiedź księdza Stryczka o wizerunku katolików w mediach: „wkurza mnie jak ks. Stryczek tak narzeka na antyklerykałów. Gdyby był bardziej fajny i atrakcyjny to by sami do niego przyszli”
    A teraz na poważnie. Nie kwestionuję wartości tego co robi ks Stryczek. Przeciwnie – robi on wspaniałe rzeczy i bardzo mądrze wypowiada się o pomaganiu potrzebującym (żeby nie dawać jałmużny ale mobilizować do pracy itd.). Wiemy też, że jego działalność rzeczywiście odnosi finansowy i medialny sukces, co przecież jest bardzo OK. Słuchając jednak tej konferencji nie umiałem się oprzeć subiektywnemu wrażeniu, że jego ego urosło ostatnio do niebotycznych rozmiarów.  To co mówił o obrońcach krzyża było po prostu głupie. Szkoda nawet to komentować bo na ten temat już chyba wszystko powiedziano w rozmaitych publikacjach oraz we wspaniałym dokumencie „Krzyż” Ewy Stankiewicz (polecam księdzu). Wiele mówił o potrzebie skuteczności, o tym, że nie wolno być nieudacznikiem w życiu. Ja się z tym oczywiście zgadzam ale dodałbym do tego coś jeszcze – trzeba sobie też umieć poradzić z sukcesem. Inaczej może on stać się przekleństwem dla człowieka. To szczególnie dedykuję księdzu Stryczkowi
    http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/oblicza_meskosci_ks._stryczka,_czyli_o_obroncach_krzyza,_
    nieudacznikach_i_atrakcyjnych_katolikach._32942 
     


    APPENDIX.

