o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

poniedziałek, 26 września 2011

Wytw. kitu "POSLDUP 9.X" - d. 22 lipca

 * * *
ło czym tu dumać? Czy ło dawnym lęku,
dawnej głupocie, dzikiej nudzie biura,
gdy nom na głowę snu spadała chmura?
Ach, te dumania są całkiem bez wdzięku!
A może sławny wspominać Październik,
- dzionek, gdy nos skołował chytry stary Bdonek
i jak my wtedy byli zachwyceni,
że sie cóś w POlszy na lepsze łodmieni?



O, jakże szybko nastrój prysnął wzniosły!
Albowiem w kraju tym zaczarowanym,
gdzie — jak w złej bajce — ludźmi rządzą osły,
jakież tu mogą być właściwie zmiany?
   Tu tylko szpiclom coraz większe uszy
rosną, zomozie — coraz dłuższe pałki,
i coraz bardziej pustka rośnie w duszy,
i coraz bardziej mózg się staje miałki.

Tu  i n o  może prosperować gnida,cwaniak i kurwa, łotr i donosiciel —niewielki wybór, jak sami widzicie,choć niejednemu kuszącym się wyda.
 * * *
http://literat.ug.edu.pl/szpot/gnomiad.htm 

wtorek, 20 września 2011

Homage to W.

Wojciech Sumliński opowiada o swojej najnowszej książce (www.soldarni2010.pl - 10-09-2011):



image

XLM Xsięgarnia Ludzi Myślących (Fronda) 2011.

"Wojciech Sumliński "Z mocy bezprawia", THX-głos z ludu, Salon 24, 17-09-2011.
* * *
(  )

Cieszę się z jednego. Wojciech Sumliński, którego próbowano zniszczyć na wszelki sposoby- powrócił. Silniejszy o traumatyczne wydarzenia i własne przeżycia. Dojrzalszy od Sumlińskiego z poprzednich książek. Przejmujący, bo piszący o wydarzeniach, które odbiły się tragicznym piętnem na jego życiu. Bogatszy o potwierdzone przyjaźnie, (pozbywając się z otoczenia chwilowych kolegów) i mocny w walce o miejsce prawdy w życiu publicznym.Dwukrotnie utracił materiały do swoich książek(O błogosławionym księdzu Jerzym -„kradzież” i o WSI – zabrało ABW). Część z tych informacji znajdziemy w „Z mocy bezprawia”.Nie udało się zmusić do bezsilności Wojciecha Sumlińskiego. Ogromne wyrazy szacunku za to panie Wojtku. Chciano z pana zrobić „milczącego stracha na wróble”. A Pan powrócił. Reinkarnacja. O wiele silniejsza i bardziej przekonująca od poprzedniego wcielenia. I bardziej dojrzała. PS.Pana dzieci mają powód do dumy z Pana. Powiedział Pan prawdę swojej Ani w tamtych, tragicznych dla Pana dniach. Ta książka jest tego dowodem. Niech Bóg ma Pana i Pana rodzinę w opiece.I powiem tyle. Jest nas więcej. Tych, którzy nie wyrażą zgody na ukrywanie prawdy przed społeczeństwem. Dowodem na to jest cała armia w blogosferze walcząca z kłamstwem smoleńskim. Żaden generał nie wygra boju, jeśli nie będzie walczyć szara piechota…
http://1maud.salon24.pl/343979,reinkarnacja-wojciecha-sumlinskiego-wychowywani-do-bezsilnosci 

środa, 14 września 2011

koniec Polski trwa ...

17 września 1939 roku - początek 4 rozbioru Polski - początek 50-letniej niewoli II RP
“Dla Polski nie ma miejsca na ziemi - Polska to ciemnogród - “Noblista” Cz. Miłosz

