o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

niedziela, 1 sierpnia 2010

klątwa śpiących wyborców bdonka

http://davidicke.pl/

*******
Proponowana flaga państwowa ZBRP.
Jutro obudzimy się w Polsce, gdzie Platforma Obywatelska ma 100 proc. władzy, 100 proc. odpowiedzialności i niezwykle wysokie oczekiwania społeczne – mówił na antenie TVP Info b. prezydent Aleksander Kwaśniewski.

http://www.tvp.info/informacje/wybory-2010/dla-platformy-to-czas-proby/2059382
Nie, wy się nie obudzicie ani jutro, ani jeszcze długo nie, PT Rodacy z kRaju. Jak zawsze, będziecie spać głęboko,poprawiając przez sen poduszkę. Śnić Wam się będzie wolność i gaz łupkowy. Umkną wam natomiast inne ważne sprawy.
Albowiem jeśli ktokolwiek w Polsce ma 100 procent władzy, to jest całkiem nieistotne, ile ma odpowiedzialności, oraz jak niskie lub wysokie są oczekiwania społeczne, ponieważ w Polsce nie ma w praktyce sposobu wyegzekwowania od państwa jakiejkolwiek odpowiedzialności, gdy władza zawodzi oczekiwania społeczne.
W zasadzie jeden taki sposób istnieje, tyle że w praktyce jest tak, jakby go nie było. Elektorat właśnie zademonstrował praktycznie, że około połowy dorosłych Polakow nie odróżnia urny od zupełnie innego naczynia, ponieważ taki właśnie procent uprawnionych do głosowania olał wybory.

Oczekiwania społeczne? Odpowiedzialność? Hahaha. Gorzki uśmiech.

  • W Polsce nie ma potrzeby, by grupa trzymająca władzę stosowała się do własnego prawa. Wystarczy, że trzyma prokuraturę i sądy.
  • Nie ma potrzeby by mówić prawdę, wystarczy trzymać media.
  • Nie ma potrzeby liczyć się z emancypacją ekonomiczną społeczeństwa od państwa i jego urzędników, byle trzymać urząd skarbowy.
  • Nie trzeba obawiać się buntu poddanych, o ile trzyma się służby specjalne. Samoorganizacja społeczenstwa jest niegroźna, gdy trzyma się internet.
Co jeszcze trzeba zrobić, byście się obudzili, śpiący rycerze narodu wybranego? Tragiczna śmierć, w dziwnych okolicznościach, Prezydenta RP i praktycznie całej politycznej przeciwwagi dla orientacji totalitarno-oligarchicznej w państwie -
- wywołała u was krótkie otwarcie oczu, obejrzenie transmisji z pogrzebu, ziewnięcie i przewrócenie się na drugi bok.
Co trzeba zrobić, byście nie zasypiali?
Odebrać wam paszporty? Odciąć internet? Wprowadzić prohibicję? Wystąpić z NATO i Unii? Przystąpić do ZBiR-a?
Najśmieszniejsze są tytuły prasowe pisane przez cudzoziemców, którym objaśniliście, że nic takiego się nie stało, ot, zwykła stuletnia demokracja miala całkiem zwyczajne wybory, w których zwyciężył kandydat liberalny, nuda, nic ciekawego, nic tu nie ma do oglądania, proszę się nie zatrzymywać, proszę się rozejść, no rozejść się, mówię, i zaraz mi tu wyłączyć tą kamerę!
"Liberał pokonał w wyborach bliźniaka w żałobie"
Znaczy, liberała sobie wybraliście. Gratulacje. Nie wpadnijcie aby tylko pod kopyta galopującej liberalizacji, jaką wam zaserwuje.

Miała być druga Japonia, druga Irlandia, druga Norwegia, w każdym razie jakaś przyjemna i zamożna liberalna demokracja parlamentarna. Żadnych złudzeń, panowie. Będzie drugi Kyrgyzstan. Centralistyczny etatyzm autorytarny, to wasz ustrój od jutra.
Na własne życzenie ludu. ( ) Wasz Stary Wiarus, Australia
**********************
ANEKS.

