o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

piątek, 31 maja 2013

OKTAWA w zadłużonym kRaju




..
____________________________________
Ucz się od Afrykanów 
(  )
Piotr temat energooszczędnych, ale czasochłonnych metod gotowania solidnie przepracował. Postanowił sięgnąć również do bardziej nowoczesnych rozwiązań, stosowanych na przykład w zmagającej się z biedą Afryce, i zbudował sobie grill słoneczny. Dokładna instrukcja, jak tego dokonać, znajduje się na blogu. Potrzebne elementy każdy pewnie znajdzie w swoim mieszkaniu. Wystarczą dwa pudełka, kilka małych luster, kawałek szyby, trochę gazet i czarnej farby. - Takich urządzeń używa się choćby w Afryce. Tam jest to łatwiejsze ze względu na klimat, ale w Polsce też można spróbować. Oczywiście nie będzie to działało tak skutecznie jak piekarnik, ale żeby ugotować jednogarnkowe danie z warzyw i białego mięsa, wystarczy - mówi bloger. Trzeba tylko pamiętać, żeby obiad zacząć sobie przyrządzać zaraz po śniadaniu. To zajmie kilka godzin.
(  )
 Gazeta Wyborcza poleca lemingom żarcie ze śmietników, i to na poważnie !!!

poniedziałek, 27 maja 2013

Co Zabiło Amerykę ?

Czterej Jeźdźcy Apokalipsy (2012)

Polacy w łżepolsce * Pamięci Zbigniewa Cybulskiego, R.i.P.

Zginął Zbigniew Cybulski (wywiad)Data: 1967-01-08
Grób Zbyszka CybulskiegoSEE

Mroźnym rankiem 8 stycznia 1967 r. aktor Zbigniew Cybulski wbiegł w pośpiechu na peron trzeci dworca we Wrocławiu. Wracał do Warszawy z planu filmu Aleksandra Ścibora-Rylskiego Morderca zostawia ślad na próbę spektaklu Teatru Telewizji. Ekspres "Odra" właśnie ruszał i aktor próbując w biegu wskoczyć do odjeżdżającego pociągu, wpadł pod jego koła. Ciężko rannego odwieziono do Szpitala im. Rydygiera, gdzie zmarł kilkanaście minut po przyjeździe. Pochowano go w Katowicach.

Urodzony w 1927 r. w Kniażach, studiował w Krakowie dziennikarstwo, a potem aktorstwo. W 1954 r. założył w Gdańsku razem z aktorem Bogumiłem Kobielą teatr studencki Bim-Bom. Potem grał w warszawskim teatrze Ateneum. W filmie zadebiutował w 1954 r. w Pokoleniu Andrzeja Wajdy, gdzie zagrał epizodyczną rolę Kostka. Potem przyszły kolejne role aktora nazywanego "polskim Jamesem Deanem", w tym najbardziej znana - Maćka Chełmickiego w Popiele i diamencie.

Tragiczna śmierć Cybulskiego wstrząsnęła środowiskiem filmowym. Pisarz i reżyser Tadeusz Konwicki tak pisał w tygodniku "Film" o zmarłym aktorze tuż po jego śmierci: "Wydaje mi się, a nawet jestem tego pewny, że teraz właśnie Zbyszek Cybulski rozpoczyna swój nowy żywot, długie istnienie w pamięci ludzkiej, w tęsknocie człowieczej, w legendzie. I nie wiem dlaczego teraz właśnie przypominam sobie ostatnie ujęcia z naszego wspólnego filmu, z «Salta», kiedy Zbyszek na początku zimy, w smutnym, równinnym krajobrazie, wskakuje do pędzącego pociągu, który odjeżdża w nieznane, nieodgadnione".

BW

Z prof. Janem Ciechowiczem
rozmawia Adam Tycner
Do Zbigniewa Cybulskiego przylgnęło miano polskiego Jamesa Deana, młodszemu pokoleniu niewiele to mówi. Co to dziś oznacza?Kiedy mówimy o polskim Jamesie Deanie, mamy na myśli buntownika, aktora niepokornego, ale w dwóch aspektach. W pierwszym - aktora, który kreuje postacie ludzi zbuntowanych o ewidentnie romantycznym temperamencie, którzy nie godzą się na świat, na jego parszywość. W drugim aspekcie Cybulski jest polskim Jamesem Deanem dlatego, że i w teatrze, i w filmie - może w filmie nade wszystko - bywał nieobliczalny. Stosował sposoby grania, które jego partnerów przyprawiały o palpitację serca, a które były przy tym zawsze oryginalne, niepowtarzalne. O ile w kinie było to jeszcze do przyjęcia, o tyle w teatrze - w żadnym razie. Jego role teatralne są też znacznie mniej znane, a zagrał ich przecież jedenaście, z czego osiem u nas, w teatrze Wybrzeże.

Nie umiał na przykład powtórzyć wyuczonego poprzedniego dnia tekstu. Nazajutrz grał to samo, ale w inny sposób. Zresztą Zbigniew Cybulski, podobnie jak James Dean, najchętniej mówiłby swoim własnym tekstem. W 1960 r. autor Niemców, Leon Kruczkowski, przyjechał do Gdańska, żeby zobaczyć prezentację swojej sztuki Pierwszy dzień wolności z Cybulskim w roli Jana i nie mógł rozpoznać własnego tekstu! Kreacja Cybulskiego musiała być jednak wybitna, bo Kruczkowski zdecydował, że na Festiwal Teatru Narodów do Paryża pojedzie właśnie ta "wybrzeżowa" wersją sztuki, w reżyserii Zygmunta Hübnera i Andrzeja Wajdy, a nie warszawska, w której Jana grał Tadeusz Łomnicki. Trzeba tu zaznaczyć, że do śmierci Cybulskiego trwała swoista rywalizacja tych dwóch aktorów. Łomnicki tę samą rolę grał zawsze tak samo, był skończonym profesjonalistą - Cybulski był nieobliczalny, jego kreacje były jednorazowe, niepowtarzalne. Byli jak ogień i woda.

Co zdecydowało o tym, że Cybulski stał się ikoną kultury masowej? Czy największe znaczenie miały jego umiejętności i talent, czy też niekonwencjonalny styl życia?

I jedno, i drugie. Właściwie nie wiem, czy to jest dobre określenie, że był ikoną. Wielu aktorów traktowało go jako kogoś wyjątkowego i jedynego w swoim rodzaju; dla innych był irytujący i nie do zniesienia. Na przykład Jan Kreczmar, który był wówczas rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie - późniejszej Akademii Teatralnej - i zarazem dobrym aktorem, uważał, że Cybulski to właściwie amator, skoro nie potrafi powtórzyć tekstu, którego nauczył się dzień wcześniej.

Myślę, że był traktowany trochę jak dziecko we mgle, jak człowiek, który sobie z rzeczywistością nie całkiem radzi i tego nie ukrywa.

Cybulski na początku grywał małe role u Lidii Zamkow. To nie było nic specjalnie ważnego. Potem wraz z Bogumiłem Kobielą założyli Bim-Bom - najsłynniejszy, obok warszawskiego STS, czyli Studenckiego Teatru Satyryków, teatrzyk studencki tego okresu. Wystawili tylko cztery spektakle. Dwa z nich były znakomite. Jednym z tych dwóch była Radość poważna. Cybulski z Kobielą w nim nie grali. W teatrzyku występowali studenci z teatru przy Politechnice, trochę ludzi z Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych z Sopotu, Jacek Fedorowicz, a Kobiela i Cybulski mieli cenzus aktorów zawodowych. Tylko gdy Bim-Bom występował za granicą - w Paryżu, Moskwie - wchodzili na scenę, ale poza tym nie mieli w zwyczaju tego robić. Oni obmyślali, animowali. Żona Cybulskiego, Elżbieta Chwalibóg, napisała potem: "najszczęśliwsi byliśmy na Wybrzeżu". On tutaj był cały czas jeszcze taki erupcyjny, tryskała z niego młodość. Z chwilą, kiedy zaczynał się starzeć, uciekł od świata. Charakteryzowała go właśnie ta niepowtarzalność zadziwienia światem, które w sobie nosił.

W 1953 roku na Wybrzeże przyjechał prawie cały rocznik studia aktorskiego z Krakowa. Kiedy zobaczył ich Zygmunt Hübner, którego imię nosi dziś teatr Powszechny w Warszawie, powiedział: "Chcę mieć koniecznie Cybulskiego na etacie w teatrze Wybrzeże". Cybulski postawił swoje warunki. Chciał grać, a nie być aktorem rezerwowym. To wówczas naprawdę zadebiutował - Kapeluszem pełnym deszczu Michaela Gazzo. Sztuka ta była nota bene pierwszą teatralną próbą Wajdy. Cybulski grał Johnny’ego Pope’a. To była pierwsza w Polsce rola narkomana. Był wtedy rok 1959.

Wielu traktowało Kapelusz pełen deszczu jako teatralne przedłużenie Popiołu i diamentu. Film powstał w 1958 roku, a inscenizacja rok później. Podczas objazdu po Polsce wystawili sztukę bodajże 24 razy, m.in. w Warszawie, Łodzi, Katowicach. A ludzie tłumnie przychodzili ją oglądać właśnie z powodu Cybulskiego. Chcieli go zobaczyć na żywo, traktując rolę Johnny’ego Pope’a trochę jak takiego Jamesa Deana, Maćka Chełmickiego, ale tym razem w wersji teatralnej. On tam robił rzeczy przedziwne.

Andrzej Wajda napisał o tym do książki Zbigniew Cybulski - aktor XX wieku pod redakcją Tadeusza Szczepańskiego i moją. Napisał dla nas świetny esej, jednak był on tylko pochodną tego, co chcieliśmy drukować. Zależało nam na tym, co Wajda mówił o Cybulskim na dwu- czy trzydniowym pokazie filmów w Dyskusyjnym Klubie Filmowym w Rybniku. Poprosił organizatorów tego cyklu projekcji o Cybulskim, żeby ustawili przed ekranem dwa oddalone od siebie mikrofony. Do jednego mikrofonu mówił o aktorze na "tak", a do drugiego na "nie". Myśmy ten stenogram zdobyli, spisaliśmy to i posłaliśmy do autoryzacji z prośbą o zgodę na druk. Jak Andrzej Wajda to przeczytał, to powiedział: "Mowy nie ma, panowie. Ja bym tak na pewno dzisiaj nie powiedział. Mówiłem za ostro, szczególnie gdy mówiłem na »nie«, i ja wam po prostu napiszę nowy esej".

Wajda mówił wtedy, że nie wierzył, że Cybulski opanuje rolę Hamleta. Hamlet był drugą inscenizacją teatralną w jego reżyserii. Na początku główną rolę miał zagrać właśnie Cybulski. Tylko jakim cudem Zbyszek miał się nagle nauczyć niewyobrażalnie trudnego, wielkiego tekstu? Kiedy pytałem Wajdę, czy zmieniłby tamtą decyzję, powiedział: "Tak. Gdybym dzisiaj miał tamtego Cybulskiego i moją dzisiejszą świadomość, to okroiłbym Hamleta do trzech stronic, ale zagrałby go Cybulski".

Cybulski najbardziej kojarzy się z rolą Maćka Chełmickiego w Popiele i diamencie Andrzeja Wajdy. Czy była to jego najwybitniejsza rola? O których innych należałoby pamiętać?

Rola Maćka Chełmickiego jest na pewno najsłynniejsza i najlepsza. Przede wszystkim dlatego, że sam film jest jednym z najlepszych filmów tak zwanej "szkoły polskiej". Mamy więc wybitną kreację Zbigniewa Cybulskiego jako Maćka Chełmickiego i znakomity film Andrzeja Wajdy, który chyba wciąż uważa, że to jest najlepsze jego dzieło. To była także wielka odwaga ze strony Jerzego Andrzejewskiego, żeby w październiku 1956 napisać na nowo Popiół i diament. W pierwotnej wersji, która została wydrukowana w "Odrodzeniu" przez Karola Kuryluka [ówczesnego redaktora naczelnego, potem ministra kultury i sztuki - przyp. red.], tytuł brzmiał Zaraz po wojnie. To ponowne zredagowanie tekstu na potrzeby scenariusza filmowego, a potem współpraca z Wajdą sprawiły, że nagle ten Popiół i diament stał się opowieścią nie tylko o akowcach, ale również o polskim październiku.

Trudno oceniać jego kreacje teatralne, bo teatr jest jednak sztuką jednego wieczoru. Na pewno rola Johnny’ego Pope’a w Kapeluszu pełnym deszczu, a także rola w sztuce Dwoje na huśtawce, również w reżyserii Wajdy, były fascynujące. Inne jego ważne role to: rola w wyreżyserowanym przez Jörna Donnera filmie Kochać z Harriet Andersson u boku i rola Alfonsa van Wordena, którą zagrał u Wojciecha Jerzego Hasa w Rękopisie znalezionym w Saragossie. Jednak żadna z nich nie ma siły mitotwórczej. Dlatego rola Maćka, takiego polskiego Jamesa Deana, pozostawia wszystkie inne w cieniu, i to właśnie przez jej pryzmat odczytuje się wszystko, co potem zrobił Cybulski. A przecież im dłużej żył, tym mniej grał.

Umarł mając 40 lat. Dla nas z teatru Wybrzeże to była przedziwna śmierć. Był 8 stycznia 1967 roku, a do wypadku doszło we Wrocławiu. 7 stycznia otwieraliśmy nowy gmach teatru. Wystawialiśmy Zmierzch demonów Brandstaettera. Aktorzy jeszcze nie ostygli po popremierowej biesiadzie, gdy rano nadeszła wiadomość, że Zbigniew Cybulski - najlepszy, a na pewno najsławniejszy aktor w historii teatru Wybrzeże - nie żyje. To było porażające.

Czy w dzisiejszym świecie mógłby zaistnieć jakiś współczesny Zbigniew Cybulski, ewentualnie współczesny James Dean, czy też trafili oni na swoją wyjątkową i niepowtarzalną epokę?

