o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

środa, 25 lutego 2009

Życie? Wegetacja w od.bycie? Finito?

PRZEKRĘT ZA NIEBEZPIECZNYM ZAKRĘTEM, DALEJ: URWISKO
by http://rolex.salon24.pl/388732.html
Jesli ktoś miał jakieś wątpliwości, że ostatnie wybory wygrała w Polsce "wojskówka', to już ich mieć nie powinien. To, co zostałoby zakamuflowane w czasie zarządzania wzrostem, wylazło w czasie kryzysu i łypie kaprawymi oczyskami nie próbując się już zbytnio chować za coraz smutniejszą twarzą premiera.
Premier zdaje się że usiłował "fikać" w okolicach tygodnia wstecz, żeby użyć słuzbowej nomenklatury, dlatego służby wojskowe przydzieliły panu premierowi przybocznego w osobie posła Grasia.
Pan poseł Graś jest takim rzecznikiem rządu, jak kapitan Wachowski kierowcą Wałęsy. Jak zwykle w państwach rządzonych przez mafie, szefem okazuje się cieć, a nominalny pan domu figurantem.
Dzieki posłowi Grasiowi generałowie będą mieli szczegółowe codzienne raporty z premierowania pana premiera, a pan premier będzie musiał do końca dograć rolę, której nie przewidywał grać - kolejnego polskiego polityka, którego służby zgrały do politycznego zera.
Zadaniem Platformy Obywatelskiej - tworu załozonego na zlecenie służb i firmowanego w okresie narodzin przez JAWNEGO byłego współpracownika służb wojskowych, było przejęcie władzy, to znaczy wygranie wyborów parlamentarnych, utrzymanie wysokiego poparcia dzięki wzrostowi gospodarczemu, wygranie wyborów prezydenckich i ponownych wyborów parlamentarnych, sojusz z lewicą postpezetpeerowską i uzyskanie wiekszości konstytucyjnej, przejęcie kontroli nad państwowymi mediami w drodze prywatyzacji, na podobnych zasadach, na jakich miasto stołeczne buduje stadiony firmie ITI, słowem: restytucja władzy, tyle że z zamianą Ubekistanu na WSIoland.
Jednak nawet i w wojsku coś potrafi się pierdyknąć, a w zgodzie z prawami Murphy'ego, jak może, to pierdyknie.
Zamiast wieloletniego dojenia generałowie stanęli wobec zagrożenia szybkiego zgrania swoich pierwszoplanowych aktorów i wobec niebezpieczeństwa, że staną ponownie przed obliczem "szalonego Antka", a nie lubią przed jego obliczem stawać, bo to jedyny facet przy którym popuszczają w gacie (lata lecą).
Nie mają złudzeń i tym tłumaczę jawne wypowiedzenie wojny p.Antoniemu ustami rzecznika odbudowanych WSI... pardon, rządu.
Skoro nie można doić latami, trzeba wydoić szybko. Problemem jest tylko to, że obywatela doić się nie da wprost, bo w oczy zagląda strach przed kryterium ulicznym, a tego zabójcy nastolatków i księży bali się i boją, jak ognia.
Służby prasowe już podjęły się tworzenia nowego frontu informacyjnego wytwarzając szum: socjaliści - terroryści - pis - zamieszki - rozboje - solidarność walcząca - górnicy - wojna domowa - bankructwo, czego ostatni tydzień (również i w salonie) przykładem.
W niepamięć odeszły bezy, namioty i pielęgniarki, drugi Budapeszt, a nastroje społeczne próbuje się kupić za kwotę 500-1200 na łeb, co jest OBIETNICĄ w stylu Chaveza, choć w swojej przewrotności bije jego obietnice na głowę. Gdyby zrealizować scenariusz kolejnego ważnego delegata do rządu (tym razem nie z wojskówki, ale z ubolandu) - Michała Boniego, obywatele spłaciliby kredyty udzielone przez banki, a środki przez nich spłacone zostałyby natychmiast wytransferowane poza granice. Ciekawe, że duża część z nich posłużyłaby ściągnięciu z rynku franka szwajcarskiego (!)
Ekipa, której twarzy tak nieroztropnie użyczył Donald, zmieniła strategię z długofalowej na krótkofalową, a jej treścią: przewalić ile się da, najszybciej jak się da, figurantów zużyć, trudno.
Interes jest. Na świecie brakuje kapitału, więc instytucje finansowe są zainteresowane nie ekspansją na nowe rynki, ale dofinansowaniem starych i bezpiecznych centrów światowego handlu. Słowem: minimalizacją ryzyka inwestycyjnego.
Chyba, że coś uda się kupić za bezcen. Stara zasada: ocena ryzyka i zysku.
Jeden geszeft został już zrobiony. Stawiam orzechy przeciw (i tak coraz mniej wartym) dolarom, że Goldman z Sachsem nie przeprowdzili operacji osłabienia złotego bez wsparcia z wewnątrz.
Przekonały mnie do takiej tezy paniczne zachowania aktorów oraz akcja: "Isabel" przeprowadzona nachalnie we wszystkich zależnych od wojskówki mediach.
Wybrano metodę: "taki kretyn nie może przecież wyrządzić poważnej szkody, popatrzcie na tego błazna, czy on może być groźny?"
Akcja dosyć skuteczna, przyznaję, choć przegięta wierszami. Albo wam, panowie literat nawalił, albo nieopatrznie pozwoliliście wykonać zadanie osobiście figurantce.
No cóż, nie na wszystkim wojsko się zna, na poezji nie musi.
Minister Grad popędził do Londynu z ofertą sprzedaży fajnych firm, przy czym kluczowe dla negocjacji będzie ustalenie kursu wymiany walut na złotego, bo w tej walucie finansiści mają za nie zapłacić.
Minister Grad wykluczył stanowczo rozmowy z Goldmanem i Sacsem i słusznie, rozmawiał przed akcją, teraz kolej na inwestorów, którzy mają wymienić funta nie po 4,0 ale 5,3 złotego.
Jak ktoś ma jeszcze watpliwości, to proszę się zastanowić, dlaczego p.Grad nie poczeka aż złoty się umocni, skoro twierdzi że niedoszacowany?
Wytłumaczenie pośpiechu, nerwowych, zakulisowych negacjacji o wiązaniu złotego z euro, a zwłaszcza sterowanych przecieków z tych niby-negocjacji, przy wiedzy, że Skrzypek nie pozwoli wysadzić się w powietrze, bo mu Donald obieca wycieczkę na Machu Picchu (innej klasy facet), pozwala domyslać się, że minister Rostowski już wie, kiedy, mniej więcej, pierdyknie.
A interesy można robić zanim pierdyknie, jesli się wie, kiedy i trzyma się to wiedzę dla siebie.
Dlatego, drodzy rodacy, przy tych facetach trzymajcie się za portfele, dobrze radzę!
Pozdrawiam i powodzenia!
p.s.
Wszystkich delegatów do Salonu24 ze szlachetnych kręgów wojskowych i cywilnych zapraszam jak zwykle serdecznie do obszernego komentowania, dezawuowania i szumienia; wasze działania mogą być wzorem dla innych, bratnich służb naszego kontynentu!

