o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

poniedziałek, 29 października 2012

...ocalało, PO 23.VIII.39 ..


Czy Polska się obudzi?

EmailDrukujPDF
socha_cegla








   Testem na wolność słowa w mediach rządowych i prorządowych były podawana przez nie liczby uczestników marszu „Obudź się Polsko!” Można rzec, iż tyle mają wolności, ilu uczestników się doliczyły. „Łże-publiczna” TVP Info w ogóle udawała, że żadnego marszu nie ma, a tym bardziej pikiety Ewy Stankiewicz pod jej siedzibą. Radio Zet podało autorytatywnie, że było 50 tysięcy. TVN24 nagle przestawił wajchę i pokazywał marsz, gdy jeszcze 11 Listopada widzowie tej stacji jedyne, co mogli zobaczyć z Marszu Niepodległości, to non stop pokazywany obraz płonącego wóz transmisyjnego. Byłem na marszu „Obudź się Polsko!” i takiej masy ludzi nie widziałem od czasu pielgrzymek papieskich.

Sądzę, ze byłoby i milion uczestników, gdyby nie coraz większa bieda. Świadczy o tym liczba chętnych, która zgłaszała się na wyjazd autokarami podstawionymi przez „Solidarność”. Z Olsztyna pojechały 3 takie autokary wynajęte przez związek, a chętnych było dużo więcej.
Pojechałem na Marsz „Obudź się Polsko!”, tak jak uczestniczyłem w dwóch poprzednich marszach w Olsztynie: z potrzeby serca i z poczucia obywatelskiego obowiązku, a także w interesie własnym, jako dziennikarz. Wszak głównym przesłaniem tych marszów było żądanie prawa do wolnych mediów i obrona Telewizji TRWAM, a więc do realizacji przez państwo konstytucyjnego prawa do wolności słowa (Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji) oraz wolności mediów (Art. 14. Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu). Rząd łamie konstytucje w sposób ostentacyjny np. przywracając „Dziennik Telewizyjny”, który dla niepoznaki nazywa się nadal „Wiadomości”. W rządowym „DTV” np. nie podano informacji o pomyleniu ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, czyli jak za PRL: czego nie pokażemy, to nie istnieje (dlatego skandowałem podczas marszu własne hasło: „nie oglądaj „Wiadomości”, bo dostaniesz mdłości”).

Ale najdotkliwszy jest brak wolnych mediów na prowincji. Ciągle odbieram telefony i maile z prośbą o zajęcie się jakąś sprawą, o ujawnienie opinii publicznej jakiegoś bezprawia. Nie mam fizycznych możliwości zajęcia się każdym zgłaszanym problemem, więc pytam: a była pani/pan w mediach lokalnych (tu wymieniam po kolei tytuły i stacje). Byli, ale gdy redaktorzy słyszą nazwisko osoby, której dotyczy skarga, a z reguły są to osoby z partyjno-biznesowo-towarzyskiej grupy trzymającej władzę w Olsztynie i regionie, odmawiają, albo... odsyłają do mnie! Doszło do tego, że prezes jednej z firm zwrócił się do mnie o napisanie w „Debacie” na pewien temat, szczególnie ważny dla wszystkich mieszkańców miasta. Najpierw z tym samym zwrócił się do prezesa pewnej gazety regionalnej. Prezes w odpowiedzi przysłał mu ofertę, owszem, napiszą o tym, ale odpłatnie. W ofercie padła kwota, która prezesa firmy ścięła z nóg. Jednym słowem, możesz sobie kupić w tej gazecie, dowolny tekst na dowolny temat. Dzięki temu władza na prowincji pozbawiona kontroli mediów, czuje się bezkarna.
W swoim wystąpieniu na Placu Trzech Krzyży ojciec dr Tadeusz Rydzyk dużo miejsca poświęcił mediom. Powiedział m.in.:
„Potrzeba nam dobrej informacji, a więc potrzeba nam prawdy, nie tego mętnego nurtu i najemników, potrzeba nam dziennikarzy – sług prawdy (...) A dziennikarstwo jest jak kapłaństwo (…). Profesor Bogusław Wolniewicz powiedział, że ten marsz jest wielką próbą sił, bo na naszych oczach dokonuje się zamach na demokrację, czyli na ustrój ludzi wolnych, na obywateli, których chce się zmienić w poddanych; a w zamachu na demokrację pierwszym ruchem jest zdławienie wolności słowa, bo wolność słowa jest główną opoką demokracji, bez tej wolności wszelkie konstytucje są tylko papierkami”. (całe wystąpienie o. T. Rydzyka patrz w „TV Debata”).

