WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
środa, 20 czerwca 2012
bantustan SZCZEKOCINY * light version
Poeta Marian Karwacki i wielkopolska Temida
by
by Rebeliantka
Poznański poeta Marian Karwacki, nieźle prosperujący przedsiębiorca, kiedy przeszedł po wypadku na rentę i utracił firmę, zmienił się. Przesiadywał na niedokończonej budowie potężnej willi na Podolanach, zbierał puszki i butelki.
Wówczas jego żona wystąpiła o rozwód i wymieniła zamki w drzwiach mieszkania, którego był jedynym właścicielem. Od tego czasu osobiste nieszczęścia nabrały tempa. Przez 7 lat walczył o odzyskanie mieszkania.
„Jeszcze w lipcu 2004 roku Poznański Sąd Rejonowy był zdania, iż prokuratura słusznie nie widzi przestępstwa w tym, że właściciel nie może wejść do mieszkania.
Z woli wymiaru sprawiedliwości Marian Karwacki był oficjalnie bezdomnym - chociaż był właścicielem mieszkania. Lokal zajmowała była żona, która już sześć lat temu - wymieniając zamki - uniemożliwiała Marianowi Karwackiemu wejście do domu. Mężczyzna zwrócił się do prokuratury, która dwukrotnie umorzyła postępowanie, oceniając szkodliwość jej czynu jako ,,znikomą’’. Wtedy Marian Karwacki publicznie nazwał prowadzącą sprawę panią prokurator osobą ,,nieuczciwą’’. W trakcie postępowania o jej zniesławienie został aresztowany na 9 miesięcy - m.in. dlatego, że nie mieszkał... w swoim mieszkaniu. W 2003 roku poznański Sąd Okręgowy przyznał mu zadośćuczynienie za niesłuszne pozbawienie wolności.
Marian Karwacki ponownie zwrócił się do staromiejskiej prokuratury, żądając ścigania b. żony, która nie zmieniła zdania w kwestii jego obecności w mieszkaniu. Po dwukrotnym umorzeniu postępowania sprawą zajął się sąd. Na niejawnym posiedzeniu oddalił zażalenie bezdomnego”.
Źródło
„Jeszcze w lipcu 2004 roku Poznański Sąd Rejonowy był zdania, iż prokuratura słusznie nie widzi przestępstwa w tym, że właściciel nie może wejść do mieszkania.
Z woli wymiaru sprawiedliwości Marian Karwacki był oficjalnie bezdomnym - chociaż był właścicielem mieszkania. Lokal zajmowała była żona, która już sześć lat temu - wymieniając zamki - uniemożliwiała Marianowi Karwackiemu wejście do domu. Mężczyzna zwrócił się do prokuratury, która dwukrotnie umorzyła postępowanie, oceniając szkodliwość jej czynu jako ,,znikomą’’. Wtedy Marian Karwacki publicznie nazwał prowadzącą sprawę panią prokurator osobą ,,nieuczciwą’’. W trakcie postępowania o jej zniesławienie został aresztowany na 9 miesięcy - m.in. dlatego, że nie mieszkał... w swoim mieszkaniu. W 2003 roku poznański Sąd Okręgowy przyznał mu zadośćuczynienie za niesłuszne pozbawienie wolności.
Marian Karwacki ponownie zwrócił się do staromiejskiej prokuratury, żądając ścigania b. żony, która nie zmieniła zdania w kwestii jego obecności w mieszkaniu. Po dwukrotnym umorzeniu postępowania sprawą zajął się sąd. Na niejawnym posiedzeniu oddalił zażalenie bezdomnego”.
