o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

sobota, 13 sierpnia 2016

PL w EU. Bilans 2016

Tomasz Cukiernik o niekorzystnym bilansie 11 lat członkostwa Polski w UE.



„…składka, która od wejścia Polski do UE do końca 2015 r. wyniosła około 160 mld zł, nie jest jedynym kosztem, jaki ponosi nasz kraj w związku z członkostwem. Do tego dochodzą koszty związane z nakładanymi przez Brukselę coraz to bardziej bzdurnymi regulacjami, a także koszty dotyczące pozyskiwania unijnych dotacji: niepotrzebne wydatki na gigantyczną liczbę biurokratów (w urzędach zajmujących się rozdzielaniem unijnej „pomocy”, w urzędach, najczęściej samorządowych, które biorą dotacje, oraz u beneficjentów prywatnych), którzy zarabiają znacznie więcej niż średnia w gospodarce, prefinansowanie i współfinansowanie funduszy przez budżet oraz beneficjentów, koszty przygotowania wniosków o dotacje (także tych odrzuconych), obligatoryjne kredyty związane z inwestycjami współfinansowanymi z unijnych dotacji. Do tego dochodzi również tworzenie korupcjogennego styku na linii państwo–sektor prywatny. Wymienione koszty mają znaczny wpływ na wzrost polskiego długu publicznego. To wszystko powoduje, że patrząc na stronę finansową, Polska traci na byciu członkiem Unii Europejskiej.
…Oczywiście to kłamstwo, że wszystko to „sfinansowano ze środków UE”. Jeśli już, to współfinansowano. Dodajmy do tego co najmniej trzy uwagi. Po pierwsze, nie „ze środków UE”, tylko z pieniędzy zabranych pod państwowym przymusem unijnym podatnikom. Proszę zauważyć, że Unia nie ma fabryk ani nie jest właścicielem firm usługowych, więc nie zarabia pieniędzy, a wszystko, co ma i rozdaje, musiała komuś najpierw zabrać. Po drugie, to tylko jedna strona medalu. W dużej mierze są to inwestycje na kredyt, czyli z pieniędzy, których samorządy czy firmy nie mają, a skoro nas na to nie stać, to nie powinniśmy inwestować ponad nasze możliwości. Lepiej zainwestować mniej, z oszczędności, ale z głową i sensownie, nie zadłużając przyszłych pokoleń. Tym bardziej że inwestycje, o których Pan mówi, nie przyniosą zysków w przyszłości, to są inwestycje konsumpcyjne…
…To, czy rozwijalibyśmy się szybciej poza Unią, to sprawa bardziej tego, kto rządziłby Polską, a nie faktu członkostwa lub jego braku w Unii. Gdyby Polska nie była w Unii, to trzeba by przyjąć jakąś inną strategię rozwoju. Optymalnym rozwiązaniem byłoby przyjęcie modelu szwajcarskiego, o czym pisałem swego czasu w miesięczniku „Opcja na Prawo”. Będąca członkiem EFTA Szwajcaria, która ma z Brukselą podpisane osobne umowy, nie musi przyjmować unijnych regulacji – np. sama ustala wysokość akcyzy na paliwa i VAT może mieć na poziomie 2,5 proc. i 8 proc. zamiast minimalnych unijnych stawek 5 i 15 proc. Nie płaci składek członkowskich, nie utrzymuje unijnej biurokracji, nie musi starać się o żadne bezsensowne i szkodliwe dotacje. Ma własną mocną walutę (nikt jej nie zmusza, by przyjęła euro, na co zgodziła się Polska, przystępując do UE) i zdrowe finanse publiczne. Z drugiej strony szwajcarska gospodarka korzysta na wolnym handlu, swobodnym przepływie ludzi (układ z Schengen) i kapitałów z UE i może też podpisywać umowy wolnohandlowe z krajami trzecimi. Poza tym jeśli spojrzy się na twarde dane statystyczne, to człowiek przestaje być już takim optymistą odnośnie do wzrostu gospodarczego Polski „dzięki Unii”. Otóż jak napisałem w mojej książce, w latach 2004–2013 średnioroczny wzrost gospodarczy Polski wyniósł niecałe 4 proc., podczas gdy w dekadzie poprzedzającej wstąpienie naszego kraju do UE – sięgnął 4,6 proc. Co ciekawe, poza Unią także szybciej wzrastał polski eksport i import. W latach 1995–2004 wartość handlu zagranicznego po uwzględnieniu inflacji wzrosła o 130 proc., podczas gdy w latach 2004–2013 – o zaledwie 69 proc. Warto dodać, że wszystkie dotacje z UE w ciągu 10 lat wyniosły zaledwie niecałe 3 proc. PKB Polski.
