o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

sobota, 13 października 2012

Bantustan śmierci Szczekociny: casus Masakra Smolensk'

.. 

(  ) medialna ofensywa Romana Giertycha, który (  )ujawnia sprawy, które elity wolałyby utrzymać poza społeczną wiedzą. W opublikowanym w „GW" wywiadzie malowniczo opisuje, jak to w 2006 roku bohatersko przeciwstawiał się – ostatecznie niezrealizowanym – próbom doprowadzenia do rozwiązania parlamentu. PiS chciał wtedy drogą trików proceduralnych zasabotować terminowe uchwalenie budżetu, co umożliwiłoby prezydentowi podjęcie takiej decyzji. Giertych, (  ) wtedy ściśle współdziałał z Platformą, jak broniąc się przed nowymi wyborami (w których PiS zapewne zyskałby samodzielną większość) szykowali scenariusz rewolucyjny. „Myśmy mieli już dogadanego nowego marszałka, Bronisława Komorowskiego, miał być przegłosowany przez 300 posłów, ale trochę wbrew procedurze..." - mówi. I relacjonuje, że powiedział wtedy Kaczyńskiemu „panie prezesie, nowy rząd powołany zaraz po powołaniu nowego marszałka nie wydrukuje żadnego nielegalnego postanowienia o rozwiązaniu Sejmu".
Innymi słowy – Giertych otwarcie stwierdza, że ówczesna opozycja/PO szykowała Polsce pucz. Tylko tak można określić spisek, w ramach którego, broniąc się przed wyborami, demonstracyjnie łamie się prawo („trochę wbrew procedurze"), a potem wbrew konstytucji powołuje uzurpatorski rząd. Realizacja takiego scenariusza mogłaby oznaczać nawet wojnę domową, ale najwyraźniej spiskowców to nie odstraszało.
To informacja ciekawa, również w kontekście tego, że obecną politykę PiS (którą skądinąd niejednokrotnie krytykowałem) rząd i prorządowe media krytykują często jako rokoszową...
Ciekawa jest również inna informacja. Oto Giertych opisuje, jak to po wyborach 2005 r. „Donald przyszedł i powiedział, że nie wchodzi do rządu i będą tylko pozorować koalicyjne rozmowy". Innymi słowy – potwierdza, że to PO jako pierwsza zdecydowała, że nie będzie żadnego POPiS-u. Dla politycznych insiderów nie jest to nowość, ale dla czytelników „GW" - chyba tak...