Świat cały już dzisiaj zdaje sobie sprawę i wie o tym, że los II RP został przesądzony przez dwóch piratów-dyktatorów - super morderców Adolfa Hitlera i Józefa Wisarionowicza Stalina. Po układzie monachijskim, po przesądzeniu losu Czech - hitlerowcy przystąpili do opracowania planów napaści na Polskę, Anglię i Francję. Niemcy traktowali zagarnięcie Polski jako niezbędny warunek przed decydującym uderzeniem na Francję i Anglię, jako najważniejszego sojusznika na wschodzie. W październiku 1938 r. Warszawa odrzuciła propozycję Berlina - wzięcia udziału we wspólnej wyprawie przeciwko ZSRR. W tym czasie powstał tajny plan zdobycia przez Niemcy pozycji mocarstwa światowego drogą zagarnięcia dużych posiadłości kolonialnych - oraz wyjście na ocean. Żeby to zrealizować należy przeprowadzić wojnę z Francją i Anglią - droga pokojowa jest zamknięta - niemożliwa - zagarnięcie państwa polskiego jest niezbędnym warunkiem przed zmierzeniem się z Francją i Anglią. Sprawy potoczyły się szybko i nieoczekiwanie. Po odrzuceniu przez Polskę wspólnego ataku na ZSRR 21 marca 1939 r. Niemcy zarządali przyłączenia Gdańska do Niemiec i udostępnienia eksterytorialnej strefy D zbudowania autostrady i linii kolejowej oraz inne żądania.
21 kwietnia 1939 r. Hitler podpisał wskazówki gotowości do przeprowadzenia planu “Fall Weiss” już od 1 września zagarnięcia siłą Polski - po uporaniu się z Polską Niemcy całą siłą uderzą na demokracje zachodnie - sojusznik ich Włochy będą też brać w tym udział. Następnym krokiem Niemiec po opanowaniu zachodnich demokracji następić ma wielkie starcie z ZSRR! Po to, aby zaspokoić potrzeby Niemiec w zakresie przestrzeni życiowej oraz surowców na następny wiek.
23 maja 1939 r. w spotkaniu z generalicją Hitler powiedział: stajemy w obecności powzięcia decyzji zaatakowania przy najbliższej okazji Polski. Nie możemy jej oszczędzać. Nie będzie to powtórka sprawy czeskiej - będzie to wojna! Niemcy muszą izolować Polskę.
22 maja 1939 Niemcy, Japonia i Włochy zawarły między sobą sojusz wojskowy - pakt stalowy wymierzony przeciwko wszystkim państwom Zachodu. Dnia 23 sierpnia 1939 r. Niemcy i ZSRR podpisały pakt zwany Ribbetrop-Mołotow - ratyfikowany przez ZSRR 31 sierpnia 1939 r. Pakt ten mówił o rozgraniczeniu obopólnych interesów w Europie Wschodniej. Hitler bez targów przychylił się do wszystkich roszczeń nowego partnera. W odpowiedzi na pakt Ribbentrop-Mołotow dnia 25 sierpnia 1939 r. rządy Wielkiej Brytanii i Polski podpisały pakt o wzajemnej obronie polskich granic. Fakty potoczyły się bardzo szybko.
Dnia 1 września 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa atakiem na niepodległe suwerenne granice Polski. Masowy mord ponad 6 milionów polskich obywateli - 2.8 miliona to Żydzi. Rozpoczęły się zbiorowe mordy przez niemiecką armię. Wehrmancht w Bydgoszczy 5 września 1939 r. wymordował 20.000 Polaków, w Gdańsku ok. 50.000 polskich katolików zostało do roku 1945 zamordowanych. We wschodniej całej Polsce rozpoczęto mordy masowe używając list przyszykowanych zawczasu przez zdrajców-renegatów. 15 września 1939 r. Sowiety podpisały pokój z Japonią co zwolniło Czerwoną Armię do zaangażowania na Dalekim Wschodzie. 16 września 1939 r. Sowiety postawiły w stan gotowości bojowej milionową armię, która miała zaatakować na 1000 km odcinku granicę Polski. Dnia 17 września 1939 r. Czerwona Armia “taktyką hieny” zaatakowała broniącą się przed najeźdźcą - armią hitlerowską - Polskę. 300.000 armia polska, która znajdowała się na Wschodnich Ziemiach II RP gromadząca się w celach reorganizacji i uzupełeninie. W
W tym samym czasie ofenzywa niemiecka słabła - Niemcy w nachalny sposób upominają się od bolszewików jak najszybciej wypełnienia danych przyrzeczeń - natychmiastowej pomocy w zaangażowaniu znajdujących się sił wojska polskiego, które spełniając rozkaz wodza naczelnego gen. E. Rydza-Śmigłego, nie stawiały zbrojnego oporu Czerwonej Armi i unikają spotkań z bolszewikami, nie atakują ich oddziałów. Polacy wciąż mieli 26 dywizji pełnych, uzbrojonych, zaangażowanych w 25 głównych bitwach, które nienadzwyczajnie Niemcom się udawały - w wielu bitwach Niemcy dostawali niewąskie wciery.
Spustoszenie robiła 10 Brygada Kawalerii Pancernej dowodzonej przez płk. St. Maczka - późniejszego gen. broni, dowódcy I Polskiej Dywizji Pancernej w Anglii. Pierwotnym zadaniem Polskiej Armii było utrzymanie Wehrmachtu w szachu - dopóki francja nie zdola zmobilizować swoich dywizji na Linii Maginota i rozpocznie inwazję w Nadrenii. Warszawa broniła się dziewiętnaście dni. Polacy zabili lub zranili 50.000 żołnierzy Wehrmachtu - ostatnia polska jednostka pod Kockiem skapitulowała 6 października 1939 r. Dnia 3 września Anglia i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom. Dobrze pamiętamy, że ani jeden pocisk nie został wystrzelony w obronie Polski przez te dwie armie sprzymierzonych. Dnia 7 do 13 września 1939 r. powołali bolszewicy rozkazami rezerwistów, przegrupowano formacje i skierowano je na granicę zachodnią. Bolszewicy podzielili całą ofenzywę przeciwko Polsce na dwa fronty. Front Białoruski - gdzie dowodził komnador II stopnia M. Kowalow - Frontem Ukraińskim dowodził komandor I stopnia Siemion K. Timoszenko. Ten marsz wyzwolenia nie miał na celu zajęcia przed Niemcami terenów zamieszkałych przez Ukraińców i Białorusinów zgodnie z Traktatem Ryskim z 1921 r. przyznanych Polsce, lecz rozgromienie armii polskiej i zniszczenie jej kompletnie! Oto chodziło też Niemcom.
Kiedy uświadomimy sobie dzieje “marszu wyzwolenia” - zbrodnię katyńską, masowe wywózki ludności cywilnej z polskich Ziem Wschodnich II RP, to wiemy, że był to jednolity plan, spisek przeciwko narodowi polskiemu, który według określenia artykułu 6 statutu Trybunału Norymberskiego stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości. Panie Putin!
17 września 1939 r. o godz. 2 w nocy ambasador niemiecki został zaproszony na Kreml do Stalina, tam w obecności Mołotowa i Woroszyłowa poinformowano go, że o godz. 6 rano tego dnia wojska sowieckie przekroczą polską granicę i będą maszerować do linii Narew - Wisła - San przewidzianej już 23 sierpnia 1939 roku w tajnym protokóle. W tym marszu wyzwolenia braci Ukraińców i Białorusinów wzięło udział: 28 dywizji piechoty, 7 dywizji kawalerii, 10 brygad pancernych, 7 pułków artylerii, ponad 600.000 “sołdatów”, około 4000 czołgów, ponad 5500 dział i 2000 samolotów i to wszystko przeciwko około 300 000 polskich żołnierzy, którym strzelać zakazano do bolszewików.
Ukraińcy i Białorusini uwierzyli w cel tego marszu wyzwolenia. Bo sami bolszewicy wchodzący na ziemie polskie z radością witali ich wmawiając, że to radziecka Ukraina idzie wyzwolić swoich braci od polskich panów ciemiężców, od kapitalistycznego ucisku. Ledwo wlekący się bojcy z torbami na plecach wykrzykiwali “smert polskim panom”, a w darze serca rozdawali “kuryszki”, a czasami śmierdzącą machorkę. Byłem świadkiem tego wyzwolenia, 17 kilometrów od granicy polsko-rosyjskiej w Ostrogu nad Horyniem, na tak zwanym Trakcie Tatarskim w osadzie wojskowej Poniatówka.
Do dziś dnia 65 lat po tym sławnym “wyzwoleniu”, kiedy zbliża się 17 września wracają te ponure, jakże tragiczne dla Polaków wspomnienia. W żaden sposób nie mogę ich się wyzbyć pomimo, że przeszedłem tak wiele w moim życiu zesłańca Sybiru, a te widma tych tragicznych czasów nie opuszczają mojej starej siwej głowy, jak i pobyt w sybirksich tajgach - gdzie właśnie ci wyzwoliciele jako “pomieszczyka” niebezpiecznego - wroga sowieckiego narodu - wywieźli.
I tu w tym miejscu muszę przyznać staremu “koniuchowi” Dieduszce, który całe życie, od 5-letniego chłopca, jako syn kułaka carskiego oficera spędził w tajgach Sybiru, któy wciąż, gdy brałem konia ze stajni do pracy, mawiał do mnie, kiedy wsuwał mi pajdę czarnego jak święta ziemia chleba do rąk: Lonka, pamiętaj, że w Rosji Sybir to jak przymus - i kto tam nie był, to jeszcze będzie, a kto był, to już do końca życia jego nie zapomni. Były to święte słowa Dieduszki, niech jemu ta sybiryjska ziemia przesiąknięta polską krwią, lekką będzie!
Po wkroczeniu do Polski wojsk sowieckich Frontu Białoruskiego i Ukraińskiego, posuwały się one około 60 kilometrów dziennie, nieomal nienapotykając prawie oporu wojsk polskich wykonujących rozkaz Naczelnego Wodza. Oprócz tego część wojska polkiego wycofano ze wschodu i rzucono przeciw Wehrmachtowi, który 14 września 1939 r. zdobył Brześć nad Bugiem, 15 września 1939 r. Białystok, a 17 września 1939 r. zajął twierdzę brzeską.
Natarcie wojsk sowieckich rozwijało się bardzo szybko. Dnia 17 września 1939 r. wpadły w ręce bolszewików Nowogródek, Święciany, Podstawy, Wilejka, Mołodeczno, Wołożyn, Oszmiana, Kurmelany, Hołszany, Baranowicze. W nocy z 17 na 18 września 1939 r. dowództwo Fruntu Białoruskiego rozpoczęło operację zajęcia Wilna. Miasta bronił Pułk Piechoty Polskiej - oskrzydlono dwustronnie Wilno, atakowano z północy oraz z południa przez 2 grupy armii. O godzinie 11.30 Wilno padło - bolszewicy złamali opór obrońców miasta - do miasta wpadły oddziały pancerne. Do niewoli bolszewicy wzięli 10.000 polskich żołnierzy i oficerów. Dopiero 22 września 1939 r. Czerwona Armia w wyniku koncentrycznych ataków zdobyła Grodno! Tutaj żołnierze polscy stawiali zacięty opór - prowadząc ogień z karabinów i broni maszynowej z dachów domów oraz rzucając na czołgi i pojazdy sowieckie butelki z płynem zapalającym się łatwo.
Do 30 września 1939 roku wojska Frontu Białoruskiego zajęły cały teren wyznaczony im do opanowania. Wojska Frontu Ukraińskiego przekroczyły o godz. 5 rano granicę Polski - w pierwszym dniu operacji wojska Frontu Ukraińskiego zawładnęły olbrzymimi obszarami, weszły 70 do 100 kilometrów w głąb polskiego terytorium, zdobyły miasta Ostróg nad Horyniem, Zdołbunów, wielką stację węzłową. Zdobyły też węzły kolejowe Równe, Kołomyja, Tarnopol, Czortków. Przyhamowane w rejonie umocneń armii polskiej w Sarnach.