Pytanie jest świetne, ale w zasadzie retoryczne. Każda epoka ma swego buntownika. Można przytaczać tu różne nazwiska, jak choćby Daniela Olbrychskiego czy Bogusława Lindy. Myślę jednak, że Cybulski był nie do podrobienia. Jego śmierć, ta śmierć, którą on w dużym stopniu prowokował, również jest elementem tej jego "wielkości". Cybulski nie był wtedy trzeźwy, sporo wypił. Pojechał ostatnim pociągiem, jakim mógł jechać, tuż nad ranem. Ten skok z peronu do pociągu okazał się fatalny. Wciąż odkładał tę podróż do Warszawy - "poczekajmy jeszcze trochę". Wiem od ludzi, którzy byli z nim blisko, że Zbyszek miał takie dziwne przekonanie, że jeszcze coś może się stać. "Nie wychodźmy z tej knajpy! Nie wychodźmy z tej biesiady! Nie kończmy tej rozmowy, bo coś niesłychanie ważnego się zdarzy, a mnie tu nie będzie". Żył łapczywie. Nie był amantem. Kiedy mówił, był czarujący, urzekający, magnetyczny. Wiecznie się spóźniał. Koledzy, którzy szli w kondukcie, gdy już się skończył pogrzeb, w Katowicach, zostawili mu na grobie budzik, żeby tym razem się nie spóźnił. Podobno wjechał kiedyś do teatru na motocyklu w trakcie przedstawienia. Spóźnił się na spektakl Kapelusza pełnego deszczu, sztuka się już zaczęła, a on wszedł od widowni. Wszedł w kasku, rozgrzany i ludzie ani przez moment nie myśleli, że powinno być inaczej. Z tego, co było materią jego życia, uczynił nagle świetny, autentyczny, nie do podrobienia, pełen odwagi przekaz.

Kiedyś w Krakowie Zbyszek pomylił się na scenie. W teatrze był komplet publiczności - tysiąc ludzi po stronie rampy. A on potrafił powiedzieć: "Proszę państwa, bardzo przepraszam, ale chyba źle zacząłem". I zaczął jeszcze raz.

On miał w sobie prawdę i był autentyczny. Nie był przy tym zgrywusem, tylko facetem, który wierzy, że może przekazać ludziom coś wyjątkowego.

Czy dostrzega pan kogoś w młodszym pokoleniu aktorów, kto mógłby przejąć po nim schedę? Kogoś, kto by się w ten sam sposób wyróżniał?

Bogusław Linda jest chyba ostatnim, który miał w sobie taką temperaturę. Na starość troszkę już dojrzał.

Wśród młodszego pokolenia nie widzę nikogo, kto by miał w sobie taką odwagę buntu, gest sprzeciwu. To pewnie też kwestia czasu, w którym przyszło im żyć. Postawa Cybulskiego wynikała z romantycznego rodowodu. On był, na swój sposób, ucieleśnieniem romantycznych wartości. Wszystko jedno w jakich rolach, bardzo niebezpieczny, bo nieobliczalny i taki bez reszty prawdziwy.


Prof. Jan Ciechowicz - teatrolog, kierownik Zakładu Dramatu, Teatru i Filmu w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego, członek Komitetu Nauk o Sztuce PAN, opracował m.in.: Zbigniew Cybulski - aktor XX wieku (1997); Dramat polski. Interpretacje (2001).
 
_____________

DODATEK.
Edward Kabiesz
Kiedy przy opuszczaniu do grobu trumny z ciałem Zbyszka Cybulskiego zabrakło dwóch żałobników, za sznury chwycili ks. Stanisław Sierla i ks. Czesław Domin, późniejszy biskup.
Cybulski u spowiedzi archiwum GN Władze PRL-u starały się ukryć fakt, że Cybulski miał katolicki pogrzeb
Ówczesna telewizja pokazała tę scenę, ale w kadrze widać było jedynie ręce obu księży, bo władze PRL-u starały się ukryć fakt, że Cybulski miał katolicki pogrzeb. Aktor został pochowany na cmentarzu w Katowicach przy ul. Sienkiewicza, w głównej alei, niedaleko bramy wejściowej. W 45. rocznicę śmierci aktora młodzież z katowickich szkół złożyła kwiaty na jego grobie, a Olgierd Łukaszewicz, laureat Nagrody im. Zbigniewa Cybulskiego, podziękował „...Opatrzności za to, że istniał”. Wspólnej modlitwie przewodził ks. Tomasz Jaklewicz, zastępca redaktora naczelnego naszego tygodnika. Podobne spotkania w rocznicę śmierci artysty organizowane są corocznie.

Zbigniew Cybulski zagrał w 35 filmach fabularnych, 10 sztukach teatralnych i 9 spektaklach telewizyjnych. Zginął 8 stycznia 1967 roku, usiłując wskoczyć do pociągu na wrocławskim dworcu. Śmierć nastąpiła na etapie postprodukcji filmu „Morderca zostawia ślad” Aleksandra Ścibora--Rylskiego, dlatego głos za niego podłożył Tadeusz Łomnicki.

O Cybulskim jako aktorze napisano już wiele. Mniej znany jest fakt, że był człowiekiem wierzącym. W swojej książce „Życie darowane po raz drugi” zmarły w ubiegłym roku ks. prałat Stanisław Sierla wspomina wydarzenie, jakiego był świadkiem na kilka miesięcy przed śmiercią aktora. Od 1961 roku ks. Sierla był duszpasterzem akademickim, a jego mieszkanie na ul. Powstańców w Katowicach, które dzielił z przyszłym biskupem ks. Czesławem Dominem, stało się niejako ośrodkiem duszpasterstwa. Pewnego późnego wieczoru ktoś zadzwonił do drzwi. Kiedy otworzył, nie mógł uwierzyć własnym oczom. „Przede mną stał znany aktor Zbigniew Cybulski. Zdjął swoje ciemne okulary, przeprosił za najście o tej porze i zapytał, czy mógłby się wyspowiadać – wspomina ksiądz. – Poprosiłem go do środka i powiedziałem, że jest nas tu dwóch księży. Odpowiedział, że jest mu obojętne, u kogo się wyspowiada, wyjaśniając, że nie zastał znajomego księdza Waltera Wrzoła. On sam mieszkał z matką niedaleko, przy ul. Królowej Jadwigi. Po spowiedzi usiadł z nami i rozmawialiśmy do północy”. Później matka Zbyszka opowiadała mu o pobożności syna, który nosił na szyi medalion z Matką Boską z Lourdes, a w swoim chlebaczku „wymodloną” książeczkę z I Komunii św. Ksiądz Sierla pokazywał te pamiątki młodzieży w czasie rekolekcji, co wywoływało zawsze ogromne zaskoczenie.

Po tragicznej śmierci aktora władze za wszelką cenę nie chciały dopuścić do pogrzebu katolickiego. Ceremonia pogrzebowa miała mieć charakter świecki, a rodzinie aktora proponowano, aby spoczął w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. Jednak bliscy odmówili. Opowiada o tym w filmie Wojciecha Sarnowicza „Katowice Zbyszka Cybulskiego” Antoni Cybulski, brat Zbyszka, adwokat. Grożono mu wręcz usunięciem z adwokatury, jeżeli nie zgodzi się na pogrzeb świecki. Ostatecznie dzięki mediacji biskupa katowickiego Herberta Bednorza doszło do kompromisu i w rezultacie odbyły się dwie ceremonie, religijna i świecka.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

Eksploratorzy • Zobacz wątek - Grób Zbyszka Cybulskiego

eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=254&t=13346
Zbigniew Cybulski był dla mnie i jest nadal aktorem magicznym, zginął kiedy miałem 2 lata, ale wpłynął na moje życie w sposób nieodwracalny ...

madonna666 Sługa S

..
Bob Dylan przyznaje się do sprzedaży swojej duszy szatanowi [PL]

piątek, 24 maja 2013

Militaria * Schron LSR, Danzig Hauptbahnhof

..
http://trojmiasto.tv/Schron-przeciwlotniczy-pod-peronem-SKM-na-stacji-Gdansk-Glowny-2368.html

SEE
  • Hobby, Technik, Termine & Kontakte
  • IGEL-Partner-Website-Updates
  • Laudetur Jesus Christus! Pochwalony Jezus Chrystus!




    Laudetur Iesus Christus! Pochwalony Jezus Chrystus!
         To jakże symboliczne, dawniej ("drzewiej") powszechnie używane, a już praktycznie martwe, pozdrowienie kierowane przez katolika, do innego wyznawcy naszej (czy jeszcze?) wiary.
    Co się dzieje ze światem, co się dzieje z nami, że tak trudno teraz spotkać się z tym najprostszym chociaż oddaniem czci Temu, który stworzył niebo i ziemię, stworzył każdego z nas, krwią Odkupił? Kto, lub co stoi za tą tragedią, tak to trzeba nazwać ? Bo skutki są coraz tragiczniejsze i już absolutnie nie do ukrycia. Prawdę spychamy na bok, do kąta, jak tabernakulum w kościołach.


    Odpowiedz na pytanie "kto ?" jest bardzo prosta – odwieczny nieprzyjaciel człowieka, Szatan, ojciec kłamstwa, książę ciemności. To nie dziwi i dziwić nie może. On świetnie wykonuje swoją robotę, jest wierny swemu panu.
    Istotniejsza jest odpowiedź na pytanie "co?" – otóż my sami, nasza ślepota i głuchota, nasze przyzwolenie, nasze opuszczone bez walki ręce, nasze 55-calowe telewizory i coraz "mądrzejsze", oddalające od realności życia i śmierci, ipody i inne zabawki. Nasze poczucie "wstydu" przed przyznaniem się do takiego zacofania i ciemnoty, jak wiara.

    Przestaliśmy być ludźmi wiary, stajemy się ludźmi świata. Świata, w którym centrum, a głoszą to już nawet niektórzy hierarchowie Kościoła, nie jest Bóg, ale człowiek, a raczej Człowiek. My nie jesteśmy wierni swemu Panu. To my chcemy być Panami – "będziesz jak Bóg".
    Straszne echo z przegranej pychą, walki w raju! Wszystko straciło swój pierwotny kształt i sens, i to bardzo "pomaga" w tym pięknym gniciu. Kościół już nie jest tym samym Kościołem, pasterze – pasterzami, szkoły – szkołami. Dzieci nie należą już do rodziców, dewiacje są głoszone normalnością, a głoszenie normalności i moralności jest karalne. Szkoły z nazwy jedynie katolickie, sprzedane za srebrniki, uczą pisać i czytać, czasami nawet tabliczki mnożenia, ale nie przekazują i nie wymagają życia według zasad naszej wiary i moralności. Promują zboczenia, muszą, bo ktoś wziął pieniądze. Nasze dzieci są niszczone! Dochodzi już do takich absurdów, diabeł jest tak bezczelny, o czym niedawno przeczytałem, że jakaś szkoła KATOLICKA w Montrealu otrzymała sądowy zakaz nauki religii katolickiej! I co? I nic.
    Wstyd i hańba dla nas, katolików, szczególnie dla tych z Montrealu, że nie podnieśli wielkiego i stanowczego larum przeciwko tej decyzji, w obronie swojej szkoły, swoich dzieci, swojej wiary.

    "Więcej otrzymaliście, więcej od was będzie wymagane", dlatego, jeżeli nic nie zrobili w tej sprawie szczególnie zobowiązani do tego biskupi, to jeszcze większa hańba i kara dla tych biblijnych "niemych psów" (Iz 56, 10–11).
    Stróże jego są wszyscy ślepi, niczego nie widzą. Oni wszyscy to nieme psy, niezdolne do szczekania, marzą sennie, wylegują się, lubią drzemać.
    A tam będzie płacz i zgrzytanie zębów (Mt 13, 41).

    Sytuacja jest tragiczna. Na naszych oczach spełniają się złowieszcze warunki odpowiedzi na pełne obaw i wątpliwości, ale i nadziei, pytanie Jezusa Chrystusa – Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie jeszcze wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 18, 8).
    Wiary coraz mniej, niemal powszechna apostazja, władca tego świata triumfuje, więc może ponowne przyjście Chrystusa coraz bliższe? Nikt z nas tego nie wie, ale powinniśmy pamiętać, że gdy przyjdzie, to i sprawiedliwego Sądu nam nami dokona.
    Ipody nie będą przydatne.

    Przyszło nam żyć w czasach wielkiego pomieszania. Dla każdego może to być inny przykład. Jest ich bardzo wiele, ja wymienię tylko dwa, które mną wstrząsnęły i zachwiały wiarę, że jest coś stałego, jak skała.
    Pierwszy, to tzw. Asyż, gdzie praktycznie uznano Jezusa Chrystusa za zbyt "słabego", aby zapewnił Pokój na ziemi, i zaproszono tam wszelkich heretyków i liderów wszelkich możliwych wyznań, sekt i czarnej magii, aby "wspomogli" Chrystusa, aby modlili się o ten Pokój do swoich bogów, palili kadzidła, bili pokłony czołem o ziemię, zarzynali koguty w ofierze tym bałwanom. Brak słów. Na katolickich ołtarzach, w katolickich kościołach. Zgroza! Przyszło trzęsienie ziemi w Asyżu.

    Drugi, to rezygnacja Ojca św. Benedykta XVI z tronu Piotrowego, z powodów zdrowotnych. Jak Prezes Spółki. W roku wiary. Zgroza! CHYBA że są inne powody, o których się nam nie mówi.
    Przyszły błyskawice nad Bazylikę św. Piotra. Co jeszcze przyjdzie? Quo vadis Domine? Jakie znaczenie może mieć zdrowie, ból lub zmęczenie dla św. Piotra?

    Żadne. Cierpienie przyjęte z wiarą jest łaską i kto jak kto, ale Papież nie powinien jej odrzucać, nie może, bez dania zgorszenia. Z krzyża się nie schodzi. Nie może być (a tak się robi) jednocześnie nazywane "miłością do Kościoła", to co robił Jan Paweł II – już nie chodził, nie mówił, ale pozostawał Papieżem, i to co zrobił Benedykt XVI – chodzi, mądrze i głęboko mówi, ale "abdykował". Bo albo nie mówimy o tym samym Kościele, albo o tej samej miłości.

    W którą prawdę ja mam wierzyć, czy są może dwie prawdy?
    Kolejne pomieszanie. Nie ma nic stałego. Nie ma skały. Tak, był osamotniony, ale nie powinien nas zostawiać. Był bezsilny, ale nie powinien rezygnować z walki. Dlaczego, Ojcze Święty?

