o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

sobota, 31 grudnia 2011

d i a g n o s i s * happy new year

 ZAMIAST WSTĘPU.

   (  )Wiele nadziei niestety nie ma. Wygląda na to że ogłupione socjalizmem narody Europy same położą głowę pod topór, zwłaszcza gdy imperium obieca im że jest jedynym gwarantem astronomicznych przywilejów które na przestrzeni dekad obiecały im na kredyt państwa narodowe i których w żadnym wypadku nie wypełnią.
Kiedy ostatni apologeci euro socjalizmu się o tym przekonają będzie za późno.
Usunąć zaawansowaną IV Rzeszę będzie równie trudno jak zaawansowaną III Rzeszę.
IV Rzesza nie będzie w niczym mniej zaborcza, mniej agresywna, mniej zakłamana.
W niczym mniej socjalistyczna i nie mająca mniej skrupułów aby siłą ujarzmić dysydentów. Obawiać się należy że podobnie jak III Rzesza popchnie w końcu bezwolne masy do wojny, czym się socjalistyczne szaleństwa zwykle kończą.
Argumenty wytoczone ostatnio przeciwko propozycji demokracji najprawdziwszej  z prawdziwych – greckiemu referendum – nie zostawiają tutaj cienia wątpliwości.
 Niestety, historia uczy, że niczego nie uczy…
TU
*******************************************************************


Pozory są zawsze dla ludzi ważniejsze od rzeczywistości.
A matrix będą tworzyć reżymowe media. Porównanie z Węgrami jest nietrafne, gdyż tam AGENTURZE nie udało się stworzyć skutecznej alternatywy wobec Orbana.







21.10.2011
http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/356545,budapesztu-nie-bedzie

B u d a p e s z t u    nie   b ę d z i e

Analizę wyborów i strategii partyjnej należy zacząć od opisu stanu społeczeństwa i dążeń większości głosujących, a nie od tego, kto ma rację, chyba że chce się żyć w rzeczywistości wirtualnej. Prawda nie ma żadnego znaczenia na wyborach, ale to, co większość za prawdę uważa. Jeśli wyborcy prawdę odrzucają, gdyż się jej boją, tym gorzej dla jej głosicieli.Trzeba przestać się oszukiwać. Żyjemy nie tylko w innym społeczeństwie niż w 1980 r. czy 1989 r., ale nawet w roku 2005.
Polska Kiszczaka i Michnika wyhodowała już od kołyski pięć roczników ludzi dorosłych, +18.Możliwości manipulacji i pokojowego sterowania społecznego są obecnie o wiele większe niż w komunizmie, a potrzeba wolności i niezależności zanika w miarę, jak niszczona jest tożsamość i poczucie przynależności do wspólnoty narodowej i obywatelskiej jako wartości, której warto bronić.
Na powszechność przeświadczenia o bezsensie i nieskuteczność tej obrony wskazuje 51-proc. bojkot.

Oprócz ludzi całkowicie ignorujących politykę w skład tej grupy wchodzą przekonani, że i tak wybory zostaną sfałszowane, że nic w tym zdegenerowanym systemie nie da się zmienić, a między głównymi antagonistami – PO i PiS nie ma żadnej różnicy – to ci z Warszawy.Reakcje tej większości na kryzys będą rozstrzygające, a nie musi ona buntować się, może emigrować. To bezpieczne i skuteczne rozwiązanie z punktu widzenia indywidualnego. Ewentualne protesty uliczne sfrustrowanej grupy bojkotującej fasadową demokrację są łatwe do skanalizowania w tym systemie, dzięki monopolowi medialnemu.Dlatego naszym głównym zadaniem powinno być uderzenie w reżymowe media, ich całkowity bojkot i zwalczanie na każdym kroku.

Niezależność RPrl niepotrzebna

Polska stała się członkiem Unii Europejskiej w połowie 2004 r. Poważne zmiany nie były jeszcze widoczne w czasie kampanii wyborczej jesienią 2005 r., ale od tego czasu dwa mln Polaków wyjechało do pracy, a wkrótce wyjadą kolejne miliony. „Dziadek z Wehrmachtu”, który był zagrywką nieuczciwą i niesprawiedliwą, okazał się wtedy skuteczny, ale dziś wszelki brak posłuszeństwa wobec Niemiec, które rządzą Unią, jest przez większość odrzucany i potępiany. Nie chodzi w tym wypadku o niedostrzeganie zagrożeń dla interesów Polski (likwidacja stoczni na korzyść niemieckich, zablokowanie Świnoujścia i Szczecina itp.), te bowiem wszyscy widzą, ale dla większości są one obojętne, w jej odczuciu bezpośrednio nie uderzają bowiem w dobro indywidualne. Jeśli będziemy bronić jako państwo naszych interesów, Niemcy (Unia) będą niezadowolone z Polaków, nie poklepią po plecach i nie dostaniemy roboty, jak wyjedziemy. Dlatego trzeba się łasić i co najwyżej wyżebrywać kasę. Pełzanie jest bezpieczniejsze i skuteczniejsze. Nieprzypadkowo w miastach portowych wygrała PO, a obietnice fikcyjnych miliardów z Unii bardziej przekonują niż ostrzeżenia przed skutkami zadłużenia.

W wypadku Rosji sytuacja jest inna. Tu nikt nie spodziewa się korzyści, ale widzi i boi się zagrożenia. I znów, ten kto będzie troszczyć się o zadowolenie Putina z Polaków – wygra. Przecież jeśli będziemy bronili naszych interesów, to strącą kolejny samolot albo jeszcze gorzej. Unia i USA popierają Rosję, więc ta jest bezkarna i może wszystko, a zatem siedźmy cicho, poświęćmy kogo trzeba, lokajstwo zapewni nam spokój i bezpieczeństwo – uważa większość głosujących.

Kto chce wygrać wybory w obecnym społeczeństwie, nie może podkreślać dążenia do godności, wolności, niezależności, obrony interesów państwa, ale powinien chwalić się spolegliwością wobec możnych. Ewentualnie może sobie poszczekać na Amerykę, Kreml będzie jeszcze bardziej zadowolony. Mówienie o samodzielnej polityce zagranicznej to samobójstwo. Kto chce wygrać, musi obiecać, że będzie robił dobrze możnym Eurazji.

Polska niepotrzebna

Większość wyborców nie chce mieć żadnych problemów wynikających z polskości. Zapomnieć, nie wracać do przeszłości i mieć spokój. Kto zatem mówi o jakiejś Polsce, jej tradycji, zwłaszcza o walkach o niepodległość – przegra, gdyż większość nie zaryzykuje nawet kiwnięcia palcem w obronie kraju. Historia może być co najwyżej folklorem.

Takie są dalekosiężne skutki okrągłego stołu, czyli zanegowania wszelkich zasad moralnych, sensu walki o dobro wspólne i późniejszego lansowania przez 20 lat różnego typu kanalii na bohaterów. Mówienie dziś o przynależności do wspólnoty narodowej czy obywatelskiej i wynikających stąd obowiązkach, a zwłaszcza idei obrony interesów państwa na forum międzynarodowym, może tylko pogrążyć w oczach większości głosujących. Polska powinna być terytorium administracyjnym bez żadnych wymagań wobec Rosji i Niemiec. Można się nawet spodziewać, żew miarę rozkładu spowodowanego systemem państwa mafijnego większość oczywiście nie zbuntuje się przeciwko korupcji i gangsterce, ale zapragnie przybycia Niemiec i wprowadzenia wreszcie porządku, gdyż nie będzie to wymagało od niej żadnego ryzyka i wysiłku.

