o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

środa, 29 grudnia 2010

Polacy, "ich" Polsza.

PROF. RAFAŁ BRODA.
http://www.salon24.pl/user/9460,rafal-broda
(  )
Pan ma obsesję szukania usprawiedliwień dla swojej naiwności, przy gorliwym posłuszeństwie wobec władzy. "Wszystkie ręce na pokład" tak weszły Panu w krew, że trzyma je Pan cały czas na pokładzie. Nawet UFO Pan do tego włączył.

W poprzednim wpisie zaproponował Pan karkolomne rozumowanie:

Przypadkowo wydarzyła się tragiczna katastrofa. Przywódcy Rosji, gdy tylko dotarły do nich pierwsze informacje, wpadli na sztański plan. Wykorzystamy to wydarzenie do ośmieszenia Polaków, ponieważ to ośmieszenie bardzo nam się przyda w prowadzeniu polityki w interesie Rosji. Decyzja była błyskawiczna i wydano rozkazy: dezinformować w każdej sprawie, niszczyć wszelkie dowody, wyciąć drzewa, zaorać ziemię, rozbić na małe fragmenty wrak i robić wszystko, by Polakom wydawało się, że to był zamach. A gdy już wpadną w naszą pułapkę, uwierzą, że był zamach i zaczną to głosić, to wyskoczymy z naszym dowodem na wypadek i tak zniszczymy ich reputację, że Polski nikt już nigdy nie weźmie poważnie.

Teraz Panu wystarczy tylko podpowiedzieć Rosjanom, jaki to miałby być dowód, by dało się go w ten sposób użyć.
Mam nadzieję, że myślenie nad tym, co podpowiedzieć Rosjanom, zajmie Panu cały wolny czas i przestanie Pan zawracać głowę innym swoimi kolejnymi wpisami."
+++++++++++++

Zdjęcia z "okolic" Marszu Niepodległości W-wa.

http://follow.salon24.pl/

+++++++++++++++++++
prof. R. Broda:

@Krzysztof Mądel

Szanowny Księże,
Wigilijny wpis Księdza trochę mnie zadziwił i trochę ucieszył. Zdziwiłby pewnie każdego, kto ma jakieś staromodne wyobrażenie o zachowaniu katolickiego księdza w dniu wigilii Bożego Narodzenia. Myślę, że wypowiedź Księdza byłaby inna, nie tak rażąca, gdyby odsunąć ją na dni poświąteczne - z pewnością zyskany czas na jej przemyślenie byłby pożyteczny. Byłem wprawdzie gotów do natychmiastowej odpowiedzi, ale chwilę jednak odczekałem, aby lepiej ocenić to, co mnie ucieszyło.
Wydaje się, że wydobyłem z Księdza trochę prawdy o nim samym. Prawda warta jest wysiłku, mimo że byłem do tego kilkakrotnie zniechęcany przez ludzi, którzy twierdzą, że nie warto tracić czasu.
Ze strony ludzi, którzy nie mają argumentów, często spotyka się technikę, którą Ksiądz zastosował zarzucając mi emocje: "Pan nie potrafi oddzielić emocji od racjonalnego myślenia, a wtedy dyskusja staje się trudna.... ....Musi Pan panować nad emocjami, przestać przeinaczać fakty....." Innowacją Księdza w tej technice jest wyjątkowo impertynencki styl pouczeń, dla którego nie ma najmniejszego uzasadnienia. Tego nie będę szerzej tłumaczył, każdy może to sam ocenić.
Cały tekst Księdza właśnie wskazuje na wyjątkowe emocjonalne rozedrganie autora, a już szczególnie drastycznym przykładem jest cały passus ze wstępnej części rozpoczynający się od słów: " Za taką postawę w kraju anglosaskim straciłby Pan profesurę, bo tam, jak Pan wie, nie ma stałych synekur, dorobek naukowy i public outreach są oceniane na bieżąco..."
To jedno już jest dobrym przykładem, że Ksiądz często mówi, i mówi niezwykle dosadnie, na temat, co do którego zdaje się nie mieć nawet szczątkowej wiedzy, ma pewnie za to mocne podejrzenia. Także tego nie rozwinę, bo to Księdza ośmiesza, a impertynencje zniosę w pokorze. Jedno tylko zrobię; pokażę to kilku kolegom po fachu, także tym z "krajów anglosaskich", by nie myśleli, że do Polski nie dotarły nurty tzw. kościoła postępowego - w tym przypadku, księża o szczególnych pokładach pychy i arogancji.
Wytknę natomiast dwie sprawy, które wskazują na łatwość, z jaką Ksiądz mówi nieprawdę.
Już w pierwszym zdaniu Ksiądz pisze: "...wydaje mi się, że nie ma Pan racji w żadnej z przedstawianych spraw." W dalszej części tekstu przyznaje mi jednak Ksiądz rację w tym, co w istocie było głównym powodem polemiki, stwierdzając: ".....W cytowanym przez Pana fragmencie słowa sugerujące, że dany problem znam z konfesjonału, jest niefortunne, w pełni się z tym zgadzam, wpis usunę,...." . Dalsze tłumaczenie się z tej sprawy przez Księdza nie zmienia faktu, że było to niefortunne. W końcu nie ja jeden zwróciłem na to uwagę. Ciekawe jest jednak to, co wydaje mi się jeszcze bardziej niefortunne, mianowicie ten mały dodatek: "...wpis usunę". To bardzo wiele mówi o generalnym podejściu Księdza do prawdy. Można coś powiedzieć publicznie, może się coś wypsnąć, ...potem się najwyżej usunie i nikt nie udowodni, że coś takiego mówiłem.
Zwracam na to uwagę, bo już zauważyłem kilka takich zachowań Księdza, gdy usuwane były wpisy Księdza po kilku bardzo krytycznych reakcjach. "Com napisał, napisałem!" - to jest właściwe zachowanie w szacunku dla prawdy. Niejeden by dzisiaj chętnie wymazał swe wypowiedzi sprzed lat, a niektórzy zwłaszcza sprzed kilkudziesięciu lat.
   Druga sprawa jest bardziej poważna. Chciałbym powiedzieć, że Ksiądz po prostu kłamie, ale nie mogę, bo słowa Księdza brzmią: " Nie przypominam sobie, żebym kogokolwiek kiedykolwiek zachęcał do wstępowania do Unii." Dlatego muszę ograniczyć się do powiedzenia, że Ksiądz ma słabą pamięć. Nie mam czasu na grzebanie w archiwalnych zapisach, by przekonać się, czy wypowiedzi publiczne, które pamiętam są zachowane, czy też zostały przez Księdza "usunięte". Mam natomiast w pamięci okoliczność całkiem bezpośrednią, bo w niej uczestniczyłem. Przed referendum akcesyjnym w kościele pw. św. Jadwigi (Kraków-Krowodrza) było publiczne spotkanie z udziałem panelowym trzech (łącznie z ks. K.Mądelem) zwolenników akcesji (przekonujących do głosowania na tak) i dwóch przeciwników (prof. J.Konior i ja). Stanowiska w wypowiedziach były jednoznaczne, Ksiądz nawet siedział obok mnie, a po spotkaniu przez chwilę kontynuowaliśmy już prywatną dyskusję, w której Ksiądz przekonywał mnie do głosowania za akcesją.
 Nie mogę pojąć dlaczego nawet w takiej sprawie Ksiądz się wypiera i bazuje na pamięci, z której być może też kasuje to, co wydaje mu się niepotrzebne.
Do tematu Radia Maryja wolę już nie wracać, bo zdanie: "....Media te mają pewien problem z respektowaniem społecznego nauczania Kościoła, stwierdzenie tego faktu nie jest kwestią lubienia czy nie lubienia, a dotyczy mieszania modlitwy z agitacją polityczną..." jest faryzejskie. 