    Już są głosy, że teraz potrzebny jest Papież, który się bardziej otworzy na "współczesny" świat, na związki "partnerskie", na antykoncepcję, na, a jakże, kapłaństwo kobiet i to, o co się najbardziej martwią niektórzy w trosce o "biednych" księży – na zniesienie celibatu. I już prawie będziemy nowocześni, a droga do piekła jeszcze szersza.
    To dlatego był osamotniony i bezsilny, że Sobór Watykański II, mroczne masońskie siły, jakie tam się dostały, pozbawił Papieży realnej władzy. Wprowadził kolegialność, Krajowe Rady Episkopatu, ekumenizm, a nawet "nową" Mszę św., a przecież "stara", wyrosła z Tradycji, z ustanowienia Ducha św. i Papieża św. Piusa V, miała pozostać na wsze czasy niezmieniona.
    (Msza Św. Trydencka, Bulla "Quo Primum Tempore", 14 lipca 1570)

    Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną.
    Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić, niech wie, iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.
    Gniew Boga Wszechmogącego – jest już, czy dopiero nadejdzie? Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia" zalegającą miejsce święte... będzie wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata. (Mt 24, 15–22) Kościół zatruty modernizmem. I nastąpi koniec.
    "Roma locuta, causa finita" – Rzym przemówił, sprawa zamknięta – już nie istnieje.
    Tu się zaczyna i kończy problem. Dwa przykłady.

    Benedykt XVI pokazuje i zaleca, żeby przyjmować Ciało Chrystusa na kolanach i do ust, jak Boga, ale pokażcie mi kościół w Mississaudze, Toronto, Ontario... gdzie proboszcz jest posłuszny Papieżowi. Wystarczy Jego zdjęcie na ścianie i posłuszeństwo, nieposłusznemu Biskupowi. Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie.

    To dlatego Episkopat Polski wie lepiej niż Jezus Chrystus, czy Jego Intronizacja na Króla Polski będzie jedynym ratunkiem dla Polski, dla świata, czy nic nie zmieni w tym, nie przepraszam za wyrażenie, szambie, w jakim się znaleźliśmy i toniemy. My, nasze dzieci i nasze wnuki.
    To dlatego za to odpowiemy, za zdradę, za nasze milczenie. "Nieme psy", to my.

    Któryś za nas cierpiał rany,
    Jezu Chryste,
    zmiłuj się nad nami.
    Laudetur Iesus Christus! Pochwalony Jezus Chrystus!

    wtorek, 21 maja 2013

    Kaputt - cdn


    Ostatnie lata euro

    Kategorie: Recenzje   | Maj 6, 2013  SEE
    W dobie płynących z mainstreamowych mediów socjalistycznych, lewackich bzdur, prorokujących świetlaną przyszłość ich zboczonych unioeuropejskich idei, warto sięgać, jak za komuny sowieckiej, po literaturę „drugiego obiegu”. Proponuję dzisiaj książkę niemieckiego publicysty ekonomicznego, doradcy finansowego i analityka międzynarodowych rynków walutowych oraz rynków metali szlachetnych dr. Bruno Banduleta, zatytułowaną przyjaźnie dla realistów ekonomicznych „Ostatnie lata euro” (z podtytułem: „Raport o walucie, której nie chcieli Niemcy”). Pozycja ta została wydana w 2011 roku przez Wydawnictwo „Wektory”.
    Wbrew tytułowi książki, dr B. Bandulet oprócz opisu upadku waluty euro, szczególnie widocznemu w tych latach, opisuje sam proces utworzenia euro i oszukanie niemieckich obywateli przez polityków likwidujących tak dobrą walutę, jaką była niemiecka marka. O nieudacznictwie polityków świadczy najlepiej to, że pomiędzy 1 stycznia 2002 roku, a dniem obecnym euro unii monetarnej stało się poprzez kryzys w Grecji, Portugalii, Hiszpanii, Irlandii, Cyprze walutą prawie wirtualną, opartą na unii długów i transferów. Kwoty zadłużeń państw, o których obecnie mowa stają się dla zwykłych obywateli czymś tak niewyobrażalnym, że nie potrafią oni przeciwstawić się tej debilnej polityce pseudoekonomistów. My, po doświadczeniach z realnym socjalizmem w komunie sowieckiej wiemy, że musi się to skończyć krachem, takim czy innym, np. gospodarczym.
    Zacytujmy dr. B. Banduleta:
    „Obywatele, podatnicy i inwestorzy muszą we własnym interesie zrozumieć wreszcie, że wartość informacyjna oficjalnych wypowiedzi i oświadczeń oraz ilość zawartej w nich prawdy z reguły oscylują w okolicy zera. [...]„
    W jaki sposób zakończy się konieczna, przy tak olbrzymich fikcyjnie (bez pokrycia), wydrukowanych pieniądzach, konwersja długów wspomnianych wyżej państw (a także pozostałych), trudno powiedzieć i przewidzieć, ale wg mnie jedno jest pewne, najwięcej stracą ludzie na dole drabinki socjalnospołecznej. Śmieszne, bo to oni utrzymują w tej parademokracji złodziei u władzy. Niestety, poprzez wspomnianą na początku lewacką propagandę nie zdają sobie z tego nawet sprawy.
    Co w takim razie robić?
    Dr B. Bandulet nieśmiało zaleca w praktyce:
    „[...] nie ulegać iluzji pieniądza. To, co się liczy, to nie nominalny przyrost portfela, lecz realny, czyli po odliczeniu inflacji. [...]
    [...] pamiętać, że bank nie jest naszym przyjacielem. Ale należy koniecznie dodać, że państwo również nim nie jest. Największe zagrożenie dla własności płynie w naszych czasach ze strony państwa. Politycy kłamią i oszukują. Są specjalistami w tej dziedzinie – zdobywania i utrzymania władzy. Wyjątki potwierdzają regułę. [...]
    [...] unikać modnych trendów; zważać, by portfel był przejrzysty i złożony z prostych, zwyczajnych elementów, takich jak płynne środki, akcje, obligacje, złoto i nieruchomości. Omijać z daleka certyfikaty, derywaty i długi, bo na nich zarabia przede wszystkim bank.”
    Lekturę tej książki nie dedykuję p. premierowi D. Tuskowi, zresztą nie dedykuję jej żadnemu z szefów partii „bandy czworga” (które to partie wspólnymi siłami wepchnęły nas do czerwonej dziury UE (ZSRE), a obecnie na siłę chcą jak najszybciej zlikwidować polską złotówkę!), ani także p. prezydentowi Zb. Podrazie z Dąbrowy Górniczej wraz z jego doradcami, bo i tak nic z tego nie chwycą.

    Ksut * agentura.ru


    Jak zlikwidować agenturę i wygrać!!!

    SEE

    W ostatnim moim wpisie padały pytania jak zlikwidować agenturę ?

    Odpowiedź jest prosta UJAWNIĆ !!!
    Należy jednakże postawić pytanie kto zacz ta agentura czyli zdiagnozować przeciwnika . A więc zaczynajmy …. Agent wpływa na konkretne decyzje polityczne , gospodarcze , administracyjne i informacyjne .Na podejmowane uchwały , ustawy i rozwiązania gospodarcze .Agent wpływa na sposób myślenia i działania ludzi.Agent tworzy także stowarzyszenia , partie , koterie w określonym celu aby rozbić to co mogłoby zagrozić jemu i jego mocodawcom . Agent prowokuje po to by jego zwierzchnicy wyciągnęli dla siebie korzyści i zrealizowali cele . Agent także podejmuje dyskusje i próbuje zasiać swoją idee .Agent rzuca oszczerstwa , kalumnie by zniszczyć przeciwnika . Agent chce sterować tłumami .
    Wszystkie postacie agentury występują w Polsce . Od 1945 roku gdy to polskojęzyczni działając w imieniu Moskwy zabijali Polaków i fałszowali wybory .Od 1945 roku trwa walka z kościołem , Bogiem, rodziną i wartościami wyznawanymi przez Polaków .Od 45 roku do władzy dopuszczono celowo chamów z czworaków i pastuchów którzy byli idealnym materiałem na kaPO obozowe PRL .Dlatego Ci wszyscy ludzie których korzenie tkwią w tamtym systemie winni być odsunięci od sprawowania jakichkolwiek funkcji politycznych , administracyjnych , społecznych itd. Kolejna grupa agentów to agenci medialni .Ci wpływają na rząd dusz zaszczepiając ideologie śmierci pod postacią nowych trendów i europejskości .
    Kruszenie twardych postaw konserwatywnych jest ich zadaniem .Stąd bierze się propaganda homoseksualna , lesbijska , ośmieszanie polskich bohaterów i najważniejsze to wmawianie narodowi że są nieudacznikami .Że nasze powstania są warte funta kłaków bo zawsze nas zabijają. Od zawsze twierdze że sowieci opanowali media i cały czas trwa WOJNA INFORMACYJNA. Wojna informacyjna to główne narzędzie do osłabiania ducha i deprawacji pokoleń. Dlatego takie ostre ataki na Telewizje Republika.
    Pozwolę sobie jednak coś dodać w sprawie gości których TV Republika zaprasza.To syndrom Wildsteina którego w swoim czasie Pan Kaczyński delegował do pracy w Telewizji Polskiej . Ten pluralizm i demokracja spowodowały to że wyrzucano stamtąd naszych dziennikarzy bo wróg tak dziękuje za okazaną słabość.
    Drogi Panie Bronisławie pan sobie da spokój z ta demokracją informacyjna i nie zaprasza wrogów , tych możemy posłuchać w polsacie i WSI24 .Niech pan przedstawia Polaków z ich marzeniami , poglądami , oczekiwaniami . Niech pan promuje PIS i ruchy prawicowe . Niech Pan nagłaśnia sprawę Polski i Polaków .
    W wojnie informacyjnej nie ma miejsca na pluralizm .TU JEST TWARDA WALKA O UMYSŁY POLAKÓW .
    Śmiercią cywilną każdego agenta jest ujawnienie jego działalności .jawny nie stanowi żadnej wartości dla mocodawców .To dotyczy agentury tajnej w administracji państwa .

    Moim zdaniem najważniejsi SA jednakże agenci usytuowani jako agenci wpływu i tu są dwa fronty .Pierwszy to polityczny , drugi zaś medialny .
    Smoleńsk ujawnił i jednych i drugich dlatego wielokrotnie dziękowałem agenturze że się przedstawiła .W chwilach takich jak Smoleńsk ci wszyscy którzy działają przeciwko wyjaśnieniu Smoleńska należą do agentury .Wielu z was się uśmiechnie ale takie są fakty .
    W polityce nie ma przypadków tu nic nie dzieje się bez przyczyny i postawienia celów .Oczywiście zdarzają się POżyteczni idioci ale i oni mają swoje zadania do wykonania .Tych widać jako trolli na NB wmawiających nam że mamy czerpać z zachodu , że jesteśmy nieudacznikami tzw . siewcy beznadziejności sytuacji i bezsensu działania .Tych samych spacyfikujemy co wielokrotnie udowodniliśmy na różnych portalach internetowych .ja działałem na Onecie razem z 367 naszymi i osiągnęliśmy spory sukces. Onet już zlikwidował kluby , potem Nicki i obecnie jest to tylko portal do plucia na prawice .
    Nie myślcie państwo że chcę ich zabijać to nie da efektu który mamy osiągnąć a wprost przeciwnie przylepią nam łatkę morderców .
    ICH PO PROSTU TRZEBA UJAWNIC I ODSUNĄĆ ZE WSZYSTKICH STANOWISK .
    Wracając do obecnej sytuacji obserwuję bardzo niepokojące zjawisko .Agenturze udaje się podzielić prawicę . O Rydzyk wpisuję się w kampanię rozczłonkowania Obozu Patriotycznego .Chwała panu Sakiewiczowi za wyciągniętą rękę do O.Rydzyka . Jeśli ta dłon zostanie odrzucona to ja zadam Ojcu kilka niewygodnych pytań które słuchacze RM zadają teraz TW republika .
    Co zaś tyczy Dudy to moim zdaniem jest to agent wpływu który hamuje gniew ludzi pracy . Po owocach ich poznacie no i poznajemy . Obóz Patriotyczny to cała prawica a wiec Ci co łączą zasługują na nasz szacunek i poparcie Ci zaś którzy dzielą zasługują na odrzucenie .
    Tytaniczną prace wykonuje obecnie PIS i Obóz Patriotyczny i chwała im za to . Mówiąc krótko kto nie z nami ten przeciw nam .Tu nie ma sentymentów ani rozczulania .Solidarność chce iść swoją droga ? Niech idzie. Telewizja Trwam nie chce naszego poparcia? Niech idzie swoją droga .
    Niech będzie ciągle tylko 6 milionów to i tak ODZYSKAMY Polskę .Bo nam są potrzebni ludzie którzy nie zdradzą nas przy pierwszej lepszej okazji tak jak to uczynili ludzie z PJN czy Solidarnej Polski .Lecz rzeczą najważniejszą jest gdy już odzyskamy Polskę likwidacja AGENTURY poprzez jej ujawnienie i odsunięcie od działań na szkodę Polski . 3MAJCIE się ciepło i nie dajcie zwariować bo wiele się będzie działo w najbliższych tygodniach .

    A teraz coś dla ducha pół żartem pół serio


    ŁYSIEJĄCA AGENTURA






    tylko to i tak nic nie POmoże


    tylko skończy się tak



    APPENDIX.

    20.05.2013.
    Merkel ma akta „Oscara” vel D.Tuska

    [umieszczam – dla informacji...  Kiedy prawda zostanie ujawniona w pełni? MD]

    by Kazimierz Maciejewski on 10 Maj 2013  wzzw

    Bardzo wiele czasu i materiałów poświecili dziennikarze na temat osławionego agenta STASI, wschodnioniemieckiej odmiany SB. Agenta o pseudonimie OSCAR który największe szkody uczynił w Gdańskiej Solidarności i porównywać go można tylko do znanych agentów SB Olechowskiego , Myszka oraz Bolka .

    Nazwisko jakie pada w związku z agentem STASI i SB to oczywiście Donald Tusk, nikt nie jest w stanie przedstawić jakichkolwiek dowodów na piśmie, ale każdy pytany aparatczyk STASI z byłej NRD czy wysocy oficerowie SB z czasów PRL mówią wprost OSCAR to D.Tusk.
    Czy to sprawa ostrego konfliktu na linii socjalistów francuskich z obecnym rządem Niemiec , czy raczej zmiana kursu polityki uni europejskiej, nie jest to do końca jasne, ale zaczyna się demontaż układu Angeli Merkel.
    Ukazanie się w bardzo szybkim tempie książki Ralfa Georga Reutha i Günthera Lachmanna wywołało burze w Niemczech.
    Książka ta dotyczy życia i działalności Angeli Merkel w NRD i odsłania nieznane , a raczej utajnione dotychczas czarne strony życiorysu obecnej kanclerz Niemiec.
     
