WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
wtorek, 7 września 2010
tako rzecze Smolensk Sjeviernyj
Przeklęta ziemia smoleńska. Pamiętamy.
...AERODROM POD SMOLENSKOM, 10 IV 1940
Zbiórka Narodowa na chusteczki dla Pana Komorowskiego.
- Tagi:
- gjj13
By juz nie musiał tak jak dzis...
Dziennikarze dotarli do ważnego świadka katastrofy Tu-154M 101
Wrak prezydenckiego samolotu Tu-154M 101
Dziennikarze "Superwizjera" TVN dotarli do Pawła Plusnina, jednego z najważniejszych świadków katastrofy pod Smoleńskiem, kontrolera lotów, który 10 kwietnia komunikował się z załogą Tu-154M. Do tej pory Plusnin tylko raz - w dniu samej katastrofy – udzielił bardzo lakonicznej wypowiedzi dla mediów.
Paweł Plusnin, o którym słuch zaginął kilka miesięcy temu, zdaniem wielu ukrywał się. Dziennikarze "Superwizjera" odnaleźli jego mieszkanie na jednym ze smoleńskich osiedli. Z początku unikał kontaktu z reporterami, w końcu zgodził się na rozmowę.
Do momentu rozmowy z reporterami "Superwizjera" wypowiedź Plusnina ukazała się w mediach tylko raz. W dniu katastrofy rosyjski kontroler lotów udzielił jedynego wywiadu rosyjskiemu portalowi internetowemu Life News. Powiedział wówczas m.in., że proponował załodze prezydenckiego Tu-154 lądowanie na zapasowym lotnisku, ale załoga miała odmówić. Powiedział również, że wśród załogi wprawdzie były osoby znające język rosyjski, ale generalnie znajomość ta była słaba, trudność sprawiało załodze podawanie liczb w języku rosyjskim.
Fragment rozmowy Plusnina z dziennikarką Live News:
No, a dlaczego nie podali tego KWITU?
Plusnin: A skąd mam wiedzieć? Dlatego, że słabo znają język rosyjski.
A co? Wśród załogi nie było znających rosyjski?
Plusnin: Byli, ale dla nich liczby (po rosyjsku – przyp. tłum.) to jednak trudność.
Osoby, które znały kapitana Arkadiusza Protasiuka, pilota rządowego TU-154, były zaskoczone słowami Plusnina. Według współpracowników i przełożonych Protasiuka, doskonale posługiwał się on językiem rosyjskim.
Jak udało się ustalić dziennikarzom Superwizjera, w zeznaniach złożonych przed rosyjskimi śledczymi, przy udziale Wojskowego Prokuratora Wojskowego płk. Ireneusza Szeląga, dwa dni po katastrofie, Plusnin tłumaczył, że jedynie przypuszczał, że załoga polskiego TU-154 mogła słabo znać język rosyjski. Przypuszczenie to miało się zrodzić na skutek tego, że 7 kwietnia 2010, w dniu kiedy do Smoleńska przyleciała delegacja premiera Tuska, "niektóre załogi polskich samolotów słabo znały język rosyjski".
Plusnin opowiadał śledczym, że gdy zobaczył, że warunki na lotnisku Siewiernyj pogarszają się, zwrócił się do operacyjnego dyżurnego "Logiki", czyli sztabu kierującego lotnictwem wojskowo-transportowym Sił Powietrznych Federacji Rosyjskiej w Moskwie, aby rozważono możliwość skierowania polskiego samolotu na inne lotnisko. Nie chciał, by TU-154 wszedł w strefę obsługiwaną przez smoleńskie lotnisko, gdyż obawiał się ewentualnych problemów związanych z barierą językową. Gdy jednak doszło do kontaktu z załogą TU-154, Plusnin uznał, że włada ona wystarczająco językiem rosyjskim, by zrozumieć komendy wydawane przez dyspozytora lotów.
Jak udało się dowiedzieć redakcji "Superwizjera", zeznania te różnią się od tego, co Plusnin mówił śledczym w dniu katastrofy (i w dniu udzielenia wywiadu portalowi Life News) - 10 kwietnia powiedział, że przekazał "Logice" informację, że załoga polskiego samolotu słabo zna język rosyjski.
We wrześniu Paweł Plusnin skończy 49 lat. Uczył się w Szkole Lotnictwa Cywilnego w Rydze. W trakcie nauki uczęszczał na kurs frazeologii lotniczej – był to jego jedyny kontakt z nauką języków obcych. 10 kwietnia, w dniu katastrofy, od emerytury dzieliły go trzy dni.
