o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

czwartek, 2 kwietnia 2009

GARSTKA PRAWDY









nissan, czw., 02/04/2009 - 11:44
Powrót cenzury?
Środa, 1 Kwiecień 2009
Tomasz Strzyżewski, który w latach 70.ujawnił metody działania cenzury w PRL, pisze do prezesa...czytaj dalej...
Nagranie ze spotkania z autorem pełnej biografii Lecha Wałęsy - Pawłem Zyzakiem

Poniedziałek, 30 Marzec 2009
Zapraszam do wysłuchania nagrania ze spotkania z Pawłem Zyzakiem, autorem biografii "Lech...czytaj dalej...
kolejne artykuły
Mysi pisk Tuska
Między tradycją a rozwojem
Moczarski ciągle nieprzedstawiony
Zmarł Paweł Wieczorkiewicz
Było sobie ludobójstwo...
Bolek o bohaterze
Byle wyprzeć się "Bolka"
Kaczyński nie miał wpływu na książkę o Wałęsie

http://wyszkowski.eu/
ps.


K a z i m i e r z S z o ł o c h
(urodzony 8 IV 1932 r. w Raciborowicach - zmarł 10 III 2009 r. w Gdańsku)

Po długiej i ciężkiej chorobie wieczorem 10 marca 2009 r. zmarł w
Gdańsku Kazimierz Szołoch - legendarny przywódca strajku w Stoczni
Gdańskiej im. Lenina w Grudniu '70, działacz Wolnych Związków
Zawodowych Wybrzeża, Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela,
współpracownik KSS „KOR" i KPN, członek NSZZ „Solidarność".
Pochodził z patriotycznej, wielodzietnej rodziny (miał pięciu braci i
trzy siostry) osiadłej na gospodarstwie w Raciborowicach, w powiecie
hrubieszowskim na Lubelszczyźnie. Jego ojciec - Teodor Szołoch był
oficerem armii gen. Józefa Hallera, walczył z bolszewikami w 1920 r. i
był kawalerem Krzyża Virtuti Militarii. W czerwcu 1943 r. został
pojmany w Starachosławiu przez żandarmów niemieckich, a później
zamordowany przez oddział Ukraińskiej Armii Powstańczej. Jeden z jego
starszych braci - Jan, był żołnierzem AK i w lutym 1945 r. został
zamordowany przez NKWD w Białympolu.
Po odbyciu służby wojskowej i zawarciu małżeństwa, w 1955 r. Szołoch
osiadł w Gdańsku. Był pracownikiem Stoczni Remontowej, „Mostostalu" i
Zakładów Okrętowych Urządzeń Chłodniczych „Klimor", który delegował go
do Stoczni Gdańskiej im. Lenina.
W Grudniu ‘70 został członkiem Komitetu Strajkowego w Stoczni
Gdańskiej i brał udział w demonstracjach m. in. przemawiając pod
siedzibą dyrekcji zakładu i Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. Po
tzw. wypadkach grudniowych ukrywał się. Kiedy władze zwróciły się z
apelem do robotników, by zgłaszali się po nowe przepustki do zakładów
pracy, gwarantując przy tym, że nie grozi im żadna kara za udział w
demonstracjach, Szołoch stawił się w „Klimorze". Był śledzony i
inwigilowany przez SB. W dniu 22 grudnia 1970 r. SB i dyrekcja
„Klimoru" zorganizowała obławę na Szołocha, który jednak zdołał uciec.
Przez kilka tygodni ukrywał się na południu kraju bez kontaktu z żoną
i dziećmi. Został zwolniony z pracy.
W połowie stycznia 1971 r. Szołoch powrócił do Trójmiasta. Ze względu
na chorobę zawodową i wyczerpanie psychiczne poddał się leczeniu.
Przywrócony do pracy w „Klimorze" był zatrzymywany i nękany przez SB.
Po tym jak we wrześniu 1971 r. bezpieka po raz kolejny usiłowała
zatrzymać go na ternie zakładu pracy uciekł decydując się na wyjazd do
Warszawy. Dnia 27 września 1971 r. zgłosił się do siedziby KC PZPR,