Nie słyszałem ks. Mądela krytykującego ks.Sowę, bp. Pieronka, czy abp. Życińskiego za bezpośrednią agitację polityczną w mediach o nieporównanie większym zasięgu. Także wydaje się, że rozumienie przez ks. Mądela społecznego nauczania Kościoła jest zniekształcone jego wizją rzeczywistości i nie ma on kompetencji do oceniania kto je respektuje, a kto ma trudności. W końcowym rachunku każdego księdza liczy się liczba dusz, które zbliżył do Boga. Nie mam dla tego obiektywnej miary, ale sądzę, że o. T.Rydzyk ma zasługi, przy których ks. Mądel powinien milczeć.
  Przepraszam autora p.Janusza Poniewierskiego za wykorzystanie jego miejsca do tej utarczki. Ja już na tym wpisie poprzestanę, bo mam wrażenie, że ani ja, ani czytelnicy niczego więcej się nie dowiemy. 

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Bund der Vertriebenen, o 65 lat ZA PÓŹNO.


ZAMIAST WSTĘPU.










  (  )  gorzej z percepcją! O ile do ludzi mało wyedukowanych można by trafić z takimi materiałami poglądowymi tłumaczącymi elementarne aspekty Katastrofy i innych ważnych procesów (problemem jest przełamanie jakiejś takiej niechęci poznawczej) to niestety niezwykle ciężko trafić do ludzi nominalnie wykształconych, jednakże nie chcących poznać prawdy, panicznie się jej bojących!
Przebywam głównie w kręgu ludzi nominalnie inteligentnych, nierzadko z tytułami naukowymi, mających spore mniemanie o swojej pozycji społecznej i...
z żalem stwierdzam, że znaczny % z nich można by nazwać mianem lemingów. Oni chcą wierzyć w tę baśń serwowana im codziennie przez GWniana i TVNy, czują że coś nie tak w tym bajaniu, ale boją się krytycznej oceny mikroświata w którym żyją.
Przykładowa dyskusja ze znajomą będącą na etacie prawniczym w pewnej ważnej Centrali:
ja - "dziwi mnie,że Ty mało się orientujesz co się wokoło dzieje"
ona - "bo nie chcę wiedzieć, nic ode mnie nie zależy to po co sie mam denerwować"
ja - "no dobra, ale Twoja centrala była może kiedyś potęga, teraz za Tuska wsio pada i sama mówisz, że w robocie coraz gorsze perspektywy"
ona - "wole o tym nie myśleć"
ja - "nie możesz o tym nie myslec, co zrobisz jak twój pracodawca padnie? musisz mieć elementarną swiadomość i jakoś reagować, co wtedy zrobisz z kredytem na dom, z edukacją córki?"
ona - "wtedy się powieszę!!"
No przyznam, że wobec takich "argumentów" poczułem się bezsilny...
Leming to taki, kto bierze medialny bełkot za dobrą monetę i pozwala się reżimowi sterować włącznie z poprowadzeniem na zgubę.
Jak mam nazwać ludzi, którzy wiedzą, ze reżim im sączy truciznę do uszu, czasem i na nich bezczelnie pluje a oni udaja że wsio jest ok, no może czasem letni deszczyk popada?
I jakimi argumentami trafić do takich ludzi??


ZAMIAST WSTĘPU 2.













1. "zamarzło już 200 ( )nie psów"

Ballada o zamarzaniu w b.Polsce













2.  Sunia zamarza w przytulisku! - Ogłoszenia adopcyjne zwierząt - ...
27 Gru 2010 ... W wiadomościach podają ilu bezdomnych zamarzło tej nocy. Jest Ci nawet przykro, w końcu to ludzie.. Co robisz kiedy widzisz bezdomnego psa? ...

***

POLACY sa jednak Wypędzonymi.

