WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
piątek, 4 stycznia 2013
Boże sprawy ukraińskie
| Biskup nominat Pyl o pracy na Ukrainie i sympatii do Wschodu 2013-01-03 |
| (Korespondencja KAI.) Mimo innych planów przyjąłem nominację jako Bożą wolę, a ponadto papieżowi się przecież nie odmawia" - powiedział w rozmowie z KAI biskup nominat Jacek Pyl.
Pracujący od ponad 22 lat na Ukrainie nowy biskup pomocniczy
diecezji odesko-symferopolskiej mówi o najważniejszych problemach stojących
przed Kościołem i krajem, a także o swojej wielkiej sympatii do Wschodu i
"tajemniczym" powołaniu, aby pracować na tamtych terenach. Należący do
Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej (OMI) zakonnik 5 stycznia br. przyjmie
sakrę biskupią w odeskiej katedrze.
tom (KAI) / WarszawaWywiad z ks. Pylem.
KAI:
Nominacja zaskoczyła Księdza Biskupa?
Bp. Jacek
Pyl: Była to dla mnie wielka niespodzianka i zaskoczenie, gdyż wybierałem się
na misje do Rosji. Wysłałem już swoje CV i oczekiwałem oficjalnego zaproszenia
od biskupa diecezji św. Klemensa w Saratowie, Clemensa Pickela. Oblaci mają
objąć placówkę w Piatigorsku. Aby przejąć placówkę w Rosji, oddaliśmy saletynom
naszą na Ukrainie - w Krzywym Rogu. Mimo innych planów przyjąłem nominację jako
Bożą wolę, a ponadto Papieżowi się przecież nie odmawia.
KAI: Pracuje
Ksiądz Biskup ponad 22 lata na Ukrainie, od początku odzyskania przez ten kraj
niepodległości. Jak po tym czasie ocenia Ksiądz Biskup kondycję Kościoła
katolickiego w tym kraju?
- Musimy
dziękować Bogu za to, co już osiągnęliśmy. Może katolicy nie cieszą się
specjalnymi względami, jak inne wyznania na Ukrainie, ale też nie doświadczają
jakiejś dyskryminacji. Oczywiście mamy problemy przede wszystkim w odzyskiwaniu
świątyń, m. in. kościoła pw. św. Klemensa w Sewastopolu. Dlatego w tej intencji
prosimy o modlitwę i duchowe wsparcie.
KAI: Jakie
są szanse na odzyskanie świątyni w Sewastopolu?
- Szanse są
zawsze. Widać Pan Bóg ma w tym jakiś cel, że jeszcze nie odzyskaliśmy kościoła.
Może trzeba z naszej strony więcej modlitwy i pokuty. Czasem jak się lekką ręką
odzyskuje świątynię to później nie ma w niej wiernych. W walce ludzie bardziej
się solidaryzują i jednoczą, aby później bardziej cenić odzyskane dobro. W tym
przypadku jestem optymistą.
KAI: Co stoi
na przeszkodzie w odzyskaniu tej świątyni?
- Jej zwrot
leży w kompetencjach Rady Miasta Sewastopola. Niestety przeciwko oddaniu
świątyni oponują postkomuniści.
KAI: Jak
rozwija się życie religijne w diecezji odesko-symferopolskiej?
- W naszej
diecezji o obszarze jednej trzeciej Polski (138.000 km2 ) pracuje już 53 księży
i mamy na razie tylko 34 parafie i wiele stacji dojazdowych. Oczywiście jest
ich nadal mało i dlatego chętnie przyjmiemy każdego księdza, który poczułby
powołanie do pracy na Ukrainie.
KAI: Gdzie
ostatnio Ksiądz Biskup pracował?