18 września 1939 r. wojska Frontu Ukraińskiego zajęły węzły kolejowe Sarny - miasta Łuck, Stanisławów, Krasne, Buczacz, Dubno, gdzie rozbrojono dwa pułki piechoty 18 i 26. Bolszewicy wzięli do niewoli 5800 żołnierzy i 500 oficerów polskich. W rejonie Łucka wzięli czerwoni do niewoli 9.000 żołnierzy i 1000 oficerów polskich. Po wejściu do Halicza bolszewicka Czerwona Armia wzięła do niewoli 20.000 żołnierzy polskich. W tym samym dniu bolszewicy wkroczyli do Sokala nad Bugiem, Brodów, Bobrka, Rohatynia, Doliny i dotarły do przedmiść Lwowa. Dowódca Frontu Ukraińskiego Timoszenko wysłał meldunek do Stalina, Mołotowa i Szaposznikowa - meldunek bojowy: 19 września 1939 roku brygada pancerna zajęła Włodzimierz Wołyński, wzięto do niewoli 6000 jeńców i wiele trofeów.
20 września 1939 r. komunikat Sztabu Generalnego stwierdza, że od 17 do 20 września 1939 r. “niezwyciężona” Czerwona Armia rozbroiła 3 polskie dywizje piechoty, dwie brygaty kawalerii i wiele drobnych grup Armii Polskiej - wzięto do niewoli ponad 60.000 żołnierzy i oficerów polskich, zajęto rejony umocnione: Wilno - Baranowicze, Mołodeczno i Sarny. 22 września 1939 r. w komunikatach armii stwierdzono, że Czerwona Armia wzięła do niewoli już 120.000 polskich żołnierzy i oficerów. W dwie godziny po przekroczeniu przez Czerwoną Armię granicy suwerennego państwa polskiego, Niemcy wydali rozkaz swoim wojskom pozostania na linii Lwów -Włodzimierz Wołyński - Białystok. 22 września 1939 r. dowódca Brygady gen. Józef Konstanty Olszyna -Wilczyński, który zadał poważne straty atakującym miasto Grodno bolszewikom, koło miasteczka Sopockinie w pobliżu granicy litewskiej został zatrzymany przez patrol bolszewicki składający się z 3 czołgów. Dowódca patrolu wyprowadził generała i jego adiutanta, kpt. Mieczysława Strzemieckiego, kazał im stanąć przed szopą, koło drogi i zastrzelił ich na oczach żony gen. Olszyny-Wilczyńskiego i jego kierowcy! 20 września 1939 r. w podobnych okolicznościach zginął porucznik książę Andrzej Światopełk Czetwertyński. Tego samego dnia bolszewicy spalili majątek Bojary i zabili M. Krasińskiego.
Od 17 września 1939 r. Lwów był otoczony przez Niemców. Od dziesięciu dni Niemcy usiłowali złamać opór obrońców Polaków. Dowództwo Wehrmachtu zakładało, że jeżeli niemieckie oddziały znajdą się na przedmieściach miasta, garnizon pod dowództwem generała Langnera od razu skapituluje! Niestety, po długim oblężeniu wojska niemieckie nie zdołały złamać oporu obrońców Lwowa i zdobyć miasta.
19 września 1939 roku dowództwo XVII Korpusu postawiło ultimatów garnizonowi, grożąc, że w razie nieprzyjęcia go do godz. 17.00 tego dnia, miasto zostanie zburzone!
Dowództwo polskie odrzuciło niemieckie zadania. Niemcy przystąpili do ciężkiego ostrzeliwania miasta w dzień i w nocy. 19 września 1939 roku dowództwo Frontu Ukraińskiego otrzymało rozkaz zdobycia miasta Lwowa! Bolszewicy przyszykowali olbrzymie siły bojowe, które miały nacierać na “semper fidelis” miasto Lwów. Tymczasem w rejonie Krasnego bolszewicy napotkali na silny opór wojsk gen. Wilhelma-Orlika-Rueckemana. Atakujące oddziały dotarły tylko do przedmieść Lwowa. W mieście według bolszewików znajdowały się dwie lub trzy dywizje piechoty i wielu oficerów przybyłych z różnych odcinków frontu. Z pomocą broniącemu się garnizonowi spieszyło zgrupowanie gen. Sosenkowskiego, wsród którego znalazł się mój ojciec kpt. Antoni Wacław Witkowski. Niemcy jednak rozgromili to zgrupowanie,a cofające się oddziały tego zgrupowania natknęły się na wojska sowieckie w rejonie Łaszki Murowane - tu bolszewicy wzięli do niewoli dużą liczbę polskich żołnierzy i oficerów, a większość z nich trafiła jak mój ojciec do obozu polskich jeńców w Starobielsku. Gen. K. Sosenkowski z gartką żołnierzy przebił się na Węgry. Bolszewicy zmasowali olbrzymią siłę uderzeniową z kilku kierunków na miasto. We Lwowie, wciąż broniącym się teraz przeciwko dwóm atakujących “hienom” ludobójcom nie ma wody i chleba!
22 września 1939 r. o goz. 8.40 dowódca bronionego Lwowa garnizonu gen. Lander przybył osobiście do punktu owodzenia gen. Golikowa i poddał mu miasto Lwów zgodnie z warunkami kapitulacji podpisanymi przez zastępcę dowódcy Frontu Ukraińskiego gen. Golikowa i gen. Langnera. Zgodnie z podpisaną kapitulacją żołnierzom garnizonu Lwów zagwarantowano swobodę poruszania się i przyrzeczono jeśli zechcą umożliwienie przejścia do Rumunii lub na Węgry - obietnic bolszewicy nie dotrzymali jak zawsze i wszędzie. Prawie wszyscy obrońcy Lwowa - oficerowie ponad 2000 osób znalazło się wkrótce w obozie jeńców wojennych w Starobielsku. Bolszeiwcy natychmiast też zabezpieczyli granice z Rumunią i Węgrami, żeby niedopuścić do ucieczki Polaków do tych krajów. Kontrola granic była bardzo dokładna. Autobus, którym usiłowano przeprawić złoto i bardzo wartościowe przedmioty został zatrzymany i tak jak zawartość banku w Zaleszczykach natychmiast skierowany do Stanisławowa. Dziwnie zachowywały się cofające się oddzialy Niemców - robili to z dużym opóźnieniem, aby wywieźć ze sobą wszystko co tylko mogli zrabować. Ze Stryja wywieziono wszystko, nawet meble. Tak cofający sie z zajętych wcześniej rejonów przez Niemców robili przyjaciele. Dowództwo Wehrmachtu opóźniało przekzanie rojonu Drohobycza Czerwonej Armii żeby jak najwięcej wysłać stamtąd do Niemiec nafty! Bolszewicy nawet musieli zaprotetwoać przeciwko takim oszustom. Ribbentrop rościł sobie pretensje do okręgu Lwów - Drohobycz, rejonu bardzo bogatego - roponośnego, na którym Niemcom bardzo zależało. Stalin wszelkie roszczenia odrzucił, ale przyrzekł dostarczać Niemcom 300.000 ton ropy rocznie!
W rejonie Zamościa, Tomaszowa i Hrubieszowa według raportu Niemców dla bolszewików grupują się znaczne siły Polaków. Nowogródzka brygada kawalerii gen. W. Andersa przedzierała się do granicy rumuńskiej, prowadząc uporczywie zacięte walki. Z tyłu została zaatakowana przez oddziały Czerwonej Armii. Podzieliwszy się na drobne grupy żołnierze przebijali się do granicy rumuńskiej. Gen. W. Anders odniósł kilka ran i 30 września 1939 r. został wzięty do niewoli sowickiej wraz ze swoimi dwoma adiutantami, gen. Plisowskim oraz czterama innymi oficerami. W czasie likwidacji grupy bolszewicy zabili 2 oficerów, a 4 oficerów uciekło. Do 5 października 1939 r. zacięty opór Czerwonej Armii stawiało zgrupowanie pułownika Tadeusza Zileniewskiego, które składało się ze szczątków 1 i 2 pułku kawalerii, 1, 5, 6, 16, 19 i 41 dywizji piechoty oraz 1, 4, 9, 11, 15, 17, 18, 24, 27 pułków ułanów - zostało ostatecznie rozbrojone. Bolszewicy wzięli do niewoli 5662 żołnierzy, 520 podoficerów i 355 oficerów, zdobyli 2789 koni, 4800 karabinów oraz 120 karabinów maszynowych. 36 korpus piechoty Czerwonej Armii rozbroił 6000 żołnierzy. Ogólną liczbę żołnierzy zgrupowania płk. T. Zieleniewskiego oceniono na 12.000 żołnierzy.
5 października 1939 r. ustanowiono granice państwowe ZSRR i Niemiec! Wojska sowieckie wycofały się na wyznaczoną granicę. Obie armie demonstrowały współdziałania i współpracę. Zorganizowały defilady wojskowe zwycięstwa w Grodnie i w Brześciu nad Bugiem, w Pińsku i we Lwowie. W Grodnie razem z gen. niemieckim defiladę przyjmował Komkor. Wasilij Czujilow. W Brześciu witali niemieckie i radzieckie oddziały kombrig. Siemion Kriwoszin oraz Heinz Guderian, jeden z najsławniejszych generałów broni pancernej Hitlera, sławny “zagończyk” - działania bojowe Czerwonej Armii na terytorium wschodnim II RP trwały 12 dni! Czerwona Armia wprowadziła swoje oddziały zaborcze na odległość 250-350 km wgłąb zajętego terytorium. Bolszewicy zajęli powierzchnię 190 tysięcy km kwadratowych z ludnością około 13 milionów osób - jak podają statystyki Czerwonej Armii w operacjach wyzwolneia zginęło 737 żołnierzy sowieckich, a 1862 zostało rannych. Są to normalne kłamstwa i brednie sowieckie. Cała polityka bolszewicka była oparta na morderstwach niewiary godnym zakłamaniu, a dowodem tego niech będzie relacja rotmistrza Narcyza Łopianowskiego, byłego dowócy szwadronu 101 pułku, który się wsławił w zwycięskiej bitwie z nacierającymi bolszewikami pod Kodziowcami dnia 23 września 1939 r., w której bolszewicy stracili 25 czołgów i 1800 żołnierzy doborowych oddziałów kijowskiego okręgu (str. 161 “Ocaleni” S.Z.M. Zdrojewski). Ile takich relacji było wiedzą chyba dobrze bolszewicy, więc nie przeszkadza im kłamać jak tylko się daje na każym kroku. W toku działań wojennych, które wojska sowieckie prowadziły według klasycznych kanonów sztuki wojennej, wzięli do niewoli około 300.000 polskich żołnierzy i oficerów. Jeńcami ich właśnie nazywano we wszystkich rozkazach i meldunkach - komunikatach NKWD. Tych, których zatrzymano i rozbrojono we wrześniu i październiku 1939 roku. Jak mogli być internowani, skoro zatrzymano ich na własnym terytorium, a które wówczas nie zostało jeszcze włączone do ZSRR. Jedynie tych, których przywieziono z krajów nadbałtyckich uważano za internowanych, aż do chwili przekazania ich do armii gen. W. Andersa. Jakie jednak były podstawy prawne żeby zatrzymać żołnierzy polskich ani jako jeńców wojennych ani internowanych? Tak twierdziła historyk, dr hab. N. Liebiediewa w swojej książce “Katyń”. Dokładna liczba żołnierzy wziętych do niewoli sowieckiej jest po prostu niemożliwa do ustalenia bez wielu faktów, które nie są znane. Ponieważ jeńcy polscy przechodzili z rąk do rąk Czerwonej Armii, która ich rozbroiła, przekazywała ich do obozów przejściowych, których było 180, a następnie przekazano ich do dyspozycji NKWD, ilu żołnierzy polskich w tym czasie zginęło, ilu zamordowano, sam Bóg wie!
A oto liczby oficjalne, które podają bolszewicy: armia Frontu Białoruskiego wzięła do niewoli 57.892 żołnierzy polskich. Armia Frontu Ukrainskiego wzięła do niewoli 190.584 polskich żołnierzy - czyli razem do niewoli sowieckiej dostało się 248,476 polskich żołnierzy. Wielu szeregowych po pewnym czasie zwolniono -do obozów i punktów zbornych NKWD skierowano według ich własnych obliczeń tylko 125.000 polskich jeńców wojennych. Wiadomo jest, że pewna część żołnierzy i oficerów przekroczyła granicę z Litwą, Łotwą, Węgrami i Rumunią. Międzynarodowy Czerwony Kzyż w listopadzie 1939 r. realcjonował, że na Węgrzech znajdowało się 35.000 żołnierzy i 5000 oficerów polskich. W Rumunii odpowiednio 23.000 żołnierzy i 5000 oficerów. Na Litwie około 15.000 polskich wojskowych, a na Łotwie 1600. Profesor Cz. Madajczyk twierdzi, że jesienią 1939 r. na Węgrzech znalazło się 5400 polskich oficerów,w tym 12 generałów i 762 oficerów sztabowych oraz 4182 podoficerów - w Rumunii znajdowało się w tym czasie 5.000 oficerów, z pośród których 2186 wyjechało na zachód. Pozostałych w lutym 1940 r. wydano Niemcom.