Źródło
Mieszkanie odzyskał dopiero w 2005 roku. Niestety, otrzymał je wraz z długami pozostawionymi przez byłą żonę, która nie płaciła opłat eksploatacyjnych. Same skapitalizowane odsetki od nieterminowej zapłaty opłat wyniosły w 2008 roku już ponad 32 tysiące złotych. Marian Karwacki dostał obietnicę od prezesów Spółdzielni, że jeśli spłaci dług główny i nie będzie zalegał z bieżącymi płatnościami, Spółdzielnia umorzy mu zaległe odsetki od długu pozostawionego eks-przez żonę. Karwacki wywiązał się z umowy, ale Spółdzielnia nie dotrzymała słowa. Nadal żądano od niego odsetek. Prezesi zmienili zdanie i zasłonili się przepisami, stanowiącymi, iż o umorzeniu długu ponad 10 tysięcy złotych decyduje Rada Nadzorcza.
Oddajmy głos Marianowi Karwackiemu – poecie.
Życiorys Karwackiego
Oddajmy głos Marianowi Karwackiemu – poecie.
Życiorys Karwackiego
MOPS zamiast pomagać, prześladuje
Dlaczego sądy nie rozstrzygają na korzyść poszkodowanego?
Sądy uporczywie twierdzą, że – potocznie mówiąc – Karwackiemu tylko się wydawało, że Spółdzielnia Mieszkaniowa w osobach jej prezesów zobowiązała się do umorzenia odsetek od długów (których on nie spowodował), jeżeli jednocześnie spłaci należność główną i będzie regulował opłaty na bieżąco.
Wyroki pełne są dętych uzasadnień prawnych, a poznańscy sędziowie nie poszukują rozwiązań sprawiedliwych. To przecież w końcu ich wcześniejsze działaniespowodowało, że nieuczciwa eks-żona Karwackiego tak długo bezprawnie zajmowała należące do poety mieszkanie i złośliwie obciążała je długami, których nie jest on w stanie w tej chwili spłacić.
Mam propozycję, Sędziowie Poznańscy. Zróbcie w swoim gronie kwestę i złóżcie się na pokrycie rzekomych długów Karwackiego, które powstały przez Waszą wieloletnią „niefrasobliwość”. Jeśli nie potraficie znaleźć formuły prawnej, rozwiązującej ten gordyjski węzeł, który sami zasupłaliście, to miejcie chociaż prywatnie poczucie honoru.
I do Rady Nadzorczej Poznańskiej spółdzielni Mieszkaniowej „Winogrady” też się zwracam z apelem:
Szanowni Państwo, jeśli rozumiecie jeszcze choć trochę, czym jest idea spółdzielczości, wyjaśnijcie, dlaczego do tej pory nie umorzyliście tych odsetek? Podejmijcie tą decyzję bezzwłocznie. Eksmisja Karwackiego, jeśli nastąpi, obciąży Wasze sumienia na zawsze. To grzech wołający o pomstę do nieba.
Z historii rodu Karwackich
Płacz dziecka
Śmietnik
Kobieta grzebie
Śmieciach, - cuchną
Szukając surowców
Znajduje jedzenie
Wyciera papierem
Podaje dziecku
Przestaje płakać
Uśmiecha się
Że ma jedzenie
Smutne dzieciństwo
Urok miasta
Pędzące samochody
Neony kolorowe-światła
Bogactwo, luksus
Nędza – dzieci ulicy
Zepchani do rynsztoku
W obłudzie władzy
Zakłamania wzrostu
Ekonomicznego mirażu
Kobieta grzebie
Śmieciach, - cuchną
Szukając surowców
Znajduje jedzenie
Wyciera papierem
Podaje dziecku
Przestaje płakać
Uśmiecha się
Że ma jedzenie
Smutne dzieciństwo
Urok miasta
Pędzące samochody
Neony kolorowe-światła
Bogactwo, luksus
Nędza – dzieci ulicy
Zepchani do rynsztoku
W obłudzie władzy
Zakłamania wzrostu
Ekonomicznego mirażu
Marian Karwacki, Poznań 16 lipca 2011 r.
Uwaga. Wszystkie skany z wypowiedzi Karwackiego i wiersz pochodzą z wydanego właśnie tomiku „Zakazana poezja”, Poznań 2012. Uroczysta promocja - 3 lipca.
