o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

sobota, 18 lipca 2015

Z neoprl - gorzej niż z Grecją

Przychodzi ktoś taki jak Kukiz, mówi: „Dość, kurwa, tego

dr Jan Sową „ Przychodzi ktoś taki jak Kukiz, mówi: „Dość, kurwa, tego”, i Polak czuje, że wreszcie ktoś zrozumiał jego problemy. Dzięki temu poczuje się odważniejszy i powie: „Właśnie, kurwa, dość tego, dość uczonych gadek pajaców w garniturach, wypierdalać!”. Winę za taki stan rzeczy ponoszą moim zdaniem w 100 proc. elity naszego kraju, które nie potrafiły wejść w jakikolwiek dialog z masami ludzi pokrzywdzonych przede wszystkim przez nasz peryferyjny kapitalizm . I dalej nie potrafią.  „...”Nierówności, ciężka, niewolnicza praca, fortuny nielicznych zbijane na wyzysku mas, pogarda zadowolonych z siebie elit dla przeciętnego, biednego człowieka, podrzędna, peryferyjna pozycja naszego kraju w międzynarodowej wymianie gospodarczej, mafie i układy grup interesu niszczących dobro wspólne dla swoich partykularnych korzyści, kolaboracja kompradorskich elit z obcymi siłami przeciw własnemu społeczeństwu, niewydolność instytucji państwowych – to wszystko jest więcej niż polskie. To jest ultra-polskie. To jest właśnie to, czego nazwą była historycznie i jest dzisiaj „Polska”. To jest I Rzeczpospolita teleportowana w czasie i ubrana we współczesny kostium.

 „...”W Polsce jest dzisiaj gorzej niż w Grecji „..” Jan Sowa. Autor głośnej i dyskutowanej książki „Inna Rzeczpospolita jest możliwa” ...” słyszałem mniej więcej taką właśnie diagnozę. Że nie dostrzegam sukcesu III RP, że nie rozumiem jej problemów, że obiektywne badania pokazują, jak bardzo ludzie są zadowoleni. A nawet że jestem klakierem PiS-u i gram pod nich, bo to właśnie oni roztaczają taki fałszywy obraz współczesnej Polski.”...”

Nie, przyszło polityczne tsunami i okazało się, że są w Polsce dosłownie miliony ludzi, którzy są tak wkurzeni na to, co się w naszym kraju dzieje i tak zdegustowani jałową „debatą” między PO a PiS, że są gotowi głosować na każdego, kto daje szansę rozbicia tego układu. „...” Byłem na przykład jedną z pierwszych osób w Polsce, która pisała o prekariacie i zajmowała się tą sprawą od 2008 roku. Na początku ludzie w większości śmiali się z dziwnego ich zdaniem neologizmu, później widziałem rosnące zainteresowanie tematem, ale głównie ze strony internautów. Dzisiaj jest to jeden z ważniejszych, jeśli w ogóle nie najważniejszy, temat dyskusji medialnych i politycznych.  „..”Teoria skapywania głosi, że jeśli bogaci się bogacą, to skorzystają na tym wszyscy, bo bogactwo „skapuje” z góry społecznej piramidy na dół. Bogaci mieliby więc tworzyć miejsca pracy, zwiększać koniunkturę w gospodarce swoimi inwestycjami itp. Mamy dzisiaj mnóstwo danych pokazujących, że tak się nie dzieje ani w Polsce, ani gdzie indziej. W Stanach Zjednoczonych, stawianych przez polskich (neo)liberałów za wzór właściwie działającej gospodarki, także nie.  „..”Bo Polacy nie są tak głupi, jak wydaje się Komorowskiemu i przynajmniej części naszych elit?
„..”Ikoną tej indolencji jest dla mnie Adam Michnik, który spędza wieczór wyborczy z prywatną grupą lobbingową Lewiatan odpowiedzialną w dużej mierze za prekaryzację warunków pracy w Polsce, a krytyków III RP nazywa „nieodpowiedzialną gówniarzerią”. Taka postawa już się mści, a będzie moim zdaniem jeszcze gorzej, bo elity nadal są skrajnie głupie.  „...”

Tak. Bo w Polsce jest dzisiaj gorzej niż w Grecji.  „...” Mimo lat kryzysu i zapaści gospodarczej pensje i emerytury w Grecji są wciąż wyższe niż we wspaniale rozwijającej się, ponoć, Polsce. Zarówno w liczbach absolutnych, jak i relatywnych – Grekom żyje się nawet dzisiaj przeciętnie lepiej niż Polakom. Mamy oczywiście inne problemy niż w Grecji, ale są one gigantyczne. Tylko jeszcze ich nie widać.
Natomiast za 1-2 dekady czeka nas Armagedon.
 Weźmy piramidę finansową zwaną ZUS-em. Prognozowane emerytury mają być żałośnie małe – szacuje się, że dla mojego pokolenia, ludzi urodzonych w latach 70. XX wieku wskaźnik zastąpienia będzie się wahał w okolicach 20-30 proc., czyli po kilku dekadach ciężkiej pracy dostaniemy około 1 tys. złotych lub nawet mniej, jeśli ktoś był przez dłuższy czas prekariuszem. Co gorsza, w systemie nie ma w ogóle pieniędzy na świadczenia dla nas. Świadczenia dla dzisiejszych emerytów są obsługiwane z wpłat osób pracujących. Już teraz mamy deficyt, ale sytuacja będzie się tylko pogarszać, negatywna dynamika demograficzna i emigracja działają tu silnie na niekorzyść. „..” III RP wcale nie jest zaprzedaniem i zaprzeczeniem idei polskości, ale jest właśnie jej doskonałą realizacją.  „.( źródło ) 