    LIST CZYTELNIKA: Polaków i emigracji portret własny.
    czwartek, 29 grudnia 2011 16:47
    Do redakcji „DL” doszedł kolejny list od czytelnika, coraz więcej Waszych maili zasługuje na publikację, co bardzo cieszy. Tym razem kibic mieszkający od 5 lat na emigracji opisuje jak ona wygląda w wydaniu polskim, a także porusza szerszy konspekt konsekwencji migracji jako takiej. Generalnie – ciężko się nie zgodzić. Wiem, że wielu dobrych chłopaków przebywa za chlebem na Wyspach, z drugiej strony samo zjawisko jest negatywne, bo kto chciałby u siebie zalew setek tysięcy obcych? No nikt… Zapraszam do lektury maila, z którego polecam wyciągnąć wnioski dotyczące tzw. integracji.
    Ł.
    Witam.
    Pisze do ciebie z nudów. Zostałem uziemiony na kilka tygodni w domu ze względu na kontuzję, której nabawiłem się podczas treningów. Mniejsza z tym.
    Z nudów tez czytałem twoją stronkę (zin?). W stosunku do Legii jestem w opozycji i o jej kibicach mam swoje własne niezbyt pochlebne zdanie, wynikające z autopsji. Natomiast do waszych ziomków z Sosnowca szacunek mam najwyższy, ale z jakiego powodu to niech pozostanie moją tajemnicą.
    Czytałem, że parę razy poruszyłeś problem emigracji, jako, że temat ten dotyczy mnie bezpośrednio chciałem podzielić się z Tobą paroma moimi uwagami.  Przebywam w Irlandii już 5 lat. Czasu sporo tym bardziej, że pojechało się tam zarobić i wracać, ale życie jakie jest każdy wie. Nieważne, w każdym bądź razie moje spostrzeżenia, co do polskiej emigracji zarobkowej po roku 2004 są niezbyt sympatyczne i wypadają na niekorzyść, emigrantów oczywiście.
    Emigracja czy to białych, kolorowych przynosi dla danego kraju tylko i wyłącznie w dłuższej perspektywie klęskę. Nie będę pisał o czarnej emigracji, bo tutaj porażka i multikulturyzm poniósł swoją najwyższą porażkę. Co do białych na przykładzie Polaków.
    Emigranci dla danego konkretnego kraju są w dłuższej perspektywie obciążeniem. Wiesz jak wyglądała ta emigracja na początku. Przyjeżdżali Polacy, pracowali w danym kraju i wysyłali pieniądze do Polski, bo każdy coś miał do spłacenia, bo każdy miał coś do kupienia (przeważnie dom). To nie były setki… to były tysiące ludzi. Teraz sobie policz ile tych pieniędzy wypływa z danego kraju w stosunku do tego, co oni wydają na miejscu, nie tworzą nowych miejsc pracy, nie wydają tych pieniędzy na miejscu, bo oni nie mają ochoty tam zostać. Oni te pieniądze wysyłają do swoich stron rodzinnych, wspierając  tamtejszą gospodarkę (to samo robią ze złotówkami Żydzi, Ukraińcy, Bułgarzy itp.). Rozumiesz? Jednym słowem - wypompowują pieniądze z jednego miejsca do drugiego. Czemu? Bo w perspektywie (jeszcze nie teraz, ale kiedyś) mają ochotę wrócić w rodzinne strony, z którymi są związani mentalnie. Jest naprawdę bardzo mało osób, które mają ochotę zostać tam na stałe, kupują domy, zapuszczają korzenie (najczęściej robią to polki (celowo z małej), dając byle jakiemu Irlandczykowi, próbując złapać „na dziecko” i ustawić się do końca życia. Niestety później okazuje się, że Irys miał wszystko na kredyt – dom, samochód i wakacje. No i problem. Jednak nie jest to aż taki duży odsetek jakby się wydawało.
    Multikulturyzm poniósł klęskę nie tylko w stosunku do kolorowych (wyjątkiem są żółci, ale oni się nie integrują, zostawiają swoją kulturę i tożsamość, jednak są cisi, mili i nie wchodzą nikomu w drogę), ale także białej ludności napływowej z Europy Wschodniej. Bo jak wytłumaczysz Irlandczykowi (pracodawcy), że dla ciebie najważniejszym świętem w roku jest Wigilia spędzona z rodziną, podczas gdy oni preferują pobyt w barze? Jak wytłumaczysz mu, że nienawidzisz komuny, że Polacy pomagali, a nie mordowali Żydów w czasie II Wojny Światowej? Jak można się z nimi integrować skoro nawet ich kuchnia opiera się na ziemniakach z chipsami na kanapkę jako daniem reprezentatywnym? Po prostu się nie da, my i oni mają inną mentalność. I pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć (podobnie jest z Niemcami, Anglikami, Francuzami). Zresztą 60% polaków nawet tego nie potrafi gdyż ich znajomość języka autochtonów kończy się na Hi. Skoro przyjechałeś do obcego kraju to pewne podstawowe zasady wysławiania się powinieneś opanować, no chyba, że ja jestem z tych niepoprawnych, co jak są u kogoś w gościach to się nie rozbijają i nie obrażają gospodarza, ale sami też obrażać się nie dadzą...
    Są rzeczy, które dla nas są, nie do pomyślenia, a do których oni nas przekonują jak np. wszelkie dewiacje (pedałki), nie dawanie dziecku własnego nazwiska, po to tylko, żeby dostać większe pieniądze od państwa (samotna matka), mieszkanie osobno, bo jak przyjdą i sprawdzą to zabiorą…. Państwo socjalne na zachodzie rozbija rodzinę jako elementarną jednostkę w życiu społeczeństwa. Rodzina jako taka ma zniknąć, już komuniści wiedzieli, że ich wszelkie reformy będą chybione jeśli nie zniszczą rodziny i wartości na niej opieranych. Dopiero jednostka w pełni wolna i niezależna nie bierze odpowiedzialności za życie rodzinne, dzieci - tylko zostawia tę sprawę państwu, które wychowa je według własnych norm. Dlatego preferuje się związki rozbite, osoby samotnie wychowujące dzieci i daje się im dotację, a kwoty są niebagatelne np. opłacone mieszkanie, w którym możesz mieszkać tylko ty i dzieci (nikt więcej). Dlatego mentalność ludzi z Europy Wschodniej, a w szczególności nas Polaków jest inna, bardziej prorodzinna, czego oni nie umieją zrozumieć, bo dla nich liczy się przede wszystkim kasa!
    Na temat pracy też nie chce mi się pisać, najpierw nasi zasuwają jak najszybciej, a później mają pretensje, że im normy podwyższają, ale oczywiście oni sami tego nie powiedzą, bo się boją…
    Oddzielny temat to polska patologia. To chyba jedyny pozytywny aspekt emigracji. Ponieważ na zachodzie są wyższe płace, zasiłki i benefity to takie osobniki opuszczają nasz kraj z pożytkiem dla nas, nie dla nich. Ale cóż - takie są koleje losu. Chcieli mieć multikulturyzm to mają w polskim wydaniu :-). Musze ci napisać, że odsetek taki ludzi jest znaczny (20%-30%). Na szczęście dla Polski oni nie zrobią nic dla kraju więc dobrze się stało, że ich w tym kraju nie ma.
    Podsumowując - duży odsetek emigrantów to po prostu ludzie którzy chcą jakoś żyć, nie z dnia na dzień, zapewnić rodzinie pewien poziom życia (ja i ty wiemy, że w życiu nie liczy się tylko kasa, ale niestety większość myśli inaczej), ale to są w szeroko rozumianym pojęciu patrioci, przywiązani do tego kraju, zachowujący swoją tradycję (co widać szczególnie po świętach i pełnych kościołach, w których odbywają się polskie msze) i którzy marzą o powrocie do kraju, czego odzwierciedleniem (szczególnie teraz w dobie kryzysu i coraz większej niechęci miejscowych do naszych rodaków) jest coraz szerzej płynący strumień pieniędzy (nawet osób, które do tej pory nie oszczędzały) do Polski.

