o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

piątek, 17 października 2014

Na wyspie samobójców

 

Niemcy i Rosja napadną na Polskę- rola Tuska i Komorowskiego


Z dnia na dzień coraz bardziej wytrzeszczonymi oczyma przyglądam się krajowej scenie politycznej, roli jaka odgrywa opozycja i roli jaką odgrywają rządzący...
Jest coś niesamowitego nie tylko w tym, że opozycja oklaskuje na naszych oczach tych samych ludzi, którzy są odpowiedzialni za ZLIKWIDOWANIE Wojska Polskiego, wasalną politykę wobec Rosji i Niemiec, TOTALNE zadłużenie kraju i kompletną bezbronność i bezradność oraz osamotnienie Polski wobec zagrożenia jakie "powstało" na Wschodzie.
Opozycja domaga się wiarygodnych działań od zdrajców, których od paru dni już nie uważa za zdrajców - z zasłuchaną miną i potakująco przygląda się kolejnej mistyfikacji i z rozdziawioną gębą potrafi z siebie wykrztusić tylko tyle, że "Prezydent Kaczyński miał rację". Ale to co Prezydent Kaczyński chciał realizować to teraz Wy towarzysze realizujcie i będzie wszystko cacy i będzie zgoda i miłość...
TAK My wiemy, od początku wiemy, że Kaczyński miał rację!!! I co? To stwierdzenie, to wykrztuszenie z siebie tego zdania, to jest wszystko na co opozycję stać?
A dalej ma wiernie stać i wspierać ten rząd i prezydenta, o którym jeszcze przed chwilą mówili, że z jednej strony to jest opcja Pruska a z drugiej Ruska?
Jest coś nie tylko śmiesznego, przerażającego (jak to zawsze z Ruskimi - troszku smieszno troszku straszno) w tym wszystkim, to coś jest o wiele bardziej zastanawiającego, to coś DYSKWALIFIKUJE ze sceny politycznej opozycję, która pomimo tak ciężkiego doświadczenia jak Smoleńsk, nie dostrzega nadal z kim ma do czynienia w tej WOJNIE oraz że ta WOJNA nadal się toczy i ta sama WOJNA przechodzi w dalszy swój etap pod TYM SAMYM dowództwem !!!
Czy opozycja niczego się nie nauczyła na przykładzie Smoleńska??? Opozycja działa tak, jakby nie śmiała jęknąć, że w dalszym ciągu nie ma do rządu i prezydenta ŻADNEGO zaufania,
Opozycja nie jest w stanie zastanowić się, wykrztusić z siebie zapytania, czy przypadkiem Tusk nie działa nadal na życzenie Niemiec a Komorowski na życzenie Rosji...
Czy to co teraz robią, po tym co już Tusk z Komorowskim zrobili, nie jest dalszym ciągiem WIELKIEGO PLANU, którego nie "wypadkiem przy pracy", "słabością", "nieprzemyślanym ruchem", BYŁ SMOLEŃSK! Że nie przypadkiem położona została czas jakiś temu północna rura, że wszystko, czego doświadczaliśmy przez ostatnie lata to było krok po kroku przygotowanie sceny właśnie pod to co teraz nieco wyraźniej widać...
TUSK z KOMOROWSKIM do tej sytuacji w jakiej się znajdujemy świadomie dążyli poprzez rozkład Polski! Czy tego nie można z siebie wykrztusić? I czy nie mogąc tego wyartykułować trzeba od razu przyklaskiwać rządowi i prezydentowi, przecież chociażby można byłoby powstrzymać się od huraoptymistycznego dezorientowania Narodu, który naraz ma uwierzyć w dobrą wolę i poprawę tych, którzy ZDRADZILI O ŚWICIE.
Panowie przywódcy - nie można tak machać wajchą raz w jedną raz w drugą stronę...
Jestem zaszokowany tym, że opozycja niczego się nie nauczyła, nagle po kilku tramtadarackich, nic nie znaczących słowach Tuska i Komorowskiego , Tusk jest już znowu Premierem Polski, Komorowski jest Prezydentem Polski, a to co nas otacza to jest POLSKA.
Znów zatem Panowie przywódcy z opozycji śnić będą na jawie myśląc, że ruskie oficery, generałowie namianowani przez Tuska i Komorowskiego, chadzający w polskich mundurach to Wojsko Polskie, że BOR to znów BOR, że SKW to znów SKW, że w ogóle to jest niepodległa Polska i znów można zaufać i wsiąść do kolejnego samolotu, który nas wywiezie - TYLKO TYM RAZEM DOKĄD?????????????
Czyli oni zupełnie nic nie rozumieją, że Tusk + Komorowski wcale NIE RÓWNA SIĘ bezpieczeństwu Polski tylko WRĘCZ przeciwnie!!! Nie przypuszczają, że Oni mogą nadal knuć