Laicyzacja postępuje

Wśród wyborców Ruchu Palikota dominują ludzie młodzi (ok. 63 proc.), wychowankowie Polski Michnika i Kiszczaka, gdyż są to osoby do 39. roku życia; najstarsi z nich w 1989 r. mieli 17 lat. Taki sam procent wyborców RP pochodzi ze wsi i małych miasteczek, czyli regionów, gdzie najsilniejsze są wpływy Kościoła i PiS. Hasła antyreligijne, antykościelne spotkały się tam z dużym i rosnącym poparciem. Grupa ta, pozbawiona perspektyw, chce awansować, a dzięki reżymowym mediom już wie, co jest lansowane.

Proces laicyzacji będzie postępował w przyspieszonym tempie, a walka z nim z pozycji Radia Maryja spowoduje tylko wzrost popularności Palikota - utożsamienie wszystkich przeciwników nowego wspaniałego świata postępu z katolickimi fundamentalistami. Hierarchia Kościoła katolickiego, popierając PO i tolerując barbarzyństwo na Krakowskim Przedmieściu, jest już duchowo przygotowana nawet do rozmów z Palikotem. Przyjęcie obyczajowej płaszczyzny konfrontacji wyznaczonej przez przeciwnika przesłoni istotę konfliktu i zakończy się dla Polski klęską.

Kanalizacja buntu

Nasi przeciwnicy lepiej od nas wiedzą, jaki rozmiar może przybrać kryzysi dlatego z pewnością służby przygotowały się na jego nadejście i skanalizowanie buntu, by system bezprawia pozostał niezagrożony. Jednym z elementów strategii było wylansowanie Palikota i jego partii. Stoją przed nią dwa zadania: zastąpić zużyty i niepotrzebny już SLD oraz skanalizować ewentualny bunt, by nie wzmocnił on PiS.

SLD stało się dla oligarchii niepotrzebne, gdyż służby powołały, a reżymowe media wylansowały skuteczniejszego obrońcę interesów ekonomicznych – PO. Ponadto postkomuniści utracili zdolność przyciągania młodych. Palikot jest idealnym rozwiązaniem dla pokolenia dzieci Kiszczaka i Michnika, które wybrało przyszłość. Poza tym nie kojarzy się ze starym komunizmem, a już za tydzień nikt nie będzie pamiętał o jego związkach z PO.

Zasady kanalizowania niezadowolenia są znane.Trzeba przejąć k i e r o w n i c t w o w fazie wstępnej, by vacuum było zapełnione. Jesteśmy dokładnie w tym momencie. Trzeba być znanym i wylansowanym do takiej roli przez media. Te już pracują.

Palikot będzie przedstawiany jako główny opozycjonista wobec PO. To on, w świadomości większości, stanie sią realną opozycją, dążącą do reform, a jednocześnie spolegliwą wobec Niemiec i Rosji (to akurat prawda). PiS, zepchnięty do roli obrońcy przed dechrystianizacją, będzie raczej postrzegany jako niezdolny do prawdziwej opozycji.Pozory są zawsze dla ludzi ważniejsze od rzeczywistości. A matrix będą tworzyć reżymowe media.
Porównanie z Węgrami jest nietrafne, gdyż tam AGENTURZE nie udało się stworzyć skutecznej alternatywy wobec Orbana, a katastrofa postkomunistów była całkowita. Leżące na uboczu i małe Węgry nie są tak ważne dla Rosji jak Polska, przez którą prowadzi droga do Niemiec, i bez złamania ducha której realizacja Putinowskich planów zjednoczenia Eurazji jest niemożliwa.

Racjonalne jądro

Jedną z przyczyn całkowitego désintéressement ze strony większości dla obrony niezależności Polski jest widoczny dla wszystkich brak sojusznika Państwa polskiego. W sytuacji popierania przez Unię i USA podporządkowania naszego kraju Rosji, wszelki sprzeciw uznawany jest za bezcelowy i bezsensowny. W takiej sytuacji prawdziwe patriotyczne kierownictwo polityczne nie sprzedawałoby kraju, lecz starało się przeczekać trudny okres do choćby czasowej zmiany koniunktury (a są znaki, że ta właśnie nadchodzi), koncentrując się na budowie siły wewnętrznej kraju, w tym ekonomicznej, by przejść w korzystnych warunkach do działania. Lokaje natomiast rozkradają państwo, niszcząc je, gdyż też chcą zdążyć i starają się wyprzedzać życzenia możnych, by zasłużyć na apanaże poza granicami, jednak w Unii, a nie na Kremlu.


Józef Darski

APPENDIX.
Izabela Brodacka Falzmann
Iza


Żyjemy jak filmowy Truman w świecie kreowanym przez media i nie zaszkodziłoby zastanowić się, czy nasz horyzont nie jest aby z papier- mache?





Rok temu byłam na Białorusi w rodzinnych sprawach i przyznam, że to co widziałam na własne oczy diametralnie różni się od tego co przekazują nam solidarnie wszystkie media. Pozwolę sobie przemówić własnym głosem w okresie kiedy nawet zwierzęta robią to bezkarnie.



Pierwszy raz w życiu byłam na Białorusi 16 lat temu. Pojechałam ze znajomą jej samochodem terenowym Muscel, z dwoma obronnymi psami, wprost do Pińska. Nasz zamysł, żeby samochód nie różnił od spotykanych w terenie powiódł się w 100%. Na szosach spotykałyśmy oprócz różnych wersji prymitywnych samochodów terenowych jeszcze tylko słynnego Ziła 105 ( ził sto piać- trochę ciągnąć, trochę pchać).

Odwiedziłyśmy w Pińsku biskupa Świątka, który znał mego dziadka Włodzimierza Bocheńskiego właściciela majątku Widybór ( można go znaleźć na każdej mapie) i zamieszkałyśmy na wskazanej przez niego kwaterze u Polki, córki przedwojennego oficera, której nie udało się uciec z sowieckiego raju. Niezwykle serdeczna i gościnna osoba nie chciała korzystać z przywiezionych przez nas zapasów. Chciała żebyśmy przeżyły choćby kilka dni tak jak żyło wówczas większość ludzi na Białorusi. Zapamiętałam, że jej emerytura ( jeżeli dobrze pamiętam 240 zajczykow, jak nazywali swoją walutę) wystarczała na 4 kilogramy żółtego sera. Dlatego ser i wędlinę jadła dwa razy w roku – na Boże Narodzenie i na Wielkanoc i to w śladowych ilościach. Połowę emerytury pochłaniał czynsz reszta musiała starczyć na utrzymanie. Jadła prawie wyłącznie kartofle.

Zapamiętałam menu dnia, który poświęciłyśmy na zwiedzanie Pińska: na śniadanie wspaniała kartoflanka, na obiad ołatki, na kolację sałatka kartoflana z 1 ( słownie jednym) śledziem na trzy osoby, którego kupiła na rynku na naszą cześć i dumnie przyniosła za ogon.



