o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

piątek, 14 września 2012

IV Rzplita, modus operandi

Co robić czyli mohery i lemingi



Wielu z nas zastanawia się jak dotrzeć do leminga , jak go przekonać i udowodnić, że dokonał złego wyboru . Próbujemy wpływać , tłumaczyć ,udowadniać …. daremny trud . Ponieważ ponosimy wspólnie konsekwencje wyborów lemingów pozwólmy aby doświadczyli na własnej skórze tych cudów Donalda T. i  bandy .My zaś zajmijmy się sobą i naszymi sprawami .A do zrobienia mamy dużo ,  między innymi i to żebyśmy się mogli wzajemnie rozpoznawać i sobie pomagać ,ot taka moherowa Solidarność  http://naszeblogi.pl/31871-jak-sie-rozpoznac-oglaszam-konkurs  ,w pracy , w sklepie ,w szkole ,  dzielnicy , na wsi i w urzędzie oraz na stadionie i na manifestacjach . Samopomoc  obywatelska pozwoli nam wspólnie zmagać się z szarą rzeczywistością i zapewniam państwa że będzie nam łatwiej gdy obok nas przejdzie lub pomoże NASZ . Mam nadzieje że zaczniemy się do siebie uśmiechać i zaczniemy się razem bronić .Komuniści i plat-fusy będą zwyciężać  dopóki społeczeństwo będzie podzielone .Jeśli zbierze się trzech by bronić jednego to będzie już ich czterech a jeśli zobaczy to następnych dziesięciu i się przyłączy  to będzie ich już czternastu  ….. itd. .

Piszę o tworzeniu w naszym NIE"normalnym" życiu archipelagu  pomocy i uśmiechu, który może być zalążkiem archipelagu polskości .Nie zajmujmy się lemingami , nie traćmy czasu na nich - oni sami do nas przyjdą gdy zobaczą jacy jesteśmy i jak żyjemy . Nie krzyczmy na nich , nie wyzywajmy a raczej powitajmy ich jak marnotrawnych synów .Oczywiście nie piszę o podobnej postawie wobec  tych, którzy sprawili ze z człowieka powstał leming , tych należy przykładnie osądzić .Oczywiście, że my przebaczamy ale Polska i Polska Racja Stanu nie ma prawa przebaczyć tym , którzy niszczą Polskę .
Zajmujemy się rzeczami wielkimi , polityką międzynarodową itd.  a zaniedbujemy rzeczy małe , rzeczy lokalne , zaniedbujemy nasze relacje z sąsiadami .Moim zdaniem są obecnie dwie ważne rzeczy  w Polsce przez duże P .Pierwsze to program PIS i dyskusja obywatelska nad nim , na forum ekonomistów , na forum województw , powiatów i gmin .To dyskusja o przyszłym kształcie Polski , o sanacji naszego państwa , to dyskusja jak zaradzić totalnej degrengoladzie Rzeczypospolitej .
Drugą zaś sprawą są wybory .


Wybory od 1945 są fałszowane , w związku z tym należy dołożyć starań aby pierwszy raz doprowadzić do transparentnych wyborów . Obecne procedury umożliwiają fałszerstwa, a jak się dowiadujemy ostatnio, są one liczone za pośrednictewm russsowieckch serwerów. .Powinniśmy możliwie szybko zmienić procedury wyborcze, stanąć na czele komisji wyborczych , liczyć głosy wspólnie gdy kontrolować  P r a w d ę  będzie co najmniej dwóch naszych . Nie pozwolić na „cuda nad urnami” .
To dwie sprawy ogólnopolskie , reszta to już tylko nasze sprawy lokalne. To nasze problemy w świecie, w którym żyjemy .Tu powinna skupić się nasza uwaga i aktywność .Organizujmy się , niekoniecznie politycznie , załatwiajmy problemy lokalnych społeczności .Organizujmy zabawy , jarmarki , festyny .Żyjemy tu i teraz . Mafia urzędnicza to nie tylko warszawka to także nasza dzielnica , miasteczko, wieś. Metodą  małych kroczków odcinajmy macki  czerwonej mafii działającej w Polsce  . Aby to zrobić , ludzie którzy się na to zdecydują muszą czuć nasze poparcie .Muszą wiedzieć, że jak będzie ostre starcie to mogą na nas liczyć i na naszą pomoc. To jest główny cel do osiągnięcia .Niech samotna matka ,bezrobotny , biedny , chory , opuszczony , wyrzucony z pracy wiedzą, że jest takie miejsce gdzie mu pomogą .Mogą powstać grupy interwencyjne czy to Caritasu , Solidarności czy tez moherów  . Wszyscy gramy w jednej drużynie , w Polsce . Nie potrzebne nam są konferencje Ziobry z hotelu Marriott i korytarze do Krazuego , nam potrzebne jest ujawnienie Kowalskiego, który z nadania PSL, PO czy SLD panuje na włościach .Łapać małych złodziejaszków a oni sami nas poprowadzą do samego serca mafii .Nie bać się , przełamać strach  wyjść z anonimowości to nasze zadanie. Zdobycie "Polski B"   to recepta na sukces Polski i Polaków .Musimy razem nauczyć się wygrywać i okazywać sobie solidarność . Tylko w taki sposób odzyskamy Polskę.3MAJCIE SIĘ CIEPŁO

ANEKS. EWA STANKIEWICZ: CO ROBIĆ?
WRZ

Rafał Gołuch: Naprawę świata zaczynamy od siebie (powt.)