Nie kończąca się walka o wolność
Jadąc na marsz miałem wrażenie, że uczestniczę w pielgrzymce. W autokarze, gdy już wyjechaliśmy z Olsztyna, odśpiewaliśmy „Kiedy ranne stają zorze”, następnie modlitwa różańcowa i również przed wjazdem do Warszawy towarzyszyła nam modlitwa. Na krótkim postoju podczas jazdy, na który zatrzymało się wiele autokarów z Olsztyna, okazało się, że ten marsz chyba połączył prawie wszystkie nurty patriotyczne z Olsztyna, zobaczyłem zarówno liderów „S”, jak i PiS, Solidarnej Polski, stowarzyszenia Solidarni 2010. Sukces tego marszu pokazał, że jedna partia polityczna nie jest w stanie zmobilizować tylu ludzi, może to tylko uczynić ruch społeczny, tak jak w Sierpniu 1980 roku „Solidarność”, która nie była tylko związkiem zawodowym, ale właśnie ruchem społecznym, stąd 10 milionów ludzi poszło za tym sztandarem.
W autokarach pierwsza rzecz, która mnie uderzyła, to wiek uczestników. Prawie sami ludzie starsi i w średnim wieku, jak weteranka „S” Agata Sidor, uczestniczka w sierpniu 1981 roku strajku o prawdę i godność drukarza w OZGRafie, w stanie wojennym podjęła podziemną działalność kolporterską, została za to internowana.
Trzydzieści lat temu zaczynałam walkę o wolne związki zawodowe, o wolną Polskę. Mija 30 lat i wracam do tego samego, jakby czas się cofnął. Jadę, żeby zaprzeczyć kłamstwom władzy, manipulacji na narodzie polskim, na młodzieży, którą odciąga się od Kościoła. W najczarniejszym scenariuszu się nie spodziewałam, że dzisiaj od nowa trzeba będzie walczyć o wolną Polskę – powiedział mi pani Agata.

Tyle wolności, ile własności
W tym miejscu chcę uprzedzić wpisy na forum ze stromy beneficjentów III RP i "polactwa" (okr. R. Ziemkiewicza), którzy będą drwić i pytać, „To Polska nie jest wolna? To w Polsce nie ma wolności?” Zapewne beneficjenci III RP mogą czuć się wolni, a polactwu wolność do życia nie jest potrzebna. Poczucie wolności zapewnia im stan konta bankowego i posiadane nieruchomości (o ile nie są zniewoleni przez uzależnienie od żądzy władzy, pieniędzy, od narkotyków, alkoholu, seksu...). Natomiast ogromna rzesza rodaków to nędzarze. Cytuję za „Gazeta Wyborczą” : „W Polsce 6,7 proc. ludzi żyje w skrajnym ubóstwie, niemal 17 proc. wydaje tylko połowę tego co przeciętny Polak. W Polsce największy zasięg biedy jest wśród dzieci - w 2010 r. było to 22,5 proc. Wskaźnik ten jest w Polsce o ponad 5 pkt procentowych wyższy niż średnio w UE. Różnice w zarobkach między poszczególnymi grupami społecznymi są bardzo duże. W rękach jednej piątej najbogatszych Polaków jest 41,6 proc. dochodów nas wszystkich”. Na ścianie wschodniej jest wiele takich miast, jak np. Kętrzyn, w których 70% mieszkańców pobiera zasiłki socjalne!
Jak przypomniał na Placu Trzech Krzyży o. Tadeusz Rydzyk: „Tyle wolności, ile własności”. Polacy w ogromnej większości zostali z własności wyzuci i dzisiaj tylko są metojkami w fabrykach i bankach należących do obcego kapitału. Ci, którzy mają pracę, drżą przed jej utratą i tak jak w PRL popadają w schizofrenię. To co naprawdę czują i myślą, mówią tylko najbardziej zaufanym z rodziny, ale w pracy, w miejscach publicznych milczą albo kłamią ankieterom. Rządzi strach. Na jak wielkie upokorzenia, za etat, jesteśmy w stanie się godzić, świadczy los urzędniczek molestowanych przez byłego prezydenta miasta, który na ofiary wybierał osoby samotnie utrzymujące rodzinę. Mobbing w zakładach pracy stał się zjawiskiem powszechnym, zwłaszcza szefowie z nadania partyjnego PO lub PSL zamieniają się w obozowych kapo.
Jeśli do tego dołożymy fasadowość demokracji, sprowadzenie posłów rządzących partii do automatów, do naciskania przycisków podczas głosowania, inwigilację obywateli na niespotykaną w całej UE skali, bezkarność mafii pruszkowskiej i surowość wymiaru sprawiedliwości wobec studenta kpiącego w Internecie z prezydenta B. Komorowskiego, zamiast wizyt o 6 rano, jak chciał Adam Michnik, mamy wizyty policjantów zakuwających niewinnych ludzi w kajdanki i zamykających na noc ”na dołku” (vide narzeczona Piotra Staruchowicza, za to, że nie usiadła na swoim miejscu podczas meczu), usłużnych sędziów, jak w PRL gotowych wydawać wyroki na telefon władzy. Jeżeli dołożymy do tego wasalny stosunek władzy wobec Rosji i Niemiec, jeśli to wszystko zbierze się razem, to samo nasuwa się pytanie, czy żyjemy w wolnej i niepodległej Polsce, czy w krainie Amber Gold? Czy można się więc dziwić tym „moherom” (określenie Donalda Tuska), temu „bydłu – (określenie Władysława Bartoszewskiego, która na starość zapomniał, co to przyzwoitość), tej „niedorżniętej watasze” (określenie Radka Sikorskiego), że śpiewa: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”?