Na wieży kontrolnej na lotnisku wojskowym Siewiernyj 10 kwietnia pracował jako starszy kierownik. Z jego zeznań wynika, że tego dnia, około godziny 5 czasu rosyjskiego przeszedł badania w punkcie medycznym i został dopuszczony do kierowania ruchem lotniczym (z zeznań, do których dotarł dziennik "Rzeczpospolita" wynika, że drugi z kontrolerów, Wiktor Ryżanko, najpierw zeznawał, że przeszedł badania pozytywnie, potem, że badań w ogóle nie przeszedł, bo "punkcie zdrowia nikogo nie było").
Wcześniej dokonał przeglądu pasa startów i ładowań oraz drogi manipulacyjnej. Przyjęcie lotniska odnotował w księdze „Przyjęcie i Zdanie Lotniska”, po czym przyjął raport od dyżurnego łączności o tym, że środki łączności są sprawne. Sprawdził również raporty pogodowe (nie przewidywały one pogorszenia pogody) i wydał polecenia przygotowania służb wsparcia i ustawienia punktów strażackich i sanitarnych.
Około 7 rano w wieży kontrolnej pojawił się major Wiktor Ryżenko, kierownik strefy lądowania. Godzinę później – pułkownik Nikołaj Krasnokutskij, zastępca dowódcy Jednostki Wojskowej w mieście Twer (z jednostki wojskowej w tym mieście został do Smoleńska oddelegowany również Ryżenko). O Krasnkutskijm niewiele wiadomo. Ten pilot wojskowy 1. klasy w latach 2007-2009 był dowódcą 103. Gwardyjskiego Krasnosielskiego Pułku Lotnictwa Transportowego, stacjonującego właśnie na lotnisku wojskowym w Smoleńsku. Dlaczego był w wieży kontroli smoleńskiego lotniska 10 kwietnia? Jaka była jego rola? Póki co, nie wiadomo. Ze słów Plusnina wynika, że "nie wykonywał on jakichś specjalnych obowiązków".
Ok. godz. 9:20 czasu rosyjskiego przyjął na lotnisku polski samolot Jak-40, w którym lecieli m.in. dziennikarze obsługujący uroczystość w Katyniu. Po polskim samolocie na lotnisku Siewiernyj wylądować miał rosyjski IŁ-76, jednakże ze względów pogodowych, odstąpił od lądowania i został przekierunkowany na lotnisko zapasowe "Wnukowo" w Moskwie.
Ok. godziny 9:20-9:25 (7:20-7:25 czasu polskiego) Plusnin miał dostać informację o tym, że polski TU-154 wystartował, około godziny 10:15 samolot nawiązał z nim kontakt. Plusnin twierdzi, że od razu poinformował załogę, że w Smoleńsku nie ma pogody i nie ma warunków do przyjęcia samolotu (przekazał załodze informacje: mgła, widoczność 400 metrów – jak wynika z jego zeznań, była to błędna informacja, bo widoczność w rzeczywistości wynosiła 800 metrów, uznał jednak, że zaniżając ją, zniechęci załogę do lądowania w Smoleńsku).
Poinformował również załogę o wyznaczonych lotniskach zapasowych (Mińsk, Witebsk, Wnukowo), które "do tego czasu zostały ustalone", ale ta miała odpowiedzieć, że stan paliwa pozwala na podejście do lądowania i ewentualne odejście na lotnisko zapasowe. Po wykonaniu przez samolot tzw. trzeciego skrętu (ok. 20 kilometrów od lotniska), Plusnin miał (według jego słów) wydać załodze komendę "na kursie lądowania, nie schodzić poniżej 100 metrów, być gotowym do wyjścia na drugi krąg". Załoga miała odpowiedzieć – zrozumiano. Po czwartym skręcie (ok. 17 kilometrów od lotniska), kiedy samolot wchodził na ostatnią prostą, kierowanie lądowaniem przejął Ryżenko, który na odległości ok. 1200-1500 metrów od pasa lądowania wydał komendę "horyzont" gdyż TU-154 obniżył się poniżej ścieżki zejścia. Odpowiedzią była według Plusnina cisza, dlatego sam wydać miał kilkukrotnie komendę „oddalić się na drugi krąg”. Również nie otrzymał odpowiedzi. Jak twierdzi Plusnin, wszystkie jego rozmowy z załogą samolotu były zapisywane na taśmę magnetyczną, która została zabezpieczona przez funkcjonariuszy FSB.