W Sądzie Okręgowym w Poznaniu w dniu 22 czerwca 2012 roku godz. 10.30 sala 326 odbędzie się rozprawa apelacyjna w sprawie z powództwa Mariana Karwackiego przeciwko Janowi Marciniakowi i Grzegorzowi Kazmierczakowi, prezesom Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Winogrady” o zapłatę, gdyż zawarli oni z Karwackim warunkową umowę zwolnienia go z długu, a następnie jej nie zrealizowali, czym narazili go na poważną szkodę.
Most Chwaliszewski w Poznaniu
wtorek, 19 czerwca 2012
Spojrzenie na Ukrainę und sovjetrussland
ZAMIAST WSTĘPU.
Ogromny trud i wysiłek młodych harcerzy można tylko podziwiać. Oto opis ich dnia: Zwyczajny dzień dla większości uczestników rozpoczynał się pobudką o siódmej rano, kwadrans przed ósmą niemal cały obóz, poza służbą wartowniczą i kuchenną, stał w pełnym umundurowaniu na apelu porannym. Po apelu uczestnicy przygotowywali się do śniadania, zaś kadra omawiała jeszcze szczegóły zadań dziennych, przydzielonych poszczególnym grupom. Młodsi harcerze (12 – 13 lat), wraz z dziewczętami, zajmowali się pieleniem, malowaniem grobów, wybieraniem żwiru zza alejek, starsi – pracami remontowymi, budowlanymi i porządkowymi: ustawianiem betonowych krawężników, krzyży, bortnic grobów, koszeniem zielska, obficie zarastającego cmentarze. Dwoje studentów Politechniki Łódzkiej zajmowało się w tym czasie pomiarami i dokumentacją stanu zachowania budynku „polskiej szkoły” – gmachu, w którym, po gruntownym remoncie, znajdzie swą siedzibę centrum dialogu. Aby nie przerywać rozpoczętej pracy – a nie raz trzeba było docierać z Polskiego Lasku dosyć daleko: do Wołczecka, Maniewicz, a nawet do (oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów) Kowla – grupy, wyruszające do pracy pobierały prowiant na cały dzień. Około drugiej czy trzeciej po południu harcerze odkładali na chwile narzędzia, przerywali pracę, aby zjeść posiłek, przyrządzony w warunkach polowych przez wyznaczoną do tego grupkę. W tym czasie na obozie działało całe zaplecze: magazyny „twardy” i „miękki”, połączone z podręcznym warsztatem, umożliwiającym konserwację i bieżące naprawy sprzętu, kuchnia, grupa kwatermistrzowska, zajmująca się dowozem świeżych produktów żywnościowych, materiałów budowlanych, uzupełnianiem wody i paliw, administracja. Prace kończyły się późnym popołudniem, obozowicze wracali na gorącą, dwudaniową obiadokolację. Wieczór uczestników wypełniony był tradycyjnym harcerskim ogniskiem, któremu towarzyszył starannie dobrany program edukacyjny, kadra uczestniczyła jeszcze w wieczornej odprawie, meldując o wykonanych pracach i planując zadania na kolejny dzień. Po 22.00 ogłaszano ciszę nocną, życie obozowe powoli wygasało i już tylko warta czuwała nad spokojnym snem znużonych pracą, młodych ludzi”.
Przesłane przez AnonyPL dnia 19 sty 2012

SIERGIEJ BRATKOV
APPENDIX.
SOVJETRUSSLAND 2012
TECZKA NR 143/VI 2012 - ARTYKUŁY II
Polski duch na Wołyniu.