KIEDY ZMARLI PRZEMÓWILI

Posted in ■ aktualności■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 9 Październik 2012
Po ponad dwóch latach od kwietniowej tragedii rodziny ofiar zaczynają coraz głośniej mówić o barbarzyńskim potraktowaniu ciał bliskich im osób, o barbarzyństwie celowym, nie wynikającym w żadnym stopniu z chaosu, czy zaniedbania.
O ile bowiem można było dotychczas mówić o kolejnych niezgodnościach, czy pomyłkach w kategoriach przypadkowego, niecelowego działania, to po wczorajszym wysłuchaniu rodzin ofiar na posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego nie można mieć już żadnych wątpliwości, co do charakteru tamtych działań.
Syn Anny Walentynowicz opowiedział o swojej tragedii w sposób szczególnie poruszający, odsłaniając zarazem kulisy działań ludzi, których zadaniem było przygotowanie ciał do identyfikacji, sekcji i transportu. Okazuje się, że Rosjanie mając zapewnienie ze strony polskich władz, które ten fakt w ich obecności ogłosiły rodzinom, że trumny Polaków nie będą otwierane po powrocie do kraju, dopuścili się zbeszczeszczania zwłok naszych rodaków, a szczególnie drastycznie postąpiono z ciałem legendy Solidarności.
Rodzina Anny Walentynowicz rozpoznała ją bez trudu w Moskwie, a jedynym widocznym obrażeniem na jej twarzy był urwany pieprzyk i powstała w wyniku tego niewielka rana. Trafność tej identyfikacji potwierdziła tez inna rodzina, znająca panią Anię z telewizji. Oni również wskazali, że to jest ciało Anny Walentynowicz. Tymczasem, jak powiedział Janusz Walentynowicz, ciało wyjęte z grobu należącego do równolegle ekshumowanej Teresy Walewskiej – Przyjałkowskiej , mające być ciałem jego matki, miało zmasakrowaną twarz, a mówiąc brutalnie – było pozbawione twarzy. Syn zabitej stwierdził, że nie zidentyfikowali osoby z warszawskiego grobu, jako Anny Walentynowicz, a jedynie zgodził się z wynikami badań DNA, które – ma nadzieję – były przeprowadzone uczciwie, gdyż widział mamę po śmierci i wyglądała całkiem inaczej, twarz miała nietkniętą.
A zatem, jeżeli badania DNA były wykonywane z należytą starannością, nie na zamówienie przez rozgrzany telefon, można powiedzieć, że ciało Anny Walentynowicz zostało zmasakrowane po śmierci, już po identyfikacji przez rodzinę.
Dlaczego ktoś się tego dopuścił? Kto i z jakich pobudek mógł dokonać aktu barbarzyństwa, nieznanego w historii cywilizowanych państw? Dlaczego akurat Anna Walentynowicz? Odpowiedź wydaje się nie nastręczać trudności – zrobili to ci sami ludzie, z tych samych pobudek, z których ich dziadowie strzelali w tył głowy polskim oficerom w 1940 roku.
Czy pan Seremet , albo pan Tusk wyjaśni z trybuny sejmowej, dlaczego ich przyjaciele zza Buga odważyli się na taki czyn w chwili, kiedy polsko-rosyjska współpraca kwitła, bo przecież katastrofę spowodowali piloci, schodząc za nisko we mgle, co zostało wspólnie i w porozumieniu napiętnowane przez obie strony? Jak postąpiono z innymi ofiarami już wiemy z wcześniejszych ekshumacji – brudni, zabłoceni zostali wrzuceni do foliowych worków, ze śmieciami z moskiewskiego prosektorium, jako wiecznymi towarzyszami, bo różańce im ukradziono. Oto jest barbarzyństwo współczesnych bolszewików w pełnej odsłonie, bez retuszu. Zmienił się tylko rok w kalendarzu, ale mentalność pozostała ta sama. I ta sama ślepa nienawiść do „polskiego pana”.
Tak pohańbieni zmarli postanowili przemówić, a najmocniej przemówiła ta, którą jakiś czekista w napadzie szału, czy bestialskiej drwiny pozbawił twarzy. Anna Solidarność całe życie zabiegała o niepodległą Polskę, gardząc zdrajcami, nie godząc się na kompromisy z niedawnymi wrogami i sowieckimi pachołkami. I tym razem, już po śmierci pokazała nam, że zdrada i strach przed ludźmi pozbawionymi sumienia, nie może znaleźć usprawiedliwienia, że wina nie może pozostać bez kary, bo wtedy zło rośnie w siłę.
W czasie ekshumacji dzielny mecenas Hambura natrafił na nit z samolotu, który z niewiadomych przyczyn znalazł się w ciele ofiary. Nit, który ma za zadanie spajać elementy samolotu, wytrzymywać ogromne przeciążenia, turbulencje i zmiany ciśnień , pod wpływem nieznanego mechanizmu zachował się jak pocisk i wstrzelił się w ciało ofiary, by dopiero po dwóch latach wypaść na stole sekcyjnym.
Jednak nie tylko ten element stał się powodem narastającej paniki u wielu, stojących “po ciemniej stronie mocy”, ale także tajemnicze ciemnoniebieskie przebarwienia, które odkryto na czaszce jednej z ekshumowanych ofiar.
Biegli z zakresu medycyny sądowej byli zaskoczeni tym faktem, nie byli w stanie, mimo wieloletniego doświadczenia, wskazać przyczyny ich powstania. Najprawdopodobniej nigdy nie badali ofiar pochodzących z katastrof spowodowanych eksplozją, a być może właśnie z takim przypadkiem mamy tutaj do czynienia? Zapytany o zdanie dr Andrzej Ossowski ze szczecińskiego Zakładu Medycyny Sądowej wyraził zdumienie faktem powstania na kości ciemnoniebieskich przebarwień:
„Przebarwienia kości się zdarzają, ale nie mam pojęcia, skąd ten ciemnogranatowy odcień, nie spotkałem się z czymś podobnym”.
Pod wpływem jakich czynników, czy substancji doszło do tak zaskakującej specjalistów reakcji chemicznej? Miejmy nadzieję, że wkrótce nauka dostarczy nam odpowiedzi.
Według informatora z otoczenia MSZ, do którego dotarli dziennikarze GPC identyfikacje i sekcje były mitem:
„Jak mi opowiadali konsulowie, identyfikacja ciał była mitem. Mówili, że tylko „klepali” pieczątki na zalutowanych trumnach, nie wiedząc, kto naprawdę znajduje się wewnątrz. Wyglądało to tak, jakby celowo odizolowano ich od wykonania tych czynności, by zbyt dużo nie widzieli”.
Czy właśnie z obawy przed baczniejszym przyglądaniem się ciałom przeprowadzano, wyglądające na niechlujne i chaotyczne, identyfikacje i sekcje? Czy dlatego utrudniano wykonywanie obowiązków konsulom RP w Moskwie? Czy dlatego opisy w dokumentacji medycznej nie zgadzają się ani ze stanem ofiary za życia, ani po śmierci? Czy było to robione w celu ukrycia czegoś, czego nigdy nasze oczy miały już nie oglądać? Prawda miała być zakopana i przykryta na wieki nie tylko grubą warstwą ziemi, ale przede wszystkim betonową warstwą kłamstwa. Jednak „oni” zapomnieli o starej, zawsze sprawdzającej się maksymie: „nie ma zbrodni doskonałej”.
Martynka • naszeblogi.pl