Michał Gąsior „ Artur Zawisza z Ruchu Narodowego: W koalicji z Kukizem będziemy walczyć o renegocjację traktatu akcesyjnego UE”...”Sztandar sprzeciwu wobec zdegenerowanych elit łączy wrażliwość Kukiza i narodowców – mówi w "Bez autoryzacji" Artur Zawisza „...”istotą rzeczy byłoby porozumienie antysystemowych kandydatów do prezydentury. Pamiętajmy, że łącznie zdobyli jedną czwartą oddanych głosów, a w liczbach bezwzględnych ponad 3,5 miliona, co jest ogromną liczbą obywateli. Jako Ruch Narodowy rzeczywiście byliśmy za porozumieniem wszystkich z tej grupy. Teraz zdajemy sobie sprawę, że w niektórych przypadkach jest to więcej niż trudne. Widać gołym okiem, że porozumienie środowiska Korwin-Mikkego z Korwinem jest praktycznie niemożliwe, i to ze względu na nadmierną ekscentryczność pana Janusza.  „..” 
A wy się sprzymierzycie z Kukizem?
Naszym hasłem jest: “chcemy rozmawiać z tym, kto chce rozmawiać”. Z tego punktu widzenia jest nam blisko do propozycji politycznej Pawła Kukiza. My chcemy zaznaczyć w niej swój narodowy głos. Przedstawiliśmy pełnozakresowy program zarówno w wyborach do Parlamentu Europejskiego, jak i w wyborach prezydenckich, i nie chcemy rezygnować z naszych postulatów.
Kukiz programu nie ma…
Rozumiemy, że jego koncepcja wyborcza opiera się na czymś innym. To z nami jednak nie koliduje, bo sztandar sprzeciwu wobec zdegenerowanych elit łączy wrażliwość Kukiza i narodowców. Stąd bliskość w działaniu, którego praktycznym przejawem jest zaangażowanie Ruchu Narodowego w kampanię referendalną.
Ale co z negocjacjami w sprawie wspólnej listy?
Mamy na to czas do końca lipca. Z całą pewnością będziemy przedstawiać swoje kandydatury we wszystkich okręgach wyborczych. Natomiast zgodnie z zasadą negocjacyjną nic nie zostało ustalone, dopóki wszystko nie zostało ustalone. Paweł Kukiz reprezentuje swoją osobistą charyzmę, a nie zarejestrowany sądownie podmiot, z którym można byłoby zawrzeć pisemne porozumienie. My na tym etapie przyjmujemy to do wiadomości i jednocześnie jesteśmy gotowi jako Ruch do samodzielnego startu wyborczego.
Nie boicie się Kukiza? Jego nieprzewidywalności?
Przede wszystkim nie boimy się samodzielności wyborczej, bo w ciągu ostatniego roku trzykrotnie wzięliśmy udział w wyborach. Co do nieprzewidywalności Kukiza, taka jego natura i uroda. Będąc takim otrzymał samodzielnie trzy miliony głosów. To każe każdemu z nas patrzeć z pokorą na swój sposób komunikowania się z opinią publiczną. Kukiz osiągnął więcej i więcej mu wolno.
Które z postulatów będziecie chcieli w pierwszej kolejności przeprowadzić, jeśli dojdzie do koalicji z ruchem muzyka?
Opowiadamy się za suwerennością państwa w każdej dziedzinie i podtrzymujemy nasz pomysł rabatu dla Polski w unijnym pakiecie klimatyczo-energetycznym – zwolnienia naszego kraju ze znaczącej części zobowiązań międzynarodowych prowadzących do wygaszania górnictwa i podwyżki cen prądu.”...(źródło ) 

