o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

środa, 3 marca 2010

UWAGA. 4 III, W-wa * St. REMUSZKO

DZIAŁ image

Otrzymałam następujące pismo od red. Stanisława Remuszki z prośbą o upubliczenie. Uważam, że sprawa jest ważna dla nas wszystkich:

Wszystkich P.T. Zainteresowanych – a zwłaszcza Koleżanki i Kolegów dziennikarzy – uprzejmie zapraszam na pierwszą rozprawę mego procesu przeciwko TVP za nadawanie programów pełnych wulgaryzmów w porze chronionej, która rozpocznie sięwe czwartek 4 marca 2010 o 9:00 ranow sali nr 206 warszawskiego Sądu Okręgowego przy al. Solidarności 127. W odpowiedzi na pozewTelewizja wyjaśniła, że, krótko mówiąc, nie rozumie mojej urazy, bo ohydne przekleństwa, padające z ekranu w TVP2 NIE BYŁY SKIEROWANE DO MNIE. Podpisał pismo mec. Krzysztof Foland z Biura Prawnego TVP SA.

*

Powód: Warszawa, 5 listopada 2009

Stanisław Remuszko

Dunikowskiego 8

02-784 Warszawa

Pozwany:

Telewizja Polska SA

Woronicza 17

02-625 Warszawa

Sąd Okręgowy

w Warszawie

Al. Solidarności 127

00-898 Warszawa

P o z e w

(skrót)

O godzinie 20:00 - w porze największej oglądalności i w tzw. czasie chronionym - Telewizja Polska nadała program zawierający sceny pełne najdrastyczniejszych wulgaryzmów. Plugawe przekleństwa padały z ekranu kilkadziesiąt razy (zapis jednej tylko minuty -załączam na mojej stronie).

To postępowanie telewizji naruszyło moje dobra osobiste - zwłaszcza moją godność i mój domowy mir.

Postępowanie pozwanego było również bezpośrednim złamaniem obowiązującej ustawy o radiofonii i telewizji.

Wnoszę o zasądzenie od pozwanego tytułem zadośćuczynienia symbolicznej złotówki dla mnie oraz stu tysięcy złotych dla Fundacji Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”, Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, (KRS 0000037904).

Jako ważny materiał dowodowy, dokumentujący tło i okoliczności tej skandalicznej historii, załączam książkę "Wariacje obywatelskiej", gdzie cała sprawa jest z detalami opisana na stronach 11-58. Z respektem i dobrymi życzeniami

Stanisław Remuszko

* * *

Moje samotne boje o elementarną kulturę w telewizji trwają od pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Skarżyłem się na ohydnie bluzgających z ekranu konkretnych piosenkarzy, gwiazdorów i artystów (Owsiak, Staszewski, jakieś zespoły) i na programowych decydentów, pisałem felietony, listy i artykuły, nagrywałem, zawiadamiałem prokuraturę i zeznawałem, nachodziłem konstytucyjne organa mojego państwa (KRRiT, RPO), prywatnie nękałem znanych (sobie) posłów i senatorów – lecz wszystko na nic. Krajowa Rada w osobach pań Waniek i Kruk ostatecznie umyła ręce, Rzecznik Praw Obywatelskich doktor Janusz Kochanowski na skargi obywateli nie odpowiadał w ogóle (sic!), telewizyjni bonzowie zaś (Dworak, Wildstein, Miszczak) uznali, że ze swoimi językowymi pretensjami po prostu nie idę z duchem czasu.

Jedyne, co mi się udało, to zebrać grono ludzi posiadających w tej sprawie podobne poglądy. Oni są wyliczenitutaj – z imienia, nazwiska i miejsca zamieszkania. Są wśród nich postacie arcysławne – że alfabetycznie wymienię tylko, dla przykładu, Leszka Balcerowicza, Jarosława Kaczyńskiego, Bronisława Komorowskiego, Jana Miodkaczy Tadeusza Sznuka– ale przede wszystkim jest kilka setek osób absolutnie mi nie znanych, którzy nie obawiali się powierzyć mi swych prywatnych danych osobowych po to, by móc publicznie zaprotestować na mojej www przeciwko bezkarnemu telewizyjnemu schamianiu narodu.

Cytuję za „Wariacjami obywatelskimi”, str. 21:

W zgodnej opinii psychologów i socjologów nie ulega wątpliwości, iż zbrodnia, przemoc i przekleństwa na telewizyjnych ekranach przyczyniają się do brutalizacji realnego społecznego życia, a zwłaszcza jego młodzieżowych subkultur. Dramatycznym wyrazem tej brutalizacji są potem potworne czyny młodych ludzi, ze smakiem i szczegółami relacjonowane przez żądne sensacji media.

Nie chcę przez to powiedzieć, że pan prezes Miazek odpowiada za torturowanie maturzysty porwanego w Lasku Bielańskim, a pan przewodniczący Sulik za bestialskie zamordowanie młodej kobiety przez trójkę innych maturzystów. Ale też jest logicznie oczywiste, że ci, którzy mają prawny i etyczny obowiązek czuwania nad przestrzeganiem obowiązujących przepisów, i dopuszczają zarazem do bezkarnego łamania tego prawa – ponoszą, by tak rzec, część moralnej odpowiedzialności za późniejsze – dalekie i pośrednie – społeczne złe skutki własnego zaniechania.

