o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

wtorek, 8 listopada 2011

z Blogów wsi24 *

INTRODUCTION.


Cośmy wybrali?












Kot  niniejszego bloga, dokonawszy paru prostych obliczeń na czterech łapkach i ogonie wyliczył, co następuje:
1. Z tego, ze prawie 40% głosów padło na PO, 10 % na Ruch PP, po około 8 na SLD i PSL, wynika, ze:


2. Jakieś 70 % narodu (wiem, procenty się nie sumują), uwaza panujący w kraju lupanar za stan zachwycający i ze wszech miar godny poparcia.3. Jakieś 30% ma w tej sprawie odmienne zdanie.4. Szacunki te dotyczą tylko głosujących. Połowa narodu w ogóle się nie pofatygowała, więc jej to wszystko obojętnie zwisa, albo nie wie, ze moze głosować, względnie uwaza, ze nie chce się mieszać do wewnętrznych spraw Marsjan.
Dalszą część wywodu kot sobie ocenzurował, bo to, co chciał napisać skutkowałoby zwinięciem i zrolowaniem przez niemiłościwie nam panującą Administrację S24. A zwijany, rolowany tudziez robiony w słonia kot niniejszego bloga byc nie lubi. Wystarczy, ze mu to rząd funduje.
Miau!


Mefisto z Koziej Wólki
Namnożyło się ostatnio celebrytów, celebrytyjek i celebrytanów mówiących, w ramach "coming - out" o swoim, delikatnie mówiąc niechętnym stosunku do chrześcijaństwa. Tyle ich, że już to przestało robić na kimkolwiek wrażenie. Teraz, żeby delikwenta zauważyli, musi się ogłosić czcicielem Zła. Ledwie się ogłosi, już wszyscy, od "Frondy" do "Gali" zaczynają się zastanawiać, czy on naprawdę i z przekonania, czy tylko udaje? Czy jest hardkorowcem i na czarnej mszy jest częściej, niż Marek Jurek (niech mi wybaczy) na zwykłej, czy może tylko raz na miesiąc sabacik z orgietką urządza i przy okazji komuś kota podpali. A może on tylko satanista - gawędziarz, co tylko przy homarze a la Newburg znajomym opowiada, co to on by, komu i z kim...
Tymczasem sprawa jest prostsza. Otóż, jeśli taki Mefisto z Koziej Wólki czy Lilith z Grójca naprawdę czci Zło, musi mieć zdecydowane poglądy na parę spraw. Wystarczy zatem przy najbliższym wywiadzie zapytać, czy:
  • jest za legalizacją pedofilii i nieograniczonym dostępem do żłobków dla gwałcicieli niemowląt,
  • uważa, że Hitler miał rację, tylko szkoda, że  nie pozwolili mu dokończyć,
  • popiera dewastację pomnika w Jedwabnem
  • zamordował kogoś, ew. uważa, że mordercy Olewnika to fajni goście (o morderców św. Wojciecha nie pytamy),
  • uważa profanację cmentarza za czyn chwalebny,
  • czy sam kiedyś na cmentarzu...
  • itd, itp.
Zadamy pytania, otrzymamy odpowiedzi i wszystko będzie jasne. Potem już możemy spokojnie nabijać się z otumanionych, prowincjonalnych kołtunów, którzy nie doceniają naszego najlepszego towaru eksportowego i jego/jej/ich opinii o patriotyzmie.
Miau!
1% czyli jak sobie strzelić w stopę. Kurs podstawowy.
Kot niniejszego bloga ze zdumieniem przygląda się awanturze o finanse Kościoła Rzymskiego w Polsce. Otóż, ekonomowie kościelni wpadli na pomysł, by zamiast funduszu kościelnego pojawił się, znany już z ustawy o działalności pożytku publicznego, odpis 1% podatku na rzecz lubianego przez podatnika związku wyznaniowego.
Reakcja Rewolucji była natychmiastowa - katabasy chcą sobie kabzy napchać groszem polskiego podatnika. I to pewnie jeszcze kosztem sierotek z hospicjów (to poseł, któremu się wydawało, że to o 1% na OPP chodzi). Astronomiczne kwoty pójdą na pasibrzuchów w sutannach (to poseł, który założył, że 100 % podatników wesprze Kościół Katolicki). W ogóle, rozbój na równej drodze. Itp, Itd. Kto ciekaw - wygoogla.
Sęk w tym (jaki sęk?), że Rewolucjoniści wszelkich tęcz, kolorów i odcieni nie dostrzegli, że pomysł biskupów jest w istocie samobójem. Strzałem w stopę. Intelektualną wersją "friendly fire," a dochody z 1% mogą być znacznie niższe, niż się kościelnym planistom wydaje. Dlaczego? Otóż, jakieś 30% narodu żyje z uprawy roli. I są to w większości wierzący katolicy. Tyle, że te 30% o podatku dochodowym słyszało tylko w TV. Rolnicy go nie płacą. Płacą zryczałtowany podatek rolny, równowartość iluś tam kwintali żyta z hektara przeliczeniowego na rok. Dochodowy płacą mieszczuchy, te zaś, z lenistwa albo czystej złośliwości, żeby "dowalić czarnym" niekoniecznie stosowne oświadczenie przy wypełnianiu PIT-a złożą. Albo zapomną, albo co.
Gdyby kocisko było twardym antyklerykałem, poparłoby inicjatywę biskupów. Wszystkimi czterema łapami. A potem tylko spokojnie czekało na efekt...
Miau!

