o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

niedziela, 9 maja 2010

prof. Zybertowicz : TUSK




Tusk kapituluje przed służbami
Nasz Dziennik, 8-9 maja 2010, Nr 106 (3732)

Z prof. Andrzejem Zybertowiczem, socjologiem, byłym doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa państwa, rozmawia Mariusz Bober

Czy jako doradca ds. bezpieczeństwa pomagał Pan w przygotowywaniu wizyty śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu?
- Ta kwestia nie leżała w zakresie moich zadań.

Przed kilkoma dniami szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki przyznał, że na lotnisku w Smoleńsku na prezydenta czekało tylko dwóch funkcjonariuszy BOR. Czy w takim razie służby bezpieczeństwa i MON właściwie zabezpieczały wizytę Lecha Kaczyńskiego?
- Nie znam szczegółów technicznych, ale warto spojrzeć na problem ogólniej. Chcąc zrozumieć, na czym polega przewaga starych państw Unii Europejskiej nad nowymi, należy dostrzec, że skupienie uwagi na tym, że są od nas bogatsze, jest błędne. Bogactwo narodów jest zawsze pochodną czegoś innego. Na dłuższą metę u źródeł bogactwa jakiegoś państwa leży sprawność jego instytucji. To, że w jednym samolocie mogło polecieć tyle ważnych dla kraju osób, że z niedawnej serii poważnych katastrof nie wyciągnięto u nas wniosków, jest oznaką niedojrzałości naszego państwa. Podobnie jak występowanie u nas zjawiska określanego jako "diagnoza bez konsekwencji": ważne problemy społeczne są rozpoznawane, mamy rozsądne diagnozy, ale rozwiązania nie są wcielane w życie. To właśnie pochodna niskiej sprawności instytucjonalnej naszego państwa.

Rząd Donalda Tuska nie podjął żadnych działań naprawczych w sektorze służb specjalnych. Na zdjęciu: Paweł Graś, były pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa, i Jacek Cichocki, sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych przy Radzie Ministrów

Co to oznacza w praktyce?
- W wielu sprawach (zwłaszcza tam, gdzie w tle są konflikty interesów) nie wystarcza zdrowy rozsądek. Potrzebne są utrwalone rozwiązania instytucjonalne. Instytucje to reguły gry. Różne grupy społeczne, zaczynając od mediów, poprzez polityków i urzędników państwowych, a kończąc na obywatelach, często na co dzień nie czują potrzeby przestrzegania zasad rozsądku - bo te nie są zapisane w aktach prawnych. By wytworzyć powinności, niezbędne są procedury określające standardy i sankcje za ich łamanie. Nie należy jednak sprawy sprowadzać do dystansu między Polską a krajami, które nie doświadczyły takich kataklizmów cywilizacyjnych jak my (zabory, dwie wojny światowe, dekady komunistycznego "rozwoju"). Zachód miał czas, by instytucje i procedury nabrały dojrzałości i były respektowane. Ale tempo rozwoju wzrosło i nie musimy wszystkiego wymyślać od początku - często wystarczy korzystać z dobrych rozwiązań. Trzeba zrozumieć, dlaczego zaczynając trzecią dekadę niepodległości, cały czas pozostajemy w pułapce "diagnozy bez konsekwencji" - wiedząc o niesprawności naszych instytucji, nie umiemy ich skutecznie reformować.

Jest to więc problem wad narodowych Polaków?
- To jedna z typowych metafor zamykających debatę. Sprowadzanie problemu do wad narodowych jest formą łatwego rozgrzeszenia - tacy już jesteśmy. Lepiej na przykład rozważyć funkcjonowanie grup interesu paraliżujących zdolność państwa do samonaprawy. Państwo polskie na wielu płaszczyznach nie jest przejrzyste nie tylko dla obywateli, ale nawet dla graczy politycznych. Często nie wiadomo, kto wobec kogo jest lojalny. To, iż w ostatnich latach SLD i PSL mają notowania znacznie niższe niż w ubiegłej dekadzie, bierze się m.in. stąd, że gdy ugrupowania postsolidarnościowe wreszcie "rozczytały" faktyczne, a nie tylko formalne reguły gry politycznej, to partie wyrosłe ze starego systemu utraciły przewagę. Jednocześnie jednak ugrupowania postsolidarnościowe wpisały się w chory system walki o władzę i reformowanie gospodarki - najpierw PiS, po wygranej w wyborach parlamentarnych z 2005 r., a potem PO - dwa lata później. Prawo i Sprawiedliwość próbowało zmieniać chory system, mając diagnozy częściowo trafne, a częściowo - nietrafne. Naruszyło przy tym zbyt wiele na raz interesów silnych grup. W efekcie przegrało wybory parlamentarne. Platforma wyciągnęła z tego wniosek (historycy za to surowo ją ocenią): nie robić żadnych poważnych reform, nie drażnić wpływowych sił; skupić się na działaniach wizerunkowych, obliczonych na zachowanie władzy. Dobitnym przykładem jest tu stosunek Donalda Tuska do służb specjalnych i występujących w nich patologii. Trzy miesiące po objęciu władzy, w lutym 2008 r., tak powiedział: "Otóż stwierdzam, że zasób informacji dostarczanych przez służby, niezbędnych dla premiera i prezydenta, jest po prostu bardzo ubogi. Mógłbym natomiast już dziś napisać książkę, jakie klany walczą ze sobą wewnątrz poszczególnych służb. Odnoszę przygnębiające wrażenie, że bardzo wielu oficerów służb specjalnych to są prywatne armie byłego szefa, aktualnego szefa czy przyszłego szefa i zajmują się głównie intrygami. Na razie płk Reszka przygotowuje raport na temat kontrwywiadu, a minister Ananicz opracuje koncepcję, co powinno się stać z Agencją Wywiadu, i dopiero wówczas przyjdzie czas na decyzje" ("Polityka", 12 lutego 2008 r.).
Dzisiaj wiemy, że przez ostatnie dwa lata decyzji nie było. Proszę sobie uświadomić, co to zaniechanie naprawdę znaczy. W trzy miesiące po objęciu władzy premier stwierdza niską sprawność służb tajnych w Polsce, ujawnia obecność poważnych patologii. I co robi przez dwa lata swoich rządów? Nie tylko nie podejmuje reformy służb, nawet nie ustanawia koordynatora posiadającego istotne uprawnienia. Skąd taka postawa? Nasuwa się przypuszczenie, iż premier Tusk uznał, że środowisko służb jest zbyt silne, by opłacało się naruszać jego interesy. Lepsze służby kiepskie i intrygujące, ale przyjazne dla rządzącej ekipy.