Następnego dnia pojechałyśmy do Widybora. Przed wyjazdem znajomi straszyli nas wizją brudnej poleskiej wsi pełnej rezunow z nożami w zębach mordujących znienawidzonych pamieszczikow. Było zupełnie inaczej. Trafiłyśmy do czyściutkiej wsi z drewnianymi schludnymi domkami i maleńkimi ogródkami. Zapamiętałam ścieżki wysypane świeżym, żółtym piaseczkiem. Ludzie witali nas bardzo serdecznie i pytali, kiedy wracamy. Odpowiadałam ze ściśniętym sercem, że nigdy. Nawet gdyby jakimś cudem zmieniły się stosunki własnościowe w Europie i zechciano nam oddać naszą ziemię, nie byłoby sensu jej brać. Po przeprowadzonych przez sowietów melioracjach Widybór zamienił się w step porośnięty karłowatymi brzózkami.

W pobliskim Osowie odwiedziłyśmy syna łowczego dziadka. Byli szczęśliwi, że mogą nas godnie przyjąć- tego dnia mieli odrobinę masła do chleba. Mężczyzna powiedział nam, że ostatnio ( 16 lat temu) władze przydzielały każdemu po 10 hektarów z naszego majątku, ale nikt nie chciał tego brać. Po co ziemia, która nie będzie rodzić.



Wracałam do Warszawy zupełnie załamana. Tu ważne zastrzeżenie. Nie wypowiadam się w imieniu ziemiaństwa, ani w imieniu ziemiaństwa kresowego, ani nawet rodziny- wyłącznie w swoim własnym.

Gdybym spotkała zamożnych ludzi żyjących spokojnie na naszej rozparcelowanej ziemi, byłabym naprawdę szczęśliwa i zapomniałabym o wszelkich roszczeniach. Napotkałam jednak bezbrzeżną nędzę i – jak mi się wtedy wydawało- całkowity brak perspektyw. Walec historii zgniótł tych ludzi bardziej niż nas. Byli bez żadnych przyczyn wywożeni na Syberię ( jak mówili całymi ulicami) tylko dlatego, że gdy sowieci zamknęli mojego dziadka w więzieniu w Pińsku udali się do władz z delegacją prosząc o jego uwolnienie. Wykazali niską świadomość klasową, więc dziadek został natychmiast zamordowany a oni ukarani wywózkami.



Świadomość zbiorowa obija się od brzegu do brzegu jak kiepski żeglarz w wąskim kanale.

Po stereotypie, jakim był pan krwiopijca grzejący sobie nogi w rozpłatanym brzuchu parobka, przyszedł czas na stereotyp dobrego ojca, dzięki któremu jego ciemni i niezdolni do samodzielnego życia poddani żyli w harmonii i w dobrobycie i przy każdym powrocie pana z zagranicznych wojaży witali go jak rodzina, z błogosławieństwem na ustach ( ale z czapką w ręku, albo podejmując pod nogi). Prawda nie jest bynajmniej pośrodku. Jest gdzie między tymi skrajnymi stereotypami, komplementarna. Wydaje mi się, że obowiązuje tu humanistyczny odpowiednik zasady Heisenberga.



Jeżeli opiszemy dokładnie życie ziemiaństwa, skupimy się na balach, polowaniach, kuligach, obrazach i posągach w parku, a nawet na pracy u podstaw, jaką było uczenie wiejskich dzieci i leczenie chorych- poddani (czy najemni chłopi) stają się florą i fauną tamtych okolic. Od czasu do czasu jakiś Gryciuk zabłyśnie w tej narracji tak, jak opowiada się o koniu wyróżniającym się ze stada maścią, zachowaniem albo tragicznym losem.

Jeżeli skupimy się na autentycznych losach ludzi ze wsi – trudno uwierzyć, że w cieniu dworu toczyło się tak ciekawe, prawdziwe, pełne dramatów życie, tak bardzo różne od tego wzorcowego, ziemiańskiego.



Siedząc na ganeczku z ludźmi, którzy pomimo naszych protestów zabili na naszą cześć ostatniego królika i otworzyli butelkę porzeczkowego wina ( przyznam, że wypicie tego wymagało sporego samozaparcia) przeżyłam coś bardzo dziwnego. Pełną identyfikację z tymi ludźmi bez odrzucenia dziedzictwa rodzinnych opowiadań, czyli rzeczywistości widzianej z punktu widzenia górującego kiedyś ( nawet topograficznie) nad wsią dworu. Oni powiedzieli, że czują coś podobnego. Nasze wspomnienia w przedziwny sposób się spotkały, bez poczucia obcości, wyższości czy niższości, bez resentymentów. Dobrze wspominali dziadka, który pomagał im na przednówku ( było to kolejne, nawet nie następne pokolenie, ale pamięć przetrwała) i moją matkę, która pisała w Warszawie prace dyplomową na SGH na temat rolnictwa poleskiego. Miała zamiar zająć się intensyfikacją gospodarki i parcelacją tego ogromnego i prowadzonego ekstensywnie majątku. Powiedziała kiedyś, że psy w Widyborze jadły lepiej niż ludzie na wsi i było to jej zdaniem niedopuszczalne. Była osobą niezwykłej uczciwości, więc wierzę jej a nie różnym „ziemianom”, którzy niedawno odkryli swe wątpliwe pochodzenie i zajmują się hagiografią stosunków na kresach Rzeczpospolitej w stylu Chaty wuja Toma.



Rok temu, przed samymi wyborami na Białorusi, wybrałam się z córką do Brześcia w poszukiwaniu dokumentów.

Doznałam szoku- szoku pozytywnego. Z poprzedniej podróży zapamiętałam Brześć jako jedną wielką ruinę. Rozpadające się kamienice, nieliczne bloki z wielkiej płyty, puste sklepy i szarzy ludzie patrzący w ziemię i nie odpowiadający na najprostsze pytania.

Obecnie Brześć jest przepięknie odnowiony. Z ogromnym pietyzmem odrestaurowano przedwojenne domki i kamieniczki. Gdyby mnie ktoś wypuścił z samochodu na jednym z bulwarów i zapytał gdzie jestem, odpowiedziałabym, że w południowej Francji.

Sklepy były zaopatrzone lepiej niż w Warszawie, produkty o wiele tańsze ( dla nas), ludzie dobrze ubrani, dzieci z kolorowymi plecakami. Rozmawiali swobodnie, podejmowali rozmowę z Polakami. ( akcent zdradzał nas natychmiast). Żadnych milicjantów na rogach ulic, którymi nas straszono w Polsce. Przez cały tydzień widziałyśmy tylko jeden radiowóz i to z daleka. Nikt nas nie legitymował, nikt nie sprawdzał naszych bagaży. W archiwach przyjmowano nas bardzo życzliwie ( 16 lat temu nikt nie chciał nawet podnieść głowy znad biurka).