Po kilku sekundach od wydania ostatniej komendy "oddalić się na drugi krąg", Plusnin usłyszał lekki wybuch, po czym kilkukrotnie wywołał sygnał wywoławczy "101". Odpowiedzią była cisza. Kontroler wydał wszystkim służbom ratunkowym komendę udania się w rejon przypuszczalnego upadku TU-154, gdyż nie słyszał dźwięku jego silników. Więcej już TU-154 nie zobaczył na ekranie wskaźnika samolotu. Dopiero wtedy zrozumiał, że samolot spadł.
Jak opowiada Rafał Kowaleczko, drugi pilot Jaka-40, który lądował w Smoleńsku przed TU-154, jeden z kontrolerów ("niewysoki, grubawy , w wieku ok. 40-50 lat") wybiegł z wieży bardzo zdenerwowany. O zdenerwowanym mężczyźnie zeznaje również Artur Wosztyl – "z wieży wyszedł kolejny mężczyzna w mundurze, wzrost około 160-165, krótko ostrzyżony, jasny blondyn, masywnej budowy ciała". Było widać, że jest zdenerwowany, trzęsły mu się ręce, odpalał papierosa. Przed kontrolerem z wieży, według Artura Wosztyla, miał wyjść mężczyzna w mundurze, który "udał się w kierunku pojazdów zabezpieczenia. Po chwili pojazdy ruszyły na sygnale".
Załoga Jaka-40 rozmawiała z drugim z mężczyzn, który wyszedł z wieży, a który wyglądem przypomina Pawla Plusnina. Pytali go o ciśnienie, jakie podał TU-154 (na wysokości lotniska czy uśrednione ciśnienie na poziomie morza), kontroler był jednak tak zdenerwowany, że nie był w stanie odpowiedzieć na ich pytania.
Superwizjer TVN
http://infonurt2.com/index.php?mod=article&cat=sensacje&article=1311
poniedziałek, 6 września 2010
R.i.P. Janusz Kurtyka 1960–2010.
Prezes I.P.N., prof. dr hab. Janusz Kurtyka.
Oczywiście, te nasze żale o Janusza nigdy nie zostały zwerbalizowane. Zbyt fajny był to chłopak, by otoczyć Go niechęcią. W końcu wszyscy z nas przyjęli do wiadomości fakt, że tak być musi. I że lekcje historii należały do Janusza. Bo na nich wyłaziło z niego coś więcej, niż wiedza czy inteligencja. To była pasja. I radość. I ten błysk w oku, gdy odpowiadając na jakieś pytanie, wchodził na tereny, które były dla nas ogólnie niedostępne. I to prawie zacietrzewienie, gdy wdawał się w z nauczycielem w dyskusję o sprawach polskich. Zwykle wtedy mieliśmy „załatwioną lekcję”. Czasami tylko zaciekawiał nas fragment dyskusji okraszany stwierdzeniem: „ ale o tym przecież nie będziemy teraz mówić…”. I porozumiewawcze spojrzenia Janusza i pani od historii. Chyba wtedy pojawił się, dość zaskakująco dla tej grupy wiekowej- szacunek. Tak, zaczęliśmy odnosić się do Niego z szacunkiem. Dzisiaj to wiem.
Potem rzeka czasu, aż do dnia, gdy został Szefem IPN-u. Wiadomość z radia samochodowego, i zaraz moje słowa do współpasażera: „jest sprawiedliwość na tym świecie”.
Jeśli ktoś mógł wziąć na barki tę wielką odpowiedzialność za ideę IPN, to właśnie Janusz. Jeśli Pan Prezydent Lech Kaczyński ( mój Prezydent) potrzebował kogoś, kto mógł sprostać tej wielkiej odpowiedzialności, jaką jest polityka historyczna, jaką jest sacrum mojej Ojczyzny- nie mógł wybrać lepiej. I jeśli ktoś, kto czyta ten tekst, chce mi zarzucić naiwność i pretensjonalność, i oczekiwać będzie dowodów na poparcie tej tezy – niech nie czeka. A skoro o czekaniu mowa – ten samolot zabrał kilka pokoleń, zabrał czas. To jest najstraszniejsze.