Czy Polacy wymrą jak dinozaury?
Wróćmy do autokaru. Pani Agata Sidor zabrała na marsz bratanka, 20-letniego Piotra (Nie podaję nazwiska, żeby nie narażać tego młodego człowieka na szykany). Dlaczego ze swoją narzeczoną, w tak piękną, słoneczną sobotę nie został w domu, albo nie wziął udziału w Olsztynie w" marszu zombie", czyli żywych trupów (grupa młodych ludzi, przebranych za zmarłych spacerowała w sobotę 29 września po olsztyńskiej starówce, nie był to żaden happening polityczny, tylko taki ubaw młodych wykształconych z miasta średniej wielkości, którym się wydaje, że żyją na Zielonej Wyspie beztroski)?
Nie podoba mi się życie w kraju, w którym nie ma wolnego słowa. Dla nas już jest za późno, ale chodzi o nasze dzieci, żeby miały przyszłość w kraju, żeby mogły się swobodnie wypowiadać, i oglądać, to co chcą, gdzie chcą, żeby nie było cenzury – powiedział mi, dlaczego jedzie na marsz „Obudź się Polsko!”, 20-letni Piotr.
Takich młodych ludzi, jak Piotr, była w autokarach garstka. To spostrzeżenie potwierdziło się podczas marszu. Portal www.wpolityce.pl zamieścił zdjęcia młodych uczestników Marszu, na dowód, że było dużo młodzieży. Ale to zaklinanie rzeczywistości. Stałem na trasie marszu prawie 3 godziny, zrobiłem mnóstwo zdjęć. Jeśli młodych ludzi było 10%, to dobrze.
Można powiedzieć, że skoro z Polski wyemigrowało 2 mln ludzi, głównie młodych, w tym 1,5 mln na stałe, to trudno, by przylecieli samolotami specjalnie na marsz. Tym bardziej, że setki tysięcy z nich już nie utożsamiają się z Polską. A pozostali w kraju albo popadli w apatię i tumiwisizm, albo bawią się i myślą, że ta zabawa będzie trwać wiecznie, jak młody człowiek z deskorolką pod pachą, którego spotkałem na ulicy odchodzącej w dół od Placu Trzech Krzyży, pustej, bo zamkniętej dla ruchu z powodu marszu. „Ale zajeb... - powiedział do mnie zachwycony – ale będzie jazda!”. Zapytałem go, czy wie co się dzieje obok, na Placu Trzech Krzyży? „A tak - odpowiedział spontanicznie. – Zjechała się banda pajaców z PiS i Telewizji Trwam”. I dorzucił, zanim zjechał w dół pusta ulicą: „Ale oni wkrótce wyginą”.
Na to właśnie liczą właściciele III RP, że Polacy wyginą jak dinozaury, a kraj nad Wisłą zaludnią „Europejczykami” i metojkami z Ukrainy i Białorusi. Wówczas nareszcie, po X wiekach, wróci nad Wisłę "normalność", bo "Polska to nienormalność" (Donald Tusk). „Dziś przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości” – ogłosił niedawno Janusz Palikot, a Aleksander Kwaśniewski, go uciszał, bo takich rzeczy nie wolno mówić Polakom na głos. Trzeba to wcielać w życie: wynaradawiać, prostytuować, ogłupiać, narkotyzować. By tak się nie stało, musi być wykonana wielka praca, żeby na następny marsz rodzice pojechali z dziećmi, a dziadkowie z wnukami.

"Co robić?"