APPENDIX.  ŁŻE'EPIDIASKOP.

A dlaczego nie 17 Września?? Byłoby dobitniej



lancelot - BÓG HONOR i OJCZYZNA!!17 Sierpnia zamknie się kolejny akt zdrady narodowej, tym razem do POdejrzanego autoramentu partii POlszewickiej dołączy Polski(?) Episkopat i historia zatoczy zdradziecki krąg.
 KONSEKWENCJE "POJEDNANIA" BISKUPÓW Z PUTINEM
Chyba jako pierwszy publicznie potępiłem obłudny plan polskich biskupów, by z Bogiem na ustach stręczyć nam 17 sierpnia „pojednanie” z Rosją. Tu na Niezależnej napisałem, że ”takich słów w obliczu tego, co stało się nad Smoleńskim i co do dziś dzieje się w kwestii śledztwa, nie można traktować inaczej jak wasalny akt poddaństwa i policzek wymierzony polskim patriotom”. Niestety z niewielkimi wyjątkami polscy patrioci zareagowali na tę zniewagę „jakby deszcz padał”.


Aleksander Śicos tłumaczy brak reakcji środowisk patriotycznych dwojako. Z jednej strony bierze je w obronę usprawiedliwiając słabością umysłu:

„Powinno nas natomiast martwić, że wagi owego Orędzia zdają się nie dostrzegać środowiska opozycyjne. Oznacza to, że nie rozumieją (…), że hańba tego dokumentu trwale naznaczy polski Kościół i nigdy już nie będziemy potrafili dostrzegać w nim obrońcy polskości.
Podpisanie obecnego orędzia przez agenta KGB - działającego w interesie oficera KGB - prowadzi w istocie do sytuacji, gdy cały ten akt nabiera charakteru umowy łączącej polskich hierarchów ze służbami rosyjskimi.”
 