Obrazek
fot: M. Jacewicz
Z Rafałem „Gołym” Gołuchem – publicystą, twórcą strony Ostatnia Kohorta, rozmawia Dominika Gwiazda (Solidarni 2010).
***
D.G.: To może na początek parę słów o sobie?
Jestem ‘faszystą’ – jak to mnie określają środowiska zbliżone do Antify i inni zdrajcy, degeneraci. Jestem publicystą od lat związanym ze środowiskiem kibicowskim i Bałtykiem Gdynia, moim macierzystym Klubem. Piszę tu i tam… bo wiem, co chcę powiedzieć. Jak to mawia mój kumpel z Bałtyku: „Historia oceni… oby nie kryminalistyki:)”
D.G.: W jednym ze swoich tekstów, będącym próbą odpowiedzi na postawione przez Ewę Stankiewicz pytanie: „Co robić?” piszesz: „Zrozumcie to ludzie, że zebraniami, zbieraniem podpisów, staniem biernym pod banerami, okrzykami jeden przez drugiego, wiecznymi kłótniami środowisk, nie zrobimy nic!” – co przez to rozumiesz? Czyżby organizacje o charakterze patriotycznym popełniały jakiś błąd w swojej działalności?
R.G.: ‘Błąd’ tkwi w mentalności. Bardzo kardynalny ‘błąd’. Błąd nastąpił w roku 1989 i wcześniej – gdy to oszukano naród polski, wmawiając nam, że odzyskaliśmy niepodległość, podczas gdy de facto wtedy właśnie powstał prawdziwy obóz zdrady, drugiej targowicy. Ten obóz, z nadania wciąż tych samych (wiadomo jakich) mocodawców, realizuje nieprzerwanie i konsekwentnie plan zniszczenia Polski i polskości – poprzez podsycanie konfliktów, karmienie kompleksów narodowych (w każdej wspólnocie można to zrobić), walkę z kościołem katolickim, brukanie świętości, amoralność i brak właściwej edukacji. Te tendencje w obecnym czasie przechodzą w fazę finalizacji, co jest wymowne. I tylko w takim kontekście postrzegać należy działania tak zwanych organizacji prawicowych. Z całym ‘dobrem inwentarza’ odbierać musimy sposób działania partii, stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, prawicowych. Blokada dekomunizacji i lustracji czerwonych złodziei, a często też zbrodniarzy, spowodowała erozję polskiej duszy. Sytuacja moralnego relatywizmu, przyzwolenia na brak wartości, nie pozostaje bez wpływu na nas. Po prostu ludzie nie wiedzą, co to społeczeństwo obywatelskie, nie znają Miłości Ojczyzny i poświęcenia. Nikt nie wskazał im, nie wytłumaczył, że kraj naprawdę jest nasz i że ten kraj możemy po prostu odbudować! Tak jak to uczyniła Piękna II RP, w lat dwadzieścia! W zamian uczono nas beznadziei i uległości. Podsuwano nam narkotyki i wyuzdany seks, rozpasanie konsumpcji… połączone ze złodziejską prywatyzacją, czyli grabieżą dóbr narodowych. W zamian neobolszewicy wmówili nam, że żyjemy w kapitalizmie, więc trzeba przejść ten najtrudniejszy okres na drodze do dobrobytu… Jak długo jeszcze ludziom zajmie konstatacja stanu faktycznego…? Zamiast Stoczni i wielkiego przemysłu mamy teraz kabotyńskie programy odmóżdżające w TVN, ‘Biedronki’, umowy śmieciowe! To wszystko dokładnie składa się w całość – Ludzie najpierw muszą być zdolni do samodzielnego wyciągania prawdziwych wniosków, bez tego ani rusz! I ma się to także wprost do działalności prawicowych środowisk – ludzie wychowani i zdeprawowani przez III RP, nie rozumieją tego że Polska jest Polaków i dla Polaków! Nic w tym nie ma zdrożnego, to jest po prostu fakt! Mnie nie zwiodą pozorne działania i deklaracje, które słyszałem już w wielu grupach. Tu jest potrzebna Nowa Jakość!
Pytasz o błąd… Błędem jest podział, kłótnie, ograniczoność… Tak, zwykła ograniczoność duchowa wielu ‘przywódców’ organizacji pozapartyjnych… partyjnych zresztą też. Błędem jest próba kanalizacji środowiska pod sztandarem jednej tylko Gazety… Tak, niestety, ale tutaj podobieństwo do zdradzieckiej Gazety Wyborczej jest coraz wyraźniejsze. Błędem są Kluby, które nie wychodzą do ludzi, stoją biernie i biernie zaznaczają swój udział – tylko udział, w patriotycznych rocznicach. Tutaj jest potrzeba kreatywnego i fizycznego aktywizmu ulicznego. Uczmy się od kibiców! Zauważcie, że właśnie środowisko kibiców jest, ‘nie wiedzieć czemu’, prześladowane i szykanowane od lat… Dlaczego? Jeśli zadasz sobie trud samodzielnego dotarcia do niezależnych źródeł Czytelniku, to wiedz że właśnie zacząłeś poszukiwania Nowej Jakości – i o to chodzi. Ludzie, myślmy samodzielnie! ‘Władza’ boi się naszej samodzielności, to ich najgorszy koszmar. Dlatego niewolą nas od lat medialnie. W momencie gdy zrozumiesz, iż Wolność masz w głowie i sercu, tyrania padnie!
D.G: Kolejny cytat z Twojego tekstu: „Trzeba karać za zdradę i nieuczciwość! Karać ludzi, konkretnych za konkretne czyny! Nie uczynią tego zaprzańskie, kpiarskie ‘sądy’ Targowicy, nie uczyni tego policja – milicja III RP, bo nie po to zostały stworzone, by chronić obywateli, a po to, by podtrzymać terror i wspierać likwidację polskiego narodu.”– czy to nie jest wzywanie do samosądów? Jak to sobie wyobrażasz?