Prekariat – kategoria społeczna charakterystyczna dla okresu późnego kapitalizmu. Prekariusze to osoby zatrudnione na podstawie elastycznych form zatrudnienia. Samo słowo jest neologizmem powstałym z połączenia dwóch słów: precarious (ang. niepewny) ze słowem proletariat. „...”Za twórcę tego pojęcia uznaje się Guya Standinga[potrzebne źródło] – profesora Uniwersytetu w Bath oraz założyciela, członka i prezesa Basic Income Earth Network[1]. Pozostałe definicje zamieszczane głównie w artykułach prasowych i w czasopismach internetowych są jedynie odbiciem definicji prekariatu w rozumieniu Guya Standinga. Sformułował ją w książce The Precariat: The New Dangerous Class (Prekariat: Nowa niebezpieczna klasa)[2], w której zwraca szczególną uwagę na socjoekonomiczny aspekt, charakteryzując prekariat jako ludzi pozbawionych siedmiu gwarancji zatrudnienia:
  1. Gwarancji rynku pracy, czyli odpowiednich możliwości pracy;
  2. Gwarancji zatrudnienia – odpowiednia ochrona pracownika przed zwolnieniem i stosowne dostosowanie w tym względzie przepisów prawnych;
  3. Gwarancji pracy – gwarancja związana z wykonywaniem danej pracy, z pewnością wykonywania takich, a nie innych obowiązków;
  4. Gwarancji bezpieczeństwa w pracy – szeroko pojęta ochrona zdrowia pracownika;
  5. Gwarancji reprodukcji umiejętności – zapewnienie nauki zawodu, szkoleń, jak i właściwego wykorzystania nabytych umiejętności w pracy;
  6. Gwarancji dochodu – dopasowana do wykonywanej pracy stała pensja;
  7. Gwarancji reprezentacji – gwarancja przedstawicielstwa interesów pracownika, na przykład bycie członkiem niezależnego związku zawodowego[3].
Życie prekarne to życie w ciągłej niepewności; życie, w którym trudno cokolwiek zaplanować. Odnosi się to zarówno do sfery zawodowej, gdzie częste zmiany organizacyjne sprawiają, że z dnia na dzień można pozbyć się stanowiska, gdzie prawie każdy zmienia pracę przynajmniej kilkakrotnie, szukając tej zapewniającej większe szeroko pojmowane bezpieczeństwo. To z kolei łączy się niejednokrotnie także ze zmianą miejsca zamieszkania, która wiąże się bezpośrednio ze sferą prywatną, dla przykładu - ze sprawami związanymi z planowaniem rodziny.”...”W jego skład wchodzą przede wszystkim:
  • ludzie wykształceni;
  • studenci z tytułami licencjata lub inżyniera, kontynuujący naukę i łączący ją ze stażami zawodowymi;
  • młodzi ludzie, którzy zakończyli już etap edukacji i wkroczyli bądź starają się wkroczyć na rynek pracy;
  • dorośli, których na różnych etapach zawodowej kariery spotkały przeszkody w postaci np. restrukturyzacji przedsiębiorstw i tym podobnych zmian, stawiając ich ciągłość zatrudnienia pod znakiem zapytania.
Wszyscy oni – z różnych środowisk, mieszkający na wsiach, w miasteczkach lub w wielkich miastach, ze zróżnicowanym wykształceniem, z różnymi stażami pracy, wciąż na przedłużających się stażach lub szukający pracy, godzący się często na tak zwane okresy próbne, umowy na czas określony, które kończą się brakiem stałego zatrudnienia – według istniejących definicji wchodzą w skład tej nowej kategorii społecznej.”...(źródło )
JAN SOWA - CO TO JEST PREKARIAT?”..”Prekariat to właściwe tłumaczenia na język polski angielskiego terminu precarity lub francuskiego precarité. Słowo to pochodzi od łacińskiego rdzenia caritas – (miłosierdzie, miłość do bliźniego, troska) i opisuje kondycję czegoś (lub kogoś), o co „trzeba się zatroszczyć” (w angielskim precarity słyszymy czasownik to care, czyli dbać, troszczyć się, przejmować się czymś). Chociaż „prekariat”, jako termin wywodzi się z filozofii chrześcijańskiej i odnosi się w niej do czegoś (lub kogoś), co ze względu na swoją fatalną sytuację wymaga modlitwy, stało się powszechnie znane dzięki użyciu go przez lewicową krytykę i teorię społeczną. „...”Prekariat to stan braku pewności, stałości i stabilności, to chroniczna niemożliwość przewidzenia przyszłości i nieustanny lęk, że przyniesie ona tylko pogorszenie obecnej sytuacji. Jest to kondycja kruchej i niepewnej egzystencji, na jaką skazana jest spora część światowej populacji, również w krajach kapitalistycznego centrum. Dotyczy ona ludzi czasowo bezrobotnych, utrzymujących się z dorywczych prac, zatrudnianych na krótkoterminowe umowy, migrujących w poszukiwaniu zarobku, pracujących na częściowe etaty lub zmuszanych do podpisywania in blancoswojego wypowiedzenia wraz z umową o pracę (praktyka dość częsta w wielkich korporacjach). Oznacza życie pełne niepewności i trudne do zaplanowania, życie, w którym kilkakrotnie trzeba zmieniać nie tylko miejsce pracy, ale również zawód, a nawet najlepsze stanowisko stracić można z dnia na dzień. Życie takie staje się udziałem coraz większej liczby ludzi, bo czasy, gdy spędzało się w jednej firmie lub na tym samym stanowisku czterdzieści lat zawodowej kariery, coraz szybciej odchodzą w niepamięć. „...