wtorek, 24 lutego 2009

De Bille ** W S I idioten

31.12.2008 - WSIdiota roku

by http://bernardo.salon24.pl/378007.html
Względnie idiotyzm roku, żeby się nikt nie poczuł dotknięty. Gdyby istniał taki konkurs miałbym kilka kandydatur. Zestawienie jest moje autorskie, fragmentaryczne i oczywiście nieobiektywne. Dodajcie swoje własne propozycje.
1. Waldemar Kuczyński - były zausznik premiera Mazowieckiego i główny doradcaJerzego Buzka w czasie gdy kryzys rozkręcał się na dobre przypomniał swójskandaliczny wpis sprzed ponad dwóch lat zatytułowany „Życzę jak najgorzej!” zesłynnym cytatem: „Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego
Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek
gospodarczych, choć za to płacą ludzie.”. Swój tekst pan Kuczyński ocenił
następująco: „Uważam go za bardzo dobry”.http://kuczyn.com/2008/10/22/hyde-park-na-polanie/#comment-60848
2.Zbigniew Chlebowski i minister Ewa Kopacz – za pogardę dla pacjentów szpitali psychiatrycznych.Kopacz,
Chlebowski - pogarda dla pacjentów szpitali psychiatrycznych. Czy można coś z tym zrobić?

3. Marszałek Bogdan Borusewicz – za niedopuszczenie prof. Religii
do głosu na posiedzeniu Senatu, za kręcenie w sprawie taśmy na której nagranebyło spotkanie z Wałęsą w czasie którego mówił o swoich związkach z SB. I zaposiadanie samodzielnej sekretarki nękającej IPNBorusewicz
nie chce Religi w Senacie
Czy Bogdan Borusewicz "mija się z prawdą" i jest manipulatorem, czy tylko ma słabą pamięć? Sekretarka ma swego
Borusewicza (i wydaje oświadczenia)

4. Minister Elżbieta Bieńkowska – za
urządzenie fety na Zamku Królewskim by pochwalić się wykorzystaniem funduszyunijnych. Feta dotyczyła jednak Narodowego Planu Rozwoju na lata 2004-2006 wtworzeniu którego pani Bieńkowska miała udział niewielki. Natomiast fundusze z Narodowej Strategii Spójności (lata 2007-2013) zostały wykorzystane w roku 2008 w niewielkim stopniu, do końca września 2,2% kwoty przewidzianej na cały rok.Rząd Donalda Tuska - klapa funduszy
unijnych czyli 2 procenty propagandy

5. Avila Lori – za korespondencję z
Polski dla izraelskiego Haaretz’a o tym, że „pogrom był blisko” – relacja z
krakowskiego spotkania z JR Nowakiem i Bogusławem Wolniewiczem (prawdopodobnie pani Avila Lori była wówczas w Izraelu, a nie w Polsce).Pogrom był blisko - widziane z Izraela
6. Premier Donald Tusk za lekceważenie kryzysu i wirtualne
wprowadzenie Euro w roku 2011 bez wiedzy ministra finansów.Tusk nie chce R ady Gabinetowej Wprowadzenie euro to trzy lata przygotowań
7. Minister Aleksander Grad – za ogłoszenie
sukcesu po decyzji KE przesądzającej o likwidacji stoczni. Likwidacja całej
gałęzi przemysłu dla ministra Grada jest sukcesem w 90%. Grad i jego
sukces