    Wir können belegen, dass Angela Merkel dem DDR-System näher war als bislang bekannt. Während ihrer Tätigkeit an der Akademie der Wissenschaften der DDR war sie an ihrem ­Institut Funktionärin, beispielsweise von 1981 an als FDJ-Sekretärin für Agitation und Propaganda, was sie bis heute bestreitet. Außerdem saß sie in der Betriebsgewerkschafts-Leitung.“ …
    tłumaczenie:
    Jesteśmy w stanie udowodnić ze Angela Merkel systemowi NRD była znacznie bliższa aniżeli dotychczas jest nam to znane.
    Podczas swych zajęć na akademii nauk w dawnej NRD była funkcjonariuszką partii i tak w roku 1981 dla przykładu była szefem wydziału agitacji i propagandy FDJ oraz członkiem władz komisji zakładowej tejże uczelni.
    Wolfgang Schnur oraz Lothar de Maizière, wysoko postawieni działacze byłej NRD byli nie tylko opiekunami ale także osobami prowadzącymi Angele Merkel. Pod koniec bytu NRD byli tymi którzy tworzyli we wschodnich Niemczech oddziały zachodnioniemieckiej partii CDU.
    Autorzy książki zapewniają ze są w posiadaniu licznej dokumentacji potwierdzającej wcześniejsze życie pani kanclerz i są gotowi skonfrontować fakty z Angelą Merkel.
    Co na to pani kanclerz ?
    …Was sagt die Kanzlerin?
    „Das wollten wir natürlich von ihr wissen. Aber Angela Merkel ließ uns durch ihren Regierungssprecher mitteilen, Sie habe keine Zeit zur Beantwortung unserer Fragen.“
    Tłumaczenie:
    …to także chcielibyśmy wiedzieć. 
    Niestety pani kanclerz powiadomiła nas przez swego rzecznika prasowego że nie ma czasu na odpowiedzi….
    Wygląda na to że model zwany okrągły stół nie był przygotowany tylko dla Polski lecz dla całego układu warszawskiego a wszelkie akta wszelkich służb służą obecnie do sterowania polityką nie tylko w Polsce.
    Spektakularna akcja z wdzieraniem się obywateli byłej NRD do budynków STASI i niszczenie akt, była równie dobrze wyreżyserowana jak egzekucja rumuńskiego dyktatora Ceausescu.
    Chwilowo OSCAR jest bezpieczny, ale musi pamiętać ze w polityce nie ma żartów i spadają nie tylko samoloty, ale także łby zdrajców.
    Miroslaw Mrozewski • salon24.pl


    APPENDIX.

    sobota, 18 maja 2013

    Czyn polskiej Armii z Kresów - Monte Cassino 1944



    2 Korpus Polski
    Godlo 2 KPol 2.svg
    Odznaka 2 Korpusu.JPG
    Naszywka i odznaka 2 Korpusu
    Historia
    Państwo  Polska
    Sformowanie 21 lipca 1943
    Rozformowanie 1947
    Tradycje
    Rodowód Armia Andersa, Armia Polska na Wschodzie
    Dowódcy
    Pierwszy gen. broni Władysław Anders
    Ostatni gen. dyw. Zygmunt Bohusz-Szyszko
    Działania zbrojne
    II wojna światowa (bitwa o Monte Cassino)
    Organizacja
    Podporządkowanie 9 Armia (1943), 8 Armia (1944-1945)
    Skład Ordre de Bataille 2 Korpusu Polskiego
    http://images.sklepy24.pl/80760436/720686/medium/droga-na-monte-cassino-w-swietle-dokumentow-sztabowych.jpg..

    Bitwa o Monte Cassino

    Od 11 do 29 maja 2. Korpus uczestniczył w czwartej bitwie o przełamanie Linii Gustawa. Jego zadanie polegało na zdobyciu górskich umocnień między Cassino i Passo Corno.
    Information icon.svg Osobny artykuł: Bitwa o Monte Cassino.
    Gen. Anders do wszystkich żołnierzy korpusu wydał "Rozkaz Przed Bitwą"[1]

    Quote-alpha.png
    Żołnierze ! Kochani moi Bracia i Dzieci !Nadeszła chwila bitwy. Długo czekaliśmy na tę chwilę odwetu i zemsty nad odwiecznym naszym wrogiem. Obok nas walczyć będą dywizje brytyjskie, amerykańskie, kanadyjskie, nowozelandzkie walczyć będą Francuzi, Włosi oraz dywizje hinduskie. Zadanie, które nam przypadło zasławi na cały świat imię żołnierza polskiego. W chwilach tych będą z nami myśli i serca całego narodu, podtrzymywać nas będą duchy poległych naszych towarzyszy broni. Niech LEW mieszka w Waszych sercach! Żołnierze! - za bandycką napaść Niemców na POLSKĘ, za rozbiór POLSKI wraz z bolszewikami, za tysiące zrujnowanych miast i wsi, za morderstwa i katowanie setek tysięcy naszych sióstr i braci, za miliony Polaków, jako niewolników wywiezionych do Niemiec, za niedolę i nieszczęście Kraju, za nasze cierpienia i tułaczkę. Z wiarą w sprawiedliwość Opatrzności Boskiej idziemy naprzód ze świętym hasłem w sercach naszych : "BÓG! HONOR i OJCZYZNA!" Dziś nadeszła dla nas godzina krwawego odwetu. Tej godziny długo czekaliśmy, oczekuje jej umęczony KRAJ NASZ i Polacy rozsiani po całym świecie. A więc, Żołnierze do czynu! - Do broni!- I w łeb lub serce PAL!' Dowódca 2 Korpusu
    W. Anders, gen.
    M Cassino 7.png
    Dowódca korpusu zdecydował się wykonać główne uderzenie, nie jak dotychczas od strony Cassino wzdłuż drogi na Piedimonte i Rzym, lecz od strony doliny Rapido, w kierunku południowo-zachodnim. Pomocnicze uderzenie po osi drogi Nr 6 wykonywał brytyjski 13 Korpus.
    W nocy z 11 na 12 maja nastąpiło ogniowe przygotowanie natarcia. Wykonywało je dziesięć pułków artylerii liczących 224 działa[a], ponadto 20 dział artylerii przeciwlotniczej, działa przeciwpancerne i czołgowe. Artyleria sprzymierzonych wsparła natarcie czterema pułkami artylerii i lotnictwem. Po zakończeniu APN uderzyła piechota. 3 Dywizji Strzelców Karpackich z 12 Pułkiem Ułanów Podolskich nacierała na kierunku wzgórza 593 i wzdłuż Gardzieli, na Massa Albaneta, a 5 Kresowa Dywizja Piechoty przez Widmo na San Angelo. Bataliony 5 Kresowej DP zdobyły Widmo i walczyły o San Angelo. Poniosły jednak dotkliwe straty. Uporczywe niemieckie kontrataki i uderzenia ogniowe na wzgórza spowodowały, że straty w poszczególnych pododdziałach sięgały 40-70% stanu osobowego. Z 12 na 13 maja Polacy wycofali się na pozycje wyjściowe.

    Polski hejnalista na ruinach klasztoru Monte Cassino
    W dniach 13-16 maja prowadzono działania lokalne i rozpoznawcze. 1 szwadron 1 pułku ułanów krechowieckich wykonał uderzenie przez wąwóz Gardziel na południowe stoki Widma - umożliwiając saperom rozminowanie. Utrzymując następnie wąwóz pod ogniem uniemożliwił nieprzyjacielowi powtórne jego zaminowanie.
    17 maja, po zreorganizowaniu i uzupełnieniu oddziałów, natarcie wznowiono. 5 Kresowa DP otrzymała zadanie opanowania grzbietu San Angelo i wzgórza 574, a 3 Dywizja Strzelców Karpackich zdobycia wzgórz 593, 569 i 476, a w zadaniu dalszym - opanowanie Massa Albaneta.
    Na odcinku 5 Dywizji zgrupowaniem uderzeniowym dowodził zastępca dowódcy 5 KDP płk Klemens Rudnicki. Zdobyło ono Widmo, a następnie małe San Angelo i nawiązało walkę o duże San Angelo. Tu wprowadzono odwody. Do walki wszedł 13 batalion strzelców i grupa majora Smrokowskiego.
    Na odcinku 3 Dywizji natarciem dowodził dowódca 2 Brygady SK płk Roman Szymański. Atakowano wzgórze 593 i Albanetę. W Gardzieli, na wysokości wzgórza Widmo działał szwadron 4 pułku pancernego. Walki trwały również w nocy. Około 10:00 patrole 12 Pułku Ułanów Podolskich, a potem 5 batalion strzelców karpackich, opanowały klasztor. Na ruinach klasztoru zatknięto polską, a później również i brytyjską flagę. 24 maja grupa "Bob"[b], zdobyła Piedimonte, a 25 maja 15 pułk ułanów opanował Monte Cairo. Droga na Rzym została otwarta.
    W bitwie o Monte Cassino i Piedimonte poległo 860 (w tym 72 oficerów) żołnierzy, 2822 zostało rannych (w tym 204 oficerów), a 97 zaginęło (w tym 5 oficerów)[2]. Ranni byli umieszczani w szpitalu wojennym w Casamassima, którym kierował płk Tadeusz Sokołowski. Polegli żołnierze spoczywają na cmentarzu polskim u stóp wzgórza klasztornego.

    piątek, 17 maja 2013

    Przebudzenie. P r a w d a.

    ..
    SEE  Pod hasłem “Praca w Polsce dla Polaków” kilkaset osób przeszło w środę w pierwszomajowym pochodzie zorganizowanym przez środowisko Autonomicznych Nacjonalistów. Podczas pochodu ulicami Warszawy skandowali m.in. hasło: “Praca, wolność, nacjonalizm” .

    Pochód wyruszył tuż po godz. 14.30 z placu Na Rozdrożu, sprzed pomnika Romana Dmowskiego, i przeszedł Al. Ujazdowskimi, Nowym Światem, Al. Jerozolimskimi, ul. Marszałkowską do placu Konstytucji. Cały przemarsz zabezpieczali policjanci; ulice były wyłączone z ruchu.

    Z powodu głośno skandowanych haseł pochód budził zainteresowanie licznych przechodniów i turystów.

    Uczestnicy nieśli flagi: czarne, narodowe, z symbolami krzyża celtyckiego oraz zielone z symbolami Obozu Narodowo-Radykalnego. Trzymali też transparenty i banery z hasłami “Wolni, socjalni, narodowi”, “Sport, Zdrowie, Nacjonalizm – przeciwko chorym wartościom”, “Jedyną drogą nacjonalizm! Uderz, uderz w kapitalizm”.

    Skandowali też hasła: “Nadchodzą, nadchodzą nacjonaliści”, “Opór, opór, narodowy opór”. Pojawiały się też hasła antyrządowe np. “Rząd na bruk, bruk na rząd”, “Polska to my, a nie Donald i jego psy”, a także związane z pracą i zatrudnieniem: “Stop zatrudnieniu śmieciowemu”, “Praca, wolność nacjonalizm”, “Godna płaca, godne życie”. Nacjonaliści wyrażali też sprzeciw wobec Unii Europejskiej skandując: ” Unia Europejska – to banda złodziejska” oraz “Złoty tak, euro nie”.

    Pochód zakończył się na placu Konstytucji, gdzie organizatorzy w krótkim przemówieniu zaznaczyli, że celem organizowanej przez Autonomicznych Nacjonalistów demonstracji jest wyrażenie sprzeciwu wobec obecnej władzy. Zwrócili uwagę, że jest to także forma podziękowania i wyrażenia szacunku wobec wszystkich ludzi pracy.

    - Praca w Polsce dla Polaków – to hasło pierwszomajowego pochodu, ale to także krzyk rozpaczy tysięcy ludzi w Polsce. Umowy śmieciowe, niskie płace, brak szacunku dla pracowników – to codzienność wielu z nas – mówił jeden z organizatorów.

    Podkreślił, że “nacjonalizm to nie tylko pamięć o bohaterach, ale solidaryzm społeczny w najczystszej postaci”. “Sprzeciwiamy się Unii Europejskiej, wprowadzeniu euro, a tym samy jesteśmy przeciwko wzrostowi cen” – mówił na zakończenie.

    W marszu wzięli udział m.in. przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego.
    Artykuł pochodzi z kategorii: Polska
    Przejdź na początek artykułu

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-pierwszomajowy-pochod-nacjonalistow,nId,962455?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other
    ________________________________  APPENDIX.