Znów tylko redaktor Sakiewicz ośmielił się powiedzieć, że rząd to trzeba zmienić i obecnego premiera trzeba wy............ć na zbitą mordę - czy to rzeczywiście jest rola dziennikarzy, czy dziennikarze jedynie są zdolni do formułowania jakichś postulatów, czy tylko Sakiewicz ma jaja (oczywiście wiemy że Pani Ewa też... jest dzielna) POZA TYM kompletna plaża, bo chłopcy zajęci są wyborami do parlamentu sprostytuowanej Europy i nawet w ramach kampanii nie chcą się zobowiązać do obrony polskiej ziemi przed wykupem z Europy bo pewnie nie dostali w tej sprawie smsa, że właśnie tego mogliby się domagać i w programie swoim umieścić mimo, że to nie wywoła wojny. Jakże więc - skoro wysilać się nie chcą w "pokojowej misji" obrony ziemi polskiej przed wykupem, będą się w ramach działań partyjnych angażować w obronę ziemi ojczystej w czasie wojny, oni raczej lekką ręką pozostawią ten ciężki chleb działaniom rządu i prezydenta, dadzą wręcz kredyt zaufania tym ZDRAJCOM i nas do tego namawiają byśmy i my Tuskowi, Komorowskiemu znów zaufali w ich PATRIOTYCZNYCH działaniach wobec prowadzącej w nowoczesny sposób wojnę Rosji - my tu opozycja sobie postartujemy do Parlamentu Europejskiego a Tusk z Komorowskim niech tam sobie powalczą w naszym imieniu z Rosją).
Jest też coś obrzydliwego w tym nagłym zwrocie na wielu portalach internetowych "patriotycznych", dla których nagle niby zmieniona polityka władz okazuje się wiarygodna, godna poparcia i hurapatriotyczna... bez dostrzegania niebezpieczeństwa i dystansu oraz prób ocen
Można wręcz zastanawiać się, jeśli wszyscy tak bezkrytycznie ryczą w niebogłosy tę samą melodię (od lewicy po prawicę), czy nie jest ta cała prasa i media opanowana przez tę samą agenturę! Przechowywaną i uwiarygadniana tylko właśnie na ten moment - ogłupienia Narodu by ten nie dostrzegał (jak we wrześniu 1939 roku) jaki może być prawdziwy scenariusz zbliżającej się rozgrywki NOWOCZESNEJ WOJNY!
A więc "opozycja" nie dopuszcza czegoś tak oczywistego, że Tusk i Komorowski mogą na zewnątrz co innego nam mówić a do czego innego POLSKĘ popychać - WCZEŚNIEJ JĄ DO TEJ WŁAŚNIE SYTUACJI PRECYZYJNIE PRZYGOTOWUJĄC - czy opozycja boi się powiedzieć, że rządy Tuska i Komorowskiego przez całe lata właśnie PRZYGOTOWYWAŁY Polskę do tego osłabienia w jakim się teraz znajduje na skutek Tuska i Komorowskiego polityki?
Czy opozycji na prawdę już zupełnie rozum odjęło? Czy nie nauczyli się tego, że wypowiadane na zewnątrz słowa i gesty w PRLbis nie oznaczają NICZEGO na czym można cokolwiek pewnego zbudować?
Czy tak trudno założyć, że w tych ruskich szachach obaj ci PruskoRuscy panowie W DALSZYM ciągu mogą pełnić rolę im przepisaną bo Smoleńsk to był tylko wstęp do dalszej WIĘKSZEJ rozgrywki ???
A jakaż to może być ta WIĘKSZA rozgrywka? Czy tylko Rosja chce się wyrwać z sytuacji w jakiej się znalazła po rozpadzie ZSSR? Czy Niemcy nie są także coraz bardziej zdecydowane by wreszcie wyrwać się z ograniczeń, jakie na nie są nałożone po II Wojnie Światowej - nie miejmy złudzeń Niemcy porzucą w każdej chwili TRUPA jakim jest Unia Europejska, gdy tylko będzie możliwość wspólnego z Rosją zbudowania imperium Euroazjatyckiego, gdzie role będą rozpisane pomiędzy Rosję i Niemcy.
Czy nikogo nie zastanawia spotkanie Merkel i Putina zupełnie ponad wszystkimi innymi "sojusznikami". Co mogli sobie obiecać Niemcy i Rosja, czym się podzielić?
Jak we wrześniu 1939 roku zakładamy niebezpieczeństwo tylko z jednego kierunku zapominając, że jest to zawsze gratka dla drugiego "miłującego pokój" państwa by się uruchomić w obronie czegoś tam (zwycięscy nie pyta się o co tam wtedy chodziło)