http://kot-bloga.salon24.pl/posts/ 


MANE ' THEKEL ' mane thekel fares


 (   )
Powiecie że jestem prorokiem, wizjonerem, jakimś magiem, czarownikiem lub hochsztaplerem itd., to bzdura.
Ten naturalny proces nielicznym jest dostępny, ( może być uważany za wyróżnienie) - innym nie.
Miałem się nie odzywać , prześmiewców i szyderców mędrców jest taka masa ze słońce blednie przy ich mądrościach ze wstydu.
Więc ten z którego tak często szydzicie powie wam co was czeka w tym kraju w ten rok.
 
Przygotujcie się biedaki i ciułacze na wielką biedę.
Przygotujcie się na to że biedny będzie wspierał biednego i jeszcze biedniejszego.
Nie odwracajcie się od prośby sąsiada,
bo do kogo się zwrócicie kiedy będziecie sami prosić ?
Nie wszędzie tak będzie, nie wszędzie będziecie sobie mili i pomocni.
Nastąpi wielki chaos.
Nasze władze nie będą panować nad problemami.
Wielu z wielkich i bogatych zwieje za granicę, nie będzie chciało wspierać biedniejszych obywateli, którzy tworzyli ich bogactwo.
 
Co poniektórych, dzieci już znikają na zagranicznych wojażach i nie wrócą do kraju w czas bardzo ciężkiego kryzysu.
 
Te krezusy spasły się tu, ale wylegiwać się będą tam gdzie łatwo i ciepło i przyjemnie.
Wrócą po czasie, jak po swoje, sobie  należne, kiedy bieda przejdzie, aby znów Nas gnębić.
 
Ten kraj mimo pustosłowia i oszołomskich przemówień popadnie w chaos.
Wielcy i możni zostawią Nas na pastwę losu.
Krach będzie ogromny bieda jeszcze większa.
Ceny będą kosmiczne wielkie, i niczym nie uzasadnione. Uczciwości nie będzie żadnej.
Człowiek będzie obawiał się polegać na słowie drugiego czlowieka.
Tak pisałem lata  wstecz, tak piszę na czas tej zimy.
 
Wspierajcie w ten trudny czas swego sąsiada jak możecie a on niechaj nie szczędzi wysiłku wam będąc pomocą.
 
Największa i niczym nie zasłużoną ”karę” za swoją biedę poniosą najbiedniejsi i mało zamożni.
 
To do Was biedni i biedacy kieruję te słowa. Przygotujcie się już teraz jak kto może. Zima będzie bardzo ciężka w ten czas w naszym kraju tak dla was jak i dla naszych zwierząt, którym też trzeba pomóc i wesprzeć je , bo i wam nic nie zostanie jak o nich zapomnicie.
Zbierajcie opał i pożywienie, zaopatrzcie się w sztuczne światło chociażby świece, to co możecie i na co was stać.
Rozsądek i wasza rozwaga powinna być mottem i Wam drogą. Nie ulegajcie oszołomskim nawoływaniom bo one ucichną i nic wam po nich. Patrzcie kto wam pomocny i przyjacielem a kto wrogiem.
 
Żaden przekaz z Kasjopeji nie płynie z ostrzeżeniem i z pomocą choćby w sposobie przygotowania czy obrony przed zimnem krachem i chaosem. Bo wiedza oni tyle i wartość tych bzdur jest taka jak zeszłoroczny śnieg.
 
Nie zawierzajcie pomocy z UE. Moim zdaniem ten sztuczny twór, bezwartościowy w swej istocie rozpadnie się z hukiem, pozostawiając słabe państwa w tym i nasze na pastwę przypadkowego losu.
Ale pamiętajcie:
Ci co jałmużnę nieuczciwie dawali i rozdawali - sami o nią będą prosić.
Więc patrzcie komu będziecie pomagać aby krzywdy większej wam nie wyrządzili.
 