Wieczorami w hotelu słuchałam przedwyborczych wystąpień Łukaszenki z prawdziwym zainteresowaniem, wręcz fascynacją. Powiem więcej – całkowicie zgadzałam się z jego diagnozą. Mówił jak wielkim problemem jest unowocześnienie Białorusi bez pozbycia się ( kak w Polsze) własności ziemi, banków i kluczowych przedsiębiorstw. W jaki sposób prowadzić prywatyzację i reprywatyzację, żeby nie oznaczało to zniszczenia do gruntu tego wszystkiego, co z takim trudem zbudowano ( kak w Polsze) i wyrzucania ludzi na bruk. Ironicznie podśmiewał się z pomarańczowej rewolucji na Ukrainie gdzie „ rewolucjonistom” dostarczano cateringowe posiłki i pozwalano tańczyć na placach. Przypomniał, że to oni Białorusini wsadzili Rosjan na „czemodany”.



Jestem dość podejrzliwa, szczególnie wobec reżimu, który od lat przedstawia się nam jak imperium diabła wcielonego. Wchodziłam na podwórka, żeby sprawdzić czy czasem Brześć nie jest „patiomkinowską wsią”. Rozmawiałam z ludźmi przy każdej okazji. Wszyscy mówili żeby nie ulegać stereotypom. Wielu z nich widzi w Łukaszence jedynego obrońcę przed zamachem obcego kapitału na ich narodową własność.

Nie wiem jak wyglądały wybory w Mińsku, bo Brześć to jednak prowincja, nie wiem jak liczono głosy i kogo bito. Nie wiem również, kto manifestował na ulicach i za jakie pieniądze organizowano protesty.

Wiem jednak dobrze, jaka była atmosfera w Brześciu w przeddzień samych wyborów bo tam byłam. Nikt mi nie wmówi, że ludzie się bali. Ulotki innych kandydatów rozdawano bez przeszkód na ulicach i w kawiarniach, dyskutowano z cudzoziemcami.



Jeszcze kilka informacji o Białorusi. Zastanawiający jest brak żebraków i pijaków na ulicach. (Oczywiście można twierdzić, że Łukaszenko każe ich wyłapywać i mordować.) Wyjaśnienie uzyskałyśmy od wysokiego rangą polskiego dyplomaty. Każdy, kto zgłasza się po zasiłek, wraz z zasiłkiem otrzymuje łopatę do odgarniania śniegu albo miotłę. Ulice są posprzątane, a większość bezrobotnych woli w tej sytuacji iść do pracy, której nie brakuje. Zarobki bywają niskie, ale czynsze też są niewysokie, więc nie ma bezdomnych, których potem trzeba jak w Polsce obejmować specjalnym programem wychodzenia z bezdomności.( Kosztującym podatnika około 4000 od bezdomnego, czyli 10 razy tyle ile wynosił jego czynsz)



W czasie naszego pobytu Łukaszenko zarządził, że dzieci i młodzież szkolna jeżdżą bezpłatnie. Nie jest to zgodne z gospodarką rynkową, ale rozsądne, gdyż dzieci kilometrami chodziły na piechotę oszczędzając na biletach. Gospodarkę rynkową trzeba wprowadzać ewolucyjnie, a nie ( kak w Polsze) rewolucyjnie- twierdzi Łukaszenko.



Kawiarnie i restauracje są eleganckie, łazienki czyste, potrawy wręcz wykwintne i tanie. Obsługa bardzo grzeczna- łączy profesjonalizm z kresowa życzliwością i dobrodusznością. Kelnerka dzwoniła dla nas ze swego telefonu do konsulatu, udzielano nam chętnie wszelkich informacji. Najbardziej mnie jednak ujmuje, że w przeciwieństwie do naszych barbarzyńców, Białorusini w Brześciu nie niszczą swego i cudzego dziedzictwa kulturowego, dbają o każdą kamieniczkę, remontują kościoły i cerkwie.



Nie twierdzę, że na Białorusi jest raj i powszechny dobrobyt. Twierdzę, że 16 lat temu była tam nędza tak bezbrzeżna, że trudno sobie wyobrazić, że ludzie mogą tak żyć nie buntując się. Ludzie w Widyborze pytani o rządy Łukaszenki mówili: „ nie jest źle, zawsze może być gorzej”. Dobrze wiedzieli co mówią, bo przeżyli wywózki, tortury i śmierć głodową dzieci.



Czujemy się bogaci wobec Białorusinów i patrzymy na nich z mieszaniną politowania i wyższości. Uważmy, że jesteśmy uprawnieni do wtrącania się w sprawy niezawisłego państwa, do wpuszczania, albo nie do Polski jego przedstawicieli. Zamiast zajmować się trudnymi polskimi sprawami nasi przedstawiciele, za pieniądze podatnika zabawiają się sianiem fermentu w obcym kraju.



Czy życzylibyśmy sobie, aby po pokazaniu w mediach policjantów szarpiących przed pałacem prezydenckim człowieka z krzyżem ( choć wielu osobom, w tym mnie, bardzo się to nie podobało) odebrano nam prawo do swobodnego poruszania się po Europie i nawoływano do zamachu stanu w Polsce.

Żyjemy, jak filmowy Truman, w świecie kreowanym przez media i nie zaszkodziłoby zastanowić się, czy nasz horyzont nie jest aby z papier - mache?

poniedziałek, 26 grudnia 2011

tusqlandia idiotów

Krzywa "Prawda" tusqrruskaja

http://wtemaciemaci.salon24.pl/373160,krzywa-gaussa-a-krzywy-ryj
Krzywa Gaussa a krzywy ryj

Katastrofa smoleńska zademonstrowała, że w Rosji obowiązuje inna fizyka. Rosyjskie wybory parlamentarne dowiodły natomiast, że Rosja posiada również zupełnie inną niż wszyscy, daleko lepszą matematykę.
Dr Maksym S. Pszenicznikow, 51-letni rosyjski fizyk pracujący na holenderskim uniwersytecie w Groeningen, opublikował wykres, z którego wynika że rozkład normalny prawdopodobieństwa, czyli krzywa Gaussa, obowiązuje wszędzie w znanym Wszechświecie, tylko nie w Rosji.
To znaczy, krzywa Gaussa naturalnie obowiązuje w Rosji dalej, z tego samego powodu z jakiego obowiązuje tam grawitacja. Natomiast dr Pszenicznikow przeprowadził matematyczny dowód, że władcy Federacji Rosyjskiej są łgarzami, od ktorych im dalej, tym lepiej.
Wykres pokazuje jaki procent głosow oddano na każdą z partii w jakiej liczbie obwodów wyborczych. Na osi pionowej liczba lokali wyborczych. Na osi poziomej procent głosów oddanych na każdą z partii. Wszystkie partie poza Jedną Rosją mają rozkład głosów mniej więcej zbliżony do rozkładu normalnego. Jedna Rosja stanowi fenomen w skali cudu z Lourdes, bo ma rozkład (podkreślam - nie wynik, tylko rozkład wyników) całkiem inny niż wszystkie inne partie w tych samych wyborach, ponadto całkowicie sprzeczny z niepodważonym nigdy i przez nikogo twierdzeniem Gaussa.
|
Aby wyszło na to, że kwestionujący rosyjskie wybory przeciwnicy Putina nie mają racji, natomiast Putin ma rację, trzeba by zmienić strukturę wszechświata i matematykę która ją opisuje.
Obsuwa polega rownież na tym, że wykresu nie da się podważyć również od strony danych, ponieważ dr Pszenicznikow użył oficjalnych danych, oficjalnie opublikowanych przez rosyjską PKW. W związku z tym jego wykres ma wagę dowodu, że Putin kłamie. W dodatku dowodu nie prawnego, tylko matematycznego, tak samo niepodważalnego jak to, że kąt prosty ma 90 stopni.