Armia polska we Francji w czerwcu 1940 r. liczyla $739 oficerów i podoficerów, którzy przeszli komisję weryfikacyjną i 5300 oficerów, którzy przez nią nie przeszli. W marynarce służyło 1500 oficerów, w lotnictwie 1663 oficerów. Po klęsce Francji ewakuowało się stamtąd 7331 polskich oficerów, 2000 trafiło do niewoli niemieckiej, kilkuset zostało internowanych w Szwajcarii. Do Anglii przybyło ponad 6000 oficerów, w tym 40 generałów, przeszło 100 pułkowników, 200 podpułkownikow, 500 majorów, 1000 kapitanów. W niewoli sowieckiej znalazło się 8000 oficerów i 6000 policjantów. Zgodnie z Konwencją Genewską niewoi nie podlegają lekarze wojskowi. W swoim zbrojnym bandyckim napadzie bolszewicy wzięli do niewoli 800 polskich wojskowych medyków - wielu z nich światowej sławy specjaliści. 27 października 1939 r. Moskwa nakazała wszystkim obozom: traktować lekarzy jako oficerów, którzy nie podlegają wymianie! Pamiętamy, że polscy historycy uporczywie twierdzili, że Polacy, którzy dostali się w ręce bolszewików w czasie bandyckiego ataku na Ziemie Wschodnie II RP nie byli jeńcami wojennymi, a internowanymi osobami! Bzdura panowie targowiczanie!
21 września 1939 r. w rozkazie do wojsk Frontu Białoruskiego nakazano wszystkich oficerów polskich uważać za jeńców wojennych i kierować do obozów jeńców wojennych na terytorium ZSRR. Przed rozładowaniami dnia 1 kwietnia 1940 r. w 3 obozach polskich jeńców wojennych znalazło się w Kozielsku 4599 jeńców wojennych, a w Ostaszkowie dnia 16 marca 1940 r. przebywało aż 6461 polskich jeńców wojennych. Jak już kilka razy wspominałem rozładowanie, czyli kompletną likwidację obozów bolszewicy rozpoczęli prawie w jednym czasie i w jednym czasie było zakończone skrawiownymi rękoma mistrzów zbiorowego mordu. I tak z obozu kozielskiego do obowdu smoleńskiego (Katyń) 4404, a do obozu juchnowskiego 205 polskich jeńców wojennych. Z obozu starobielskiego do obwodu charkowskiego wysłano 3896, a do juchnowskiego obozu 78 polskich jeńców wojennych. Z obozu ostaszkowskiego do obwodu kalininskiego 6287, a do obozu juchnowskiego 112 polskich jeńców wojennych, ogółem 6399 tych nieszczęśliwców. I tak łącznie do UNKWD dla wykonania zbrodni morderstwa wysłano 14,587 polskich jeńców wojennych, a do obozu juchnowskiego gdzie wysłano cudem uratowanych jeńców z 3 obozów jenieckich. 395 szczęśliwców - podpisał kpt. bezpieczeństwa Soprunienko! Tak zakończyła się tragedia wziętych do niewoli bezprawnie polskich jeńców wojennych.
Drugą wielką tragedią mieszkańców Wchodnich Ziem II RP to 4 wywózki mieszkańców tych ziem w tajgi Sybiru i dzikie stepy Kazachstanu! Pierwsza wywózka 10 lutego 1940 r. objęła 220.000 osób. Trzecia “wywózka” w czerwcu - lipcu 1940 r. objęła 240.000 osób, a czwarta, ostatnia z czterech wywózek nastąpiła w przeddzień rozpoczęcia wojny między dwoma ludobójcami.
W dniu 21 czerwca 1941 roku, ona to wyniosła ponad 300.000 osób. Masa waganów załadowanych już zesłańcami zostało zbombardowanych przez Niemców - gotowe już transporty w Pińsku zostały przez uciejakących NKWDzistó podpalone po uprzednim oblaniu ich benzyną. Liczba aresztowanych skazanych często na śmierć lub pobyt w łagrach około 300.000 Polaków. Przymusowo do Armii Czerwonej pobrano 210.000 Polaków, a 140.000 Polaków skierowano do kopalni i do przemysłu ciężkiego. W okresie 20 miesięcy rządów NKWD i bolszewikó - Kresy Wschodnie II RP straciły 1.700.000 obywateli polskich. Oto jak sławna dr hab. historyk XX wieku pisze: W Rzeczypospolitej dostrzeżono nie tylko niewdzięcznika, który odmawia przyjęcia pomocy i nei zgadza się na wpuszczenie Czerwonej Armii na swoje terytorium, lecz także uczestnika koalicji zachodniej, która zdolna jest przeciwdziałać podziałowi sfer wpływów między ZSRR i Niemcami - podpisany 28 sierpnia 1939 r. pakt o przyjaźni i granicach, likwidacje państwa polskiego i zniszczenia podstaw polskiej państwowości. Tu właśnie tkwi główna przyczyna likwidacji polskiej kadry oficerskiej - jeńcy wojenni Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa stanowili wojskową i intelektualną elię kraju, która była całkowicie zdecydowana przystąpić do walki o przywrócenie niepodległości swojej ojczyzny. Ludzie ci przeciwstawili by się również reżymowi stalinowskiemu, który usiłował narzucić swoje porządki na terenach włączonych do ZSRR. Jeńcy wojenni po półrocznym pobycie w ciężkich warunkach niewoli nie byli ani załamani psychicznie, ani moralnie. Nie wyrzekli się swojej ojczyzny ani też religii, ani uznanych zasad politycznych i moralnych. Według logiki Stalina i jego otoczenia - jego “współmordercó” tych ludzi należało zlikwidować, poza tym Stalin miał życiową nienawiść do polskich oficerów, którzy w 1920 r. sprawili, że bolszewicy doświadczyli goryczy druzgocącej klęski. Następne wywózki Polaków do ZSRR nastąpiły po drugim wyzwoleniu Ziem Wschodnich II RP. W 1944 r. przez bolszewików z okolic Wilna i Nowogródka pobrano około 25.000 rekrutów. Rozpoczął się nieopisany terror, masowe morderstwa, Lida 9800 osób, Nowogródzkie 8000 osób, Oszmiana 6000 osób. Jednocześnie rozpoczęto wywózki na sybiryjską tajgę: z Wilna wywieziono kilkanaście tysięcy młodych kobiet i mężczyzn do Kaługi. W samym Wilnie zapełniono 32 więzienia Polakami. Z Wilna i Nowogródka wywieziono na początku 1945 roku 38.000 na Syberię i do Kazachstanu. Do grudnia było ich już 80.000 - z Grodna i Białegostoku wywieziono 15.000 osób. Z miast północno-wschodniej części Polski wywożono do ZSRR 2.500 osób miesięcznie w 1945 r. i ten stan trwał do roku 1947. Najwięcej wywożono na obszary północnej Syberii, gdzie skazańców używano do wyrąbu lasów - podróż trwała 5 tygodni, największe nasilenie przypada na okres 1944-1953.
W Charkowie znajdował się obóz koncentracyjny dla Polaków będących w opozycji do PKWN (Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego). Warunki w obozie były bardzo ciężkie. W swojej książce “Deportacje XX wieku” prof. A. Leszek Szcześniak pisze: Ogólnie ocenia się, że podczas wywózek wgłąb ZSRR z Kresów Wschodnich w 1944-53 wywieziono kilka milionów obywateli polskich. Z tej liczby kilkadziesiąt tysięcy zginęło w drodze! Na zagrabione ziemie II RP przymusowo przesiedlono 2 miliony Rosjan, Ukraińców i Białorusinów. Łukasz Socha - “Skazani na śmierć i ich sędziowie” podaje, że około 100.000 Polaków wywieziono zimą-wiosną 1945 r. głównie z Pomorza, Górnego Śląska i Wielkopolski na roboty do ZSRR po przeprowadzeniu obław i łapanek, po wkroczeniu na te tereny Czerwonej Armii. Większość wywiezionych do ZSRR nie powróciła w ogóle, zginęli, niedobitki powróciły do Polski w 1955 roku. Ilu mogło wytrzymać dziesięć lat katorgi Sybiru? Po amnestii w sierpniu 1941 r. z armią gen. Wł. Andersa opuściło w 1942 roku ZSRR 75.491 żołnierzy i 37.756 cywili, rodzin wojskowych - razem ZSRR granice opuściło 113.247 osób w drodze do Iranu i na Środkowy Wschód. Drugi Korpus Wojska Polskiego wsławił się w bitwach pod Monte Cassino - pod Ankoną w zdobyciu Bolonii. Część Sybiraków służyła w Pierwszej Polskiej Dywizji Pancernej, która lądowała w Normandii i doszła do Wilhelmshawen - wsławiła się w bitwie pod Falaise - zamykając w kotle 7 korpus niemiecki.
Po zerwaniu stosunków dyplomatycznych ZSRR z Polską w kwietniu 1943 r. kilka dni po tym agencja TASS ogłosiła powstanie Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR pod dowództwem gen. Berlinga - Pierwsza Dywizja Piechoty im. T. Kościuszki powstała w Sielcach nad Oką. Dywizja liczyła 78.000, w 1944 r. wzrosła do 400.000, w roku 1945 wzięła udział w bitwie pod Lenino, gdzie poniosła wielkie straty. W 1944 r. kiedy ZZPP Armia Berlinga połączyła się z Ludową Armią PPR, w ten sposób powstało Wojsko Polskie pod dowództwem sowieckim, a jego organizacje polityczne podlegały PKWN.
Wojsko Polskie doszło do Berlina i tam na Bramie Brandemburskiej zatknęło na znak zwycięstwa polską flagę! Zesłańcy Sybiru, ci, którym Bóg pozwolił przejść przez te wieczne piekło na ziemi, do dnia dzisiejszego nie otrzymali odszkodowań za utracone ziemie, domy, mienie, dobytek - nie otrzymali nawet przysłowiowej kopiejki za niewolniczą pracę w tajgach i katorżniach Sybiru - za utracone zdrowie. Sprawa mordu polskich jeńców wojennych pomordowanych w Katyniu, Kalininie (Twerze), Charkowie, w Kijowie i Mińsku do dziś dnia, 64 lata po tym nie została do końca wyjaśniona - dokładnie gdzie zamordowano i gdzie pogrzebano ciała 7.300 jeńców z Ukrainy Zachodniej i Białorusi Zachodniej jak nazywali bolszewicy.
Spadkobierca bolszewików “car” Putin i jego zgraja nie uznają zbroni katyńskiej dokonanej z premedytacją za zbrodnię ludobójstwa i twierdzą, że sprawa już jest przedawniona i nie zamierzają w tej sprawie nic robić. Sprawiedliwości nie stało się zadość!
Naród polski został w okropny, bezczelny sposób znieważony, obrabowany i wymordowany. Do dziś dnia sprawa największej zbrodni ludobójstwa w drugiej wojnie światowej nie została zamknięta - żaden bolszewik nie został postawiony w stan oskarżenia - żaden bolszewik nie został skazany za zbrodnie, ukrany. Upokorzeni Polacy wciąż szukają sprawiedliwości, która z szybkością rakiety oddala się od nich, a tacy panowie jak pan Leon Kieres z IPN, na pewno tej sprawy nie doprowadzą do oczekiwanego sprawiedliwego końca.
Pokolenia nasze powinny pamiętać, że Stalin i jego czerwona zgraja morderców dokonał na narodzie polskim morderstwa, wytępienia, obracania ludzi w niewolników, dokonał zsyłek Polaków w tajgi Sybiru i dzikie stepy Kazachstanu. To wszystko określa się panie Putin mianem ludobójsstwa i to mimo pańskich szczerych życzeń - przedawnione być nie może!