Prastare wyliczenia wspominają że w ten czas ma nadejść nienaturalne ciepło na króciutki czas srogiej długiej mroźnej i śnieżnej z zamieciami zimy.
Nasza planeta wejdzie w strunę dziwnej struktury która odsunie mróz na krótki czas.
Dziwne to bo Jackowski najwybitniejszy polski wizjoner wspomina o tym samym nazywając to anomalią.
 
Tu kończę swój skromny apel nie po to aby przerażać ale po to abyście mądrości nabrali sami. Każdy z osobna. Wówczas  spostrzezecie sami co jesteście warci.
 
Ten zapis też jest w sporej części odpowiedzią na głupie i złośliwe zaczepki co niektórych przemądrzałych blogerów krzykaczy nie mających nic do powiedzenia i jeszcze mniej do zaoferowania a pierwszych do ośmieszania.
Pisze aby w najbliższy czasie mieli możność sprawdzenia swej nabuzowanej krzykliwej mądrości z tym co w rzeczywistości nastanie i będzie.
Być może wtedy zrozumieją kto mówi a kto bredzi. Wybór pozostawiam Każdemu z osobna, wspólnie i razem.
Czy możecie się ratować sami?
Tak, daje tym wpisem taką możliwość bez paniki i z bardzo dużą rozwagą, gdzie każdy krok powinien być mąderze rozeznany i rozważony, nim uczyniony?
 
Kto będzie bezrozumnie słuchał głupców i krzykaczo – nawoływaczy, klakierów, niechaj nie skomli o jałmużnę bo będzie sam sobie winien swej mądrosci. Nikt go nie wesprze i nikt mu nie pomoże.
Dziś pozornie jest wszystko OK. Ale dziś jeszcze nie ma zimy.
 
To jakby rodzaj sprawdzianu. Dla mnie na bardziej i znacznie trudniejszą chwilę i sytuację.
 
PS:
Krzysztof Jackowski idzie jeszcze dalej w swych wizjach i przestrogach. W swej zbieżnej wizji, twierdzi ze Europę zaatakują terroryści.
 
Pozdrawiam Wszystkich czytelników i blogerów tego salonu.

czas Polski

INTRODUCTION.




Prof. Rafał  Broda             http://www.salon24.pl/user/9460,rafal-broda
"A Pan? Zachwyca się Kurskim? Proszę o uczciwą odpowiedź"

Czy Pani czasem udziela "nieuczciwych odpowiedzi"?

Mam za sobą 67 lat życia bez kłamstwa. Mogłem się mylić, mogłem błądzić, mogłem unikać mówienia prawdy, gdy uznałem, że tak będzie lepiej, ale nigdy nie kłamałem!

Nie przepadam za Jackiem Kurskim i czasem drażni mnie jego przekonanie, że wie co mówi i ma zawsze rację. Nie widzę jednak żadnych poważnych złych czynów i faktów, za które musiałby się wstydzić.
Nie przepadam również za T.Cymańskim, który bardzo lubi być w blasku kamer i cieszyć się swoim słowem.
Co więcej, w kwestii wiary w dobre intencje w sprawie głównej (Polska) nie dałbym się posiekać za ZZ, tak jak dałbym się posiekać za JK. Nie uważam jednak, że ZZ się częściej myli, niż JK. Tym razem to JK się myli.
I dodam, że za Kowala nie dałbym złamanego grosza - ale to tylko moja intuicja oparta na dość licznych obserwacjach. Po prostu nie lubię osób, o których nie wiadomo czy wchodzą po schodach, czy schodzą z nich. No bo był taki jeden i go bardzo nie lubiłem, bo zniszczył w Polsce demokrację, zanim zdążyła się 
narodzić.
**********************************************
 «Jezus krzyżuje cię, abyś była do Niego podobna...»     W nocy z 23 na 24 października 1939 Rozalia miała wizję. Św. Teresa z Avila rzekła do niej: «Moje dziecko! Pan Jezus dlatego tak cię krzyżuje, byś się stała do Niego jak najwięcej podobna... To cierpienie, które obecnie przeżywasz, doprowadzi twą duszę do najściślejszego zjednoczenia z Panem Jezusem: jest to śmierć duchowa... Zawsze chętnie i z miłością składaj Panu Jezusowi wszystkie cierpienia i ofiary, w zupełnym wyniszczeniu i unicestwieniu. Myśl nadal tak o sobie, jakbyś już nie żyła na tej ziemi.      Dziecko! Nie przyswajaj sobie innego ducha. Twój duch jest duchem Karmelu, mimo że nie jesteś w zakonie. Pan Jezus zaprowadzi cię Swą drogą na szczyt doskonałości, tzn. drogą krzyża, którą On sam szedł.»      Święta wskazała Rozalii szczyt, na który miała się wspiąć mimo przeszkód i trudności. Znalazła się wtedy pod szczytem ogromnie wysokiej góry – najwyższej, jaka istnieje na ziemi. Szła na ślepo. Droga była stroma, uciążliwa i niebezpieczna. Wierzchołki góry oblewało przedziwne światło: tam było niebo, taka była jej niepowtarzalna droga.