gdzie złożył protest przeciwko ciągłym prześladowaniom adresowany do I
sekretarza Edwarda Gierka. Jednak w dalszym ciągu był wzywany na
przesłuchania i szykanowany w pracy. W dniu 16 marca 1974 r. został
ponownie zwolniony z pracy. Przez ponad rok pozostawał bez pracy i
środków do życia mając na utrzymaniu żonę i czworo dzieci. W czerwcu
1975 r. przyznano mu rentę inwalidzką z tytułu choroby zawodowej
(pylica).
W lutym 1978 r. nawiązał kontakt ze środowiskiem działaczy
antykomunistycznych w Trójmieście, m.in. z Bogdanem Borusewiczem,
Andrzejem Gwiazdą, Dariuszem Kobzdejem, Krzysztofem Wyszkowskim.
Udostępniał swój dom w Gdańsku Oliwie na spotkania konspiracyjne, np.
wykłady Lecha Kaczyńskiego. W dniu 27 kwietnia 1978 r. w jego domu
odbyło się spotkanie inicjujące działalność WZZ, które przerwała
interwencja SB. Później związał się ze środowiskiem ROPCiO i
Konfederacji Polski Niepodległej. W czerwcu 1978 r. wspierał głodówkę
w obronie aresztowanego Błażeja Wyszkowskiego. Był kolporterem prasy
niezależnej. Brał udział w manifestacjach upamiętniających masakrę
Grudnia ‘70 pod bramą nr 3 Stoczni Gdańskiej im. Lenina, gdzie w 1978
r. wygłosił przemówienie.
W okresie 1978-1980 Szołoch był wielokrotnie zatrzymywany i osadzany w
areszcie na 48 h. W sierpniu 1980 r. uczestniczył w strajku w Stoczni
Gdańskiej, a później angażował się w działalność NSZZ „Solidarność".
13 grudnia 1981 r. szczęśliwie uniknął internowania, gdyż przez
dłuższy czas przebywał w rodzinnych stronach na Lubelszczyźnie. Od
1970 r. był intensywnie rozpracowywany przez Wydział III SB w Gdańsku
w ramach sprawy obiektowej kryptonim „Jesień 70", kwestionariusza
ewidencyjnego i sprawy operacyjnego sprawdzenia krypt. „Kazek" oraz
sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Kurier".
Nie mógł znaleźć zatrudnienia. Po 1989 r. szukał pracy na terenie
Niemiec. Bezskutecznie prosił władze wolnej Polski o pomoc materialną
i przyznanie uprawnień kombatanckich za udział w Grudniu '70. W 2007
prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Oficerskim Orderu
Odrodzenia Polski.
Dobrym słowem i zachętą Szołoch wspierał wolne badania naukowe na
temat trójmiejskiego ruchu antykomunistycznego i oporu społecznego. Z
radością przyjął książkę IPN SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do
biografii, w której przywrócono go pamięci historycznej i opisano jego
inwigilację ze strony TW ps. „Bolek".
Odszedł wielki Polak, wierny Bogu i Ojczyźnie. Cześć Jego pamięci!

Sławomir Cenckiewicz

Druga reakcja Lecha Wałęsy
Re: Re:

Szołoch przywódcą strajku w 1970 roku to na pewno nie był szukał ze strachu ochrony u Gierka . Nawet w takiej sytuacji ; obłuda , fałsz i bezczelna kłamliwa obrzydliwa gra .Szkoda że nie zdążył mnie przeprosić ,bo to jego pomówienie i tchórzostwo uruchomiło Bolka absurd , ale mimo wszystko po chrześcijańsku wybaczam mu ,a i w tej sytuacja jeszcze raz powtarzam nie mam nic wspólnego z Bolkiem .Walczyłem jak potrafiłem , nigdy nie dałem się złamać i tak pozostanie , mimo paranoicznych pomówień .
PS.2. -----------------------


Sławomir Cenckiewicz, Grzegorz Majchrzak
"Chcemy Panu pomóc"