Niestety dane statystyczne twardo wskazują, że kiedy Polska była poza Unią Europejską, płace w naszym kraju wzrastały aż dwa razy szybciej. Otóż zgodnie z danymi GUS­u, w latach 1995–2004 średnie wynagrodzenie brutto w Polsce po uwzględnieniu inflacji (realnie) zwiększyło się aż o 56 proc., podczas gdy w latach 2004–2014, kiedy Polska była już członkiem Unii, wzrosło zaledwie o 26 proc. Ale jeszcze gorzej, jeśli spojrzymy na siłę nabywczą niektórych produktów. W 2004 r. za średnią pensję netto można było kupić 1358 m3 gazu ziemnego wraz z przesyłem, a w 2014 r. już tylko 1022 m3, co oznacza spadek o 25 proc. (UE nie pomogła Polsce w walce z Rosją o niższe ceny tego surowca). W roku przystąpienia do UE za średnią płacę krajową Polak mógł kupić 558 l oleju napędowego, a w 2014 r. – tylko 499 l tego paliwa (UE wymusiła wzrost akcyzy). W 2004 r. za średnie wynagrodzenie netto można było nabyć 1200 bochenków chleba, 1200 l mleka, 112 kg żółtego sera lub 142 kg wołowiny, a w roku 2014 już tylko 680 bochenków, 850 l mleka, 82 kg żółtego sera lub 94 kg wołowiny. Jeśli chodzi o papierosy, to w 2004 r. za średnią pensję netto można było kupić 340 paczek, a w zeszłym – 209.
Nigdy nie będzie dobrze, jeśli o inwestycjach będzie decydował urzędnik, który się na nich nie zna i za nic nie odpowiada. Dlatego dotacje idą na obiekty, które potem trzeba utrzymywać (stadiony, filharmonie, opery, aquaparki, muzea), na fotoradary, na niepotrzebne szkolenia, które zniszczyły całkowicie rynek szkoleń, czy na lekcje gender w przedszkolach. Mimo wzrostu wartości bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce w ciągu 10 lat członkostwa spadł udział przemysłu w wytwarzaniu polskiego PKB z około 22 proc. do zaledwie 18 proc. To unijne regulacje – bezpośrednio lub pośrednio – w znacznym stopniu są odpowiedzialne za likwidację polskiego górnictwa, hutnictwa, rybołówstwa, stoczni, cementowni czy cukrowni…
…przy większości dotacji istnieje konieczność brania kredytu, nawet jeśli beneficjent go nie potrzebuje. W efekcie brania unijnych dotacji łączne zadłużenie polskich samorządów na koniec 2014 r. przekroczyło 72,1 mld zł, co oznacza, że w ciągu 10 lat wzrosło aż o 290 proc.! Coraz więcej samorządów posiłkuje się nawet bardzo niekorzystnymi chwilówkami (może to dotyczyć nawet 300 gmin!), inne czeka wkrótce bankructwo. Na przykład zadłużenie gminy Ostrowice w województwie zachodniopomorskim jest trzy razy większe od jej rocznych dochodów! Kto spłaci te kredyty wraz z gigantycznymi odsetkami?