8. Julia Pitera – za supertajny raport, dorsza za 8 zł 16 groszy,
i rachunki za podróże.Raport Pitery wciąż tajny "Pitera
sama obroni swój raport"
Zawyżone rachunki za podróże Pitery?
9. Tomasz Arabski – za zablokowanie samolotu
prezydentowi Kaczyńskiemu i nazwanie wizyty w Bruksaeli „prywatną podróżą”.Arabski:
Rząd nie udzielił samolotu, bo to prywatna podróż prezydenta

10. Jarosław Gowin – za „Testament życia” ułatwiający zaprzestanie leczenia nieprzytomnego pacjenta (co za tym idzie redukcję kosztów tegoż), co ma szczególne znaczenie w kontekście potencjalnej totalnej prywatyzacji szpitali i przekształcaniu tychże w nastawione na zysk spółki.Propozycja
Gowina: testament życia czy bierna eutanazja

11. Lech Wałęsa – za barwne
opowieści o „narządach” sfotografowanych jakoby przez SB.Wałęsa:
Filmowali mnie nagiego w sypialni

12. Marszałek Bronisław Komorowski – za
wypowiedź o ślepym snajperze i zamachu – takim jak wizyta, oraz za „Aferę
Marszałkową”."Do prezydenta mierzył ślepy snajper" Afera
Marszałkowa

13. Minister Radosław Sikorski - za nazwanie samego siebie
„karłem moralnym”. Obelga owa przeznaczona była dla krytyków Lecha Wałęsy, a jeszcze kilka lat temu sam Sikorski o Wałęsie wypowiadał się równie krytycznie,a może i bardziej.Karzeł moralny opluwa Wałęsę
14. Stefan Niesiołowski – za język miłości i wypieranie się kablowania
na osobistą narzeczoną.Niesiołowski sprzed 38 lat - przypomnienie
15. Minister Bogdan Zdrojewski – za profetyczną wizję śmierci
75 artystów – tyle właśnie wiązanek pogrzebowych przewidział na początku roku 2008. A ilu zmarło naprawdę?W tym roku umrze 75 artystów
16. Minister Bogdan Klich – za odznaczenie pilota który odmówił przelotu do Tbilisi.Klich
odznaczył pilota, który odmówił prezydentowi

17. Magda Hartman z Pardonu za
urocze zdanie: „Polska służba zdrowia, w dużej mierze zależna od Jerzego
Owsiaka, może się całkiem posypać.”Wielka Orkiestra Świątecznej
Propagandy
Wielka
Orkiestra nie zagra? Brak kasy na finał!


18. Gdyby istniał konkurs na złamanego sztucznego penisa bezkonkurencyjny byłby tu pan poseł Janusz Palikot.

Zakała dżuma

TV, Chicago, Il.
*****************
PS.
Klasa

- A obywatele...?
- Zawiodłem ich.- Zawiodłem swoich przyjaciół.- Zawiodłem... kraj.- A co najgorsze, zawiodłem nasz system rządów.- I marzenia tych wszystkich młodych ludzi, wiarę, jaką powinni pokładać w rządzie, a teraz myślą, "Pełno tam korupcji" i tym podobne.- Tak. Zawiodłem naród i będę musiał dźwigać to brzemię do końca moich dni.- Moje życie polityczne jest skończone.
Któż mógł wypowiedzieć te słowa? Nie szukajcie pośród, współczesnych, polskich polityków - nie znajdziecie.Dlaczego, do tej pory nikt nie odważył się wypowiedzieć podobnych słów, chociaż tabuny skompromitowanych bufonów - posłów, ministrów, premierów, prezydentów- krąży po salonach? Niestety, na skutek selekcji negatywnej, do naszej polityki trafiają zakompleksione typki, którym "władza" pozwala ukrywać własne niedociągnięcia i słabości, albo pobierac z niej profity. Najczęściej są to niewydarzeni nieudacznicy, którzy tylko dzięki polityce mogą i potrafią zaistnieć. Latami wspinają się na jej szczyty i pazurami się jej trzymają.Przyznanie się do błędów i poniesienie ich konsekwencji, jeżeli nikt tego nie czyni, w ich mniemaniu, byłoby głupotą i samobójstwem.
A zacytowane, na wstępie, słowa - wypowiedział R. Nixon -"najgorszy prezydent Ameryki", ale żeby wyznać coś takiego, to trzeba mieć klasę, a tej - naszej klasie politycznej, niestety brakuje.