(źródło )
-------
Mój komentarz
W USA, Europie Zachodniej , w Polsce istnieje prekariat , elektorat Kukiza. Coraz gorsze place, coraz mniejszy ich udział w PKP coraz większy wyzysk , trzymanie się kurczowo stałej pracy jeśli taka jest aż do upodlenia.
A w takich Chinach prekariat nie istnieje .Place rosną po 10 procent rocznie. Ludzi są coraz bogatsi , , udział plac nie spada w stosunku do chińskiego PKB , bezrobocie to około 4 procent , zarabiają więcej niż Polacy. Prezydent XI obiecał że w ciągu 10 lat jego kadencji płace się podwoją.
Jak to zrobić , aby w Polsce jak Chinach nie istnieli prekariusze , aby place rosły, bezrobocie malało . Zanim to wyjaśnię opiszę co robi chiński robotnik jak pracodawca nie chce mu podnieść płacy.
Młody przedsiębiorczy Chińczyk natychmiast zakłada swoja firmę . No bo w Chinach do 200 tysięcy złotych obrotu Chińczyk nie płaci ani zusu , ani podatku dochodowego , ani vatu. A gdyby urzędnik chińskiej skarbówki przyszedł jak w Polsce zniszczyć firmę, to natychmiast znalazłby się w więzieniu jako szczególnie niebezpieczny dal państwa kryminalista . W Chinach jest tak ostra w tej chwili walka z korupcją ,że Sikorski, Bieńkowska, Belka zostaliby aresztowani przez specjalną antykorupcyjną służbę bezpieczeństwa za płacenie pieniędzmi podatników za biesiady , a Nowak siedziałby wiele miesięcy w kazamatach służby antykorupcyjnej , ażby wyjawił wszystkie łapówki i łapówkarzy .
W Polsce w ciągu 25 lat wykończono około półtora miliona firm , czyli zlikwidowano około 40 procent W chinach ilość firm gwałtownie rośnie .A jeśli są miliony firm to muszą one konkurować o pracownika. I mu godnie zapłacić . Inaczej jest w systemie socjalizmu lichwiarskiego . Małe i średnie firmy celowy terror skarbówki niszczy. Pozostają nieliczne , liczone nie w milionach ale w setkach korporacje , należące do kilkudziesięciu głównych rodów lichwiarzy i oligarchów , które zatrudniaj łącznie miliony ludzi, a które w zmowach uzgadniają wspólną politykę niskich , głodowych płac. Pracownik korporacji nie może ani złożyć własnej firmy , bo zus , podatki, oraz kontrole natychmiast wykończą ani pójść do innej , małej lub średniej firmy , bo te firmy są celowa wykańczane przez socjalistyczny reżim przy użyciu fiskusa.
I powiem jedno , nie dziwię się że tylu młodych Polaków woli głosować na Kukiza , niż na PiS . Bo kiedy słyszę jak Szydło mówi ,że PiS nie dokona żadnych większych zmian w podatkach ,że w będzie to tylko małą dobra zmiana to oznacza ,że PiS chce zakonserwować system ekonomiczny , podatkowy, gospodarczy .A to oznacza ,że PiS zakonserwuje nędzę Polaków. Młody człowiek , który robi za 1500 złotych , a który chce założyć swoją własną firmę i słyszy że podatki, zusy , vaty , będą takie same jak za Platformy to zaczyna mieć w dupie cały ten PiS , chwyta za kamień i idzie do Kukiza , aby razem z nim całe to gówno , cały ten socjalizm zatłuc na śmierć .
PiS jeśli chce wygrać musi otworzyć się na ludzi uciśnionych. Małych przedsiębiorców , prekariuszy, którzy nie mogą założyć swojej firmy, na tych, na tych Polaków których firmy są wyniszczane zusem , podatkami i kontrolami , na tych mało zarabiających, których niskie płace są okradani zusem , vatem i podatkiem dochodowym .
Spotkałem się z opinią ze PiS tak naprawdę jest partią sytej budżetówki, emerytów i rencistów , a nie Polaków pracujących na swoim lub za darmo dla koncernów.
Przychodzi ktoś taki jak Kukiz, mówi: „Dość, kurwa, tego”
video Korwin Mikke - Żyjemy w ustroju niewolniczym
video Prekariat | Wykład prof. Guy'a Standinga w Łodzi
Marek Mojsiewicz