Unijne regulacje wraz z dotacjami to odmiana centralnego sterowania gospodarką. To ingerencja w rynek, która go zniekształca, narusza jego równowagę i powoduje nieuczciwą konkurencję. W efekcie podmioty działające na rynku są mniej wydajne, niż gdyby istniała wolność w tym zakresie. Ponadto z powodu regulacji wszystko jest znacznie droższe, niż byłoby bez tych regulacji. I nie chodzi tu tylko o akcyzę od paliw czy papierosów, która bardzo wywindowała ceny tych produktów. Czy ktoś pamięta, że jeszcze w 2004 r. paczka papierosów kosztowała średnio 4,6 zł, a litr benzyny bezołowiowej 3,2 zł? Cena metra mieszkania wzrosła o 65 proc. W wyniku prowadzenia absurdalnej wspólnej polityki rolnej znacznie wzrosły ceny mleka, cukru i innych produktów spożywczych. Bez uwzględniania inflacji od 2004 r. ceny chleba wzrosły o 200 proc., wołowiny aż o 164 proc., ziemniaków o 114 proc., a niektórych ryb o ponad 200 proc. Dotacje wymuszają państwowe planowanie i inwestycje jak za PRL­u. Ponadto zachęcają do różnego rodzaju patologii na styku polityki i gospodarki. A to praca, a nie dotacje, buduje dobrobyt i myślę, że uprawnione jest twierdzenie, iż z powodu konieczności wchłaniania unijnych dotacji rozwijamy się wolniej, niż gdyby ich nie było!…” (Tomasz Cukiernik)
podobne: 10 lat Polski w UE: nowa polska emigracja. „Święto Szklanych Paciorków” (Ziemkiewicza) oraz „Unijna dekada” (cynik9) oraz: Eurokołchoz i nierealny „program pomocowy” dla Grecji (prywatyzacja majątku), oraz ostrzeżenia, których nikt nie słucha czyli… politycy sobie a ekonomia sobie. Kryzys (nie)do przewidzenia? i to: Eurokołchoz: UE nie ma oferty dla wschodnich sąsiadów. Za unijne fundusze płacimy dwa razy. Kwoty mleczne uwolnione (rolnicy boją się o spadek cen). a także: Eurokołchoz: Islandia nie chce do UE. Wyjście Grecji ze strefy euro byłoby katastrofą (dla UE). Francja i zaostrzenie przepisów z Schengen (terroryzm tylko pretekstem?) i jeszcze: 113% frekwencji czyli unijne absurdy wybrane oraz źle wydane pieniądze. Bankrutujący „raj” Szwecji kontra raj podatkowy na Krymie.
rys. Jerzy Wasiukiewicz
rys. Jerzy Wasiukiewicz

czwartek, 11 sierpnia 2016

O byłej PL

POLSKA. Co zrobiliśmy z tym krajem? No cholera co?

Pierwsza dzisiaj kawa..
Położyłam się wczoraj do łóżka o godz. 4PM i obudziłam się o 8AM. Trochę mnie PL zmęczyła. Możesz z moim mailem zrobić co zechcesz, jeśli uważasz, że sprowokuje do myślenia to oczywiście, że możesz użyć.
Jestem spokojniejsza w UK, czuję że na wszystko zawsze znajdzie się rozwiązanie, że państwo się mną opiekuje.
Szkoda, że PL tak bardzo nie-europejska. Szkoda ludzi.
Dobrego.
J.
* * *
Ostatni raz w PL byłam na pogrzebie Dziadka, miał 82 lata był niesamowitym człowiekiem.
Na pogrzebie prawie 300 osób, straż pożarna i syreny gdy jego trumna powoli chowała się w ziemi, wielu lokalnych polityków, cała rodzina, znajomi z całego świata.
Pamiętam jak byłam małą dziewczynką, pamiętam jak do kościoła chodziłam z dziadkiem pod rękę, byłam wtedy najdumniejszą dziewczynką na całym świecie.
Pamiętam spojrzenia ludzi, ogromny szacunek do Dziadka, pamiętam zazdrosne kobiety i szczęśliwą, dumną babcię która jak skała zawsze obok Dziadka, wspierała go we wszystkim co robił.
Pamiętam niedzielne wieczory i późne dyskusje z ludźmi, którzy do dziadka przychodzili po porady, po pomoc, żeby po prostu porozmawiać. Siedziałam obok Dziadka, trzymałam mocno jego rękę i byłam szczęśliwa, że On pozwalał żebym słuchała, że nie traktował jak dziecka, mimo tego że nic z tych rozmów wtedy nie rozumiałam.