Program tej pracy ujął w swoim wystąpieniu ojciec dr Tadeusz Rydzyk w czterech słowach: Informacja, Formacja, Organizacja i Akcja. Rozwinięcie tych haseł można było przeczytać z ulotek rozdawanych uczestnikom marszu. Na polu niezależnej od władzy informacji dużo zrobiono, zwłaszcza w Internecie powstały portale prowadzone przez patriotów. Teraz trwa walka o miejsce na multipleksie dla Telewizji TRWAM.
„FORMACJA – prowadzenie pozytywistycznej pracy u podstaw. Poszukiwanie źródeł wiedzy o tematyce patriotycznej i katolickiej oraz rozpowszechnianie tej wiedzy. Organizowanie odczytów, spotkań autorskich, projekcji filmów, promowanie wartościowej literatury i prasy, rozpowszechnianie wartościowych artykułów, literatury, filmów, przekazywanie odpowiedniej informacji, w tym internetowej. Modlitwa – przemienia duchowość człowieka i skupia ludzi wokół dobra. Modlitwa za ojczyznę, zarówno indywidualna jak też grupowa, czy nawet ogólnonarodowa zainspiruje nas do pozytywnych działań. Znane są świadectwa takich narodowych modlitw np. w Austrii, na Filipinach, w Kolumbii, a ostatnio na Węgrzech.
ORGANIZACJA – Organizujmy się w wokół dobra oraz w proteście przeciwko złu. Podejmujmy próby organizowania się w terenie (w bloku, osiedlu, w wiosce, zakładzie pracy czy w internecie). Wykorzystajmy już istniejące grupy zainteresowań o poglądach patriotycznych i katolickich zwiększając osobiste zaangażowanie. Próbujmy tworzyć kilkunastoosobowe grupy działające na zasadzie przyjaźni i zaufania. Należy wypracować indywidualny system informacji i powiadamiania wykorzystując pocztę (nawet własną), telefonię, internet.
AKCJA – Tworzymy ruch społeczny w celu poprawienia wyniku wyborczego. Działania należy rozpocząć już dzisiaj, ponieważ jest to zadanie trudne, wymagającego dużego zaangażowania wielu osób, które trzeba ciągle pozyskiwać w okresie kilku lat. Należy wyszukiwać w terenie ludzi zaangażowanych społecznie. Powinniśmy zacząć się poznawać, spotykać się, wymieniać poglądy, przekazywać sobie informacje, planować działania, rozpowszechniać prasę patriotyczną i katolicką wśród sąsiadów i przyjaciół. Istnieje potrzeba organizowania spotkań operacyjnych w mniejszym gronie i rozproszonych terytorialnie. W punkcie wyborczym 1000 osób nie głosuje. Wystarczy pozyskać 120 głosów aby zająć pierwsze miejsce na liście, a uzyskanie 400 głosów zapewnia pierwsze miejsce dla partii. Wystarczy pozyskać dodatkowo 200 osób aby wygrać wybory. Można się pogrupować obwodami wyborczymi, poznawać wyborców, przekonywać do głosowania, opracować i wdrożyć program „Wybory” oraz nadzorować wybory. Zadanie dla organizacji ruchu społecznego wymaga odgórnej polityki jednoczenia prawicy, oddolnych działań organizowania grup patriotycznych, oraz aktywizowania się istniejących organizacji społecznych”.
Adam Socha (text i zdjęcia)

marsz_michelin
Właśnie wysiedliśmy z autokaru i idziemy na Plac Trzech Krzyży
marsz_region

idziemy...
marsz_baner_region
idziemy...
marsz_region_2
idziemy...
marsz_jezus
obrazki z Placu Trzech Krzyży (PTK)
marsz_norwid
obrazki z PTK
marsz_obudz_chusta
obrazek z PTK
marsz_miota
w oczekiwaniu na marsz...
marsz_wieszanie
A jednak jest ktoś na prawo od PiS, baner "Gazety Warszawskiej"
masz_tuskolandia
trasa marszu
marsz
trasa marszu
marsz_zamach
baner Solidarności Walczącej
marsz_wolne_media
wolne media wolna Polska
marsz_trwam
czoło pochodu
marsz_SW
baner Solidarności Walczącej
marsz_sopot_tusk
Uważajcie, Tusk jest mściwy...
marsz_sugusy
z trasy marszu
marsz_rasisci
z trasy marszu: Media tylko dla rasistów (zdjęcia Figurskiego i Wojewódzkiego)
marsz_prezydent
obrazek z marszu
marsz_PiS
idzie husaria PiS-u
marsz_orze
obrazek z marszu
marsz_mafijny
a to jeszcze obrazek z Placu TK
marsz_kacz_ziobro
Tu w jednym szeregu Z. Ziobro i J.Kaczyński, ale jeszcze nie razem...
marsz_elblg
idzie Elbląg
marsz_2
obrazek z marszu
marsz_dziewczeta
młodych ludzi było mało...