piątek, 17 lipca 2015

EU w akcji. Greece.

http://prokapitalizm.pl/grecki-europejski-i-globalny-dzien-sadu-ostatecznego.html#more-28383


Grecki Europejski i Globalny Dzień Sądu Ostatecznego

grecja_ue_grexit_160x160
Porozumienie osiągnięte, ogłaszają Urzędnicy z Brukseli. Jednak sytuacja polityczna w Europie jest ciągle napięta i nerwowa. Premier Cipras i jego współpracownicy skapitulowali. Musieli obejrzeć jakieś fragmenty video z ukraińskiego majdanu i się najzwyczajniej WYSTRASZYLI.

Na razie uniknęliśmy  pogrążenia się Unii Europejskiej w OTCHŁANI gospodarczego i społecznego chaosu. Ale nie można być pewnym niczego. Grexit nie jest wykluczony w przyszłości i zagraża poważnie stabilności Strefy Euro. Jednak przeprowadzenie go w sposób kontrolowany mogłoby „rozejść się po kościach” na rynkach w krótkim terminie. Uległość Greków i osiągnięcie porozumienia też uspokoi inwestorów, ale nie powinniśmy się łudzić, że na dłuższą metę coś to zmieni.

Uczucie NIENAWIŚCI do Niemiec, UE i MFW cały czas towarzyszy narodowi greckiemu, przybiera na sile i niezależnie od porozumienia między nimi, będzie się jeszcze długo unosić się w powietrzu. Wiele wskazuje na to, że zbliżamy się do punktu krytycznego, który może zmienić Europę i świat na zawsze. Grecy są zdesperowani i pozbawieni złudzeń, że tzw. Plan Oszczędnościowy stosowany od 5 lat odmieni ich los i uzdrowi grecką gospodarkę. Tutaj można ich zrozumieć, bo skoro lata oszczędzania doprowadziły do spadku PKB o jedną czwartą, to dalsze wdrażanie jeszcze bardziej restrykcyjnych reform nic nie zmieni. Jednak można zauważyć, że Grecy nie zdają sobie sprawy, że jeśli opuszczą strefę euro, to czeka ich ZAŁAMANIE GOSPODARCZE i jego konsekwencje w postaci całkowitego paraliżu kraju. Natychmiastowy 40% wzrost cen po przejściu na Drachmę będzie szokiem dla wielu i Grecja wpadnie automatycznie do koszyka biednych wschodnio-europejskich krajów. A jak sytuacja całkowicie wymknie się spod kontroli, to nie obędzie się bez porównań do krajów trzeciego świata. Wszyscy stracili nadzieje, że będzie lepiej i dlatego emocje są tak duże.

Teraz przejdźmy do sektora bankowego. Cwani bankierzy twierdzą, że banki zredukowały ekspozycje na grecki dług i wszystko jest pod kontrolą. Czy aby na pewno? Przywołajmy upadek Lehman Brothers. Wtedy bankierzy myśleli, że wszystko mają poukładane jak w zegarku. Ich kreatywność została nagrodzona. Wymyślili tzw. „magiczne kredytowe instrumenty finansowe”. Co?:) W skrócie udało im stworzyć taki produkt finansowy, który pozwolił zredukować do minimum ryzyko związane z niewypłacalnością ludzi o wątpliwej zdolności kredytowej (nawet bezrobotnych Afroamerykanów), którzy posiadali kredyt hipoteczny. Dzięki temu mieszano dobry kredyt z niespłacalnym. Rzekomo ryzyko kredytowe zniknęło i później wszystkie te instrumenty finansowe rozlały się po świecie, a oparty na tym przekręcie globalny boom gospodarczy trwał w najlepsze. Jak to się skończyło, wszyscy wiemy. Ktoś postanowił sprawdzić wiarygodność tych złodziejskich produktów finansowych wysadzając tym samym w powietrze cały ten system. Wszechmocni bankierzy, którzy je stworzyli zostali zmuszeni na kolanach błagać amerykański rząd o pomoc. Ależ to było żałosne. W przeciwnym razie skończyliby na bruku. Wszystkie największe banki by upadły, a ten kapitalizm na sterydach stoczyłby się na samo DNO.

Co to ma wspólnego z Grecją? Bankierzy znów myślą, że to oni rozdają karty. Propaganda finansjery jak zwykle działa pełną parą. Jednak to, że ewakuowali się z długu Grecji, nie oznacza, że wszystko jest ok. Lobbowaniem w Brukseli udało im się wymusić utworzenie specjalnego europejskiego funduszu EFSF/ESM, który udziela wsparcia finansowego eurobankrutom z pieniędzy podatników oraz stopniowe skupowanie śmieciowych obligacji niechcianych przez komercyjne banki przez Europejski Bank Centralny. Zatem bankructwo Grecji nie zaszkodzi systemu bankowego, bo finansjera pozbyła się złych długów. Nic bardziej mylnego, bo historia się powtarza. Bo jeśli dojdzie do PANIKI, to cały system zbankrutuje i rzeź zbierze żniwo także na systemie bankowym. Grecja lub inny większy eurobankrut uruchomi  niekontrolowany proces ucieczki kapitału do bezpiecznych aktywów przez inwestorów, którzy nie należą do mafii największych banków z państwowych obligacji eurobankrotów. Dramat greków utwierdzi ich w przekonaniu, że ten system nie może dalej istnieć w obecnym kształcie, gdyż ciężar długów jest nie do udźwignięcia. Efekt domina spowoduje, że cała południowa Europa zbankrutuje i straci finansowanie. Ludzie w obawie przed konfiskatą oszczędności przez SPŁUKANE państwa ruszą na banki, żeby odzyskać swoje pieniądze. Na globalnym rynku międzybankowym zabraknie płynności. Dojdzie do chaosu większego niż w 2008r. Euro się rozpadnie, banki padną (w Grecji są już zamknięte) i dojdzie do KATASTROFY gospodarczej. O ile podczas pierwszej fali kryzysu banki centralne dysponowały środkami obronnymi w postaci mechanizmu obniżki stóp procentowych i dostarczania płynności, to teraz ich bilanse po pierwszej fali pomocy są na granicy schizofrenicznego finansowego OBŁĘDU. Dalsze drukowanie euro i dolara kompletnie zrujnuje tą już bardzo kruchą konstrukcję opartą na NAIWNYM ZAUFANIU do pustego pieniądza.

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że zbliżamy się do PANIKI, która jest w stanie ZMIEŚĆ strefę euro, a potem całą Unię z powierzchni ziemi. Wszyscy ucierpią. Dlaczego? Co zwiększa jej prawdopodobieństwo? Po pierwsze globalny system gospodarczy, który jest zbyt „zlewarowany”, tzn. oparty o zbyt dużą dźwignię finansową. Światowe przedsiębiorstwa, państwa i gospodarstwa domowe maja zbyt duży udział instrumentów kredytowych w swoich źródłach finansowania i wydatkach. Wszystkie te podmioty są tak zadłużone, że nie są w stanie absorbować większych dawek kredytu. Żeby wróciła równowaga musi nastąpić proces „de-lewarowania”, czyli redukcji tej dźwigni. Jednak ten proces jest bardzo bolesny, co widać na przykładzie Grecji, która jest dopiero początkiem w skali świata. Po drugie do głosu dochodzą silnie nieracjonalne ludzkie zachowania oraz wzajemna wrogość i niechęć między dłużnikami i wierzycielami, co tylko potęguje ryzyko wystąpienia PANIKI i KRACHU gospodarczego. Kiedyś politykom naprawdę puszczą NERWY. Potem tylko czekać, aż inwestorom puszczą nerwy. Później już tylko zostaje społeczeństwo greckie, któremu puszczą nerwy. A wtedy będzie grecki majdan i skończy się to południowo europejskim MAJDANEM.