Mi się zdaje,że to wszystko było zaplanowane.Mój tata jest historykiem i się interesuję historią Polski bardzo szczegółowo.Napisze wam co sam mi powiedział.To wiadomo było od razu,kto to zrobił.Pierwsze na myśl nachodzi,że czemu Putin zaprosił Tuska wraz z jego obsadą bez samego Prezydenta RP i jego załogi na uroczystości katyńskie?(Odp.Bo wiedział,że niezaproszony Prezydent patriota,który walczy o prawdę katyńską sam przyleci z całą najważniejszą inteligencją w kraju m.in. opozycją w sejmie i nie tylko.).Druga sprawa-KGB ,czyli m.in. Putin i inni bardzo nie chcieli udostępnić archiwów moskiewskich,ponieważ to by zniszczyło imię Rosji.Wiadomo,że w krajach zachodnich i innych widzą,że to NKWD za podpisem Stalina zabiło naszych oficerów 70 lat temu,ale w Rosji po sondażu panuje dalej przekonanie,że to Hitlerowcy zabili w Katyniu(55% ankietowanych Rosjan tak się wypowiedziało).Prezydent RP bardzo nalegał na udostępnienie archiwów Polsce jak i sam szef IPNu Pan Kurtyka,stawiali się oni zagrożeniem dla Rosji.(Odp.Trzeba ich zlikwidować,dokładnie jak za sytemu komunistycznego,sam wyjadacz KGB Putin tak działa,myślicie,że da się człowieka zmienić na dobrego,po tym jak tyle lat spędził w takim systemie??).Dalej chcę poruszyć kwestię opozycji w Polsce.Tusk doskonale wymyślił jak ją zlikwidować.Jeśli się przyjrzycie na ujęciach np.tych,gdzie przyleciał do Smoleńska i klękał składając hołd zmarłym lub na uroczystości przyjęcia trumny z Lechem Kaczyńskim na Okęciu,widać doskonale wyraz jego twarzy.Ten wyraz nie zmienia się,jeżeli zastanowicie się,to pomyślcie jak się zachowaliście,kiedy posunęliście się o krok za daleko i żałowaliście tego później??Po Tusku widać,że teraz sobie uświadomił,że za daleko się posunął szykując taki zamach,w którym zginęło tyle osób.Ale tak zawsze jest,kiedy się stanie przed osobą zmarłą,wtedy rusza nas sumienie i zaczynamy żałować.Jak zacząłem,zlikwidował on,ale nie tylko,główna to zasługa KGB,zlikwidowali opozycję w w Polsce jak i lewicę.Zostali sami liberałowie.Na pewno zapytacie się,przecież też zginęli ludzie z PO.Nie byłoby dziwne,jakby zginęli sami ludzi z lewicy i prawicy??Tusk stworzył sobie drogę do zgarnięcia w całości Polski w swoją kieszeń.Teraz pewnie ktoś wygra wybory prezydenckie z PO,bo nie ma innych kandydatów.Na prawdę,jak to ocenił mój kolega z wojska,świetny plan,ale za bardzo rzucający się w oczy.Jak sami wiemy,że to nie ujdzie bokiem.Polacy są dociekliwi jak i cały świat.Rosyjska i polska propaganda będzie siała ile wlezie,żeby zamydlić oczy Polakom i całemu światu,żeby im wybić z głowy,że mogło być inaczej,niż katastrofa.Rosja wyprowadziła sobie drogę do Polski,bo zginęli najważniejsi ludzie,co mogli walczyć jeszcze o wolną Polskę od komuchów.Nie ma już ich.Katyń prawdopodobnie zostanie sprawą zamkniętą,a archiwa moskiewskie nigdy nie dostaniemy,bo nikt o nie nie będzie walczył,na pewno nie liberalna Platforma.Jarosław Kaczyński nie da rady sam.Polacy nie są przygotowani na takie tragedie,ale musimy sami myśleć,nie sugerujcie się tym co trąbią w telewizji.Sami myślcie,czytajcie historię Polski i piszcie sobie na kartce,plusy i minusy takiego zamachu.Oczywiście,że więcej jest plusów,ale nikt ich nie wyjawi na światło dzienne,bo te minusy,czyli patrioci zginęli w tym samym miejscu co ich przodkowie,na sowieckiej ziemi,w sowieckim samolocie i za sprawą Sowietów.Zmarli nie wyjawią tych plusów.Oglądałem pierwszy filmik z katastrofy z relacją pierwszego świadka,na oczach którego doszło do wypadku.Pokazali go tylko raz na TVN24 krótko po katastrofie,później słuch o nim zaginął.Ten świadek mówił,że na jego oczach doszło to 2 dużych wybuchów samolotu,kiedy uderzał w ziemię.Mówił,że tak jakby samolot został wysadzony w powietrze,albo coś w go strzeliło.Później już nigdy tego filmiku nie pokazano!!!_________________Kozak Nieludzki OWNS

http://www.forum.nastolatek.pl/viewtopic.php?f=41&p=820923


ANEKS II.

przez kumys » 18 kwi 2010, 01:36

" Otrzymalem dzisiaj tego majla, wiec zamieszczam natychmiast.

Ale zadaje sobie pytanie czy to nie jest prowokacja jakas aby Polacy staneli przeciwko Sowietom.
To jest wstrząs!!! Prowokacja!!!

To poniżej jest przewidziane jako prowokacja do wybuchu III Wojny Swiatowej.

ONI powiedzieli kilka lat temu że chcą Polskę upokorzyć jeśli nie spełni ich żądań,

i teraz to robią.

Chcą nas obarczyć winą za rozpętanie III WŚ,

i potem decyzją Unii lub jakiejś innej Rady Starszych,

zlikwidować Polskę jako niezależne niepodległe państwo.

+++

Prezydent Kaczyński i wszyscy inni znajdujący się na pokładzie samolotu lecącego na uroczystości katyńskie nie zginął w samolocie, który rozbił się kolo lotniska w Smoleńsku - jak to pokazano całemu światu ale w innym miejscu.
W Smoleńsku rozbił się samolot bliźniak. Bliźniak ten był pusty - bez pasażerów i załogi.