Zesłaniec Sybiru - weteran II wojny światowej
Leopold Terlicz Witkowski

piątek, 9 września 2011

z blogów * R. Zaleski

Rok 2014 – bankructwo Polski

ZACHOWAJ ARTYKUŁ

*******************


        Czy jest to political fiction, czy pesymistyczny wariant realnej prognozy oceńcie sami.
 9 października ta data wpisała się na zawsze do historii Polski. Agencja Moody's obniżyła rating polskich obligacji do poziomu śmieciowego. Powodem tego nagłego spadku była kontrola instytucji europejskich, która wykryła fałszerstwa w statystykach zadłużenia. Rząd PO , SLD, PSL protestował. Jednak już od 2008 go roku kraj szedł grecką drogą. Stale rosła dziura pomiędzy wydatkami a dochodami państwa, zatykana częściowo wyprzedażą majątku narodowego a częściowo ukrywana przez legalną choć jednocześnie kreatywną księgowość.
Inne niekorzystne zjawiska jak emigracja, stały wzrost liczby urzędników, korupcji, podatków, bezprawia sił porządkowych były jedynie dopełnieniem czary goryczy. Bezrobocie wśród młodzieży, które w 2011 osiągnęło 25% doszło do 50%. Po ponownym „przejściowym”zamknięciu rynków pracy na zachodzie jeszcze się zwiększy. Trwają masowe zwolnienia. Protesty uliczne brutalnie rozpędzane prze policję nie na wiele się zdają.

Polska nie jest w stanie spłacać swoich obligacji, których oprocentowanie poszybowało do 20%. Kurs franka skoczył z 4 na 7 zł, co spowodowało falę zajęć mieszkań. Giełda straciła połowę wartości. Firmy z braku gotówki rozliczają się wekslami, ludzie stoją cały dzień pod bankomatem żeby wypłacić pieniądze, są komitety kolejkowe do kantorów, żeby można było kupić walutę. Przewiduje się że poziom życia Polaków w najbliższych latach spadnie o połowę a potem ze względu na zapaść demograficzną do poziomu trzeciego świata.

W tej sytuacji wierzyciele utworzyli „urząd powierniczy”, który ma sprzedać pozostałą resztkę majątku narodowego, w tym lotnisk, autostrad, kolei, portów, ziemi, reszty kopalni i złóż minerałów a przede wszystkim dochody z opłat za wydobycie gazu łupkowego przez najbliższych kilkadziesiąt lat, które co prawda nie pokryją długu ale pozwolą spłacać część rosnących błyskawicznie odsetek. Zajmą się tym niemieckie, francuskie banki oraz Rosjanie, którym Polska zalega za dostawy ropy i gazu. Polacy odetchnęli z ulgą, gdyż Rosjanie odkręcą zakręcone miesiąc wcześniej kurki.

 Premier nadal cieszący się wysokim poparciem stwierdził, że jest to jedyna szansa dla naszego kraju wyjścia z kryzysu spowodowanego takimi czynnikami zewnętrznymi jak bankructwa i wyjście że strefy euro Grecji, Portugalii i Hiszpanii. „Więcej Europy” zaapelował premier. Poparły go wszystkie główne media i znaczna część społeczeństwa.


 Czy jest to political fiction, czy pesymistyczny wariant realnej prognozy oceńcie sami. Każde, co do jednego, ze zjawisk opisanych powyżej występuje w krajach, w większości europejskich, objętych kryzysem. Kilka lat, nawet miesięcy wcześniej nikt by nie pomyślał że im to grozi.

 Rysunek z dailymail.co.uk, cyferki już nieaktualne, bo to końca zeszłego roku.
++++++++++++++++++++++++++++++++++ 

MOJE POSTY

APPENDIX.
(  )
W jaki sposób - nowa wciąż - Rzeczpospolita Polska ma mieć zdrowe fundamenty, jeśli jej elitę tworzą ludzie skompromitowani nie tyle kontaktami z komunistycznymi służbami, ale ochoczą, często interesowną i wynikająca z niskich pobudek, współpracą? Poza przypadkami wybitnie zdegenerowanymi - jak choćby Maleszka - nie chodzi mi o zamykanie do więzień. Wystarczającą karą byłoby publiczne ujawnienie faktu współpracy i publikacja materiałów opisujących motywacje donosiciela oraz, wzorem Niemiec (vide Instytut Gaucka), odebranie możliwości zajmowania stanowisk publicznych i pracy edukacyjnej z młodzieżą, choćby w szkolnictwie wyższym. Dziś tymczasem jesteśmy świadkami sytuacji, gdy zwykłe donosicielskie szmaty bywają dziekanami i rektorami uczelni, śmiejącymi się w twarz i wytaczającymi procesy swym krytykom ze środowiska akademickiego. To jest po prostu amoralnie i nienormalne.
Co najgorsze, z każdym upływającym rokiem szansa na choćby moralne ukaranie zdrajców i pozbawienie ich środowiskowego autorytetu maleje. Sprawę załatwia biologia, osiąganie wieku emerytalnego. Wciąż dziesiątki nazwisk są dla ogółu synonimem mądrości, intelektu, bohaterstwa, z winny być symbolem upadku i fałszu.
Po tym wszystkim jak dziwić się przeciętnemu Polakowi, że ujawnienie zdrady i donosicielstwa jest dla niego "nurzaniem w szambie" i dręczeniem starego, zasłużonego człowieka? Wszystkim wrogom rozliczeń z przeszłością udało osiągnąć się jedno - powszechną znieczulicę i budowę moralności, w której donosicielstwo nie jest żadnym problemem. Jednocześnie ten sam szary Kowalski jest uczulany i wpędzany przez tych samych ludzi, te same środowiska w histerię z powodu donosicielstwa szmalcowników, nie wspomnę już o wywoływaniu fałszywego poczucia winy - jałowa w swej istocie dyskusja o czysto paszkwilanckich książkach Grossa toczy się przecież od lat.  (  )

czwartek, 8 września 2011

zwinięte w sb24





"ZDRAJCY" by O.R.K.S.

W porozumieniu z Autorem (ciągle zwiniętym przez Administrację) wklejam Jego notkę.
http://mdabrowski.salon24.pl/331683,zdrajcy-by-o-r-k-s#

 Kto anteną wojuje - od anteny ginie.


"Odnosząc się do Lockerby, to jeśli komisja brytyjska nie miałaby drobnych wątpliwości po analizie zapisu rejestratorów, wówczas nie przeprowadziliby tej gigantycznej akcji sprawdzającej, która była niezwykle kosztowna. Oni nie robili tego dla zabawy, tylko dlatego, że pewne rzeczy się nie zgadzały. W przypadku katastrofy smoleńskiej, wszystko się zgadza, elementy układają się w spójną całość." (dr inż. Maciej Lasek)

Tak... Jasne. Wszystko się zgadza. Szczególnie po tym, jak się własnymi rękami dorobiło elementy, których brakowało do dopięcia się wersji czekistów, a które w sugerowanej formie w rzeczywistości zwyczajnie nie występują.

Żarty się skończyły: dokumenty na stół!
Te, na podstawie których "urodziły się" w Raporcie takie, a nie inne "listki boczne".

A jak nie - to tym razem dla odmiany my coś dorobimy. Doniesienie do Prokuratury. Ze świetnie umocowanym oskarżeniem o fabrykowanie danych w oficjalnym Raporcie dotyczącym Największej Tragedii Narodowej po II wojnie światowej.
O.R.K.S.

wtorek, 6 września 2011

p r z e d ' w o j e n n y 2011


Najlepsze komentarze

  • Jezus Chrystus Królem Polski, jest jedynym moim Panem i Zbawicielem, Bóg zapłać za ks. Piotra Natanka, wspieram go modlitwą...
  • Bardzo ważne kazanie, ksiądz Natanek został za nie suspensowany przez kardynała Dziwisza. Dużo materiałów o księdzu Piotrze Natanku w serwisie obnie . info
  • no no natanek gada jaka jest prawda
  • e no prawda no co jest
  • Prawdę mówi, dlatego go szkalują. Polska umiera - nie oszukujmy się . Bagno większe mamy, niż sobie można wyobrazić. Szkoda, że ks. Natanek nie potrafi przekazać tego co myśli (a facet głupi nie jest) w sposób nie szokujący, dostosowany do wyższego poziomu kulturalnego...
  • ks. Natanek mówi prawdę!
  • @Thanju
    To się nie wdawaj
  • @CrusadeNR4 nawet nie bede sie wdawal w dyskusje, bo po obejrzeniu twojego kanalu widze, ze nie jestes wierzacym. jestes FANATYKIEM.
  • @Thanju
    O raty raty nie bój się aż tak. Nikomu ksiądz Natanek głowy nie ucina i nie ma zamiaru.
    Swojego cienia też się boisz?
  • @ekubae1
    Nie trzęś się obłudnie, nikt ci łba nie urżnie.
    A księdzu Natankowi islamiści nic nie zrobią za prawdę o Mahomecie. Bóg go strzeże.
  • Ten Ksiądz dobrze mówi , Thanju@ Matka Boża to świętość , powiedz pozwoliłbyś aby na twoich oczach opluwano krzyż czy obraz Matki Boskiej ? , ja nie , dla mnie to świętość mam poczucie świętości .