Pamiętam zimowe strajki, za duże rękawiczki dziadka, zdenerwowaną Babcię (po co Ty to dziecko ze sobą bierzesz!) i ciepłą bułkę z pieczarkami. Ale najbardziej pamiętam twarze ludzi, oczy wbijające się w Dziadka, lojalność i jedność.
Dziadek kochał swoja rodzinę, miał 5 córek, w tym moja Mama. Razem z Babcią zbudowali cudowny dom, pełen ciepła i sprawiedliwości. Ale przede wszystkim kochał swój kraj i ludzi.
Zdążyłam się z Dziadkiem pożegnać, przyleciałam do niego kilka tygodni przed Jego śmiercią. Przed przylotem poprosiłam żeby przyszykował swoje medale, zdjęcia, mapy, pamiątki.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy przez cały dzień, Dziadek był słaby ale w jego oczach pozostał ten sam płomień, w którym zakochała się moja Babcia 60 lat temu, któremu ufali ludzie.
Po całym dniu rozmów i oglądania pamiątek z przeszłości, poprosiłam Dziadka żeby mi coś zostawił, zdjęcie, dziennik, stare siodło (dziadek kochał konie).  Oboje wiedzieliśmy, ze to nasze ostatnie spotkanie, ze już więcej się nie zobaczymy.
Do końca życia nie zapomnę Jego łez, spojrzenia pełnego nadziei i dumy.
Dziadek bał się, że wszystko po nim przepadnie, że nikt nie uszanuje jego starych skarbów, pamiątek po tym kim był i co zrobił. Rozpłakał się strasznie, przytulił mnie i powiedział, że widzi siebie we mnie, że jestem dobrym człowiekiem i może spokojnie odejść bo wie, że ja nie pozwolę żeby o nim zapomniano.
Po Jego śmierci, w Jego testamencie dostałam Jego mundury, odznaki, wszystko co dla niego było najcenniejsze..  
Był  cudownym człowiekiem. Bardzo za nim tęsknię. Bardzo Go kocham.
* * *
Do Polski przyleciałam w środę, przywitała mnie uśmiechnięta buzia Mamy na lotnisku, na samą wiadomość o moim przylocie poczuła się lepiej. Zrobiła mi niespodziankę i odebrała mnie z lotniska.
Droga zleciała nam szybko, wpierw przez rozkopane szare miasto, na drodze pełno idiotów wyprzedzających na 3ciego, 4tego, nie przestrzegających przepisów drogowych (bo przecież przepisy nie są dla naszego bezpieczeństwa, wymyślono je żeby nam utrudnić życie!).
Postanowiłam, że ten wyjazd poświęcę tylko Jej, że spędzimy razem trochę czasu rozmawiając przy kawie, herbacie, przy książce czy przy wiadomościach.
Dużo rozmawiałyśmy o sytuacji w kraju, o tym co dzieje się w polityce, o przyszłości.
Byłam przerażona informacjami, które do mnie docierały…
W czwartek pojechałam do swojej dawnej szkoły, umówiłam się z dyrektorem na kawę, wyłożyłam troszkę kasy na odnowienie hali sportowej.
Dyrektor szkoły pokazał mi wynik ankiety, która została przeprowadzona w tym roku, w klasach maturalnych.  78% ankietowanych odpowiedziało, że po maturze chce wyjechać z PL do Niemiec, do UK etc…  Dostałam gęsiej skórki…
Po czym szanowny Pan dyrektor podsumował, że wcale im się nie dziwi, że przecież w PL sami złodzieje i do niczego sprawiedliwie dojść nie można. It’s not about what you know, it’s about who you know… Strach..
W drodze do domu przy ulicy zauważyłam duży plakat „Praca dla opiekunek, kelnerek w Niemczech i UK – zmień swoje życie na lepsze”. Nie wierzyłam własnym oczom.
Tak się w ten plakat zagapiłam, że „w tyłek” samochodu wjechał mi jakiś facet i rozpierdzielił mi (tzn mojej Mamie ;) cały zderzak.