R.G.: Nie za bardzo rozumiem Twoją sugestię, iż wzywam do samosądów…? Niczego takiego nie miałem na myśli. To, że sądy i instytucje państwowe są wrogie Polsce i polskości, niszczą i gnębią Polaków, odbierają im możliwości rozwoju i godnego życia – to chyba powinno być oczywistą oczywistością na tym poziomie dyskusji i na tych łamach…?
Wyobrażam sobie Wolną Polskę. Taką, która prowadzi politykę zewnętrzną i wewnętrzną, opartą na polskiej racji stanu. Widzę wolny naród, z całych sił wspierający odbudowę Ojczyzny – tak jak to miało miejsce tutaj, w Gdyni, w latach II RP! Człowiek wolny, z Miłości do Ojczyzny jest zdolny do wielkich poświęceń i wielkich osiągnięć! Efekty wolności widać praktycznie od razu. Gdynia była wyrywana morzu prawie gołymi rękami. Ludzie spali pod gołym niebem, żyli spartańsko – a jednak sam widok Biało – Czerwonej górującej nad portowymi basenami, był dla nich wystarczającą motywacją! I udało się! Wolność jest niezbędnym warunkiem szczęścia i rozwoju…W III RP ludzie są zniewoleni i zniechęceni, wykorzenieni w znacznym stopniu. Nie wierzą… Musimy oddać im tę Wiarę, pokazać że wolność jest w nas i że ona ma sens.
Potrzeba nam odzyskać niepodległość i stworzyć całe państwo od nowa. Nie tylko sądy, etc, nie będę się wdawać w szczegóły – Polakom potrzebne jest nowe państwo, w całości zrywające ze wszystkim, czym jest obecne kondominium rusko – niemieckie, III RP. Jako Polak mówię o tym wprost, bo mam prawo… A jeśli okaże się, że Prawdy mówić nie można…? To tylko potwierdzi dramatyczne konkluzje.
D.G.: Opisałeś tegoroczny zlot prawicowców „Wataha 2012” w dość krytycznym tonie. Jak uważasz, czy tego rodzaju spotkania są w ogóle nam potrzebne? A może takie zloty powinny mieć inną formułę?
R.G.: Spotkania są niezbędnie wskazane, ale nie miejmy złudzeń co do tak zwanej równości – tak jak wszędzie, tak i na prawicy ludzie w swej większości stanowią poniekąd bierną masę, niestety. III RP ‘lemingizuje’ nie tylko klasycznych lemingów. Lemingi są też na prawicy. Jeśli to słowa gorzkie…to mają być gorzkie.
Przyszłoroczna Wataha powinna być organizowana już teraz. Widzę na przykład dziesięciodniowy obóz dla młodych ludzi, takich w wieku powiedzmy do 25 lat. Wojskowe namioty, nauka komend i regulaminów, karność, poświęcenie, stawiane niełatwe zadania. Takie coś chodzi mi po głowie od dłuższego czasu. Przypomnijmy sobie o Polskiej Organizacji Wojskowej 100 lat temu. Aktywność fizyczna i promocja sportu, wyzwań, nauka i wychowanie – to jest to, co będzie Polsce niezbędnie potrzebne. Przed telewizorem, ani stojąc pod plastikowym banerem, pijąc piwo przy ognisku nawet, nie zmienimy nic. Za to zamkniemy się w getcie – i to jest największy mój zarzut skierowany do środowisk prawicowych. Przekonujemy przekonanych i dobrze się razem czujemy w swoim towarzystwie, tylko że stoimy w miejscu, co w obecnej sytuacji jest po prostu szkodliwe. Czy ktoś szkodzi prawicy od wewnątrz? Oto kolejne trudne pytanie…
Wataha, tak jak i każdy inny rodzaj aktywności, nie może zostać biernie przejęta przez Gazetę Polską i jej ‘charyzmatycznego’ redaktora.
Pomysł prelekcji, zapraszania ‘osobistości’ i ‘osobowości’ jest o tyleż fajny, co jałowy. Nam nie potrzeba już debaty, uczonych rozpraw, zamyślonych ‘złotych myśli’ – potrzebujemy twórczych wniosków i z nich wypływających, konkretnych postanowień na teraz! To jest czas działania i nikt za nas nie poświęci się dla Polski. A jeśli nikt się nie poświęci, Polska zostanie zlikwidowana…
Powiem Ci szczerze. że mało mnie teraz obchodzą krytykanckie wypowiedzi różnych mądrali z prawicy na temat moich poglądów. Nie raz i nie dziesięć razy przekonałem się, że bierność i strach, to ich drugie imię…
D.G.: A zatem, powracając do najważniejszego pytania: co robić?
R.G.: Co robić? Dać z siebie wszystko dla Ojczyzny i nie oglądać się na boki…
Wyłączyć telewizor.
Pójść do Kościoła – to chyba najważniejsze.
Bezwzględnie powrócić do tradycyjnych zasad. Tak też wychowywać dzieci. Naprawę świata zaczynamy od siebie – Jeśli Ty wygrasz z kłamstwem w sobie, uwierz, będziesz z daleka widoczny i ludzie będą do Ciebie lgnąć! To jest prosta rzecz ludzie, 10 Przykazań!
W kwestii aktywizmu ulicznego – Potrzeba działań żywych i energicznych. Takich z jasnym i ORYGINALNYM przekazem. Potrzeba ludzi o błyszczących oczach – ‘Wariatów’, którzy dokładnie wiedzą co chcą powiedzieć!… Tacy raczej nie zapisują się do organizacji… Uważam, że wszystko, również prawicowy aktywizm trzeba zbudować całkiem od podstaw – Mierzmy siły na zamiary, nie odwrotnie.
D.G.: Dziękuję za rozmowę. 
***

