o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

poniedziałek, 6 września 2010

POLSKA: http://cameel.salon24.pl/

Co dalej Polsko? Czyli przepowiednie Kasandry

Do momentu katastrofy smoleńskiej (a także przez krótki okres potem) oprócz salonu24.pl udzielałem się także na pewnym forum internetowym pod nickiem Kasandra.
Forum to nie było związane w żaden sposób z polityką, poświęcone było (nadal) dość elitarnej (czy jak kto woli niszowej) rozrywce jaką są gry wideo. Forum w znacznej mierze skupiało ludzi młodych, których stać było (albo ich rodziców) na dość drogi sprzęt i gry. Czyli można założyć (mocno upraszczając) tej zamożniejszej części społeczeństwa.
Zobowiązany nickiem a także uważną obserwacją polityki od wielu lat snułem na tym forum swoje luźniejsze refleksje i przepowiednie polityczne.
Ze względu na ekipę rządzącą od 2007 roku moje kasandryczne przepowiednie dość szybko zaczęły się sprawdzać. Pamiętam gdy napisałem, że daję ekipie Tuska kredyt zaufania i jeśli faktycznie "będzie żyło się lepiej Wszystkim", to pierwszy odszczekam swoje katastroficzne wizje.
Czekałem cierpliwie, znosiłem indolencję, sondażowy koniunkturalizm, małą aktywność w dziedzinie reformy finansów publicznych czy w ogóle jakichkolwiek reform, desperackie próby udawania że kryzysu nie ma, potem straszenie kryzysem, kończąc na zielono-mapkowej propagandzie sukcesu "suchej stopy".
Czarę goryczy przelała afera hazardowa (a raczej działania mające na celu ukrycie i zminimalizowanie strat wizerunkowych). Widząc determinację PO w dążeniu do ukrycia prawdy, uniemożliwianie powołania reprezentatywnej komisji, przeciąganie prac, zasypywanie nieuporządkowanymi dokumentami z okresu wielu lat wstecz, rozmywanie afery rozszerzając zakres badań i w końcu desperackie próby przewodniczącego Sekuły polegające na ochronie świadków przed niewygodnymi pytaniami, widząc to wszystko zdiagnozowałem na swój prywatny użytek partię Platforma Obywatelska, jako partię czerpania profitów z władzy. Za wszelką cenę, nie licząc się z nikim. Świadczą o tym nie tylko zachowania głównych bohaterów, czyli Mira, Zbycha Rycha i reszty gagatków, ale zachowania słynnych władz lokalnych, tak komplementowanych przez PO. Powoływanie rady, na wezwanie Sobiesiaka, w celu udzielenia koncesji, czy sprzedaży gruntów, interesy, interesiki. Na poziomie samorządowym nie do sprawdzenia.
Przy okazji każdego z tych kluczowych dla mnie momentów udzielałem się także na salon24.pl
Nie jestem typem blogera, który jest w stanie pisać codziennie, nie potrafię z gąszczu pozornie błahych tematów, snuć głębszych refleksji, chociaż mam wielki szacunek do blogerów, którzy robią to z powodzeniem.
Uaktywniam się rzadko, wtedy gdy coś mnie mocno poruszy.
Tak było w czasie afery hazardowej, gdy jako pierwszy podałem gorącego niusa o sposobie zakończenia przesłuchania Chlebowskiego. Relacja była tak nieprawdopodobna, że Krzysztof Leski nie chciał uwierzyć i powątpiewał w moje zdolności percepcyjne.
Warto przypomnieć sobie ten epicki moment:
A także relację najbardziej opiniotwórczej gazety w Polsce:klik
Reakcje na aferę hazardową były różne, ale widać było pewne wzmożenie po stronieautorytetów moralnych z frontu ideologicznego.
Kolejnym wydarzeniem, które przykuło moją uwagę, były "parawybory" Platformy Obywatelskiej, gdzie otrzymaliśmy festiwal promocji Bronka. Lech Wałęsa, poparł wtedy Komorowskiego (podczas kampanii wyborczej czynił to potem jeszcze wiele razy), wyjawiając przy tym faktyczny powód, dla którego Komorowski zostanie "wybrany" na kandydata na kandydata: klik  <- Warto posłuchać, szczerze polecam
Oczywiście GW dla swoich czytelników spreparowała odpowiednie "streszczenie" słów Wałęsy. Śledzenie tzw. mainstreamowych mediów przypomina mi czasem fragment książki "Rok 1984", w którym bohater trafia na wycinek prasowy prezentujący dokładną odwrotność aktualnie lansowanego przekazu. Obserwacja GW to obserwacja działań orwellowskiego Ministerstwa Prawdy. Nie ma w tym słowa przesady.
Klamrą spinającą moje zdanie o ekipie Donalda Tuska, a także moją działalność na wspomnianym na początku forum młodzieżowym, pod pseudonimem Kasandra jest wydarzenie bezprecedensowe, czyli katastrofa samolotu pielgrzymów katyńskich. Głosicieli prawdy, rodzin ofiar Katynia i tego który miał przemówić upominając się o prawdę.
Przeczuwać coś złego zacząłem w momencie, gdy pojawiły się pierwsze informacje o organizacji uroczystości upamiętniających, przez stronę rosyjską, jako gospodarza. Pytałem nawet publicznie na salon24 o organizację imprezy, jeden ze znanych blogerów zdeklarował się nawet porozmawiać ze środowiskiem rosyjskich blogerów na forum Polska-Rosja, ale nie wiem jak to się skończyło, bo odpowiedzi nie dostałem.