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/8875-prof-kiezun-w-rekordowym-tempie-rosnie-mocarstwowosc-niemiec-ktore-juz-sa-4-potega-swiata-i-sciagaja-najlepszych-specjalistow

    "Kocham Murzynów, są sympatyczni, mili, ale mają jedną wadę – brakuje im zmysłu do systematycznej pracy. Kultura afrykańska zrodziła się nie z pracy, a z zabawy. W Burundi są np. lasy bananów, z których można zrobić zupę, piwo czy chleb. Jeszcze w latach 30. po ulicach Bużumbury biegały daniele, wystarczyło z łuku strzelić, nie trzeba było pracować. Mieszkańcy wyżywali się w zabawie i to zostało do dziś. Uroczystości zaręczyn i ślubu trwają wiele dni.
    Tymczasem Polska dysponowała kadrą wykwalifikowanych inżynierów i robotników. Wedle źródeł amerykańskich, w 1980 roku znajdowała się na 12. miejscu jeśli chodzi o wielkość produkcji. Pojawia się więc kolejna fantastyczna okazja dla światowego kapitału zdobycia atrakcyjnego rynku. I rusza George Soros. To jeden z 10 najbogatszych ludzi na świecie, dorobił się na spekulacjach giełdowych.
    Polska jest otwartym krajem, w którym znaczna część młodszej kadry przywódczej przebywała w USA na stypendiach. Jest wielu Cimoszewiczów, Kwaśniewskich, Rosatich, Balcerowiczów. Leszek Balcerowicz uzyskał tytuł MBA na Saint John's University. Decyzja - zaczynamy w Polsce. Wielki reprezentant światowego kapitału George Soros przyjeżdża w maju '88. Spotyka się z Rakowskim i Jaruzelskim. Natychmiast tworzy za miliony Fundację Batorego stawiając jako cele: otwarte społeczeństwo i otwarty rynek. Niedługo później NBP tworzy 9 banków komercyjnych z partyjnym kierownictwem. Zaczyna się I etap tworzenia tzw. przedsiębiorstw nomenklaturowych. Soros opracowuje program w oparciu o tzw. konsensus waszyngtoński. Zakłada on otwarcie granic, możliwość dużego importu i jak najdalej idącą prywatyzację. Bazuje na koncepcji neoliberalizmu Miltona Friedmana, absolutyzującą wolny rynek, w której państwo nie ma nic do gadania. Soros sprowadza Sachsa, który jest finansowany przez Fundację Batorego.
    - Sachs spotyka się ze strategami Solidarności.
    - W maju '89 roku idzie do Geremka. Geremek przyznaje, że nie ma zielonego pojęcia o ekonomii. Jadą do Kuronia na Żoliborz. Kuroń nie zna angielskiego, więc zapraszają Liptona, który pracuje w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, a jednocześnie w redakcji „Gazety Wyborczej". Kuroń powtarza, że wszystko na pewno wyjdzie i poleca Sachsowi opracowanie programu. Jadą do „Gazety Wyborczej", gdzie jest komputer i do rana Lipton z Sachsem opracowują program. Biegną do Michnika, który też wyznaje, że nie ma zielonego pojęcia o ekonomii. Ale decyduje się napisać artykuł: „Wasz prezydent, nasz premier" i zobowiązać rząd do realizacji programu. Nie odkrywam niczego nowego. Wszystko jest w książce Jeffreya Sachsa: „Koniec z nędzą. Zadanie dla naszego pokolenia". Później Sachs spotyka się z OKP w sejmie...

    - ...większość posłów też nie ma wiedzy ekonomicznej...
    - Aleksander Małachowski przyznał później: „Byliśmy jak barany". Powstaje pytanie: kto ma realizować tę koncepcję? Jako pierwszy brany jest pod uwagę Trzeciakowski, który odmawia. Nie zgadzają się także Józefiak i Szymański. Wtedy Stefan Bratkowski stawia moją kandydaturę. Ja jestem w Burundi, gdzie nie ma ambasady, dlatego dzwoni ambasador z Kenii, ale nie umie sprecyzować o jaką propozycję chodzi. Brakowało mi roku do zakończenia realizacji 10-letniego programu, stąd odmawiam. Wtedy Kuczyński ni stąd, ni zowąd łapie Balcerowicza. (...) W tym czasie OKP tworzy komisję do stworzenia programu gospodarczego pod przewodnictwem prof. Janusza Beksiaka. I wtedy Mazowiecki stawia sprawę na ostrzu noża – albo oni, albo my. Zostaje Balcerowicz.
    - Dlaczego inni nie chcieli jej realizować?
    - Bo poza zdławieniem inflacji, skutkowała zniszczeniem państwowych przedsiębiorstw, likwidacją PGR-ów, masowym bezrobociem, a jednocześnie zalewem importu – importowaliśmy wówczas nawet spinki do włosów i makulaturę.
    Przyjeżdżam wtedy do Polski i widzę mleko francuskie na półkach. Kuzynka mówi mi, że jest propaganda, by nie kupować polskiego mleka, bo rzekomo butelki myje się proszkiem IXI. Pytam o „Mazowszankę", którą zawsze lubiłem. Okazuje się, że nie ma. Można za to nabyć niemieckie wody mineralne. Chcę kupić krem do golenia Polleny. A trzeba pamiętać, że Szwedzi specjalnie przyjeżdżali do Polski po wódkę i polskie kosmetyki. Polleny też nie ma, jest Colgate. W końcu ekspedientka znajduje Pollenę w magazynie. Widzę, że jest trzy razy tańsza.
     Kobieta tłumaczy, że bardziej opłaca jej się sprzedawać droższy towar, więc polskiego nie wystawia. Krótko mówiąc, rozpoczyna się świadoma likwidacja konkurencji. 
    Siemens kupuje polski ZWUT, który dysponuje wówczas monopolem na telefony w Związku Radzieckim. Niemcy dają pracownikom dziewięciomiesięczną odprawę. Wszyscy są zadowoleni. Po czym burzą budynek, całą aparaturę przenoszą do Niemiec i przejmują wszystkie relacje z Rosją. Likwiduje się „Kasprzaka", produkcję układów scalonych, diod, tranzystorów, a nawet naszego wynalazku, niebieskiego lasera. Wykupuje się polskie cementownie, cukrownie, zakłady przemysłu bawełnianego, świetną wytwórnię papieru w Kwidzyniu.
     A my uzyskane pieniądze „przejadamy".
    - Największy skandal to jednak sprawa Narodowych Funduszy Inwestycyjnych.
    - Kupiłem wtedy świadectwo NFI za 20 zł, wychodzę z banku i zatrzymuje mnie mężczyzna oferując za nie 140 zł. Okazało się, że posiadacz 35 proc. akcji miał prawo do podejmowania decyzji sprzedaży. NFI tworzyło ponad 500 najlepszych przedsiębiorstw. Wszystkie upadły albo zostały za grosze sprzedane. I potem te świadectwa były po 5 zł. Toczyły się procesy, m. in. Janusza Lewandowskiego, zakończony w zeszłym roku uniewinnieniem. Wszyscy porobili kariery, a Balcerowicz dostał Order Orła Białego i był kandydatem do Nagrody Nobla. To nie do wiary!
    - Polska oddała banki, a sektor energetyczny przejmują firmy narodowe innych państw, np. szwedzki Vatenfall.
    - Wcześniej TP SA przejął państwowy France Telecom. Podobnie działo się w Afryce. Wszystkie towary eksportowane z Europy albo Ameryki były bez porównania droższe. Kupiłem w Afryce volkswagena za 15 tys. dolarów, przyjechałem do Berlina, patrzę – kosztuje tylko 8 tys.
    Teraz także ceny artykułów przemysłowych są w Polsce dużo wyższe, zaś płace nieporównywalnie niższe. Na tym polega interes firm zagranicznych. Gdyby płace, żądaniem związków zawodowych, doprowadzono do poziomu wynagrodzeń za granicą, to koncerny przeniosłyby się do Rumunii, Bułgarii, na Białoruś, do Chin, a nawet do Afryki. Przecież Ford zlikwidował fabrykę pod Warszawą i otworzył ją w St. Petersburgu.
    - Czy podobnie rekolonizowano inne kraje, które wychodziły z komunizmu?
    - Tak, tę koncepcję zrealizowano w całej Europie Środkowej.
    - Jak ocenia Pan aktualną sytuację Polski?- Jest tragiczna. Suma długu państwa i długu prywatnego przekracza poziom dochodu narodowego. A dług rośnie, bo całe te 20 lat mamy ujemny bilans w handlu zagranicznym. Żyjemy wedle filozofii sformułowanej przez premiera Tuska – „tu i teraz". Nie ma żadnego planu strategicznego." 

    APPENDIX II.

    Teoria Spiskowa
    - Historia o Tobie samym

    Źródło: Wojciech Mazurkiewicz
    libertarianin.org

    Starożytni znawcy Tao,
    nie oświecali ludu,
    lecz go ogłupiali.
    Trud w rządzeniu ludem,
    wynika z tego, że lud dużo wie” (Lao-tsy).

    Niech ci, którzy czytają ten wiersz, rozważą jego treść,
    Niech pospólstwo i niewykształceni zostawią go w spokoju,
    Wszyscy oni – głupi astrologowie i barbarzyńcy – niech trzymają się z daleka,
    Ten, który czyni inne rzeczy, niech będzie kapłanem rytu” (Nostradamus).

    Złamaliśmy prawo, ale nigdy nie mieliśmy wątpliwości. Ale teraz gdy idziemy przez las, uczymy się wątpić” (Ayn Rand).

    W teorię spiskową nie wierzy nikt o zdrowych zmysłach. Teoria spiskowa to domena obłąkanych umysłów. Maniacy, irracjonaliści, świry, szaleńcy, dzieci, fanatycy religijni – niech oni się tym zajmują. Ja jestem poważnym umysłem. Mam rodzinę, wykształcenie, dobrą pracę, duży dom, szybki samochód. Stoję twardo na ziemi. Wiem, jak zbudowany jest Wszechświat, znam odpowiedź na każde pytanie, rozumiem system. Nie wierzę w nic, stawiam na fakty. Mam dyplom i trzy litery przed nazwiskiem. Otrzymałem edukację, otrzymałem prawidłowy światopogląd, a codziennie wieczorem otrzymuję świeże wiadomości zza szklanego ekranu. Tak! Wiem co się na świecie dzieje. Poważni dziennikarze w wygładzonych fryzurach, mądrzy specjaliści w drogich garniturach, uśmiechnięte prezenterki z wyciętym dekoltem. Profesjonalne zdjęcia, perfekcyjna polszczyzna, same dobre rady. Opinie ekspertów. Oni już zadbają o to, żeby żyło nam się dostatnio, wiedzą co i jak. Ten świat nie zginie pod ich przywództwem, oni go poprowadzą.
    Wszystko jest tu takie proste i łatwe! Mamy opiekę socjalną, mamy darmową edukacją, mamy wgląd do wszystkich informacji. Policja sprawuje pieczę na naszym bezpieczeństwem, potężna armia broni naszych granic, a kamery na ulicy pilnują, aby nikomu nic się nie stało. Wszędzie jest nadzór, każda informacja jest zapisywana, nic tutaj nie ginie. Ład i porządek, po prostu – wszystko pod KONTROLĄ! Cóż za piękny, bezpieczny i bezstresowy świat. Wystarczy przestrzegać prawa i płacić podatki. Oni się wszystkim zajmą, a ja? Ja mogę korzystać z życia!

    Mój sąsiad to kretyn. Nie ogląda telewizji, nie słucha radia, nie czyta gazet i jeździ jakimś rozklekotanych gratem. Sprzedaje jabłka w warzywniaku i zarabia marny tysiąc miesięcznie, ledwo wiąże koniec z końcem. Co z tego, że kiedyś ukończył z wyróżnieniem informatykę na renomowanej uczelni. Przecież nikt nie przyjmie takiego świra, co na rozmowę kwalifikacyjną w korporacji medialnej przychodzi w trampkach i koszulce z napisem: „Telewizja kłamie!”. Albo na pierwszej randce z dziewczyną rzuca jej podejrzenie, że jest tajną agentką GRU, która chce wykraść jego sekrety. On nawet nie może normalnie SMS-a napisać – kontaktuje się z jemu podobnymi świrami przy pomocy tajnego kodu, który sam opracował, gdyż twierdzi, że wszystkie rozmowy mogą być podsłuchiwane. Nawet jeśli, to co z tego? Mnie mogą podsłuchiwać, ja jestem porządnym obywatelem i nie mam nic do ukrycia. Ale on rzeczywiście mógłby mięć problem, gdyby policja zobaczyła o czym on dyskutuje, zaraz by go wzięli na spytki. A może nawet zamknęli wśród czubków? W klinikach pewnie już takich pełno. Ale ten debil nie chce wziąć nawet głupiej tabletki na uspokojenie, twierdzi, że nie da się truć kartelom farmaceutycznym. Zamiast tego żre czosnek i mleko z miodem. I jakieś nie przetestowane zioła, ponoć lecznicze, których importu mądra Unia zabroniła (jak można sprzedawać coś, co nie została przebadane? To może być niebezpieczne!) Ale on sobie to na czarno załatwia. Jak mnie wkurzy, to go sypnę.
    Aaa, ten down nie posiada nawet konta na facebooku ani na żadnym innym serwisie społecznościowym. W którym wieku on żyje? Jak można sobie bez tego radzić, nic dziwnego, że jego życie towarzyskie kuleje. Że niby magazynują nasze dane, że je wykorzystują, że służby specjalne nas inwigilują? Trzeba było nie wychylać się z szeregu, nie miałby takiego problemu. Gość musi mieć nie po kolei w głowie i tyle.