czwartek, 13 września 2012

podzwonne * moralne ścierwo Popolszy

13 WRZEŚNIA.
prof Rycho:  ...Politycy PiS zaapelowali dziś do ministra sprawiedliwości o odwołanie prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. Domagają się również wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego.
Bowiem 6 września do prezesa sądu okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego zadzwonił człowiek, przedstawiający się jako urzędnik kancelarii premiera Donalda Tuska. W rozmowie tej szef sądu prosi o instrukcje dotyczącą terminu posiedzenia sądu ws. aresztu dla Marcina P., szefa Amber Gold.
Posłowie PiS podczas konferencji prasowej w Sejmie nazwali rozmowę "bulwersującą i wstrząsającą". Andrzej Duda (PiS) podkreślił, że sytuacja jest na tyle wymowna, "aby wyrazić zwątpienie w niezależność i niezawisłość gdańskiego Sądu Okręgowego".
"Prezes Sądu Okręgowego rozmawia jak służący z asystentem szefa kancelarii premiera. To niezwykle wymowne" - powiedział Duda.
"Sędzia w rozmowie nie dziwi się, że dzwoni do niego ktoś, kto podaje się za asystenta ministra Arabskiego, nie pyta o to, czy może spotkać się z premierem i porozmawiać. Po prostu ustala formę kontaktu. Można postawić pytanie, czy to był pierwszy kontakt z kancelarii premiera do sędziego Milewskiego w Gdańsku" - mówił poseł PiS, Krzysztof Szczerski.
Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak stwierdził, że przytoczona przez "GPC" rozmowa to kolejna przesłanka wskazująca na konieczność powołania sejmowej komisji śledczej ws. Amber Gold.

Stenogram dla niesłyszących!