- Przez
ostatnie sześć lat pracowałem czernihowskiej obłasti. Byłem proboszczem dla
czterech parafii znajdujących się w tym województwie. W jednej z nich, w
Niżynie, udało mi się wybudować kościół od podstaw. Trwają tam jeszcze prace
wykończeniowe, które prowadzi nowy proboszcz, ks. Jurij. Od września tego roku
pracowałem w Tywrowie w województwie winnickim (diecezja kamienicko-podolska).
Oblaci przejęli tam podominikański zrujnowany klasztor i kościół, który jest
też sanktuarium Matki Bożej Tywrowskiej. Mamy zamiar je odnowić. Przed
zniszczeniem przez komunizm odwiedzało go rocznie ok. 30 tys. pielgrzymów.
KAI: Z
jakimi największymi problemami styka się Ksiądz Biskup na co dzień?
- Ukrainę
należy podzielić na dwie części: od Dniepru na lewobrzeżną i prawobrzeżną. Na
Wschodzie, gdzie komunizm odbił swoje szczególne piętno znajdują się olbrzymie
tereny ewangelizacyjne. System ten nie tylko zniszczył prawie wszystkie
kościoły ale prześladował ludzi i zniszczył doszczętnie "katedry dusz
ludzkich". Jest tam zupełnie inaczej niż np. w województwach winnickim czy
chmielnickim, gdzie wierni sami się angażują spontanicznie w życie Kościoła.
Niestety na Wschodzie, gdzie zniszczono poczucie odpowiedzialności za dobro
wspólne, trzeba ludzi szukać, zachęcać do pracy i budować wszystko od zera.
Jest to wielki teren ewnagelizacyjny, gdzie jest dość miejsca do głoszenia
Chrystusa tak przez katolików, prawosławnych i innych.
KAI: Jak
wyglądają relacje z braćmi grekokatolikami i innymi Kościołami
chrześcijańskimi?
- Na
wschodniej Ukrainie mamy z grekokatolikami bardzo dobre relacje. Często
udostępniamy im swoje świątynie. Bardzo dobrze układa się nasza współpraca z
Ukraińskim Kościołem Prawosławnym Patriarchatu Kijowskiego. Np. w Niżynie czy
Sławutyczu odwiedzamy się w czasie naszych świąt czy odpustów. Duchowni i
wierni są otwarci na dialog. Trudniej rozmawia się nam z Ukraińskim Kościołem
Prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego. Spotykamy się jedynie na oficjalnych
uroczystościach organizowanych przez władze.
KAI: Obecnie
na Ukrainie trwa wielka debata na temat zmiany prawa, które m.in. wprowadza
znaczące zmiany do tamtejszej Ustawy „O wolności sumienia i organizacjach
religijnych". Wzbudziła ona wiele protestów ze strony Kościołów
chrześcijańskich i wspólnot religijnych...
- Prezydent
podpisał ustawę wbrew opinii Wszechukraińskiej Rady Kościołów i Organizacji
Religijnych. Trudno powiedzieć jak rozwinie się sytuacja. Czekamy co z tego
wyniknie.
KAI: Ukraina
boryka się z wieloma problemami społecznymi, przede wszystkim z ubóstwem. Jak
Kościół katolicki na nie odpowiada?
-
Największym ubóstwem Ukrainy, podobnie jak i reszty krajów postsowieckich, jest
ubóstwo duchowe większej części społeczeństwa. Kraj niszczy olbrzymia korupcja.
Pogłębia się przepaść między małą grupką bogatych a poszerzającymi się
obszarami biedy. Ze strony naszego Kościoła na problemy te odpowiada przede
wszystkim Caritas, którą kieruje bp Stanisław Szyrokoradiuk. W każdej diecezji
dynamicznie pracują jej oddziały. Nasz zakon oblatów też włącza się w tę pracę.
Na przykład w latach 90. organizowaliśmy apteki humanitarne sprowadzając tonami
leki z całej Europy, w tym z Polski. Teraz w Czernihowie prowadzimy dom
rodzinny dla sierot. Pomagamy w prowadzeniu kuchni dla ubogich i bezdomnych. Za
tę działalność odpowiada o. Henryk Kamiński OMI. Nasza działalność nie ma
charakteru tylko charytatywnego, ale organizujemy także kursy języka polskiego.