POLAKÓW jednak wypedzono.
Nie bylo to "ewakuacja", jak to wtedy nazywano, ani "repatriacja", bo ojczyzne czy tez strony rodzinne wlasnie tracili. Zostaja "przesiedlenia". Takie, przy ktorych nie bylo wyboru, czyli "wypedzenia".
Szczegoly w artykule.

Skopiuje tylko interesujacy apel z konca artykulu, moze ktos ma mozliwosci i checi pomoc.

Chcemy stworzyć rodzinny album wygnanych z Kresów Polaków. Opowiedzieć jak 65 lat temu startowali w nowe życie tam, gdzie rzucił ich los. Odchodzą ostatni przedstawiciele pierwszego pokolenia przesiedleńców, drugie - ich dzieci, a także trzecie - wnuki, przechowują opowieści z pierwszych lat na zachodzie w rodzinnej tradycji. Właśnie o nie nam chodzi. Czekamy na historie krótkie i długie, śmieszne i smutne, intrygujące i dramatyczne. I zdjęcia z pierwszych lat - na nich szczególnie nam zależy!

Adres: Gazeta Wyborcza-Wrocław, plac Solny 2/3, 50-060 Wrocław. Email: samiswoi@agora.pl
 
Kresowanie i Vertriebenen Leute - to dwa byty pokrewne.
A propos - po raz pierwszy po wojnie (w 65 lat po wojnie!) szef Freistaatu Bayern odwiedzil Czechy. Bawaria jak wiadomo przyjela gros wypedzonych z Sudetow. Do tego dekrety Benesza i te rzeczy.
++++++++++

ANEKS.

Czas na was, niezdecydowani emigranci

Mam nadzieję, że polskim kolegom starczy rozumu i woli do przyjęcia odpowiednich wniosków, bez jakichkolwiek zbytecznych komentarzy - powiedział Miedwiediew w wigilijnym wywiadzie dla rosyjskich stacji telewizyjnych.

Wigilię spędziłeś z rodziną. Potem tradycyjne obżarstwo w pierwszy dzień świąt. Teraz sprawdź, czy w kieszeni marynarki masz paszport, i wezwij taksówkę na lotnisko. Ociągałeś się wystarczająco długo. Jeśli będziesz się ociągał dalej, ryzykujesz że nie zdążysz, jak ci wyciągnięci z promu do Szwecji w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku.

Nie wracaj nigdy.
PS.
Sumienie mam czyste - próbowałem. Jak już będą chodzić po domach z listą tych, którzy pisali zbyteczne komentarze, to ja u siebie będę walczył politycznie przeciwkoudzielaniu azylu Polakom, wychodząc z założenia, że spotyka was to na własne żądanie.
(   )

To państwo jest w stosunku do większości obywateli zamknięte w sobie, zimne, niesprawiedliwe, surowe, skąpe, bezwzględne i nieczułe. Czasami jednak jest sentymentalne - zawsze z niewłaściwych pobudek i wobec niewłaściwych grup społecznych. III RP kieruje się dewizą: „dobre jest to, co jest dobre dla mnie”. To lękliwy, pełen rezerwy egoista, uzależniony od poklasku innych.
III RP boi się pokazać swoją prawdziwą twarz. W gruncie rzeczy nie wierzy ona w siebie, ale dochodzi w niej do niesamowicie silnego usztywnienia, robiącego wrażenie panowania nad sytuacją. Im pozornie solidniejsza fasada, tym bardziej jest podkopywana przez niewytłumaczalne lęki i fobie.
III RP czuje się obco wobec własnych obywateli, bo chętniej identyfikuje się z  innymi.
Jesienią 2011 roku będzie miał miejsce koniec początku jej nieodwracalnego upadku. A razem z nią upadnie jej symbol i fundament – Gazeta Wyborcza.        
P.S.                                                                                                                                                                                             Czas przed upadkiem III RP powinniśmy spożytkować na naszkicowanie konturów nowej Polski, tak aby tym razem nie dać się zaskoczyć i zminimalizować wpływy ludzi źle nam życzących. Oni też wiedzą, że III RP upadnie i nie zasypiają gruszek w popiele, gotowi do wyciągnięcia kolejnego królika z kapelusza.
Potrzebna jest nam publiczna dyskusja na temat –            
1) ustaw i rozwiązań prawnych do usunięcia w całości,
2) kierunku nowelizacji pozostałych,
3) nowych rozwiązań prawnych, które należy wprowadzić w trakcie pierwszych stu dni.
P.S. 2                                                                                                                                                                                        Moje propozycje – po pierwsze, nie przeszkadzać Polakom, tym razem naprawdę uwalniając ich talenty i przedsiębiorczość.
  • zmienić konstytucję i nazwę państwa
  • odzyskać szkołę (gdzie nadal pokutują „idee” m.in. zaszczepione przez Helenę Michnik)
  • zdjąć kajdany z obywateli, obcinając o 80 % nakłady na organy kontrolujące gospodarkę
  • obniżyć podatki oraz obciążenia fiskalne przedsiębiorców
  • okiełznać biurokrację, zmniejszając nakłady, skracając terminy wydania decyzji, wprowadzając indywidualną odpowiedzialność urzędników oraz dotkliwe kary finansowe dla urzędów za błędy itp.
  • ograniczyć do 10 liczbę koncesji na wykonywanie usług i zawodów
Czas obdarzyć Polaków wolnością gospodarczą zwiększającą wpływy budżetowe, które powinny służyć zrównoważonemu rozwojowi kraju i społeczeństwa.
Obserwujmy znaki czasu i działajmy:     
„Mane”   kwiecień 2010
„Tekel”  styczeń 2011
„Fares”  sierpień-wrzesień-październik 2011 
III RP czeka upadek, bo okazała się niereformowalna.