Sytuacja jest DRAMATYCZNA. Zgoda na warunki UE i MFW nie poprawi ani trochę sytuacji gospodarczej Grecji. Powrót do Drahmy zuboży dramatycznie grecki naród powodując poważne niepokoje społeczne. UE i MFW nie mogą zredukować długów Greków, ponieważ tego samego w niedalekiej przyszłości zaczną się domagać pozostali eurobankruci. We Włoszech, Hiszpanii czy Portugalii już można zaobserwować wzrost poparcia dla antyunijnych ugrupowań. Dlatego Niemcy nie mogą ustąpić, gdyż transformacja Unii Europejskiej w Unie Bezzwrotnych Zapomóg dla bankrutujących krajów spowoduje, że zyski Niemiec z exportu dzięki słabemu euro będą na tyle mizerne po odliczeniu kosztów tych zapomóg, że Niemcom nie będzie się opłacać wspólna waluta. Zabiorą swoje zabawki, wrócą do marki i opuszczą strefę euro, a UE przestanie istnieć.

Wnioski są takie, że być może jesteśmy na krawędzi finansowego i gospodarczego TRZĘSIENIA ZIEMI o niespotykanej skali. ZŁODZIEJSKI PRZEKRĘT elity bankierów z przerzuceniem niechcianego długu na europejskich podatników może nie wypalić.

Ironia polega na tym, że nie dość, że tym razem nie uratuje on samych bankierów, to tylko pogorszy całą sytuację doprowadzając do wściekłości społeczeństwo. Podobnie jak ok. 10 lat temu „ktoś” przyjął błędne założenie, że ludzie z niższych klas społecznych będą w stanie latami spłacać kredyty na aktywa po kosmicznie zawyżonych cenach, żeby nabijać zyski sektora bankowego, tak teraz ta sama „ekipa” zakłada, że ci ludzie teraz bogatsi o doświadczenia życiowe będą spłacać bez sprzeciwu „banksterskie” długi odmawiając sobie wielu rzeczy. Wychodzi na to, że „elita” też może być naiwna i nie zna historii, albo sytuacja wymyka im się spod kontroli...

PRZEKRĘT polega na tym, że cały ten Pakiet Ratunkowy dla krajów PIGS (Portugalia, Włochy, Grecja, Hiszpania, plus jeszcze należy wyróżnić Irlandię) to tylko RESPIRATOR, który podtrzymuje AGONIĘ ciężko chorego pacjenta jakim jest UE. Problem w tym, że jedni są bezczelnie oszukiwani przez drugich obietnicami że pacjent „wyjdzie z tego cało” i odzyska zdrowie. Inni ciągle naiwnie w to wierzą. Ale nagle przyszedł duży rachunek za prąd, serwis i opiekę lekarską wywołując niepokój wśród wszystkich czy to leczenie ma w ogóle jakiś sens...
Świat jaki znamy może się kończyć...Bądźmy dobrej myśli, że się porozumieją i NIEUNIKNIONA KATASTROFA zostanie odsunięta w czasie na kilka lat...

Tomasz Batavus 

Autor prowadzi swojego bloga System w kryzysie

piątek, 3 lipca 2015

PL just like GREECE

motto:

W Argentynie czy Grecji społeczeństwo również nie wiedziało o nadchodzącym kataklizmie. Obudzili się, gdy zamknięto banki i nie mieli za co kupić chleba.

     Jeżeli Polska ma wygrać najbliższe wybory do parlamentu, to potrzebujemy tyrana, który wyprowadzi nasz kraj z uzależnienia od Rosjan – od służb specjalnych  i finansjery.

_____________________________________________

( )