A może po prostu PO widzi całkiem inaczej swoją rolę, np. tak, jak wyraził to kilka tygodni temu przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Grzegorz Schetyna, że partia ta jest po to, by nie dopuścić PiS do władzy...
- To jest wymówka. Zadaniem polityka jest rozwiązywać podstawowe problemy obywateli, włącznie z kwestiami bezpieczeństwa państwa. Odpowiadają za to m.in. służby specjalne. Jeśli więc premier wiedział, że są niesprawne, jego obowiązkiem było podjęcie działań naprawczych. Tymczasem Donald Tusk zaniedbał obowiązek interwencji w ważnym sektorze bezpieczeństwa państwa. Wiele wskazuje na to, iż postąpił tak dlatego, by nie narażać się wpływowym, działającym w sposób skryty, grupom interesów związanych ze środowiskiem służb. Jeśli tak jest, oznacza to, że PO nie jest zdolna do reformy państwa polskiego. Nie zrozumiemy tego, co się w Polsce dzieje, bez wzięcia pod uwagę grup interesów, które premierowi rządu RP wydają się tak potężne, że polityk dysponujący ogromnym kapitałem zaufania obywateli uważa, że i tak jest za słaby, żeby podjąć reformę, choćby tylko w obszarze służb specjalnych.

A wracając do smoleńskiej tragedii - sposób działania służb specjalnych, które powinny zapewnić bezpieczeństwo prezydentowi także podczas tego lotu z 10 kwietnia, był nieodpowiedni?
- Przywołam jeszcze raz wypowiedź premiera - jeśli w środowisku służb specjalnych jest nastawienie nie na zapewnienie bezpieczeństwa państwa, czyli wykonywanie zadań ustawowych, ale na walki klanów, jasne jest, że zaniedbania będą się mnożyć. W sensie politycznym szef rządu jest odpowiedzialny za zaniedbania o charakterze strukturalnym - to on bowiem przez swoje zaniechania do całego aparatu rządowego wysyłał sygnał, by nie podejmować trudnych decyzji. A za system odpowiada ten, który ma wszystkie nici w swoim ręku. Premier nie może się tłumaczyć, jak wcześniej to robił, że nie dokonywał reform, bo blokował je śp. prezydent Lech Kaczyński. Donald Tusk bowiem żadnego projektu reformy służb nie przedstawił.

