o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

wtorek, 3 sierpnia 2021

"Schwytałam sadystkę z Auschwitz" - Lekcja prawdziwej historii

 

.

Gdy zimą 1944 r. wojska sowieckie były już blisko niemieckiego obozu koncentracyjnego „Auschwitz-Birkenau” w okupowanym Oświęcimiu, przyśpieszono eksterminację żydów, a pozostałych więźniów naziści zaczęli wywozić w głąb III Rzeszy, aby tam dalej pracowali w niemieckich fabrykach na rzecz ostatecznego zwycięstwa. Walentyna Ignaszewska po dwóch latach pobytu w obozie koncentracyjnym była gotowa jechać dosłownie gdziekolwiek, byle tylko wyrwać się z piekła, jakie Niemcy zgotowali osadzonym pod Oświęcimiem. Chodziły również słuchy, że przed nadejściem Rosjan obóz zostanie wysadzony, a więźniowie rozstrzelani, dlatego na ochotnika zgłosiła się do transportów, które od lata 1944 r. przewoziły przymusowych robotników do obozów rozlokowanych na południu Niemiec. Po kilku dniach transportu w otwartym, towarowym wagonie, o kromce chleba i bez ubikacji Walentyna trafiła do Drezna, gdzie nakazano jej pracę w fabryce Zeiss-Ikon. Produkowano tam elementy uzbrojenia dla Kriegsmarine, dlatego zakład był stale bombardowany. Więźniów potrzebowano jednak w produkcji, dlatego strażnicy pilnowali, by wszyscy zdążyli przed nalotem zejść do schronów. Był to również czas, kiedy już nawet Niemcy głodowali, więc łatwo sobie zobrazować jakie racje żywnościowe dostawali robotnicy przymusowi. Podawano np. zupę z igliwia i szyszek, albo wywar z pędraków. W lutym 1945 r. alianci dokonali nalotu na Drezno, który niemal zrównał miasto z ziemią. Wywołał też pożogę ognia, która zniszczyła to, co ocalało w bombardowaniu. Nasza bohaterka cudem przeżyła, a pracy już nie było. Zaczęło się odliczanie do śmierci lub wyzwolenia. W kwietniu 1945 r. wiadome już było, że niemiecka wojna totalna została totalnie przegrana, dlatego miejscowa komendantura SS zarządziła ewakuację obozu we Flossenburgu, w którym wcześniej osadzono robotników przymusowych m.in. z fabryki Zeiss-Ikon. W „marszach śmierci”, jak później nazywano wyprowadzenie stamtąd więźniów, znalazła się również nasza bohaterka. Polegały one na przeprowadzeniu ludzi kilometrami bezdroży, bez jedzenia i wody. Do uciekinierów po prostu strzelano, z tą różnicą, że teraz strażnikami byli głównie starcy i dzieci pod komendą kilku SS-manów. Mimo ryzyka, 23-letnia wówczas Walentyna Ignaszewska oraz jej dwie, nieco starsze koleżanki, zdecydowały się zbiec. Zrobiły to rozważnie, korzystając z chwili rozgardiaszu, powoli oddaliły się w gęstwinę lasu, gdzie trudno było je dostrzec. Pościgu nie było. Pozostał natomiast śmiertelny wróg, jakim wciąż był głód. Kobiety obawiały się jednak wyjść na szlak, gdzie ktoś mógł je rozpoznać zwłaszcza, że nadal miały na sobie odzienie jeńców. Niemieccy wojskowi uprzedzali miejscową ludność przed takimi przypadkami mówiąc, że w tych ubraniach poruszają się zbrodniarze ze wschodu, którzy odbywali karę na terenie III Rzeszy i są szczególnie niebezpieczni. Wkrótce do Polek los miał się jednak uśmiechnąć. Ponadto nasza bohaterka trafiła też na jedną z najkrwawszych SS-manek z „Auschwitz”, słynną aufseherin Dreschler, tym razem zupełnie bezbronną i zdaną na łaskę byłej więźniarki. Jak kończy się ta niezwykła opowieść, dowiecie się w ostatnim odcinku trzyczęściowej serii zrealizowanej w ramach cyklu: „Lekcja prawdziwej historii”, do zobaczenia w YouTube na kanale eMisja.Tv

środa, 30 czerwca 2021

30.VI.1943 Z d r a d a - Wydanie Niemcom gen. Grota

 

WALDEMAR GRABOWSKI, BEP IPN WARSZAWA

KALKSTEIN I KACZOROWSKA W ŚWIETLE AKT UB 

http://niniwa22.cba.pl/kalkstein_i_kaczorowska.htm

Wydanie Grota

30 czerwca 1943 r. przy ul. Spiskiej 14 został aresztowany gen. Stefan Rowecki, komendant AK. Według powojennych zeznań Kalksteina miał go wydać Eugeniusz Świerczewski, który telefonicznie zawiadomił gestapo o jego miejscu pobytu. W trakcie przesłuchania 23 grudnia 1953 r. Kalkstein przyznał się natomiast do udziału w rozpracowaniu "w sprawie Grota-Roweckiego". Sprawie tej było poświęcone całe przesłuchanie 30 stycznia 1954 r., prowadzone przez por. Eugeniusza Witczaka:

"Pytanie: Skąd gestapo uzyskało pierwsze informacje o Grocie-Roweckim?

Odpowiedź: Skąd gestapo uzyskało pierwsze informacje o Grocie-Roweckim, tego dokładnie nie wiem. Merten posiadał przedwojenną fotografię Roweckiego w mundurze i twierdził, że gestapo krakowskie oraz radomskie lub kieleckie posiadają możliwości rozpracowania i aresztowania Grota. Szczegółów nie podawał. Wiem, że gestapo warszawskie posiadało kilka fotografii Roweckiego, wiedziało, że prócz pseudonimu »Grot« używa jeszcze ps. »Rakoń«, lecz kto informacje te dostarczył, tego nie wiem.