APPENDIX.
G ł o s  II.

Adamus

Mirek - Czem się dzieje, że lud, co tyle ukochał ziemię swoją, który na jej ołtarzu złożył tyle ofiar i poświęceń (...)czem się dzieje,że naród taki przyszedł do upadku? K. Libelt O miłości ojczyzny


„…byle mienso było”, czyli Polska się nie obudzi.

ZACHOWAJ ARTYKUŁPOLEĆ ZNAJOMYM
Przypominamy stado baranów idące tam, gdzie wskażą nam towarzysze Kraśko, bez własnej oceny sytuacji, zdolności szukania innej drogi.

Żyjemy w Polsce, w której zorganizowanie Marszu Niepodległości jest przejawem nacjonalizmu i choroby umysłowej. Jego uczestników POlicja wespół z niemieckimi faszystami pałuje, nagrywa, zatrzymuje i aresztuje, bo wszak broni praworządności i spokoju obywatelskiego. Tymczasem w tej samej Polsce ruski mogą sobie spokojnie zrealizować marsz z okazji swojego święta niepodległości, mając zapewnioną ochronę POlicji i świetną osłonę medialną. Polacy, którzy sprzeciwili się temu marszowi zostali na podstawie nielegalnych podsłuchów aresztowani za nakłanianie do przemocy i propagowanie nienawiści. I wszystko jest w porządku. Polacy, nic się nie stało.
Media, w których przodują towarzysze Kraśko, przedstawiają rzeczywistość w sposób zupełnie nieprawdziwy i całkowicie przychylny dla peofilskiej władzy. Nieważne, że pomylono jakieś tam zwłoki z tragedii smoleńskiej, ważniejsze jest pokazanie jak źle żyje się bezdomnym psom lub w jakie wróżby wierzą ruscy. Po prostu jest pięknie, a Polaczki tylko ciągle wymyślają jakieś niestworzone spiski, zamachy, problemy. Żadna ważna z punktu widzenia interesów państwa informacja nie ma prawa się przebić, zawsze ma być zdezawuowana i szybko przykryta problemem przeciekającej budy dla psa.
Każda afera, czy to hazardowa, czy taśmowa, czy też Amber Gold jest pokazywana jako sprowokowana przez PiS albo w ogóle mająca swe korzenie, swój prapoczątek za rządów tej zamykającej wszystkich o 6 rano formacji.
Oczywiście zawisłe na sznurkach PO marionetki sędziów i prokuratorów robią rzetelnie wszystko, by nie ukarać i nie osądzić winnych. W razie jakichś wątpliwości mogąc zawsze ustalić werdykt, skład lub treść zarzutów z urzędnikami premiera albo nawet z nim samym.
Medialną ochronę PO ma zapewnioną, co nie zwalnia od myślenia odbiorców tych fałszywych informacji. Za komuny przecież było podobnie i ludzie jakoś nie uwierzyli w polukrowane wiadomości. Wyszukiwali wiarygodne źródła informacji, opierając się na zachodnich stacjach radiowych, własnych spostrzeżeniach i znajomych. Dzisiaj przecież jest o wiele łatwiej znaleźć różne możliwości zasięgania wiedzy, niż to było 30 np. lat temu. Nieocenionym ich źródłem jest internet. Trudno zatem fałszywe przekonanie większości społeczeństwa tłumaczyć tylko łżemediami i pracującymi w nich dziennikarzynami, ale należy także spojrzeć na umiejętność, a raczej jej brak, myślenia wśród Polaków. Przypominamy stado baranów idące tam, gdzie wskażą nam towarzysze Kraśko, bez własnej oceny sytuacji, zdolności szukania innej drogi.
W czasach komuny ostoją wolności, patriotyzmu był w Polsce Kościół. W nim znaleźć można było ucieczkę od czerwonej rzeczywistości, spotkać się z grupą ludzi podobnie myślących, wierzących w kres czasów sługusów sowieckich. Dzisiaj Kościół polski nawet nie potrafi stanąć w obronie krzyża opluwanego przez chamstwo spod znaku palikocizny, pedofilii i czerwonej zarazy. Dowodzący Kościołem TW w purpurach wybierają pojednanie z Cyrylami spod znaku KGB, mając za nic opinie wiernych. Wpisują się jako sojusznik tych, którzy samą władzę i związane z tym korzyści finansowe przedkładają nad Ojczyznę. Oczekują pojednania z naszym śmiertelnym wrogiem i myślą, że będziemy ruskich przepraszać za Katyń, że polscy oficerowie sami nie chcieli się zastrzelić, narażając tym samym na straty moralne i materialne naszych przyjaciół moskali. Polacy, nic się nie stało.
Co musi się jeszcze wydarzyć, skoro niczego nie zmienił nawet Smoleńsk? Było strasznie, ponuro, czarno, okropnie. Do dzisiaj przeraża bezkarność rządzących w tym wszystkim, czego nie zrobili wokół tej sprawy i co zrobili, by wszystko zmanipulować, sfałszować i maksymalnie zagmatwać. Aż wierzyć się nie chce, że katastrofę w której ginie Prezydent RP można tak ordynarnie, obrzydliwie po prostu olać i nie ponieść w związku z tym żadnych konsekwencji. Nie mają znaczenia ujawnione kłamstwa, zamiana ciał. Nic.
Znamienne są tu wypowiedzi b. Ludowego Żołnierza Polskiego i Milicjanta Obywatelskiego. Pierwszy powiedział, że przy takiej katastrofie takie pomyłki mogą się zdarzać. Normalka. I już. Nic nie zmieni tego debilnego przekonania. Drugi jeszcze gorzej na ten temat się wypowiedział, stwierdzając że najlepiej byłoby ich wszystkich pochować w jednym dole (sic!). Jakie tacy czerwoni idioci mają szczęście, że po 1989 r. nie zostali równo przysypani gaszonym wapnem albo chociaż pozbawieni finansowych profitów, żeby dziś walczyć o rewiry śmietnikowe.
Niestety, może nie aż tak drastycznie, ale podobnie myśli duża część tego b. narodu, skoro ciągle PO ma większość i wspólnie z zieloną k…..ą obrotową polskiej sceny politycznej może sobie rządzić. Okazuje się, że mamy chyba obecnie najgłupsze społeczeństwo w historii. I przypominają mi się tu słowa jednego mężczyzny z kolejki po mięso przed jeszcze wprowadzeniem stanu wojennego, który stwierdził: „Niechby już te ruskie weszły, byle mienso było”. I z takim narodem Polska ma się obudzić? Niestety, wątpię.