Po katastrofie pod Katyniem widoczny jest zwrot nastrojów społecznych i surowa krytyka mediów. W ubiegłym roku powiedział Pan w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że: "Być może potrzebny byłby zwrot akcji na miarę afery Rywina, by Polacy uświadomili sobie, że są manipulowani". Czy ostatnia tragedia choć trochę to odkryła?
- W obu przypadkach nastąpiło odsłonięcie. W przypadku afery Lwa Rywina wyborcom ukazano część kulis gry polityczno-gospodarczej - niektóre jej reguły stały się widoczne. Pokazano, że główni aktorzy świata polityki i biznesu nie działają na rzecz dobra wspólnego, a jedynie toczą wyścig o władzę i bogactwo. Z kolei czas żałoby, który nastąpił po katastrofie smoleńskiej, uświadomił wyborcom kreacyjną i deformującą władzę mediów. Dostrzegliśmy, jak selektywnie i nieuczciwie media potrafiły przekazać Polakom skrzywiony obraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego rodziny i jego polityki. Po ujawnieniu afery Rywina nastąpiła społeczna edukacja co do faktycznych mechanizmów polityki, zaś czas żałoby to był odwrócony pokaz tego, co media potrafią zrobić z naszą wyobraźnią. To podobieństwa, ale są też nie mniej istotne różnice między tymi sytuacjami.
Wymiar poznawczej odsłony jest podobny, ale pole interesów grupowych odmienne. Przy aferze Rywina odsłonięcie części prawdy o polityce było możliwe dzięki mediom - myślę, że dlatego, iż część właścicieli mediów miała wówczas interes, by pokazać machinacje polityków, głównie ze środowiska SLD. W dniach skupienia po katastrofie smoleńskiej obywatelom odsłonił się inny fragment rzeczywistości: siła mediów w kreowaniu sztucznej rzeczywistości. Problem w tym, że tym razem ta sztuczna rzeczywistość (fałszywy obraz prezydenta RP) został wykreowany przez polityków idących ręka w rękę z mediami. Media niechętnie uczestniczą w odsłanianiu prawdy na swój temat. Stąd polityczna przemiana jest znacznie trudniejsza. Wtedy odsłonięcie gier środowiska Rywina było na rękę ważnym grupom medialnych interesów. A dzisiaj komu na rękę jest utrwalenie prawdy o wspólnocie interesów wielkich mediów z rządzącymi?

Czy zatem tragedia katyńska nie wymusi pozytywnych zmian w naszej polityce?
- Przyniesie je tylko wtedy, gdy zmobilizujemy się jako obywatele. Afera Rywina uświadomiła ludziom manipulacyjne wymiary polityki. Ale sama gra Rywina z Adamem Michnikiem mogła być postrzegana jako coś odległego, co toczy się w życiu elit, bez bezpośredniego wpływu na zwykłych obywateli. Tragedia smoleńska to zwrot innego kalibru. Zginął prezydent RP, na dodatek okazało się, że to NASZ prezydent, bo wreszcie media ukazały jego prawdziwe oblicze; podobnie ludzie zobaczyli Pierwszą Damę, jakiej wcześniej im nie ujawniano. Zginęło wiele innych wspaniałych osób, patriotów. Poczuliśmy namacalną stratę. Okazało się, że Polacy mogą być razem, że oddolny impuls społeczny zaskoczył media i był w stanie przekroczyć (choć na razie na krótko) manipulacje mediów. Jednak jeśli szansa nowego otwarcia ma się spełnić, potrzebny jest ruch obywatelski - tworzenie tkanki społecznego poparcia dla wypełnienia testamentu Lecha Kaczyńskiego dla budowania państwa, które jest sprawne i nasze. Na eksponowaniu afery Rywina zależało wtedy potężnym graczom - obywatele byli tylko widzami. Dzisiaj zwrot nastąpi tylko pod warunkiem oddolnej obywatelskiej, patriotycznej mobilizacji.

Dziękuję za rozmowę.

źródło :
http://obnie.info/Joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=1000:sluzby-tusk-zybertowicz&catid=96:sluzby&Itemid=27

n a d a j n i k i # ś m i e r c i



Scenariusz

Biorąc pod uwagę te fakty można wysnuć następujący scenariusz (godzina według czasu warszawskiego)

06.40 – Tajemniczy samolot rozpoczyna nalot nad lotniskiem, co pokrywa się z narastaniem mgły.

07.15 – Ląduje polski samolot Jak-40

07.30 – Warszawa – start polskiego samolotu prezydenckiego (30 min opóźnienia)

07.35 – Mobilne fałszywe nadajniki zajmują pozycje. Następuje uszkodzenie lub unieszkodliwienie prawdziwych nadajników.

08.20 - Zakłócenie komunikacji miedzy samolotami a wieżą. Powstaje fałszywa wieża (centrum komunikacji). Istnieje możliwość oraz przypuszczenia zakłócania łączności. Mogło ono przybrać różne formy oraz obejmować różne fazy lotu. Pracownicy kontroli lotu lotniska zeznawali, że pilot polskiego samolotu nie podawał danych. Była też sugestia, że piloci nie znali rosyjskiego (wbrew prawdziwym faktom o pilotach oraz załodze polskiego samolotu). [12]

• W związku z tym, że potwierdzenia wieży są istotna częścią procedury lądowania, istnieje przypuszczenie, że piloci kierowali się również informacjami fałszywej wieży.
• Podejrzenie o brak znajomości języka rosyjskiego mogło wynikać z początkowej fazy lotu – zbliżania się do lotniska. Komunikaty do wieży od początku były przekazywane przez osoby podszywające się pod pilotów. Miało to wykluczyć ewentualne podejrzenia pilotów co do zmiany głosu kontrolerów lotu.