PS.
Naprawdę warto zobaczyć fim "Frost - Nixon", z którego to pochodzi, cytowany, fragment wywiadu z byłym Prezydentem USA, a dziennikarze i politycy powinni obejrzeć - obowiązkowo.
Dodatek. By Jerzy Targalski.
OPERACJA „EKIPA ZAPASOWA”
13-01-2009 11:26
Śmieszy mnie nieustanne wyczekiwanie na spadek notowań PO w sondażach i wiązanie z nim nadziei na powrót do rządu PiS. Świadczy to o całkowitym niezrozumieniu mechanizmów rządzących Ubekistanem i sytuacji politycznej panującej w „Priwislanskim kraju”, gdyż tak trzeba już nazywać III RP z powodu jej dobrowolnego podporządkowania się interesom Rosji i całkowitym, ochoczym „priwisleniju” ubekistańskich elit. PO zniknie ze sceny politycznej za jakieś 1,5 do 2 lat, a PiS i tak nie powróci do rządu. Oba zjawiska nie są bowiem z sobą związane. Mówiąc w skrócie, jeśli lokaj nie spełnia oczekiwań Pana, to Pan wynajmuje sobie po prostu innego lokaja, a nie rezygnuje z obsługi narażając się na niebezpieczeństwo strucia nieświeżym obiadem.
Wystarczy przeanalizować politykę kadrową PO i ośrodki biznesowe, które tę partię popierają, by zdać sobie sprawę, że ekipa Tuska nie jest samodzielna; rządzi lecz nie sprawuje władzy czyli nie ustala reguł gry w państwie. PO wygrało wybory i utworzyło rząd jedynie dlatego, że środowiska wywodzące się z wojskowych służb specjalnych i ich agentury, przy wsparciu marginalizowanej już bezpieki cywilnej i jej agentury zainwestowały w to zwycięstwo by zniszczyć zagrożenie ze strony PiS. Przed PO postawiono konkretne zadania: przywrócenie naruszonej pozycji ludzi WSI, monopolu agentury w mediach, bezkarności mafijnego biznesu, zniszczenie jakichkolwiek alternatywnych i nie poddających się kontroli sił politycznych i środowisk, zwłaszcza dziennikarskich niezależnych od bezpieki, a w polityce międzynarodowej całkowitą rezygnację z samodzielnej roli i podporządkowanie się rosyjskiemu sojusznikowi bezpieczniackich elit. To zadanie zostało wykonane i wszystko byłoby dobrze; PO rządziłoby nadal, gdyby nie kryzys finansowy.
W normalnym systemie kryzys doprowadziłby do zmiany rządów lewicowych na prawicowe lub na odwrót. W „Priwislanskim kraju” chodzi jednak o taką wymianę, która nie zaszkodziłaby Ubekistanowi, czyli o zamianę jednej PO na jakąś inną PO, tak jak kiedyś wymieniono nieboszczkę Unię Wolności, gdy się zużyła, na świeżutką PO. Musi się wiele zmienić by system pozostał bez zmian.
Nasi przeciwnicy nie są idiotami, ani w odróżnieniu od pisowców pozbawionymi woli mięczakami i doskonale wiedzą, że muszą przygotować „ekipę zapasową” na czasy, kiedy Tusk się zużyje, a PO zostanie zniesiona przez kryzys gospodarczy. Dlatego uważam, iż Tusk nie wygra wyborów prezydenckich i będzie bardzo sfrustrowany, iż wierna służba dla systemu jednak się nie opłaciła. Ale to już zmartwienie wszystkich lokai.
To nie PiS będzie automatycznie korzystał na spadku popularności PO do 300 proc. tylko „ekipa zapasowa”, którą zacznie lansować TVN i cyngle Ubekistanu. Jedyna trudność polega na tym, iż trzeba odpowiednio zgrać lansowanie nowej siły, która „naprawi zaniedbania PO”, dawniej powiedzielibyśmy „naprawi wypaczenia partii”, z ogłoszeniem spadku popularności PiS z minus 20 do minus 150. Chodzi właśnie o to by „ekipa zapasowa” zaistniała w świadomości „Priwislian” zanim będzie można ogłosić spadek PO w sondażach robionych przez byłych funkcjonariuszy SB, WSW i wydziałów KC i przed wzrostem popularności PiS. Ten moment zaś trzeba zgrać z początkiem odczuwania skutków kryzysu przez mieszkańców „Priwislanskiego kraju”.
