WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
niedziela, 12 września 2010
- post FAKTY, a II Irlandia.
Kaczyński mówił prawdę.
Panuje przekonanie, że sukces partii politycznej buduje się na fundamencie piaru. Prawdziwości tezy zdaje się dowodzić dzisiejsza pozycja Platformy Obywatelskiej. W Platformie nic nie jest realne. Całość Platformy to medialna dekoracja w zmiennych kolorach, zależnie od sondażowych wyników.
Epizod piarowy ma za sobą Prawo i Sprawiedliwość. W kampanii prezydenckiej nikt w partii - z Prezesem na czele – nie poruszał kwestii sondażowo drażliwych. Strategia nie przyniosła efektu.Ostatnia, głośna wypowiedź J. Kaczyńskiego, w której wypowiadał się ,,w sposób agresywny’’, jest definitywnym odcięciem się od tego epizodu. Zarazem jest to powrót do polityki opartej o fakty, a nie o wizaż.Bo wypowiedź J. Kaczyńskiego o politycznej winie funkcjonariuszy rządowych za katastrofę smoleńską, jest wypowiedzią o faktach. Nikomu nie można przypisać winy pojmowanej jako kryterium odpowiedzialności karnej. Jednak wina, jako kryterium odpowiedzialności politycznej, jest oczywista. To na skutek konsekwentnie realizowanej strategii marginalizowania przeciwnika poprzez jego ośmieszanie, prezydent Lech Kaczyński poleciał do Smoleńska prywatnym samolotem, który to samolot częstokroć wcześniej bywał samolotem rządowym, by zaraz po katastrofie stać się samolotem prezydenckim.I właśnie wypowiedzi o faktach ja, jako liberał z przekonania, oczekuję od polityków PiS-u. Głosowałem i będę głosował na tę partię socjalistów, bo liczą się fakty, czyli prawda. To jest fundament i warunek sine qua non państwa jego obywateli. Reszta ma charakter wtórny.
http://leosdek.salon24.pl/228242,kaczynski-mowil-prawde
PS.
PS.
POlityczni śmieciarze w Cork
6 września 2010 http://piotrslotwinski.blogspot.com/2010_09_01_archive.html
W połowie czerwca b.r. pisałem że w Cork pojawiły się plakaty wyborcze jednego z kandydatów na prezydenta RP. Pomimo że od wyborów upłynęły już dwa miesiące, te polskie plakaty nadal szpecą irlandzkie miasto...
W trakcie kampanii wyborczej także i na polonijnych dyskusyjnych forach w Irlandii POjawili się POlityczni agitatorzy, m.in. nawołując do rozklejania plakatów wyborczych jednego z kandydatów. Czy robili to z przekonania jako pożyteczni idioci, czy za odpowiednią gażę lub przynajmniej mglistą obietnicę POmocy w dostaniu się do partyjnego koryta - nie wiem, chociaż miałem osobistą nieprzyjemność poznać tych aktywnych najbardziej i co do ich intencji nie można mieć najmniejszych wątpliwości: gdyby tylko mogli to sprzedali by nawet to, co na sprzedaż nie jest...
No ale, revenons à nos moutons jak mawiają Francuzi: nie wiem jak w innych miastach w Irlandii, ale w Cork rozklejanie tych plakatów wzbudziło przynajmniej w części tutejszej Polonii mocno mieszane uczucia. Ich wyrazem była nawet dyskusja na naszym lokalnym, MyCork-owym forum, w której jeden z rozklejaczy przyznał i się zobowiązał w imieniu własnym i kolegów: "zobowiązani jesteśmy w ciągu 30 dni od wyborów plakaty owe usunąć... co zobowiązujemy się zrobić...". Minęło dni 30, minęło i 60 - a plakaty wąsatego kandydata, chociaż sfatygowane przez deszcz i wiatr, niestety straszą nadal. W sumie nie ma się co dziwić: nie od dzisiaj wiadomo że POlityczne obietnice warte są tyle, co splunięcie...
/Zdjęcie z 6.09.b.r.: plakaty wyborcze (na skrzynce szarej i zielonej po drugiej stronie ulicy/ w pobliżu hotelu Montenotte w Cork/
POmijam już fakt, że plakaty te rozwieszono bez żadnych POzwoleń w miejscach do tego nieprzeznaczonych, co w Cork jest zagrożone karą grzywny w wysokości bodajże 125 euro za każdy plakat. Łatwo więc POliczyć, że POlityczni rozklejacze za zaśmiecanie są miastu winni co najmniej ładnych paręnaście tysięcy euro...
Zdjęcia do tej notki zrobiłem dzisiaj w pobliżu hotelu Montenotte w Cork, w którym mieściły się komisje wyborcze gdzie niespełna 10% Polaków mieszkających tutaj zdecydowało się wziąć udział w wyborach prezydenckich. O ile w centrum miasta odpowiednie służby usunęły plakaty rozklejone przez POlitycznych śmieciarzy bardzo szybko, o tyle nieco dalej wiszą one nadal. I pewnie POwiszą aż do kolejnych POlskich wyborów, kiedy zostaną zaklejone następnymi.
POlscy POlityczni śmieciarze nie dadzą nam już sPOkoju na Zielonej Wyspie...