08.30 – Samolot polski Tu-154m dociera w okolice lotniska w Smoleńsku. Jednocześnie rosyjski Il-76 znajduje się nad lotniskiem. Relacje świadków wskazują, że jeden lub oba samoloty krążą nad lotniskiem. Może to oznaczać, że:

• Fałszywa wieża kontroli lotu decyduje, że samolot rosyjski będzie pierwszy podchodził do lądowania; samolot polski wykonuje ewentualnie dodatkowe kólka i kieruje się za samolotem rosyjskim na sciezke podchodzenia do lądowania (10 km od lotniska).
• IL-76 krążył nad lotniskiem. Polski Tu-154m nadlatuje nad lotnisko w momencie, gdy IL-76 znajduje się w drodze na scieżkę do lądowania (10 km od lotniska). “Wieża kontroli” nakazuje podążać za samolotem IL-76. Bezpieczny odstęp w takich warunkach wynosi ok. 6-10 km co w przeliczeniu na czas daje ok. 1,5 – 2 min. To pokrywa się z różnicą pomiędzy czasem awarii linii energetycznej, a czasem zatrzymania czarnej skrzynki polskiego TU-154m.

08.37.30 – Rosyjski samolot rozpoczyna podchodzenie do lądowania (10 km od lotniska).

W związku z informacja o dziwnym kącie lotu polskiego samolotu. (podchodził do lądowania niezgodnie z osią lotniska oraz ułożeniem nadajników NDB) oraz ułożeniem przeszkód w ostatnim fazie lotu (ok. 1,3 km od lotniska) istnieje prawdopodobieństwo, ze samolot rosyjski mógł lecieć inną trajektorią lotu oraz być zmylonym tylko przez jeden fałszywy nadajnik NDB. Fakt ten mógł zaważyć o odmiennych losach obu samolotów. Dwie dostępne opcje to:

• Operatorzy fałszywych nadajników mogli nie być pewni, który samolot leci pierwszy. Zdążają załączyć drugi fałszywy nadajnik (2,1 km od pasa), pierwszy fałszywy nadajnik (7,1 km od pasa) nie działa. Dalszy fałszywy nadajnik (7,1 km) jest ustawiony ok. 400-600 m na lewo (południe) od osi pasa i prawdziwego nadajnika.
• Oba samoloty zostały zmylone przez dwa fałszywe nadajniki. Odmienne losy danych samolotów mogą się wiązać z różnym umiejscowieniem silników w obu samolotach.

08.38.28 – Rosyjski samolot mija fałszywy nadajnik NDB (7,1 km), zaczyna się kierowac sygnalem na falszywy nadajnik NDB w odleglosci 2,1 km od pasa i 100-150 m na południe od osi lotniska.

lub

08.38.30 – Rosyjski samolot mija prawdziwy nadajnik NDB w odległości 6,1 km, zaczyna się kierować sygnałem na fałszywy nadajnik NDB w odległości 2,1 km od pasa i 100-150 m na południe od osi pasa lotniska.

08.39.00 – Polski samolot rozpoczyna podchodzenie do lądowania. Jest w odległości 10 km od pasa. Otrzymuje sygnał od fałszywego nadajnika NDB (ustawionego 7,1 km od płyty lotniska i odchylonego od osi lotniska ok. 400-600 m). Pilot zaczyna sie kierować na sygnał fałszywego nadajnika. Prędkość opadania 3 m/s.

08.39.22 – W odległości 2,1 km od lotniska wskaźnik odbiornika NDB rosyjskiego samolotu sugeruje znajdowanie się nad nadajnikiem NDB (1,1 km) i pilot po potwierdzeniu wysokości zwiększa obniżanie lotu w celu wylądowania.

08.39.33 – Samolot rosyjski IL-76 możliwe, że uszkadza nadajnik NDB (1,1 km – nie stanowi to problemu, gdyż nadajnik nie działa). Druga opcja, że informacja o uszkodzeniu jest próbą ukrycia sabotażowego uszkodzenia nadajnika NDB (1,1 km).

08.39.35 – Samolot rosyjski IL-76 zahacza o linie energetyczną w odległości 1 km od lotniska i ją zrywa (dokument elektrowni o zerwaniu linii).

08.39.35-45 – Samolot rosyjski manewruje, aby uniknąć zderzenia z drzewami. Możliwe, że ścina fragmenty któregoś drzewa (potrzebna dogłębna analiza uszkodzeń drzew w pobliżu lotniska).

08.39.37 – W odległości 7,1 km od lotniska i odchyleniu od pasa ok. 400-600 m polski pilot Tu-154m otrzymuje wskazania odbiornika NDB, że znajduje się nad nadajnikiem (czerwona lampka oraz przestawienie wskaźnika). Potwierdza wysokość ok. 300 m, zaczyna się kierować na drugi fałszywy nadajnik NDB (2,1 km od lotniska i odchyleniu ok.100-150 m od osi pasa).

08.39.50 – Z tym samym nachyleniem na jedno skrzydło rosyjski IL-76 o mały włos nie zahacza o jeden ze stojących samolotów, po czym zgodnie z zaleceniami wieży pospiesznie się oddala.

08.39.55 – Kontrolerzy lotniska są w szoku, nie rozumieją niczego po tym, co zrobi rosyjski samolot i kolejny raz proponują stanowczo polskiemu pilotowi wybranie innego lotniska, być może informują go o problemach rosyjskiego pilota.
Głos podstawionego polskiego pilota stwierdza po raz kolejny, że zrobi jedną próbę lądowania.