Który kraj UE splajtuje pierwszy



Grecja
  187 (24%)
Irlandia
  123 (16%)
Hiszpania
  88 (11%)
Portugalia
  62 (8%)
Węgry
  57 (7%)
Polska
  239 (31%)


http://lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk.10.04.2010/post/262481,trzy-smiertelne-ciosy-upadek-iii-rp

niedziela, 26 grudnia 2010

pomyśl o LEGIONie

Ludzie! Potrzebujem informatyków na gwałt , czyli pierwszy manifest Legionu

Wyszło tak, że najpierw wrzuciłem odpowiedzi Circ do odpowiedzi Groposlug
 Bałaganię :(

W każdym razie ten post jest pierwszym manifestem istoty Legionu


Zatem w imię Pańskie...http://legion-solidarni.blogspot.com/
...
Ludzie! Potrzebujem informatyków na gwałt.
Proszę do mnie posyłać, lubo siem zgłaszać.
Budujemy stronę.
Jak będzie strona, wszystko pójdzie szybciej i sprawniej.

Odbudowywujemy Solidarność!

Z rozmowy;

"Już ci mówię.
Z braku strony ( jest jednak bardzo potrzebna), ja mam w swojej dziesiątce 20 osób, m.in Ciebie i chcę je rozparcelować, ale są rozstrzeleni po całej Polsce i czekam aż inni z tamtych stron się pojawią. Nie chcę ich oddawać na razie nikomu, bo martwię się, by ich inni liderzy nie zmarnowali, nie czując jeszcze o co tu chodzi. I tu widać, jak potrzebna jest jednak formuła strony i dyscyplina, w pewnym zakresie. Cały czas się uczę.
Kiedy lider pisze do dziesiątki, na górze widać adresy wszystkich i cała dziesiątka je widzi.
Jak pisze równocześnie do liderów i dziesiątki, liderów wkleja w kopię ukrytą, by dziesiątki nie znały liderów, w celach bezpieczeństwa.
Leżałam teraz w wannie i mnie olśniło. Zaraz napiszę o tym post na Rebelii i powielę go na wszystkich forach.
Odbudowywujemy Solidarność!!! Legion-solidarni, lub legion-polska, jeszcze nie wiem.
Tym razem nas nie przejmą, bo mamy model struktury i paradygmat.
Zapraszamy każdego, niezależnie od przynależności partyjnej, ludzi SR, PIS, PO, nawet SLD.
Warunkiem jest jedno; każdy, czy to minister, czy kto, musi zaczynać od dziesiątki i się piąć, jeśli ma do tego powołanie i każdy musi realizować prawdę krzyża ( dajemy tu szansę nawrócenia ubekom)
Każdy musi dać swój pierwszy adres, czyli taki, którego używa i miasto, zawód,  telefon, i coś o sobie napisać( zauważ, że coraz częściej, gdzie się nie logujesz, żądają tego od ciebie, znają też twoje IP, to tylko my mamy się nie znać i czas to zmienić)

Po co to jest,- praktyka.
1. Ktoś ma depresję i nie sprząta mieszkania, pisze do dziesiątki, grupa się skrzykuje i idzie do niego z winem i muzyką sprzątać mieszkanie. Mężczyźni naprawiają piecyk, przybijają deskę, kobiety dzielą się sprzątaniem, ktoś robi pizzę. Można też pogadać o wszystkim, zrobić przerwę na modlitwę.
2. Ktoś siedzi sam w domu i nie ma nawet z kim się pomodlić. Daje cynk i przyjeżdza ktoś chętny, a nawet kilku.
3. Ktoś ma z sobą problemy i chodzi do psychoterapeuty, nie pomaga, mu. Pisze do dziesiątki, zjawia się kilka osób, wysłuchuje go i pociesza, modlą się o niego w domach.
4. Ktoś ma problemy z prawem, dostał niesprawiedliwy wyrok, lokalna sitwa go utrąca, pisze do lidera, ten do setnika, ten do tysięcznika. Broni go armia ludzi, znajdzie się tam prawnik i urzędnik, a może sędzia. Ludzie piszą do władz, nagłaśniają na blogach. Wszystko oczywiście zgodnie z sumieniem i bez sitwy, jednak w duchu prawdy i sprawiedliwości. Jeśli jest winien, przyjaciele mu to uświadamiają, ale działają też dla jego dobra i na rzecz zmniejszenia kary, bo kara nie do uniesienia nie wychowuje, ale niszczy.
5. Ktoś  potrzebuje wózek dla dziecka, lekarstwo, pomocy przy chorej matce, pieniędzy, pracy i wiele wiele innych. Ma Legion.
6. Ktoś kandyduje, ma nasze wsparcie i reklamę.

Ludzie działający na szkodę Legionu, lub nie honorowi będa bezwzględnie usuwani, lub zawieszani na rok, albo więcej.
Wybory lidera co roku, setnika co 2 lata, itd."
PS.  http://circ-bezsmaku.blogspot.com/

net z pradziejów prawicy

sobota, 11 grudnia 2010  http://schizma.blogspot.com/

Ekranizacja Łażącego Łazarza

Przeraża mnie tylko współpraca ŁŁ z milczkiem Kulińskim. Wiadomo z góry, jak to się smutnie skończy. No, ale ŁŁ właśnie wstąpił w związki (między innymi małżeńskie) i rozgląda się za kasą. Jak kto z HTMLem na bakier, to musi zdać się na łaskę jakiegoś programisty - a łaska każdego admina i waaściciela domeny na pstrym koniu kołem się toczy ;)



Będziemy więc chyba mieli do czynienia za świecką odnogą czarnego portaliku wujka FYMa. Czarno widzę tę odnogę ;) No, ale pamiętamy o palcach Palikota i rozumiemy strach Jankego o dotacje unijne.