Zapis rozmowy przewodniczącego NSZZ "Solidarność" Lecha Wałęsy z szefem Oddziału V Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk. Bolesławem Klisiem i dyrektorem Biura Śledczego MSW płk. Hipolitem Starszakiem przeprowadzonej w dniu 14 listopada 1982 r.
Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" Lech Wałęsa podobnie jak większość przywódców związku został zatrzymany w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Formalnie nie został internowany, jak inni przywódcy związku, lecz był "gościem" rządu(1). Został przewieziony do rządowej willi w Chylicach pod Warszawą, a potem przeniesiony do Otwocka, a w maju 1982 r. do Arłamowa. Przetrzymywano go w lepszych warunkach niż pozostałych przywódców związku. Miał dostęp do radia i telewizji, pozwolono też na odwiedziny rodziny i przedstawicieli Kościoła(2). Wysłannicy władz prowadzili z nim poufne rozmowy. Ostatecznie nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów i 26 stycznia 1982 r. Lechowi Wałęsie wręczono decyzję o internowaniu. Jednak wcześniej, w ramach operacji Służby Bezpieczeństwa o kryptonimie "Renesans" (powstanie kontrolowanej przez władze "Solidarności"), starano się wpasować Wałęsę w koncepcję "neo-Solidarności" wykorzystując jako pośredników m. in. tajnych współpracowników (np. TW ps. "Walasek")(3). Efekty tych działań, jeszcze w połowie stycznia 1982 r. traktowano na ogół dość obiecująco,_________________________________________________
1. Jak informował 13 XII 1981 r., na podstawie rozmowy z Józefem Czyrkiem, ambasador NRD w Warszawie Horst Neubauer "Wałęsa nie został internowany. Został on poproszony przez wojewodę, aby udał się na rozmowę z ministrem Cioskiem w zależności od [jego] postawy [nastąpią] spotkania na wyższym i najwyższym stopniu". Zob. W. Sawicki, Sowiecka interwencja w Polsce w grudniu 1981? - nieznany dokument z archiwów byłej NRD , [w:] Studia i materiały z dziejów opozycji i oporu społecznego , t. 2, pod red. Ł. Kamińskiego, Wrocław 1999, s. 149. 2. Po raz pierwszy żona Danuta z dziećmi odwiedziła go już w dniach 16-18 XII 1981 r. Jeszcze wcześniej - 14 XII odwiedził go biskup Bronisław Dąbrowski. Więcej na temat warunków w jakich przebywał przewodniczący związku zob. Stan wojenny w dokumentach władz PRL (1980-1983) , oprac. B. Kopka, G. Majchrzak, Warszawa 2001, s. 275-280; Odwiedzający regularnie przewodniczącego "Solidarności" ksiądz Alojzy Orszulik w rozmowie z funkcjonariuszami MSW w dniu 29 października 1982 r. tak określił jego sytuację "Stwierdziłem, że wobec Wałęsy stosuje się najcięższą formę izolacji. Trzyma się go w złotej klatce i twierdzi, ze jest gościem rządu". Zob. bp A. Orszulik SAC, Czas przełomu. Notatki z rozmów z władzami PRL w latach 1981-1989 , Warszawa-Ząbki 2006, s. 93. 3. AIPN, IPN Gd, 003/176, k. 29, Notatka służbowa mjr. Franciszka Chmielewskiego z rozmowy z TW ps. "Walasek" przeprowadzonej w dniu 18 stycznia 1982 r., Gdańsk, 19 I 1982. Zob. także: S. Cenckiewicz, Pomorze Gdańskie i Kujawy , [w:] Stan wojenny w Polsce 1981-1983 , po redakcją Antoniego Dudka, Warszawa 2003, s. 520; G. Majchrzak, Esbecka panna "S" , "Rzeczpospolita", 13 XII 2002. Pośrednim potwierdzeniem prowadzonych z Wałęsą rozmów po 13 grudnia 1981 r. jest również postawa jego bliskich współpracowników w pierwszych dniach stanu wojennego. Przykładowo kiedy na terenie Stoczni Gdańskiej im. Lenina pojawili się: Mieczysław Wachowski, Danuta Wałęsowa i ks. Henryk Jankowski, to zachęcali strajkujących do przerwania protestu twierdząc, że są w kontakcie z Wałęsą, który "prowadzi rozmowy w Warszawie" i "wszystko będzie dobrze", a kontynuowanie strajku "może utrudnić rozmowy". Por. K. Masiak, Zszedłem z pola , [w:] Region USA. Działacze "Solidarności" o kraju, o emigracji , o sobie , rozmawiał Andrzej Krajewski, Londyn 1989, s. 117-118. _________________________________________________by pod koniec miesiąca uznać je za nierealne(4). Na jego zwolnienie zdecydowano się po dziesięciu miesiącach, po uzyskaniu dogodnego pretekstu. W dniu 8 listopada 1982 r. Lech Wałęsa napisał słynny "list kaprala do generała", w którym stwierdzał: "Wydaje mi się, że nadchodzi już czas wyjaśnienia niektórych spraw i działania w kierunku porozumienia. Trzeba było czasu, aby wielu zrozumiało, co można i na ile można. Proponuję spotkanie i poważne przedyskutowanie interesujących tematów, a rozwiązanie przy dobrej woli na pewno znajdziemy"(5) . List natychmiast został przekazany telefonogramem z Arłamowa do ministra spraw wewnętrznych Czesława Kiszczaka, a przez niego do adresata czyli I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Wojciecha Jaruzelskiego. Ten jeszcze tego samego dnia zapoznał z jego treścią swoich najbliższych współpracowników. Jak zapisał w swoich wspomnieniach ówczesny wicepremier Mieczysław Rakowski uznano jednak, że list jest zbyt ogólny. Postanowiono, że Wałęsie "trzeba [...] zaproponować tekst poważniejszy"? Przedstawiciele władz rościli sobie prawo do ingerowania w treść oświadczeń przewodniczącego "Solidarności", bowiem tekst "w stylu Wałęsy" napisano(6) . Misję przekonania przewodniczącego "Solidarności" do jego firmowania powierzono Kiszczakowi. Spotkał się on z Wałęsą 9 listopada. Jednak ten, mimo gróźb pod jego adresem, odrzucił proponowany przez władze tekst(7). Tego samego dnia Jaruzelski zapoznał treścią listu i informacją Kiszczaka w tej sprawie Sekretariat KC PZPR. W protokole posiedzenia odnotowano, iż "Sekretariat zdecydował wysłać dla przeprowadzenia dodatkowej rozmowy [czyli była wcześniejsza rozmowa - przyp. S.C. i G. M.] z Lechem Wałęsą tow. Czesława Kiszczaka, określając stanowisko jakie powinien w tej sprawie zająć"(8). Zdecydowano jednocześnie, że kolejna rozmowa ma się odbyć po 10 ________________________________________________4. Wiele szczegółów dotyczących rozmów przedstawicieli władz oraz wysłanników Prymasa Polski opisuje bp Alozjy Orszulik w przywołanej już książce: A. Orszulik, op. cit. , s. 9-99. 5. L. Wałęsa, Droga nadziei , Kraków 1989, s. 270. Jak twierdził Wałęsa: "Postanowiłem dokonać ryzykownego otwarcia, oceniając, że jego ryzyko jest mniejsze od strat spowodowanych przedłużającym się impasem[...] Oni ten list ogłosili później, po zgaszeniu demonstracji [z okazji drugiej rocznicy rejestracji "Solidarności"], kiedy nie mógł mieć planowanego znaczenia.. I w ten sposób na koniec pobytu w Arłamowie trochę się wyłożyłem. Problem był z podpisaniem tego listu. Przekalkulowałem to krótko, bo jednak zwykle działam szybko, pod wpływem impulsu: jeśli podpiszę >przewodniczący<, to w ogóle go nie ogłoszą, jeśli pominę >Solidarność<, ludzie powiedzą, że zdradziłem, więc wymyśliłem - >kapral<" ( ibidem , s. 270-271). Jak wynika z zapisków ks. Alojzego Orszulika, odwiedzającego internowanego przewodniczącego "Solidarności", Wałęsa wielokrotnie zgłaszał gotowość do rozmów z władzą (przy udziale doradców i strony kościelnej). Mimo jednak starań przedstawicieli Kościoła i obietnic władz do konkretnych negocjacji w tej kwestii nie doszło. 6. M. F. Rakowski, Dzienniki polityczne 1981-1983, Warszawa 2004, s. 401. 7. Jak zapisał Rakowski: "Wałęsa odrzucił proponowany przez nas tekst. Chciał utopić wszystko w ogólnikach. Był u niego Kiszczak, który powiedział mu, że to nie żarty. Ostrzegaliśmy go wielokrotnie i mógł się przekonać, że nie żartujemy. Przypomniał mu także historię z dolarami". Zob. M. F. Rakowski, op. cit. , s. 402. 