Przypuszczalnie chciano mieć absolutna pewność skutków zamachu i dlatego zamordowano wszystkich poprzez stracenie samolotu prezydenta i rozbicie go w ustronnym miejscu, gdzie ofiary można było rzeczywiście dobić o ile ktoś by przeżył.
W Smoleńsku rozbił się jedynie samolot bliźniak, który został spreparowany jedynie do upozorowania katastrofy z winy pilota. W Tv widać było rozbity samolot ciał ofiar nikt nie widział.

Konstrukcja bliźniaka była specjalnie przygotowana do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków zdemolowanej konstrukcji na dużej przestrzeni miejsca upadku. To celem ukrycia właśnie faktu braku ciał ofiar w samolocie rzekomo prezydenckim.

Pierwsi spontaniczni świadkowie na miejscu rozbicia samolotu Tu-154, np polski kamerzysta telewizyjny oraz polski ambasador w Moskwie Bhar, stwierdzili zgodnie, ze nie widzieli ciał ani zabitych ani rannych. Szczególnie ważne tu jest zeznanie kamerzysty, który był a Kabatach i widział jak wygląda miejsce katastrofy lotniczej w chwili tuz po zderzeniu samolotu z ziemia.
Brak ciał zabitych lub rannych, obaj świadkowie podkreślali ze zdumieniem i pełna świadomościowa niezwykłości tego faktu.

Ciał ofiar nie widział ani ten polski kamerzysta ani następni operatorzy , którzy filmowali strażaków polewających wrak woda. Ani jeden raz kamera okazała coś co mogło przypominać ciało ofiary katastrofy. Ciała te powinny przecież znajdować się w samolocie oraz obok.
Samolot ten leciał z niska prędkością a konstrukcja miała być nienaruszona do chwili uderzenia w ziemie. Dodatkowo gałęzie lasu oraz miękkie podłoże powinny wybitnie amortyzować uderzenie co powinno umniejszyć efekt ew rozrzutu ciał. Gdyby w samolocie blizniku byli ludzie to widać by było tez ciała ofiar wypadku.
Kamery nie okazały tez ani plandek lub koców , które w takich wypadkach narzuca się na ciała zabitych. Na wszystkich ujęciach kamer brak takich śladów przykrycia ew ciał.
Do miejsca wypadku nie podjechała ani jedna karetka nie przybył nikt z personelu medycznego.
Pokazano trumny przy w wożeniu ich na miejsce wypadku jaki i przy wywożeniu ich do Moskwy.Co było w trumnach nikt nie widział. Pakowanie skrwawianych ciał ofiar katastrofy pozostawia ślady krwi na ubraniu personelu ratunkowego jaki sprzęcie ratunkowym. Tu ani ratownicy nie mieli śladu krwi ani materiał trumien nie został zakrwawiony w sposób widoczny.

Wladze Smoleńska grotesko wręcz podały , ze wszyscy zginęli. Podczas kiedy nie wiedziano nawet ilu było zabitych - nie umiano podać żadnej cyfry. Cyfra było: wszyscy zabici.W przypadku takiej katastrofy podaje się ilu ciał doliczono się wśród zabitych a ile ciał możne brakować - zaginieni. Widać tu wcześniej zaplanowane komendy zaprojektowane za biurkiem i nie mające pokrycia w realnych raportach o faktycznym zdarzeniu.


Oprócz oceny działań ratunkowych dochodzi tu aspekt oszacowania technicznego uszkodzenia samolotu. Kiedy w pierwszych doniesieniach podawano , ze wszyscy zginęli i samolot został doszczętnie zniszczony w trakcie katastrofy, TVP Info pokazywała swymi kamerami - w tle takich właśnie komentarzy -wyraźny dobrze zachowany kształt kadłuba samolotu. Kadłub - w części środkowej - leząc na ziemi wyglądał być w bardzo dobrym stanie!
Leząc lekko skośnie do osi kamery ukazywał wyraźnie swe wnętrze,które wyglądało na dobrze zachowane choć wskazujące na ślady braku tak foteli jak polek bagażowych itp. Wyglądało to jakby nastąpił tam wybuch , który wymiótł wszystko ze swego wnętrza. Cos tak jak skorupka jajka bez swej zawartości.
Na pokazywanych zdjęciach video widać było tak jakby cześć cylindryczna kadłuba została rozdarta na kawałki. Przekrój tego rozerwania był charakterystycznie postrzępiony regularnie - tez jak skorupka jajka - co było widokiem niezwykłym przy takich zderzeniach. To postrzępienie mogło być także podobne do rury lub łuski pocisku , które zostały rozerwane silą wybuchu od środka a nie siły zewnętrznej. Uszkodzenia takie nie mogą być skutkiem uderzenia w ziemie.
Film pokazujący tak zniszczona konstrukcje zaginał i możne nie ma już go nawet w archiwum TVP. Jeżeli ktoś nagrywał te sceny w domu powinien kopie tego filmu rozesłać po świecie i opublikować na internecie.