Tymczasem istnieją prościutkie sposobiki na robienie kasy bez uzależniania się od osób trzecich
albo skarbonka wzorem MICHALKIEWICZA. Wujek FYMek też ma swoją porcelanową świnkę.

Przy okazji rzućmy sobie okiem na rankingi innych niszowych portalików wykluczonych z salonki
Salon w tym towarzystwie wcale nie jest żadnym potentatem na zasięgani nie stanowi żadnego monopolu
Zanim ekranik ŁŁ doszlusuje do tego niszowego towarzystwa minie zapewne okrągłe dwa latka. Nota bene Polis w okresie 2 latek nie zdołał zdobyć absolutnie żadnego rankingu, a chyba o portalik podobnego pokroju chodzi Łażącemu Łazarzowi. Z pragmatycznego punktu siedzenia już chyba bardziej opłaca się ŁŁ pozostać na łamach kilkuletniego poprawczaka niż zaczynać od zera. Być może pozwolą ŁŁ założyć bloga na Niezalezna.pl, która ma ranking wyższy od poprawczaka i porównywalny z s24. Obym okazał się złym prorokiem i pragmatykiem, ale - niestety - zazwyczaj mam dobrego nosa w tych sprawach.


Na happy ending trochę retro:
May 28, 2008 *
Jun 15, 2008 *
Jul 01, 2008 *
Jul 02, 2008 *
Jul 04, 2008 *
Jul 05, 2008 *
Jul 06, 2008 *
Jul 08, 2008 *
Jul 10, 2008 *
Jul 12, 2008 *
Aug 02, 2008 *
++++++++++++++++++++++++

niedziela, 12 grudnia 2010

Dwuletnia karencja ekranu ŁŁ

Free advice to ŁŁ od starego wyjadacza internetowego

        
Osiem latek temu wystarczyło założyć sobie jakąkolwiek tzw. home page i od niemalże pierwszego wpisu miało się setki wejść internautów.

Dziś podaż blogów przewyższa popyt na informację w stopniu niemalże uniemożliwiającym uzyskanie poczytności na poziomie mediów mejnstrimu. 8 lat wstecz media mejnstrimowe nie były jeszcze zainteresowane błogosferą. Obecnie merdia starają się wszelkimi sposobami skanalizować dostęp do informacji i wyeliminować konkurencję niebezpiecznych indywidualistów w rodzaju Galby i Kataryny.

Przejdźmy teraz do kilku przykładzików na dwuletnią karencję nowych portalików kRajowych. E-Kranik ŁŁ prawdopodobnie zacznie od zera, jak Nicek.info właśnie zaczyna. Należałoby tu wymienić osiągnięcia portaliku Matki Kurki zaraz obok osiągów Polisu he he he wieszatiela FYMa. Otóż MK udało się po dwuletniej karencji osiągnąć kRajowy ranking 2575

Site Information for kontrowersje.net

Get Details
  •  Alexa Traffic Rank: 172,664
  • Poland Flag Traffic Rank in PL: 2,575
  • Sites Linking In: 99
  • none Star
Wieszatiel FYM nie osiągnął w tym czasie żadnego rankingu, czyli nikt go nie czyta i jest niewyszukiwalny w wyszukiwarkach ani pod frazą "FYM", ani pod frazą "Rolex", ani pod frazą "konkordat". Przedszkolackim błędem wieszatiela było reklamowanie Polisu banerkiem zamiast frazą - Google nie umie czytać banerków he he he. Gdyby nie fraza wieszatiel fym - Szukaj w Google, nasz wieszatiel byłby kompletnie niewyszukiwalny.

Chlubnym wyjątkiem  jest poprawczak z dzisiejszym rankingiem 1756 (awans z 5288 miejsca rok temu) - ten wysoki ranking osiągnięto dzięki aktywności na Twitterze pomimo słabiutkich RSSów samego poprawczaka. Twitter też zaczynał od zera 2 lata temu.
Blogmedia 24 natomiast mają dopiero ranking 3523, choć zawartość całkiem podobną do poprawczaka, bo Twittera nie używają a RSS nie posiadają. Nota bene salonka używa Twittera, który pomógł salonce wznieść się z pozycji 709 w marcu 2010 do 284 dziś. Oczywiście największy skok nastąpił 10-tego kwietnia.

Rzućmy teraz okiem na zagranicę. Australijski pulspolonii.com ma globalny ranking powyżej 3 mln. Tuba propagandowa konsulatu nowojorskiego posiada globalny ranking 197,687 i ranking kRajowy11,202 Chicagowskie polishforum jest globalnie lepsze od tuby, ale tam głównie pisze się w językach obcych ;) Waszyngtoska bibula kopiuje tylko z rankingiem kRajowym 2905. Szwedzka Wirtualna Solonia, na której łamach zadebiutował właśnie ŁŁ, ma ranking PL 12,893 a szczurojorskapolonia.net 15,296

Czas na dzisiejszy finisz: nawet, gdyby sponsorem Ekranu był sam Murdoch, który zatrudniłby cały sztab techniczny i wykupiłby najszybszy serwer na świecie (poza terytorialną domeną .ploczywiście) to i tak gliniaki znajdą sposób na zdyscyplinowanie ŁŁ, niestety. Chociażby niesławny RSiUN.