Bezdekretu.blogspot.com

W innych miejscach wskazuje bardziej prawdopodobne motywacje zmowy milczenia na prawicy:

Głos Anny Fotygi jest chlubnym wyjątkiem i pani minister należą się za to wyrazy uznania. Tym większe, że cisza wokół sprawy orędzia obowiązuje w niemal wszystkich środowiskach opozycyjnych, a to świadczy o wyjątkowej zgodności w tchórzostwie i koniunkturalizmie.
Oczywiście, że inni również dostrzegli zagrożenia związane z tym orędziem, ale własne kalkulacje i obawy przed posądzeniem o wrogość wobec Kościoła szybko ukoiły obawy.”
Bezdekretu.blogspot.com

„Dziś już wiem, że tego procesu nikt nie powstrzyma. Nie ma do tego woli, odwagi, zrozumienia. Myślę, że powinniśmy pamiętać o tych środowiskach, które tchórzliwie lub głupio milczą, bo to one ponoszą największą odpowiedzialność za hańbę fałszywego "pojednania". Nie mam wątpliwości, że kiedyś tak zostaną ocenione. (…)
Proszę patrzeć, słuchać i pamiętać - kto i w jaki sposób ocenia dziś orędzie Cerkwi i Episkopatu. Jest to najpełniejszy test intencji i troski o sprawy polskie. Choćby ktoś stroił się dziesiątkami przymiotników i pysznił swoim patriotyzmem, a w tej kwestii milczał - będzie tylko sługusem własnych lęków i próżnych ambicji.” (podkreślenia moje)
 
Bezdekretu.blogspot.com

Wielokrotnie ostrzegałem, że wśród polskich patriotów nie dokona się żaden znaczący przełom dopóki nie nauczymy się myśleć w sposób racjonalny o roli katolicyzmu w naszej historii i współczesności. Idealizowanie tego tematu i bezkrytyczna czy tchórzliwa postawa wobecdziałań hierarchów, zamykają drogę do autentycznej odnowy narodu i wykształcenia samodzielnej myśli narodowej zdolnej wyrwać nas ze stanu permanentnej klęski.

W konkretnym przypadku obecnej zdrady polskich biskupów, kto jeszcze na prawicy gotowy jest wyrazić taką prostą i jasną ocenę:

„… motywacje towarzyszące podpisaniu wspólnego Orędzie mogą być bardziej prozaiczne niż wynikałyby z relacji agenturalnych. Tym aktem hierarcha Kościoła staje po stronie władzy i udziela jej wsparcia w sprawie decydującej o losach Polski.
W zamian otrzymuje gwarancje zachowania dotychczasowego status quo w zakresie finansowania Kościoła, a być może również obietnicę dalszych przywilejów. Nie znajduję dziś innych przesłanek.
Te okoliczności sprawiają, że Orędzie staje się fałszywą monetą w haniebnej transakcji, której przedmiotem jest przyszłość Polaków i polskiego Kościoła.”
 
Bezdekretu.blogspot.com

Czy jednak bez takich odważnych i prawdziwych słów da się Polaków wyprowadzić z obecnej duchowej i politycznej zapaści? Wobec ich braku, zdrada i zaprzaństwo będą się dalej bezkarnie pleniły!

Jeszcze nie doczekaliśmy dnia hańby polskiego kościoła  – 17 sierpnia 2012 – a już główny hierarcha dyscyplinuje patriotów oskarżających Rosjan w sprawie Smoleńska:

"Smoleńsk" jest tragedią samą w sobie. Tragedią niezwykle bolesną w wielu wymiarach i dla licznych osób, środowisk i całego narodu. Wydarzenie takiej miary powinno się traktować w kategoriach symbolu a nie w kategoriach politycznego interesu. (…) Dlatego ci, którzy posługują się takimi teoriami i hasłami robią sobie i tragedii smoleńskiej największą szkodę! I to trzeba im powiedzieć: robią krzywdę tragedii smoleńskiej, bo na tym etapie trzeba ograniczyć się do poszukiwań i badań. Można mieć postulaty, żądać powołania takich czy innych międzynarodowych komisji i dochodzeń, ale dopóki nie przyniosą one efektów, nie wolno używać zbyt mocnych słów, bo w ten sposób robi się krzywdę prawdzie i w niewłaściwą stronę ukierunkowuje się ból osób oraz myślenie całego społeczeństwa.” 
abp Józef Michalik dla KAI