8. Archiwum Akt Nowych [dalej: AAN], Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej [dalej: KC PZPR], 2265, k. 141. Protokół nr 29 z posiedzenia Sekretariatu KC PZPR w dniu 9 XI 1981 r. ________________________________________________ listopada oraz "żeby nie dotyczyła związków zawodowych"(9). Wobec niepowodzenia akcji podziemnej "Solidarności" w drugą rocznicę rejestracji związku (10 listopada 1982 r.) władze zdecydowały o zwolnieniu Wałęsy z internowania. Komunikat na ten temat podano 11 listopada w pierwszym wydaniu "Dziennika Telewizyjnego" o godzinie 17.00. Notabene spowodował on oburzenie pogrążonych w żałobie towarzyszy z Moskwy, gdyż dzień wcześniej o tej samej porze informowano o śmierci I sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Leonida Breżniewa(10). Nie można też wykluczyć, że to właśnie śmierć Breżniewa przesądziła o operacji zwolnienia Wałęsy. Jednak przewodniczący "Solidarności" nie odzyskał wolności 11 listopada, do domu wrócił dopiero trzy dni później(11). Spowodowało to spekulacje na temat tego co działo się w tym czasie, pojawiły się np. pogłoski o tajnym spotkaniu z Jaruzelskim. Dementował je rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban(12). Tymczasem jak wynika ze wspomnień Rakowskiego był realizowany scenariusz zaplanowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Pod datą 12 listopada zapisał on: "Ludzie Kiszczaka opracowali następujący scenariusz: jeszcze dziś lub jutro zostanie przewieziony do Otwocka. Tutaj odbędzie się rozmowa z nim, którą przeprowadzi prokurator[...] Następnie z Wałęsą porozmawia Ciosek i poradzi mu, żeby wyjechał na jakiś czas do sanatorium. Poczyni mu także mgliste obietnice na temat jego przyszłego miejsca w życiu politycznym kraju. W niedzielę wieczorem, a więc pojutrze, zostanie oddany pani Wałęsowej"(13). Ostatecznie scenariusz przedstawiony przez Rakowskiego został nieco zmodyfikowany. Nic nie wiemy czy z przewodniczącym "Solidarności" spotkał się minister członek Rady Ministrów (ds. współpracy ze związkami zawodowymi) Stanisław Ciosek. Natomiast 13 listopada z Wałęsą rozmawiał płk Władysław Kuca dyrektor Biura Studiów _________________________________________________9. AAN, KC PZPR, V/186. Protokół nr 56 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR w dniu 18 XI 1982 r., k. 227.10. Ch. Andrew, W. Mitrochin, Archiwum Mitrochina. KGB w Europie i na Zachodzie , Warszawa 2001, s. 928. 11. Do dziś w literaturze przedmiotu pojawia się rozbieżność co do daty zwolnienia Wałęsy. Jedni autorzy podają 12 XI 1982 r. (zob. A. Andrusiewicz, Polska 1980-1990. Kalendarz dekady przełomu , Rzeszów 1995; M. Pernal, J. Skórzyński, Kalendarium "Solidarności" 1980-1989 , Warszawa 1990), a inni 14 XI 1982 r. (zob. biogram Lecha Wałęsy, [w:] Opozycja w PRL. Słownik biograficzny 1956-89 , t. 1, pod red. J. Skórzyńskiego, Warszawa 2000). Sam Lech Wałęsa w autobiografii Droga nadziei nie podaje daty zwolnienia z internowania. 12. Podczas konferencji prasowej w dniu 16 XI 1982 r. rzecznik prasowy rządu mówił: "ja informowałem na tej sali, czytałem komunikat, z którego wynikało, że 8-go Lech Wałęsa napisał list, że 10-go minister spraw wewnętrznych wydał polecenie właściwemu komendantowi [MO] w Gdańsku, aby podpisał decyzję o uchyleniu internowania. Uprzedzałem także państwa, że to zwolnienie, jego przybycie do domu to jest kwestia najbliższych dni, w związku z tym cały ten szum i wszystkie spekulacje są trochę bez sensu[...] Ja tutaj mam np. takie sensacyjne doniesienia o tajnym spotkaniu z Jaruzelskim, spekulacje związane z tym, że w tym czasie nieobecni byli Rakowski i Glemp w Warszawie, a więc spekulacje, że nastąpiły jakieś spotkania. To wszystko jest nieprawda. Żadne rozmowy polityczne z Wałęsą się nie odbywały ( Stenogramy z konferencji prasowych w Centrum Prasowym Intepress 13.XII.1981-31.VII.1984 , t. 1, s. 277). 