Żegnaj, Janusz.
http://black.woland.salon24.pl/169338,janusz-kurtyka
***********
Wspomnienia o prof. Januszu Kurtyce, Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej
http://ipn.gov.pl/portal.php?serwis=pl&dzial=245&id=12632
Andrzej Nowak, MÓJ PRZYJACIEL
Wspomnienie zamieszczone na blogu: SZKOLNY KOLEGA
Janusz Pezda, NA STUDIACH
Adam Kalita (IPN Kraków), WIERNY PRAWDZIE
Krzysztof Gurba, „...AŻ DO OFIARY Z ŻYCIA”
Waldemar Bukowski (Instytut Historii PAN), MEDIEWISTA
Ryszard Terlecki, Jarosław Szarek (IPN Kraków), NA STRAŻY HONORU
Teodor Gąsiorowski (IPN Kraków), PREZES „DRUGIEGO WiN”
Filip Musiał (IPN Kraków), REDAKTOR NACZELNY
Andrzej Grajewski, PREZES NIEZALEŻNY I PONADPARTYJNY
Dorota Koczwańska-Kalita (IPN), TRUDNO BĘDZIE GO ZASTĄPIĆ
Jan Baster (IPN), JANUSZ
Antoni Dudek (IPN), PREZES
Jan Żaryn (IPN), MÓJ SZEF
Łukasz Kamiński (IPN), STRZĘPY WSPOMNIEŃ
Jacek Kwilosz, Rafał Leśkiewicz, Zbigniew Nawrocki, Wojciech Sawicki (IPN), MÓWIŁ: ARCHIWA TO „SERCE” IPN
Dariusz Gabrel (IPN), DO ZOBACZENIA
Jacek Wygoda (IPN), CZŁOWIEK, NAUKOWIEC, SZEF
Andrzej Arseniuk (IPN), BRAKUJE MI JEGO TELEFONÓW
Mateusz Szpytma (IPN), NAJWIĘCEJ WYMAGAŁ OD SIEBIE
Jarosław Tęsiorowski (IPN), PRAWDA ZWYCIĘŻY
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, MĘCZENNIK PRAWDY
Rektor, Senat i cała społeczność PWSW w Przemyślu, ŻEGNAMY POFESORA
Marzena Szczygielska, Joanna Karbarz, Marta Superson, Roksana Szczęch
Grzegorz Klebowicz, MÓJ PROMOTOR
Wojciech Frazik (IPN Kraków), JANUSZ I KSIĄŻKI
Filip Musiał (IPN KrakóW), STRAŻNIK PAMIĘCI
Grzegorz Berendt (IPN Gdańsk), KUSTOSZ PRAWDY
Marek Gałęzowski (IPN), TERMOPILE JANUSZA KURTYKI
Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski (IPN Warszawa), OBROŃCA ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
Maciej Korkuć (IPN Kraków), POZYTYWISTA NARODOWEJ PAMIĘCI
Jan M. Ruman (IPN), MORTUI SUNT
Jacek Pawłowicz (IPN Warszawa), POMNIK
Andrzej Pilecki SYN ROTMISTRZA PILECKIEGO WSPOMINA PREZESA IPN
Jerzy Eisler (IPN Warszawa) TAKIM GO ZAPAMIĘTAM
Mariusz Krzysztofiński (IPN Rzeszów), WYJAZD DO LWOWA
Piotr Gajewski (IPN), ZORGANIZOWAŁ PRACĘ NA WZÓR WOJSKOWY
Cecylia Kuta (IPN Kraków), NIEZŁOMNY RYCERZ
Marcin Karpiński (IPN), WIDZIANY Z ODDALI
Ewa Siemaszko, NIEPOPRAWNY POLITYCZNIE
Zbigniew Gluza, ZDECYDOWAŁ W IMIENIU PAŃSTWA
Avner Shalev, Przewodniczący Zarządu Yad Vashem, POŻEGNANIE
Ola Hnatiuk, I Radca Ambasady RP w Kijowie, UKRAINA BYŁA JEGO PASJĄ
O. Borys Gudziak, Rektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego, ZWOLENNIK POJEDNANIA
Ihor Juchnowski, p.o. Prezesa UIPN, BYŁ NASZYM PRZYJACIELEM
Wojciech W. Wiśniewski, WDZIĘCZNOŚĆ ZA PRZYJAZD
Piotr Życieński, BEZ OBIEKTYWU
Relacje medialne w dniach żałoby
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