Co charakterystyczne ogon części kadłubowej - pokazany na innym filmie -ma widoczne oderwanie od części kadłuba cylindrycznego w sposób absolutnie odwrotny.
Sprzeczność w rozumowaniu nie występuje jeżeli założymy , ze kadłub cylindryczny jest jednolity a cześć ogonowa jest przykręcona śrubami przez wręgę kadłubowa.
Przygotowując konstrukcje do łatwego rozsypania się w trakcie wybuchu przy uderzeniu w ziemie jest dużo łatwiej poluzować śruby części ogonowej niż osłabić monolityczna konstrukcje części cylindrycznej. Stad ta różnica.

Fakt, ze konstrukcji ogonowa została celowa osłabiona jest łatwo zauważalny. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia innych katastrof Tu-154. Tam zawsze ogon jest konstrukcją najtrwalszą i trzyma się części cylindrycznej , podczas kiedy u bliźniaka nastąpił wyraźny podział.

Przygotowując samolot bliźniak do efektownego rozbicia postanowiono zwiększyć efekt rozrzucenia części wraku poprzez rozerwanie kadłuba od środka właśnie za pomocą ładunków wybuchowych. Obawiano się bowiem , ze wrak zachowa się w całości i trudniej będzie okryć fakt braku ciał.
Bliźniak byl tak właśnie przygotowany - konstrukcja osłabiona - do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków na rozleglej przestrzeni. Z tych to powodów samolot nie zapalił się. Brak pożaru bowiem jest prostym wynikiem braku paliwa w zbiornikach. Samolot prezydencki - „prawdziwy” - miał paliwo na cala drogę powrotna i przy takim właśnie uderzeniu plunąłby ogromnym pożarem. Brak paliwa w bliźniaku musiał wynikać z obaw , ze eksplozja samolotu w powietrzu wywoła równoczesny pożar samolotu na wyraźną chwile przed zderzeniem się z ziemia - co podważy wersje o błędzie pilota. "

+++

sobota, 31 lipca 2010

( ) walka trwa



O dobrą pamięć,




Pamięć Żołnierzy Wyklętych.

**************

ANEKS.

Za Trumnami - c r e d o.

Prof. dr hab. Rafał B r o d a,
I.F.J. PAN.

Teraz mamy już prawdziwą wojnę.