  • Kazanie ks. dr. Natanka



    Kazanie Ks. Piotra Natanka - wnioski

    http://gloria.tv/?media=176256
    Diagnoza: Przespaliśmy, my Polacy, czas po zamachu smoleńskim – przez 15 miesięcy nie powstała siła, która zdolna jest do naprawy Polski. PiS nie chciał zagospodarować naszego patriotyzmu! Przespał także ten czas!







    Nie prześpijmy TEGO momentu, gdzie ksiądz dr hab. P. Natanek nazywa rzeczy po imieniu, to jest ostateczny sygnał do NASZEGO WSPÓLNEGO działania.



    Kujmy żelazo póki jest gorące!



    To nie może być tak, że proponowane są na NE inicjatywy ratowania Ojczyzny, a wszyscy piszący i czytający jak Piłat umywają ręce.



    Fotografowanie wyników wyborów(space) – cisza absolutna – ani jednego chętnego



    Czy Was pogięło???? Sumień nie macie????



    Proponuję następujące rozwiązanie: połączmy modlitwę oraz posty z działaniem!





    27 każdego miesiąca: POST i Msza Święta w intencji Ojczyzny! OBECNOŚĆ KAŻDEGO POLAKA OBOWIĄZKOWA!



    Rozpowszechnijmy jego kazanie-apel mailami tak aby dotarł do każdego Polaka, może wielu się nawróci, może wielu spadnie bielmo z oczu, może tym razem NARÓD POLSKI zrobi podobny zryw jak w 1980 roku - bezkrwawe powstanie. Tylko tym razem nikt nas już nie oszuka!!!!



    Bierzmy się do roboty. Słuchajmy Go i wykonujmy wszystko o co prosi (Samanta).



    JUŻ NIE MOŻECIE CZEKAĆ





    Zacznijmy od tego aby na mój mail thot1@02.pl zgłaszali się Ci, którzy chcą obudzić Polaków, chcą działać, a nie tylko bić pianę. Możecie zachować swoje prawdziwe nazwiska, należy podać tylko swój nick oraz miasto zamieszkania.



    Oznajmiam WAM, ze wiem jak wywalić układ okrągłego stołu, mam odpowiednie doświadczenie i wiedzę…i lata (60) – i nie chcę być posłem, senatorem czy ministrem. Jest to moja ostatnia próba zaprosić WAS do ratowania Polski!



    Połączymy PwP z innymi ruchami, „kanapami”, stowarzyszeniami, osobami – bo tylko w jedności Narodu Polskiego tkwi siła!



    RAZEM możemy zmienić scenę polityczną! Wiara, wiedza i doświadczenie oraz WASZ zapał –działając łącznie – sprawią cud! UWIERZCIE WRESZCIE!



    PiS sam niczego nie będzie wstanie zmienić, to pewne jest tak, jak dwa plus dwa jest cztery! Musimy podążać za Węgrami, a do tego potrzebna jest większość!