Nic też dziwnego, że w i naszej dotychczasowej nadziei – największej partii opozycyjnej – planowane są zmiany w zamierzonym przez Putina kierunku:

„Partia Kaczyńskiego zaczyna marsz do centrum. Macierewicz odejdzie w cień, a błyszczeć ma program gospodarczy” 
Rzeczpospolita 

Jeśli PiS rzeczywiście pójdzie tą drogą, to z opozycji antysystemowej, za jaką się podawał, zajmie pozycję niegroźnej opozycji koncesjonowanej. W ten sposób Układ domknie się na długie lata. Taka jest cena głupoty i tchórzostwa polskich elit patriotycznych.
/Paweł Chojecki/
Znaczy co:
Śpij już Polsko w ciemnym grobie
Niech ci ziemia lekką będzie
Niech się wolność przyśni tobie...

„Partia Kaczyńskiego zaczyna marsz do centrum. Macierewicz odejdzie w cień, a błyszczeć ma program gospodarczy” Rzeczpospolita 
Jeśli PiS rzeczywiście pójdzie tą drogą, to z opozycji antysystemowej, za jaką się podawał, zajmie pozycję niegroźnej opozycji koncesjonowanej. W ten sposób Układ domknie się na długie lata. Taka jest cena głupoty i tchórzostwa polskich elit patriotycznych.
 
Jak to rozumieć?? Czyżby Palikot miał rację?? Czyżby faktycznie, Jarek wysłał brata na pewną śmierć?? Niech mnie ktoś zbudzi, bo to jakiś zły sen !!!!!!! Znowu sprzedani za garść srebrników i to przez kogo?? Przez tych którym trzeba było ślepo ufać??

piątek, 12 października 2012

ż y c i e * ex po histeria


AKTUALNOSCI  
 http://gazetaobywatelska.info/

Kolejne wydanie naszej gazety

Dodano: 2012-10-12 00:00:00
Zapraszamy naszych Czytelników do lektury 21 numeru naszej gazety.
W 21 numerze między innymi:
Za Polskę oddałbym wszystko-Stanisław Srokowski
Nasza wiara- Janusz Wolniak
Polacy dla Polski-Kornel Morawiecki
Zwycięstwo demokracji-Mikołaj Iwanow
Przezwyciężyć bezkrólewie- Marcin Kuberka
Prezydent wypacza 11 listopada- Jerzy Jachowicz
Dokąd zmierzamy- Albert Łyjak
Donald Tusk i korupcja w Polsce na łamach prasy niemieckiej- Tomasz Sokolewicz
Debaty, czyli jak zmienić historię- Andrzej Gelberg
  i inni

Tusk's speech: Reform in Poland, at last? | The Economist

Portret: Dorota Łosiewicz

Wielki matematyk skończył wyliczankę. Czeka nas "wielka rewolucja" i "Polska optimum". Czyli standardowy bełkot


Tylko u nas

Premier od ciepłej wody w kranie powiedział, że z jego małych marzeń tworzy się wielka wizja. Ale kto by w nią nie wierzył, niech się ma na baczności, bo historia może pokazać swoje oblicze.
*********************************

Pięć powodów, dla których nie warto słuchać Tuska

Nieważne co obieca, bo i tak się nie wywiąże   Mamy jutro wstrzymać oddech i słuchać Tuska - a właściwie po co? Jest co najmniej pięć powodów, dla...