Minęło już blisko pięć miesięcy od tragicznego 10 kwietnia 2010, dnia smoleńskiej katastrofy. Historyczna waga i symbolika tego wydarzenia, z całym wyczuwalnym dotykiem jego ponadludzkiego wymiaru i doniosłości dla losów Polski, nakazywały trwać w kwarantannie milczenia, by czegoś nie zepsuć niepotrzebnym słowem, źle skierowaną wyobraźnią, czy brakiem wrażliwości na ból tych, którzy najbardziej bezpośrednio zostali dotknięci. W międzyczasie straszliwa w skutkach powódź zanurzyła dużą część narodu w troskach o dalszy byt i odnalezienie drogi do minimalnej choćby stabilizacji codziennego trwania. Wyborczy wynik dopełnił pasma kataklizmów, a ponura masowa demonstracja braku wrażliwości większości Polaków na sprawy najistotniejsze dla Polski, czyni dzień 4 lipca 2010 dniem szczególnym - dla mnie jest to k o n i e c z ł u d z e ń i początek prawdziwej wojny; tej wojny, którą nam w różnych groźnych, lub bardziej subtelnych formach natrętnie zapowiadano.
Wyzwanie wojenne wymaga nowego spojrzenia na sprawy polskie, z pełniejszą i bardziej realistyczną niż dotychczas świadomością, że w tym wyzwaniu mamy nadzwyczaj licznych przeciwników wewnątrz Polski. Mamy więc etap dziwnej wojny domowej, w której podstawowym działaniem staje się walka o świadomość. Tej walki nie da się wygrać w sposób rozłożony w czasie, licząc na to, że ludzie doznają kiedyś olśnienia, zrozumieją zagrożenia i dojrzeją do wyborczej jedności. Tym bardziej nie da się tego wygrać snując plany o edukacji młodzieży, o wychowaniu w rodzinie, o rozwijaniu organizacji młodzieżowych, o wysyłaniu w teren emisariuszy, którzy nieśliby kaganiec prawdy o wolności suwerenności i niepodległości. To wszystko trzeba robić, ale ze świadomością, że strona przeciwna ma o wiele bardziej efektywne narzędzia i jest tak skuteczna, że upływający czas tylko pogarsza sytuację. My mamy o wiele trudniejsze wyzwanie, bo prawda jest o wiele bardziej skomplikowana i wymagająca myślenia, a atrakcyjną staje się dopiero w odległej perspektywie, gdy coś skłania, lub zmusza nas do podsumowań. Zło jest atrakcyjne doraźnie, dysponujące ofertą szybkiej konsumpcji, łatwo demoralizujące i preferujące stan leniwej bezmyślności - skutki ujawniają się z pewnym opóźnieniem, a te bardziej rozległe, sięgające podstaw bytu narodu, dopiero wtedy, gdy jest za późno, by zapobiec katastrofie. Dlatego
czekająca nas walka wymaga działań szybkich i zdecydowanych, tak jak w prawdziwej wojnie; trzeba się nawet liczyć z tym, że stan napięcia przekroczy psychiczną odporność ludzi i "brat powstanie przeciw bratu", jak wieszczą słowa proroctw.
Kolejny znakomity wywiad Jarosława M.Rymkiewicza [Rzeczpospolita,17/18 lipca,2010] podsumowuje stan spraw po wyborach i wpada w moje emocje razem ze wszystkimi jego realistycznymi i pesymistycznymi konkluzjami. Wywiad dotyczy koncepcji, według której istota polskiej odrębności ukształtowała się na przełomie XV i XVI wieku jako nadrzędne umiłowanie wolności, stające się podstawową racją bytu każdego Polaka w ramach wspólnoty narodowej. Historia Samuela Zborowskiego godzącego się z wyrokiem śmierci w imię obrony własnej wolności stanowi kanwę tego wywiadu i zapowiedź najnowszej książki autora. Jeszcze, niestety, nie znalazłem jej w krakowskich księgarniach; także poematu J.Słowackiego p.t. "Samuel Zborowski" nie mogłem znaleźć, ale wkrótce na pewno się to uda. W końcówce wywiadu
Rymkiewicz nawiązuje do współczesności i optymistycznie stwierdza, że te blisko 8 milionów wyborców, którzy głosowali na J.Kaczyńskiego, to zupełnie wystarczająco liczny naród, na którym można i warto się oprzeć. Cała reszta może nas nie obchodzić i powinniśmy ich traktować z pełną obojętnością; oni sami wyzuli się z tego, co w polskości jest najważniejsze.
Ta prosta, chociaż okrutna konkluzja, mocno wpasowała się w moje postanowienia po wyborach i nawet podziałała na mnie kojąco. Rzeczywiście, przecież nie można przez 21 lat bezowocnie argumentować i tłumaczyć ludziom, że sprawy Polski idą w całkiem złą stronę i doznawać tych samych rozczarowań w kolejnych wyborach. Dzieją się sprawy o fundamentalnym znaczeniu dla przyszłości Polski, dla jej przetrwania, a wykształceni ludzie z ambicjami do bycia częścią elity, są zupełnie obojętni, nawet nie starcza im wyobraźni, by dostrzec niebezpieczeństwa, które wcześniej, czy później dotkną bezpośrednio także ich osobistych losów. Nie rozumiem sposobu rozumowania moich kolegów ze środowisk naukowych, zwłaszcza tych ze szczególnie bliskiego mi środowiska fizyków, bo nawet tych skutków, które bezpośrednio ich dotykają, zdają się nie kojarzyć z przyczynami. Materialna degradacja naszych dziedzin dokonana decyzjami dokładnie tych sił politycznych, na które oddają swoje głosy, nie budzi żadnej refleksji. Nastąpiła jakaś daleko posunięta obojętność owiec prowadzonych na rzeź, którym nawet nie można pomóc - idą bezmyślnie za baranami przewodnikami i będą za nimi skakać w przepaść. Tym bardziej nie dostrzegają szerszych zagrożeń, które wprost zmierzają do unicestwienia państwa i rozpłynięcia się w obszarze zamieszkałym przez ludzi całkowicie ubezwłasnowolnionych. Symptomy nowego i wszechogarniającego totalitaryzmu stają się już niemal dotykalne.
Dlatego dzisiaj przyjmuję tę postawę, którą brutalnie wyraził J.M.Rymkiewicz przypominając legionowe zawołanie: " j..... was pies!" i ochłodziłem do minimum swoje relacje z wieloma znajomymi. Najciekawszą sprawą w tym całym zjawisku jest dla mnie niezwykła wprost wrażliwość tych ludzi na podejrzenia kwestionujące ich polskość i patriotyzm - oni naprawdę chcieliby być wciąż uznawani za patriotów i katolików; być może w tym tkwi szczypta nadziei, że zaczną zastanawiać się nad sensem patriotyzmu.
Doskonale zrozumiałem uwarunkowania, które kazały J.Kaczyńskiemu zrezygnować z nawiązywania do tragedii smoleńskiej w czasie kampanii wyborczej. Z tego zrozumienia także wynika pełna akceptacja dla działań po wyborach, zmierzających do wysunięcia tej sprawy na najważniejszą pozycję w dyskursie politycznym. Bo to jest sprawa najważniejsza i jej ranga musi być doceniona przez każdego, kto chce być członkiem polskiego narodu.
Dzisiaj już nie trzeba, a nawet nie wolno hamować się i trzeba mówić prostym tekstem. Każdy ma do tego prawo i nie ma żadnego znaczenia fakt, że być może tak jak w przypadku Katynia nigdy nie uzyskamy dowodów pozwalających na prawomocne potwierdzenie faktów. Mimo wszystko, ta z górą trzymiesięczna cisza była bardzo pożyteczna. W czasie jej długiego trwania ujawniło się w jak niebezpiecznie jałową stronę idą sprawy, gdy otoczone są milczeniem komfortowym dla śledczych, którzy mają zgoła inne zadanie niż poszukiwanie prawdy. Ja też wkomponowałem się w tę ciszę i powstrzymałem się od jednoznacznych sugestii i stwierdzeń, chociaż przyznam, że od samego początku, od 10 kwietnia, chciałem wraz z innymi wykrzyczeć w internecie, że był to okrutny zamach likwidujący większość polskiej państwowej elity i nawiązujący z premedytacją do zbrodni katyńskiej. Ci, którzy zginęli byli główną przeszkodą w zniewalaniu Polski. Słyszeliśmy wielokrotnie w publicznych wystąpieniach wielu polityków wewnątrz Polski i zza granicy, jak bardzo przeszkadzają, a były zapowiedzi, których trudno nie kojarzyć z tym, co się stało.