Czas, który zadecydował o losie Polski:
– wrzesień 1937 r.
     «Widziałam następujące rzeczy. Znalazłam się duchem na Stradomiu w Krakowie, od ul. św. Agnieszki. Zobaczyłam w mieście straszne zamieszanie wśród ludzi, którzy uciekali w panicznym popłochu w nieznanych kierunkach. Byli między nimi ludzie wszystkich klas, którzy szli z walizkami, teczkami i tobołkami, uciekając od swych prac i zajęć. Z ogromnym zdziwieniem, ale i zarazem trwogą patrzyłam na te gromady ludzi uciekających.
     Obok mnie stał poważny pan. Zwrócony był w stronę uciekających ludzi. Twarz jego była smutna, ale pełna najwyższej powagi, mająca w sobie coś nadziemskiego. Po chwili podniósł swoje oczy ku niebu, wtedy wyglądał pełen majestatu, powagi i pokoju. Ale mimo wszystko boleść malowała się na jego obliczu.
     Z wielkim uszanowaniem i czcią patrzyłam na tę dziwną, nieznaną postać, która miała w sobie coś boskiego i pociągającego serce człowieka. Miałam głębokie przekonanie, że to nie człowiek z tej ziemi. Wtedy i ja patrzyłam na niebo, które zaczęły zakrywać straszne, czarne, ciężkie chmury. Od strony zachodniej przeciągały się na całe niebo. Wówczas i mnie zrobiło się straszno; jakaś dziwna trwoga mnie ogarnęła. Ten nieznany człowiek zbliżył się do mnie i mówi:
– Patrz, dziecko, uważnie na to, co się dziać będzie. Co teraz widzisz, stanie się niedługo rzeczywistością. Nastaną straszne czasy dla Polski. Burza z piorunami oznacza karę Bożą, która dotknie Naród polski za to, że ten naród odwrócił się od Pana Boga przez grzeszne życie. Naród polski popełnia straszne grzechy i zbrodnie, a najstraszniejsze z nich są: grzechy nieczyste, morderstwa i wiele innych grzechów.
Ja sądziłam, że to jest św. Józef, więc mówię do niego:
- Święty Józefie, proszę Cię, powiedz mi, co to wszystko oznacza, bo ja sama tych rzeczy nie rozumiem.
     Nieznana osobistość z dobrocią popatrzyła na mnie, lecz to nie był św. Józef. Kto to był, tego nie wiem. Pytam, kiedy to się stanie? On mi mówi, że to niedługo się stanie, lecz nie śmiałam go pytać o rok, miesiąc i dzień tej katastrofy.
     Naraz coś dziwnego się stało: znikły domy od plant Dietla po Rynek. Natomiast zobaczyłam olbrzymi plac, na którym gromadzili się ludzie wszystkich stanów. Najwięcej widziałam ludzi wiejskich z koszykami, inteligencji, robotników, Żydów itp., którzy znosili kamienie na budowę. Więc pytam dalej tego nieznanego człowieka:
– Powiedz mi, św. Józefie, co oni będą budować? Na co te kamienie, cegły, piasek, drzewo i inne przedmioty tak znoszą?
Wtedy oblicze tego nieznajomego nabrało dziwnego blasku i majestatu i mówi mi:
– Patrz, dziecko, a wnet się dowiesz, co tu powstanie. Stąd będzie Chrystus królował.
     Za chwilę zobaczyłam na tym placu pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa tak olbrzymich rozmiarów, że nic, żaden dom nie da się do tego przyrównać ani żaden kościół. Pan Jezus był tak wysoko postawiony na tym pomniku, że nie tylko cała Polska, ale cały świat mógł Go widzieć. Jak ten pomnik wyglądał, jak ludzie wszyscy całego świata widzieli Pana Jezusa, tego ja pojąć ani opisać nie potrafię, bo rzeczy Bożych, rzeczy duchowych nie można wypowiedzieć ludzkim językiem. Oczy wszystkich były zwrócone do Pana Jezusa, który stał w prześlicznej jasności nad całym światem.
     Przy tym pomniku składali ludzie ofiary ze wszystkich stanów, również w postaci ślicznych kwiatów o kolorze białym i czerwonym. Jaka to była dekoracja, to można ją tylko przyrównać do nieba, nie do ziemi. Ten nieznajomy daje mi do zrozumienia, że u stóp Chrystusowych trzeba było złożyć taką ofiarę: modlitwy i różne ofiary z serc czystych płynące i męczeństwa, by zmyć zbrodnie całego świata, nie tylko samej Polski, ale na pierwszym miejscu Polski.