Zarówno Rosja jak i Niemcy, gdy już stworzą pod swe dyktando Euroazję powetują sobie z nawiązką wszelkie "sankcje" Zachodu, który i tak niczego już nie będzie miał do powiedzenia bo dostanie rozkaz dostosowania się do nowej rzeczywistości, nowych możliwości biznesowych na kosmiczną skalę a Niemcy będą miały w dełdupie Unię Europejską, która i tak upadnie, gdy się wycofają - są bowiem jej głównym filarem i płatnikiem. Państwa schorowanej Europy będą i Niemcy i Rosję całować w tężę dełdupę za dopuszczenie do konfitur Euroazji w obliczu ekonomicznej katastrofy jaka zapanuje na pewien czas po PruskoRuskich zagraniach.
Czy Niemcom może z jakichkolwiek powodów zależeć by nie było paneuropejskiej rozruby??? Przecież to jest elementarne, że Niemcy liczyć się będą właśnie wtedy kiedy NIE BĘDZIE pokoju w Europie, ich znaczenie wzrośnie, gdy zgoda Niemiec będzie potrzeba na takie czy inne ułożenie sytuacji by taki czy inny konflikt został załagodzony - wystarczy zobaczyć wzrost znaczenia Niemiec ale także i Rosji (z tego samego powodu) gdy Bush juniorek (kompletny polityczny mistyfikator) wywoływał kolejną wojnę za wojną, do której kontynuowania i finalizowania potrzebował coraz to większego poparcia innych państw a nawet państw wręcz wrogich. Nie sztuką bowiem jest wojnę wywołać - to potrafi każdy głupek, w tym nawet amerykański prezydent, sztukę jest wojnę w takim momencie wygrać by nie trzeba było zwycięstwa zawdzięczać zbyt wielu państwom i zwycięstwem tym z nikim się nie dzielić)
Otóż tak jak przed II Wojną Światową tak i dziś zarówno Niemcy jak i Rosja zainteresowane są zmianą "ładu europejskiego".
Sankcje wobec Niemiec, czy Rosji? Wolne żarty - toż wystarczy się zapoznać z obecnymi dywagacjami o sankcjach... Zachód raczej jak w dobie Monachium zastanawia się czym nakarmić zgłodniałych agresorów i żeby to nic ich nie kosztowało a przecież Europa Środkowo Wschodnia to już nawet ma taka tradycję karmienia sobą zgłodniałych bandytów - cóż taki ich los pomyśli ze współczuciem Włoch, Hiszpan, Angol, czy mieszkaniec Skandynawii...
Czy jesteśmy aż tak naiwni by wydawało się nam, iż Niemcy zostaną zaatakowane przez inne zniewieściałe państwa tylko dlatego, że sięgną po te ziemie, które przecież mają w swej konstytucji nadal wymienione jako niemieckie? Czy Rosja zostanie militarnie zaatakowana? NIE - to już łaskawie oświadczyły państwa Zachodu, tak samo jak Rosja nie zostanie zaatakowana, tak i Niemcom nie spadnie włos z głowy - na to oba te państwa stawiają.
Czy polska "niepodległościowa" opozycja nie widzi teraz, po sprawie ukraińskiej, po tym jakie realnie i nam zagraża niebezpieczeństwo, do czego potrzebna była "rura północna" i że ona nie tylko daje spokój Zachodowi w kwestii przesyłu gazu czy ropy poprzez Ukrainę ale, jak to podczas otwarcia bezaluzyjnie wskazała i Merkel i Putin daje bezpieczeństwo "poprzez ominięcie całego niespokojnego regionu Europy Środkowo Wschodniej". To właśnie my Polacy jesteśmy w tej Europie środkowo wschodniej, wtedy też kiedy padały te zapewnienia byliśmy oazą spokoju, ale widać wiedzieli przywódcy Niemiec i Rosji, że w przyszłości będzie niespokojnie oraz że w czas niepokojów cokolwiek się nie wydarzy to Zachód będzie otrzymywał swoje dostawy.
Zachód przyjmie każde rozwiązanie. Europa nie będzie umierać nie tylko za Kijów ale i za Warszawę a USA poddane władzy komucha jakim jest Obama (też odgrywającego swą marionetkową i śmieszną rolę) podwinie pod siebie ogon - ostatecznie w na bazie Europy i Azji zbudowany będzie jako tako sprawnie działający organizm, który potrzebował będzie i kadry rządzącej, i niewolników... Zachód i Rosja jakoś pogodzą się, że ktoś przecież musi być w tej kadrze rządzącej i nadzorującej, a oni się przecież znają na tym a inni ... no cóż nie zasługują i nie zasługiwali nigdy na coś więcej niż los niewolnika - podczłowieka.