13. M. F. Rakowski, op. cit. , s. 406._______________________________________________ MSW, specjalnej jednostki Służby Bezpieczeństwa powołanej na początku stanu wojennego do zwalczania "Solidarności", a wcześniej naczelnik wydziału odpowiedzialnego za rozpracowanie władz krajowych związku. Następnego dnia przewodniczącego "Solidarności" przewieziono do Warszawy do Naczelnej Prokuratury Wojskowej, gdzie rozmowę z nim przeprowadzili płk Bolesław Kliś - szef Oddziału V NPW oraz płk Hipolit Starszak - dyrektor Biura Śledczego MSW. Obie rozmowy miały na celu "rozmiękczenie" Wałęsy przed jego powrotem do Gdańska. Podobnie jak rozmowa przeprowadzona z nim kilka dni później w Gdańsku przez szefa Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w tym mieście gen. Jerzego Andrzejewskiego(14). Warto w tym miejscu przypomnieć, że działania władz w związku ze zwolnieniem przewodniczącego "Solidarności" nie skończyły się na przeprowadzeniu z nim kilku rozmów. Służba Bezpieczeństwa podjęła również szereg działań w celu obniżenia jego autorytetu i skompromitowania go zwłaszcza w oczach Kościoła. Prymasowi Polski Józefowi Glempowi i papieżowi Janowi Pawłowi II przekazano spreparowany film (wraz ze stenogramem) zawierający rozmowę Lecha Wałęsy z jego bratem Stanisławem oraz materiały o charakterze obyczajowym. Śledzono też oczywiście pilnie jego każdy krok po zwolnieniu. *** Prezentujemy poniżej zapis rozmowy, która odbyła się 14 listopada 1982 r. w godzinach 11.30-14.10 w naczelnej Prokuraturze Wojskowej w Warszawie. Miała ona na ________________________________________________14. Wspomina o niej w swych dziennikach (pod datą 19 XI 1982 r.) M. Rakowski: "Wysłuchaliśmy nagrania z rozmowy szefa MO w Gdańsku, gen. [Jerzego] Andrzejewskiego z Wałęsą. Zawierała akcenty, z których wynikało, że W[ałęsa] jest posłuszny szefowi MO". Zob. M. F. Rakowski, op. cit. , s. 414. 15. Według Wasilija Mitrochina i Christophera Andrew: "Kiszczak z miejsca pospieszył zapewnić Pawłowa, że chociaż Wałęsa został zwolniony, to jednak kampania dyskredytacji nie ustała. Natomiast Jaruzelski poinformował Aristowa o przygotowaniu materiałów oczerniających Wałęsę, w tym pornograficznych (przypuszczalnie Wałęsa z kochanką), które przedstawiają go jako >chamskiego intryganta o gigantycznych ambicjach<". Por. Ch. Andrew, W. Mitrochin , op. cit. , s. 928. O działaniach władz w celu neutralizowania Wałęsy wspomina również M. Rakowski (zapiski z 17 XI 1982 r.): "Wieczorem telefoniczna rozmowa z W[ojciechem] J[aruzelskim], także na temat Wałęsy. Wojciech obawia się, że może on teraz przemawiać do narodu niemal każdego dnia via Wolna Europa. Wprawdzie - mówił - Kiszczak ma na to różne sposoby, to, jak się domyślam, chyba jakiś dowód na to, że Wałęsa w latach siedemdziesiątych współpracował z SB". I dalej (notatki z 19 XI 1982 r.): "Przed południem spotkanie u Kiszczaka. Generałowie SB i Stachura (nie zabrał głosu), Ciastoń (szef SB) i płk Wiejak oraz Ciosek, Główczyk, Urban i ja. Temat: co dalej z Wałęsą. Chodziło głównie o ustalenie taktyki wobec Wałęsy, który - jak przypuszczam - będzie przez swoich doradców, a także przez Kościół, kreowany na męża opatrznościowego, na człowieka, który gotów jest do kompromisu, chce porozumienia etc.". Zob. M. F. Rakowski, op. cit. , s. 410-411 i 414. 16. Jeszcze 13 XI 1982 r. Wydział "B" KW MO w Gdańsku opracował Plan organizacji obserwacji fig. [uranta] ps[eudonim] >Wół<>dla dobra Polski<>będzie się starał<>Solidarności< href="http://www.rodaknet.com/rr_lustracja_walesa2.htm">...czytaj dalej
24. 06. 2006r.RODAKpress