    I jeszcze te jego bezsensowne majaczenia na prawo i lewo. Jakieś UFO, reptilianie, smugi chemiczne, NWO, Rockefeller, Bilderberd, Komisja Trójstronna, Trójkąt Bermudzki, HARP, Mędrcy Syjonu, masoni, Iluminaci, dzieci indygo, sataniści, New Age, Kennedy, syndykaty… terroryzm, Czaszki i Piszczele, Bush, masowa kontrola umysłów, zagłada 90% ludzkości… podatek katastralny, Daniken, projekt Blue Beam, Leonardo da Vinci, naziści… co on tam jeszcze pierdolił? A, było tego trochę, ma całą stertę książek o tym głupotach… samolot Aurora, Roswell, strefa 51, fałszywe flagi, eksperyment Filadelfia, czarne wołgi, czarne helikoptery… andinia, waluta amero, ludzie w czerni, ludzie cienie… (ciekawe czym się różnią jedni od drugich?) … Atlantyda, ziemia Mu, Lemuria, annunaki, marsjańska twarz, lądowanie na Księżycu, że niby fałszywe… o byłbym zapomniał, 9/11, jakim trzeba być idiotą, aby twierdzić, że rząd amerykański wymordował swoich własnych obywateli? Rząd? Demokratycznie wybrana, zaprzysiężona władza? Swoich… własnych… obywateli? To jakaś paranoja, takich powinno się zamykać w zakładać psychiatrycznych, to jakiś faszyzm, oni są niebezpieczni dla społeczeństwa. Przecież w telewizji wyraźnie pokazali jak było, czego on jeszcze chce? Że na YouTube znalazł jakiś filmik, gdzie jakiś świr ma jakieś wątpliwości? A po co sobie tym głowę zawracać? Wiadomo przecież, że wszystkie te amatorskie filmiki to rasistowska albo antysemicka, albo homofobiczna, a może szowinistyczna, seksistowska, antyfeministyczna, antygenderowska, antyekologiczna, antyeuropejska, antydemokratyczna, antyamerykańska, antypapuonowogwinejska, antyterrorystyczna… czy tam rusofobiczna, islamofobiczna, feminofobiczna, zoofobiczna, filofobiczna, fobiofobiczna, heksakosjoiheksekontaheksafobiczna PROPAGANDA! Jacy ci ludzie są naiwni, jak łatwo dają się zmanipulować w tym Internecie. Dziwne, że władza nie zrobiła jeszcze porządku z tymi przeklętymi światłowodami. Jak to tak, żeby każda bzdura swobodnie sobie krążyła po świecie i żeby każdy maniak mógł pisać co mu się tylko zrodziło w tym chorym umyśle? Kiedyś poddawano takiego zabiegowi lobotomii – jedno szybkie ciach i z gościa robiła się jarzyna do końca życia. I bardzo dobrze, przynajmniej nie truł już więcej tych głupot i nie mącić w głowie młodzieży. Przecież ich mogą czytać moje dzieci! A jeśli to jacyś pedofile, albo inni zboczeńcy? Dlaczego nikt tego nie kontroluje, nie sprawdza i nie cenzura? Powinien być jakiś porządek, jak można była pozwolić na taki bałagan? Miejmy nadzieję, że wielka nadzieja Ameryki, pan Barack Hussein Obama II, razem z wielką nadzieją Europy, panem José Manuel Durão Barroso zrobią i z tym porządek. Uporządkowali już przecież tyle rzeczy na tym chaotycznym świecie, zjednoczyli tylu ludzi i narodów, wprowadzili pokój na Wschodzie, uporali się z terroryzmem, zapewnili bezpieczeństwo na lotniskach, walczą z biedą, nierównością i dyskryminacją… to i z Internetem dadzą sobie radę. Bo jak nie, no to przecież każdy taki pedofil będzie sobie mógł tam bezkarnie grasować i pisać o tych… o tych… co tak jeszcze było? O tej całej zatrutej żywności, wodzie i powietrzu, o pieniądzu fidurcjalnym (co za nienowocześni zacofańcy mogą żądać przywrócenia standardu złota? Przecież to dobre dla barbarzyńców!), o FED, o podatkach, o bankierach, o łamaniu amerykańskiej konstytucja, która jest już taka przeterminowana i nie idzie z duchem czasu – przecież ten kapitalistyczny świstek papieru hamuje piękny marsz Ameryki ku powszechnej równości!
    Eeeeh, Boże, który nie istniejesz, widzisz i nie robisz nic. Za karę w ciebie nie wierzę, nawet mnie nie próbuj przekonywać do swojego istnienia. Możesz nawet stanąć przede mną, ja należę do I-N-T-L-I-G-E-N-C-J-I, a inteligencja jest zbyt inteligentna, żeby wierzyć w ten nieinteligentny, nielogiczny, nieracjonalny (i faszystowski oczywiście), religijny bełkot. Dobry dla niewykształconego motłochu. Albo mojego sąsiada. W każdym razie, skoro już nie istniejesz, to pokaraj ten cały ciemnogród i przyspiesz globalny marsz ludzkości ku nowej erze. Niech wyginą wszyscy ci zacofańcy, niech zatriumfuje rozum, nauka i technologia. Wkraczamy w nowe czasy, czasy powszechnego dobrobytu, gdzie każdy pomaga każdemu, gdzie zabiera się silniejszym a daje słabszym, gdzie wszyscy wspólnie pracują dla wspólnego dobra, aby żyło się dostatniej i świat był pięknym, przyjaznym miejscem. Ale najpierw… najpierw trzeba się pozbyć tego idioty, który idzie w moja stronę. Czego znowu? Szczepionki, epidemie i napęd antygrawitacyjny? A może Lady Gaga i Justin Bieber, w końcu to pedały i marionetki Illuminati!