    CZEKAM - Krzysztof Chrobot


    http://thot.nowyekran.pl/post/21147,kazanie-ks-piotra-natanka-wnioski
    Rzeźba jest wykonana przez Elenę Mutinelli

    niedziela, 1 stycznia 2012

    T D jak d


    T przyłapany na mówieniu "prawdy"

     Z całego serca pragnę podziękować Tusiowi za cudownie wykorzystywane 4 lata rządzenia. Za bałagan, kompleks niewolnika i nieskrępowane zadowolenie z siebie samego. Za 400 niespełnionych obietnic, za ustawy pisane na cmentarzu, za wyższe podatki i wyższy wiek emerytalny. Za równouprawnienie kobiet w ZUS. Za przejęcie składek z OFE, za walkę z walczącymi z korupcją, za najdroższe na świecie stadiony i autostrady, za co raz wolniejszą kolei. Za wyższy VAT, akcyzę, benzynę i 2% składkę rentową dla przedsiębiorców. Za wyższe bezrobocie, brak perspektyw i 100 000 nowych urzędników. Za spadające „ratingi”, za inflację, za droższy prąd i gaz.

    Za to, że w Polsce TAK znaczy NIE, a NIE znaczy TAK. Za to, że niemieccy faszyści w kominiarkach razem z polską policją pałują polskich patriotów niosących nasze flagi narodowe. Za to, że zamiast agresywnego policjanta bijącego spokojnego manifestanta na oczach kamer aresztowana zostaje ofiara pobicia Za roztrwoniony kapitał społecznego zaufania, za zbudowanie podziałów między Polską A, B w D, za ciągłe opluwanie słabszych i najbardziej skrzywdzonych na transformacji ustrojowej Ludowej Polski w Polskę Kolesi. Za układy panujące na każdym szczeblu administracji, za prawników i lekarzy z rodzinnego interesu, za kasty i monopole. Za wolność słowa, której nie ma, za koncesję i stadion dla TVN w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.

    Za to, że do więzienia trafiają administratorzy antyrządowych stron internetowych i ludzie piszący na murach o rządzie niecenzuralne hasła. Za to, że Kiszczak chodzi na wolności a nad ciałem Jaruzelskiego wisi Matka Boska. Za to, że śmierć ks. Popiełuszko nie poszła na marne a w sejmie zasiada jego zabójca.

    Za mowę nienawiści, wykluczanie i korupcję polityczną. Za wykupywanie posłów i przepychanie niekorzystnych umów na dostawy gazu z Rosji do 2039 roku. Za gaz łupkowy, który nigdy nie popłynie z korzyścią dla Polski. Za inwestora z Kataru dla stoczni. Za ministra Grada i sprzedaż Rosjanom grupy Lotos.

    Za rzetelne śledztwo ws. pancernej brzozy i uprowadzenia Krzysztofa Olewnika. Za ściemę i za to, że Tusk został przyłapany na mówieniu prawdy. Za Prezydenta Komorowskiego i jego rosyjskich ministrów. Za ordery uśmiechu dla aktorskiej hordy bufonów i karierowiczów. Za Marylę Rodowicz i Kubę Wojewódzkiego. Za funkcjonariusza Żakowskiego, Lisa, Kolędę, Miecugoła i Olejnik. Za Radio Wolna Europa i Radio Erewań. Za Radio Zet i RMF. Za Eska Rock i przejęcie Rzeczpospolitej. Za zwolnienia grupowe, za wywalenie Krzysztofa Feusette.

    Za Taniec z Gwiazdami i Kasię Tusk. Za Michała Wiśniewskiego i jego tvnowskie „jestem jaki jestem”. Za motocyklistę Jarosława Wałęsę i politycznie wykorzystywaną Matkę Boską na klapie. Za Kardynała Dziwisza i agenta w Watykanie z wyjściem na Papieża. Za jego „Dziedzictwo” i dziedzictwo księdza Bonieckiego. Za satanistę Nergala i wirus HIV. Za Wiadomości, Dziennik Telewizji i Fakty po Faktach.

    Za zgwałcenie symboli i Polski. Za zdradę o świcie i krótkowzroczność. Za Zieloną Kartę i córkę Rostowskiego „fuck me like the whore I'm”. Za jej pracę w MSZ i brak znajomości. Za przykładną karierę w postępowej Polsce. Za brak skrupułów i okradanie Polski. Za dotacje państwowe. Za spadające z kosmosu pieniądze publiczne. Za to, że ich się nie kradnie. Za moralność Kalego i Kalisza. Za postawę Machiavellego i syndrom psa Pawłowa.