Sam przez ostatnie dwa lata uczyłem naszego języka w Czernihowie. Na lekcje przychodziły
nie tylko dzieci i młodzież, ale także policjanci i biznesmeni. Naukę
prowadziłem w duchu chrześcijańskim ucząc m. in. modlitw i religijnych
pozdrowień w naszym języku, co też było pewną formą ewangelizacji. Dzięki
kursowi niektórzy zaczęli chodzić do kościoła.
KAI: W jakim
kierunku zmierza Ukraina, bardziej na Zachód czy na Wschód?
- Trudno
powiedzieć. Ukraina to kraj niespodzianek. Jak mówią "Jeszczo nie
paniatno" - "Jeszcze nie wiadomo". Na pewno widać napięcia,
ścieranie się poglądów w jakim kierunku pójść. Modlimy się, aby Ukraina była
silnym krajem i przezwyciężyła kryzys. Chcemy także jej duchowego
zmartwychwstania.
KAI: Jakie
jest największe marzenie Księdza Biskupa?
- Jak
najwięcej ludzi przyprowadzić do Boga i jak najmniej zgorszyć. Życzyłbym sobie
dobrych i wytrwałych współpracowników a także dużo trwałych powołań
kapłańskich.
KAI: Czego
życzyłby sobie Ksiądz Biskup od Kościoła w Polsce?
- Tyle już
pomocy otrzymaliśmy i otrzymujemy od polskiego Kościoła, że trudno jest życzyć
sobie jeszcze coś więcej. Musimy dziękować za wielką pomoc duchową i
materialną, zwłaszcza Zespołowi Pomocy Kościelnej dla Katolików na Wschodzie.
Przede wszystkim mamy kapłanów z Polski, którzy fantastycznie pracują na
Wschodzie. Chciałoby się ich jeszcze więcej, ale do tego aby pracować na
tamtych terenach trzeba mieć powołanie. Otrzymałem je chyba w dzieciństwie.
KAI: W
dzieciństwie chciał już Ksiądz Biskup być księdzem i pracować na Wschodzie? Ma
tam Ekscelencja jakieś rodzinne korzenie?
- Nie mam
żadnych korzeni na Wschodzie. Pochodzę spod Garwolina z parafii Samogoszcz,
wieś Podłęż. Dziwnie prowadziła mnie Opatrzność Boża. Dlaczego wybrałem Wschód
to jest dla mnie wielka tajemnica. Może wstawiennictwo tamtejszych męczenników
u Boga, abym tam pojechał. W dzieciństwie bardzo chętnie uczyłem się języka
rosyjskiego i czułem do Wschodu sympatię. Zbierałem znaczki i korespondowałem z
ok. 60 Rosjanami z różnych stron ówczesnego ZSRR. Do dzisiaj ich spotykam.