08.40.39 – Wskaźnik odbiornika sygnału NDB wskazuje, że polski pilot Tu154m znajduje się nad nadajnikiem NDB. W rzeczywistości znajduje się w odległości 2,1 km od lotniska, ale wydaje mu się, ze znajduje się tylko 1,1 km od lotniska. Potwierdza wysokość 100-120 m (dobra) i po potwierdzeniu jej przez fałszywą wieżę kontroli lotu decyduje się rozpocząć ostateczną fazą lądowania. Zwiększa prędkość opadania z 3m/s na 6-8m/s. Jest to prędkość dopuszczalna, zważywszy na dane lotniska oraz parametry Tu-154m. Włącza się alarm TAWS, ale pilot myśląc, że alarm ostrzega przed płytą lotniska, ignoruje sygnał.

08.40.45 – Prawdziwi kontrolerzy lotu w odległości 1,6 km od lotniska ostrzegają pilota, że obniża lot nie w tym miejscu, co trzeba. Lecz pilot pomimo, że znajduje się na wysokości 100 m nad dnem wąwozu i 70 m nad przyszłym prawdziwym (zakłóconym) nadajnikiem NDB,
- nie słyszy ostrzeżenia prawdziwej wieży. Następuje kolejne sfałszowanie komunikatów.

08.40.46 – Tu-154m w odległości 1,5 km od pasa oraz na wysokości 285 m npm zmniejsza prędkość opadania.

08.40.49 – Polski samolot znajduje się w odległości 1.3 km od lotniska i ok. 60 m od osi pasa na wysokości 8 m, pilot zaczyna gorączkowo szukać pasa, którego się tu spodziewał (zeznania świadka, rosyjskiego pilota) i zaczyna kosić pierwsze drzewa.

08.40.52 – Odległość od lotniska 1,05 km. Po dwóch sekundach prostego lotu polski pilot podnosi maszynę i zaczyna się wznosić; niestety, ukształtowanie terenu i ciężkość maszyny powoduje, że pomimo iż wzniósł maszyną na 20 m, to ciągle znajduje się 4 m nad ziemią, gdzie na wysokości nadajnika NDB i odchyleniu od osi lotniska wciąż kosi drzewa. Istnieją dwie sprzeczne informacje o uszkodzeniu drzew oraz nadajnika NDB w odległości przekraczającej rozpiętość skrzydeł któregoś z samolotów. Możliwość próby ukrycia uszkodzenia nadajnika w wyniku sabotażu.

08.40.55 – W odległości ok. 800 m od płyty lotniska polski samolot Tu-154m uderza w dużą brzozą, tracąc dużą część lewego skrzydła i pilot traci kontrolę nad samolotem.

08.4056 – Polski pilot Tu-154m próbuje ratować samolot, przechylając się na jedno z skrzydeł (potrzebna szczegółowa analiza uszkodzenia drzew – możliwe są uszkodzenia spowodowane przez dwa samoloty, polskiego Tu-154m oraz rosyjskiego IL-76).

08.41.00-05 – Samolot roztrzaskuje się 500-300 m od lotniska i 150 m na południe od jego osi.

W związku z tym, że to mógł być zamach, dla pewności zostały użyte dodatkowe środki, które dały pewność, że wszyscy zginą:
• gaz (wczorajsze info o badaniach toksykologicznych).
• niewykrywalny ładunek wybuchowy.

08.41.10 – Rosyjscy kontrolerzy lotu są w szoku. Wiedzą, że to nie przypadek. Praktycznie nie jest możliwe, żeby dwaj piloci popełnili ten sam błąd. Zaczynają się bać o swoje życie. Nie wszczynają alarmu. Nie wiedzą, co robić.

08.42.00 – Przygotowany w pobliżu specjalny oddział służb specjalnych upewnia się, że wszyscy nie żyją i rozpoczyna zabezpieczanie miejsca katastrofy. Nie wszczyna alarmu. Możliwa jest opcja braku wystarczających służb (m.in. strażaków) w czasie katastrofy. Dowódca straży pożarnej, obawiając się kompromitacji, ściąga z miasta zapasową załogę straży i dopiero wtedy wszczyna alarm. Stad 14 minut różnicy pomiędzy domniemana godzina katastrofy (08.42) a zawyciem syren alarmowych.(08:56). W przypadku zamachów zdarza się czasami, że miejscowe służby ratownicze wysyłane są przed katastrofą w inne miejsce.

08.55.00 – “Kola” pojawia się na miejscu katastrofy, nakręca pierwszy “film ze strzałami”.

08.56.00 – Po stwierdzeniu, że teren jest zabezpieczony, nakazane jest rozpoczęcie akcji ratowniczej, wszczynany alarm lotniska

08.59.00 – Straż pożarna dociera na miejsce katastrofy.

09.00.00 – Rosyjski człowiek pojawia się na miejscu katastrofy i robi tzw.”trzeci film”, który tak naprawdę jest drugim. Widzi początek akcji gaśniczej. Strażacy czekają na wódę.