Jakim trzeba być politykiem, by zaufać tym samym ludziom, którzy już pokazali komu służą, jak można ich oklaskiwać w sytuacji gdy to właśnie ich minister "obrony narodowej" zlikwidował Wojsko Polskie, ich minister "finansów publicznych" kompletnie nas zrujnował, pozbawiając jakiejkolwiek ekonomicznej wydolności na czas nadzwyczajnej potrzeby wojennej, to ich Radzio poprzez dopuszczenie do WHO, poprzez otwarcie Obwodu Królewieckiego (Kaliningradzkiego) nawpuszczał tu tyle agentury, ile tylko się wrogom zechciało, przecież to ich sejm uchwalił właśnie ustawę o dopuszczalności wkroczenia do Polski obcych wojsk i czegokolwiek zmilitaryzowanego, co tylko się wrogom śni.
Sytuacja na Ukrainie będzie wymarzonym pretekstem dla wzmocnienia naszej słabej i proszącej o pomoc armii obecnością na naszych ziemiach Bundeswery, która jak już sobie wejdzie to już jakoś tak nie wyjdzie (tak ona ma i mieć będzie)
Czemu w zasadzie mówi się tylko o Rosji a nie bierze się pod uwagę, iż te dwa państwa od dawna mogą prowadzić wspólną tajną politykę po to by wspólnie i na drodze siłowej osiągnąć to co od dawna wyrażają i tak i tak wprost w języku dyplomacji - przecież w tradycji oby tych państw wojna jest tylko dalszą formą prowadzenia polityki....
A co do tego wszystkiego mają ci dwaj zdrajcy Narodu? Ano to, że właśnie nad wyraz dobrze wywiązali się z zadania jakie na nie nałożono ze strony Niemiec i Rosji, co więcej swym pohukiwaniem i dalszymi działaniami OGŁUPILI i ZWIEDLI opozycję i za zgodą opozycji będą teraz wiarygodnie postrzegani przez nas, zaopiekują się dalszymi działaniami na arenie międzynarodowej i pośród tego pohukiwania i prężenia muskułów podprowadzą nas wprost pod paszczę Rosji i Niemiec.
W czym jest lub byłby ratunek? Ano w tym, by USA chciało rzeczywiście dokończyć tę rozgrywkę po męsku (nawet jeśli zostało przez Rosję sprytnie, iluzjonistycznie wpuszczone w kanał, że oto Ukraina już się wyswabadza a Rosja za chwilę się rozpadnie) i wraz z Anglią, dostrzegając w co graja Niemcy wraz z Rosją, wspólnie w krajami Europy Środkowo Wschodniej, wyprzedziły te działania spinając za mordę zarówno Niemcy jak i Rosję. USA wraz z Wielka Brytanią mogłyby równie dobrze wesprzeć i w Polsce "proces demokracji" - skoro takie wspieranie jest modne i opłacalne w innych krajach świata - i realnie logistycznie i finansowo, mając w dełdupie demokrację postawić na "niepodległościową" i antyPruskoRosyjską "opozycję" w PRLbisie (nie zrażając się beznadziejnym poziomem "opozycyjności" owej opozycji, która dziś powinna raczej częściej jeździć do Londynu i Waszyngtonu niż do Kijowa, szukając tam właśnie sprzymierzeńców, rozwiązań i układać się jakby Rosji i Niemocom się realnie przeciwstawić).
Jest szansa i w tym, żeby zainteresować Chiny włączeniem się w rozgrywkę przeciwko Rosji, bo tylko w tym państwie azjatyckim jest istotnie licząca się przeciwwaga, która może zniweczyć rosyjsko-pruskie marzenia o Euroazji wykluczając mocarstwowość Rosji i spychając ja do roli i wielkości Księstwa Moskiewskiego. Tak pokonana Rosja być może nawet zwróci się o ratunek i wypełni proroctwo fatimskie, a Niemcy pozbawione silnej Rosji jako sojusznika dostana ostatecznie w dupę, na koniec osamotnione w swej kolejnej eskapadzie po rządy nad innymi.
Tak więc potrzeba nam tu trzeźwości Wielkiej Brytanii, by ta wreszcie przestała się przyglądać jak "na kontynencie" dokazują Niemcy, Ameryki, która będzie chciała chcieć no i najważniejsze Chin, które się zechcą ruszyć zza swego Chińskiego Muru. Bez Chin nie ma co w ogóle o czym marzyć... lepiej na razie przyjrzeć się trzeźwej polityce Orbana, który nie wychodzi przed szereg czekając na zaangażowanie się wielkich tego świata by później Węgrzy nie musieli w samotności wyjmować sobie nożów tkwiących w ich plecach.
Tymczasem my mamy BARDZO wielki problem, którego fundamentem jest brak przywódców - a w tym samym czasie Tusk i Komorowski robią swoje za euforycznym przyzwoleniem, jak ognia unikającej sięgnięcia po władzę opozycji....
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/37/Marines_of_the_People%27s_Liberation_Army_(Navy).jpg