Pytanie: Kto umożliwił aresztowanie Grota-Roweckiego?

Odpowiedź: Aresztowanie Grota-Roweckiego umożliwił szwagier mój Świerczewski Eugeniusz, agent gestapo, który wskazał dom na ul. Spiskiej, do którego wszedł Grot-Rowecki i w domu tym został zatrzymany. Było to w końcu czerwca 1943 r.

Pytanie: Skąd Świerczewski znał Roweckiego?

Odpowiedź: Świerczewski znał się z Roweckim od 1920 r., tj. od czasu, gdy służyli w armii gen. Szeptyckiego na wschodzie. Świerczewski w tej armii był oficerem kulturalno-oświatowym, a Rowecki był oficerem Oddz[iału] II. Do 1939 r. obaj przebywali w Warszawie, z tym że Świerczewski wyszedł z wojska i pracował jako dziennikarz oraz był generalnym sekretarzem TKKT [Towarzystwo Krzewienia Kultury Teatralnej], a Rowecki służył nadal, ostatnio jako dowódca KOP-u [Korpusu Obrony Pogranicza].

Pytanie: W jakich okolicznościach Świerczewski został agentem gestapo?

Odpowiedź: W początkach listopada 1942 r. zostałem zwolniony z Pawiaka po podpisaniu zobowiązania o współpracy z gestapo. Funkcjonariusz Merten, który mnie werbował, znał miejsce pobytu w tym czasie Świerczewskiego i wiedział, że pracował on w mojej grupie w ZWZ, lecz nie aresztował go, ponieważ liczył, że Świerczewski może być cennym agentem. Otrzymawszy od Mertena adres Świerczewskiego w miejscowości podwarszawskiej, skontaktowałem się z nim i razem zamieszkaliśmy w Warszawie na ul. Dobrej, numeru nie pamiętam, u znajomej Blanki Kaczorowskiej, nazywanej Stasia - nazwiska nie pamiętam. Prostuję, najpierw przez dwa tygodnie odnajmowaliśmy pokój w pobliżu pl. Narutowicza, nazwy ulicy nie pamiętam. W pokoju tym nastąpiło spotkanie Mertena ze Świerczewskim w listopadzie 1942 roku i w czasie tego spotkania w mojej obecności Świerczewski został zwerbowany do współpracy. W zamian za współpracę Merten obiecał przyspieszyć zwolnienie z Pawiaka mej siostry - żony Świerczewskiego - i rodziców. Od pierwszej chwili zadaniem Świerczewskiego, jak również i moim, było uzyskanie dojścia do Grota-Roweckiego. W tym czasie Świerczewski był pracownikiem BIP-u, o czym Merten wiedział - prostuję, z BIP-em związał się nieco później, gdzieś w początkach 1943 r.

Pytanie: Jak Świerczewski ustalił Roweckiego i jaki był przebieg aresztowania?

Odpowiedź: W końcu czerwca 1943 r. Świerczewski po wyjściu z domu z rana spotkał Roweckiego na Solcu i zaczął prowadzić za nim obserwacje. Tramwajami dojechał za Roweckim do pl. Narutowicza i tam Rowecki skręcił w jedną z ulic, o ile pamiętam, w ulicę Spiską, i zatrzymał się w jednym z domów. Świerczewski wówczas telefonicznie z pl. Narutowicza powiadomił gestapo, które w kilka minut później obstawiło dom i przy udziale Świerczewskiego rozpoczęło przeprowadzać rewizję. Grot w tym domu miał swój lokal konspiracyjny, w mieszkaniu zameldowanym na jego fałszywe nazwisko lub na kogoś innego, i tam go gestapo zastało. Po stwierdzeniu przez Świerczewskiego, że [to] jest faktycznie Grot, został zabrany na al. Szucha, a po kilku dniach przewieziono go samolotem do Berlina.

Pytanie: Kto przesłuchiwał Grota i co Grot zeznał?

Odpowiedź: Jak przypominam sobie, Grot na al. Szucha przebywał dwie doby. W tym czasie przesłuchiwali go kierownicy gestapo, a więc [dr Ludwig] Hahn *[L. Hahn, szef gestapo, sądzony w Hamburgu w 1972 r.], [Walter] Stamm *[6 V 1944 r. miała miejsce nieudana próba zamachu na W. Stamma przeprowadzona przez żołnierzy AK z oddziału "Pegaz". W akcji tej zginęło ośmiu żołnierzy AK wraz z dowódcą Kazimierzem Kardasiem "Orkanem" - W. Bartoszewski, 1859 dni Warszawy, wyd. II, Kraków 1984, s. 572.], [Alfred] Spilker *[SS-Hauptsturmführer A. Spilker, szef Sonderkommando IV AS.] i wiem, że w przesłuchaniach tych brał udział Merten, co później sam mi opowiadał. Wiem od Mertena, że Rowecki składał zeznania i z zeznań tych kierownicy gestapo byli zadowoleni. Jakie szczegóły podawał, tego mi Merten nie powiedział. W jakiś czas później Merten pokazał Świerczewskiemu fotografię Grota w towarzystwie wyższych oficerów niemieckich przy stole, w elegancko umeblowanym pokoju. Miało to znaczyć, że Grot jest specjalnie traktowany. Później już wiadomości o Grocie nie miałem. Jeśli chodzi o Świerczewskiego, to jesienią 1943 lub na wiosnę 1944 r. został zlikwidowany przez jakąś organizację. Szczegółów nie znam". 

CAŁOŚĆ  http://niniwa22.cba.pl/kalkstein_i_kaczorowska.htm