POpolsza APPENDIX 

Gazeta.pl > Gazeta Sosnowiec22.10.2011 
Bez zgody rodziny zmarłemu 
wycięto mięsień sercowy


Matka Michała ma żal, że nikt nie pytał rodziny o zgodę na pobranie jego narządów
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Sąd w Będzinie zbada, czy nie złamano procedur podczas pobierania narządów od Michała Mikosia, który zginął w wypadku samochodowym. Lekarze, choć nie muszą, zwyczajowo pytają o to rodzinę. W tym wypadku tego nie zrobili. Orzeczenie będzie miało wpływ na transplantologię w Polsce.
- Syn wiele razy mówił, że nie chciałby, żeby go po śmierci krojono. Gdyby mnie jednak zapytano o zgodę na pobranie narządów, bo komuś ratowałoby to życie, zgodziłabym się bez wahania. Nikt się jednak nie pofatygował, żeby się z nami w tej sprawie skontaktować - mówi rozżalona Zenona Mikoś, matka Michała.
27-letni mężczyzna zginął 21 listopada 2009 r., a okoliczności jego śmierci nie są do końca jasne. Pewne jest tylko to, że w czasie rodzinnej imprezy pokłócił się z konkubiną, uderzył ją i zaczął krzyczeć na dziecko. Kobieta wezwała więc policję. Mikoś wybiegł z domu i wsiadł do samochodu. Jego konkubina zawiadomiła komendę w Sosnowcu, że Mikoś po pijanemu jeździ po mieście. Podała też numer rejestracyjny wozu. Chwilę potem jadącego mężczyznę namierzył jeden z patroli. Funkcjonariusze ruszyli za nim w pościg.
Mikoś tego nie widział, bo - jak potem zeznali policjanci - wszystko działo się tak szybko, że nie zdążyli włączyć koguta oraz powiadomić dyżurnego. Widzieli za to, jak jego fiat - już w Katowicach - zjechał najpierw na prawe, potem na lewe pobocze i uderzył w drzewo. Mikoś był zakleszczony we wraku. Policjanci zeznali, że nie wyciągali go, bo czekali na przybycie lekarza i strażaków. Przybyły na miejsce lekarz pogotowia nie zlecił wydobycia Mikosia, tylko uznał, że nie żyje. Do karty wpisał, że wygląd szyi wskazuje na to, że doszło do złamania kręgosłupa.
- Sekcja zwłok to wykluczyła, a jako powód śmierci wpisano obrażenia wewnętrzne - mówi Leszek Krupanek, katowicki prawnik reprezentujący interesy Zenony Mikoś.
Na miejscu wypadku pojawiła się konkubina Michała. O jego śmierci dowiedziała się od policjantów, którzy przyjechali na interwencję domową. Kobieta z miejsca tragedii wysłała do brata konkubenta SMS-a, że Michał zginął w wypadku.
Kiedy rodzina zaczęła przygotowania do pochówku, w zakładzie pogrzebowym w Bytomiu z ciała Mikosia wycięto gałki oczne oraz mięsień sercowy. Narządy wykorzystano do zrobienia zastawki oraz preparatów do leczenia oczu. Rodzina o pobraniu dowiedziała się dwa miesiące po pogrzebie. I to zupełnie przypadkowo. - Wyczytałam to w aktach dotyczących wypadku syna. Byłam zszokowana, że nie tylko nikt nas nie pytał o zgodę, ale nawet nam o tym nie powiedział - mówi Zenona Mikoś.Procedura jest taka, że przed pobraniem narządów lekarze sprawdzają, czy nazwisko ofiary wypadku figuruje w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów. Jeśli nie, można pobrać narządy. Nie ma obowiązku pytania o zgodę rodziny. - Zawsze staramy się jednak dotrzeć do bliskich, żeby upewnić się, jaka była wola zmarłego. I jeśli rodzina się sprzeciwi, nie robimy nic na siłę - mówi Jolanta Wszołek, szefowa Banku Tkanek zabrzańskiej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii.
Jednak w przypadku Mikosia lekarze pobierający od niego narządy mieli problem ze skontaktowaniem się z rodziną. Powód? Policjanci przez kilka godzin twierdzili, że nie wiedzą, jak ofiara wypadku miała na nazwisko (choć dokumenty znajdowały się w kurtce), a kiedy już to ustalili, stwierdzili, że nic nie wiedzą o jego bliskich.
- To absurdalne tłumaczenie, bo przecież to konkubina wezwała ich na interwencję domową, była też na miejscu tragedii i miała namiary na matkę, ojca i brata Michała. Wystarczyło tylko ją zapytać - mówi Krupanek.
Dodatkowo w przypadku pobrania narządów od ofiary wypadku potrzebna jest zgoda prokuratora. I taka została wydana. - Tyle że dwa dni po wypadku. Tymczasem oczy i mięsień sercowy wycięto kilkanaście godzin po śmierci - mówi katowicki prawnik.
Rodzina Mikosia złożyła zawiadomienie o podejrzeniu złamania procedury przez policjantów oraz prokuratora i dopuszczenia do bezprawnego pobrania narządów. Kilka tygodni temu sprawa została jednak umorzona. - Nie doszło do popełnienia przestępstwa - uznała prokurator Katarzyna Paluch z Prokuratury Rejonowej w Będzinie.
Bliscy Mikosia złożyli na to postanowienie zażalenie. W listopadzie sąd oceni, czy śledczy zgromadzili pełny materiał dowodowy i czy poprawnie go zinterpretowali. Szczególnie w kontekście praktyk związanych z pobieraniem narządów. - Ta decyzja będzie miała wpływ na polską transplantologię - ocenia Wszołek.
Marcin Pietraszewski, GW Katowice