czwartek, 2 października 2014

Rozmowa z Patriotą Polski



Prof. Kieżun: całe szczęście dla tych sku…, że nie mam już pistoletu! - Oni robią wszystko, żeby to zniszczyć - żeby zohydzić powstanie, żeby zohydzić nas! Całe szczęście, że już nie jestem uzbrojony, bo bym nie wytrzymał! Całe szczęście dla tych sku…, że nie mam już pistoletu! - mówi Onetowi prof. Witold Kieżun. Tak odpowiada na sformułowany przez historyków Sławomira Cenckiewicza i Piotra Woyciechowskiego zarzut o agenturalność w czasach PRL.
 
Jacek Gądek: - Jak Pan odbiera publikację "Do Rzeczy", w której historycy Sławomir Cenckiewicz i Piotr Woyciechowski piszą o Pana - jak opisują - agenturalnej przeszłości z czasów PRL?
 Prof. Witold Kieżun: - Potworne kłamstwo. Przyszli do mnie. Pokazali dokumenty. A ja im pokazałem swoje duże opracowanie z 2002 r. "Radzieckie i polskie władze bezpieczeństwa i ja". Przed laty doręczyłem je też mojemu serdecznemu przyjacielowi marszałkowi Sejmu prof. Wiesławowi Chrzanowskiemu, a także ministrowi Władysławowi Stasiakowi. A także osobiście w czasie trzech spotkań z prezydentem Warszawy Lechem Kaczyńskim opowiadałem o jego zawartości.

Ja współpracowałem. Z Amerykanami.

Jak?

Mam ok. 450 stron dokumentów z pisanymi przez siebie informacjami o sytuacji społeczno-politycznej w Polsce. Wysłałem - do paryskiej "Kultury" - też 12 opracowań po 20 stron. Poza tym w ramach US Agency Information organizowałem wymianę - oficjalnie - pracowników naukowych.