Kiedyś jedna z Rosjanek napisała mi, że dla niej Bóg to Breżniew. Zapytałem jej
dlaczego? Ona odpowiedziała, że daje im pracę i jedzenie. Wtedy zacząłem pisać
do niej listy na tematy religijne. Po wstąpieniu do niższego seminarium
duchownego w Markowicach "zerwałem ze światem" i zniszczyłem
wszystkie adresy. Po pewnym czasie zrozumiałem, że nie o to chodzi i
kontynuowałem korespondencję pisząc na temat Boga. Zobaczyłem, że mimo
panującej sowieckiej mentalności ludzie znając mnie chętnie odpowiadali na moje
listy. Zacząłem wysyłać im w płaskich gumach do żucia złożone w harmonijkę
fragmenty Pisma Świętego po rosyjsku. Wysyłałem też medaliki i krzyżyki. Kiedyś
przepisałem ręcznie przez pół roku całą powieść Sienkiewicza "Quo
vadis" w tłumaczeniu na język rosyjski, siedem zeszytów stukartkowych, i
wysłałem jednej Rosjance w nadziei, że się nawróci. Jak to wszystko przepisałem
zrozumiałem też, co to jest język rosyjski. Kolejnym krokiem mojego
"wschodniego" powołania była maszyna do pisania z rosyjską czcionką i
utworzenie w seminarium oblatów w Obrze Róży Różańcowej, aby modlić się po
rosyjsku o nawrócenie Rosji. Ciekawe, j teraz z naszej 15-osobowej grupy
modlitewnej połowa pracuje na Ukrainie. Potem trafiłem na Święty Krzyż. Było to
już po rozpoczęciu gorbaczowowskiej pierestrojki i zaczęły tam przyjeżdżać
wycieczki z ZSRR. Wtedy zacząłem moją właściwą pracę ewangelizacyjną.
Rozdawałem Biblię po rosyjsku z dedykacjami. Kiedy trafiłem na Ukrainę to
przychodzili ludzie z jej egzemplarzami pokazując mi moje wpisy. Mógłbym na ten
temat opowiadać godzinami, ale to już pokazuje, jakie znaki Pan Bóg mi dawał,
abym wyruszył na Wschód i tam pracował.
Rozmawiał
Krzysztof Tomasik
|
-
KLERYK STAŚ - Ks. Jarosław Wiśniewski - Coś niecoś z żywota ...
ketrzyn-ostroleka.blog.onet.pl/KLERYK-STAS-Ks-Jaroslaw-Wisnie,2,ID412321109...10 Sie 2010 ... Szanując na ile się udaje prywatność własną, swojej rodziny, osób mi znajomych mając wolny czas zapisuję na blogu to co wydaje mi się ...
-
ks.Jaroslaw Wiśniewski - Na Wołyniu i Podolu, Polacy Donbasu - ...
donbas.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?83434 - Similarto ks.Jaroslaw Wiśniewski - Na Wołyniu i Podolu, Polacy Donbasu - ...31 Paź 2008 ... ks. Jarosław Wiśniewski: Zamordowano dwóch Jezuitów w Moskwie. http:// karaganda.blox.pl/2008/10/Smierc-jezuity-rodem-z-Karagandy.html ...
Na N.Rok w więzieniu
Janusz Waluś
" Private Bag X45 , PRETORIA CENTRAL PRISON, 0001 PRETORIA, SOUTH AFRIKA
Antykomunistyczny uchodźca
Janusz Waluś urodził się w Zakopanem w 1954 roku Z wykształcenia jest szlifierzem, zarabiał na życie również jako kierowca rajdowy. Był także osoba uprawiająca różne sporty walki. Od 1980 roku zaangażowany w „Solidarność” co doprowadza do emigracji w 1981 roku do RPA. Wybór był jednoznaczny – „Afrykanerzy nigdy nie poddadzą się komunizmowi” – twierdził. Jego ojciec był prywatnym przedsiębiorcą, a sam Waluś szybko zintegrował się z miejscowymi zostając członkiem Partii Konserwatywnej oraz Afrykanerskiego Ruchu Oporu. Obie te partie zwalczały zarówno komunistyczne bojówki firmowane nazwiskami, będącego już wówczas międzynarodowym celebrytą Mandeli, jak i ugodowo do nich nastawiona Partię Narodową F.de Klerka. Organizacje, których członkiem został Polak, za rozwiązanie problemów etnicznych uznawały Volkstaat – idee utworzenia oddzielnego państwa dla Afrykanerów z części ziem RPA.
