WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
piątek, 28 stycznia 2011
być widocznym * naśladując Gajowego
wolna parafraza tekstu Maruchy...
Czy i jak reklamować internetową Rzplitą -
Jak zawalczyć?
Doszedłem do wniosku, iż drukowanie ulotki reklamującej RZPLITĄ
niewiele da, moim zdaniem, choć mogę się mylić.
Lepsza wydaje mi się metoda „z ust do ust” – szeptana propaganda, emaile, zamieszczanie linków do
na forach, w lokalnej prasie itd.
Ale jeśli chcemy, mimo to, posłużyć się techniką druku, to widzę dwa równoległe narzędzia:
1. Ulotka – maksymalnie zwięzła, format kartki pocztowej lub nieco większy. Treść ulotki można by sprowadzić do zdań: „Tu znajdziesz to, czego nie ma w głównych mediach. Tu możesz się też wypowiedzieć. Nie daj się ogłupić ‘międzynarodowej’ prasie”.
Gajowy
Czy i jak reklamować internetową Rzplitą -
Posted by Marucha w dniu 2011-01-24 (poniedziałek)
RZPLITA dzieli los wielu innych, drukowanych bądź internetowych, źródeł informacji idących pod prąd – czyli promujących patriotyzm, kościelną Tradycję, wartości rodzinne i zdrowy rozsądek. Wszystkie one posiadają pewną, niewiele się zmieniającą, liczbę wiernych zwolenników i ich szanse na zawojowanie społeczeństwa są raczej niewielkie.
Mimo to warto zawalczyć choćby o niewielkie grupki Polaków. Czasami zresztą mniejszość potrafi zarazić większość swymi poglądami, ale do tego potrzeba jest prawdziwych przywódców z charyzmą. Nie możemy wykluczać, że ktoś taki się pojawi.Jak zawalczyć?
Doszedłem do wniosku, iż drukowanie ulotki reklamującej RZPLITĄ
Lepsza wydaje mi się metoda „z ust do ust” – szeptana propaganda, emaile, zamieszczanie linków do
Ale jeśli chcemy, mimo to, posłużyć się techniką druku, to widzę dwa równoległe narzędzia:
1. Ulotka – maksymalnie zwięzła, format kartki pocztowej lub nieco większy. Treść ulotki można by sprowadzić do zdań: „Tu znajdziesz to, czego nie ma w głównych mediach. Tu możesz się też wypowiedzieć. Nie daj się ogłupić ‘międzynarodowej’ prasie”.
2. Tzw. „vlepki”, czyli małe naklejki do umieszczania w środkach komunikacji, na przystankach, w sklepach itp. Jest to działalność niekiedy niezbyt legalna, ale na ogół tolerowana. Treść vlepki to np.
Strefa wolna od bełkotu mediów, + ew. www.rzplita.com
Gajowy
niepojęta abrakadabra Ziemi POniemieckiej
ZIEMIA zde- I NIE ZDEKOMUNIZOWANA.
- Najlepszą na świecie serwują Czesi -
Bystrzyca Kłodzka – kiedyś ważne miasto ziemi kłodzkiej, dziś niemalże ziemia niczyja. Przedziwna mieszanka wielonarodowych wpływów przekłada się na miejscową kuchnię w sposób nieprawdopodobnie ponury. Szukałam kuchni rejonów niczyich, ale doprawdy sądziłam, że znajdę w niej... cokolwiek. Coś charakterystycznego. Tymczasem kucharze w Bystrzycy najwyraźniej stosują powszechne w Polsce zalecenia gastronomicznej „biblii niejadalnej" i beznamiętnie serwują to co wszędzie: żurek, pierogi, schabowe i nieszczęsne po stokroć mielone frytki na starym oleju, które nie dość, że niejadalne, to jeszcze bezlitośnie zasmradzają każde wnętrze. Potrawy przygotowane byle jak i z byle czego.
Dlaczego w Bystrzycy Kłodzkiej nie odnalazłam spodziewanej mieszanki smaków czeskich, śląskich, niemieckich i polskich? Nie wiem. Nie udało mi się dowiedzieć, czym w Bystrzycy była kuchnia przed wojną, widziałam jedynie, czym jest dziś. Jadłam więc smutno mojego całkiem dobrego schabowego w knajpie zaskakującej brzydotą, otoczona kilkoma rodzinami Romów. Patrzyłam na podziurawioną drogę i ludzi brodzących w błocie po kostki. Moje niezrozumienie tego miejsca rosło z każdą chwilą. Szukałam więc dalej. Dowiedziałam się o pewnym gospodarstwie agroturystycznym w pobliskich Kątach. Miejsce to jednak również okazało się niedostępne i nieprzyjazne. Gospodarze nie chcieli mnie przyjąć. „Telewizja nie jest nic warta", mówili, a ja dalej niczego nie rozumiałam. W końcu w szalejącej śnieżycy odważyłam się przejechać 30 km i tuż za czeską granicą przywitały mnie Králíky. Dopiero tam, przy cudownie malowniczym rynku odkryłam restaurację tak nierzeczywistą, tak niecodzienną i tak odmienną od tego, co spotkało mnie w Bystrzycy, że na początku nie mogłam uwierzyć, że te dwa światy leżą tak blisko siebie. Restauracja nazywa się Zlatá Labuť, podobnie jak hotel, w którym się znajduje, i właśnie tam podano mi to, co powinnam była zjeść po polskiej stronie. Najpierw zachwycająca sałatka z mortadeli, z cieniutko pokrojoną słodką cebulą, lekko skropiona winnym octem w towarzystwie kminkowego pieczywa i cudownego masła. Do tego piwo, którego nie zapomnę do końca życia, z pianką o gęstości bitej śmietany i z 18-procentową zawartością słodu. Nie przepadam za piwem, ale to zachwyciło mnie totalnie. Następnie na stół wjechał kasler, czyli peklowany i wędzony schab serwowany przy akompaniamencie przesłodkiej kapusty i zjawiskowych knedlików. Tak puszystych, że gdyby lekko dmuchnąć, to uciekłyby z talerza. Pysznie. Już byłam w siódmym niebie, a tu kolejna niespodzianka i, jak się okazało, ukoronowanie moich poszukiwań kłodzkich smaków. Golonka. Przyznam uczciwie – takiej golonki nie jadłam nigdy dotąd. Rozpływała się w ustach jak masło, nie była zepsuta żadną dziwną przyprawą, smakowała po prostu... golonką i mocno odparowanym piwem. Razem z golonką na talerzu wylądowały kluski śląskie i czerwona kapusta, pyszna jak bigos, ukiszona z kminkiem, morelami i suszoną śliwką. Byłam bliska obłędu. Na deser w tej części świata jada się drożdżowe pampuchy z jagodami i śmietaną. Do tego domowe destylaty z moreli, gruszek i czereśni, które przypomniały mi historie opowiadane przez moją teściową, pochodzącą z tego regionu. Wszystko to w 300-letnim wnętrzu, w otoczeniu najmilszej obsługi na świecie.
Autor: Magda Gessler
ANEKS.
wyczerpane ŹRÓDŁA ROZUMU POLITYCZNEGO ( dla nie-lemmingów )
Najnowsza historia polityczna Polski 1864 - 1945, t. 1-3
Rok wydania: 2004
ISBN: 83-89711-10-9
Oprawa: twarda
Ilość stron: 2567
Wymiary: 165 x 240
210.00 zł
Subskrybuj:
Posty (Atom)