Taki błąd nie powinien się zdarzyć - komentuje Judyta WatołaNarządy pobrane z ciała, w którym serce przestało już bić, nie ratują życie bezpośrednio, ale zdrowie już tak. Cudzą zastawką naprawia się bowiem serce, przeszczepioną rogówką ratuje wzrok. I na to rodzina zmarłego Michała Mikosia na pewno by się zgodziła, gdyby tylko zapytano ją o zgodę.
To prawda, że polskie prawo nie wymaga zgody rodziny na pobranie narządów do przeszczepu. Nie wymaga tego także prawo innych państw, jednak w każdym kraju rozwijającym program transplantacji lekarze pytają bliskich o zgodę. Nazywają to autoryzacją - zmarły mógł przecież kiedyś za życia wyrazić swoją wolę w tej sprawie.
Pytanie o zgodę to dobry obyczaj. Buduje świadomość, że śmierć bliskiej osoby - choć dla nas zawsze bolesna - może innym przynieść dobro, daje też poczucie sensu.
W Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, która od dwóch dekad prowadzi bank tkanek dla chorych, na pewno to wiedzą. Dlatego nie przekonują mnie argumenty o opieszałości policji. Być może nie postarała się o kontakt z rodziną, choć wcale nie było to trudne. Czy jednak lekarze nie mogli ponaglić ich albo poczekać? Pobranie rogówki czy wycięcie z serca zastawek nie wymaga przecież aż takiego pośpiechu jak przy przeszczepach ukrwionych narządów. Czy nie powinni poczekać przynajmniej do momentu, kiedy prokurator da im zgodę? Przecież tego przepisy już wymagają.
Jeśli ta sprawa zaszkodzi rozwojowi programu przeszczepów, będą temu winni nie policjanci czy przepisy, ale sami zaangażowani w nią lekarze. Oby tak się jednak nie stało.

Więcej...http://sosnowiec.gazeta.pl/gazetasosnowiec/1,93867,10517556,Bez_zgody_rodziny_zmarlemu_wycieto_miesien_sercowy.html#ixzz294KXMWzJ

DODATEK.