Momentem przełomowym w życiu Walusia okazało się być poznanie Clive Derby-Lewisa, który dostarczył mu broń oraz przekonał do zabójstwa Chrisa Haniego – człowieka odpowiedzialnego za zamachy bombowe, morderstwa zarówno Białych jak i Murzynów, a także optującego za wdrożeniem doktryny komunistycznej w RPA. Należy zaznaczyć, iż ten działacz komunistyczny, po aresztowaniu i skazaniu go na 18 lat wiezienia, zbiegł do ZSRR gdzie odbył szkolenia na uniwersytecie im. Lumumby (ośrodek kształcenia terrorystów, kuźnia lewicowych kadr politycznych, z siedzibą w Moskwie) podczas których był przyjmowany przez Breżniewa i Andropowa. Po powrocie do ojczystego kraju obejmuje kierownictwo terrorystycznej „Dzidy Plemienia” a następnie wysokie stanowiska we władzach państwowych oraz Komunistycznej Partii RPA. Co więcej, dzięki swojemu radykalizmowi, dla wielu młodych Murzynów stał się ona wzorem do naśladowania i przywódcą ważniejszym niż Mandela.
10 kwietnia 1993 roku Janusz Waluś kilkoma strzałami kończy żywot Haniego. Po dokonaniu zabójstwa nie ucieka z miejsca zbrodni, wręcz przeciwnie, daje się złapać. W trakcie trwającego śledztwa wraz z Clive Derby-Lewisem odmawiają składania zeznań i zostają skazani na śmierć, co zamieniono na dożywotnie więzienie. Ich prośby o uwolnienie kierowane do, mającej prawo ułaskawianie więźniów skazanych z pobudek politycznych, Komisji Prawdy i Pojednania zostały odrzucone. Janusz Waluś będzie mógł się starać o zwolnienie przedterminowe dopiero po 20 latach odbywania kary, czyli w 2012 roku.
Morderstwo Haniego nie było przypadkowe. Pozbawiając go życia Waluś nie tylko zlikwidował terrorystę mającego krew wielu ludzi na rękach ale także liczył na wywołanie fali zamieszek mającej na celu powstrzymanie demontażu apartheidu, a tym samym RPA. Co więcej, intrygującym śladem wydaje się być związek (poszlaka) wskazująca na fakt, iż usuniecie Haniego oznaczało znikniecie przeciwnika rywala o rząd dusz dla Nelsona Mandeli. O ile bowiem, obaj panowie współpracowali ze sobą do końca lat 80-tych, o tyle później toczyli ze sobą walkę o przyszłą prezydenturę RPA.
Proroctwo Walusia – burski holokaust
Po ogłoszeniu wyroku Janusz Waluś stwierdził – „Oni są komunistami, którzy zniszczą ten wspaniały kraj. Zmarnują to wszystko, co zostało z takim trudem zbudowane przez białych. Boli mnie, że wszystko zostanie zniszczone w imię utopii wielorasowego społeczeństwa, która się tu nigdy nie spełni. Chcieli wolności i demokracji. Za parę lat ta wolność i demokracja będą jedynymi rzeczami, jakie tu będą mieli.” – mając na myśli ludzi pokroju Mandeli i Haniego. Rzeczywistość okazała się jeszcze gorsza. RPA pod rządami lewicy nie dość, iż doznało zapaści gospodarczej, to stało się areną krwawych morderstw oraz gwałtów dokonywanych na Burach oraz Azjatach przez ludność czarną. Na stronach www
Muzeum Ludobójstwa Dokonanego Na Burach (http://ajkraad.wix.com/genocide-museum)
zobaczyć można szokujące zdjęcia poćwiartowanych, spalonych żywcem i
zgwałconych białych kobiet, dzieci, starców i mężczyzn. W RPA istnieje
pomnik w kształcie krzyża, poświecony ofiarom masakr dokonywanych przez
czarnych.