O Wołyniu napisano już bardzo dużo. Większość teksów dotyczyła przede wszystkim „Rzezi Wołyńskiej” i sytuacji Polaków podczas II Wojny Światowej. Tym razem pragnę napisać o czymś innym, sięgnąć do wcześniejszej historii, a mianowicie do 1916 roku i Bitwy pod Kostiuchnówką. To tam właśnie przeprowadzono znaczący bój, mający na celu opóźnienie XLVI Rosyjskiego Korpusu Armijnego, prowadzącego natarcie w ramach ofensywy Brusiłowa. Pomimo panicznej ucieczki wojsk austro-węgierskich na prawym skrzydle (128 brygada honwedów), Polacy nie dopuścili do przerwania frontu, wytrzymując kilkakrotnie ponawiany atak 100 Rosyjskiej dywizji piechoty. Pozbawione wsparcia artylerii i łączności brygady legionowe liczyły łącznie tylko 5500 bagnetów, stawiając opór 13 000 Rosjan. Najcięższe walki stoczyła I Brygada Legionów Polskich pod dowództwem Józefa Piłsudskiego, a zwłaszcza jej 5 Pułk Piechoty, którego straty bojowe przekroczyły 50%. Pomimo przegranej Legionów, Państwa Centralne ciągle utrzymywały swoją inicjatywę strategiczną, a Rosjanie wyczerpali możliwość podjęcia następnej, tak wyczerpującej ofensywy. Ostateczny bilans wynosił 2000 poległych żołnierzy Polskich. 1000 z nich od 1998 do 2012 roku doczekała się należytego pochówku za sprawą Harcerskiej Akcji Letniej „Kostiuchnówka”.
Z miejscowością Kostiuchnówka spotkałam się podczas corocznego spływu kajakowego na Ukrainie. W tym roku wyruszyliśmy w rzeczną podróż po Polesiu i Wołyniu. Wśród niesamowitej przyrody, pięknego ukraińskiego folkloru, wsi „niezepsutych” cywilizacją, dotarliśmy do nowocześnie wyremontowanej szkoły. Budynek powstał jako szkoła i zaplecze dla wycieczek z centralnej Polski w 1936r. Ufundowali go legioniści Józefa Piłsudskiego. Po 1945r. znalazł się na terytorium ZSRR, a następnie Ukrainy pełniąc funkcje edukacyjne. W latach 2010-11 dzięki wsparciu Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, sponsorów i przyjaciół, został wyremontowany i odzyskał jedną ze swoich pierwotnych funkcji. Było to dla nas ogromnym zaskoczeniem, szkoła należy do Rzeczypospolitej, mimo nie unormowanych stosunków Polsko-Ukraińskich. Dobrze wiemy, jak trudno Polakom w dzisiejszych czasach, odzyskać to co zostało nam zabrane. W Niemczech nie mamy nawet statusu „mniejszości narodowej”, na Ukrainie nie możemy wykupować naszych ziem, nie mówiąc już o sytuacji na Białorusi czy Litwie. Jednak spotkaliśmy się z polskim duchem na Wołyniu, co było dla nas wzruszającym momentem.
Kostiuchnówka to jakby miejsce, gdzie ludzie zapomnieli o tym co złe. Tam Polak brata się z Ukraińcem, a ich współpraca przynosi cudowne efekty. Narody, które nie raz próbowała poróżnić historia, stworzyły dzieło upamiętniające Bitwę pod Kostiuchnówką – cmentarze. Główny z nich, w tzw. Polskim Lasku wyremontowany przez Hufiec ZHP Zgierz im. Wojska Polskiego, mieści setki poległych, czasem zapomnianych Legionistów. Z inicjatywy hm. Jarosława Góreckiego, powstało jeszcze 7 takich cmentarzy, wspaniale odnowionych, ze szczątkami głównych dowodzących, chociażby Rydza – Śmigłego. Przypieczętowaniem współpracy między narodami, był podarowany od miejscowej ludności – ogromny, żeliwny krzyż, który został przyniesiony przez nich w uroczystej procesji.