sobota, 25 grudnia 2010

dla ks. Jacka Bałemby


O godz. 20.00 rozpoczęła się Wigilia na Krakowskim Przedmieściu. Nikt z Obrońców tam w Warszawie nie jest sam. A jest ich ponad 40 osób. Atmosfera wśród studentów UŚpK jest radosna, świąteczna, podniosła.
Są dwa Krzyże, jeden duży drewniany, ten montowany co dnia i drugi z figurą Pana Jezusa, z różańcem podarowanym przez jedną z internetowych obrończyń Krzyża, ustawiony przy rozłożonym świątecznym stole w ten sposób, że zajmuje przy nim centralne miejsce i jest głównym „gościem”.
Hortensja podeszła z opłatkiem do policjantów, ale ci odmówili twierdząc, że nie mogą. Jakież to proste….. Nie mogę, nie chcę i kłopot z głowy, nie trzeba się dzielić, po prostu służbowo i tyle…. Dziś jest też na Krakowskim choinka, a na niej szarfa z trzema wymownymi słowami „Wiara, Nadzieja, Miłość”. Jest też ustawiona szopka.
Zaraz po 20.00 było dzielenie się opłatkiem, składanie życzeń, przemawiał Darek Wernicki. Z płyty słuchano kolęd śpiewanych przez dzieci. Tuż przed 21.00 zadzwonił Ojciec Jerzy, który zresztą dziś dzwonił dwa razy z błogosławieństwem, bał się, że nie zdąży, gdyż o 22.00 już odprawia jedną z Pasterek pod samą granicą.
O 21.00 był Apel Jasnogórski z Częstochowy, po Apelu odmówiono jeden dziesiątek różańca świętego – tajemnicę III radosną „Narodzenie Pana Jezusa”. Znów wybrzmiały kolędy – tym razem śpiewane przez samych studentów tego Uniwersytetu Świętości, śpiewali oni „Do szopy hej pasterze” oraz „Mędrcy świata”.
Później znów zadzwonił Ojciec Jerzy udzielając drugi raz błogosławieństwa. Niektórzy z Obrońców twierdzą, że to ich najpiękniejsza Wigilia w życiu, Wigilia pełna atmosfery miłości, przyjaźni, serdeczności, słychać, że jest tam wspaniale, że wszyscy czują się potrzebni, kochani, że stanowią jakąś jedność, rodzinę, że są sobie nawzajem potrzebni i że razem mogą dużo więcej. Cieszę się za nich. Są dziś tacy szczęśliwi …. Pamiętają o każdym, słyszałam, jak składali życzenia przechodniom, odkrzykiwali serdeczne słowa do obcych przechodzących ludzi. Mi też je złożyli …. Po prostu jest to święta noc oczekiwania na Cud Narodzenia, pełna u nich cudów i świętości oraz miłości do bliźniego. Nikt z Nich nie czuje dziś odrzucenia, samotności …. Wszyscy są radośni, serdeczni, mili. I niech tak będzie u Nich zawsze.

++++++++++++++++++
ANEKS.