10 maja 2009 prezydentem RPA został Jacob Zuma który ma dwie legalnie poślubione żony, i dzieci z trzecią kobietą, z którą mieszka.. Oskarżony o gwałt na nosicielce HIV stwierdził „gdyby ona nie chciała to by nie dała”. Radykalne lewackie bojówki i komunistyczna partia RPA nawołują do fizycznej likwidacji białych. Prezydent Zuma przyrzekł radykałom „redystrybucję ziemi” i konfiskatę „wszystkiego co białe”.
Polska pamięta o Walusiu!
Warto wspomnieć, iż w polskich mediach temat Janusza Walusia pojawia się tylko w kontekście rasisty, mordercy i terrorysty. Praktycznie żaden z polskich polityków nie interesował się sprawą naszego rodaka po 1989 roku. Z Walusia szydzono, przedstawiano go jako osobę niepełnosprawna umysłowo oraz pałająca żądzą mordu.

Można to jednak zmienić! Od kilku lat prowadzone są przez różne środowiska akcje „Wyślij kartkę bożonarodzeniową / wielkanocną” Januszowi Walusiowi. Jeśli czytelniku, chciałbyś wspomóc moralnie naszego rodaka wyślij mu kartkę na zbliżające się święta. Możesz to zrobić dwutorowo.
Po pierwsze – kierując kartkę do zakładu więziennego gdzie karę odbywa Waluś. W tym przypadku należy jednak kierować się kilkoma zasadami:
1. Na kartce mogą znaleźć się tylko życzenia i ewentualnie stwierdzenia „okolicznościowe” (pozdrowienia z Polski, Ojczyzna nie zapomniała itp.). Każda uwaga natury polityczno-rasowej spowoduje wyrzucenie kartki.
2. Korespondencja musi być napisana w języku angielskim. Jeśli nie czujesz się na siłach stworzyć coś samemu pod podanym adresem www (http://www.zyczenia.biz.pl/zyczenia-bozonarodzeniowe-swiateczne-po-angielsku.html) znajdziesz bardzo dużo prostych formułek.
3. Adres na jaki masz kierować kartkę: Private Bag X45 , PRETORIA CENTRAL PRISON, 0001 PRETORIA, SOUTH AFRIKA
Janusz Waluś urodził się w Zakopanem w 1954 roku Z wykształcenia jest szlifierzem, zarabiał na życie również jako kierowca rajdowy. Był także osoba uprawiająca różne sporty walki. Od 1980 roku zaangażowany w „Solidarność” co doprowadza do emigracji w 1981 roku do RPA. Wybór był jednoznaczny – „Afrykanerzy nigdy nie poddadzą się komunizmowi” – twierdził. Jego ojciec był prywatnym przedsiębiorcą, a sam Waluś szybko zintegrował się z miejscowymi zostając członkiem Partii Konserwatywnej oraz Afrykanerskiego Ruchu Oporu. Obie te partie zwalczały zarówno komunistyczne bojówki firmowane nazwiskami, będącego już wówczas międzynarodowym celebrytą Mandeli, jak i ugodowo do nich nastawiona Partię Narodową F.de Klerka. Organizacje, których członkiem został Polak, za rozwiązanie problemów etnicznych uznawały Volkstaat – idee utworzenia oddzielnego państwa dla Afrykanerów z części ziem RPA.
Momentem przełomowym w życiu Walusia okazało się być poznanie Clive Derby-Lewisa, który dostarczył mu broń oraz przekonał do zabójstwa Chrisa Haniego – człowieka odpowiedzialnego za zamachy bombowe, morderstwa zarówno Białych jak i Murzynów, a także optującego za wdrożeniem doktryny komunistycznej w RPA. Należy zaznaczyć, iż ten działacz komunistyczny, po aresztowaniu i skazaniu go na 18 lat wiezienia, zbiegł do ZSRR gdzie odbył szkolenia na uniwersytecie im. Lumumby (ośrodek kształcenia terrorystów, kuźnia lewicowych kadr politycznych, z siedzibą w Moskwie) podczas których był przyjmowany przez Breżniewa i Andropowa. Po powrocie do ojczystego kraju obejmuje kierownictwo terrorystycznej „Dzidy Plemienia” a następnie wysokie stanowiska we władzach państwowych oraz Komunistycznej Partii RPA. Co więcej, dzięki swojemu radykalizmowi, dla wielu młodych Murzynów stał się ona wzorem do naśladowania i przywódcą ważniejszym niż Mandela.