PS.   http://www.sadistic.pl/lekcja-historii-wedlug-po-vt142300.htm




Lekcja historii według PO

84
piwo
Slonx  @ 2012-10-03, 06:14

Oto fragment podręcznika do nauki historii, a raczej "historii", patrząc na zawartość tego czegoś. 
Zdjęcie przedstawia 84 stronę książki (trudno to nazwać podręcznikiem) "Ciekawi Świata", zatwierdzonej przez minister edukacji narodowej, Krystynę Szumilas. 

Czarno widzę przyszłość naszego narodu... 

niedziela, 28 października 2012

R.i.P. chor. Muś * .. i Ty musisz

"Prokuratura wkrótce ujawni przełomowy dowód ?"

image pozdr


Po dwóch latach ale lepiej późno niż wcale.
Prokuratura poinformowała iż w najbliższym (choć nieokreślonym jeszcze) czasie ma być gotowa ekspertyza KIES dotycząca nagrania z Jaka 40. To jeden z najważniejszych dowodów w śledztwie, uzyskany bez pośrednictwa strony rosyjskiej. Nie wiemy kiedy nagrania z Jaka zostały przekazane do badań krakowskiemu Instytutowi. Prokuratura zastrzega iż nie musi się zgodzić na publikację nagrań a jedynie na zapoznanie z dowodem pełnomocników rodzin ofiar.
Jeżeli nie zdarzy się "cud nad taśmą" - możemy spodziewać się przełomu w śledztwie smoleńskim.
Remigiusz Muś - technik pokładowy Jaka 40 wielokrotnie zeznał w Prokuraturze iż po lądowaniu na Siewiernym nasłuchiwał korespondencję innych statków powietrznych ze smoleńską wieżą. Wg Musia kontroler wydał załodze Jaka 40, IŁ-a 76 oraz TU154M dyspozycję zejścia do wysokości nie mniejszej niż pięćdziesiąt metrów.
Członkowie załogi różnią się w ocenie tego co zostało zarejestrowane na kabinowym rejestratorze MN-61. Dowódca załogi Artur Wosztyl mówił o zapisie całego lotu, technik o nagraniu korespondencji IŁ-a.
R. i. P. chorąży Remigiusz Muś
Kolejna „smoleńska śmierć” - chorąży Remigiusz Muś nie żyje