To była moja wina bo nagle zahamowałam i zwolniłam przy tym plakacie, chciałam wyjść z samochodu i przeprosić, nie zdążyłam powiedzieć ani słowa ponieważ zostałam zwyzywana od „głupiej baby, która powinna w domu siedzieć i obiad gotować a nie brać się za kierowanie samochodem :))) ” cytuje słowa miłego Pana..
Po godzinie, CAŁEJ GODZINIE przyjechała policja, wypisali mi mandat, dali punkty za nieostrożną jazdę i UWAGA dostałam 500zł kary za obrażenie Pana policjanta, ponieważ zwróciłam mu uwagę, że nie mówi się „proszę Panią” a „proszę Pani” i nie „czego” a „dlaczego”.
Delikatnie zaskoczona całą sytuacją z rozpierdzielonym samochodem Mamy i dwoma mandatami udałam się do Piotra i Pawła, miałam ochotę na na dobry gin.
Zrobiłam zakupy, podeszłam do kasy i próbuję zapłacić swoją kartą. (W UK od lat możesz nałożyć zdjęcia na swoje karty bankomatowe, na każdej karcie mam zdjęcie konia). Próbuję włożyć kartę do czytnika po czym jakże „miła” Pani Zośka na kasie zadaje mi pytanie „co mi tam Pani wciska za podrobiona kartę?!”, kobiecie nie dało się wytłumaczyć, ze karta nie jest podrobiona i personalizacja kart w UK to rzecz naturalna..
Musiałam odłożyć zakupy, wrócić do domu i napić się wina.. wypiłam dużo wina tego wieczoru.. oii bardzo dużo…
Gdy kończyłam butelkę czerwonego, byłam tak pijana, że przez moment wydawało mi się, że w TV widzę Tomasza Adamka, startującego do Europarlamentu.
Zapytany dlaczego chce brać aktywny udział w polityce odpowiedział, że ” Nie chce zabijać dzieci, że wierzy w rodzinę i Adam i Ewa byli ludźmi”…
Wiedziałam, że nie powinnam tyle pić…
Niestety następnego dnia, gdy w moim organizmie nie było już ani kropli alkoholu zobaczyłam Adamka w TV po raz kolejny. Musiałam napić się jeszcze raz…
Przez cztery dni codziennie słuchałam i oglądałam naszych polityków, nie robiłam tego od lat… Jeszcze NIGDY nie było mi tak wstyd za bycie Polką.
4 dni… i ani jednej sensownej wypowiedzi. Naszym, przepraszam Waszym (bo ja już podpisałam papiery w sprawie całkowitej zmiany obywatelstwa), krajem rządzą idioci.
Wiesz, ja próbuję sobie to jakoś wytłumaczyć, najpierw wojna, później komunizm ale KUR*** !!!! Przecież to co dzieje się w PL jest nie do wytłumaczenia!
Przepełnia mnie żal, okropny żal, że mój kraj nie jest mi w stanie zapewnić dobrej przyszłości, że wstydzę się bycia Polką, że martwię się co będzie z moimi rodzicami i innymi osobami starszymi, dla których może zabraknąć na emerytury bo przecież młodzi ludzie uciekają… Boli mnie, że cudowni ludzie jak mój Dziadek ryzykowali i poświęcali życie walcząc o Polskę od której ja muszę teraz uciekać…
Jestem na lotnisku, kończę lampkę czerwonego Merlot.
Przepełnia mnie żal, okropny żal, że mój kraj nie jest mi w stanie zapewnić dobrej przyszłości, że wstydzę się bycia Polką, że martwię się co będzie z moimi rodzicami i innymi osobami starszymi, dla których może zabraknąć na emerytury bo przecież młodzi ludzie uciekają…
Boli mnie, że cudowni ludzie jak mój Dziadek ryzykowali i poświęcali życie walcząc o Polskę od której ja muszę teraz uciekać…
Boli mnie, że nie mogę pojechać do rodziców na niedzielny obiad i być przy Mamie gdy jest chora.
Że muszę znosić niekompetencje i chamstwo ludzi w sejmie, urzędzie na lotnisku czy w supermarkecie.
Przepraszam, jeśli gramatyka słaba lub znajdziesz jakieś błędy.
Starałam się, żeby brzmiało ok…
J.