10 kwietnia 1993 roku Janusz Waluś kilkoma strzałami kończy żywot Haniego. Po dokonaniu zabójstwa nie ucieka z miejsca zbrodni, wręcz przeciwnie, daje się złapać. W trakcie trwającego śledztwa wraz z Clive Derby-Lewisem odmawiają składania zeznań i zostają skazani na śmierć, co zamieniono na dożywotnie więzienie. Ich prośby o uwolnienie kierowane do, mającej prawo ułaskawianie więźniów skazanych z pobudek politycznych, Komisji Prawdy i Pojednania zostały odrzucone. Janusz Waluś będzie mógł się starać o zwolnienie przedterminowe dopiero po 20 latach odbywania kary, czyli w 2012 roku.
Morderstwo Haniego nie było przypadkowe. Pozbawiając go życia Waluś nie tylko zlikwidował terrorystę mającego krew wielu ludzi na rękach ale także liczył na wywołanie fali zamieszek mającej na celu powstrzymanie demontażu apartheidu, a tym samym RPA. Co więcej, intrygującym śladem wydaje się być związek (poszlaka) wskazująca na fakt, iż usuniecie Haniego oznaczało znikniecie przeciwnika rywala o rząd dusz dla Nelsona Mandeli. O ile bowiem, obaj panowie współpracowali ze sobą do końca lat 80-tych, o tyle później toczyli ze sobą walkę o przyszłą prezydenturę RPA.
Proroctwo Walusia – burski holokaust
Po ogłoszeniu wyroku Janusz Waluś stwierdził – „Oni są komunistami, którzy zniszczą ten wspaniały kraj. Zmarnują to wszystko, co zostało z takim trudem zbudowane przez białych. Boli mnie, że wszystko zostanie zniszczone w imię utopii wielorasowego społeczeństwa, która się tu nigdy nie spełni. Chcieli wolności i demokracji. Za parę lat ta wolność i demokracja będą jedynymi rzeczami, jakie tu będą mieli.” – mając na myśli ludzi pokroju Mandeli i Haniego. Rzeczywistość okazała się jeszcze gorsza. RPA pod rządami lewicy nie dość, iż doznało zapaści gospodarczej, to stało się areną krwawych morderstw oraz gwałtów dokonywanych na Burach oraz Azjatach przez ludność czarną. Na stronach www
10 maja 2009 prezydentem RPA został Jacob Zuma który ma dwie legalnie poślubione żony, i dzieci z trzecią kobietą, z którą mieszka.. Oskarżony o gwałt na nosicielce HIV stwierdził „gdyby ona nie chciała to by nie dała”. Radykalne lewackie bojówki i komunistyczna partia RPA nawołują do fizycznej likwidacji białych. Prezydent Zuma przyrzekł radykałom „redystrybucję ziemi” i konfiskatę „wszystkiego co białe”.
Polska pamięta o Walusiu!
Warto wspomnieć, iż w polskich mediach temat Janusza Walusia pojawia się tylko w kontekście rasisty, mordercy i terrorysty. Praktycznie żaden z polskich polityków nie interesował się sprawą naszego rodaka po 1989 roku. Z Walusia szydzono, przedstawiano go jako osobę niepełnosprawna umysłowo oraz pałająca żądzą mordu.
Można to jednak zmienić! Od kilku lat prowadzone są przez różne środowiska akcje „Wyślij kartkę bożonarodzeniową / wielkanocną” Januszowi Walusiowi. Jeśli czytelniku, chciałbyś wspomóc moralnie naszego rodaka wyślij mu kartkę na zbliżające się święta. Możesz to zrobić dwutorowo.