Teraz, po okresie chaosu informacyjnego i towarzyszącym mu milczeniu, mamy już do dyspozycji ogromną ilość faktów związanych z katastrofą smoleńską, niestety większości z nich nie możemy przyjąć, jako potwierdzonych, czy w pełni prawdziwych. Fakty te są roztrząsane, wiązane w związki przyczynowo-skutkowe i analizowane przez wielu dociekliwych ludzi, głównie amatorów, którzy wielowątkowo pracują nad tym, co jest dostępne. Dzięki tym ludziom mamy do dyspozycji obszerny materiał dający możliwość porównania z tym, co do nas dociera oficjalnie, a wynika z tego niepokój, że wiele podstawowych pytań w ogóle nie jest stawianych publicznie. Nie ma potrzeby, bo powtarzać to wszystkiego, co krąży w internecie, bo każdy zainteresowany wielokrotnie miał już możliwość zobaczyć, przeczytać i usłyszeć najróżniejsze wątpliwości. Wśród wielu zasadniczych pytań jest też to podstawowe, które jest podnoszone w internetowych tekstach, ale nie pojawia się w oficjalnym dyskursie publicznym: dlaczego, mimo niezbyt dużej prędkości, amortyzowanej dodatkowo płaskim lotem ścinającym drzewa, samolot tak kompletnie się rozbił, a kokpit w ogóle zniknął - co się naprawdę stało, gdzie są jego fragmenty? Czy sekcje zwłok przeprowadzone w Polsce mogą wykazać ślady, które wskażą na eksplozję bomby paliwowo-powietrznej? Czy na podstawie rozrzutu szczątków samolotu eksperci nie mogą definitywnie określić, że miała miejsce eksplozja, lub jej nie było?
W aktualnym stanie spraw można podejść do katastrofy całkiem inaczej. Można stwierdzić ogólnie, że dociera do nas wiele faktów, które są sprzeczne z wersją przypadkowej i nieszczęśliwej katastrofy lotniczej spowodowanej różnymi złożonymi przyczynami - nie wiemy jednak, które z tych faktów są prawdziwe i na ile kompletna jest nasza wiedza. Możemy wobec tego pominąć to wszystko, co nam dotychczas przekazano i wszystko odrzucić jako całkowicie niepewne fakty - w istocie żaden z nich nie jest potrzebny, bo twarde wnioski można ustalić na podstawie tego, co już dzisiaj jest pewne - pewne, bo sami osobiście to widzieliśmy i słyszeliśmy.
Pewne są następujące fakty:

  1. Od momentu katastrofy szerokim strumieniem płynęły z Rosji różne informacje, które szybko okazywały się być nieprawdziwe. Była to klasyczna dezinformacja sterowana centralnie i zmierzająca do wywołania chaosu poznawczego.Objęcie przez premiera V.Putina przewodnictwa komisji śledczej wyklucza, by taka akcja dezinformacyjna mogła się dziać bez jego zgody. W systemie politycznym Rosji jest to wykluczone i o wiele bardziej prawdopodobna jest tutaj inspiracja Putina.
  2. Równolegle już w dniu katastrofy pojawiła się teza o winie pilotów. Teza ta została w Polsce natychmiast wsparta przez szczególnie aktywnych komentatorów występujących w roli ekspertów i mających prawdopodobnie silne związki z WSI. Środowisko Gazety Wyborczej, wyjątkowo nieprzyjazne Polsce, intensywnie lansuje tezę winy pilotów od bardzo dawna, a minister spraw zagranicznych R.Sikorski propaguje ją na zewnątrz Polski (wywiad w CNN).
  3. Strona rosyjska od początku zaciera ślady,które są niezwykle istotne w wyjaśnianiu katastrofy. O tym, jak wygląda to zacieranie śladów w wielu technicznych detalach związanych z katastrofą nie wiemy niczego, tutaj musimy opierać się wyłącznie na domysłach. Wiemy natomiast o zaniedbaniach i zupełnie skandalicznych działaniach, które były oficjalnie podane do publicznej wiadomości. Chodzi o karygodnie beztroskie potraktowanie szczątków samolotu i wszystkich elementów rozrzuconych na miejscu katastrofy, łącznie ze szczątkami ofiar. Pobieżne zebranie głównych fragmentów wraku samolotu, brak zabezpieczenia terenu katastrofy i dopuszczenie na miejsce zupełnie przypadkowych ludzi, wreszcie wycięcie drzew i zrównanie terenu ciężkim sprzętem, to zupełnie jednoznaczne i mrożące krew w żyłach zachowanie, na które w ogóle nie było reakcji ze strony polskich instytucji państwowych. W istocie to łatwo dostrzegalne, bezprecedensowe zachowanie kompletnie nie przystaje do skali i wagi wydarzenia. Pozwala ono sądzić, że zacieranie śladów odbywa się cały czas, a już teraz upłynął czas dostatecznie długi, by nie przeoczyć żadnego detalu. Ci w Polsce, którzy "cierpliwie czekają" na wyniki śledztwa i ganią niecierpliwość innych, w ogóle nie są zaniepokojeni tym, że upływający czas może być czasem zacierania śladów.
  4. Niemniej ważne są fakty obserwowane bezpośrednio w Polsce. Można je podsumować lapidarną konkluzją, że wszystkie zaniedbania, beztroska, formalne wymówki o rzekomych ograniczeniach prawnych i zdanie się na upływający czas ze strony odpowiedzialnych władz państwowych wskazują na ich ewidentne zainteresowanie taką sytuacją, w której nigdy nie nastąpi wyjaśnienie okoliczności i przyczyn katastrofy - są ewidentnie zainteresowani procesem, w którym utrudnia się dojście do prawdy. Szczególnie znamienny jest tutaj brak jakiejkolwiek reakcji na skandaliczne postępowanie Rosjan zacierających ślady katastrofy, przetrzymujących ponad miarę oryginały czarnych skrzynek, skutecznie blokujących wszelkie materiały dokumentalne związane z przebiegiem wydarzenia ze strony wieży kontrolnej, z ruchem innych samolotów na lotnisku...etc. Oddanie sprawy w całości w ręce Rosjan i nie podjęcie choćby próby kontroli nad tym co się dzieje, jest bezprecedensową decyzją władz nominalnie wciąż jeszcze suwerennego państwa.