    Za kolejne stracone 4 lata rządów. Za nowe otwarcie. Za nowych ministrów. Za nowego Premiera.

    APPENDIX.

    Krasnodębski dla Rebelya.pl: Polska 2012 - jeszcze więcej podziałów

    31.12.2011

    • Dla coraz większej ilości Polaków sytuacja w kraju jest sytuacją graniczną. Coraz więcej ludzi się aktywizuje, niewykluczone jest nawet powstanie radykalnego ruchu narodowego na prawo od PiS - uważa prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog z Uniwersytetu w Bremie w swojej prognozie dla Polski na najbliższy rok.

    Polska scena polityczna
    Po wyborach parlamentarnych możemy obserwować, w jaki sposób radykalne tendencje kulturowe, w tym permisywizm obyczajowy i antyklerykalizm plebejski, które pojawiły się, powodują reakcję tej części polityków, którzy chcą bronić, nazwijmy to, tradycyjnych wartości. Ale nie tylko polityków.
    Weźmy Bożonarodzeniowe homilie, nie tylko abp. Józefa Michalika mówiącego, że to "naród musi się podnieść", ale i kard. Stanisława Dziwisza apelującego, "aby partyjny przymus nie niszczył ludzkich sumień". W tej wypowiedzi nie pobrzmiewa "łagiewnicki ton". Portal Rebelya.pl pyta, czy zjawisko społeczno-politycznego sprzeciwu będzie się rozwijać w nowym roku i czy spowoduje ono jakieś zmiany na naszej scenie politycznej?
    Nie ulega wątpliwości, że rośnie sprzeciw wobec światopoglądowej lewicy, szeroko rozumianej. Obóz rządzący przesuwa się na lewo, pokazuje to chociażby przejmowanie takich ludzi, jak Arłukowicz czy Rosati. Ten sprzeciw łączy kilka środowisk. Niektórzy komentatorzy mówią o "ponadpartyjnym porozumieniu konserwatystów". Nie wiem, czy nazwałbym ich konserwatystami. Raczej, tak jak wspomniałem nazywam ich obrońcami tradycyjnych wartości, co wymaga aktywnej, a nie tylko zachowawczej postawy. Chcą oni, aby religia miała istotne miejsce w życiu publicznym, są przywiązani do polskiej tradycji.
    Ale w jest też druga oś podziałów w Polsce. Po jednej strony tej osi są ludzie uważający, że polska suwerenność jest zagrożona i oczekują w związku z tym czynnego wystąpienia w jej obronie i afirmacji, także przeciw obozowi obecnie rządzącego. Można nazwać tę grupę Polską narodową. Pod tym względem ma ona cechy powstańcze czy wręcz buntownicze. Po drugie zaś sa nie tylko wyznawcy "europeizmu" i wielbiciele PO, ale także opozycyjni "konserwatyści", którzy twierdzą, że należy teraz znaleźć modus vivendi, np. z Bronisławem Komorowskim, którego przedstawiają jako patrona konserwatywnej części Platformy. Ten konserwatyzm nazwałbym stańczykowskim, mającym silne znamiona lojalizmu i - niestety - oportunizmu.
    Z kolei do Polski narodowej przyłączają się ludzie, którzy nie muszą być bardzo tradycyjni w sposobie życia, ale których wolność Polski jest jedną z naczelnych wartości. Są oni przekonani o tym, że sytuacja w kraju jest nie do zaakceptowania. I wskazują na chociażby tragedię smoleńską, śledztwo w tej sprawie oraz postawę polskich władz.
    Co dalej z tragedią smoleńską
    Dla wielu Polaków ta tragedia jest cierniem wbitym w serce. Oczywiście można ją negować, spychać na bok i próbować uprawiać tzw. Realpolitik, mówiąc, że mamy jedno, realnie istniejące państwo, że prezydent został wybrany legalnie. I jest to oczywiście prawda. Tak, wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Ale coraz więcej rezultatów przynosi praca grupy ekspertów działających wokół zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza. Są coraz bardziej ugruntowane i coraz mocniej podważają wersję wydarzeń przedstawianą przez obóz rządzący i Rosjan. Znamienną rzeczą jest brak poważnej polemiki z ekspertami pracującymi dla zespołu. Jedyną reakcją są próby dezawuowania Antoniego Macierewicza.