prof Rycho:
TELEFON Z SEKRETARIATU ARABSKIEGO, ODBIERA SEKRETARKA MILEWSKIEGO....
Reporter: Piotr Tomiczyński z tej strony, ja dzwonię z sekretariatu pana Tomasza Arabskiego, czy mogę z prezesem? Halo.
Sekretariat: Halo? O tak słyszę teraz lepiej troszeczkę. Przerywa coś bardzo.
R: Dzień dobry. Piotr Tomiczyński. Dzwonię z sekretariatu szefa Kancelarii Premiera. Czy mogę z panem prezesem rozmawiać?
Sekretariat: Z panem prezesem Milewskim, tak?
R: Tak.
Sekretariat: Już bardzo proszę.
(niezrozumiałe rozmowy w tle, w słuchawce słychać komunikat: „Proszę czekać”).
R: Halo, dzień dobry.
Milewski: Dzień dobry. Witam serdecznie.
R: Piotr Tomiczyński z tej strony. Wczoraj rozmawialiśmy.
M: Tak, tak.
R: Sekretariat szefa Kancelarii Premiera się kłania. Panie prezesie?
M: Tak?
R: Będę próbował pana łączyć z panem Tomaszem Arabskim, natomiast pan Arabski ma jeszcze jakieś spotkanie ważne u siebie. Wczoraj przekazałem notatkę służbową panu Arabskiemu z naszej rozmowy. Bo rozmawialiśmy o spotkaniu... pan pamięta?
M: Tak, oczywiście, że pamiętam.
R: Ono wchodzi w grę jutro, tylko że... czytał pan dzisiejsze doniesienia? Tak naprawdę wczoraj postanowiliśmy z panem się skontaktować, ponieważ mieliśmy informacje, ponieważ nie wiedzieliśmy, czy też będą potwierdzone dzisiaj. Okazuje się, że Ministerstwo Sprawiedliwości wszczyna kontrolę tam właśnie u pana. Mimo wszystko...
M: Parę rzeczy tutaj trzeba (niezrozumiałe).
R: Właśnie, panie prezesie tylko, że chodzi o to, że to jest wszystko dzieje się bardzo naprędce, prawda? Spotkanie pan premier chce odbyć z państwem, tylko że ono wchodziłoby w grę dopiero po tym posiedzeniu, na którym zapadłaby ostateczna decyzja co do przyjęcia bądź odrzucenia wniosku o... tak, prawnika pana Marcina Plichty. Nie chcemy, żeby było tak, że potem wyjdzie, że jakieś naciski były ze strony Kancelarii Premiera. Pan rozumie?
M: Ja rozumiem.
R: Niech mi pan powie... proszę chwilę, poczekać dobrze?
M: Dobrze, dobrze.
R: Halo? Niech mi pan powie jedną rzecz. Czy pan już wie, kiedy będzie to posiedzenie, żebyśmy po prostu dzisiaj... już by pan sobie ustalił z panem Arabskim ten termin tego spotkania, ale to pewnie już w przyszłym tygodniu dopiero.
M: Ja mogę do posiedzenie wyznaczyć w zależności... no jaka jest... bo tak (niezrozumiałe). Ja to mogę wyznaczyć albo siedemnastego, albo nawet dwunastego czy trzynastego, także tutaj nie ma żadnego problemu. Już skład jest dawno... znaczy dawno już od dwóch dni już jest.
R: Państwo, do Państwa...
M:... także tam w ogóle ta sprawa już jest, oni czytają...
R: No właśnie. Chodzi o to, że my wczoraj dostaliśmy, jak dzwoniłem do departamentu w Ministerstwie Sprawiedliwości...
M: Tak,tak.
R: Oni już mają informacje, przekazała państwu akta.
M: Skład wyznaczony i skład już czyta akta i teraz jest kwestia... specjalnie się wstrzymywałem ewentualnie to jest też do rozmowy, czy bardzo przyspieszać, czy nie przyspieszać. Bo wtedy też muszę powiedzieć, żeby oni siedzieli dzień i noc, czytali to czy to, żeby tak na spokojnie... Chciałbym właśnie o tym też porozmawiać.
R: Panie prezesie, teraz jesteśmy w takiej sytuacji patowej. Dzisiaj naprawdę cały dzień o tym rozmawiamy od rana. My mieliśmy spotkanie o 10:00 z panem Arabskim, potem o 12:00 również. Pan Arabski otrzymuje informacje z Ministerstwa Sprawiedliwości, doniesienia mediów za chwilę mogą się okazać miażdżące, za chwilę może się okazać, że będzie jakaś informacja, która trafi do mediów, załóżmy o Kancelarii Premiera, o tych spotkaniach z państwem. Premier chce osobiście poznać i tak jak pan zaznaczył w trakcie naszej wczorajszej rozmowy ja również w notatce, którą przekazałem panu Arabskiemu.
M: Ja chciałem właśnie też przekazać dużo rzeczy panu premierowi.
R: Bo pan, panie prezesie, zaznaczył wczoraj jedną słuszną rzecz, że najlepiej dowiadywać się u źródła.
M: Tak... My to wszystko na bieżąco mamy, te akta, cały czas nad nimi siedzimy, więc mamy to wszystko rozpracowane.
R: Czy pan ma listę sędziów, którzy mieliby wziąć udział w takim, ewentualnie spotkaniu z panem premierem?