To skąd zarzuty?

Skandal polega na tym, że oni (autorzy "Tajemnicy »Tamizy«" nt. Kieżuna w "Do Rzeczy" - red.) przyszli i pokazali tylko wyciągi z dokumentów. Ja z kolei przekazałem im swoje materiały. A mimo to red. nacz. Paweł Lisicki pisze, że ja niczego nie ujawniłem.

A jak było?

Otóż moja współpraca z SB miała oczywiście charakter pozorny. A skończyło się na tym, że gen. Różański pisał do szefa bezpieki, że do Warszawy stale przyjeżdża prof. Senkier (dziekan z Seton Hall Catholic University South Orange), współpracujący z CIA i w Polsce stale utrzymuje kontakty z prof. Kieżunem. A miesiąc później pojawia się zawiadomienie, że Senkiera do Warszawy sprowadził Kieżun.

Potem otrzymałem cynk - wiadomość od Senkiera: uciekaj z całą rodziną. Uciekam więc z Polski. Urywam się całkowicie - i okazuje się, że jestem zupełnie spalony, tak samo jak Wesołowska. Senkier poinformował mnie, że jego siatka w Warszawie się spaliła.

Potem zaczął Pan pracę w ONZ…

…przez półtora roku tam pracuję. Aż dostaję wezwanie do Javiera Péreza de Cuéllara, sekretarza generalnego ONZ: natychmiast przyjeżdżaj do Nowego Jorku. Okazuje się, że w NY jest olbrzymia demonstracja na gmachu ONZ w obronie Wesołowskiej. Ona z Amerykanami miała - w porównaniu do moich - kontakty marginalne, ale była na tyle nieprzewidująca, że pracując tak jak ja w ONZ i jadąc do Mongolii, zatrzymała się po drodze na dwa dni w Warszawie, by spotkać się z matką. Została wtedy aresztowana i dostała siedem lat więzienia. Cuéllar powiedział mi: w tej sytuacji nie może Pan wracać do Polski, a ja podpiszę depeszę, że jest Pan tak ważny, że musi tu zostać.Dlaczego?

Zdarzył się jedyny taki przypadek w historii ONZ: minister spraw zagranicznych PRL wysyła depeszę do sekretarza ONZ, że nie godzi się na pracę prof. Kieżuna w ONZ i że muszę być natychmiast odwołany, by wracać do kraju. Tak wyglądała moja sytuacja.

A tymczasem w "Do Rzeczy" piszą, że nic nie ujawniłem. Otóż ujawniałem, jak wyglądały moje kontakty z SB. Od razu ujawniałem to Amerykanom. Odpowiedzieli: be careful. Amerykanie wiedzieli o każdym spotkaniu i zainteresowaniu SB mną.

A wie Pan, na jakiej zasadzie zacząłem "współpracować"?

Jak?

W 1973 r. kpt. Tadeusz Szlubowski zaprosił mnie prywatnie i powiedział: mój syn jest niesłychanie zdolny, ale nie może się dostać do Instytutu Politologii, a dyrektor politologii to mąż Pana doktorantki. Jeśli Pan mi to załatwi, to będę bardzo wdzięczny.

I ja mu to załatwiłem. Miałem potem go - Szlubowskiego - w ręku, bo gdybym to ujawnił, to dostałby 10 lat więzienia. Dzisiaj jego syn jest profesorem, zrobił karierę dzięki mnie.

Autorzy publikacji w "Do Rzeczy" cytują różne dokumenty.

Dokumenty, które składali inni, Szlubowski przesyłał jako dokumenty pisane przeze mnie. Ja to wszystko mam. I mogę to wyjaśnić. Zresztą wyjaśniałem już - do cholery ciężkiej - w 2002 r. Wtedy Stasiak siedział u mnie trzy godziny i przekazywał swoją wiedzę dalej - Lechowi Kaczyńskiemu.