zeznał iż rozmowę IŁ-a z wieżą nagrał na pokładowy magnetofon. Taśma (a raczej specjalny drut nawinięty w szpulę) o maksymalnej długości zapisu ok. 5 godzin była przesłuchiwana w obecności Musia. Dowód po powrocie Jaka do Polski został natychmiast przekazany Żandarmerii Wojskowej.
- Jest mało prawdopodobne aby Muś pomylił się kilka razy w ocenie tego co słyszał zwłaszcza w sytuacji gdy w jego obecności odtwarzano nagranie.
- Jeżeli na pokładowym magnetofonie zarejestrowano tylko rozmowę IŁ-a z wieżą to i tak jest to przełomowy dowód. Istnieje także techniczna możliwość odzyskania nagrania koprespondencji Jaka z wieżą z katastroficznego rejestratora CVR (mimo nadpisania ścieżki w czasie powrotu do Polski).
- Potwierdzenie się zeznań Remigiusza Musia uwiarygadnia Go jako świadka zeznającego ws korespondencji TU154M z wieżą.
- Udowodnienie faktu wydania przez kontrolera komendy zejścia do wysokości 50m oznacza złamanie przez niego minimów lotniska.
- Jeżeli na taśmie z Jaka jest komenda wydana dowódcy IŁ-a: "odejście z wysokości nie mniejszej niż 50 metrów" - w sytuacji w której na zapisie korespondencji radiowej stanowiska kierowania lotem z IŁ-em 76 jest zezwolenie "lądowanie dodatkowo (warunkowo), osiem siedemnaście" -
oznacza to sfałszowanie przez Rosjan zapisów nagrań z wieży.

Nie jest tak że cyfra "50" mogła zostać mylnie zinterpretowana przez Musia jako "100". Nie jest też tak że któraś z komend nie została zarejestrowana. W zapisie rozmowy IŁ-a z wieżą kontroler nie podawał wysokości decyzji (odejścia na drugi krąg) tylko zypełnie inną, analogiczną komendę zezwalającą na dalsze podejście.
Pojawienie się: "Посадка дополнительно" zamiast "уход на второй круг не менее пиатдзиесиат метров" oznacza wycinanie i edycję całych fragmentów nagrań w celu zmiany ich znaczenia.
Dlaczego Plusnin ryzykował życiem załóg łamiąc przepisy dot. minimów lotniska i czy sfałszowanie przez Rosjan zapisów rejestratorów miało na celu tylko ochronę kontrolerów ? Te pytania są nadal otwarte.
W tej sytuacji nie tylko stenogramy z wieży ale i zapis rejestratora CVR, MARS BM z TU154M utraci status dowodu w śledztwie. Przypomnijmy że wg Musia kontroler wydał także Tupolewowi zgodę na zejście do 50m.
Edmund Klich zbyt łatwo otrzymał nagrania z wieży. Udostępniono je zresztą polskim specjalistom między 17 a 20 kwietnia, taśmy zniknęły ze stanowiska kierowania lotem zaraz po katastrofie.
Bibliografia:
http://fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/nagrania-z-jaka-40-zostana-udostepnione,1782884
http://niezalezna.pl/22682-tajemnica-czarnej-skrzynki-jaka-40
http://www.gazetapolska.pl/16440-smolensk-prokuratura-ukrywa-dowody
http://smolensk2010.cba.pl/analizy/W_obronie_polskich_lotnikow.pdf
http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/wosztyl-nie-wiem-czy-zabezpieczono-czarne-skrzynki-jaka
http://oleg-tulin.narod2.ru/nazemnii_magnitofon_mn-61/
http://www.tvn24.pl/-1,1663904,0,1,zabraklo-umiejetnosci-mowienia-spadaj,wiadomosc.html
Pilot Jaka oczyszczony z zarzutów:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Pilot-Jaka-40-ze-Smolenska-oczyszczony-z-zarzutow,wid,13483841,wiadomosc.html
"Głównym zarzutem wobec pilota było podjęcie decyzji o lądowaniu poniżej warunków granicznych - 100 metrów widoczności w pionie" - pytanie kto go do tego skłonił i czy zarzut wobec Wosztyla nie był dowodem na komendę kontrolera ?
-
- cd. notki