Tekst niestety ponownie okazał sie proroczy, czego dowodem "zażenowanie" m.in. Pana Skalskiego tworzące "odpowiednią" atmosferę wokół chęci partycypacji przez Prezydenta RP w uroczystościach katyńskich. Tych uroczystościach , dla których Lech Kaczyński jako Prezydent zrobił wiele, aby odbywały się w godnej oprawie i z należnym szacunkiem.
Jak ostatecznie skończyła się ta wizyta wszyscy wiemy.
Dodam, że w dniu 10 kwietnia obudziłem się chwilę wcześniej niż żona i zamiast cieszyć się wolnym sobotnim dniem, leżałem w łóżku ogarnięty dziwnym nastrojem. Nie był to sen, ale też nie była to do końca jawa, gdyż leżąc unosiłem się we własnych myślach, nie potrafiąc zdefiniować tego co się ze mna dzieje.Byłem przygnębiony. Gdy tak leżałem, żona obróciła się do mnie i spytała: co tam? Jedyne słowa jakie do niej wypowiedziałem brzmiały: "Martwię się o ten kraj". Wstałem i zacząłem przygotowywać śniadanie, nie włączając telewizora ani radia, przygotowywałem jajecznicę. W trakcie zadzwonił telefon, dzwoniła moja Mama, zapłakana, łkając że samolot się rozbił, Prezydent nie żyje, nikt z pasażerów nie przeżył, na liście był też Jarosław.
Nogi się pode mną ugięły, włączyłem telewizor i oglądałem jak w amoku niezdarność akcji polegającą głównie na łapaniu reporterów, konfiskacie materiałów i blokowaniu dostępu do miejsca katastrofy. Rzut oka na listę pasażerów, którą już uaktualniono (bez Jarka) spowodował kolejny szok.
Ilość instytucji, urzędów, dowódców wprawiła mnie w przygnębienie.
Musiałem z kimś podzielić się swoimi lękami i napisałem tekst za który na owym forum okrzyknięto mnie hieną cmentarną.
Była to krótka przepowiednia tego co czeka nas w najbliższych dniach/tygodniach, dziennikarze w tym dniu nie zajmowali się polityką, ja jednak nie mogłem tego nie napisać, choćby dla siebie, aby pamiętać.
Tekst niestety po raz kolejny okazał się proroczy.
Chociaż do końca miałem nadzieję, że się nie spełni.
Koniec mojej kariery na internetowym forum graczy (którego z litości nie wymienię w tekscie, żeby nie robić mu zbędnej reklamy) nastąpił po obserwacji reakcji elektoratu Platformy Obywatelskiej na katastrofę. Spodziewałem się niskich reakcji, ale nie spodziewałem się takiego potoku chamstwa, szyderstwa ze śmierci, zachowań aspołecznych i antypaństwowych.
Ukształtowany przez Palikota elektorat "młodych wykształconych" udowodnił że ma zatrute dusze. Zatrute nienawiścią do drugiego człowieka. Zatrute zezwierzęceniem zachowań tzw. elit.
Zadziwiająco spójna jest ta reakcja którą zaobserwowałem wśród przedstawicieli młodego pokolenia, moich rówieśników, z reakcjami na katastrofę smoleńską, jaką można było zaobserwować w żelaznym elektoracie PO spoglądającym zza żelaznych krat: klik
W sobotę 10 kwietnia na Rakowieckiej - a podejrzewam, że także w innych polskich więzieniach - wybuchła radość po katastrofie Tu-154. Niektórzy więźniowie krzyczeli, śpiewali, wszelkimi sposobami manifestowali zadowolenie
Należałoby wspomnieć, że na owym "growym" forum zdarzały się pojedyncze głosy rozsądku, ludzi którzy popierali różne środowiska polityczne, bądź niezdeklarowanych, głosy które mówiły o szacunku dla głowy państwa i deklarujące szacunek dla zmarłych. Z jednym z użytkowników udało mi się nawet spotkać na pogrzebie w Krakowie (pozdro Lucek). Jednak w zalewie chamstwa i szyderstwa stanowili mniejszość. Dlatego postanowiłem stamtąd odejść.
Nie dlatego, że stchórzyłem, bo swoich poglądów nie wstydziłem się nigdy, deklarując je i broniąc ich używając argumentów i starając się szanować argumenty (o ile takie się pojawiły) innych. Odszedłem dlatego, gdyż nie chciałem znienawidzić jednej z moich pasji, jaką są, od dziecka, gry wideo. Nie chciałem mieć w głowie obrazu osób, które podzielają ze mną wspólne hobby, jako bezdusznych, cynicznych, antyspołecznych fanatyków najniebezpieczniejszej z ideologii. Ideologii nienawiści.
Dyskusja z tymi ludźmi wiązała się z koniecznością ciągłego wysłuchiwania obelg na swój temat, a najczęstszym argumentem padającym w dyskusji, majacym ostatecznie rozprawić się z jakąkolwiek argumentacją "pisowca" (choć do żadnej partii w życiu nie należałem) był argument: "Na PiS głosują moherowe berety od Rydzyka i niewykształcone głupki ze wsi, na PO zaś wykształceni, młodzi, z wielkich miast".
Te wybory (i kampania) pozwoliły mi zweryfikować osobiście ten argument.
Ludzie przesyceni nienawiścią, więźniowie, ci wszyscy którzy chcą się choć przez moment poczuć zwycięzcami, dołączając do tzw. elity głosują na Platformę Obywatelską, obojętnie jakiego kandydata by wystawiła. "Młodzi, wykształceni z wielkich miast" to tak naprawdę tacy ludzie:
Można także posiadać formalnie wyższe wykształcenie, ale poziomem od "żelaznego elektoratu" nie odbiegać:

W moim kolejnym kasandrycznym tekście chciałbym odpowiedzieć na pytanie postawione dzisiaj przez Ufkę, czyli "Co dalej Polsko?".
Otóż drogi są dwie. Jedna z nich to droga wyznaczona dzisiejszego poranka przez Palikota, który w TVN24 stwierdził:
"Lech Kaczyński jest moralnie odpowiedzialny za śmierć 95 ofiar katastrofy", "Głupota, ego i miękka presja prezydenta były przyczyną wypadku", "Lech Kaczyński ma krew na rękach"
Jest to droga nienawiści, wojny i bezideowego sporu mającego podsycać słabnące już wspomnienie o kaczystowskim reżimie IV RP.
Drugą drogą jest droga odrzucenia Palikota i w szerszym znaczeniu porzucenia palikotyzacji polityki.
Wszystko zależy od dziennikarzy i społeczeństwa, które w dużej części nie ufa mediom a także w jakimś stopniu od blogerów.
Jeśli Platformie uda się przejąć ostatni ogólnopolski w miarę pluralistyczny kanał transmisyjny, istnieje niebezpieczeństwo faktycznej putinizacji polskiej polityki, przez permanentną propagandę sukcesu, połączoną z zapoczątkowaną już przez Gugałę akcją ostracyzmu środowiskowego wokół niewygodnych dziennikarzy, którzy zadają trudne dla władzy pytania.
Mam nadzieję, że czas Palikotów się skończył i częstotliwość pojawiania się tego pana będzie odwrotnie proporcjonalna do poparcia rządzącej partii.
O tym jak destrukcyjny wpływ ma propaganda Palikota (wzmocniona pod koniec kampanii przez samego premiera Tuska) niech świadczy ta kartka wrzucona do urny wyborczej, jako bonus:
Gdzie po rozszyfrowaniu można odczytać:
-------------------------------------------------------------------------------------
Najbardziej żal i szkoda jego brata ś.p. Lecha - niech z Bogiem spoczywa - Był dobrym człowiekiem! Cześć Jego pamięci!
J.Kaczor - to chytry, cichy Lis - nie daj Boże, żeby wygrał, bo I-sza dama będzie sikać do kuwety...
Kaczora popierają oszołomy, Kościół i Rydzyk - tylko dlatego, że jest katolikiem, my też jesteśmy katolikami praktykującymi, ale nie kłamcami jak ten nienawistny karzeł, kaczor. Sam jego wygląd to wstyd dla naszej POLSKI.
Kaczor (częściowo nieczytelne) nie ma wstydu, ani honoru.
-------------------------------------------------------------------------------------
Wydaje mi się, że propaganda Palikota, który dzisiejszego dnia rozpoczyna mieszanie pamięci L.Kaczyńskiego z błotem, będzie miała destrukcyjny wpływ na takich ludzi, którzy z szacunku do byłego prezydenta będą musieli się przestawić na jeszcze więcej nienawiści.
Oni to zrobią, nie mam wątpliwości, czy jednak media powinny rozpowszechniać tą propagandę i traktować ją jako wartościowa część debaty publicznej?
Podobno zgoda buduje.