Smoleńsk 10/04

http://solidarni2010.pl/luba/zdjecie.php?img=obrazy/drewin.jpg&maxW=270&maxH=203&s=2Sędzia Małgorzata Drewin.
Sąd oddalił zażalenie Solidarnych 2010 na odmowę wszczęcia śledztwa ws. działania rządu na szkodę państwa polskiego rozprawa Solidarni Tusk zdrada stanu MichalW | 01 października 2012 | 18:00
W poniedziałek 1 października o godz. 14. odbyła się kolejna rozprawa Solidarni 2010 przeciwko Donald Tusk, którego Solidarni podejrzewają o zdradę dyplomatyczną i niedopełnienie obowiązków służbowych. Rozprawa odbyła się w Sądzie przy ul. Marszałkowskiej 82 w sali 258.
Na początku posiedzenia Ewa Stankiewicz złożyła i odczytała wniosek dowodowy, który warto przytoczyć w całości:
Wysoki Sądzie
Istotą tej sprawy jest rozstrzygnięcie czy pomiędzy Polską a Rosja zawarto w kwietniu 2010 r. umowę międzynarodowa, czy też władze polskie działały samodzielnie jak twierdzi prokuratura.
W tym zakresie Stowarzyszenie przytoczyło szereg dowodów zarówno w zawiadomieniu jak i na późniejszym etapie postępowania. Niezbicie wskazują one, że 2,5 roku temu rząd polski zaaprobował propozycje rządu rosyjskiego aby poddać badanie katastrofy reżimowi ustalonemu na podstawie zarządzenia Premiera Federacji Rosyjskiej Władimira Putina, w którym wskazano załącznik 13 do Konwencji z Chicago jako podstawę procedowania z wyłączeniem materialnoprawnych postanowień Konwencji sensu stricto.
W aktach sprawy znajduje się między innymi oficjalne stanowisko Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, które potwierdza, że w istocie zawarto porozumienie w sposób nieformalny. Na ostatnim posiedzeniu mec. Stefan Hambura przytoczył fragmenty wspomnień płk. Bogdana Klicha, które dokładnie potwierdzają taki właśnie przebieg wydarzeń. Ponadto w zawiadomieniu wskazano na cały szereg dowodów w tym wypowiedzi osób bezpośrednio zaangażowanych w sprawę, które również potwierdzają tę wersję.
Dlatego dzisiaj, gdy sprawa ma się ku końcowi, chciałabym przytoczyć jeden jeszcze wyimek z oficjalnego dokumentu jakim jest tzw. raport końcowy MAK. Cytuję:
1. (…) 13 kwietnia 2010 roku, Zarządzeniem Przewodniczącego Komisji Państwowej [Władimira Putina], ogólne kierownictwo badaniami technicznymi i koordynację współpracy zaangażowanych rosyjskich i zagranicznych organizacji scedowano na Przewodniczącego MAK [Tatianę Anodynę] – zastępcę Przewodniczącego Komisji Państwowej. Na podstawie tegoż Zarządzenia określono, że badanie powinno być prowadzone zgodnie z Załącznikiem 13 do Konwencji o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym (dalej Załącznik 13). Ta decyzja została zaaprobowana przez Rząd Rzeczpospolitej Polskiej. (…).-- Raport końcowy Komisji Badań Wypadków Lotniczych Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) z badania zdarzenia lotniczego, str. 12. Informacje zawarte w raporcie winny być znane Sądowi z urzędu i wzięte pod uwagę przy rozstrzyganiu sprawy.
W świetle tych wszystkich dowodów nie ma wątpliwości, że w pomiędzy Polską a Federacją Rosyjską doszło do zawarcia umowy międzynarodowej.
Tymczasem prokurator oparł swoje postanowienie na stwierdzeniu, że było dokładnie inaczej niż wskazują powyższe dowody. I ja chciałabym postawić w tym miejscu pytanie.
  • Jak prokurator to ustalił?
  • Na podstawie jakich dowodów?
  • Czemu nie ma ich w aktach sprawy?
  • Czemu nie wskazał tych dowodów?
Uzasadnienie postanowienia prokuratora nie wskazuje na ani jeden dokument, notatkę czy jakikolwiek inny materialny ślad, który pozwalałby sądzić, że prokuratura ma rację. Należy z całą mocą stwierdzić, że jest to postanowienie gołosłowne.