    Konserwatyści lojaliści nie będą bardzo zabiegali o wyjaśnienie sprawy smoleńskiej. Tym bardziej dotyczy to Polski okołoplatformerskiej. Z drugiej natomiast strony - jak już wspomniałem - mamy Polskę narodową, dla której tragedia smoleńska jest koronnym dowodem na to, że może i mamy państwo, ale niestety jest w bardzo złym stanie i bezsilne.
    Moim zdaniem w najbliższym czasie ten podział będzie się pogłębiał i stanie się jeszcze wyraźniejszy. Tym bardziej, że powodów do pogłębiania podziału, takich jak np. wystąpienie Radosława Sikorskiego w Berlinie będzie przybywać. Takie zdarzenia będą aktywizować, ludzi, dla których sytuacja w Polsce staje się sytuacją graniczną.
    Weźmy "taśmy Klicha", które wskazują, że od początku usiłowano ukryć fakty obciążające stronę rosyjską. Niedawno oglądałem "Pogardę" Marii Dłużewskiej i Joanny Lichockiej. To, co rodziny ofiar mówią o zachowaniu się polskich władz pokazuje fałszywość przekonania, że rządzący mogą uchronić jakieś zasadnicze wartości. W jaki sposób mieliby to uczynić, skoro nie mogą i nie chcą dokonać podstawowej rzeczy, jaką jest wyjaśnienie narodowej tragedii i doprowadzenie do sytuacji, w której moglibyśmy w tak zasadniczej sprawie zaufać swojemu państwu? Trudno na zdradzie podstawowych interesów i wartości budować kompromis. Lojalnościowy konserwatyzm w tej sytuacji to tylko droga, aby budować współczesny PAX, jak to określił Tomasz Żukowski na niedawnej konferencji w Krakowie, zorganizowanej przez Ośrodek Myśli Politycznej.
    Media utwierdzą podział
    Istotną rolę w tym, o czy mówię, odgrywają media. W polskim systemie medialnym możemy obserwować realizację wypróbowanej taktyki, którą komuniści określali techniką salami. Nie chodzi o przeprowadzanie rewolucyjnych zmian, ale kontrolowanie sytuacji przez powolne pojedyncze ruchy, odsuwanie poszczególnych dziennikarzy czy programów. To zresztą ogólna taktyka - nie otwarte ograniczenie wolności i zniesienie demokracji, lecz jej powolne, stopnie unieważnianie. Dobrze obrazuje to sposób, w jaki Kancelaria Prezydenta postępowała z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim. Jeśli był silny opór, to ze strony urzędników następowało wycofanie się, obserwowanie sytuacji, po to, aby wykonać potrzebny ruch, gdy nadarzy się sposobność, a siła oporu osłabnie.
    Dla tych, którzy pamiętają okres gierkowski albo późniejszy podobieństwa w działaniach mediów są oczywiste. Sposób konstruowania przekazu, rozbrajanie informacji negatywnych służy temu, aby władzę wesprzeć, a nie kontrolować, czy rozliczać ze złożonych obietnic. Pod tym względem możemy powiedzieć, że ten system medialny domyka się na naszych oczach. Obóz władzy jest mocno skonsolidowany, swoich ludzi nagradza stanowiskami i orderami, z drugiej strony jest bezwzględny dla swoich przeciwników politycznych. Wydaje mi się jednak, że dojdzie do zmiany koalicjanta na SLD, może SLD w połączeniu z Ruchem Palikota.
    To wszystko jednak musi budzić i budzi sprzeciw. Trudno, jak sądzę, znaleźć rozgarniętego zorientowanego w sytuacji w kraju człowieka, który dziś powie, że telewizja publiczna jest obiektywna i różnorodna, albo, że w sprawie śledztwa smoleńskiego, rząd zachował się tak jak powinien. Być może nawet ten sprzeciw będzie się tak radykalizował, że w sferze politycznej powstanie jakiś ruch narodowy, bardziej na prawo od Prawa i Sprawiedliwości.
    Zdzisław Krasnodębski