16 sierpnia 2011


Pozbawią młodych mieszkań. Pozostawią z niespłaconymi długami. Zwolnią z pracy. Ograniczą dostęp do żywności. Zabiorą oszczędności. Ogłuszą rozrywającym głowę dźwiękiem, porażą prądem o napięciu 50 tys. wolt i olśnią oślepiającym błyskiem. A na koniec wręczą kartę mobilizacyjną, i na front.


Kryzysowe ciosy

Kryzys godzi w mieszkania młodych Polaków. Ich wartość spada po sztucznie wywołanej bańce spekulacyjnej. Obsługa kredytów hipotecznych za to rośnie i tych w złotówkach (stopy procentowe) i w walutach (kursy). Kryzys godzi w pracę dla młodych Polaków. Rozchwiane światowe rynki oraz fiskalizm wywracają do góry nogami opłacalność tysięcy przedsiębiorstw. Kryzys godzi w dostęp do żywności. Spekulacyjne wyczyny na rynkach żywnościowych zmniejszają osiągalność jedzenia dla najbiedniejszych. Kryzys godzi w oszczędności. Zagrożone poważnym spadkiem wartości są akcje, obligacje, a nawet depozyty w bankach, w tym gromadzone pod przymusem państwowym środki na cele emerytalne.
Kryzys godzi w bezpieczeństwo. Aparat przymusu nabywa takie środki przymusu bezpośredniego, przy którym pałowanie niezadowolonych to łaskotki. Kryzys ugodzi w największą wartość człowieka: życie. Pozostała ostatnia recepta gospodarcza i polityczna. Wojna, na którą wyślą młodych Polaków. Po ograbieniu z mieszkań, pozbawieniu pracy, oszczędności, głodnych i złych.

Druga fala

W 2010 r. politycy stwarzali wrażenie, że świat wyszedł z kryzysu gospodarczego dzięki sztuczkom monetarno-fiskalno-księgowym.
Nie wszyscy byli przekonani o cudownym ozdrowieniu. Na początku 2009 r. w „O naturze kryzysu” przewidywano wystąpienie drugiej fali kryzysu po ustąpieniu iluzji monetarnej i utracie zaufania do polityków. Ocena została podtrzymana rok później w „Sumie wszystkich strachów”, gdzie dodatkowo zwrócono uwagę na zainfekowanie banków centralnych toksycznymi aktywami i manipulacje statystyczne.
W 2011 r. przewidywania pogłębienia krachu znajdują potwierdzenie w stanie światowej gospodarki.
Trzy największe gospodarki Unii Europejskiej w drugim kwartale 2011 r. wyhamowały. Niemcy wykrztusili, że ich lokomotywa staje z dynamikę PKB 0,1 % w stosunku do pierwszego kwartału 2011 r. Francja przyznała się do dynamiki PKB równej zero. Wielka Brytania płacze, że pokazówka z książęcym ślubem nie pomogła i dynamika PKB wynosi prawie zero (0,2 %). Tymczasem PKB Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii to ok. 60 % PKB Unii.
Chora od lat gospodarka Japonii nadal tonie po klęskach: trzęsienia ziemi, tsunami i nuklearnej. W drugim kwartale 2011 r. PKB Japonii spadł o 1,3 %.
Na tym tle gospodarka amerykańska wydaje się zachowywać puls. PKB Stanów Zjednoczonych w II kwartale 2011 r. wzrósł o 1,3 %. To jednak pozory. Równolegle z ogłoszeniem tej informacji Biuro Analiz Ekonomicznych ogłosiło korekty amerykańskiego PKB od 2003 r. Korekty są głębokie. „Przypadkowo” okazało się że recesja, która rozpoczęła się w 2008 była głębsza o ponad 1 % PKB niż dotąd oficjalnie podawano. Szczególnie wysokie rozbieżności w danych statystycznych zaczęły się w 2009 r.
Inwestorów na całym świecie oszukiwano, że jest lepiej, gdy faktycznie było gorzej. Dlaczego zdecydowano się na korektę teraz? Obniżając szacunek PKB z okresów wcześniejszych, zmniejszono bazę dla bieżącego wskaźnika. A to pozwala Obamie jeszcze uprawiać propagandę o wychodzenie z recesji tuż przed wyborami prezydenckimi 2012.
Najpotężniejsze gospodarki świata w drugim kwartale 2011 r. równocześnie stają. W drugim półroczu 2011 r. prawdopodobnie zacznie się druga fala światowej recesji.
Bank Światowy nie tylko ostrzegł, że nadchodzi krach, ale wręcz wskazał, że jego przyczyną jest utrata zaufania rynków do polityków. Chiński minister handlu tajemniczo stwierdził: „Niepokoją nas również nowe wyzwania stojące przed krajami europejskimi w sierpniu i wrześniu”. Alarm podnoszony jest również w Polsce. Były wiceprezes NBP otwarcie wskazuje na realne zagrożenie kryzysem głębszym niż w 2008 r.

Zdruzgotane zaufanie

Napuchnięte emisją pieniądza w pierwszej dekadzie XXI w. bańki na światowych rynkach popękały. Ceny aktywów np. nieruchomości zaczęły spadać. Straty inwestorów zostały zwielokrotnione poprzez wykorzystywani w transakcjach kredytu – dźwigni finansowej (np. kupno nieruchomości na kredyt, cząstkowe depozyty zabezpieczające w inwestycjach w instrumenty pochodne). Zaraza błyskawicznie rozprzestrzenia się z uwagi na światowy charakter rynku oraz wzajemne powiązania biznesowe banków.
Za ten stan odpowiadają zarówno bankierzy, którzy kreują pieniądz oraz politycy odpowiedzialni za ostrożnościowe normy prawne. Trzymając władzę postanowili zataić straty poprzez machinacje księgowe oraz zobowiązać do ich pokrycia podatników. To jeszcze ratuje im skórę. Tymczasem inwestycje w upadające banki z natury są obarczone dużym ryzykiem. Tym większym, im ratujący inwestor używa więcej kapitału obcego zamiast własnego. Tymczasem politycy nie dysponuję jakimikolwiek istotnymi rezerwami pieniężnymi. Podatnicy zostali obciążeni przez polityków długiem. Rozmiar rosnącego zadłużania podatników zachwiał stabilnością finansów publicznych, wpędzając państwo po państwie w spiralę zadłużenia. Toksyczne aktywa banków zaraziły banki, a toksyczne banki przerzuciły zarazę na podatników.
W efekcie politycy i bankierzy doprowadzili do zainfekowania całego systemu finansowego świata od systemów bankowych po systemy finansów publicznych.
Brak zaufania dotyka bank po banku, państwo po państwie. Dociera do dużych gospodarek Hiszpanii i Włoch. Wstrząs zmierza również do Francji i Niemiec, których banki utopiły kapitał w poprzednich ogniwach łańcuszka.
Klasyczne antycykliczne instrumenty polityki monetarnej (niskie stopy procentowe teoretycznie nakręcające emisję pieniądza i popyt) oraz polityki fiskalnej (wzrost długu publicznego i popytu kreowanego przez rząd) są zniszczone i nieskuteczne. Co pozostaje?

Wojna

Pozostał już tylko jeden instrument utrzymania władzy i pobudzenia gospodarki. Wydatki rządowe w warunkach mobilizacji gospodarki. Instrument sprawdzony w analogicznych warunkach po Wielkiej Depresji 1929 r.
Zapalnik wojny został uruchomiony. Porozumienie budżetowe w Stanach Zjednoczonych z lipca 2011 r. obejmuje żądane przez Republikanów cięcia wydatków. Oszczędności mają być dzielone po równo pomiędzy wydatki cywilne i wojskowe. Oznacza to bilionowe cięcia w wydatkach na żołd, uzbrojenie i amunicję. A tym samym zmniejszenie dochodów koncernów zbrojeniowych. Wystarczy „mała” prowokacja, aby w blasku patriotyzmu ten trend natychmiast odwrócić. Półwysep Koreański? Tajwan? Iran? Świat Arabski?

Trupy w Polsce

Rynek nieruchomości w Polsce to trup. Ceny nieruchomości lecą na zbity pysk. Zgodnie z przewidywaniami coraz więcej deweloperów przekracza próg bankructwa. Już 40 % deweloperów w Polsce jest zagrożonych.
Instrument stopy procentowej to trup. Stopy banku centralnego wzrosły, a kredyty nie tylko nie spadły, a również wzrosły. Odwrócenie podręcznikowej zależności wskazuje prawdopodobnie na rosnące problemy z płynnością, którą przedsiębiorcy i gospodarstwa domowe usiłują utrzymać za wszelką cenę.
Instrument deficytu budżetowego to trup. Na początku czerwca 2011 r. w „Dlaczego PO i PiS nie chcą rządzić?” wskazano, że procedura zrównoważenia budżetu państwa zostanie uruchomiona, gdy kurs euro osiągnie ok. 4,44 zł. W sierpniu The Wall Street Journal przywołuje analizę, że wystarczy do tego kurs 4,24 zł. Kurs euro w czasie pierwszej fali kryzysu przekroczył 4,7, a obecnie już przekracza 4,1.
Prawo do publicznego przedstawiania swoich poglądów to trup. Komorowski forsuje przepisy pozwalające władzy wyłączyć internet pod pretekstem ogólnikowych „działań w cyberprzestrzeni”. Policja oficjalnie przyznaje się do nabycia sześciu uszkadzających słuch systemów LRAD. Oficjalnie do nagłaśniania. „Przypadkowo” Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji forsuje przepisy pozwalające używać tych urządzeń „nagłaśniających” do ogłuszania.
Zawodowa armia to trup. Wbrew szumnym deklaracjom Wojsko Polskie nie jest zawodowe, a obowiązek zasadniczej służby wojskowej nie został ustawowo zniesiony. Na podstawie art. 55 ust. 3 ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej Komorowski nawet bez upoważnienia Sejmu może z miejsca zarządzić obowiązkowe powołania do zasadniczej służby wojskowej kierując się ogólnikową oceną „stopnia zagrożenia bezpieczeństwa państwa”.
Czy to wszystkie trupy w polskiej szafie?
W szafie znajduje się najbardziej cuchnący trup. Największy przekręt finansowy tzw. wolnej Polski przy którym afera FOZZ to drobiazg. Prawdziwy finansowy majstersztyk. Orżnięcie wszystkich Polaków na grube miliardy i uczynienie z nich dojnych krów, z dodatkową funkcją niewolniczej siły pociągowej. Transfery o trudno wyobrażalnych dla przeciętnego Polaka kwotach. Nałożenie na Polaków podatku, o którym nie ma informacji w systemie finansów publicznych. Manipulacja danymi o PKB Polski mająca na celu ukrycie recesji w Polsce. Lokajstwo elit władzy wszystkich opcji wobec obcych rządów.
Aby ten trup nie wypadł z szafy trup ściele się gęsto. Andrzej Lepper próbował publicznie otworzyć drzwi i tej szafy. Elity zrobiły z niego głupka, został wyśmiany i zaszczuty. Na śmierć. Ale twarde dowody istnieją. Daty. Kwoty. Tytuły.