     Naraz niebo prześlicznie wypogodziło się, znikły z jego horyzontów wszystkie czarne chmury. Na niebie ukazało się słońce, księżyc i gwiazdy i to nie była zwyczajna światłość dzienna, lecz taka, której nie potrafię opisać. Ten nieznajomy mówił do mnie:
– Patrz, dziecko! Królestwo Chrystusowe przychodzi do Polski przez Intronizację.
     Po chwili w otoczeniu duchowieństwa i wiernych przyszedł do tego pomnika Jego Eminencja Prymas Polski... Za kilka chwil Jego Eminencja odmawiał uroczyście akt ofiarowania całej Polski Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, zaczynający się od słów: 'O Jezu, Najsłodszy Odkupicielu nasz, Twojemu Boskiemu Sercu polecam Ojczyznę naszą, Polskę', lecz dalej już nie pamiętam. Kończył słowami: 'Chwała bądź Bożemu Sercu' itd. Na koniec zaintonował pieśń: Przez śmierć bolesną, Królu wiecznej chwały. Gdy śpiewano: 'więc Królem królów zowie Cię świat cały, króluj nam, Chryste', wtedy ten olbrzymi tłum ludzi krzyczał z całych sił: 'Króluj nam, Chryste! Króluj nam, Chryste!' I tak bez przerwy krzyczeli, a wtedy Pan Jezus Swym Boskim wzrokiem i rękami jakby objął całą Polskę. Ręce wszystkich ludzi były wzniesione do Pana Jezusa, nawet Żydów i innowierców.
     Jeszcze raz usłyszałam głos: To niedługo się stanie, co teraz oglądasz, ale trzeba dużo wpierw wycierpieć! Tego dziwnego człowieka (potem) już nie widziałam, gdzieś tajemniczo usunął się ode mnie i widzenie znikło, wprowadzając w moją duszę głęboki pokój i pewność, że naprawdę Pan Jezus będzie królował w Polsce przez Intronizację.»
– marzec 1938 r.     Rozalia usłyszała głos wewnętrzny: «Trzeba ofiary za Polskę, za grzeszny świat... Straszne są grzechy Narodu polskiego. Bóg chce go ukarać. Ratunek dla Polski jest tylko w Moim Boskim Sercu.»
– kwiecień 1938 r.      Najświętsza Maryja Panna powiedziała jej: «Ratunek dla Polski jest tylko w Sercu Jezusa, Mojego Syna». Jezus dodał: «Strasznie ranią Moje Najświętsze Serce grzechy nieczyste. Żądam ekspiacji.»
– 4 lipca 1938 r.     Przebywając w Jachówce miała widzenie, które zapisała następująco: «Znalazłam się na wysokiej górze, na której zobaczyłam kulę zupełnie podobną do globu, lecz bardzo dużą. Z wielkim zainteresowaniem oglądałam ją. Pod względem geograficznym był to glob. Rozpoznałam części świata i poszczególne państwa. Wtem staje przede mną postać męża, pełna powagi i majestatu. Kto to był, nie wiem. Owa postać zbliżyła się do mnie, nawiązując rozmowę. Mówi do mnie: To jest kula ziemska, polecając mi wymienić i określić granice części świata, a w nich – poszczególne państwa. Gdy odpowiedziałam na pytania, wówczas ta osoba mówi do mnie głosem pełnym powagi i namaszczenia:
– Moje dziecko! Za grzechy i zbrodnie (wymieniając zabójstwa i rozpustę), popełniane przez ludzkość na całym świecie, ześle Pan Bóg straszną karę. Sprawiedliwość Boża nie może znieść dłużej tych występków. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował. Jeżeli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację Najświętszego Serca Jezusa we wszystkich państwach i narodach na całym świecie. Tu i jedynie tu jest ratunek... Pamiętaj, dziecko, by sprawa tak bardzo ważna nie była przeoczona i nie poszła w zapomnienie... Intronizacja w Polsce musi być przeprowadzona.
     Rozalia przypomniała sobie, że ofiarowała się Panu Jezusowi z miłości ku Niemu na całkowite wyniszczenie za Polskę na pierwszym miejscu, a potem za Niemcy, Rosję, Hiszpanię i za cały świat. W tej chwili postać wzięła ją za rękę i zaprowadziła na drugą stronę globu, wskazała na Amerykę i Australię i rzekła z bólem:
– Czyż za te dusze Chrystus nie cierpiał? Czyż one nie są odkupione Jego Najświętszą Krwią? Trzeba je, dziecko, włączyć, szczególnie Amerykę... Trzeba wszystko uczynić, by Intronizacja była przeprowadzona. Jest to ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te ostatnie czasy!
Pytam z bojaźnią tę osobę:
– Czy Polska się ostoi?
     Odpowiada mi: Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu: jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego Miłości. Inaczej, Moje dziecko, nie ostoi się. I jeszcze na ostatek mówi do mnie przekonywająco: Oświadczam ci to, Moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem. Przyjdzie straszna katastrofa na świat – mówił – jak zaraz zobaczysz.
     W tej chwili powstał straszliwy huk. Owa kula pękła. Z jej wnętrza wybuchnął ogromny ogień; za nim polała się obrzydliwa lawa jak z wulkanu, niszcząc doszczętnie wszystkie państwa, które nie uznały Chrystusa. Widziałam zniszczone Niemcy i inne zachodnie państwa Europy. Z przerażeniem uciekłam wprost do tej osoby. Pytam:
– Czy to koniec świata? A ten ogień i lawa, czy to jest piekło? Otrzymuję odpowiedź:
– To nie jest koniec świata ani piekło, tylko straszna wojna, która ma dopełnić dzieła zniszczenia.
     Granice Polski byty nie naruszone: Polska ocalała. Ta osoba nieznana mówi jeszcze do mnie:
– Państwa oddane pod panowanie Chrystusa i Jego Boskiemu Sercu dojdą do szczytu potęgi i będzie już 'jedna owczarnia i jeden pasterz'.
     Po tych słowach wszystko znikło. Po Komunii św. (na następny dzień) pytałam Pana Jezusa, co to ma znaczyć. Otrzymałam pouczenie:
– Tak się, dziecko, stanie, jeżeli ludzkość nie zwróci się do Boga. Nie trzeba zaniedbywać sprawy przyspieszenia chwili Intronizacji w Polsce.
– październik 1938 r.     «Cierpienie miłośnie przyjęte dla Mnie ma wartość nieocenioną. Ty, dziecko, wybieraj zawsze dla siebie upokorzenia, wzgardę, miejsce ostatnie, aby być coraz więcej do Mnie podobną... Cokolwiek cię spotka, ofiaruj to, dziecko, dla wielkiego dzieła Intronizacji w Polsce.»
– 4 na 5 grudnia 1938 r.      Rozalia zapisała: «Zdawało mi się, że jestem w domu rodzinnym. Wyszłam w pole, lecz, o zgrozo, zobaczyłam piekło otwarte, którego grozy nie potrafię opisać. Olbrzymia ilość szatanów wtrącała dusze do tej otchłani z iście szatańską radością. Jeden drugiemu robił jakby konkurencję, wprowadzając coraz więcej dusz. Męczarnie zadawali im podług grzechów. Najwięcej było potępionych za grzechy przeciw szóstemu i dziewiątemu przykazaniu, następnie za zbrodnie i nienawiść. Te trzy rodzaje grzechów w szczególny sposób były widoczne. Mąk tej kaźni nikt nie potrafi opisać. Sam widok może człowieka o śmierć przyprawić, gdyby nie był wspomagany łaską Bożą. Przeraźliwy krzyk potępieńców i szatanów nie przestanie brzmieć w moich uszach do końca życia. Tego nigdy nie zapomnę.»
– koniec lutego 1939 r.      Rozalia pisze: «Pan Jezus przedstawił mej duszy następujący obraz, w czasie gdy Mu gorąco polecałam naszą Ojczyznę i wszystkie narody świata. Zobaczyłam w sposób duchowy granicę polsko-niemiecką, począwszy od Śląska, aż do Pomorza, całą w ogniu. Widok to był naprawdę przerażający. Zdawało mi się, że ten ogień zniszczy całkowicie cały świat. Po pewnym czasie ten ogień ogarnął całe Niemcy, niszcząc je... Wtem usłyszałam w głębi duszy glos i równocześnie odczułam pewność niezwykłą, że tak się stanie, czego nie potrafię opisać:
– Moje dziecko! Będzie straszna wojna, która spowoduje takie zniszczenie. Niemcy upadną... Wielkie i straszne są grzechy i zbrodnie Polski. Sprawiedliwość Boża chce ukarać ten naród za grzechy, a zwłaszcza za grzechy nieczyste, morderstwa i nienawiść. Jest jednak ratunek dla Polski, jeżeli Mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności przez Intronizację... To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów, a całkowitym zwrotem do Boga.
– 1 kwietnia 1939 r.      «Gorąco polecałam, jak tylko umiałam, te sprawy Panu Jezusowi za przyczyną Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa, prosząc o światło, co należy czynić, by ta sprawa Jezusowa była jak najlepiej i jak najprędzej przeprowadzona. I znowu głos mówił w mej duszy:
– Powiedz, dziecko, ojcu, by napisał do Prymasa Polski przez O. Generała, by wszystko uczynił dla przyspieszenia Intronizacji. Jasna Góra jest stolicą Maryi. Przez Maryję przyszedł Syn Boży, by zbawić świat, i tu również przez Maryję przyjdzie zbawienie dla Polski przez Intronizację. Gdy się to stanie, wówczas Polska będzie przedmurzem chrześcijaństwa: silna i potężna, o którą się rozbiją wszelkie ataki nieprzyjacielskie.»
– rok 1938/39: nieskuteczne zabiegi     Od r. 1938 spowiednik Rozalii informował o niej swego kierownika sumienia, O. Generała Piusa Przeździeckiego. Pod wpływem tych relacji O. Generał rozmawiał o Intronizacji z Prymasem Hlondem i dwa razy do niego pisał. W 1938 osobiście doręczył mu obszerny memoriał. W odpowiedzi Prymas polecił, by Rozalię zbadał neurolog. Świadectwo lekarskie (nie stwierdzające choroby), po ogromnie upokarzającym dla Rozalii badaniu, zostało mu doręczone. O. Generał wysłał też alarmujące pismo 20 kwietnia 1939 r.
     Rozalia czuła się pobudzona do modlitw, składania ofiar i znoszenia cierpień w intencji Intronizacji, bo – jak napisała – «to jest ogromnie ważny moment w dziejach świata... Podczas modlitwy czy też pracy Jezus poucza moją duszę najnędzniejszą; żeby Dzieło Intronizacji było rychło przeprowadzone, potrzeba ofiary. Chwalebne Zmartwychwstanie Jezusa nastąpiło po strasznych cierpieniach; tak też i przyjście Królestwa Chrystusowego do Polski w pierwszym rzędzie, a potem do innych narodów, musi być odkupione wyjątkowymi cierpieniami... ze strony tych dusz, którym sprawa Jezusowa jest bardzo droga...»
– 6 maja 1939 r.     Usłyszała słowa: «Każde dzieło Boże i każda sprawa muszą być okupione cierpieniem, a im więcej ma ona przysporzyć chwały Panu Bogu, na tym większe będzie napotykać trudności... Dziecko, trzeba żyć wiarą i trzeba ufać! Ufać, że mimo największych trudności to dzieło będzie przeprowadzone, a to dlatego, byście wiedzieli, że Ja Sam działam; wy jesteście tylko narzędziem w Mych rękach. Im więcej będziecie wyzuci ze siebie, im głębiej wejdziecie w przepaść unicestwienia się, tym swobodniej będę mógł działać w waszych duszach.»
– 28 maja 1939: Uroczystość Zesłania Ducha Św.      «Polecałam gorąco Panu Jezusowi – napisała Rozalia – sprawę Intronizacji. Następujący obraz przedstawił się mej duszy: Widziałam Pana Jezusa w postaci 'Ecce Homo', poranionego bardzo; na Jego głowie korona cierniowa głęboko wbijająca kolce w skroń; ubrany był w płaszcz szkarłatny; rana Jego Serca Boskiego głęboko otwarta.
– Popatrz, jaki ból zadają Mi grzechy; te rany są zadane przez grzechy zmysłowe; korona cierniowa za pychę, zarozumiałość, bunt przeciw Bogu, dalej wzgarda i inne grzechy. Nie ma dusz, które by Mnie kochały i pocieszały. Na obliczu Pana Jezusa malował się głęboki smutek.
     Pan Jezus dał odczuć mej duszy, jak bardzo boli Go obojętność dusz szczególnie Jemu poświęconych, tj. kapłanów i dusz zakonnych.
– Dziecko, Maria Małgorzata dała poznać światu Moje Serce, wy zaś kształtujcie dusze na modłę Mojego Serca. Intronizacja to nie jest tylko formułka zewnętrzna, ale ona ma się odbyć w każdej duszy. W tej sprawie trzeba dużo cierpieć, trzeba całkowicie być ofiarą.»