Pozostaje kwestią otwartą czy Ubekistan stworzy nową partię polityczną by wszystko pozostało po staremu, czy zainwestuje w „Polskę XXI wieku”. Myślę, że już nie ma czasu na pierwsze rozwiązanie, natomiast „Polska XXI wieku” doskonale spodoba się wymóżdżonej młodzieży, która poprzednio głosowała na PO. Kadry tej partii o ogromnym ego i znikomej sile woli z radością przyjmą ofertę kontraktu ze strony „inwestorów”. Nie przypadkowo Polska XXI wieku posługuje się terminem „modernizacja”, uprzednio używanym przez PO. Dla mnie jest to znak, że operacja „ekipa zapasowa” już ruszyła.
Pierwszy znak już się pojawił. Prof. Staniszkis jest często używana przez Ubekistan jako nieświadome narzędzie puszczania balonów próbnych. Pamiętam jak Profesor twierdziła, iż PO to taka wspaniała partia, która dokona modernizacji Polski, przeprowadzi reformy, są tam bowiem ludzie, którzy doskonale rozumieją jak funkcjonuje Unia i z racji młodego wieku nie są obciążeni staromodnym myśleniem a la PiS. Dziś już Profesor odkochała się lecz życie bez miłości jest ciężkie, więc zapałała nagłym uczuciem do Polski XXI wieku, ponieważ jest to jedyna siła zdolna zmodernizować Polskę, która doskonale rozumie mechanizmy Unii itp. itd. Polska XXI wieku nawet jednak wzmocniona przez Prokom (grupę Walendziaka) będzie jeszcze za słaba, więc wzmocni się ją rozłamem z PO. Rozłamowcy jesienią, czyli w momencie dna kryzysowego, ogłoszą, iż Tusk rozczarował, okazał się niezdolny do realizacji obietnic, ponieważ nie potrafił okiełznać Szkodnika (Prezydenta), ale oni dotrzymają wszystkich obietnic i rozmnożą cuda w Polsce. Wyborcy gdy tylko usłyszą o cudach, natychmiast poprą rozłamowców. A kto stanie na czele rozłamowców z PO i połączy się z Dutkiewiczem? Wskazówki Pani Profesor każą myśleć o Schetynie, sprawnym ministrem znającym mechanizmy itp., itd.
Programy, wielkie idee, koncepcje są potrzebne dla elity, by wiedziała dokąd prowadzić społeczeństwo, ale do wygrania wyborów konieczna jest wyłącznie manipulacja. Gdy wymyślono demokrację nie istniały jeszcze masowe media. Dziś wygrywa ten, kto sprawniej manipuluje wyborcami i ich emocjami. Racje i wielkie idee nikogo nie obchodzą, mogą może dać 10 tys. głosów a dobrze dobrany kolor krawatu da 100 tys. Na miejscu PO wystawiłbym Dodę i Rutowicz; na pewno pokonałyby każdego męża stanu. Ale czyż można dziwić się wyborom społeczeństwa, które tak bardzo chce cudów, że głosuje na „cudotwórców”.
Zamiana haseł walki z Ubekistanem w odbiorze masowym jest słuszna, ponieważ przeciętny obywatel wie, że bezpieka i agentura zawsze wygrywają, więc głosowanie przeciwko nim jest niebezpieczne i bezsensowne, gdyż prowadzi jedynie do zamieszania a nigdy do zwycięstwa. Hasła gospodarcze uważa natomiast za bezpieczne. Przypomina mi to czasy „Solidarności” kiedy działacze nowozałożonego związku tłumaczyli mi, że nie są opozycją i z opozycją nie chcą mieć nic wspólnego, bo to niebezpieczne. Z Ubekistanem trzeba walczyć, gdy się ma takie możliwości, ale maluczkim mówić o tym jak najmniej. Tu muszę przyznać rację Ziemkiewiczowi; społeczeństwo które wyszło z komunizmu jest niesamowicie tchórzliwe i zastraszone. Poziom tchórzostwa i braku solidarności już dawno przekroczył stan, jaki zapamiętałem z lat 1970-tych i 1980-tych. Można powiedzieć, że komunizm zwyciężył zza grobu i w pełni rozkwitł w postkomunizmie. Nie mogę zrozumieć dlaczego komuniści nie wymyślili tego wcześniej i męczyli się przez 70 lat. Precyzyjniej, wprawdzie wymyślili już w latach 1960-tych ale z wprowadzeniem w życie czekali 30 lat. Może po prostu najpierw trzeba było uformować nowego człowieka bez tożsamości i przeszłości, bez charakteru, woli i mózgu, gotowego chłonąć każdą propagandę jak gąbka.
P.S.
Za PRL wytaczano procesy za twierdzenie, iż nie ma w nim wolności słowa i demokracji (tzw. szkalowanie ustroju). Ciekaw jestem kiedy w III RP zaczną wsadzać za głoszenie tezy, iż krajem rządzi bezpieka i agentura, przecież to oszczerstwo, jak stwierdzi każdy pułkownik SB i każdy TW, a potwierdzą ich dzieci, którym z urodzenia należy się monopol medialny.