Ogromny trud i wysiłek młodych harcerzy można tylko podziwiać. Oto opis ich dnia: Zwyczajny dzień dla większości uczestników rozpoczynał się pobudką o siódmej rano, kwadrans przed ósmą niemal cały obóz, poza służbą wartowniczą i kuchenną, stał w pełnym umundurowaniu na apelu porannym. Po apelu uczestnicy przygotowywali się do śniadania, zaś kadra omawiała jeszcze szczegóły zadań dziennych, przydzielonych poszczególnym grupom. Młodsi harcerze (12 – 13 lat), wraz z dziewczętami, zajmowali się pieleniem, malowaniem grobów, wybieraniem żwiru zza alejek, starsi – pracami remontowymi, budowlanymi i porządkowymi: ustawianiem betonowych krawężników, krzyży, bortnic grobów, koszeniem zielska, obficie zarastającego cmentarze. Dwoje studentów Politechniki Łódzkiej zajmowało się w tym czasie pomiarami i dokumentacją stanu zachowania budynku „polskiej szkoły” – gmachu, w którym, po gruntownym remoncie, znajdzie swą siedzibę centrum dialogu. Aby nie przerywać rozpoczętej pracy – a nie raz trzeba było docierać z Polskiego Lasku dosyć daleko: do Wołczecka, Maniewicz, a nawet do (oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów) Kowla – grupy, wyruszające do pracy pobierały prowiant na cały dzień. Około drugiej czy trzeciej po południu harcerze odkładali na chwile narzędzia, przerywali pracę, aby zjeść posiłek, przyrządzony w warunkach polowych przez wyznaczoną do tego grupkę. W tym czasie na obozie działało całe zaplecze: magazyny „twardy” i „miękki”, połączone z podręcznym warsztatem, umożliwiającym konserwację i bieżące naprawy sprzętu, kuchnia, grupa kwatermistrzowska, zajmująca się dowozem świeżych produktów żywnościowych, materiałów budowlanych, uzupełnianiem wody i paliw, administracja. Prace kończyły się późnym popołudniem, obozowicze wracali na gorącą, dwudaniową obiadokolację. Wieczór uczestników wypełniony był tradycyjnym harcerskim ogniskiem, któremu towarzyszył starannie dobrany program edukacyjny, kadra uczestniczyła jeszcze w wieczornej odprawie, meldując o wykonanych pracach i planując zadania na kolejny dzień. Po 22.00 ogłaszano ciszę nocną, życie obozowe powoli wygasało i już tylko warta czuwała nad spokojnym snem znużonych pracą, młodych ludzi”.
(Inicjator: hm. Jarosław Górecki)
Pełni podziwu, składamy ogromne podziękowania harcerzom i doceniamy ich działalność w służbie pamięci. Przecież „Tam Ojczyzna nasza, gdzie groby nasze…
korespondent z Lublina: Agata ŻarkowskaPrzesłane przez AnonyPL dnia 19 sty 2012
Europas Ferner Osten German doku
SIERGIEJ BRATKOV
Rajd Katyński – w Kijowie
Uczestnicy IX tradycyjnego Międzynarodowego motocyklowego Rajdu Katyńskiego, który w 2009 roku trwał od 29 sierpnia go 14 września, pokonali 6000 km niełatwych dróg.
A co jest najważniejsze – z największym szacunkiem uczcili pamięć dziesiątków tysięcy Polaków, w bestialski sposób zamordowanych przez oprawców stalinowskiego NKWD na terenach byłego ZSRR, oraz zmarłych męczeńską śmiercią w obozach koncentracyjnych i miejscach zagłady, stworzonych hitlerowcami na okupowanych terenach Polski. Msza Święta w kijowskiej Bykowni przy grobach Polaków, w bestialski sposób zamordowanych przez oprawców stalinowskiego NKWD, stała się prawdziwym wydarzeniem, szczególnym świętem szacunku, godności i honoru. |
APPENDIX.
SOVJETRUSSLAND 2012
Doku; Russland: Putin 2.0 "Der Kreml - Im Herzen Russlands", Weltkulturerbe. NDR / Channel1 Russia
Subskrybuj:
Posty (Atom)