09.03.00 – Po długich minutach oraz problemach związanych ze zmyleniem służb , montażyście TVP, S. Wiśniewskiemu udaje się dotrzeć na miejsce od przeciwnej strony niż “Kola”. Polak widzi już akcje gaśniczą.

Wykaz źródeł
1.
http://www.tvn24.pl/popup_flash.html
2.
http://www.youtube.com/watch?v=HKsoBxXKE70&feature=related
3.
http://news.bbc.co.uk/1/hi/8612825.stm
4.
http://blogmedia24.pl/node/27894
5.
http://www.youtube.com/watch?v=uIYdmW6dq7E&feature=player_embedded
6.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88723,7787242,Najnowsza_symulacja_katastrofy.html)
7.
http://www.tvn24.pl/-1,1653436,0,1,kilometr-przed-pasem–byli-50-metrow-za-nisko,wiadomosc.html
8.
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/tusk-o-katastrofie-pod-smolenskiem–to-mogla-byc-8-41—,57468,1
9.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7805187,Czy_Tu_154_rozbil_sie_10_minut_wczesniej__Prokuratura_.html
10.
http://www.rp.pl/galeria/459542,10,466823.html
11.
http://www.tvn24.pl/12690,1654040,0,1,godz-841-czy-wtedy-doszlo-do-katastrofy,wiadomosc.html
12.
http://www.lifenews.ru/news/20288


http://marucha.wordpress.com/

+++++++++++++++++
PS.

Żądanie: ujawnić czarne skrzynki IL-76

[umieszczam po zastanowieniu; nie wygląda na dezinformację md]

http://grypa666.wordpress.com/2010/04/30/blogowicz-na-grypa666-bada-teze-2-celowo-zmylonych-samolotow

In (specjalista w zakresie kierowania ruchem lotniczym) 29.4.2010

Bardzo prosze o pomoc w znalezieniu jednego zdjecia z Smolenska, ktore widzialem na jakims forum 1,5 tyg temu.

Zdjecie przedstawia dwa drzewa oddalone od siebie o kilka metrow z bujna korona, ktore zostaly “ostrzyżone pod katem” przez przelatujacy samolot. Zdjecie bylo o tyle specyficzne ze przedstawiało niebieska naniesiona siatke 3D ktore pokazywała, ze fizycznie niemożliwe jest uczynienie tego przez jeden samolot. Chodzi o to ze jedno drzewo było ostrzyżone pod katem 45 stopni a drugie pod katem 135 stopni. Nikt nie potrafił wtedy zrozumieć tego zdjecia.

Ja postanowilem je przeoczyc poniewaz nie zajmowalem sie wtedy tym tematem a i nie znalem dodatkowych faktow.

Takie ostrzyżenie drzewa bylo mozliwe jesli zostalo dokonane przez dwa samoloty. Fakty ostatnich dni oraz pozostale dane pokazuja ze to bylo mozliwe.

(wszystkie godziny wedlug czasu polskiego)

Znane nam fakty to:

- elektrownia zanotowala awarie linii energetycznej o godz. 08g.39m.30s

- wedlug swiadkow samolot rosyjski IL wykonal nieudane lądowanie lecąc odchylony jednym skrzydlem i o mało nie zahaczając innych samolotów

- skrzynka polskiego tu 154m przestala pracowac o godz. 08.41.00 (konfrencja D.TUSKA)

Oznaczaloby to ze linia energetyczne zostala zerwana przez rosyjski samolot o godz.08.39.35

1,5 min pozniej polski samolot rozbil sie w poblizu.

Co mowia nam te fakty:

- samolot polski byl spozniony o 30 min. poprzez co znalazl sie w tym samym czasie co rosyjski

- Oba samoloty mialy te same problemy : W odleglosci 1,1 km od lotniska znalazly sie na wyskosci kilku metrow. Czyli oba samoloty musialy zaczynac obnizac lot ok 2km od lotniska.

- samoloty byly od siebie oddalone o 1,5 min lotu co oznacza ok.6-7km (standerdowa odleglosci dwoch samolotow na tym samym podejsciu do ladowania – pracowalem na radarach)

- oba samoloty scinaly drzewa na niskiej wysokosci co tlumaczy sprzeczne doniesienie o uszkodzeniu anteny NDB (1,1km) oraz drzewa (1,1km), przeszkod oddalonych od siebie o wartosc wieksza niz wynosi rozpietosc skrzydel ktoregos z samolotow.

- samolot rosyjski sie uratowal a polski nie.

- alarm lotniska zawyl 15 min. po katastrofie

na podstawie tego mozna przypuszczać ze:

- zostal ustawione fałszywe nadajniki NDB, ktore oszukaly obu pilotow co do odleglosci od pasa i polskiego pilota co do odchylenia od osi lotniska ( w przypadku rosjan falszywy mogl byc nadajnik ustawiony 2 km od lotniska, w przypadku polakow 2 nadajniki)

- jesli to byl zaplanowany zamach, mgla musiala byc sztuczna ( tajemniczy samolot latajacy nad lotniskiem na dwie godziny przed katastrofa)

- W przypadku zamachu, nie wiedzial o tym wczesniej Rosyjski rząd (w kazdym razie w poczatkowej fazie)

- Slowa uznania naleza sie dla rosyjskich internautow i innych ludzi (np. z elektrowni) dzieki ktorym mamy te informacje (zdjecia, swiadectwa, wykresy)

- za zamachem musza stac służby specjalne, ktore uciszyły niektóre niewygodne fakty i poinformowały politykow w stosownym czasie.