Kopa w tyłki

A czym się zajmują leśne dziadki w Sejmie i Senacie?
Wyborcy dziesiątki razy dawali im szansę. I co? I ciągle to samo. W najłagodniejszym wydaniu: chocholi taniec, tematy zastępcze i dupa Maryni. Zero pasji w spełnianiu marzeń Polaków. Zero zmysłu strategicznego. Zero nowoczesnych rozwiązań dla pomyślnej przyszłości Polaków. Cała perspektywa to fotele pod tyłkami i koryta przed ryjami.
Nie ma innej metody na dumę z bycia Polakiem, wypracowanie szacunku, uznania międzynarodowego i samorealizację Polaków niż odesłanie wszystkich zgranych polityków na zieloną trawkę i twórcze rozwiązywanie problemów Polski przez młode pokolenie.
Rozpoczyna się bunt młodych. Młodzi Polacy stanowią tak wielką demograficzną siłę, że struposzałe elity zostaną zmiecione. Nieuchronnie.
Ruch Wolność i Godność wkrótce poinformuje opinię publiczną o skrywanym przez elity złym stanie polskiej gospodarki, który na co dzień odczuwają miliony rodaków, a który jest wynikiem gigantycznej defraudacji publicznych funduszy Polaków. Jednocześnie wezwiemy wszystkich młodych mających dość obecnego stanu Polski do pokojowego protestu w Warszawie. O terminie i pozostałych szczegółach będziemy informować w szczególności na profilu Ruchu na Facebooku: http://www.facebook.com/ruchwig. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do zagwarantowania sobie natychmiastowej bieżącej informacji poprzez „polubienie” tego profilu. Prosimy o informowanie przyjaciół, znajomych oraz o zamieszczania informacji na forach internetowych.
Jeżeli nie chcesz dostać karty mobilizacyjnej na ich wojnę o ich kapitały kosztem krwi młodych Polaków wzywamy do wspólnej realizacji marzeń o silnej i nowoczesnej Polsce.
Tomasz Urbaś
155 komentarzy

poniedziałek, 5 września 2011

w kościółkowej euPOpolszy



O tym, jak dzieci pierwszokomunijne sprofanowały Najświętszy Sakrament

Cuda, jakie działy się na płockich "Wieczorach chwały" to pikuś wobec tego, co potrafią wyczyniać dziewięciolatkowie z Najświętszym Sakramentem.
Przedwczoraj, w jednym z płockich kościołów, w ramach "białego tygodnia" (który raczej należałoby nazwać "czarnym") dzieci, które ponoć miały zaszczyt i szczęście po raz pierwszy w życiu przyjąć Chrystusa do swojego serca, postanowiły zabawić się "opłatkiem" i po przyjęciu Komunii wyjmowały Ciało Pańskie z buzi i pokazywały sobie nawzajem.

Uczyniło tak kilkoro z nich. Reszta umilała sobie czas innymi wymyślnymi ciekawostkami. Harmider wydawał się sięgać zenitu, aż jeden z koncelebransów porzucił swoje stanowisko w prezbiterium i podbiegł do dzieci, uderzył pięścią w ławkę apelując do licho uformowanych sumień o zachowanie należytego spokoju, jak na powagę miejsca przystało (odwoływanie się do argumentu "przecież przed sekundą przyjęłyście Pana Jezusa do serca!" - mogłoby spalić na panewce). Na zakończenie Mszy zareagował inny kapłan, który był bezpośrednim świadkiem bluźnierczego potraktowania Hostii przez niektórych osiłków, zapewne chętnie nazywanych przez ich babcie aniołkami. Dobrze, że zareagował, choć należało moim zdaniem dosadniej, nie ociągając się w nazywaniu rzeczy po imieniu. Wikariusz stwierdził, że dzieci, które tak uczyniły, postąpiły bardzo źle i jeśli chcą przyjąć Pana Jezusa do serca ponownie, muszą się wyspowiadać (szkoda, że nie dodał "z czego"; o jakiego rodzaju świętokradztwie dziecina ma opowiedzieć u kratek konfesjonału, ale OK - komunikat zadany). Jeszcze większa szkoda, że w ramach wielomiesięcznych przygotowań na katechezie i przedkomunijnych spotkań w kościele ani katecheci, ani kapłani nie wygłosili, jak mniemam, sensownej nauki o Przenajświętszym Sakramencie.

Winić dzieci (nieświadome?!) ?

Nie tylko. Mają dopiero 9 lat, ale ich rodzice o co najmniej 20 więcej. Szkoda, że sprawę wychowania do poszanowania elementarnych "świętości naszej wiary" zwalają na katechetki i księży, a ci może myślą, że wiarę w przeistoczenie dzieci powinny wyssać z mlekiem matki. I tak koło się zamyka. Zapewne żadnemu z opiekunów nie przyszło do głowy pouczyć własną "pociechę" o tym, jak należy "obchodzić się" z Ciałem Pana Jezusa, a może to nie Chrystus tylko kawałek opłatka, tyle że okrągły? Jeśli niektóre z milusińskich tak myślą, to jakim cudem ten czy inny "aniołek" znalazł się pośród komunikujących, skoro naczelną zasadą, jaką powinny pojąć te niewdzięczne dzieci Boże jest umiejętność rozumnego rozróżniania między Najświętszą Hostią - Ciałem Chrystusa a opłatkiem, którym przełamują się raz w roku z braciszkiem i siostrzyczką?

Pytania retoryczne

1. Kto zajmie się reedukacją i nawracaniem rodziców, z których część sterczała całą Mszę przed kościołem, bo pan fotograf właśnie rzucił zdjęciami z uroczystości pierwszokomunijnej?
2. Kto podejmie się reewangelizacji katechetek, które na największą uroczystość ich podopiecznych przychodzą do kościoła w miniówce i nie potrafią uklęknąć przechodząc przed tabernakulum? (Z jakiej więc racji mają potrafić mówić dzieciom o poszanowaniu Najświętszego Sakramentu?)
3. Kto wytłumaczy księżom przygotowującym dzieci do tego najważniejszego po chrzcie dnia w ich życiu, że spotkania z kandydatami do I Komunii Świętej nie służą w pierwszym rzędzie omówieniu technik zachowania się w kościele, sztuki odpowiadania na wezwania celebransa czy sposobu otwierania buzi i "przeżuwania" Ciała Pańskiego?
OREMUS: BOŻE, UŻYCZ IM WIARY!!!

SKĄD TEN EUCHARYSTYCZNY KRACH?
(moja ocena sytuacji)

1. Winnego takiemu a nie innemu stanu rzeczy ("bluźnierstwa eucharystyczne") szukałbym w pierwszym rzędzie w tzw. systemie, a precyzując - tym przebrzydłym zardzewiałym, sekularystycznym trendzie, którym przeżarte jest nasze ponoć katolickie społeczeństwo, przyzwyczajone raczej do hucpy niż pobożnego świętowania misteriów wiary. Kiedy na Boże Narodzenie i Wielkanoc zamykają supermarkety - katolicy wykupią co do butelki "monopole" ze stacji benzynowych. Na Pasterce i Rezurekcji z ust rozśpiewanych wiernych wydobywa się odór niedopitej gorzałki, niedojedzonego śledzika z cebulką - czuć na cały kościół. Podobnie luźne klimaty panują przy wielu suto zastawionych stołach, za którymi pierwszokomunijne księżniczki w białych mikro-ślubnych sukienkach i panicze w mini-garniturkach siedzą i przyglądają się, jak ich rodzice rozlewają następną kolejkę. Coraz częściej słyszy się, że na ten dzień wynajmowane są sale bankietowe, orkiestra, wodzirej...wszak każda okazja jest dobra...
2. W ramach posoborowej "odnowy liturgicznej" ktoś bardzo nieroztropny (przepraszam - głupi) wymyślił, że przyjmowanie Komunii Świętej w postawie klęczącej uwłacza ludzkiej godności i w ogóle utrudnia sprawne rozdzielanie (nie cierpię tego słowa) Komunii. Poza tym utrudzony po pachy kapłański stan nie powinien zanadto nadwyrężać stawu kolanowego i biodrowego, który przed laty ciężko pracował, gdy ksiądz rozdawał Pana Jezusa chodząc od prawa do lewa i z powrotem, a wierni w oczekiwaniu na przyjęcie Króla królów i Pana panów, klęcząc przy balustradzie (balaskach) trwali w adoracyjnej ciszy, oczekując Jego przyjścia.
Dziś widzimy inny smutny obrazek - ksiądz szybko zbiega ze schodów prezbiterium z "puszką" i już jest zniecierpliwiony, bo ludzie ociągają się z podejściem; zajmuje pozycję "constans", a owieczki bez słowa sprzeciwu garną się gęsiego do kolejki, jak po mięso. Biada im, jeśli nie podejdą wystarczająco blisko i narażą kapłańską rękę na szukanie ust gdzieś w oddali. Smutne to, ale czasami odnoszę wrażenie, że ksiądz rozdający Komunię przyjmuje jedną, określoną pozycję ręki i to komunikujący, nie on, ma dostosować się - podejść blisko i "zgarnąć opłatek" nie nadużywając zbytnio służebnego charakteru kapłaństwa.
3. Od zmiany pozycji, w której wierni od stuleci przyjmowali Najświętsze Ciało Chrystusa - z klęczącej na stojącą - bliska już droga do brania Komunii na rękę. A skoro wierny może wziąć w łapę, to ten sam wierny po ekspresowym kursie szafarskim może rozdawać Komunię innym - też na łapę (jesteśmy w końcu "królewskim kapłaństwem"! /1 P2,9/). Za tworzeniem siatki szafarzy (plagi coraz bardziej zalewającej nasz kraj) poszły pleniące się jak zielsko kolejne symptomy braku poszanowania Najświętszego Sakramentu (o fenomenie "Wieczorów Chwały" i tańcach przed Chrystusem Eucharystycznym już wkrótce), a od braku poszanowania bliska już droga do pogardy... Boże, uchowaj!!!