Rosjanie doskonale wiedzą, że nasze historyczne doświadczenia postawiły ich automatycznie w roli pierwszych podejrzanych w kwestii sprawstwa katastrofy smoleńskiej. Tym bardziej bliskość Katynia i kontekst z tym związany czyni takie podejrzenia całkowicie naturalnymi. Dlatego władze Rosji postępowałyby całkiem inaczej w sytuacji zupełnie przypadkowej tragicznej katastrofy polskiego samolotu z tak ważnymi dla polskiej państwowości ofiarami; postępowałyby inaczej zarówno wobec Polaków, jak i wobec opinii światowej. Mielibyśmy do czynienia z pełnym otwarciem śledztwa z udziałem Polaków i międzynarodowych ekspertów. Nie byłoby żadnych zaniedbań, bo w sprawach o wadze państwowej Rosjanie są wyjątkowo zdyscyplinowani i potrafią wymusić perfekcyjny porządek. To, co się dzieje od 10 kwietnia jest całkowitym zaprzeczeniem takiego postępowania. Gdyby wnioskować wprost, trzeba by zwrócić też uwagę na bezczelność i brak wstydu z jakim ujawnia się publicznie to odwrotne postępowanie strony rosyjskiej. Te "błędy", "zaniedbania", zacieranie śladów i zawłaszczenie śledztwa mają charakter niezwykle demonstracyjny i należy domniemywać premedytację w takim sposobie postępowania. Są więc podstawy, by wnioskować, że władze Rosji nie tylko są winne; te władze chcą byśmy o tym wiedzieli, że oni w tej katastrofie mają swój znaczący udział. Chcą byśmy to wiedzieli, ale nie mogli niczego udowodnić. Chcą byśmy przypomnieli sobie, do czego przywódcy Rosji są zdolni i byśmy zauważyli, że oni tę 70 rocznicę Katynia "uczcili" likwidacją blisko setki najważniejszych dla Polski ludzi. Chcieli nam pokazać, że pora się poddać i wybić sobie z głowy mrzonki o niepodległości, bo nie cofną się przed niczym.
Nie napisałem niczego nowego, prawdopodobnie konkluzje wielu Polaków są dzisiaj podobne, więc podsumuję moje wnioski i oceny, do których nie tylko mam prawo, ale o których słuszności jestem dzisiaj głęboko przekonany.

  1. Katastrofa lotnicza w Smoleńsku, w dniu 10 kwietnia 2010 była zamachem, w którym zlikwidowano najważniejszą część polskiej elity państwowej, aby usunąć główną przeszkodę w realizacji działań pozbawiających Polskę suwerenności politycznej i ekonomicznej.
  2. W planowaniu zamachu, w podjęciu decyzji o jego przeprowadzeniu, w jego realizacji, a następnie w zacieraniu śladów uniemożliwiającym odkrycie prawdyuczestniczyły nieznane dotąd osoby związane z władzami Rosji i ze wspólnikami z Polski.
  3. Nie wiemy, czy uda się zidentyfikować pełną prawdę o tym dziejowym wydarzeniu, ale nadrzędnymobowiązkiem każdego Polaka jest uczestnictwo w poszukiwaniu prawdy i wspieranie wszystkich, którzy działają w tym kierunku.
  4. Dla Polaków, którzy nie wzięli udziału w wyborach prezydenckich, lub głosowali na B.Komorowskiego, dzień 4 lipca 2010 stał się dniem hańby, który będzie dla nich bolesnym obciążeniem, gdy prawda o zamachu stanie się publiczna. Obciążenie będzie się wiązało ze świadomością, że swoją postawą utrudnili dojście do prawdy o jednym z najważniejszych i najbardziej drastycznych wydarzeń w historii Polski.