Dlaczego Remigiusz Muś jest bardziej wiarygodny niż Rosjanie ?:
- Rosjanie zostali wielokrotnie złapani na kłamstwie: poświadczeniu nieprawdy w protokołach sekcji i sfałszowaniu protokołów zeznań kontrolerów.
- Nagranie z Jaka jest jedynym dowodem uzyskanym bez pośrednictwa Rosjan.
- Członek załogi Jaka wielokrotnie (wg. artykułu Gazety Polskiej aż 3 razy) składał zeznania w Prokuraturze Wojskowej. Zeznania zostały ocenione jako kluczowe dla śledztwa.
- Jest materialny dowód potwierdzający zeznania technika pokładowego. Nie mamy sytuacji "słowo przeciwko rosyjskim nagraniom". Remigiusz Muś nie kłamałby świadomie wbrew nagraniu które sam wykonał. No chyba że sam je zmanipulował.
- Świadek słyszał korespondencję załóg Jaka, TU154M, IŁ-a (w czasie dwóch jego podejść) oraz w towarzystwie żandarmów przesłuchał nagranie. Miał zatem kilkukrotną (5-cio krotną) możliwość weryfikacji opisywanych potem faktów.
- Prokuratura dysponuje nagraniem z korespondencji załogi z wieżą odzyskane z pokładowego rejestratora Jaka. Są zatem dwa nagrania: rozmowy IŁ-a z wieżą (2 podejścia) oraz korespondencji Jaka z wieżą.
- Gdyby nagrania zawierały informacje o błędzie polskich pilotów zostałyby od razu wykorzystane do potwierdzenia tezy KBWL LP
- Badanie przez 2 lata nagrania (które było czytelne i było przesłuchiwane zaraz po katastrofie), świadczy o braku politycznej woli jego ujawnienia. Fakt niepostawienia załodze Jaka zarzutów na podstawie rosyjskich stenogramów z wieży może świadczyć o tym iż zapisy z Jaka obciążają bardziej kontrolerów niż pilotów. Taśma z Jaka zaprzecza nagranianiom z wieży i jest dowodem na ich sfałszowanie.
- Jest możliwe że pilot Jaka, Artur Wosztyl zszedł do wysokości 50m zgodnie z zaleceniem kontrolera lecz nie chcąc narażać się na podejrzenie złamania przepisów nie podał tego faktu.
- Taśma była przesłuchiwana w obecności żandarmów. Są zatem inni świadkowie którzy słyszeli nagranie. Remigiusz Muś miał tego świadomość - 3-krotnie potwierdzając swoje zeznania w Prokuraturze Wojskowej.
- Rosjanie nie przekazali do zbadania oryginałów taśm ze stanowiska kierowania lotem. Taśmy z wieży zniknęły od razu po katastrofie, zostały udostępnione polskim specjalistom dopiero tydzień po wypadku.
- Magnetofon P500 nagrywający komunikację na smoleńskiej wieży miał w czasie pracy "awarię" - nie zarejestrował wszystkich ścieżek. Podobną awarię miał magnetowid który z powodu "naderwania się" kabla wizyjnego nie zapisał obrazu z ekranu radiolokatora RSP w czasie naprowadzania TU154M i innych maszyn. Potem Rosjanie mówili że dysponowali nagraniem z magnetowidu lecz nie wiedzą co się z nim stało.
- Rosjanie przejęli polskie rejestratory zaraz po katastrofie a następnie wywieźli je do Moskwy. Polscy specjaliści byli świadkami wykonania kopii CVR dopiero 11 kwietnia. Rejestrator widziany na filmie Wiśniewskiego ok godz. 8:50 został oficjalnie odnaleziony dopiero ... po południu. Kopię z rejestratora MARS BM strona polska dostała dopiero 31 maja 2010 - brakowało na niej 16 sekund nagrania. Rejestrator ATM został przekazany Polsce kilka dni po katastrofie - wbrew temu co twierdzą Rosjanie, mieli oni możliwość odczytania z niego danych. Po katastrofach rosyjskich samolotów wyposażonych w rejestratory ATM, MAK nigdy nie prosił polskiego producenta o odczyt danych.
- Wielokrotne wykonywanie przez Rosjan wadliwych kopii z rejestratora MARS BM (nagranie z kabiny) było celowym działaniem obliczonym na niszczenie oryginalnej taśmy i uniemożliwienie zbadania oryginalności zapisu. Analiza powierzchni nośnika (np. śladów pozostawionych przez skos głowicy) jest bezcelowa w sytuacji w której przy użyciu innych urządzeń wielokrotnie wykonywano kopię z oryginalnej taśmy. Na oryginalną taśmę można było nagrać zmanipulowane nagranie za pomocą urządzenia które wykorzystano potem do sporządzenia kopii.
Przypomnijmy: Polscy eksperci dotknęli się do oryginalnych rejestratorów dopiero 1,5 roku po katastrofie. Wcześniej pracowali na wadliwych kopiach. Potrzeba wykonania aż 4 kopii rejestratora CVR najlepiej świadczy o ich zgodności z oryginałem.
Więcej o rejestratorach i badaniu oryginalności zapisu:
http://e2rdo.salon24.pl/381482,czy-instytut-z-krakowa-potwierdzi-wiarygodnosc-oryginalnej-tasmy
http://e2rdo.salon24.pl/381881,watpliwosci-co-do-autentycznosci-oryginalnej-tasmy-pozostaja