Resume

Kościół rozmyje się w odmęcie herezji protestanckiej, jeśli nie zacznie szanować Najświętszego Sakramentu! Kapłani, którzy nie adorują Chrystusa Eucharystycznego z miłością i zaangażowaniem, w duchu i prawdzie, staną się krnąbrni i zobojętniali na wszystko, a owieczki, które ślubowali przyciągać do Boga zamienią się w świeckich szafarzy i szafarki Komunii Świętej, z których niedobitki przeskoczą do zielonoświątkowców, bo przecież ich "wieczerza" taka podobna do naszej mszy ... i piosenki te same grają, co my na oazie...

Adam Matyszewski - dr liturgiki, muzyk-wokalista, pasjonat osoby Antoniego Juliana Nowowiejskiego, twórca portalu antonianum.pl, członek: Międzynarodowego Stowarzyszenia Studiów Śpiewu Gregoriańskiego - sekcja polska, Towarzystwa Naukowego Płockiego i Diecezjalnej Komisji ds. Muzyki Kościelnej. Po godzinach organista w parafii p.w. św. Jadwigi Królowej w Płocku.

http://liturgiczny.blogspot.com/2011/06/o-tym-jak-dzieci-pierwszokomunijne.html

Wesoły konferansjer

9 styczeń Roku Pańskiego 2011,
godzina 18.00,
Katowice,
kościół parafialny św. Józefa Robotnika.

Principia parva sunt

Organista gra pieśń na wejście. Rozlega się dzwonek, ekipa wychodzi do ołtarza, celebrans udaje się do pulpitu z mikrofonem. Zwracając się do publiczności zagaja o zimowej pogodzie, wita wszystkich zebranych, zaprasza do wspólnej modlitwy, po czym w ramach rozpoczęcia Najświętszej Ofiary wykonuje znak Krzyża.

Zaczęło się

Celebrans kontynuuje zagajanie, informuje, że Msza jest odprawiana w intencji pani Henrietty Pysik z okazji 86 rocznicy urodzin. Celebrans rzuca w głąb kościoła pytanie: "Czy pani Henrietta jest dzisiaj z nami?" po czym dopowiada: "Jest. Ja to bym raczej powiedział, że to kolejne osiemnaste urodziny, he he he, ale mam tu napisane osiemdziesiąte szóste". Grunt to rzucić żarcik co kwadrans, bo inaczej widownia uśnie.
Confiteor oczywiście brak, zamiast niego jeden z kompaktowych aktów pokuty zakończonych trzykrotnym "zmiłuj się nad nami". Kto by tam w XXI wieku spowiadał się i błagał o modlitwę Najświętszą Marię Pannę, Aniołów Bożych i wszystkich Świętych Pańskich. Dzisiaj mają wolne.

Aerobik

Po Ewangelii rozpoczyna się homilia. Celebrans nawiązując do Chrztu Pańskiego zauważa, że w dzisiejszych czasach zapominamy czym jest Chrzest i zapominamy, jakie znaczenie ma w naszym życiu. Mam nadzieję, że będzie coś o grzechu pierworodnym. Kapłan bierze do ręki mikrofon bezprzewodowy i wychodzi do nawy, gdzie prosi sobie o jednego ochotnika. Pozostałą publiczność prosi o powstanie (na co z reguły alergicznie reaguję wyciągnięciem z kieszeni różańca, uklęknięciem i zabraniem się za rozmowę z Mamusią w Niebie) i... dobranie się w pary. Zaczyna tłumaczyć, że chce zaprezentować obrzęd "naznaczenia krzyżem" praktykowany wobec dorosłych katechumenów przed przyjęciem Chrztu, których "wspólnota przyjmuje do swojego grona". Moje nadzieje na katechizmowe kazanie pryskają. Celebrans poleca osobom w parach wykonać sobie kolejno wzajemnie znaki krzyża na oczach, ustach, wargach, uszach, piersiach, rękach i stopach. Zdezorientowane emerytki rozglądają się naokoło, ale robią co każe. Małolaty parskają i chichoczą z zachwytu. Wesoły konferansjer jest zadowolony z efektu. Zarządza odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Odkładam różaniec do kieszeni i wstaję.

Był sobie Mszał Rzymski dla Diecezji Polskich

Oczywiście Credo zostaje opuszczone mimo iż przepisy wyraźnie zabraniają opuszczania niedzielnego Wyznania Wiary lub zastępowania go odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych (chyba, że podczas danej celebracji udzielany jest sakrament Chrztu świętego). Celebrans powraca do pulpitu i rozpoczyna częściowo improwizowaną modlitwę wiernych, po czym udaje się do ołtarza. Na przygotowanie Darów potrzebuje 3/4 jednej zwrotki kolędy. Tempo istnie stachanowskie. Z zakrystii na kościół wychodzą ministrant i zakonnica - z tacą. Nie zwracają uwagi na takie duperele, jak mijanie osi tabernakulum. Przechodzą, jakby szli na spacer. Tymczasem kapłan szykuje się do prefacji słowami:
"Módlcie się moi kochani, aby moją i waszą ofiarę..."
Cóż, może ksiądz używa jakiegoś innego Mszału? Może ja o czymś nie wiem?

Po wybrzmieniu śpiewu na Sanctus, rozpoczyna się Modlitwa Eucharystyczna. Druga. A jakżeby inaczej. Po co używać innej? Celebrans zaczyna:
"Zaprawdę, święty jesteś Boże, Ty jesteś źródłem wszelkiej świętości..."
No nie... Nawet Anafory nie zostawił w spokoju - myślę sobie. Mija sekund pięć i rozpoczyna się Konsekracja. Kapłan bierze chleb w prawą dłoń, lewą trzymając opartą o ołtarz (może ma niedowład, a ja się czepiam?) i stojąc prosto, jakby połknął kij od miotły wypowiada Słowa Ustanowienia, jednocześnie obracając się z unoszoną Hostią na lewo i prawo, zamiast POCHYLIĆ SIĘ nad ołtarzem, jak w prostych, żołnierskich słowach nakazują rubryki. Z Kielichem sytuacja się powtarza.

Modlitwa o pokój też podlega modyfikacji - do słowa "pokój" celebrans uparcie dodaje "i pojednanie", a następnie od ołtarza słyszymy wezwanie "Przekażcie sobie wszyscy znak pokoju i pojednania". Podczas śpiewu "Baranku Boży" jeden z posługujących w parafii świeckich szafarzy Komunii świętej wyrusza do tabernakulum, otwiera je, nie przyklęka, wyjmuje cyborium i przynosi je na ołtarz. W sumie logiczne. Jeśli się nie wierzy, to się nie przyklęka. Przed puszką z chlebem będzie przyklękał?

Celebrans zapowiada, że "pani Henrietta podejdzie do Komunii jako pierwsza", po czym mówi: "Oto Baranek Boży..." znowu wiercąc się na lewo i prawo z Hostią kapłańską. Spożywa Ciało Chrystusa, udaje się z cyborium do stopni prezbiterium, komunikuje panią Henriettę (bez pateny komunijnej), po czym wraca do ołtarza, dopełnia Ofiarę dopijając Przenajdroższą Krew z kielicha i udaje się komunikować do nawy. Mimo iż do pomocy przyszedł inny wikary, a więc mamy 2 kapłanów "na stanie", świecki szafarz nie niepokojony przez nikogo zajmuje swoje miejsce u szczytu bocznej nawy. W końcu w kościele znajduje się około 200 osób, więc bez jego pomocy "Msza święta by się zbytnio przedłużyła".

I jeszcze jeden, i jeszcze raz...

Po odmówieniu pokomunii kapłan ni z gruchy, ni z pietruchy mówi: "Pani Henrietta daje mi znaki, że nie było Tedeum, tak więc - Tedeum!". Zaskoczeni ministranci docierają z dzwonkami na schody prezbiterium w połowie pierwszej zwrotki. Następnie celebrans prosi o wysłuchanie ogłoszeń. Mówi też "niektórzy uważają, że Msza bez ogłoszeń jest nieważna, ale ja tak nie myślę, he he he....". Przed błogosławieństwem życzy miłego wieczoru i tym miłym akcentem kończy się impreza...

Czy w dzisiejszych seminariach naucza się pogardy dla rubryk i nigryk Mszału?

Napisał Dextimus
http://breviarium.blogspot.com/2011/01/wesoy-konferansjer.html 
++++++++++++++++++++++++
http://www.traditia.fora.pl/kryzys-naduzycia-w-kk,20/wesoly-konferansjer,5553.html