Z księdzem Stanisławem Małkowskim rozmawiają Tomasz Sommer i Rafał Pazio.
Rozmawiamy z Księdzem także w kontekście Bożego Narodzenia. Czy Ksiądz rozpatruje obecną sytuację polityczną w Polsce w odniesieniu do wydarzeń związanych z historią Zbawienia?
Ksiądz Jerzy Popiełuszko mawiał, że dramat ewangeliczny trwa, tylko zmieniają się twarze i nazwiska. W roli Heroda widziałbym prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wiązałbym to ze współczesną rzezią niewiniątek. Dziś taką rzezią jest in vitro czy zamach smoleński.
Trudno określać niewiniątkami tych, którzy zginęli w Smoleńsku.
W tym wypadku były to niewiniątka.
Bardzo mocne słowa związane ze Smoleńskiem. W kilku wypowiedziach Ksiądz mówi o zamachu, o drugim Katyniu. Skąd u Księdza taka pewność i przekonanie?
Jestem przekonany, że był to zamach przygotowywany przez kilka miesięcy, zaplanowany i precyzyjnie przeprowadzony przy współudziale trzech czynników: wewnętrznego i zewnętrznych – wschodniego i zachodniego. Zamach, z którego korzyści wyprowadzono w sposób błyskawiczny, w taki, który wskazuje, że działanie Platformy Obywatelskiej było zaplanowane, przygotowane i przewidywane.
A jaki argument Księdza ostatecznie przekonuje?
Bardzo wiele faktów świadczy o matactwie obu czynników – rosyjskiego i polskiego – oraz o braku zainteresowania ważnych czynników zachodnich. Jeżeli zastosujemy taką prostą łacińską zasadę, że „ten uczynił, komu przyniosło korzyść”, w oczywisty sposób zniszczenie tych ludzi przynosi korzyść sojuszowi rosyjsko-niemieckiemu oraz międzynarodowej masonerii, która dąży do zniszczenia Polski katolickiej. Ci, którzy zginęli, w jakiejś mierze byli rzecznikami Polski suwerennej. Ich pragnienie, aby zaznaczyć swoją obecność w Katyniu i upomnieć się o pamięć i prawdę, nadaje szczególną rangę ich ofierze.
Według Księdza, znajdujemy się w dramatycznej sytuacji. Przed 1989 rokiem mieliśmy przyjaciół na Zachodzie, przeciw ZSRS. Dziś zostaliśmy sami.
Motywacje tych przyjaciół były różne. Wydaje mi się, że ci wszyscy przywódcy zachodni, łącznie z czołówką europejskiej masonerii, traktowali Polskę albo życzliwie i przyjaźnie, albo instrumentalnie po to, żeby dokonać transformacji systemu komunistycznego. Chodziło o rozkład Związku Sowieckiego. W tej chwili Polska nie jest im do niczego potrzebna. Wręcz przeciwnie – jest przeszkodą na drodze do budowania systemu globalistycznego, superpaństwa światowego i systemu socjalistycznej Unii Europejskiej.
Ksiądz przewodniczył modlitwom pod krzyżem stojącym przy Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu. Pojawiło się takie zdanie, że gdyby żył ks. Jerzy Popiełuszko, też by tam stał z ludźmi.
Chyba ksiądz Tadeusz Zaleski coś takiego napisał.
Czy to oznacza, że dobry patriota to martwy patriota?
W dalszym ciągu zbiera się tam grupa kilkudziesięciu osób. Modlitwy prowadzi ks. Jacek Bałemba, salezjanin, który przyjeżdża z Łomianek. Zwykle też koncelebruję Mszę świętą w katedrze, odprawianą 10. dnia każdego miesiąca.
A dlaczego Ksiądz w ogóle włączył się w ten ruch, który oceniany jest dwuznacznie?
Dla mnie ta sprawa jest jednoznaczna. Sprawa obrony krzyża w miejscu publicznym, w tym właśnie miejscu, postawionego po to, żeby uczcić pamięć tych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. A przecież krzyż to znak wiary w zwycięstwo dobra nad złem mocą ofiary Chrystusa. Krzyż to znak obrony Polski. Ksiądz Jerzy Popiełuszko trzymał krzyż w ręku na zakończenie każdej Mszy świętej za Ojczyznę. Widział w krzyżu znak ocalenia Polski. Robił tak również ks. Ignacy Skorupka. Z krzyżem w ręku szedł przeciwko bolszewikom i zginął. Tu znów mamy znak obrony obecności i królowania Chrystusa w życiu społecznym. Krzyż w miejscach publicznych jest znakiem obecności Chrystusa w życiu społecznym. Mnie bardzo zależy na tym, żeby przez intronizację Jezusa na króla Polski potwierdzić obecność Chrystusa w życiu społecznym w naszej Ojczyźnie. Dlatego tak ważny jest krzyż w miejscu publicznym, upamiętniający zamach na przedstawicieli polskiej elity patriotycznej. Siły polityczne, które mogłyby bronić Polski, są niewystarczające, żeby obalić władzę Platformy, która dąży do systemu totalitarnego w naszej Ojczyźnie. Opozycja polityczna jest zbyt słaba, żeby można było w niej pokładać całą nadzieje. Dlatego trzeba się odwołać do władzy najwyższej, a jest nią Chrystus Król.
Kto ma dokonać intronizacji?
Zgodnie z informacją przekazaną Rozalii, Celakównie intronizacji ma dokonać władza kościelna i państwowa. Jedna i druga tego nie chce. Poza tym w przypadku Platformy byłby to znak obłudy.
Więc kto? PiS? Przecież to Lech Kaczyński podpisał traktat lizboński, a Jarosław Kaczyński głosował „za”. To był akt przeciw suwerenności.
Lech Kaczyński podpisał, ale sądząc po następujących wydarzeniach, w ocenie przeciwników Polski jego ustępstwa były niewystarczające.
Gdyby nie podpisał traktatu, można by powiedzieć, że bronił Polski.
Václav Klaus też podpisał, chociaż w trochę lepszym stylu.
Czyli cała ta klasa polityczna podobnie postępuje.
Tak, ale trzeba rozróżnić ludzi o postawie agenturalnej, antypaństwowej, antynarodowej i ludzi, którzy pewnej słabości w ważnych kwestiach ulegli, ale troski o dobro Polski, narodu i państwa odmówić im nie można. Gotowi są w pewnej mierze Polski bronić. Zdaję sobie sprawę, że wielu polityków opozycyjnych formacji budzi kontrowersje. Często ufamy ludziom, którym ufać nie należało. Często otaczamy się ludźmi, wobec których nie mamy rozeznania. Każdemu może się zdarzyć, że się poparzy. Dziś nie ma innej alternatywy jak PiS i PO. Dlatego zerkam na PiS. Są pewni ludzie, z którymi wiążę nadzieję co do ich postawy.
A jak Ksiądz podchodzi do postawy hierarchów Kościoła wobec takich wypowiedzi? Podnoszona była kwestia, że Ksiądz nie powinien formułować wypowiedzi politycznych.
Postawy polskich biskupów są zróżnicowane. Są biskupi, którzy chcą bronić krzyża, także tego krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Są biskupi, którzy z przyczyn politycznych, gdyż są politycznie związani z władzami, nie chcą zaogniać stosunków z państwem takim, jakie jest, rządzonym przez Platformę. Przy czym Platforma może dać Kościołowi pewne doraźne korzyści w zamian za spokój w sprawach zasadniczych.