M: Proponowałbym tak, mojego zastępcę do spraw karnych panią Kloczkowską-Miłosz... Ewentualnie ile osób by tam miało być? Ewentualnie tylko panią zastępczynię. Jeżeli byście państwo chcieli jeszcze dokładnych informacji odnośnie, uważam że to też jest bardzo istotne, spraw cywilnych [niezrozumiałe]... to ja też mam takie informacje, ale mogę też panią prezes, która też na bieżąco w tym siedzi od a do zet, że tak powiem, bo tam jest też bardzo dużo takich skrupulatnych różnych rzeczy [niezrozumiałe] samego premiera poinformować. Także ewentualnie no nie wiem, czy trzy osoby, czy cztery by wchodziły w grę? Jak to państwo...
R: To pan już ustali... dobrze... ja po prostu pytam, bo też muszę sporządzić z tego notatkę z tej rozmowy i jakby w dniu dzisiejszym też zostałem objęty klauzulą tajności co do tej sprawy z racji bycia asystentem pana Arabskiego... Jest jeszcze jedna rzecz, panie prezesie... też dzisiaj to podejmowaliśmy. Pan Arabski pewnie będzie również pytał o to pana w tej sprawie. Czy do pana docierały informacje z Ministerstwa Sprawiedliwości, że taką kontrolę wobec pana próbuje wszcząć pan Gowin?
M: Nie, żadnych informacji... o tym dowiedziałem się z telewizji i od kolegów z ministerstwa i z Warszawy, że [niezrozumiałe] a już o piątej w Sejmie [niezrozumiałe] my byliśmy zdziwieni tym... zarządzenie dostano o godzinie dwunastej. Te sprawy były, że tak powiem, sprawdzane dziesięć razy. O zarządzeniu w ogóle....
R: No właśnie, bo pan... my mamy informację taką, że pan wtedy na tym, kiedy było to przedstawicielstwo ministerstwa u państwa, pan jakby wyraził swoją opinię wstępną w tej sprawie, że pan nie widzi podstaw, żeby wszczynać jakiekolwiek śledztwo...
M: Proszę pana, było dziesięciu czy piętnastu... całe szczęście, ja nawet słowem się nie odezwałem na tym spotkaniu.
R: No takie informacje do nas trafiły właśnie... To sobie pan będzie wyjaśniał
M: Całe szczęście, że jest prezes apelacyjna i moi prokuratorzy, także wszystkich było tam piętnaście osób i doskonale wszyscy wiedzą, że prezes apelacyjna, ani ja się nie odezwaliśmy ani słowem. To prowadził pan minister Gowin, pytał też o sprawy cywilne. Pani prezes od spraw cywilnych zreferowała krótko, potem pytał o sprawę karną [niezrozumiałe] pytał o komornika, to komornik... kuratora, prokurator okręgowy też króciutko odpowiedział i poszedł na konferencję. Niestety, ale...
R: Czyli trochę inny punkt widzenia... Panie prezesie, w takim razie czy np. dwunastego, jeśli by się odbyło to posiedzenie, ja rozumiem, że państwo w tym dniu będziecie informować poprzez rzecznika o decyzji prawda? Dwunastego gdyby ono się odbyło... trzynasty... czy na drugi dzień spotkanie z premierem wchodziłoby w grę? Sytuacja jest ważna o tyle, że pan premier w tym momencie jest...
M: Ja rozumiem... Czyli ja zaznaczam na dwunastego to posiedzenie i wtedy trzynastego [niezrozumiałe].
R: Chodzi o to, że tak... pan premier, już mówiłem panu wczoraj w trakcie rozmowy i zaznaczałem to... mam nadzieję, że pan zrozumiał ten przekaz... Pan premier nie może liczyć, proszę pana, w tym momencie na... no nie chciałbym tutaj używać mocnych słów... na rzetelność czy pełen profesjonalizm ze strony prokuratury czy też Ministerstwa Sprawiedliwości. Pan premier po prostu, spotykając się z państwem, chciałby sobie wyrobić zdanie i podjąć dalsze decyzje. Nawet jeśli idzie o odwołanie pewnych osób i mianowanie innych w tej sprawie na ich miejsce... Bardziej rzetelnych... nowych... i jakby odpowiedzialnych, znających się na rzeczy. Tu niewątpliwie jest jeden szkopuł w tej sprawie, że są pewne osoby, które się ewidentnie nie znają na prawie. To już dzisiaj nawet rozmawialiśmy. Proszę poczekać, mam tutaj zieloną lampkę i będę się próbował połączyć z panem Arabskim.
M: Dobrze.
R: Halo, szefie... Czy ja mogę... bo mam pana prezesa, czy mogę... Dobrze, ja przekażę w takim razie, tylko proszę chwilę poczekać.
R: Halo, panie prezesie, ponownie Piotr Tomiczyński, bo rozmawiałem z panem Arabskim. Bo teraz dzwonię do pana na telefon sekretariatu. Pan Arabski powiedział, że będzie do pana dzwonić na tą komórkę...
M: Bardzo proszę, to ja czekam.
R: Ale jest jedna rzecz. Czy mógłby to być telefon wykonany w godzinach wieczornych? Pan Arabski...
M: Cały czas mam włączony i... czekam na telefon.