Islandia – Węgry

        Są to dwa kraje, które w ostatniej dekadzie skutecznie walczą z finansjerą. 
Islandia3 jest małym krajem, zamieszkanym przez 320 tysięcy osób.
Jej degrengolada zaczęła się w 1994 roku, kiedy banki obniżyły stopy procentowe.
Społeczeństwo ruszyło na kredyty, biorąc je na dowolny cel. Gospodarka uzyskiwała bardzo dobre wyniki, ale były one nienaturalne. Rozwój był następstwem sztucznie pompowanych kredytów, a nie naturalnym wzrostem zwiększonej sprzedaży firm.
Należy tutaj odróżnić naturalny wzrost gospodarczy, od spekulacyjnego. Spekulacyjny polega na celowym obniżeniu stóp procentowych. Rząd Islandii albo nie rozumiał rzeczywistości ekonomicznej, albo został przekupiony przez banki. Dokonywał sprzedaży majątku narodowego, zadłużał kraj.
W 1998 roku przyszedł krach gospodarczy. Islandia zbankrutowała.
Nowy rząd był uczciwy i nie poszedł na układy z finansjerą tak jak Grecja.
Islandia powiedziała, że nie będzie spłacać kredytów i nie udzieli pomocy wielkim bankom. Nie będzie kolejnego mafijnego pakietu stymulacyjnego, który zamiast pomagać zwykłym ludziom, pomaga bankom i korporacjom.
Rząd skupił się na pomocy społeczeństwu. Zamiast ciąć wydatki budżetowe, tak jak nakazuje MFW, Islandia pomagała najbiedniejszym. Banki nie dość, że upadły, to rząd ścigał prawnie bankowców za świadome dokonanie bankructwa Islandii.
Islandia ocalała tylko dlatego, że nie uległa Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Realnie pomagała firmom i społeczeństwu.
Islandia i Węgry4 są przykładami krajów, w których rządy nie oszukały swoich obywateli. Nie poszły na współpracę z finansjerą tak jak Grecja.
Islandia odbudowała swoją pozycję po kilku latach, Węgry są na znakomitej drodze do sukcesu gospodarczego. Od 2010 roku, walczą ze złą prasą na całym świecie. Dzisiaj, jeżeli któryś z polityków czy ekonomistów krytykuje Węgry za wybraną drogę, to jest na usługach finansjery.
Grecja z rządami bankowców odbuduje się po kilku dekadach, niszcząc klasę średnią. Efektem akcji sprzedajnych rządów Grecji i finansjery, będzie utworzenie dwóch klas: superbogatych oligarchów i żyjących na skraju biedy społeczeństwa.

Polska

        Polska za rządów Donalda Tuska, podąża w kierunku Grecji.
Deficyt budżetowy wynosi ponad 50 miliardów złotych. Realny deficyt jest na pewno dużo wyższy i może wynosić koło 100 miliardów złotych. Rząd stosuje sztuczki rachunkowe, gdzie przykładem jest dotacja do ZUS-u w kwocie kilku miliardów. Rząd te pieniądze traktuje jak pożyczkę, przez to nie wpisuje jej do ogólnej sumy długów.
A z jakich pieniędzy odda ZUS rządowi, skoro jest bankrutem ?
Całkowity dług publiczny, oficjalnie oscyluje koło 900 miliardów złotych. Realnie może wynosić kilka bilionów złotych. Polska z podatków ma dochody roczne na poziomie 300 miliardów złotych.
W jaki sposób spłaci ponad 900 miliardów długu ?
Kompletną porażką wszystkich polskich rządów po roku 1990 jest brak informowania społeczeństwa o układach w strukturach światowych. Rządy brały na swoje barki rosnące długi publiczne, wojny walutowe, recesje gospodarcze, zamiast informować Polaków o realnej sytuacji.
Jak ona wygląda ?
Kredyty Polska dostaje od MFW i Banku Światowego. Schemat jest wciąż taki sam. Został użyty w Argentynie czy Turcji4 do zniszczenia tych państw.
Najpierw w 1990 roku, Bank Światowy udzielił pomocy Polsce. Rządy bez konsekwencji brały kredyty, nie rozumiejąc skali pułapki. Prywatyzacja w latach po komunistycznych była konsekwencją udzielanych kredytów. Bankowcy szantażowali: „albo sprzedacie nam daną część gospodarki, albo nie dostaniecie kredytów”. Przed zakupem ważnych polskich firm, przeprowadzali grę na obniżkę złotówki, przez co majątek Polski został kupiony za pewną część jego wartości.
Te metody są stosowane od lat pięćdziesiątych. Dlaczego Islandia wie o nich, Węgry, ba nawet Argentyńczycy wychodzą na ulicę i krzyczą: „precz z Międzynarodowym Funduszem Walutowym” ?
Dlaczego Polacy nie znają tych mechanizmów ?
Nie wiedzą na kogo wziąć kija ?
Dlaczego rządy polskie, nie informują społeczeństwa o grze instytucji finansowych ?
Obalenie obecnego rządu Tuska jest pierwszym krokiem, ale bez kolejnego kroku, rządy PiS będą kopią ekonomicznego Tuskolandu.
Musimy iść w stronę Islandii i Węgier. 
W świecie finansów panują mafijne układy. Obecny rząd uczestniczy w nim po uszy.
Musimy zmusić kolejny rząd, aby nie tylko rozliczył Smoleńsk i służby specjalne, ale odbudował Polską gospodarkę. Aby polskie firmy nie bankrutowały, a rodziny polskie nie musiały martwić się jak spłacić ciągle rosnący kredyt we frankach szwajcarskich. Tutaj banki ewidentnie okłamały kredytobiorców, nie informując o toczącej się wojnie kredytowej.
CAŁOŚĆ:   SEEhttp://robertbrzoza.pl/ekonomia/czy-polska-podaza-w-kierunku-grecji-czy-islandi/