Patriota.




Wywiad z ks. Stanisławem Małkowskim

opublikowane: 16-08-2010 12:47 przez Lech Michalski   [ zaktualizowane 16-08-2010 13:58 ]
Wywiad z księdzem St. Małkowskim przeprowadzony w dniu 15 sierpnia 2010r. Ksiądz Małkowski mówi m.in. o obronie krzyża, katastrofie smoleńskiej, zachowaniu hierarchii kościelnej wobec tych wydarzeń.







Ks. Stanisław Olaf Małkowski 
pseudonimy Tadeusz Baczan, Jan Malski, Stanisław Bernalewski, Ksiądz, Socjolog (ur. 29 lipca 1944 w Woli Korytnickiej) – ksiądz rzymskokatolicki, socjolog, publicysta, społecznik, działacz opozycji demokratycznej w PRL i kapelan Solidarności.
Życiorys
Pochodzenie 
Stanisław Małkowski pochodzi z rodziny ziemiańskiej. Jest wnukiem po mieczu wybitnego polskiego geologa, założyciela Muzeum Ziemi w Warszawie i profesora Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, Stanisława Małkowskiego oraz wnukiem po kądzieli posła do Sejmu II RP i senatora do Senatu II RP, Władysława Malskiego. Jego ojcem był fizyk i docent PAN, Zdzisław Małkowski. Matką jest etnograf, Krystyna z Malskich Małkowska.
Młodość 
Pierwsze miesiące swojego życia spędził w majątku dziadków w Woli Korytnickiej. W grudniu 1945 roku przeprowadził się wraz z rodziną do Warszawy. W 1961 roku ukończył VI Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Reytana w Warszawie. Po szkole średniej rozpoczął studia na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1964-1966 przerwał je i przebywał w nowicjacie w klasztorze benedyktynów w Tyńcu. Przed przyjęciem habitu zakonnego opuścił zakon i powrócił na studia. Ukończył je w 1969 roku w Instytucie Nauk Społecznych UW z tytułem magistra socjologii. W 1970 roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie. 22 grudnia 1974 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa pomocniczego warszawskiego Zbigniewa Kraszewskiego. Ponownie podjął próbę zostania zakonnikiem. W latach 1976-1977 przebywał w nowicjacie dominikanów.
Działalność opozycyjna w PRL 
Od lat sześćdziesiątych XX wieku zaangażowany w działalność opozycyjną. Jako student uniwersytetu brał udział w strajkach w marcu 1968 roku. Od lat siedemdziesiątych XX wieku jako duchowny współpracował z ROPCiO i KOR. Był jednym z sygnatariuszy Listu 59, w którym protestował przeciwko wprowadzeniu do Konstytucji PRL zapisu o kierowniczej roli PZPR i wieczystego sojuszu z ZSRR. Brał udział w głodówkach organizowanych przez opozycjonistów w kościele św. Marcina w Warszawie i kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Przez wiele lat współpracował z czołowymi przywódcami polskiej opozycji spośród intelektualistów warszawskich, m.in.: Andrzejem Czumą, Wojciechem Ziembińskim i Jackiem Kuroniem. Z tym ostatnim jednak ze względu na inne poglądy poróżnił się i zerwał z czasem współpracę[1]. Od 1977 roku współpracował z Komitetem Samoobrony Chłopskiej Ziemi Grójeckiej, a od 1979 roku z Komitetem Porozumienia na rzecz Samostanowienia Narodu. Za kontrowersyjne kazania i zbyt duże zaangażowanie polityczne był wielokrotnie napominany przez władze kościelne do zmiany swojego postępowania. Obawiano się o jego życie. W 1977 roku został pozbawiony przydziału do parafii. W 1980 roku uczestniczył w strajku w Stoczni Gdańskiej. W stanie wojennym został jednym z kapelanów podziemnej Solidarności.
Podczas studiów w seminarium duchownym poznał Jerzego Popiełuszkę, w kilka lat później został jego przyjacielem, a następnie również współpracownikiem[2]. Pomagał mu w duszpasterstwie prowadzonym przy kościołach św. Anny i Res Sacra Miser na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Od 1980 roku odprawiał wraz z nim przyciągające tłumy wiernych Msze za Ojczyznę w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.
Oprócz współpracy z Jerzym Popiełuszką w latach osiemdziesiątych XX wieku Stanisław Małkowski angażował się w jeszcze inne formy duszpasterstwa wśród opozycjonistów. Współorganizował w tym czasie m.in.: msze katyńskie, uroczystości pod Krzyżem Romualda Traugutta i pod pomnikiem na Olszynce Grochowskiej. Za swą działalność, kazania oraz kontakty z opozycją był wielokrotnie nękany przez Służbę Bezpieczeństwa.