R: To dostanie pan oficjalne potwierdzenie tego zaproszenia na to spotkanie... ono wstępnie w takim razie na trzynastego umawiamy się?
M: Rozumiem i za sekundę wyznaczam na dwunastego termin.
R: Dwunastego termin i trzynastego jest spotkanie. Tylko jeszcze jedna rzecz. Bo pan Arabski musi do pana osobiście zadzwonić i też wysłać maila w tej sprawie, bo chodzi o to, że ja sporządzam notatkę z tej rozmowy i pan Arabski pełni urząd państwowy, więc chodzi o pewną zgodność między mną a nim, więc ja poinformuję pana Arabskiego w tej notatce o naszej rozmowie, tej właśnie z dzisiaj... Czyli dzisiaj tak... trzynastego tak... jest spotkanie w Kancelarii Premiera. Pan mówi do czterech osób tak?
M: To znaczy, jeśli państwo byście chcieli, ja uważam, że też jest bardzo istotne zasięgnąć w sprawach tych cywilnych, tych rejestrowych, taką też pełną informację, to pewnie panią prezes w związku z tym sądu rejestrowego, żeby też państwu naświetliła profesjonalnie wszystko...
R: Dobrze. Jak to jest specjalistka, od tych spraw, to jak najbardziej.
M: Trzy albo cztery osoby to już w zależności jak państwu to będzie... Na pewno mój zastępca, [niezrozumiałe] i ta pani [niezrozumiałe].
R: Pan Terlecki tak?
M: Nie, nie, nie. Pan Terlecki, że tak powiem zupełnie nie uczestniczy. Pani Miłosz-Kloczkowska właśnie od spraw karnych, ona jest tutaj specjalistką i wszystkie informacje ma i wyczerpująco je poda.
R: Jeszcze jedna rzecz...
M: Pani Miłosz-Kloczkowska i pani Piątek, to jest pani prezes sądu na północy i pani ewentualnie pani Koczerska, to jest wizytator, ale myślę, że jak będzie mój zastępca od spraw karnych, to...
R: Pan wspomniał, że pan wyznaczył już ten skład, tych osób, które się na tym posiedzeniu mają pojawić. To jest trzyosobowy skład?
M: Trzyosobowy... oczywiście.
R: To są zaufane pańskie osoby.
M: Słucham?
R: To są zaufane dla pana osoby, jeśli chodzi o... no wie pan, sprawa jest ważna...
M: No... proszę się nie martwić. Tak powiem...
R: W takim razie podsumowując. Trzynastego spotkanie w Kancelarii Premiera, w których godzinach państwu by odpowiadało?
M: My się dostosujemy. Tak jak pan premier wyznaczy... tak będziemy.
R: Zapewne pan premier zawsze takie spotkania odbywa po godzinie piętnastej, szesnastej, więc np. godz.17 wstępnie, ale to jeszcze wszystko z panem Arabskim musi pan ustalić, jak pan Arabski zadzwoni.
M: My się dostosujemy. Także to nie ma żadnego problemu...
R: Jeszcze jedna rzecz, bo ja dzisiaj rozmawiałem na tym spotkaniu o dziesiątej, tylko jeszcze sprawdzam, czy nic mi nie umknęło... bo miałem jeszcze jedną rzecz, o którą miałem pana zapytać, ale to mi jeszcze... panie prezesie, przepraszam, ale ja mam tu trochę notatek.
M: Proszę, proszę.
R: Ale nie... to jest najważniejsze pana zapytałem. To co pan Arabski... Panie prezesie, jeszcze raz spróbuję zobaczyć, czy pan Arabski może rozmawiać. Jeszcze chwileczkę.
M: Dobrze dobrze. Bardzo proszę.
R: Halo? Halo? Panie prezesie, no niestety pan Arabski jeszcze nie może rozmawiać.
M: To pod komórką albo...
R: Ten 500... ja wczoraj w notatce zamieściłem ten numer [dyktuje numer telefonu]... To pan Arabski powiedział, że on będzie dzwonić do pana. Prosił też, żeby pana przeprosić, ale tak jest w tej pracy niestety...
M: Ale oczywiście...
R: To jest wszystko. Ja bardzo panu dziękuję. Proszę czekać na dalszy telefon lub też ewentualnie maila od pana Arabskiego i proszę przyjąć z mojej i jego strony przeprosiny.
M: Rozumiem, że trzynastego to jest już, że tak powiem... aktualne?
R: Trzynastego jest aktualne, natomiast ja podejrzewam, że godzinę ustali już pan, czy mailowo, czy telefonicznie z panem Arabskim. Tylko jak mówię... będzie to pewnie godz. 16-17 w tych godzinach... Chodzi o to panie prezesie, żeby to spotkanie...
M: Mnie zależy, żeby przekazać najrzetelniejsze informacje dla pana premiera.
R: To głównie, wie pan, my też... pan premier i pan Arabski zwracają uwagę na to, żeby to nie było odbierane potem jako pewna forma nacisku. Dlatego nie, że przed, tylko po. Oczywiście i tak potem będą dalsze wnioski, konsekwencje wobec niektórych osób. Pan premier po prostu chce poznać każde stanowisko, więc o to tutaj się rozchodzi. Nas po prostu zaniepokoiła ta informacja, którą otrzymaliśmy z Ministerstwa Sprawiedliwości, a która dzisiaj od rana hula w mediach, to pan wie...