    - Witaj Panie Slave, drogi sąsiedzie, piękna dziś pogoda, prawda? – zagadnął mnie najbardziej pasjonującym i najczęściej rozważanym tematem do rozmów, czyli problematyką meteorologiczną.
    - Piękna, bo nie ma smug chemicznych na niebie, czy piękna, bo jest w miarę chłodno w sierpniu i możesz triumfalnie głosić że: „Globalne ocieplenie to największy szwindel XXI wieku”, co, panie nawiedzony?
    - Ależ mogą panu pokazać mnóstwo opinii poważnych naukowców, którzy podważają dogmat o tym, że to wina człowieka…
    - Dobra, dobra, nie truj mi tu już swoich niepoprawnych bzdur! Wielki naukowiec i noblista Al Gore bezsprzecznie udowodnił czyja to jest wina. A na szczycie w Rio mądrzy ekolodzy podali rozwiązali, których ty – tu przerwałem na chwilę, żeby spojrzeć mu w oczy – kapitalistyczna świnio, nie chcesz zaakceptować ani zrozumieć. Planeta jest brudna, przeludniona, cierpi i należy jej pomóc. Potrzebny nam zrównoważony rozwój i ścisła kontrola zatruwającej świat gospodarki. Należy walczyć z przeludnieniem, rozdawać kondomy, edukować dzieci… – pomyślałem o czym jeszcze mówili socjaliści z Rio. – O! Opodatkować kierowców, lepiej żeby ludzie jeździli pociągami i komunikacją miejską. Mniej spalin i większe wpływy do budżetu. Albo niech się przesiądą na rower, przynajmniej schudną trochę, nie trzeba będzie tyle wydawać na służbę zdrowia. Należy budować mniej autostrad, a te pieniądze inwestować w środki transportu publicznego. I zwiększyć dystrybucję dóbr. Odebrać bogatym, to co mają nadmiar i za te pieniądze walczyć o ratowanie klimatu. A jak odbierze się bogatym, to będą mieli, wredni kapitaliści, mniej pieniędzy do inwestowania. Nie będzie wolnej przedsiębiorczości, to będzie mniej trucicieli. Wspaniałe, prawdą? Odbierajmy przedsiębiorcom, centralizujmy, budujmy przyjazne państwo. Pewna niemiecka socjalistka postulowała, żeby wprowadzić stu procentowy podatek dochodowy dla tych, co zarabiają powyżej czterdziestu tysięcy euro miesięczne. Genialne prawda? Na co komu tyle kasy, pieniądze szczęścia nie dają. Powinny leżeć w banku centralnym i tam być mądrze gospodarzone.
    - Ale czy Ty naprawdę w to wierzysz, że może istnieć taka centralna władza? Że ci ludzie będą przestrzegać zasad, wolności, praw naturalnych i…
    - Praw naturalnych? A co ty, dzikus jesteś? Mamy nowoczesną kartę praw człowieka, demokratycznie przegłosowaną w ONZ. Skoro ją napisali, to będą i jej przestrzegać. Mamy jeszcze traktaty, zgromadzenia publiczne, mamy demokrację, która jest najwspanialszym ustrojem jaki kiedykolwiek wymyślono… mielibyśmy też wspaniałą europejską konstytucję, gdyby naćpani trawą Holendrzy jej nie odrzucili… Na szczęście mamy chociaż Traktat Lizboński, nasz mężny Parlament nie dał się zastraszyć terrorowi irlandzkiemu i wszystko zrobił tak jak było w planie. A Irlandia dostała solidną nauczkę za te fanaberie, poprosiła o drugą szansę i odkupiła swoje grzechy. Wszystko idzie ku wspaniałej przyszłości!
    - Ale nie dostrzegasz tego, że jak zgromadzimy w jednym miejscu całą władzę, wszystkie te pieniądze, media, ludzkie umysły, to może w końcu sięgnąć po to ktoś o brudnych dłoniach? Skąd może mieć pewność, że za tym wszystkim nie stoi jakaś niebezpieczna klika, mafia, gang, ludzie cienie, którzy zakulisowo kierują tym wszystkim? Co, jeśli okażemy się masą niewolników w rękach kilkunastu bogatych i inteligentnych ludzi?
    Jeśli władza jest do wzięcia, to prędzej czy później ktoś po nią sięga, nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak się nie stało i teraz.
    - Ale nic też nie wskazuje na to, że tak ma być. Ja wierzę w dowody, więc proszę, udowodnij mi to. Bez dowodu, twoja wiara nic dla mnie nie znaczy. Ty po prostu wierzysz w to, w co chcesz wierzyć, dostrzegasz to co podsuwa ci twoja wyobraźnia i nie zdajesz sobie sprawy, że to tylko halucynacja, sen, marzenie, a może raczej koszmar. Jak można wierzyć w całą tą piramidę irracjonalnych popłuczyn?
    - Nie wierzę we wszystko…
    - Nie? To po co ci w domu książki na temat UFO, astrologii, sekt i jakich innych, pseudonaukowych „mondrości”?
    - To, że o czymś czytam, nie znaczy jeszcze, że się z tym zgadzam. Staram się po prostu dużo wiedzieć, myśleć, analizować. Szukać prawdy i odrzucać kłamstwo. Pytać, badać, gromadzić, filtrować informację, obrzucać plew i zbierać ziarno. Tak naprawdę nie wierzę w większość rzeczy o których czytam. Ale tym bardziej nie wierzę też w to, co mówią w TV, co piszą w prasie codziennej, podręcznikach akademickich, czego uczą w szkole. Nie wierzę ekspertom, politykom, demagogom, rewolucjonistom, pokojowcom, żadnym postępowcom; ani lewicy, ani prawicy. Próbuję tylko zbierać dane i tworzyć z nich spójny obraz rzeczywistości. Im więcej wiem, tym bardziej klarowny jest ten obraz.
    - Ty to musisz mieć niezły chaos w tej swojej zakręconej łepetynie… To w co ty w takim razie wierzysz?
    - Teorie spiskowe dzielę na trzy kategorie, w zależności od stopnia ich realności. Do pierwszej weźmy te najbardziej szalone, dziwaczne, ekstrawaganckie, awangardowe, oryginalne – zwyczajnie trudne do uwierzenia, nawet dla najbardziej otwartego umysłu. To może być teoria płaskiej Ziemi, według której nasza planeta nie jest kulą (geoidą gwoli ścisłości), a my od czasów Ptolemeusza byliśmy oszukiwani; albo teoria pustej Ziemi – glob jest wydrążony, ma dziury wejściowe na biegunach, a wewnątrz życie prowadzi obca rasa, która być może zakulisowo rządzi światem; dalej mamy reptilian Davida Icke, czyli tezę, że władcy największych państw (Bush, królowa Elżbieta, Putin, Merkel itd.) to jaszczury z kosmosu, które przybrały ludzką postać, aby wyniszczyć naszą cywilizację; mamy jeszcze teorię podziemnych baz ufo, projekt Cheops, scjentologiczny mit o Xenu, Hitler żyje, zombie produkowane przez Stalina na Syberii, żywe mumie w Japonii, Żydzi zatopili Titanica, a druga wojna światowa nigdy nie miała miejsca. Gdzieś nawet czytałem o pomyśle, że państwo Stany Zjednoczone w ogóle nie istnieje, zostało wymyślone przez media, aby ludzie wiedzieli, że istnieje mocarstwo trzymające pieczę nad światem. Według zwolenników nieistnienia Jankesów, ludzie, którzy chcą się dostać do Ameryki są usypiani na pokładzie samolotu, a następnie dokonuje się na ich mózgu manipulacji mającej na celu wszczepienie fałszywych wspomnień. Nie doczytałem jak w świetle tej hipotezy tłumaczy się istnieje amerykańskich samochodów, raperów, hamburgerów, korporacji, Myszki Miki czy kryzysu finansowego.
    W każdym razie, teorie te mają swój urok, warto się z nimi zapoznać, ale autorów najprawdopodobniej zwyczajnie poniosła fantazja. Lub też uznali, że w ten sposób da się łatwo zarobić, taki Icke wydał już kilkanaście książek, a na jego wykłady ludzie walą drzwiami i oknami, choć przyznam, że retor z niego wyśmienity, a pomijając opowieści o gadzinach, zdarza mu się mówić całkiem ciekawe rzeczy.
    Ale weźmy teraz drugą kategorię. Do niej wrzucam wszystkie wymysły, które mają coś na rzeczy, ale brakuje przekonujących dowodów, aby w nie uwierzyć. Autorzy z reguły poprzestają na zadaniu ciekawego pytanie (a dlaczego tak? A skąd to się wzięło? A kto za tym stoi? A co, jeśli to nieprawda?), ale nie potrafią znaleźć przekonywującej odpowiedzi. Mają tylko jakieś przesłanki, strzępki dowodów, mdłe relacje świadków, same hipotezy i swój własny umysł, który próbuje za wszelką cenę połączyć skromne dane w jedną, logiczną całość. Tutaj weźmy np. chemtrails, czyli tezę, że jesteśmy zatruwani przez smugi kondensacyjne z samolotów – są filmy, zdjęcia, opinie pilotów, udokumentowane przypadki z historii, zasłyszane dialogi, które mówią, że coś w tym może być. Albo całą konspirację o Nowym Porządku Świata – tu jest bardzo bogata dokumentacja. Dalej można nadmienić spiski syjonistyczne, masońskie, satanistyczne, wszelkie tezy o manipulacji telewizyjnej, o projekcie HARP, atak na Word Trade Center, śmierć Kennedy’ego, masowa kontrola umysłu, różne gierki służb specjalnych, marionetkowi terroryści (vide Al Kaida) czy niejasne przyczyny przystąpienia Ameryki do II wojny światowej… Jest też kwestia antysemityzmu czy prawdy o Holokauście, ale o tym bardzo trudno głośno rozmawiać… Niemal we wszystkim jest trochę prawdy, są jakieś wskazówki, ale mimo to cały czas błądzimy. Jednak warto szukać, badać i pytać. To mnie najbardziej pochłania.
    - No dobra, ale gdzie te dowody?
    - Przecież mówię, ze nie ma dowodów, są tylko sugestie, przesłanki, to jest jak rozwiązywanie łamigłówki.
    - Bez dowodów można to wszystko o kant dupy rozbić, wszyscy wy, „tropiciele spisków”, cierpicie na prześladowczą manię szukania sensacji, chcecie, żeby cokolwiek się działo wokół, chcecie być wyjątkowi – nosiciele prawdy tłamszeni przez system. Macie zbyt dużo wolnego czasu, bo nie prowadzicie normalnego trybu życia, jak każdy porządny obywatel. Ja to wszystkie wrzucą do pierwszej kategorii; zamach WTC dokonany przez Amerykanów na samych sobie to taka samo bzdura jak ci reptilianie. Niby dlaczego miałbym wierzyć w cokolwiek?
    - Większość ludzi…
    - Większość ludzi to debile, a ci co twierdzą, że większość to debile, to najwięksi z nich. Fajny bon-mot mi wyszedł?
    - Ciekawy. Widzisz, samodzielne myślenie nie jest wcale takie trudne, wystarczy tylko chcieć.
    - Ty chcesz i ci nie wychodzi. Dlaczego mam wierzyć w cokolwiek, jakikolwiek spisek?
    - Bo historia jest usiana spiskami! Nie chodzi o wiarę, chodzi o drążenie, o kojarzenie faktów. O szukanie prawdy i przyczyny, celu i sensu. Fakt, że nie ma dowodów, nie znaczy, że nie trzeba ich szukać. Nie ma dowodów na istnienie Boga, ale ludzie – tak teiści jak i ateiści – zastanawiają się nad jego istnieniem. Dzięki temu rozwinęła się filozofia, teologia, religia i sztuka. Nie wiemy jak powstał Wszechświat, ale szukamy odpowiedzi. Mamy jakieś niewielkie poszlaki i na ich podstawie próbujemy stworzyć spójną teorię wszystkiego. To samo można robić z każdą inną rzeczą. I powinno się robić. Większość ludzie – wcale nie debili – jak słyszy termin „teoria spiskowa” krzywi się z obrzydzenia i wyśmiania. Bo teoria spiskowa to w ich mniemaniu coś fantastycznego, oderwanego od rzeczywistości. Ale jaka jest przyczyna takiego myślenia? Przecież spiski były, są i będą; cała historia jest pisana spiskiem. Wojny, zdrady, skandale, rewolucje, przewroty – wszędzie u źródła krył się spisek. Rewolucja francuska, spisek prochowy, zamachy na Napoleona, bolszewicy. Na litość, nawet Jezusa zamordowano w wyniku spisku! Tego nikt nie neguje, bo to są fakty historyczne. Ale teraz? Nie, teraz wszystko jest w porządku. Nikt nie szepta, nie ugaduje się, nie spotyka po ciemku. Odkąd ludzie mają telewizję, wydaje im się, że wszystko jest jasne i klarowne. Bzdury!
    Pozwól, ze zacytuję ci Murraya Rothbarda, wybitnego ekonomistę wolnorynkowego, zignorowanego przez mainstream za swoje wolnościowe, antypaństwowe i logiczne do bólu poglądy oraz szczerzą i ostrą krytykę wobec wszystkiego, co mijało się z prawdą. Rothbard pisze: „Zdarza się, że ktoś podejmuje się krytycznej analizy dotyczącej tego, kim są ludzie u władzy, starając się przy tym przeniknąć ich interesy polityczne i ekonomiczne. Związani z establishmentem liberałowie i konserwatyści (a często i libertarianie) określają te starania
    mianem „spiskowej teorii dziejów”, „paranoi”, „determinizmu ekonomicznego”, a nawet„marksizmu”. Te oszczercze etykietki przykleja się każdemu, kto dokonuje takiej analizy, bez względu na to, w której części spektrum poglądów ekonomicznych się on znajduje.”
    I jeszcze dalej, Rothbard: „Nic wiec dziwnego, że realistyczne analizy spisków tworzą „ekstremiści” znajdujący się poza głównym nurtem. Wszakże w żywotnym interesie aparatu państwa leży, aby utrzymać jego społeczną legitymizację czy nawet uświęcenie – a w tym celu politycy i cała biurokracja musza być uważani za swego rodzaju ponadnaturalne siły służące wyłącznie bliżej nieokreślonemu „dobru publicznemu””.
    Potrzeba ci jeszcze czegoś? Nawet jeśli 90% teorii spiskowych to bzdury, to czy nie warto wyjść z ignorancji i poświęcić się dla tych pozostałych 10%, poświęcić się dla prawdy?
    - Wiesz, to wcale nie jest takie proste, trzeba…
    - To jest bardzo proste, trzeba zacząć myśleć, być sceptycznym wobec tego co wokół i otworzyć umysł na niektóre sprawy.
    - Ja przecież cały czas jestem bardzo sceptyczny! Wobec tego, co próbujesz mi wmówić.
    - A powinieneś być sceptyczny wobec wszystkiego!
    - Eeeh, Rothbard to szalony anarchista i co gorsza – kapitalista. Wyjątkowo dziwaczne połączenie. Jaka jest trzecia kategoria?
    - Wszystko to, co jest pewne, udowodnione i niemal oczywiste dla każdego, kto o tym słyszał, ale mimo to mało kto o tym wie, albo mało kto w to wierzy. Fakty, które z różnych powodów są wyśmiewane, odrzucane, przemilczane przez media.
    Na przykład to, że Amerykanie dodają w niektórych stanach litu do wody, który może niekorzystnie wpływać na ludzki iloraz inteligencji, powodować otępienie i zmniejszać skłonność do buntu; uzasadniają te działania uspokajającym działaniem litu, co ma zmniejszać liczbę samobójstw. Albo problem obowiązkowych szczepień – dowiedzione jest, że niektóre szczepionki zabierają szkodliwe substancja (np. rtęć), a w niektórych rejonach, zwłaszcza w USA, mogły się przyczynić do zwiększonej umieralności czy zachorowalności (autyzm, choroby psychoneurologiczne, opóźnienia rozwojowe, upośledzenia umysłowe, astma, cukrzyca) wśród dzieci. Mimo to, ludzi, którzy domagają się liberalizacji szczepień, bądź sieję wątpliwości wśród rodziców, ma się za nawiedzonych oszołomów, a nawet uważa, za niebezpiecznych dla społeczeństwa – pseudonaukowców, jak wykazywał Richard Dawkins w którymś ze swoich „racjonalistycznych” programów.
    Mamy jeszcze spisek żarówkowy, walkę z ziołolecznictwem i medycyną naturalną, chorobę wściekłych krów, czy epidemię ptasiej bądź świńskiej grypy, gdzie zostało przemilczane mnóstwo faktów, aby wywołać wśród ludzi panikę i aby ci się bezmyślnie szczepili, co napędzało przemysł farmaceutyczny i pozwalało załatwiać interesy polityczne. Albo właśnie globalne ocieplenie, miliardy euro i dolarów są marnotrawione na walkę z czymś, wobec czego cała masa poważnych naukowców ma istotne wątpliwości. A ile karier politycznych powstało dzięki temu! Albo system INDECT, po cichu wprowadzany, ma za zadanie w inteligentny sposób zbierać i analizować informację na temat wszystkiego co się rusza, całej aktywności na ulicy i w Internecie. Komputer sam będzie kojarzył dane na temat konkretnej osoby i w razie czego informował szybko policję – biorąc pod uwagę rosnącą liczbę kamer oraz obfitość informacji, które pozostawiamy po sobie w sieci, zwłaszcza w serwisach społecznościowych, jest to narzędzie totalnej inwigilacji. Zresztą, ci co mówili o ACTA, SOPA, PIPA, czy innych wynalazkach uderzających w wolność Internetu, też byli kiedyś uważani za w gorącej wodzie kąpanych. Ciekawe, że niektóre „spiskowe” serwisy podawały te informacje już w dwa lata przez masowymi protestami na ulicach. Większość ludzi obudziła się dopiero tydzień przed.
    Weźmy do tego jeszcze grupę Bildenberg i Komisję Trójstronną – ich istnienie jest przecież oczywiste. Czy to nie dziwne, że wszyscy najbardziej wpływowi ludzie świata, miliarderzy i władcy, należą do tych samych „klubów” i spotykają się regularnie, za zamkniętymi drzwiami, nie wpuszczając dziennikarzy, nie relacjonując, nie informując opinii publicznej ani jednym słowem. Łamiąc przy tym prawo, gdyż głową państw nie wolno dogadywać się bez obecności świadków, każda taka debata powinna być podana do informacji publicznej. Dlaczego media milczą? Czemu nikt sobie nie zada pytania: co oni tam robią? Piją kawę i gadają o futbolu? Czy tylko „maniacy” od teorii spiskowych mają się tym zajmować? Czy fakt, że kogoś to niepokoi i chce wiedzieć co się za tym kryje, czyni go „paranoikiem” i „mącicielem”? Co w tym złego, że ludzie chcą wiedzieć co robią ci, którzy nimi rządzą? Jakie interesy załatwiają i jakimi motywami się kierują. Przecież to dotyczy nas wszystkich. A do tego jeszcze ta groźba chipów RFID, ostatnio je też zaliczam do trzeciej kategorii.
    - Ci.. czego?
    - Chipów RFID. Miniaturowy nadajnik, wielkości dwóch ziaren ryżu, na którym można zapisać dowolne dane i komunikować się z nim na odległość. Technologia znana i lubiana, używamy tego na co dzień przy znakowaniu produktów, znakowaniu zwierząt, w halach i magazynach, także w dowodach osobistych i paszportach, przynajmniej w niektórych krajach.
    - Więc w czym problem?
    - Że oni chcą nam to wszczepiać pod skórę. Albo raczej doprowadzą do tego, że sami sobie wszczepimy…
    - Znakować ludzi tak, jak teraz znakuje się zwierzęta?
    - Dokładnie tak, słuszna uwaga.