13 grudnia 1981 roku został aresztowany, uniknął jednak internowania. Na początku lat osiemdziesiątych XX wieku znalazł się na liście niewygodnych księży sporządzonej dla pułkownika Służby Bezpieczeństwa, Adama Pietruszki, których zamierzano zgładzić. Figurował na niej pod numerem pierwszym, przed księdzem Jerzym Popiełuszką.
W 1983 roku został odsunięty od pracy duszpasterskiej i ewangelizacyjnej decyzją kurii archidiecezji warszawskiej i przeniesiony do posługi kapelana na Cmentarzu Komunalnym Północnym na Wólce Węglowej w Warszawie. Pomimo to podejmował się dalej działalności kaznodziejskiej. Zapraszany do różnych warszawskich i podwarszawskich parafii wygłaszał tam swoje wykłady i homilie. Publikował też pod różnymi pseudonimami w prasie podziemnej.
Po 1989 roku został zwolniony z nałożonych na niego przez Kościół zakazów i skierowany jako wikariusz do pracy w parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata na Ochocie. W 1991 roku został przeniesiony do parafii św. Ignacego Loyoli na Placówce.
Działalność w III RP 
Po 1989 roku przez dziesięć lat był wolontariuszem duszpasterstwa więziennego w Areszcie Śledczym na warszawskiej Białołęce. Do 2002 roku był rezydentem i księdzem wspomagającym na Saskiej Kępie w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Warszawie.
23 września 2006 roku prezydent RP Lech Kaczyński za zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej oraz za działalność na rzecz przemian demokratycznych w kraju odznaczył księdza Stanisława Małkowskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2007 roku jego nazwisko zostało upamiętnione na tablicy poświęconej kapelanom Solidarności, która znajduje się w kościele św. Katarzyny na warszawskim Służewie.
24 stycznia 2007 roku ksiądz Stanisław Małkowski został odwołany z posługi na Wólce Węglowej. Powodem decyzji był wywiad, którego udzielił dla programu Jerzego Zalewskiego Pod Prąd w TV Puls oraz wcześniejsze wystąpienia w telewizji w związku z mianowaniem metropolitą warszawskim arcybiskupa Stanisława Wielgusa[3][4]. Usunięto go także z pracy w parafii św. Patryka na Gocławiu, gdzie był księdzem wspomagającym. W diecezji warszawsko-praskiej, na terenie której mieszka, odebrano mu prawo głoszenia homilii, prawo spowiadania oraz przyzwolono na odprawianie Mszy Świętych jedynie w koncelebrze. Po interwencji biskupa pomocniczego warszawskiego Mariana Dusia został jednak przywrócony do posługi przy pogrzebach i pracy na Wólce Węglowej, pełni obowiązki księdza wspomagającego w parafii św. Ignacego Loyoli w Warszawie, a także jest księdzem wspomagającym w parafii Miłosierdzia Bożego w Warszawie na terenie której jest rezydentem.
W 2008 roku ksiądz Stanisław Małkowski wystąpił, grając samego siebie, w epizodycznej roli w filmie biograficznym Popiełuszko. Wolność jest w nas[5].
Od początku swojego kapłaństwa ksiądz Stanisław Małkowski jest znanym działaczem na rzecz obrony życia poczętego. Przeciwnikiem aborcji. Jako społecznik zaangażowany jest w duszpasterstwo więzienne oraz pracę z dziećmi niepełnosprawnymi. Od 1989 roku ksiądz Stanisław Małkowski stał się orędownikiem dekomunizacji i lustracji. Utożsamiany jest z polskim ruchem prawicowym, z którym od lat współpracuje. Od 2009 roku należy do założonego przez Jerzego Roberta Nowaka, Komitetu Obrony Dobrego Imienia Polski i Polaków[6].
W lecie 2010 roku brał udział w zgromadzeniach przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie[7]. 3 sierpnia 2010 poświęcił tzw. krzyż smoleński, który w kwietniu 2010 roku postawili przed pomnikiem Józefa Poniatowskiego polscy harcerze.
W swoich poglądach religijnych opowiada się od lat za obdarzeniem przez Polaków Jezusa Chrystusa symbolicznym tytułem Króla Polski[8].
źródło : http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanislaw_Malkowski_(ur._1944)
/ obecnie wpis nie istnieje/
   