Krzywa procentu głosów oddanych na Jedną Rosję idzie w górę mniej więcej w zgodzie z regułą Gaussa do poziomu około 30% głosów w około 1000 obwodów, ale dalszy przebieg ma całkowicie anormalny, oraz ma regularnie rozłożone jedenaście dodatkowych szczytów lokalnych, odpowiadających okrągłym liczbom 50, 55, 60, 65, 70, 75, 80, 85, 90,95 i 100% głosów, z dokładnością do pół procenta.

Abstrahując od tego
- że ze wszystkich partii,tylko Jedna Rosja dziwnym i ciekawym trafem osiąga 95-99% głosów w ponad 500 obwodach wyborczych (jednostki wojskowe? więzienia?);
- że rozkład głosów zbliżony do krzywej Gaussa dziwnym i ciekawym trafem stosuje sie do wszystkich poza Jedną Rosją;
również i idealnie regularny rozkład jedenastu lokalnych szczytów krzywej pokazującej wyniki Jednej Rosji akurat co pięć procent (z dokladnością do 0,5%) jest matematycznie niemożliwy, i stanowi dodatkowy dowód oszustwa wyborczego.
Nie daje się go wytłumaczyć zróżnicowaniem politycznym pomiędzy regionami ogromnego kraju, bo takie same anomalie znaleziono w wynikach sąsiadujących ze soba obwodów dzielnicowych w Moskwie http://oude-rus.livejournal.com/540063.html

Nawet jak się falszuje wybory, to dalej trzeba myśleć, bo inaczej można się przejechać na nadgorliwości durniów wśród własnego personelu, co w tym wypadku natąpiło..

Wytłumaczenie odkrycia regularności lokalnych szczytów na krzywej dr Pszenicznikowa jest takie, że około 1000 spośród szefów obwodowych komisji wyborczych było takimi durniami, że kiedy zgodnie z rozkazem podciągali liczbę głosów na Jedną Rosję w górę, to podciągali ją do miłych sercu urzędnika "okrągłych" wartości: 50%, 55%, 60%, 65%, 70%, 75%, 80%, 85% etc.

Fałszerze na szczeblu lokalnym mieli skłonność do meldowania, że na Jedną Rosję oddano 50, 60 albo 70% głosow, a nie powiedzmy 49, 58 albo 71% - ponieważ w idiotyzmie swoim i swoich kontrolerów nie rozumieli, że jednoczesne pojawienie się "okrągłych" wyników w setkach lokali
wyborczych jest efektywnie niemożliwe matematycznie, i stanowi dowód oszustwa wyborczego w skali całego państwa.

Podobnie zresztą jak państwowa telewizja rosyjska nie rozumiała, że głosy w tym samym okręgu wyborczym nie mogą się sumować do 146%, zamiast do 100%
Szczegółowe objaśnienie wykresu dr Pszenicznikowa, pióra rosyjskiego pisarza Leonida Kaganowa, można przeczytać tutaj
Nota bene, jego tekst ma fantastyczny tytuł:
"Hа территории РФ прямой угол равен 100,потому что самый прямой и честный в мире"
"Na terytorium Federacji Rosyjskiej kąt prosty ma 100 stopni, bo jest najprostszy i najuczciwszy na świecie"
Wniosek końcowy podany w tekście Kaganowa jest równie prosty i zwięzły, więc go po prostu przetłumaczę i przytoczę, zamiast silić się na własny:
" ...dla tych, którzy znają trochę matematyki, ten wykres, oparty na danych z oficjalnych stron Państwowej Komisji Wyborczej, jest wymowniejszy od wszelkich filmików. Bo matematyka to jest coś takiego, że zmienić rozkład normalny Gaussa to tak, jak ogłosić, że kąt prosty ma 100 stopni, a woda na mocy dekretu wrze w temperaturze 60 stopni."
============
A co to wszystko ma wspólnego z Polską?

Tyle ma z Polską wspólnego, że polskiemu czytelnikowi powinno w tej chwili błysnąć oko. Durniów i w Polsce dostatek. A zatem co by było, gdyby zbadać wyniki niedawnych polskich wyborów w taki sam sposób, jak dr Pszenicznikow zbadał wyniki rosyjskie? I zrobić wykres?

Liczba lokali wyborczych na osi pionowej, procent głosów oddanych na poszczególne partie na osi poziomej. Jeżeli krzywa głosów oddanych na PO w polskich wyborach parlamentarnych odpowiada z grubsza dystrybucji Gaussa, to wszystko w porządku. Jeśli ma podobne anomalie, co krzywa głosów oddanych na Jedną Rosję, to albo w Polsce obowiązuje matematyka radziecka i polski kąt prosty też ma 100 stopni, w porywach 110, a kto twierdzi inaczej ten wróg, albo po prostu wydmuchali was jak chcieli, drodzy PT Rodacy z Kraju, bo nikomu się nie chciało powiedzieć "sprawdzam". Ale przynajmniej teraz możecie mieć niepodważalny dowód tego wydmuchania.
Pytanka uzupełniające:
Dlaczego na stronach PKW nie można się doszukać wyników wyborów do Sejmu i Senatu ze wszystkich 25 993 polskich obwodów wyborczych w postaci plików do pobrania w formie arkuszy .xls?

Jest tylko ogólna 'wizualizacja wyborów' i wyniki okręgowe dla 41 okręgów, ale nawet i te wyniki trzeba by pracowicie przepisywać samemu do MS Excel.

Nie widzę nigdzie dokumentacji przeliczenia wyników obwodowych (25993 obwody) na zbiorcze wyniki okręgowe (41 okręgów). Czy polska ordynacja wyborcza przewiduje akceptację tego przeliczenia na tytułowy 'krzywy ryj'?
- Gdzie można znaleźć oficjalne arkusze .xls wyników okręgowych?
- Gdzie można znaleźć oficjalne arkusze .xls wyników obwodowych?
- O ile nie opublikowano wyników obwodowych, to dlaczego?

niedziela, 25 grudnia 2011

dno dna * w kRaju bez Narodu

 " (   ) WYBRALIŚCIE HAŃBĘ
- A WOJNĘ I TAK BĘDZIECIE MIEĆ "

rekontra BLOG:

SMOLEŃSK: Narodowa Tragedia

1. „…. służba Ojczyźnie ma niekiedy swoją wielką cenę”
2. Kopacz: „odsuńcie się na bok i dajcie nam pracować"
3. Kalendarium przygotowania wizyty Prezydenta w Katyniu
4. Czy jakikolwiek polski prokurator widział na własne oczy
5. Dramatycznie obnażona słabość Państwa
6. Smoleńska MGŁA - pytania się mnożą
7. Winny ? - Prezydent, Winna ? - presja czasu
8. Czy Donald Tusk chce być znienawidzony !
9. Rządową ekspedycję archeologów pod Smoleńsk wesprą geodeci
10. Duma z Państwa i Żal Wdowy, który pozostanie na długo …
11. Smoleńska MGŁA - pytania się mnożą (2)
12. Rosjanie z Polakami uwinęli się w Smoleńsku w tri miga
13. Smoleńsk - dwie narracje Dzienników
14. Gospodin Tusk zmiażdzony - NOKAUT
15. Ekspedycja smoleńska rozpływa się we mgle
16. Oskarżycielom: "Dobra, przekażę to Arkowi, to na razie heja."
17. Klich ofiarą mediów, czy media ofiarą Klicha
18. Kontroler ruchu nie dysponował informacją o "ich" wysokości
19. Klich: „widziałem tę kartkę”
20. "Coraz głośniej o winie Rosjan. I to w Polsce."
21. Smoleńsk: „dziura powietrzna”
22. Zniewolone umysły, czyli kłamstwo katyńskie II
23. Smoleńsk: Informacja czy dezinformacja
24. SMOLEŃSK: NOWY ŚWIADEK, NOWE FAKTY
25. "Skomplikowana logistyka państwa": Nagie ciała w trumnach.
26. SMOLEŃSK: „Ludzie z lotniska Siewiernyj”
27. Smoleńsk. Co wiemy dwa miesiące po katastrofie?
28. Tuska ucieczka do przodu – 500 dni na dopalaczach?
29. KAMPANIA TUSKA NA GROBIE BLIDY
30. Samce ALFA "umyły ręce" w Moskwie !
31. Smoleńsk: Przekaz nikły czyli żaden - 8 LĄDOWAŃ

http://rekontra.salon24.pl/262126,wigilia-2010-optymizm-nie-zastapi-nam-polski


 Tadeusz  KORZENIEWSKI:


Rebelya.pl run. Kluczowe posty:
Wszystkie:  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31
 http://www.dowyoming.pl/



APPENDIX.

„Młodych wykształconych” droga do lepszego jutra


Na unijnym firmamencie Polska stanowi niepowtarzalny ewenement. Podczas gdy UE rozrywają dwa kierunki, centralizujący-globalistyczny i odśrodkowy-rewolucyjny, III RP wydaje się być „oazą spokoju i dobrobytu”.
 
Międzynarodowa oligarchia finansowa kontynuuje przekształcanie Europy z „formalnej demokracji” w „de facto dyktaturę”. Osiągane jest to za pomocą instalowania na kluczowych stanowiskach zaufanych zauszników finansjery. Po Europejskim Banku Centralnym, Grecji i Włoszech, na stanowisko takowe (ministra gospodarki) wypromowano w nowym hiszpańskim rządzie Luisa de Guindosa.  Nowo mianowany minister z całą stanowczością stwierdził, że uda mu się wyciągnąć Hiszpanię z obecnej zapaści gospodarczej. Biorąc pod uwagę fakt, że „pan minister” piastował kierownicze stanowisko w amerykańskiej firmie Lehman Brothers, od której rozpoczął się obecny kryzys finansowy, można sobie wyobrazić jak ta „gospodarcza odnowa” będzie wyglądać. 
 
Powyższy proces będzie kontynuowany w pozostałych krajach UE.   Jedynie Polska uniknie zapewne takowej transformacji. W III RP od wielu już lat wszystkie kluczowe stanowiska dzierżą zaufani agenci wszelkich liczących się w Europie sił, nie ma więc potrzeby robienia takiego zamieszania na szczytach władzy.
 
Mamy więc w naszej Ojczyźnie sytuację kontrastującą z tą zaistniałą w  pozostałej części UE. U władzy mamy „przewidywalnych i kompetentnych” POlszewików, mocno dzierżących ster rządów, którzy koncentrują się obecnie nad przygotowaniami do ostatecznego demontażu potiomkinowskiej atrapy polskiej państwowości, jaką jest tzw. III RP. Z drugiej strony funkcjonuje w niej w przeważającej mierze bezwolne i ogłupione społeczeństwo, którego „śmietankę” stanowią „młodzi, wykształceni z dużych miast”.
 
Mądre polskie powiedzenie stanowi, że „młodzież jest przyszłością narodu”.    Warto więc zastanowić się jaka ta „przyszłość” będzie i jakiego „narodu”?
 
Miałem ostatnio okazję dyskusji z błyskotliwą „młodą wykształconą”, która zaskoczyła mnie genialną w swej odkrywczości tezą.   Demonstrując swe zadowolenie z faktu „zaczepienia się” na jakimś stanowisku w Polsce, co według niej jest rzadkością, wyraziła ona pogląd, że „jednak nie można opierać gospodarki kraju wyłącznie na usługach” bo rodzi to wspomniane wyżej konsekwencje. Cieszyć mogłaby ta rewolucyjna wręcz koncepcja, gdyby nie fakt, że większość społeczeństwa po dwudziestu latach funkcjonowania „jedynie słusznego ustroju” jeszcze się nie połapała w jego rzeczywistych rezultatach.
 
Od dawna gnębiło mnie zagadnienie, jak jest to możliwe że większość „młodych wykształconych” nie jest w stanie skorelować własnych sytuacji życiowych vis-à-vis  sytuacji kraju, w którym przyszło im dorastać.   Z jednej strony wykazują oni pełną aprobatę roli w jakiej III RP funkcjonuje w ramach UE, z drugiej zaś klarownie zdają sobie sprawę z braku jakichkolwiek możliwości egzystencji w Ojczyźnie. Takiej schizofrenii nie można wytłumaczyć samą wytrenowaną lub wrodzoną bezmyślnością.  Po dłuższych dywagacjach doszedłem do wniosku, że przyczyna leży w umiejętnym doprowadzeniu przez media i obecny „europejski” system edukacyjny,  psychiki tych ludzi do poziomu infantylizmu dwuletniego dziecka. Tylko w takim wieku akceptuje się a priori otaczający świat jako normę.  
 
Dla wielu polskich dwulatków zwyczajnością jest to, że tata wraca codziennie do domu chwiejąc się na nogach i zalatując specyficznym zapachem, że tatuś jest czarny a mamusia biała, że mamusia przyprowadza codziennie nowego tatusia itd. 
 
Idąc tym tokiem rozumowania; dla „młodych wykształconych” najzwyczajniejszą zwyczajnością jest to;
że w „bratnich państwach unijnych” (po dwu dekadach polskiej transformacji) stopa życiowa jest znacznie wyższa niż w III RP;
że  w kraju znajdującym się w centrum Europy praktycznie nie istnieje system transportu lądowego;
że w kraju który jeszcze dwadzieścia lat temu był pierwszym w świecie producentem cukru, ziemniaków, węgla itd. musi się te towary importować;
że w sąsiednich Niemczech istnieje potężny przemysł i minimalne bezrobocie, a w Polsce dokładnie na odwrót;
że Niemcy, Anglicy, Francuzi, Włosi, itd są lepsi, mądrzejsi i mają prawo do własnego zdania, a Polacy wręcz przeciwnie. 
 