MALTA była DRUGA YALTA


Základní motto:
Pokud čtyři české tajné služby nedokázaly za 18 let postavit před soud ani jednoho ruského agenta, pak to může znamenat pouze dvě věci:
1) Žádní ruští agenti u nás nejsou a nikdy nebyli...
2) Ve vedení našeho státu byli a jsou pouze ruští agenti!
Buď platí jedno, anebo platí to druhé! Třetí možnost neexistuje!!!
Zvažme sami - na základě svých vlastních znalostí uplynulých 42 let otevřené komunistické diktatury a 21 let přímé ruské vojenské okupace, ale i následujících 18-ti let (post) komunismu - která z těchto dvou možností je ta pravděpodobnější...
-----------------------------
Malta byla druhá Jalta, aneb
Z Mnichova přes Jaltu na Maltu.
...25/10/1989 Gorbačov v Helsinkách oznamuje to, co později mluvčí ministerstva zahraničí Gerasimov nazval Sinatra doctrine: Sovětský svaz dovolí svým vazalským státům „do it their way - dělat si to jak chtějí“, což značně připomíná Brežněvův výrok „eto vaše dělo! – to je vaše věc“.
09/11/1989 Berlínská zeď je otevřena a Bush není příliš potěšen: „I am not going to dance on the wall - Nepůjdu na tu zdi tančit“, protože se bojí, že to popudí Gorbačova.
2 - 3/12/1989 Malta Summit. Bush a Gorbačov dosahují shody (tajné) o baltských státech i o východní Evropě všeobecně: Gorbačov slibuje, že nepoteče krev a Bush slibuje, že mu v tom případě nebude dělat problémy („not to create big problems for you“), ať si to tam tedy zařídí, jak chce....


PS.
NIEPRZEDAWNIONE
Gdzie woda truje i trawa nie rośnie
"Przeżyć wybuch jądrowy w bezpośredniej bliskości!" - taki rozkaz wydał żołnierzom w 1954 roku marszałek Żukow, nadzorujący operację na poligonie Tockoje w obwodzie orenburskim.