Parafia Św. Ignacego Loyoli na Placówce

Msze święte niedzielne: g. 8.30, 10.00, 11.30, 13.00 i 18
Msze święte w dni powszednie: g. 18.00

Lokalizacja na mapie ›››

01-938 Warszawa, ul. Wóycickiego 14a
dek. bielański, dz. Bielany, pow. Warszawa
tel. kanc. 022 56 95 240 (poniedziałek-piątek w godz. 9.00-12.00;
wtorek-czwartek 15.30-17.30; sobota 10.00-14.00)
fax 022 56 95 249, tel. na cmentarzu 022 835 37 61

Proboszcz: ks. kanonik Bohdan Leszczewicz (1968; 1992; 2005), tel. 022 56 95 248

Wikariusze: ks. Marek Małkiewicz (1964; 1990; 2006) tel. 022 56 95 246 ks. kanonik Tomasz Mazurkiewicz (1952; 1977; 2008) tel. 022 56 95 247

Pomoc duszpasterska:
ks. kanonik Krzysztof Kłosiewicz (1954; 1980; 2004)
ks. Stanisław Małkowski (1944; 1974; 1991) tel. 022 61 76 310
Na terenie parafii:
Cmentarz Komunalny Północny na Wólce Węglowej

tel. 022 834 48 93, 022 835 14 79
Rektor: ks. kanonik Bohdan Leszczewicz (1968; 1992; 2005)
tel. 022 56 95 248
Pomoc duszpasterska: ks. Cezary Mirecki
Modlących się, których jest obecnie około 60 osób zaatakowała ok. 30 osobowa grupa złożona z ludzi młodych, kobiet i bardzo starych. Trzy osoby przedarły się pod niewielki krzyż umieszczony na barierce, pod którym są modlitwy i zasłoniły go własnymi ciałami. Inni krzycząc miotali się pomiędzy modlącymi. Na pomoc modlącym przyszły osoby otaczające modlących (było tu kilkadziesiąt osób). Rozpoczęła się przepychanka, w której brało udział około 100 osób. Policja nie chciała interweniować. W pewnym momencie jeden z atakujących modląca się kobietę został powstrzymany przez modlącego się mężczyznę. Gdy ten mężczyzna się odwrócił tamten przytknął mu do pleców jakiś przedmiot i powiedział: ”Idź stąd jeśli nie chcesz stracić życia”. Ludzie otoczyli agresora i zaprowadzili go do policjantów. Ci nie chcieli go nawet wylegitymować i puścili go wolno. W innych wypadkach, gdy policjanci próbowali legitymować najbardziej agresywnych podchodzili do niech cywile i mówili: „Nie legitymujcie ich i nie pokazujcie ludziom swoich numerów”. Jeden z najbardziej agresywnych został zatrzymany przez policję. Zaraz po zatrzymaniu pochylił się do ucha policjanta i coś powiedział. Policjanci natychmiast puścili go wolno. Wśród atakujących są osoby o bardzo ciemnej karnacji skóry, chyba Mulaci, którzy są wyposażeni w aparaty fotograficzne i kamery najwyższej jakości (zapewne czekają aż ktoś z modlących się da się sprowokować i uderzy któregoś z atakujących – dop. S. K.)
..................