Cytowane wyżej słowa napisałem do KRRiT 18 października 1997 roku. Cytowany wyżej pozew złożyłem 5 listopada 2009 roku. A 10 lutego 2010 roku siedemnastoletni bandyta zadźgał nożem na śmierć warszawskiego policjanta dlatego, że ten wcześniej zwrócił mu uwagę, aby nie przeklinał na autobusowym przystanku...

No więc powiem wprost: być może nie doszłoby do tej zbrodni, gdyby panie i panowie Zoll, Wildstein, Waniek, Sulik, Miszczak, Miazek, Kruk, Kochanowski, Dworak i inni zrobili w swoim czasie to, co do nich elementarnie należało. Tak uważam.

Stanisław Remuszko

@ Grzegorz Kopański (Józefów), Radosław Żurawski vel Grajewski (Łódź), Andrzej Tarasek (Piekary Śląskie), Janusz Waliszewski (Pleszew), Anna Drzewiecka, Krystyna i Adam Ferchowie, Agnieszka Pliszkiewicz, Wiktor Wrzos i Andrzej Zalewski(Warszawa). Szanowni Państwo, dzień dobry! Uprzejmie przypominam, że Państwo własnoręcznie podpisali się pod protestem przeciwko telewizyjnemu seansowi, który jest przedmiotem niniejszego procesu. Mnie również zabolało, że, jako obywatele, zostaliśmy wówczas zlekceważeni (eufemizm) przez adresatów (KRRiT i RPO) – ale teraz pojawiła się szansa na precedensowe rozstrzygnięcie problemu. Uprzejmie zapraszam Państwa do sali nr206 warszawskiego Sądu Okręgowego weczwartek 4 marca 2010 o godzinie 9:00.Owszem, to nie jest zbyt chrześcijańska pora, ale czego nie robi się ze szczerego patriotyzmu :-)

http://www.remuszko.pl/chamstwo

wtorek, 2 marca 2010

Polska w blogach. exemplum BARMANI

poniedziałek, 01 marca 2010
Justyna Kowalczyk
Po raz tysięczny TV pokazuje jak Justyna Kowalczyk pokonuje Marit Bjoergen na mecie, po raz tysięczny Justyna Kowalczyk pada nieprzytomna ze zmęczenia na śnieg, po raz tysięczny sprawozdawca traci głos z podniecenia. Justyna Kowalczyk we wszystkich gazetach, Justyna Kowalczyk w internecie, metrze, autobusach i tramwajach. Co Justyna Kowalczyk powiedziała na lotnisku Okęcie ? Jakie płatki śniadaniowe lubi Justyna Kowalczyk i czy w ogóle spożywa płatki śniadaniowe, a może tylko pasztet z majonezem? Czy Justyna Kowalczyk wystąpi w tańcu z gwiazdami i nagra płytę z góralskimi przyśpiewkami ? Jakie jest prawdopodobieństwo, że Justyna Kowalczyk będzie miała sesję zdjęciową w Playboyu ?
Już niedługo będzie ulica im Justyny Kowalczyk, w Kasinie Wielkiej powstanie szkoła im Justyny Kowalczyk oraz pomnik, przy którym będą odbywały się msze w każdą niedzielę, a dom, w którym urodziła się Justyna Kowalczyk będzie obowiązkowym miejscem pielgrzymek - może ważniejszym niż Częstochowa.
Justyna Kowalczyk SANTO SUBITO !
Właśnie rozpoczął się nasz narodowy obłęd.

J.D


TWARZE
''Przekaż 1 % podatku na hospicjum'', ''Pomóż Kasi walczącej z mukowiscydozą'', ''Zbieramy pieniądze dla Tomaszka chorego na ciężką odmianę białaczki'', ''Prosimy o wsparcie finansowe dla naszej Sylwii chorej na nowotwór kości'', ''Pomóż bezdomnym psom przekazując 1 % podatku''.
Na zdjęciach umierające dzieci i skatowane psy. Codziennie wchodząc do metra i jadąc pociągiem umieram razem z nimi. Codziennie czuję się jak zbity pies. Czytając książkę próbuję wymazać ich chore i umęczone cierpieniem twarze, które tak kurczowo trzymają się życia, lecz po kilku stronach powraca
twarz płaczącej dziewczynki z hospicjum, Kasi, która ma coraz większe problemy ze swoim układem oddechowym, Tomaszka i Sylwii, których zżera rak.
Ogarnia mnie idiotyczne poczucie winy, które wypala mnie od środka, zupełnie jakbym ponosił odpowiedzialność za dramat tych dzieci i ich rodziców, jakbym to ja był złym Bogiem, który dał Kasi w prezencie mukowiscydozę, a Tomaszkowi i Sylwii po nowotworze. Jednak po kilku godzinach zapominam o Kasi, Tomaszku, Sylwii, dziewczynce z hospicjum i psie, którego wyrzucił Pan, bo doszedł do wniosku, że teraz ma ochotę na rybki w akwarium. Wracam do swojego życia, swoich przyziemnych spraw, uśmiechniętych ludzi, banalnych problemów. Kasia, Tomaszek i Sylwia znikają jak zły sen. Ich umieranie rozpływa się wśród codziennego, informacyjnego szumu, który atakuje mnie na ulicy, w pracy, internecie i gazetach.
Za kilka tygodni ich chore twarze znikną z korytarzy i wagonów ponieważ plakaty zostaną zdjęte, a na ich miejscu pojawią się reklamy tanich kredytów, nowych szkół językowych i wakacji w Turcji za jedyne 1200 złotych.
I znów wszystko wróci do normy, lecz zanim to nastąpi będę dalej umierał razem z nimi.