M: Nas również, tym bardziej, że ministerstwo brało od nas akta i nie wiem... kserowaliśmy im, zabierali akta i wszystko mają... wszystkie odpowiedzi daliśmy... wszystko wyjaśniliśmy, jeszcze prokuratura zakreśliła nam termin do jutra, żeby ewentualnie jakieś sprostowania tam napisać, no i ludzie tam kserują, wysyłają do ministra Gowina to wszystko, a tu nagle dzisiaj rano słyszymy, że jakaś jeszcze kontrola wewnętrzna, jakby z pominięciem naszej apelacji i tak dalej także no...
R: Pan rozumie, że tutaj w tej sprawie pojawiają się... panie prezesie, tu w tej sprawie pojawiają się nieścisłości, i te nieścisłości pan premier dostrzega i w Prokuraturze Generalnej, i w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dlatego pan premier wybiera taką formę, a nie inną, że chce się z państwem spotkać.
M: Bardzo się cieszymy, że ktoś nas wysłucha. Naprawdę mamy dużo informacji i możemy to profesjonalnie wytłumaczyć...
R: Czy do pana docierały kiedykolwiek informacje, że były próby nacisków w związku ze sprawą Amber Gold na sędziów, czy na wymiar sprawiedliwości? Pan jest na pewno osobą zorientowaną. Czy kiedykolwiek do pana takie informacje docierały?
M: Ja dwa miesiące temu się dowiedziałem, może trzy, że taka sprawa Amber Gold jest.
R: Właśnie... tak jak my wszyscy.
M: My w ogóle nie mieliśmy tutaj żadnych takich informacji. Sprawy wszystkie, proszę pana to jest taka ważna informacja, wszystkie te sprawy, które ten Marcin P. miał, to były sprawy nie za mojej kadencji. Ja jestem prezesem od dwóch i pół roku, a wszystkie sprawy jego, znaczy wszystkie... ich było dziewięć, a siedem spraw było przed moją kadencją. Dwie ostatnie sprawy tylko były za mojej kadencji.
R: Tak, my mamy tą rozpiskę, no właśnie wczoraj dostaliśmy to... Dlatego też nas zastanawiała ta kontrola. Co ona ma na celu ta kontrola, właśnie względem prezesa sądu okręgowego? Dlatego też wczoraj do końca nie wiedzieliśmy czy ta informacja wyjdzie do mediów, czy będzie w rzeczywistości zastosowana. Dzisiaj okazuje się, że jednak będzie zastosowana.
M: Naprawdę też jesteśmy bardzo zdziwieni. Apelacja nasza też jeszcze jak gdyby kontrolowała i jeszcze wszystko my mamy skontrolowane, opisane i wysłane. No dziwimy się naprawdę... Tak trochę to odbieramy... kieruje się na nas sprawy już dawno rozstrzygnięte... ale to na dłuższą rozmowę...
R: To już na tym spotkaniu. Tak patrzę, bo się lampka zapaliła na aparaturze. Zielona nie jest, czerwona. Pan Arabski dalej jest zajęty. Już nie będę łączyć, żeby też pana nie frapować. Jak pan Arabski przed chwilą mi powiedział, żeby pan czekał na jego telefon osobiście, ewentualnie drogą mailową dalsze instrukcje. Co do godziny to tak jak mówię, pewnie godzina już będzie ustalona z panem Arabskim. Ja tylko jeszcze raz zaznaczam... na pewno będzie to trzynasty, dzień po tym posiedzeniu w sprawie Amber Gold, w sprawie wypuszczenia... to jakby tyle...
M: Daję zarządzenie, żeby to było dwunastego, żeby się szybko przygotowali...
R: Będą jakieś pytania?
M: No raczej nie, ja tylko bym prosił, żeby spotkanie doszło do skutku...
R: Spotkanie na pewno dojdzie do skutku, tylko pan rozumie... tutaj toczą się takie sprawy...
M: Widzę, co się dzieje... także ja... Dobrze nie ma sprawy. Ja rozumiem, że tutaj musi być tak, żeby jakichś tam tych... No to dwunastego sąd to załatwia także nie ma żadnych problemów.
R: Dobrze.
M: Oni już czytają akta, także teraz tylko pozostaje czekać na zgłoszony termin....
R: Panie prezesie ja dziękuję za rozmowę, proszę czekać na telefon pada Arabskiego, a ja sporządzę notatkę z tej rozmowy służbową... Jeśli będzie pan Arabski miał jakieś pytania, to już osobiście czy mailowo, czy telefonicznie... Jeszcze raz przepraszam, że kilka minut po czternastej zadzwoniłem, ale pan Arabski rozumie, pan ma spotkania, rozmowy i też pan premier... Dziękuję bardzo za rozmowę, pozdrawiam panie prezesie
M: Ja wszystko to zbieram, materiały i przekażę...
R: Panie prezesie, bardzo dziękuję za rozmowę i proszę czekać na dalsze instrukcje.
M: Do widzenia.


POpolsza. Temida - obraz Franciszka Kulona