sobota, 21 lutego 2009

.. TOTO dla wnuków ?


-----------------PS.
Przygoda z Lufthanse.
JAKUB KUMOCH: Miał pan kiedyś przygodę z Lufthansą podobną do tej Jana Rokity. Która historia jest ciekawsza?
PROF. JĘDRZEJ KRAKOWSKI: Moja jest bardziej absurdalna. W 2007 roku policja wyprowadziła mnie we Frankfurcie z samolotu Lufthansy, bo chciałem... przeczytać gazetę.
Gazetę?!
No tak gazetę. Wracałem z Lizbony do Katowic i we Frankfurcie miałem przesiadkę. Siedziałem w pierwszym rzędzie klasy ekonomicznej i zobaczyłem, że steward proponuje trzem czy czterem pasażerom klasy biznes polskie gazety. Nikt ich jednak nie brał, bo w klasie biznes siedzieli sami Niemcy.
Poszedł pan do klasy biznes i wziął sobie gazetę?
Skądże. Poprosiłem stewarda i zapytałem, czy mógłby mi podać gazetę, ale usłyszałem, że są "nur für Business". No więc mówię, że przecież nikt ich nie czyta, jest niedziela wieczór, a jutro te gazety będą makulaturą. Usłyszałem mniej więcej tyle, że "verboten ist verboten" - zabronione to zabronione. I ta "makulatura" jakoś strasznie człowieka zdenerwowała.
I tu sprawa powinna się zakończyć?Nie. Bo przyszedł kapitan i pyta, o co chodzi. Więc mu opowiadam o gazecie i o tym, że jego podwładny mógłby być bardziej miły dla podróżnych. Stanął jednak po stronie stewarda, więc powtórzyłem to o makulaturze i spytałem, dlaczego w klasie ekonomicznej nie ma polskich gazet. I tu odezwali się rodacy. Jak powiedziałem to o polskich gazetach, przednia część klasy ekonomicznej zaczęła mi bić brawo.
Panie profesorze, wywołuje pan wojny polsko-niemieckie.
Istotnie, Niemiec poczuł się dotknięty. Poczerwieniał, mruknął coś i poszedł do siebie. Samolot wciąż stał na pasie i wciąż był otwarty rękaw. Po kilkunastu minutach pojawiło się dwóch policjantów. Poprosili mnie o opuszczenie pokładu. Po chwili wyglądali na nieco zagubionych: spodziewali się pewnie pijanego pasażera, a nie grzecznego, eleganckiego, starszego pana.
Spędził pan noc na komisariacie?Skąd. Zażądałem spotkania z przedstawicielem Lufthansy. Przyszedł, więc policjanci zasalutowali i sobie poszli. Trzeba przyznać, że menedżer był kulturalnym człowiekiem. Przyjął moje wyjaśnienia, polecił wystawić mi bilet na poranny lot, dał mi voucher na 5-gwiazdkowy hotel i wyraził ubolewanie. To był jedyny miły moment w całej tej żenującej historii.
Czyli Lufthansa poza kapitanem była w porządku?
Raczej jeden człowiek był w porządku. Potem, gdy odbierałem w kasie bilet i voucher, próbowano mnie jeszcze raz ustawiać do pionu. Powiedziano mi na lotnisku, że tym razem mi się upiekło i że następnym razem dostanę zakaz latania Lufthansą. Nie przywykłem do takiego traktowania przez linie lotnicze.
-------------------------
komentarz baaardzo ogólny, pozornie nazbyt powazny:
"Polska to brzydka panna bez posagu" taką prawdę wylansował kiedyś salonowy idol Bartoszewski. odnoszę wrażenie że wielu współczesnych polityków kłoci się tylko o cenę za którą ma się sprzedawać (tanio lub jeszcze taniej)

http://czarnalimuzyna.salon24.pl/387107.html

piątek, 20 lutego 2009

1000-letniej POLSKI wciąż NIEMA



Media dorosły do demokracji, a Bartoszewski nie musi
Kupiłem litr wódki Finland i pojechaliśmy całą rodziną do przyjaciół na wieczór wyborczy. Przez myśl nam nie przeszło, że wszystko zamieni się w klasyczną polską autoparodię tego, co w normalnym kraju przebiegłoby normalnie, tzn. że cała para pójdzie w gwizdek i z szumnych medialnych zapowiedzi, że o 20.20 (a zaraz potem o 20.25, a zaraz potem o 20.30 I ANI SEKUNDY DŁUŻEJ), poznamy wstępne wyniki wyborów nic nie będzie wynikać. Miałem tę mroczną satysfakcję, że ogłoszona przez I. Jankego jakaś dziwaczna cisza wyborcza w salonie także przemieniła się w autoparodię nie tylko z tego względu, że tacy ludzie jak Azrael złamali ją z pełną premedytacją, co Jankemu słusznie wytknęła Pikawa Serca (na co Janke kompletnie nie zareagował), ale z tego, że z mitycznej godziny 20.21 wnet zostały wióry.

Swoją drogą, ciekawe, w jakim kierunku salon24 zmierza i co z niego w najbliższych tygodniach zostanie, gdyż wiele wskazuje na to, że najlepsze chwile salon24 ma już za sobą (stąd ewakuacja Kataryny była jak najbardziej uzasadniona i pewnie czeka nas ewakuacja innych blogerów, która pewnie redakcji salonu wcale nie zmartwi), ale nie o tym miałem.