    - Ale powiedziałeś, że te chipy są już w dowodach osobistych i paszportach. W dodatku prawie każdy ma już telefon komórkowy, który praktycznie działa na podobnych zasadach. Komputerek noszony zawsze przy sobie, z którym można się komunikować i w każdej chwili namierzyć. Po co jeszcze wszczepiać pod skórę?
    - Bo w tedy będą mieli już nad każdym całkowitą kontrolę. Będą wiedzieli co, gdzie i kiedy robisz. Żaden ruch nie zostanie niezauważony. W dodatku, taki chip mógłby pełnić rolę karty kredytowej. Wszystkie pieniądze by tam były zapisane, bez niego nie mógłbyś dokonać żadnej transakcji. Z czasem tradycyjny pieniądz może zostać wycofany, zastąpi się go cyfrowych, który będzie tylko w tych chipach i w komputerze centralnym. Komputer będzie wszystko zapisywać, sprawdzał i ratyfikował. Więc nawet jeśli posiadanie chipa nie będzie obowiązkowe, to w praktyce i tak każdy będzie musiał go mieć, bo inaczej nie będzie mógł normalnie funkcjonować w społeczeństwie, tak jak teraz bez dowody osobistego czy telefony, a wtedy…
    - A wtedy zniknie czarny rynek! Nie będzie nielegalnych transakcji, nie będzie mafii, prostytucji, narkotyków, handlu bronią, alkoholem, papierosami, nie będzie finansowych przekrętów ani korupcja. Wszystko będzie pod kontrolą! A skoro mówisz, że te chipy mogą śledzić każdy nasz ruch, to każdy przestępca zostanie natychmiast złapany! Zapanuje pokój, ład i porządek, podoba mi się to! Czemu miałbym nie nosić czegoś takiego w swojej ręce, skoro nie planuję robić żadnych przekrętów? To by mnie identyfikowało, czułbym się bezpieczny, niech bandziory się boją. A Ty, czemu się to nie podoba? Może sam kombinujesz coś na boku i boisz się, że zostanie to wykryte, co?
    - Bo widzisz, sęk w tym, że ja jestem człowiekiem, a dla mojego człowieczeństwa…
    - Niezbędna jest wygoda! Powiedziałeś, że będą tam zapisane wszystkie pieniądze, taka podręczna czy raczej podskórna karta kredytowa. Nie będę musiał nosić ze sobą opasłego portfela, plastikowych dokumentów, różnych aktówek, bo wszystko będzie w tym ziarenku ryżu. I nie będę się musiał martwić, że zostanę okradziony. Kiedy oni to wprowadzają? Co jeszcze potrafi to cudeńko?
    - Może przechowywać dane na temat choroby, niezbędne dla służb ratowniczych. Może poinformować policję w razie niebezpieczeństwa i ułatwić namierzenie, tak samo karetkę, może monitorować stan organizmu, informować służby porządkowe na lotniskach…
    - I Ty tego nie chcesz??!! Toż to genialny wynalazek. Jak tylko to wejdzie w obieg, ludzie rzucą się, żeby to zdobyć. Będą prosić i płacić, żeby dostać takiego wygodnego chipa.
    - Wiem.
    - A takie średniowiecze jak ty może sobie stać z boku i się przyglądać. Świat należy do nowoczesnych technologii. Młodzież to zrozumie.
    - To też wiem. Według brytyjskich badań, w tej chwili co dwudziesty dorosły i co dziesiąty nastolatek chce mieć chipa pod skórą. Skąd taka dwukrotna przepaść? To idzie wykładniczo, w następnym pokoleniu będzie co piąty, potem co drugi, a potem już tylko niedobitki będą się wzbraniać przed „zachipowaniem”.
    - Takie jak ty. Tylko po co? Czy tak nie będzie lepiej? Trzeba iść z duchem czasu. Z roku na rok ludzie stają się coraz doskonalszymi istotami. Więcej wiedzą, mają większą władzę na światem, dłużej żyją. Czemu nie udoskonalić swojego ciała, nie ułatwić sobie życia, skoro to tylko możliwe? Dzięki temu wynalazkowi możemy się stać kolektywem wyższych istot, inteligentnych, połączonych ze sobą, w pełnej interakcji z systemem. Ludzie i nowoczesna technologia razem. Jedność wszystkich ze wszystkim. Taka idea nazywa się transhumanizmem. Pomyśl, ile moglibyśmy razem osiągnąć z tymi chipami i innymi „częściami uzupełniającymi” w naszych ciałach i naszych mózgach.
    - A czy taki człowiek dalej będzie człowiekiem? Gdzie jest granica naszego człowieczeństwa? Co, jeśli stracimy panowanie nad naszymi własnymi ciałami, a przejmą je maszyny, bądź ludzie którzy nimi kierują?
    - A czy teraz masz kontrolę nad swoim własnym ciałem? Kontrolujesz swoje popędy, emocje i namiętności? Jesteś wstanie opanować głód, pragnienie, pociąg seksualny, potrzebę mrugania oczami? Jesteś niewolnikiem swojego ciała, mój drogi. Co za różnica, czy kontrolę nad tym i całą resztą będzie sprawował mózg, czy komputer? Karol Darwin już dawno udowodnił, że ludzie niczym nie różnią się od zwierząt. Więc równie dobrze mogą niczym nie różnić się od maszyn. Dlaczego nie przyspieszyć trochę ewolucji? My to rozumiemy i zrobimy to. Podczas gdy ty będziesz się miotał niczym zwierzę w klatce, kolejne pokolenie przeskoczy tę barierę. Ty tego nie rozumiesz, oni to zrozumieją.
    - Bo nimi manipulujecie.
    - Manipulujemy? Jak?
    - Szkoła! Telewizja, gazety młodzieżowe, banalne rozrywki, relatywizm moralny. Niszczycie rodzinę i wyśmiewacie tradycyjne wartości. Odbieracie dzieci z domu już od najmniejszego, nie pozwalacie rodzicom o niczym decydować. Większość czasu muszą przesiadywać w waszej szkole, a pozostałą część wśród mediów, którymi wy kierujecie. Sami ustanawiacie jeden słuszny program nauczania, dom rodzinny ma pełnić tylko rolę taniego hotelu, a matka i ojciec to niańki, które się muszą zatroszczyć o jedzenie, picie, sranie i ubranie. I niech nie przekazują żadnych rad, wartości, nakazów ani zakazów – oni się nie znają, najlepiej niech się w ogóle nie odzywają. To wy jesteście specjalistami, wy prezentujecie swoją wizję państwa, władzy, seksu, historii, nauki i obyczajowości. Wy decydujecie o tym, co jest dobre a co złe i czego wolno, a czego nie. O czym myśleć i czego się wystrzegać. Macie pod sobą cały rząd dusz i władzę nad nim. Lepicie ich umysły hurtowo, niczym odlewy gipsowe. Niszczycie rodzinę!
    - Niszczymy rodzinę…
    - Matki i ojca przez cały dzień nie ma w domu, bo w stworzonym przez was systemie oboje muszą pracować przez cały etat. Kobiety czują się „wyzwolone” i często są zmuszane odstawić rodzinę na dalszy plan, bo boją się, że zniszczy im ona kariery. Jak już ją zakładają to w późnym wieku i decydują się na tylko jedno dziecko. To idealnie pokrywa się z waszą wymarzoną depopulacją i walką z przeludnieniem. Jedno pokolenie – równa się – dwa razy mniej ludzi, dwa razy mniej problemów. A równouprawnienie kobiet… Idea może i szlachetna, ale kto ją nakręcał? Możni tego świata, znienawidzeni przez was kapitaliści. Fundacja Rockefellera sfinansowała Front Wyzwolenia Kobiet. Oni wyłożyli na to olbrzymie pieniądze, rozpropagowali w mediach. Bez tego cała akcja posuwałaby się w żółwim tempie. W wiesz w jaki sposób Nick Rockefellertłumaczyć sens swojego działania? Równość płci? Łatwiejszy dostęp kobiet do pracy, do edukacji, do wiedzy? Walka z dyskryminacją? Nic z tych rzeczy, to były dla niego głupstwa, tych, którzy wierzyli w te idee fixe uważał za idiotów. Istotne powody były dwa: opodatkowanie połowy populacji oraz – co najistotniejsze – oderwania dzieci od zapracowanych matek. Im wcześniej dziecko musiało iść do przedszkola tym lepiej, bo było więcej czasu na indoktrynację.
    A teraz? Kobiety mają już dokładnie te same prawa, w niczym nie są dyskryminowane, a mimo to, z dnia na dzień jest coraz więcej, coraz to bardziej szalonych, „nienawidzących białych heteroseksualnych mężczyzn” feministek, które ciągle o coś walczą. O co i po jaką cholerę? I kto za to wszystko płaci? Dlaczego tak bardzo zależy im na dostępie do aborcji i antykoncepcji? Czy chodzi tylko o ideę „wolnego wyboru”? Zapewne jest to tylko piękna walka o wolność, a wielkie korporacje robiące na tym biznes nie mają z tym w ogóle nic wspólnego.
    Albo weźmy tabuny homoseksualistów. Normalni, zwykli geje czy lesbijki, robią to co robią po swojemu, w niczym nikomu nie wadząc. Mogą wspólnie żyć i uprawiać swoje „rozrywki”. W wielu krajach już nawet mają takie same prawa jak cała reszta, ze ślubem i adopcją dzieci włącznie. Dlaczego więc wszędzie panuje taka moda na homoseksualizm, lansowanie zachowania, które nie przynosi społeczeństwu żadnego pożytku i jest – z punktu widzenia problematyki przetrwania gatunku – totalnie bezproduktywne? Rodzina wielodzietna to dziś obiekt wzgardy, wyśmiania i „ciemnogrodu”, za to wzorem nowoczesności jest model „dwóch dorosłych mężczyzn i zero dziecka”. Dzieciom się wmawia, że to normalne i pożądane, rodzicom każe się to akceptować, media epatują tym dookoła stawiając geja za wzór męskości, a masa pedryli lata z gołymi zadkami po ulicach i…
    - Ej, ej, ej, ej, ej, przystopuj trochę! Jesteś strasznie nietolerancyjny!
    - A cóż to jest tolerancja? Słowo pochodzi z łacińskiego słowa „tolerantia” i oznacza „wytrwałość”, „cierpliwość”. Nie oznacza „akceptacji”, „aprobaty”, „sympatii”, „lubienia”, „uwielbienia”, „powstrzymywania się od krytyki”. Tylko w ostatnich latach ten termin został tak dziwnie przemianowany; w słownikowej definicji oznacza on „postawa zgody na wyznawanie i głoszenie poglądów, z którymi się nie zgadzamy, oraz na praktykowanie sposobu życia, którego zdecydowanie nie aprobujemy”, więc w tym sensie każdy taki „homofob” jak ja jest bardzo tolerancyjny. Ale dziś wymaga się nie tylko zgadzania się, ale też chwalenia, kadzenia, uczenia się o tym, przyjmowania określonych poglądów, powstrzymywania odruchu obrzydzenia, uważania tego za „piękne” bądź „romantyczne”. Nie mogą wprost powiedzieć co mam na myśli, ani tym bardziej nie mogę uczyć tego moich dzieci, to jest grzech niewybaczalny, bo one muszę wpierw dostać prawidłowa dawkę wiedzy w szkołach, na wychowaniu do życia w rodzinie, albo na jakiś innych „tolerancyjnych” warsztatach bądź happeningach. Muszę przejść odpowiednie pranie mózgu, aby „ciemny tata rasista” przypadkiem nie namieszał im w głowie i nie zaraził wirusem swoich chorych poglądów.
    I znowu pytanie: kto ma w tym interes i komu na tym zależy? Na przykład Unia Europejska to bardzo dziwna instytucja. Wiesz, że lobby homoseksualne (Międzynarodowe Stowarzyszenie Pederastów, Lesbijek, Biseksualistów i Transseksualistów - ILGA) jest w 70 procentach finansowane przez Unię Europejską? Właśnie, z naszych pieniędzy, z podatków wszystkich państw członkowskich. Łamią tym samym prawo, bo ILGA jako organizacja pozarządowa może być finansowana tylko z darowizn lub składek członkowskich. Ale Komisja Europejska się tym nie przejmuje tylko robi swoje. Za to każdy głos krytyki jest traktowany jako przejaw homofobii. Ale teraz spytajmy, jaki to ma wszystko sens? Kogo lobbuje ILGA, jeśli nie polityków europejskich? Wynika z tego, że Unia Europejska lobbuje samą siebie! Pytanie: po co?
    Ale przyjrzyjmy się, kto rządzi Unią Europejską. Komisji Europejskiej przewodzi uwielbiany przez ciebie Jose Barroso - tak, był on w młodości komunistą, a ściślej maoistą – wyznawcą tyrana i mordercy. Człowiek, który posiadł władzę, choć lud europy nie miał na to żadnego wpływu i dalej nie ma; Parlament Europejski to chyba najbardziej antydemokratyczna instytucja rządowa na tym kontynencie. Na przykład ich „prezydent”, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Henry van Rompey. Kim on jest? Pojawił się z nikąd, nieznany wcześniej premier Belgii, nikt go nie wybierał i nie można go też w żaden sposób odwołać. A ma w swoich rękach całą Europę, 500 mln ludzi. I dziwnym trafem jest członkiem grupy Bilderberg.
    Dziwnym też trafem, liderem grupy Bilderberg, podobnie jak Komisji Trójstronnej, jest premier Włoch Mario Monti. Premier, który został narzucony Włochom po tym, jak do dymisji podał się Silvio Berlusconi. Pierwszy premier, który nie został wybrany w demokratycznych wyborach, i jest nim oczywiście lider tajemniczych, zakulisowych klubów, które teraz mogą „legalnie” rządzić jedną z najpotężniejszych gospodarek na świecie. Przypadek?
    Zresztą, nie potrzeba włoskiego „zamachu stanu”. W spotkaniach Bilderberga brali regularnie udział: kanclerz Niemiec -Angela Merkel, premier Hiszpanii - Zapatero, premier Wielkiej Brytanii – Tony Blair, królowa Holandii, włoski polityk, kilkukrotny premier - Romano Prodi, cała śmietanka, wszystkie najpotężniejsze państwa Europy. Współczesny prezydent Francji, prawie komunista Hollande, był rzecznikiem prasowym dawnego prezydenta Francji Lionela Jospina, regularnego „bilderbergowca”.
    Ale przejdźmy to USA, tam to się dopiero dzieje. Clinton, Kissinger, Brzezinski - najważniejsze figury Bilderberg i Komisji Trójstronnej. Chyba każdy prezydent Stanów Zjednoczonych należał do jakiegoś tajnego stowarzyszenie, może tylko Kennedynie. W 1961 roku powiedział: „Działa przeciwko nam, na całym świecie, monolityczny i bezlitosny spisek, który opiera się głównie na niejawnych metodach poszerzania swej strefy wpływów; na bojówkach operujących pod osłoną nocy, a nie armiach operujących w świetle dnia. Jest to system, który zaciągnął w swe szeregi ogromne zasoby ludzkie i materialne, tworząc ściśle splecioną, niezwykle wydajną maszynę, która łączy w sobie działalność wojskową, dyplomatyczną, wywiadowczą, gospodarczą, naukową i polityczną. Działania tego spisku są tajne, nigdy nie upubliczniane. Jego pomyłki są głęboko grzebane i nigdy nie przeczytacie o nich w gazetach, dysydenci zaś są skutecznie wyciszani; rachunki są tajne, żadne plotki nie wyciekają do prasy, żaden sekret nie jest ujawniany”.
    Dwa lata później dostał kulkę w łeb. A tydzień przed swoją śmiercią wydał rozkaz wykonawczy 11110, w którym emisja pieniędzy odbywałaby się przez skarb państwa, z pominięciem FEDu. Co więcej, każdy wydrukowany banknot musiał mieć pokrycie w srebrze, co odbierało Rezerwie Federalnej rzecz najważniejszą w całym przekręcie, kreowanie pieniądza z czystego powietrza! Wejście tego w życie odebrałoby całą władzę bankierom, wrócilibyśmy do starego dobrego parytety kruszcu sprzed 1913, kiedy to każdy był właścicielem swoich własnych, mających pokrycie pieniędzy i nikt nie mógł go oszukać niekontrolowanymi dodrukami czy lewymi pożyczkami. Nic z tego oczywiście nie wyszło; dekret 11110 zwyczajnie przepadł, został zignorowany, kiedy jego pomysłodawca wąchał kwiatki od spodu.
    Później już nikt do tego nie wracał, a każdy kolejny prezydent był coraz bardziej „podejrzany”. W walce o prezydencki stołek, w 2004 roku starli się George Bush i John Kerry. Dziwnym trafem, obydwaj byli kuplami ze studiów, a konkretniej: należeli to tego samego tajnego stowarzyszenia studenckiego „Czaszki i Piszczele”. W czasie kampanii prezydenckiej jakoś żaden z nich nie rozwodził się specjalne na ten temat, a wszelkie pytania kwitowali niewinnymi uśmiechami. Dziwne to bywają koleje losy, świat jest mały!
    Za to pan Obama vel „pan zmiana” vel „triumf Ameryki nad rasizmem” ma niemały problem. Pomijając fakt, że nie spełnił prawie żadnej ze swoich obietnic, z Guantanamo i wycofaniem wojsk z Iraku i Afganistanu na czele, że dostał nagrodę Nobla za ładny uśmiech i dobre chęci (to nic, że nie wyszło, zdarza się), to nawet nie wiadomo, czy jest on w ogóle Amerykaninem (z urodzenia). Najpierw nie mógł znaleźć swojego aktu urodzenia, a kiedy już go zdobył i opublikował (w pliku PDF), pojawiły się poważne zastrzeżenia co do jego autentyczności. Według śledczych z Arizony, cały plik został zmontowany na poczekaniu, jest fałszywką. Według śledczego Mike Zullo „kody numeryczne na fragmentach aktu urodzenia wskazują na to, że części te nie zostały wypełnione. Pytanie zatem skąd wzięły się tam informacje o rasie i zawodzie ojca Obamy?”, dziennikarz Aleksander Jones dodaje, że „czcionki czy tła użyte w niektórych fragmentach opublikowanego dokumentu są nieodpowiednie i nie pasują one do reszty aktu. Oznacza to, że ludzie w Białym Domu wycinali i odpowiednio wklejali fragmenty certyfikatu”.
    Do tego ojciec Obamy został określony mianem „African” (“Afrykanin”), choć w tamtych czasach wpisywano „Negro” („Murzyn”), a w rubryce „miejsce urodzenia ojca” pisze „Kenya”, chociaż w tamtych czasach Kenia nie miała jeszcze niepodległości, powinno być : „Kenya Colony” jak brytyjska kolonia.
    Jest to bardzo istotne, gdyż fakt, że Obama nie urodził się w USA, ale gdzieś indziej, prawdopodobnie w Kenii, oznacza, że nie może on być prezydentem Stanów Zjednoczonych. Być może gdzieś ktoś trzyma oryginalny akt urodzenia prezydenta i tylko czeka, żeby wyciągnąć go na światło dzienne, gdyby przypadkiem marionetka w Białym Domu nie chciała być posłuszna… Nie zanudzam cię?
    - Co? Nie, nie, bardzo ciekawe rzeczy mówisz.
    - Ale to jeszcze nie wszystko, jest coś o wiele istotniejszego, być może najważniejszego; wiesz, że…
    - Wiesz co, miło się rozmawiało, ale muszą już iść…
    - Musisz iść? Dlaczego?
    - Idę patrzeć na seks w wielkim mieście…
    - Na co?!
    - „Seks w wielkim mieście”; jest taki serial, nie mogę przegapić kolejnego odcinka, a właśnie się zaczął, pięć minut temu. No to lecę, może kiedyś dokończymy, pa! Aha, gdybyś przypadkiem miał namiary na jakiegoś sprzedawcę chipów RFID, to daj mi znać!