Wyliczankę tą można by kontynuować nieomalże w nieskończoność, ale już tych kilka przykładów ilustruje wystarczająco stan ego „młodych i wykształconych”.    Istoty obdarzone taką osobowością nie są w stanie funkcjonować efektywnie w grupie jako jedna społeczność, nie wspominając już o ewentualnym doskonaleniu tejże. Po wyemigrowaniu i rozproszeniu się pomiędzy „lepszymi i mądrzejszymi” działają już normalnie wkładając cały swój mizerny wysiłek intelektualny jedynie w to by robić to samo co otoczenie i jak najszybciej się w nim za asymilować. Dla swych „nowych ojczyzn” stanowią oni rodzaj biologicznego nawozu stymulującego dynamikę demograficzną tychże.
 
Jeżeli z jakiś powodów nie uda im się wyemigrować z kraju;  pozostają bierną masą wypełniającą wszystko co zostaje im nadane z góry od dzierżących wszelką władzę polityczną, gospodarczą i medialną obcych agentów, zdrajców i sprzedawczyków.   Nasuwa to oczywisty wniosek, że przyszłość jaką dla naszej Ojczyzny tworzą nie może być dobra. 
 
W artykule na witrynie Onet.pl ukazał się dziś artykuł dotyczący trendów migracyjnych w III RP. Reputacja tego „jasnogrodzkiego” portalu wyklucza możliwość siania paniki lub zamętu. Pomimo to w tekście znaleźć można takie stwierdzenia jak:
 
– Po raz pierwszy widać skalę emigracji – tłumaczy prof. Janusz Witkowski, prezes GUS. – Jest gorzej, niż myślałam – ocenia w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Krystyna Iglicka, demograf z Centrum Stosunków Międzynarodowych.
Badaczka jest zaskoczona tempem emigracji na Zachód. - To gigantyczne uchodźstwo, największy ubytek demograficzny po II wojnie światowej – podkreśla.
Wyjeżdżają głównie ludzi młodzi…. Dlaczego Polacy nie wracają do kraju, mimo że na Zachodzie trwa kryzys? – Bo mają kłopoty z odnalezieniem się w kraju.
 
Jak widać nawet „młodym wykształconym” trudno jest na powrót „odnaleźć się” w orwellowskiej rzeczywistości III RP. Nie wpływa to jednak na fakt oddawania przez nich w kolejnych wyborach głosów na tych którzy tą rzeczywistość kształtują. 
 
Wkrótce jednak życie postawi przed nimi nowe wyzwania. 
 
Obecnie nawet bez pracy „polscy panowie” mogą utrzymywać się z zasiłków dla bezrobotnych. Gnieżdżąc się w zatłoczonych izbach spijają „browarki” starając się przeczekać kryzys. Zaś „polskie panie” tradycyjnie oddają się świadczeniu usług (detalicznych lub hurtowych) miejscowej męskiej populacji. 
 
Kryzysu jednak nie da się „przeczekać”. Kryzys dopiero się zaczyna, a wraz z nim aplikowane zachodnim społeczeństwom „programy oszczędnościowe”, których istotnym elementem są cięcia w budżecie socjalnym, co w praktyce oznacza koniec „złotych czasów” bezterminowych zasiłków dla bezrobotnych.  Co po ich zakończeniu zrobią nasi „młodzi i wykształceni”? „Panie” poradzą sobie bez kłopotu, gdyż segment gospodarki, w którym „robią” znany pod angielskim terminem „sex industry” jest w zasadzie odporny na zmiany koniunktury gospodarczej. Jeżeli będą one na tyle altruistyczne by wspierać swych braci i ojców, to nasi „panowie” będą mogli kontynuować swe „browarki”, jeśli nie, to kto wie?
 
Polaków bardziej jednak powinien interesować los tych „młodych, wykształconych”, którzy pozostaną w kraju. Z przedstawionych powyżej powodów, ich odsetek zwiększy się prawdopodobnie znacznie, przynajmniej w przypadku mężczyzn. Stanowić oni będą potężny balast i inhibitor jakichkolwiek sanacyjnych procesów. W krytycznej sytuacji mogą oni być wykorzystani przez rządzącą agenturę w charakterze „tarana” wymierzonego w polską część populacji.   Imperatywem wydaje się więc potrzeba wypracowania strategii pokojowej koegzystencji tych dwu segmentów społeczeństwa III RP. Za trwałą uznać należy bowiem  przepaści jaką „naszym” władcom udało się wykopać pomiędzy Polakami a polskojęzycznymi „europejczykami”. 
 
W takiej sytuacji nie pozostało nic innego poza oddolną budową równoległego narodowego społeczeństwa. Tylko takie działanie daje szansę na przetrwanie naszego Narodu. Nie ulega wątpliwości, że przeciwstawne siły, o których pisałem we wstępnej części artykułu, doprowadzą do załamania się niemieckiego porządku w UE. Tylko wtedy zaistnieje szansa na odzyskanie przez Polaków i Polskę suwerenności. I dobrze by było gdyby tym razem już nie została

Ignacy Nowopolski  blog 

" Zabawić się na śmierć " w tusqlandii

   ( so sorry pisownie oryginalne )

piątek, 20 maja 2011


pierdolę

po nalocie ABW na wlasciciela antykomor.pl pierdole cala impreze (tak samo jak Komorowskiego, Tuska, Kaczynskich, Michnika, PO, PIS, SLD, PSL i UE) i kasuje bloga.

ten kraj zasluguje na kolejne rozbiory!

ps.przeczytajcie sobie stopkę
  * * *
   Wbrew powszechnemu pokutującemu nawet wśród sfer wykształconych, przekonaniu Huxley ("Nowy wspaniały świat") i Orwell ("1984") nie prorokowali tego samego.Orwel przestrzega że zostaniemy zniewoleni przez jakąś przemoc pochodzącą z zewnątrz. Tymczasem w wizji Huxleya do pozbawienia ludzi ich autonomii, pełni osobowości i historii niepotrzebny jest żaden Wielki Brat. W jego mniemaniu ludzie pokochają otaczającą ich przemoc , zaczną wielbić technologie, które pozbawiają ich wolności myślenia.
Orwell lękał się tych , którzy zakażą wydawania książek. Huxley zaś obawiał się , że nie będzie powodu do ustanawiania podobnego zakazu, ponieważ zabraknie kogokolwiek, kto zechce książki czytać. Orwella przerażali ci, którzy pozbawiają nas dostępu do informacji.Przedmiotem obaw Huxleya byli natomiast ludzie, którzy dostarczą nam informacji w takiej ilości, że staniemy się bierni i egoistyczni. Orwell bał się, że nasza kultura przeistoczy się w kulturę niewolników . Huxley zaś lękał się że ogarnie nas kultura banału, zajmująca się jakimiś ekwiwalentami doznań "orgią-porgią" i wirówką infantylnych igraszek. Jak to zauważył Huxley w Nowym wspaniałym świecie, bojownicy o prawa obywatelskie i racjonaliści , którzy pozostają w stałej gotowości aby przeciwstawiać się tyrani " nie wzięli pod uwagę bezgranicznej niemal zachłanności człowieka na rozrywkę". W roku 1984 dodał Orwell ludzi kontroluje się przez zdawanie im bólu. W Nowym wspaniałym świecie to samo jest osiągane dzięki dostarczaniu przyjemności. Słowem , Orwell obawiał się , że zniszczy nas to , czego nienawidzimy, Huxley zaś - że to , co uwielbiamy.