Miałem w pamięci te wszystkie krzykliwe protesty Bartoszewskiego, Wałęsy i im podobnych obrońców "III RP". I miałem przed oczyma gostka z PKW w jasnobrązowej marynarce, który zaklinał się na wszystkie świętości, że "on nie winien, ona winna, bo tam chodzić nie powinna", czyli mówiąc prościej, że to nie PKW zawaliła, tylko ktoś inny. Socjalizm tak, wypaczenia nie. Wszystko OK. Te wielogodzinne kolejki do lokali wyborczych za granicą, te brakujące karty do głosowania. Wszystko tak, jak peerelu-bis powinno być. Wszystko musi się dziać w bałaganie, bo Polska nie może działać jako normalny kraj. Normalnie jest wtedy jak Bartoszewski jest ministrem spraw zagranicznych. Ewentualnie Geremek. W przeciwnym razie są "dyplomatołki". Kto jednak stoi za PKW? Kto zatrudnił tych ludzi? Kto im płaci pensje? Też PiS? Dyplomatołki z PiS-u? O tak, nad ranem w „Sygnałach Dnia” słychać, że to PiS opóźniał podanie wyników. Jak dobrze, że wszystko jasne.

Nie 20.20, nie 20.25, nie 20.30, nie 21.00, ale 22.55 i to "na chwilę obecną" (jak oznajmił człek w jasnobrązowej marynarce), a - jak wiadomo - chwila ulotną jest, a i człek szary nie zna dnia ani godziny. Wróciliśmy więc do dom, zastanawiając się, czy naprawdę takie rzeczy są możliwe w jakimkolwiek kraju poza Polską (mówimy o normalnych państwach). Kto wie, może za kadencji Bartoszewskiego to nie byłoby możliwe? Nie bez powodu zresztą nawoływałem, by wprowadzić listę krajową, a nie "wolną amerykankę". Nie byłoby żadnego bałaganu. Ale okazało się, że mediokracja działa jak należy. Lista krajowa nie była potrzebna.

Okazało się jednak, że wszystko jest „w pariadkie”. Dokładnie jak w 1989 r. Nie bez powodu wspominałem ostatnio tamte kontraktowe wybory. Układ jest nie do pokonania. Układ rozdaje wszystkie karty, Układ decyduje, kim masz być i gdzie jest twoje miejsce. Czy masz iść w górę, czy na off. I ciesz się, jeśli jesteś na off-ie, a nie w ziemi. To już nie te czasy. Dziś wystarczy off. „Ziemia” byłaby zbyt kosztowna. A że wielu z tego czerpie zyski – co w tym złego? Ciesz się z tego, co masz. Nie narzekaj. Zaraz się dowiemy – zapewniam Państwa, że tarcza antyrakietowa nie jest Polsce potrzebna, a rurociąg niemiecko-rosyjski jest super (i dobrze, jakby Polska się podłączyła). W XIX wieku żyliśmy w zgodzie z wszystkimi – czy nie jest to ideał polskiej dyplomacji? Jak najbardziej. To jest także ideał państwowości polskiej. Pełna, całkowita zależność od innych i jednocześnie rozwój gospodarczy, w ten sposób też można zbudować drugą Irlandię i polski liberalizm. To nam proponuje PO, nic dziwnego więc, że LiD, jako partia internacjonalistów, temu przyklaskuje. Jest też wielu politologów i komentatorów, którzy aż skaczą z radości na samą myśl o tym, bo przecież O TO CHODZI, ludzie, O TO CHODZI. Układ, czyli, mówiąc po ludzku, porozumienie zawarte w Magdalence, a potem przy okrągłym stole, to coś NIE DO RUSZENIA. Nie bez powodu nazywano rządy PiS-u tymczasowymi. To miało być tymczasowe, bowiem to był wypadek przy medialnej i politycznej pracy. Miało to krótko potrwać i potrwało. Dokładnie tak, jak rząd Olszewskiego. Radość Lisa, Żakowskiego i im podobnych jest więc prawdziwa, szczera i wiele mówiąca. Nie po to się wspiera Układ, by on nagle klękł. Ręki, która karmi się nie gryzie. Czy mamy więc do czynienia z Polakami czy, jak to określił jeden z moich znajomych z peerelakami? Wystarczy bowiem palcem kiwnąć i głosowanie jest takie, jakie MIAŁO BYĆ. Wtedy zaś demokracja jest cool, obywatele są dojrzali politycznie, media mogą relacjonować o trudach stania w kolejkach do lokali wyborczych (co za poświęcenie obywateli!), a komentatorzy mogą odetchnąć z wyraźną ulgą. Nie będzie przecież lustracji, dekomunizacji, a w nowym peerel będzie się żyło lepiej – wszystkim. Szczególnie ludziom z PO i Lid-u. Partia Okrągłego Stołu Zwyciężyła, więc jeszcze PZPR nie zginęła. A że cofnęliśmy się do 1989 r.? Komu to przeszkadza? „W Polsce” można nieustannie zaczynać od początku, ponieważ tak naprawdę Polski nie ma – jest tylko mit, jest marzenie, które nosimy w sercu, nic więcej. Należy to zrozumieć nareszcie. Żyliśmy mitem i zachciało nam się zbyt wiele. Czas wrócić na ziemię.