Biorac pod uwage te fakty mozna wysnuc nastepujacy scenariusz (godzina wedlug czasu warszawskiego)

06g 40min – tajemniczy samolot rozpoczyna nalot nad lotniskiem, co pokrywa sie z narastaniem mgly.

07.15 – laduje polski samolot

07.30 – z Warszawy startuje polski samolot przezydencki

07.35 – mobilne falszywe nadajniki zajmuja pozycje.

08.30 – Samolot Polski i Rosyjski kraza nad lotniskiem. Wieza decyduje ze samolot rosyjski bedzie pierwszy podchodzil do lądowania, samolot polski wykonuje dodatkowe kolka i kieruje sie za samolotem rosyjskim na sciezke podchodzenia do lądowania (10 km od lotniska)

- standardowy odstep w takich warunkach wynosi ok.6-10 km co w przeliczeniu na czas daje ok. 1,5 – 2 min. (pracowalem na radarach)

08.37.30 Rosyjski samolot rozpoczyna podchodzenie do ladowania (10 km od lotniska)

operatorzy falszywych nadajnikow nie sa pewni ktory samolot leci pierwszy. Zdazaja zalaczyc drugi falszywy nadajnik (2,1km od pasa), pierwszy falszywy nadajnik (7,1km od pasa, nie dziala).

Dalszy falszywy nadajnik (7,1)jest ustawiony ok,1000 m ponizej osi pasa i prawdziwego nadajnika

08.38.30 rosyjski samolot mija prawdziwy nadajnik NDB w odleglosci 6,1 km, zaczyna sie kierowac sygnalem na falszywy nadajnik NDB w odleglosci 2,1 km od pasa i 150 m ponizej osi lotniska.

08g.38min.40s Polski samolot rozpoczyna podchodzenie do ladowania. jest w odleglosci 10 km od pasa. Otrzymuje sygnal od falszywego nadajnika NDB (ustawionego 7,1km od plyty lotniska i ok.1km od osi lotniska), Pilot zaczyna sie kierowac na sygnal falszywego nadajnika.

08.39.20s W odleglosci 2,1 km od lotniska Samolot rosyjski otrzymuje falszywy sygnal NDB i zaczyna obnizac lot w celu ladowania.

08.39.30s W odleglosci 7,1 km od lotniska i odchyleniu od pasa ok.1km polski pilot potwierdza wysokosc ok.300 metrow, zaczyna sie kierowac na drugi falszywy nadajnik NDB (2,1km od lotniska i odchyleniu ok.150m od osi pasa)

08g.39min.32s Samolot Rosyjski uszkadza nadajnik NDB (1,1km- nie stanowi to problemu gdyz nadajnik jest zaklocany)

08g.39min.35s Samolot Rosyjski zahacza o linie energetyczna w odleglosci 1 km od lotniska i ja zrywa.

08.39min.37s Samolot Rosyjski nachyla sie na bok by uniknac zderzenia z drzewem. Scina galezie drzew pod katem (45 lub 135 stopni ) i udaje mu sie uniknac kolizji.

08g.39min.47s Z tym samym nachyleniem na jedno skrzydlo o maly wlos nie zahacza o jeden z stojacych samolotow, po czym zgodnie z zaleceniami wiezy- pospiesznie sie oddala.

08g.39min.55s Kontrolerzy lotniska sa w szoku,nie rozumieja niczego, po tym co zrobil rosyjski samolot kolejny raz proponuja stanowczo polskiemu pilotowi wybranie innego lotniska ale nie informują go o problemach rosyjskiego pilota. Polski pilot stwierdza po raz kolejny ze zrobi jedno próbę lądowania.

08g.40min.30 sekund Polski pilot otrzymuje falszywy sygnal z nadajnika NDB. Znajduje sie w odleglosci 2,1 km od lotniska ale wydaje mu sie ze znajduje sie tylko 1,1km od lotniska. Potwierdza i jest nad nadajnikiem NDB. Potwierdza wysokości 100-120 m (prawidlowa) i decyduje sie rozpoczac schodzenie do lądowania. Zwieksza predkosc opadania z 3m/s na 6-8m/s. Przelot nad nadajnikiem uruchamia uszkodzenie lacznosci z wieza. (zamachowcy juz wiedza ze ten jest Polski TU 154m)

Wlacza sie alarm TAWSS ale pilot myslac ze alarm ostrzega przed plyta lotniska, ignoruje sygnal.

08g.40min.37s Kontrolerzy lotu w odleglosci 1,6km od lotniska ostrzegaja pilota ze, obniza lot nie w tym miejscu co trzeba. Lecz pilot pomimo ze znajduje sie w wysokosci 130 m nad dnem wawozu i 70 m nad przyszlym prawdziwym (zakloconym) nadajnikiem NDB nie slyszy ostrzezenia wiezy.