ps
Polscy Masoni:
  • Andrzej Olechowski –  założył wraz z Donaldem Tuskiem i Maciejem Płażyńskim Platformę Obywatelską. Jest również członkiem grupy Bilderberg i Komisji Trójstronnej.
  • Janusz Palikot – mason i członek Komisji Trójstronnej.
  • Zbigniew Brzeziński – doradca prezydenta Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego USA, założyciel Komisji Trójstronnej, uczestnik Grupy Bilderberg.
  • Bronisław Wildstein – dziennikarz, w swojej książce „Niepokorny” pisze, że za masona już się nie uważa, to wolnomularze dalej uważają go za „uśpionego masona.” Należał do Wielkiej Loży Narodowej Francji.
  • Stanisław August Poniatowski – król Polski.
  • Ignacy Potocki – główny promotor konstytucji 3 maja.
  • Hugo Kołłątaj – polski polityk, publicysta oświeceniowy, pisarz polityczny, katolicki prezbiter, kanonik, satyryk, poeta, geograf, historyk
  • Stanisław Staszic – polityk, działacz oświeceniowy, pisarz, publicysta, filozof, ksiądz katolicki.
  • Karol Kurpiński – twórca muzyki do hymnu Polski.
  • Józef Wybicki – napisał słowa hymnu polskiego.
  • Jan Henryk Dąbrowski – generał, mason 29 stopnia wtajemniczenia. Należał do lóż masońskich w Polsce, we Włoszech i w Niemczech. To o nim są słowa hymnu polskiego.
 Link do strony Stanisława Krajskiego z nazwiskami masonów – http://archiwa-ipn.blogspot.com/2012/03/masonstwo-w-polsce-lista-nazwisk.html

APPENDIX.


A przecież Islandia miała zbankrutować…


Jak to się stało, że Islandia wyszła z kryzysu finansowego obronną ręką, czego nie można powiedzieć o Grecji i Irlandii – dwóch pozostałych krajach, którym ekonomiści od początku kryzysu wieszczyli rychłe bankructwo? Okazuje się, że przyczyna tkwi w zarządzaniu finansami publicznymi, w stopniu i rodzaju interwencji antykryzysowej oraz w odrębnej walucie.
Maskonur - symbol IslandiiTuż przed kryzysem, w 2007 r., dług publiczny Islandii wynosił 28,5 proc. PKB, natomiast Grecji 105,4 proc. PKB. Islandia cieszyła się także nadwyżką budżetową w wysokości 5,4 proc. PKB, podczas gdy nadwyżka Irlandii była minimalna, a Grecja miała deficyt budżetowy na poziomie 6,4 proc. PKB (da ne Eurostatu). W czasie kryzysu Islandia nie pompowała ogromnych sum publicznych pieniędzy w ratowanie banków. Rząd i bank centralny pozwoliły im zbankrutować, mając świadomość, że próba ratowania banków, których zadłużenie 10-krotnie przekraczało PKB wyspy, mogłoby zakończyć się katastrofą finansów publicznych. Tymczasem pomoc udzielona sektorowi bankowemu z pieniędzy podatników wyniosła w Irlandii 80 mld euro, a w Grecji 28 mld euro (z wyłączeniem pomocy międzynarodowej). Rozwaga w polityce gospodarczej pozwoliła Islandii uniknąć konieczności bolesnych społecznie cięć budżetowych, do których zmuszone były Grecja i Irlandia. W najnowszym opracowaniu OECD na temat Islandii kraj zbiera pochwały za skuteczną walkę z powstałą w czasie kryzysu dziurą budżetową, a także za działania na rzecz wzrostu zatrudnienia. Na rok 2013 rząd Islandii prognozuje nawet 2,5 proc. PKB nadwyżki budżetowej, a stopa bezrobocia – według OECD – ma spaść z 7,5 proc. w 2010 r. do 5,8 proc. w 2012 r. (dla porównania: w 2012 r. poziom bezrobocia w Irlandii wyniesie 14,6 proc., a w Grecji 16,4 proc.; oba kraje będą także mieć deficyt budżetowy przekraczający dopuszczone przez UE 3 proc. PKB).

Kolejne działania Islandii dotyczyły systemu finansowego. Laureat nagrody Nobla z ekonomiiPaul Krugman stwierdza, że Islandia swój sukces zawdzięcza możliwości dewaluacji swojej waluty, czego ze względu na obecność w strefie euro nie mogły uczynić Grecja i Irlandia. Osłabienie islandzkiej korony przyczyniło się do wzrostu eksportu w cenach stałych o 30 proc. w latach 2008-2010 (OECD). Jak zauważa komentatorka BBC Stephanie Flanders, Islandia postąpiła zupełnie inaczej niż  desperacko zabiegająca o zaufanie rynków Grecja. W 2008 r. władze wyspy wprowadziły ograniczenia w przepływie kapitału, aby zapobiec ryzyku masowego pozbywania się przez zagranicznych inwestorów obligacji wyemitowanych w islandzkich koronach, co mogłoby drogo kosztować mały kraj. OECD zauważa, że zarówno ograniczenia w przepływie kapitału, jak i wysoka stopa procentowa przyczyniły się do zbicia inflacji z 18,6 proc. w styczniu 2009 do 2,8 proc. w kwietniu 2011 r. Warto zauważyć, że w 2010 r. rząd wprowadził także nowe przepisy pozwalające w przyszłości uniknąć przyczyn, które spowodowały zapaść sektora bankowego w 2008 r., m. in. zbyt szybkiego rozrostu banków oraz zjawiska finansowania akcji banków z udzielonych przez nie pożyczek. Rozsądna polityka Islandii przynosi efekty: w tym roku wzrost PKB na północnej wyspie ma wynieść 2,3 proc., czego pozazdrościć mogą Grecja i Irlandia…