Wszyscy wracajcie, gdziekolwiek jesteście. Niedźwieckie z Skowrońskiem do Trójeczki, obserwatorzy OBWE do domu, a Układ do rządzenia.

czwartek, 19 lutego 2009

- Remember, PT Lemmings -

PS. *****
rząd pokpił sprawę i to jest grozne
przycinek.usa
*** Zgodnie z cytatem z artykulu: "Prezes dużego banku, prosząc o anonimowość, mówi: - Władze chyba nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji. Podczas spotkań z nami pytają tylko: Czy wy sobie nie ufacie, że nie chcecie pożyczać?" WLADZA NIE WIE CO SIE DZIEJE!!!!!!! WLADZE URWALY SIE Z CHOINKI! A ja tylko od siebie dodam, ze jest mnostwo negatywnych stron gwarancji Interbanku a jedna z nich jest wypychanie inwestorow z obligacji panstwowych. KAZDA MANIPULACJA MA SWOJE NEGATYWY. Jezeli rzad zagwarantuje interbank, a banki zagraniczne dalej beda doic swoje spolki - to skonczy sie to drenazem podatnika bo wzrosna stopy na rynku dlugu. Trzeba nad tym siasc i pomyslec. ZANIM cokolwiek zrobicie, to najpierw pomyslcie o konsekwencjach. Gwarancje interbanku + depozytow = spadek oplacalnosci obligacji i wzrost olacalnosci lokat. Wtedy firmy i ludzie sprzedadza obligacje i wsadza pieniadze do bankow na procent O/N albo na lokaty. Wtedy panstwo polskie bedzie miec duzo wiecej platnosci odsetkowych i mozliwa w perspektywie czasu obnizke ratingu = dalszy spadek zlotego! Tymczasem nadal nie ma zadnej reakcji wladz na te wyplywy kapitalowe z bankow! Jestescie o lata swietlne za kryzysem. Macie oglupione wladze, nie rozumiejace sytuacji i Tuska z Rokitami, ktorzych chca Euro i niczego nie rozumieja. To jest naprawde grozne. ***
***
Re: poliszynel na jaw - interbank lezy, umowy leza
zbooycerz
31.10.08, 12:17
juz zeby nie zaczynac nowego watku informacja z pierwszej reki: odrzucane sa juz przygotowane umowy kredytowe tradycyjnie finansowane na miedzybanku, baza depozytowa nie wystarcza nie podejmowane sa wogole nowe rozmowy z uwagi na niepewna przyszlosc sfinansowania wynegocjowanych umow, niezaleznie od standingu klienta (mowa o kredytach korporacyjnych!) jednym z ostatnich źrodel finansowania moga byc np zapadajace kredyty i srodki ze splat nastepuje rozpad wiezi miedzybankowych i banki staja sie normalnie autarkiczne - za pol roku to sie objawi w jakis niespotykany dotad sposob bo zanim machina kredytowa z powrotem ruszy nawet jak zagwarantuja interbank to hoho to tak od kuchni (nie mam linka na to ) a jak jeszcze dolozymy te informacje o upadku instytucji miedzynarodowej akredytywy jako pochodna upadku lokalnego interbanku to wracamy do sredniowiecza normalnie porownalbym to do wybuchu supernowej - skurcz do srodka, ustaniecie procesow i wybuch - w naszym przypadku konkretna inflacja jakie przewidujecie dalsze konsekwencje?
------------------------------------
*****
Rostowski sprawia wrażenie niedouczonego ekonomisty jakby ogłuszonego swoją marną wiedzą ekonomiczną.
Brak jest szybkich środków formalno-prawnych n,p, tworzących równoległą do GPW giełdę czy pod-giełdę długu korporacyjnego(w F każda z czołowki notowanych na CAC 40 foirm ma w ten spodób średnio po ok,30 mld USD długu korporacyjnego) gdzie wysysano by marnowaną w USA forsę z treasury bills Us pod pożyczki korporacyjne dla polskich koncernów,
ponadto sztab antykryzysowy w odróżnieniu od F nie działa u kretyna Tuska i dolewającego oliwy do ognia Kaczyńskiego wetującego ścieżkę do EURO 24"24h. jak to jest w F u Krystyny Lagarde.
Efektem tego jest skumulowanie przy długu zewnętrznym PL wynoszącycm na rok 2009 - 198 miliardów USD,krotkoterminowych płatności kapitałowych na sumę 96 miliardów USD przy ujemnym saldzie obrotów towarowych 20 miliardów USD, zadłużeniu zagr,hipotecznym 27 mld USD,dodatnim saldzie transferów od roboli IRL,GB 10 mld rocznie; napływie kapitału długookresowego 10 mld USD .


Powstaje widoczne manko platności krótkoterminowych w wysokości w najbardziej opty- wariancie około 14 miliardów USD biorąc nawet pod uwage rezerwy walutowe approx.na 2008 w granicach 90 miliardów USD w środku roku 2009..

Czyżby trwoga do to Boga, po lewar do przepychania pols..g..ówna , jak w zapchanej ubikacji w wysokości przynajmniej 15 mld USD z MFW? (patrz na ten temat zlowrogi art, w najnowszej "GAZECIE FINANSOWEJ" z 31.10,2008)
Re: ha, tajemnica poliszynela wyszla na jaw
el_matador9 01.11.08, 00:26
www.gazetafinansowa.pl/?d=kraj&id=2100 http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=85474297&v=2&s=0
-----------------------------------------------
Za:
http://www.blogmedia24.pl/node/6916