Po pierwsze – kierując kartkę do zakładu więziennego gdzie karę odbywa Waluś. W tym przypadku należy jednak kierować się kilkoma zasadami:
1. Na kartce mogą znaleźć się tylko życzenia i ewentualnie stwierdzenia „okolicznościowe” (pozdrowienia z Polski, Ojczyzna nie zapomniała itp.). Każda uwaga natury polityczno-rasowej spowoduje wyrzucenie kartki.
2. Korespondencja musi być napisana w języku angielskim. Jeśli nie czujesz się na siłach stworzyć coś samemu pod podanym adresem www (http://www.zyczenia.biz.pl/zyczenia-bozonarodzeniowe-swiateczne-po-angielsku.html) znajdziesz bardzo dużo prostych formułek.
3. Adres na jaki masz kierować kartkę: Private Bag X45 , PRETORIA CENTRAL PRISON, 0001 PRETORIA, SOUTH AFRIKA
http://klubpolski.mixxt.us/storage/images/silo/c/f/1/9dd2a52ca857ce8a2dc8e573f81cd.jpg
4. Proponuje kartkę włożyć do koperty i dopiero w ten sposób wysyłać aby utrudnić działania ewentualnym służbom niechętnym tego typu akcjom.
Po drugie – kartkę można wysłać do polskiego konsulatu. Jeśli chodzi o treść to zasady jej redagowania są identyczne jak w przypadku wysyłki bezpośredniej, jednak w tym przypadku nie musi być ona w języku angielskim. Należy dołączyć prośbę o doręczenie kartki Januszowi Walusiowi wraz z podaniem adresu. Konsul ma moralny obowiązek ją doręczyć, choć w poprzednich latach bywało z tym różnie. Adres konsula: PO Box 12277, Oeenswood 0121, Pretoria, RPA. Telefon do konsula +27 12 430 9625. Proponuję w tym wypadku również zapakować kartkę w kopertę.
Pamiętać należy, iż Pretoria jest od Polski dość oddalona i kartce tam wysłanej zajmie trochę czasu dotarcie do adresata!
Koszt wysłania takiego listu/kartki to od 2.50 do 7.50 (w zależności czy polecony czy nie)."
4. Proponuje kartkę włożyć do koperty i dopiero w ten sposób wysyłać aby utrudnić działania ewentualnym służbom niechętnym tego typu akcjom.
Po drugie – kartkę można wysłać do polskiego konsulatu. Jeśli chodzi o treść to zasady jej redagowania są identyczne jak w przypadku wysyłki bezpośredniej, jednak w tym przypadku nie musi być ona w języku angielskim. Należy dołączyć prośbę o doręczenie kartki Januszowi Walusiowi wraz z podaniem adresu. Konsul ma moralny obowiązek ją doręczyć, choć w poprzednich latach bywało z tym różnie. Adres konsula: PO Box 12277, Oeenswood 0121, Pretoria, RPA. Telefon do konsula +27 12 430 9625. Proponuję w tym wypadku również zapakować kartkę w kopertę.
Pamiętać należy, iż Pretoria jest od Polski dość oddalona i kartce tam wysłanej zajmie trochę czasu dotarcie do adresata!
Koszt wysłania takiego listu/kartki to od 2.50 do 7.50 (w zależności czy polecony czy nie)."
Tekst
ten, jest częściową kopią. Nie znam niestety Autora. Próbowałem się
skontaktować i poprosić o zgodę na publikację, ale nie udało mi się tego
kontaktu uzyskać. Zamieszczam ten tekst mimo wszystko, bo uważam, że
inicjatywa jest na tyle godna pochwały, iż zostanie mi to wybaczone.
Napiszcie do Janusza Walusia.
http://kurnachata.salon24.pl/467280,janusz-walus#
Subskrybuj:
Posty (Atom)