08g.40min.43s Polski samolot znajduje sie w odleglosci 1.2 km od lotniska i ok.80 m od osi pasa na wysokosci 4 m, zaczyna goraczkowo szukac pasa ktorego sie tu spodziewal(zeznania świadka, rosyjskiego pilota) i zaczyna kosic pierwsze drzewa.

08g.40min.45 sekund Odleglosc od lotniska 1,05 km Po dwoch sekundach prostego lotu polski pilot podnosi maszyne i zaczyna sie unosic, niestety uksztaltowanie terenu i ciezkosc maszyny powoduje ze pomimo ze wzniosl maszyne na 20 metrow to ciagle znajduje sie 4m nad ziemie gdzie na wysokosci nadajnika NDB i odchyleniu od osi lotniska 40m uderza w drzewo tracac mala czesc skrzydla (powinien tu miec wysokosc co najmniej 70m). Samolot zbacza w lewo.

08g.40min47sekund Polski pilot probuje ratowac samolot przechylajac sie na jedna z skrzydel (potrzebna analiza- przechyl przeciwny do samolotu rosyjskiego) i scina poszycie drzewa pod katem 45 lub 135 stopniu.

08g.40min.49sekund Polski samolot uderza w duza brzoze tracac duza czesc lewego skrzydla i pilot traci kontrole nad samolotem.

08g.40min.51-55sekund Samolot roztrzaskuje sie 300 metrow od lotniska i 150 m ponizej jego osi.

P.S W zwiazku z tym ze to mógł być zamach dla pewności zostały użyte dodatkowe srodki ktore daly pewnosc ze wszyscy zgina
- gaz (wczorajsze info o badaniach toksykologicznych)
- nie wykrywalny ladunek wybuchowy

08g.41min.00 Rosyjscy Kontrolerzy lotu sa w szoku, juz wiedza ze to nie przypadek. Praktycznie nie mozliwe jest zeby dwaj piloci popelnili ten sam blad. Zaczynają sie bac o swoje zycie. nie wszczynaja alarmu. nie wiedza co robic.

08g.42min.00s Przygotowane w poblizu specjalny oddzial sluzb specjalnych upewnia sie ze wszyscy nie zyja i rozpoczyna zabezpieczanie miejsca katastrofy, nie wszczyna alarmu.

08g.55min.00 sekund “Kola” pojawia sie na miejscu katastrofy nakrecajac pierwszy “film z strzalami”

08g.56min.00s Po stwierdzeniu ze teren zabezpieczony nakazne jest rozpoczecie akcji ratowniczej, wszczynany jest alarm lotniska

08.59min.00 sekudn straz pozarna dociera na miejsce katastrofy.

09g.00min.00 sekund Rosyjski człowiek pojawia sie na miejscu katastrofy i robi tzw.”trzeci film” ktory tak naprawde jest drugim. Widzi poczatek akcji gasniczej. strazacy czekaja na wode.

09g.03min.00 Po dlugich minutach i mękach w celu zmylenia sluzb , Wiśniewskiemu udaje sie dotrzec na miejsce od przeciwnej strony niz “kola”. Polak widzi juz akcje gasnicza.

Tak wiec prosze pomozcie odnalesc to zdjecie lub inne zdjecia ukazujące że zniszczenia drzew zostaly dokonane przez dwa samoloty, polski i rosyjski.

………………………………

In: Wkrotce podam kilka waznych kwestii do odnaleznienia i opisania. (skojarzylem to wczoraj wieczorem ale nie nocowalem w domu i nie mialem dostepu do komputera. Nie moglem usnac, nie spalem calo noc, te fakty byly zbyt jaskrawe w mojej glowie i oczekiwalem momentu gdy bede mogl je opisac.)

Wczesniej dziwilem sie ze ludzie zajmuja sie nadmiernie trajektoria lotu w ostatnich sekundach od 1,2 km od pasa do miejsca upadku, podczas gdy oczywiste bylo ze pilot nie mial szans. Naprawde sie dziwilem. Ale teraz widze ze to PRAWDA rozdziela zadania i pobudza ludzi do dzialania w okreslonym kierunku. Dzieki osobom, ktore analizowaly ostatni odcinek lotu (od 1,2 km do upadku) bedzie mozna udowodnic ze znisczenia drzewostanu byly spowodowane przez dwa samoloty : rosyjski IL76 i polski TU-154m, ktore wedlug uszkodzenia linii energetycznej i czarnej skrzynki tu154m lecialy w odstepie 1,5 min, a jesli oba znalazly sie w tym samym miejscu w takim samym położeniu i na tej samej wysokości, to slowo przypadek jest iluzja.

Potrzebny jest tez zapis czarnej skrzynki rosyjskiego IL 76, (media milczą o nim, a zapis ten bedzie bardzo istotny). Potrzebne sa szczegółowe oparte na czarnych skrzynkach dane lotu od. 10km od pasa az do upadku/ucieczki z lotniska.
++++++++++++
http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1942&Itemid=100.