Nazwisko B.Komorowskiego wymieniam z premedytacją, bo jego rola w politycznych wydarzeniach ostatnich 20 lat polskiej historii, jest szczególna. Nie twierdzę, bo nie mam ku temu podstaw, że B.Komorowski uczestniczył w realizacji zamachu, ale na tej samej zasadzie też tego nie wykluczam. Twierdzę natomiast, że prezydent elekt jest jedną z najbardziej o b r z y d l i w y c h postaci polskiej sceny publicznej, a jego postępowanie, czyny i wypowiedzi zrównują jego sylwetkę z postacią generała W.Jaruzelskego. Nie miejsce tutaj, by uzasadniać tę analogię, natomiast przypomnę tylko okoliczność związaną z katastrofą smoleńską, która nie jest przypominana, a na mnie zrobiła wstrząsające wrażenie. Mianowicie, w kilka godzin po katastrofie, gdy wszyscy normalni Polacy byli kompletnie i głęboko porażeni informacjami o zaistniałej niewyobrażalnej tragedii, B.Komorowski w telewizji odpowiadał na pytanie dziennikarki. Pytanie, tak jak je pamiętam, brzmiało: Czy wobec szczególnie dotkliwych strat, jakie poniosła opozycyjna partia PIS, wasze postępowanie uwzględni tę sytuację i potraktuje swoich oponentów z pewnym współczuciem? Mimo, że nie spodziewałem się po Komorowskim niczego poza próbą uniknięcia odpowiedzi wprost, to co usłyszałem zaskoczyło mnie całkowicie. On odpowiedział: W polityce nie ma miejsca na współczucie. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że stało się tak, jak sobie wymarzył - droga do prezydentury otwarta, a cynizm tej postawy zamknął na zawsze możliwość akceptacji tego człowieka w życiu publicznym Polski. Od momentu zaprzysiężenia B.Komorowskiego na prezydenta RP będę odliczał dni do jego odwołania - myślę, że to nastąpi w związku z prawdą o katastrofie smoleńskiej.

Do tego długiego tekstu dołączę jeszcze dwie sprawy dotykające aktualnych wydarzeń.

Pierwsza wiąże się z Zespołem Sejmowym d/s wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza.
Powołanie tego zespołu już wywołało pozytywne, choć jeszcze niemrawe działania w stronę prawdy. Przykrą, natomiast, okolicznością jest negatywna postawa kilku członków rodzin ofiar, którzy mimo pozytywnego nastawienia większości innych rodzin, hałaśliwie protestują przeciw działaniom zespołu. Myślę, że tę sytuację mogłoby zamknąć krótkie oświadczenie Zespołu, na przykład o takiej treści:
" Przychylając się do wypowiadanych publicznie życzeń rodzin kilku ofiar katastrofy smoleńskiej, które wyrażają zastrzeżenia i niechęć do działań naszego zespołu w poszukiwaniu prawdy o katastrofie, oświadczamy, że w naszych dociekaniach nie będziemy się zajmować żadnymi informacjami dotyczącymi losu tych konkretnych ofiar. Uwzględniając aktualne życzenie rodzin trojga ofiar przyjmujemy, że w tych trzech przypadkach nasze wysiłki w poszukiwaniu prawdy nie są pożądane. Wobec tego nasza praca skupi się na wyjaśnianiu losu 93 innych ofiar. Prosimy inne rodziny, które ewentualnie także nie są zainteresowane pracą Zespołu o zgłoszenie swoich zastrzeżeń, które będą w podobnym trybie uwzględnione."

Druga sprawa wiąże się z palącą potrzebą nadania wymiaru międzynarodowego sprawie katastrofy smoleńskiej.
Gdyby naród Polski był zjednoczony wokół tej sprawy, moglibyśmy dać sobie sami radę, ale tak nie jest i bez pomocy z zewnątrz nie uda się wyjaśnić katastrofy.
Dlatego z radością przywitałem inicjatywę członka Izby Reprezentantów w Kongresie USA Petera Kinga występującego o uchwalenie Rezolucji Kongresu domagającej się międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy. Przypuszczam, że byłem jednym z wielu, którzy podziękowali P.Kingowi i wsparli jego działania w tej sprawie. Do niniejszej wypowiedzi dołączam tekst mojego listu, który wystosowałem elektronicznie do Petera Kinga i kopię jego odpowiedzi, którą otrzymałem w dniu następnym.

Prawdopodobnie ta odpowiedź jest standartowa, ale i tak przytaczam ją, by podkreślić wielką różnicę z sytuacją w Polsce, gdzie parlamentarzyści praktycznie nigdy nie odpowiadają na maile, a nawet na poważne listy przekazywane zwykłą pocztą. Podaję mój list do publicznej wiadomości, aby zachęcić Polaków z USA do wspierania tak życzliwych dla Polski i prawdy polityków, jak Peter King. Jest to zresztą częściowe wypełnienie zawartych w liście moich obietnic wobec adresata.

http://www.polskie-wici.pl/teraz-mamy-juz-prawdziwa-wojne