A wracając…

Po rozmowie, podczas której Szlubowski prosił mnie o protekcję dla syna, powiedział, że będzie zobowiązany, gdy napiszę, że zobowiązuję się do zachowania w tajemnicy całości przeprowadzonej rozmowy. I ja to napisałem. Bo zdawałem sobie sprawę z tego, że on był zagrożony, gdybym to - prośbę o protekcję dla jego syna - ujawnił. I ja, co chciałem, to wszystko potem mogłem zrobić. Gdy opóźniało się wydanie mi paszportu, to dzwoniłem do niego i krzyczałem: do cholery ciężkiej, co wy robicie, skurw…, szybko dawajcie mi paszport! I on mówił: dobrze, zaraz pan dostanie. Miałem go w ręku. Nawet Amerykanie się śmiali. Ale potem okazało się, że kontrwywiad PRL wykrył moje kontakty z Amerykanami.

To, co Pan mówi, nie przekonało wymienionych historyków, którzy o Panu napisali.

Z USA przywiozłem oryginalne dokumenty i wciąż je mam. Pokazywałem je Cenckiewiczowi i Woyciechowskiemu, ale oni nie chcieli tego oglądać.

Co teraz?

Gdybym był młodszy, to bym wystąpił do sądu o ich ukaranie, ale ja przecież mam 93 lata! Tragedia polega też na tym, że po tym, jak przyszli i zostawili mi swoje materiały, to dostałem ataku.

To znaczy?

Jestem chory na tropikalną żółtą febrę. Dostałem ataku. Miałem 40 st. C gorączki. Przez 12 godzin cały drżałem. I nie miałem nikogo obok siebie, bo przecież mieszkam zupełnie sam - moja żona zmarła. Nie mogłem nawet do kogoś zatelefonować. Całe szczęście, że przeżyłem do rana.

Ja jestem śmiertelnie chory. Ale się nie położę! Bo jestem bojownikiem, żołnierzem Armii Krajowej i powstańcem warszawskim! 
Teraz z Pana zdrowiem jest dobrze?

Ja jestem człowiekiem silnym. Jestem żołnierzem. Pięć lat siedziałem w podziemiu. Byłem w oddziale specjalnym. W czasie powstania warszawskiego na swoim karabinie maszynowym zanotowałem 42 Niemców. Mam rekordowe osiągnięcie: jestem jedynym powstańcem, który w jego czasie dostał dwa awanse i dwa najwyższe odznaczenia: Krzyż Walecznych i Virtuti Militari. Do cholery ciężkiej! Nigdy się tym nie chwaliłem! Ale nie dam się zniszczyć tym łobuzom!

Czyli komu?

Ja wiem, o co chodzi. To jest banda Piotra Zychowicza, która twierdzi, że powstanie warszawskie to była zbrodnia, a jego dowódcy to agenci. Książka "Obłęd '44" to skandal i bzdura. "Pakt Ribbentrop-Beck" - też. Ta banda ludzi chce zniszczyć to, o co ja się w tej chwili biję!

Polska jest w zagrożeniu. Trzeba robić wszystko, by budować poczucie patriotyzmu. Trzeba odwoływać się do naszej wspaniałej przeszłości, do bohaterstwa powstania warszawskiego, budować uczucie wobec kraju, bo jesteśmy cholernie zagrożeni! A oni robą wszystko, żeby to zniszczyć - żeby zohydzić powstanie, żeby zohydzić nas! Całe szczęście, że już nie jestem uzbrojony, bo bym nie wytrzymał! Całe szczęście dla tych sku…, że nie mam już pistoletu!

Odnoszę wrażenie, że historia była tragiczna.

Bo?

Pamiętam, że materiały wysyłane do Paryża do "Kultury" zawsze pisałem ręcznie i dawałem do przepisywania. A dostałem adres do świetnej maszynistki na Pradze - nawet poprawiała błędy. Z tego, co oni (Cenckiewicz i Woyciechowski) piszą o niektórych moich uwagach, to one były pisane dla Paryża.

A poza tym istnieje obawa, że osoba w Paryżu, do której wysyłałem swoje materiały, też była agentem. Prof. Chrzanowski, gdy rozmawialiśmy jakiś rok przed jego śmiercią, powiedział mi, że są takie podejrzenia. Wygląda zatem na to, że w SB mieli materiały wysyłane przeze mnie do Paryża. A one były pisane w swobodniejszym stylu. Pisałem tam np. o nadużyciach kadry kierowniczej.

(RZ)