– czerwiec 1939 r.     Wewnętrzna siła przynaglała Rozalię do nakłonienia spowiednika, by ponownie prosił Prymasa o przyspieszenie Intronizacji w Polsce. Rozalia opierała się temu głosowi, nie chcąc mówić spowiednikowi wciąż o tym samym...
– 29 sierpnia 1939 r.      Usłyszała w duszy słowa: «Sam akt ofiarowania Polski przez Intronizację Mojemu Sercu przyniesie zbawienne korzyści, bo przez to bardzo dużo dusz nawróci się szczerze do Pana Boga, poddając się Jego prawu. Powiedz, Moje dziecko, ojcu, by napisał w tej sprawie do Prymasa Polski. Teraz jest najodpowiedniejsza chwila. Trzeba korzystać z czasu i łaski.»
Wybuch wojny      W Polsce wybuchła więc wojna, przed którą Bóg pragnął nas ocalić przez Intronizację Jego Serca, a co za tym idzie nakłonić nasz naród do głębokiej przemiany życia.
     1 września Rozalia zanotowała: «Dziś pierwszy piątek miesiąca. Dzień ten będzie ważny w dziejach naszego Narodu. O Jezu, przyspiesz dzień Intronizacji Twego Najświętszego Serca. Jezus będzie królował w Polsce przez Intronizację.» Usłyszała: «Ludzie Mnie nie zrozumieli, przeto przemawiam do ich twardych serc kulami i bombami, a to dlatego, że ich miłuję.» Rozalia powiedziała Jezusowi o duszach, które z powodu wojny znalazły się w niebezpieczeństwie wiecznego potępienia. Otrzymała odpowiedź: «I to wszystko jest z miłości, bo jest wiele dusz takich, które przez akt doskonały żalu znajdą przebaczenie...»
     W drugiej połowie września zastanawiała się, dlaczego wojna dokonuje tak straszliwego zniszczenia. Otrzymała odpowiedź: «To jeszcze za mało. Czy nie wiesz, jakie były i jeszcze są grzechy? Zło musi być doszczętnie zniszczone. Na takim podłożu nic dobrego nie może wyróść. Wszystkie grzechy i zbrodnie muszą być zmyte krwią.»
     Po miesiącu ponownie zanotowała bolesny wyrzut Jezusa: «Popatrz, dziecko, jaką straszną zniewagę i ból zadają Mi grzechy nieczyste, morderstwa (dzieci) i straszna nienawiść, która nie wie, co to jest miłość bliźniego. (...) Już dłużej nie mogę tego znieść, muszę ukarać niewdzięczny naród, który się nie chce nawrócić.»
     W listopadzie 1940 roku Rozalia gorąco prosiła o przyjście Królestwa Chrystusa. Usłyszała: «Ja chcę niepodzielnie panować w sercach ludzkich. Proś o przyspieszenie Mego panowania w duszach przez Intronizację.» Podczas adoracji w nocy z czwartku na pierwszy piątek grudnia 1940, stanęły jej przed oczyma zbrodnie ludzi. Zapytała Jezusa:
– Najsłodszy mój Mistrzu i Panie! Powiedz mi, co Cię najwięcej boli, kto Ci zadał cios najokropniejszy?
– Moje dziecko! Najbardziej boli Mnie obojętność, wzgarda i zdrada kapłanów. Módl się gorąco za nich.
     W tej chwili Pan Jezus pokazał mi ogólny stan kapłanów: ich obojętność, oziębłość, brak zainteresowania i miłości, którą było przepełnione Najświętsze Serce Jego w stosunku do Ojca Niebieskiego i dusz ludzkich.
– Módl się, dziecko, i składaj ofiary z siebie, by kapłani byli świętymi, a których jest brak. Dlatego tyle jest zła, bo nie ma świętych kapłanów.»
     Choć prośby Jezusa nie zostały wypełnione zgodnie z Jego wolą, to jednak nie zostały też całkowicie zaprzepaszczone. Po śmierci Rozalii, pod wpływem objawień, jakich za życia doświadczyła powstało w Polsce 'Dzieło Osobistego Poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu'. Praktyka ta szerzy się od 1945. Obecnie, w obliczu ogromnych zagrożeń, jakie nękają nasz naród we wszystkich dziedzinach życia, w sposób szczególny odpowiedziała na apel Jezusa młodzież zgromadzona, podczas pobytu Ojca Świętego w Polsce, na Lednickich Polach oraz Rodzina Radia „Maryja".
 http://voxdomini.com.pl/