Rozwiązanie które tu proponuję podsunął również Aldous Huxley. Nie mogę uczynić nic lepszego. Wierzył on wraz z H.G. Wellsem że znajdujemy się na szlaku od edukacji do katastrofy i pisał nieustannie o konieczności naszego zrozumienia polityki i epistemologii mediów. Próbował nam w końcu powiedzieć że w tym, co dotknęło ludzi w Nowym wspaniałym świecie nie chodziło o to że oni się śmiali zamiast myśleć, ale o to że nie wiedzieli ani z czego się śmieją,ani dlaczego przestali myśleć.


Neil Postman
"Zabawić się na śmierć"


Copyleft 2007

sobota, 24 grudnia 2011

The Smolensk' Christmas

Government will Return the Building of the Immaculate Conception of the Blessed Virgin Catholic Church in Smolensk to Catholic Ownership

 
Immaculate Conception of the Blessed Virgin Catholic Church in Smolensk (1894-97)

______________________________

The governor of the Smolensk Oblast, Sergei Antufyev, received proposals from Poland for the restoration of the Immaculate Conception of the Blessed Virgin Catholic Church in Smolensk, which is the current site of the oblast archives. “After we complete the construction of the new building of the State Archives on Nakhimov Street next year, we’ll discuss with our Polish interlocutors the question of the restoration and/or renovation of the Catholic church building that is used at present to store government documents”, he said at a meeting with Smolensk businessmen. Speaking about the impact of this action on local tourism, Sergei Vladimirovich stated that this would give visitors to the city another excellent tourist destination. In his words, his Polish partners are ready to begin restoration work on the church building “tomorrow”. The Immaculate Conception of the Blessed Virgin Catholic Church in Smolensk was built in the Gothic Revival style in 1894-97 through the donations of parishioners and clergy, and the provincial architect M. Meisher designed it. Services were held in the building until 1930, after which the authorities closed the church [and secularised the building].
20 October 2010
Interfax-Religion
http://www.interfax-religion.ru/?act=news&div=37869

Northern Lights Of Smolensk




After the crash – Poland prepares to bury a president

WARSAW’s candles are short and thick, and protected from the wind by little lanterns made of red or yellow glass. Each evening, thousands of them are left outside the presidential palace. The visual effect is of a sea of lava. On a chilly spring night they create a warm breeze that welcomes pedestrians on Krakowskie Przedmiescie, one of the city’s main thoroughfares.
Thousands have walked here to add their flame: second world war veterans in uniform; young career women in heels and suits; tattooed, thick-necked heavies in leather jackets; children being taught history by their fathers; angelic nuns, in spectacular clothing; punks.
By morning the street resembles a gigantic bottle bank. Loud crashes of glass accompany the clean-up. Firemen check the scene for safety. Street sweepers scrape wax off the pavement. Then street vendors begin to turn up for another day of business. They open the backs of vans, set up makeshift tables and wheel in supermarket trolleys packed with fresh lanterns.
T-shirts, mugs and even stitch-on “Katyn” badges are already available for purchase. Stalin was right when he said communism would never really take off in Poland. The Smolensk air crash, again, is demonstrating this country’s unique blend of mysticism and resourcefulness.
Religion plays a complicated role in Poland. The country has plenty of devout believers, who go to confession and pray at night. But most of the people leaving candles at the palace probably aren’t especially good Catholics.
Many Varsovians are as liberal, cosmopolitan and agnostic as Londoners or New Yorkers. But in moments of tragedy, like this, Poles turn to religion for hope and for unity…
Receiving sympathy from international statesmen matters to Poles, who feel that throughout history they have been let down and even betrayed by the West… “What a curse,” says an old lady. “God is angry.”

piątek, 23 grudnia 2011

24.XII. . . . * kuda- to w POpolszy

Wesolych Świąt Narodzenia Zbawiciela


Happy BIRTHday Jesus! from larry abellera on Vimeo.

 " Wszystkim wiernym Czytelnikom i Komentatorom zycze wesolych Swiat Bozego Narodzenia
oraz pomyslnego Nowego Roku 2012.
Pamietajmy, koniec jest bliski !"



















APPENDIX.

Miłość na odległość

ZACHOWAJ ARTYKUŁ
Mam czasami wrażenie, że nie komunikujemy się ze sobą, lecz z jakimiś awatarami i że będziemy tak pisać do końca świata.

„Czy jest możliwa miłość na odległość?” – pyta słuchacz radia Erewań. Odpowiedzi nie odważę się przytoczyć, ale i tak wszyscy ją znają.
Jak w dowcipie o podawaniu numeru dowcipu, zamiast dowcipu. Czyli w dowcipie autotematycznym. (powieść o pisaniu powieści, film o kręceniu filmu).
Dowcipy to jedna z sytuacji, w których żałuję, że nie jestem białą, szowinistyczną, męską świnią. Wtedy wszystko by mi uchodziło na sucho.
Pewien mój znajomy długo korespondował w Internecie z prowincjonalną nauczycielką. Twierdził (pewnie słusznie), że warszawianki są zepsute, zblazowane, nieuczciwe i nieszczere, a on szuka osoby naprawdę wartościowej.
Gdy już doszedł do przekonania, że panuje pomiędzy nimi pełna harmonia duchowa i intelektualna, zdecydował się na spotkanie w romantycznych okolicznościach.
Jadąc na to spotkanie marzył o cichym ślubie w góralskim kościółku, o białej sukni i spłonionym liczku dziewczyny.
Ku jego zdumieniu panienka na samym wstępie wyliczyła swoje braki w garderobie po czym uzyskawszy obietnicę ich uzupełnienia, zaproponowała- jak sama powiedziała- przejście do konkretu.
„Okazała się szczera jak chciałeś, a suknia nie musi być koniecznie biała, proponuję raczej ecru.”- powiedziałam dość kwaśno.
Postanowił jednak z nią zerwać i kontynuować korespondencję z inną wspaniałą, poznaną w Internecie dziewczyną. Będzie tak korespondował do końca świata, bo nie akceptuje rzeczywistości, a tylko pielęgnuje swoje o niej wyobrażenia. Zamiast relacji z człowiekiem woli spotkanie dwóch awatarów.
Za moich czasów politykowało się w zagraconych mieszkaniach, zakopconych papierosowym dymem, a za przyjemność druku płaciło alergiami i chorobami płuc.
Muszę uczciwie przyznać, że fizyczna obecność, dym papierosowy i bimber z musztardówek czyniły relacje z ludźmi tylko pozornie bardziej autentycznymi.
I tak większość z nas nie umiała rozpoznać funkcjonariuszy, ani pospolitych donosicieli, a nasze politykowanie okazało się mało skuteczne.
Trudy drukowania nie przekładały się też na jakość tekstów. Wyprodukowaliśmy, powiedzmy sobie szczerze, sporo makulatury.
Teraz politykuje się bardziej higienicznie, w Internecie.
Drukuje się łatwo, naciskając klawisz.
Może dlatego mam czasami wrażenie, że nie komunikujemy się ze sobą lecz z jakimiś awatarami i że będziemy tak pisać do końca świata.
Czy możliwa jest polityka na odległość?