I żołnierze sowieccy przemaszerowali przez epicentrum wybuchu nuklearnego. Podczas "eksperymentu" użyto bomby atomowej o mocy dwukrotnie większej niż w Hiroszimie, zaś w strefę zero wysłano 45 tysięcy ludzi, 600 czołgów, 600 transporterów opancerzonych i 320 samolotów. Sowieci chcieli sprawdzić możliwość wykorzystania broni jądrowej w wojnie konwencjonalnej, wyobrażali sobie bowiem, że eksplozja przerwie linię frontu, po czym wybrane oddziały przedostaną się przez wyłom na tyły wroga. W Tockoje "niebiescy" bronili wyłomu, "czerwoni" nacierali.
Przed akcją wszystkim wydano po dwie pary kalesonów i koszul, zimowe szynele oraz maski przeciwgazowe dla ochrony przed promieniowaniem. Żołnierzom kazano położyć się w płytkich okopach i otworzyć usta. - Karabiny musieliśmy schować pod siebie, żeby lufy nie powyginały się od temperatury. Pomyślałem: a co będzie ze mną? - mówił potem jeden z nich. Przed ćwiczeniami podpisali zobowiązanie o przestrzeganiu tajemnicy wojskowej; po manewrach nie dostali pomocy lekarskiej.
Umierali jeden po drugim, podczas gdy dokumentację wojskową starannie fałszowano, wpisując jako przyczyny zgonów zatrucia, zakażenia, choroby serca.
Wiadomo już, że rozkaz Żukowa wypełniło zaledwie pięciuset, może tysiąc podkomendnych.
Największą w historii bombę atomową Sowieci zrzucili w 1961 roku nad Nową Ziemią na Oceanie Arktycznym. "Car Bomba" o mocy 58 megaton, czyli 3867 razy większej niż w Hiroszimie, wytworzyła energię równą jednemu procentowi mocy powierzchni Słońca. Powstała kula plazmy o temperaturze 5 mln stopni i średnicy 4 kilometrów. Żołnierze i więźniowie pozamykani w łagrach dosłownie wyparowali razem z pobliskimi wysepkami. Grzyb wysoki na 60 i szeroki na 40 kilometrów widziano w promieniu tysiąca kilometrów. Fala uderzeniowa okrążyła Ziemię trzykrotnie. Na poligonie w Semipałatyńsku, gdzie Sowieci w 1953 roku przeprowadzili swoją pierwszą eksplozję termojądrową, wiatr często wiał w kierunku północnego Ałtaju, zamieszkanego przez wysiedlonych Tatarów, Niemców i rosyjskich inteligentów, słowem: element politycznie niepewny. Chmury radioaktywne opadały tam ponad 500 razy - podobnie jak na chińską prowincję Xinijiang. która do dziś jest najbardziej skażonym rejonem na Ziemi. Mao nie protestował, bo uważał żyjących tam Ujgurów za "plemię zdradzieckie".
W ZSSR na 110 poligonach wybuchło około 1000 bomb nuklearnych. Liczby zmarłych i chorych nie da się określić. Wiadomo jednak, że promieniowanie w okolicach Orenburga jest nadal wyższe niż w Czarnobylu, gdzie do awarii doszło równo 23 lata temu. Wiadomo, że na skutek eksperymentów pod Semipałatyńskiem, który leży teraz w Kazachstanie, skażenie radioaktywne przekracza wielokrotnie normę, że ponad milion osób cierpi na chorobę popromienną, 85 procent na ciężką anemię, 70 procent wykazuje uszkodzenia chromosomalne. Wciąż na świat przychodzą tysiące kalekich dzieci ze zmianami genetycznymi.
Zachodni pacyfiści i ekologowie spod znaku zielonych protestowali przeciwko próbom jądrowym - francuskim, amerykańskim, brytyjskim. Cierpienia setek tysięcy ludzi w Sowietach i Chinach nie budziły ich oburzenia. Nikt nie organizuje międzynarodowej pomocy dla ofiar, nikt nie domaga się osądzenia winnych.
Do eksplozji dochodziło też niedaleko granic Polski, ale w latach 50. i 60. nikt o tym nie informował. I nie poinformuje, bowiem drażnienie Rosji nie leży w niczyim interesie.
Anna Zechenter
Autorka jest pracownikiem IPN w Krakowie
31.03.2009r. http://www.rodaknet.com/rp_art_4374.htm