J.D
12:39, barmani1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 lutego 2010

SOLÓWKA
Kilka dni temu, podczas powrotu do domu nocnym autobusem, widziałem dwóch dresiarzy, którzy nie przejmując się ludźmi na przystanku, okładali się pięściami po swoich dresiarskich pyskach dopingowani przez grupkę podnieconych kolegów.
Zacząłem się zastanawiać kiedy ja stoczyłem ostatni pojedynek na pięści. Czy w ogóle kiedykolwiek zadałem cios w szczękę innemu człowiekowi ? Zanurzyłem się w odmętach swojej podświadomości i nagle zobaczyłem twarz mojego prześladowcy ze szkoły podstawowej !
Przypomniałem sobie, że pierwszy raz biłem się w 6 klasie kiedy namiętnie słuchałem Iron Maiden i AC/DC
Była to solówka, czyli w slangu szkolnym zwyczajne mordobicie. Moim przeciwnikiem był ryży kretyn o ksywie Kozioł, typowy samiec alfa, który bił wszystkich i za wszystko dlatego był wielbiony przez większość koleżanek, za co szczerze go nienawidziłem. Mnie chciał bić ponieważ pewna Olga o rosyjskich korzeniach, moja pierwsza wielka miłość, bardziej mnie lubiła od niego. Kozioł nie mógł tego przeżyć i wyzwał mnie na pojedynek przy mojej wielkiej miłości wiedząc, że wtedy nie odmówię. Spotkaliśmy się po lekcjach na tyłach szkoły gdzie czekała już duża grupa kibiców Kozła oraz moja, składająca się z kilku wiernych fanów, przyszłych dziennikarzy, artystów i wykładowców UW. Była również Olga, moja wielka miłość, dla której gotów byłem zginąć od zabójczych ciosów Kozła.
Walka była krótka bowiem Kozioł był szkolnym Pudzianem, którego bały się nawet niektóre nauczycielki, a ja byłem cherlawym blondynkiem bez masy mięśniowej. Wykorzystując nieuwagę mojego kata udało mi się zadać jeden cios w ryże ucho, który pierwotnie miał spaść na szczękę i pozbawić przytomności szkolnego Pudziana.
Nie udało się. Kozioł nie stracił przytomności tylko wpadł w szał zadając całą serię precyzyjnych ciosów aby pod koniec, ku uciesze zebranego wokół tłumu, wbić moją twarz w trawę. Pierwotna siła zwyciężyła nad intelektem. Niestety Olga, podła zdzira, nie doceniła mojego poświęcenia i po dwóch tygodniach od mojej egzekucji złamała mi serce wdając się w romans z 4 lata starszym chłopakiem z zawodówki. Ponownie wygrał troglodyta.
Przez kolejne lata moja twarz była bita przez różne dresiarskie szumowiny z powodu długich włosów, prowokacyjnych koszulek, moich poglądów, chęci szybkiego wzbogacenia się, bo Legia przegrała, bo czytałem książkę, bo itp itd
Wszystko się zmieniło kiedy zacząłem chodzić na koncerty metalowych kapel. Tam zdobyłem pierwsze doświadczenie na polu walki - jak uchronić się przed niespodziewanym ciosem lub przelatującym nad głową glanem. W 1992 roku w Zabrzu przed koncertem zespołu Slayer próbowano zabrać mi bilet. Chłopakowi, który chciał odebrać mi wówczas najcenniejszą rzecz na świecie złamałem nos. Obroniłem się. Dla kumpli stałem się bohaterem.
W sierpniu 2009 roku spotkałem Kozła na Krakowskim Przedmieściu. Nadal jest ryżym kretynem z tą różnicą, że teraz wygląda jak poseł Ryszard Kalisz i jest o głowę ode mnie niższy. Próbował mnie wyciągnąć na piwo, lecz odmówiłem wykręcając się brakiem czasu. Patrząc na tego żałosnego, grubego człowieczka w przepoconej koszuli poczułem się jak on w 6 klasie. Wiedziałem, że teraz ja zadałbym kilka celnych ciosów i wbił jego ryżą twarz w trawę.
Na zakończenie zawołałem - Kozioł ! Solówka ?
Nie zareagował.
Przegrał walkowerem.

J.D
16:44, barmani1
+++++++++++++++++
http://barmani.blox.pl/html