Jakie korzyści?
Nawet towarzyskie. Są biskupi, którzy lubią kontakty przyjacielskie i towarzyskie z przedstawicielami władzy. A przy tym przedstawiciele władzy w sensie materialnym czy politycznym mogą Kościołowi okazać swoją przychylność. Ale do czasu. Kiedy zniszczą opozycję, władza weźmie się za Kościół.
Ksiądz ma od początku lat 80 XX. wieku problemy z hierarchią…
Nawet bardziej dotkliwe teraz niż wtedy. Miałem większe możliwości głoszenia kazań, homilii, rekolekcji w latach 80. niż teraz.
Z czego to wynika?
Z tego, że byli wtedy księża, którzy nie akceptowali systemu komunistycznego, którzy wspierali takiego pionka jak ja, zapraszali mnie, umożliwiali głoszenie kazań czy rekolekcji. Mówili „ksiądz ryzykuje, ja ryzykuję, ale tak trzeba”. Tu chodziło o Polskę i prawdę. Tych księży nie było wielu, ale byli – i to znaczący. Miałem w nich oparcie, tak jak ksiądz Jerzy Popiełuszko miał oparcie w prałacie Teofilu Boguckim. Po 1989 roku było jednak coraz gorzej. Ze strony Kościoła pojawiła się zgoda na demokrację. Pojawił się także szantaż, że Kościół nie powinien się mieszać do polityki. Wielu duchownych ten szantaż potraktowało poważnie. Pozostawiono ludziom dowolność wyboru takich czy innych władz, a gdy ludzie źle wybrali, wzruszano ramionami. Kościół uznał, że z wybranymi przez Polaków politykami trzeba się jakoś układać. Uznano, że na walce Kościół straci. Kiedyś komunę traktowano jako pewną całość, którą trzeba pokonać. Gdy przyszła tzw. demokracja, wtedy wielu duchownych uznało, że nowy ustrój ma swoje reguły, którym trzeba się podporządkować.
Ale Księdza poglądy również powinny pasować do tego modelu demokracji.
Tu mamy pewną niekonsekwencję. Moje poglądy są uważane za antydemokratyczne. Niektórzy przedstawiciele Kościoła ulegają demokratycznemu dogmatowi, który jest dyktaturą relatywizmu. A Kościół potępia dyktaturę relatywizmu. Nie dostrzega się, że ludzie wybierają w demokratycznym głosowaniu rzeczników kłamstwa. Motywy decyzji demokratycznych bywają żenujące.
Ostatnio biskup Sławomir Żarski powiedział, że III RP została zbudowana na antywartościach, i musiał pożegnać się z funkcją ordynariusza polowego.
Można było powiedzieć o III Rzeczpospolitej jeszcze mocniej.
Ale jak się okazuje, nawet taka zdawkowa wypowiedź zaszkodziła biskupowi.
Właśnie.
A jak Ksiądz zareagował na obecność Wojciecha Jaruzelskiego u prezydenta Bronisława Komorowskiego?
Jeden wart drugiego. Komorowski to nowy Jaruzelski.
Ale Komorowski był opozycjonistą.
Może kiedyś był. Dobry człowiek może się zepsuć, a zły człowiek może się nawrócić. Trzeba się przyjrzeć tej przeszłości. Wielu ją miało. Zdarza się, że ktoś miał chlubną przeszłość, a dziś zachowuje się w sposób niechlubny. Bywa też odwrotnie. Bronisław Komorowski popiera in vitro, popiera aborcję w pewnych przypadkach, popiera WSI, które należy określić, jako organizację przestępczą. Chcę podkreślić także jego udział w zamachu smoleńskim.
W jaki sposób?
Szczucie, głoszenie pogardy i nienawiści wobec ludzi, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. Były takie powiedzenia, które mogły zostać uznane za zapowiedź tego działania. Przygotowanie przemówienia, które miało być wygłoszone po katastrofie, przed katastrofą.
Teraz trudno to sprawdzić.
Ale chciałem jeszcze zwrócić uwagę na tę skwapliwość. Natychmiastowe skorzystanie z okazji do zajmowania stanowisk tych, którzy zginęli, rozpoczynając od samego siebie. To musiało być przygotowane, to nie było spontaniczne.
Gdyby szybko nie przejmował stanowisk, pojawiłyby się inne głosy krytyczne.
Nie jest to człowiek bystry i błyskotliwy. A w tym przypadku okazał się bardzo prędki.
Jakoś został prezydentem.
Ma umiejętność zagarniania władzy, którą wykorzystuje wiadomo w jaki sposób. Pierwszą decyzją było usunięcie krzyża.
Z drugiej strony jest człowiekiem o poglądach tradycyjnych. Z całą rodziną pojawia się na niedzielnych Mszach świętych.
To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. W czasach, kiedy Pan Jezus chodził po ziemi, najpobożniejszymi ludźmi byli faryzeusze i uczeni w piśmie. I co z tej ich pobożności wyniknęło? Zabili pana Jezusa.
Pojawiła się informacja, że Księdza dotyczy zakaz głoszenia kazań jeszcze z okresu stanu wojennego.
Nigdy takiego zakazu nie było. Zakaz dotyczył księży rektorów i proboszczów, żeby po zamachu na ks. Jerzego Popiełuszkę nie umożliwiali mi głoszenia słowa w kościołach i kaplicach. Ja takiego dokumentu nie otrzymałem.
Dziś przedstawiciele hierarchów tłumaczą, że Ksiądz wypowiada się tak, jakby stan wojenny trwał.
Uważam, że stan wojenny trwa, tylko w innej formie. Jednocześnie uważam, że nie przekonam hierarchów.
Czy nie jest tak, że Ksiądz, jak to się mówi współcześnie, stanowi wizerunkowy problem Kościoła w Polsce?
Wytworzyła się taka atmosfera, że nikt mnie nie chciał i groziło mi bezrobocie. Pojawiło się przekonanie, że mam zakaz, co nie ma poparcia w dokumentach ani w konkretnych decyzjach.
Czy Ksiądz nie czuje się osamotniony w swojej walce?
Mamy wyraźną polityczną poprawność w Kościele. A dla polityki Platformy Obywatelskiej tacy księża jak ja są przeszkodą. Moje nadzieje zwracają się ku Panu Jezusowi. Obecni politycy opozycji, na przykład politycy PiS, mogą być tylko narzędziem, żeby zrealizować intronizację Chrystusa na króla Polski. Chyba że dojdzie do całkowitej zmiany w polskiej polityce. Ale takie przewidywanie nie do mnie należy i przekracza moje możliwości.
Czy jakieś święta Bożego Narodzenia szczególnie Ksiądz zapamiętał?
Dla mnie wszystkie są podobne. Uczestniczę w liturgii, sakramencie spowiedzi, raduję się z nawróceń. Są tacy, którzy chcą z pasterzami i królami złożyć hołd Chrystusowi, ale są też tacy, którzy naśladują Heroda.
Powiedział Ksiądz, że w Polsce, w przestrzeni duchowej, toczy się bój z szatanem. Czy dojdzie do jakiegoś przełomu?
Mam taką nadzieję. Znaki czasu odbieram jako światło nadziei. Czas przyspiesza i znaków jest coraz więcej. Jeśli zostaną właściwie zrozumiane, jeśli ludzkie sumienia się obudzą, to sprawy Polski nabiorą właściwego sensu i pójdą w dobrą stronę.
Dziękujemy za rozmowę.