Autor: Piotr Słotwiński W trakcie kampanii wyborczej także i na polonijnych dyskusyjnych forach w Irlandii POjawili się POlityczni agitatorzy, m.in. nawołując do rozklejania plakatów wyborczych jednego z kandydatów. Czy robili to z przekonania jako pożyteczni idioci, czy za odpowiednią gażę lub przynajmniej mglistą obietnicę POmocy w dostaniu się do partyjnego koryta - nie wiem, chociaż miałem osobistą nieprzyjemność poznać tych aktywnych najbardziej i co do ich intencji nie można mieć najmniejszych wątpliwości: gdyby tylko mogli to sprzedali by nawet to, co na sprzedaż nie jest...
No ale, revenons à nos moutons jak mawiają Francuzi: nie wiem jak w innych miastach w Irlandii, ale w Cork rozklejanie tych plakatów wzbudziło przynajmniej w części tutejszej Polonii mocno mieszane uczucia. Ich wyrazem była nawet dyskusja na naszym lokalnym, MyCork-owym forum, w której jeden z rozklejaczy przyznał i się zobowiązał w imieniu własnym i kolegów: "zobowiązani jesteśmy w ciągu 30 dni od wyborów plakaty owe usunąć... co zobowiązujemy się zrobić...". Minęło dni 30, minęło i 60 - a plakaty wąsatego kandydata, chociaż sfatygowane przez deszcz i wiatr, niestety straszą nadal. W sumie nie ma się co dziwić: nie od dzisiaj wiadomo że POlityczne obietnice warte są tyle, co splunięcie...
/Zdjęcie z 6.09.b.r.: plakaty wyborcze (na skrzynce szarej i zielonej po drugiej stronie ulicy/ w pobliżu hotelu Montenotte w Cork/POmijam już fakt, że plakaty te rozwieszono bez żadnych POzwoleń w miejscach do tego nieprzeznaczonych, co w Cork jest zagrożone karą grzywny w wysokości bodajże 125 euro za każdy plakat. Łatwo więc POliczyć, że POlityczni rozklejacze za zaśmiecanie są miastu winni co najmniej ładnych paręnaście tysięcy euro...
Zdjęcia do tej notki zrobiłem dzisiaj w pobliżu hotelu Montenotte w Cork, w którym mieściły się komisje wyborcze gdzie niespełna 10% Polaków mieszkających tutaj zdecydowało się wziąć udział w wyborach prezydenckich. O ile w centrum miasta odpowiednie służby usunęły plakaty rozklejone przez POlitycznych śmieciarzy bardzo szybko, o tyle nieco dalej wiszą one nadal. I pewnie POwiszą aż do kolejnych POlskich wyborów, kiedy zostaną zaklejone następnymi.
POlscy POlityczni śmieciarze nie dadzą nam już sPOkoju na Zielonej Wyspie...
Tańsze linie lotnicze.
Sposoby na tanie latanie
09 Wrzesień 2010
Podróżnik i dziennikarz Marcin Jędrzejczak radzi co zrobić, aby zwiedzić świat i nie zbankrutować.
1. Kiedy kupować bilety
Nie ma lepszego sposobu, aby dowiedzieć się, kiedy promocja obejmie interesujący nas okres, niż regularne sprawdzanie informacji na stronie przewoźników. Najczęściej na 40 – 50 dni przed planowaną podróżą bilety pojawiają się w obniżonych cenach. Czyli promocji na wrzesień należy zacząć wypatrywać w połowie lipca.
Działań promocyjnych przewoźników przewidzieć nie jest łatwo. Irlandzki potentat taniego latania, Ryanair, ma nieustanną promocję. Każdego dnia jakieś bilety są w puli promocyjnej. Na przykład, jeśli zaplanowaliśmy podróż na wrzesień, w połowie czerwca pojawiła się pierwsza oferta promocyjna obejmująca nasz okres podróży. Bilety były wtedy po 16 dolarów.
Cztery dni później bilety były już po 11 dol., a po tygodniu pojawiły się bilety po 8 dol.. Hurra, zdecydowaliśmy się je kupić. Ale… tydzień później kosztowały… 4 dol. Tylko od naszej oceny (czy jest już dostatecznie tanio) i doświadczenia zależy, czy kupimy bilety za 11, 8 czy 4 dolary.
Doświadczenie niezwykle się przydaje. Ryanair publikuje zawsze informację o promocjach według tego samego schematu, w którym zmienia się tylko data (100911, w której 10 to rok, 09 – miesiąc, a 11 – dzień). Sprawdzamy najpierw na stronie przewoźnika informację, do kiedy trwa promocja.
Nowe promo pojawia się zawsze kolejnego dnia o północy czasu irlandzkiego, czyli o pierwszej w nocy czasu polskiego. Informacja o promocji pojawia się zawsze między godziną 17 a 18 na dzień przed jej rozpoczęciem. Jeśli ukazuje się informacja, że podana strona nie istnieje, oznacza to, że promocja nie jest jeszcze wstawiona.
Wielu wielkich przewoźników robi wielkie wyprzedaże na początku każdego roku. To najlepszy czas, aby upolować doskonałe ceny w Lufthansie, Air France-KLM, British Airways, czy SAS.
2. Newsletter
Warto zapisać się na stronach przewoźników na tzw. newslettery. Będziemy wtedy pierwsi wiedzieć o wszelkich akcjach promocyjnych, zniżkach i różnych innych okazjach pozwalających obniżyć koszty podróży. Przewoźnicy sami nas o nich zawiadomią.
Ale to nie wszystko. Trzeba też zaglądać na fora internetowe, na których spotykają się miłośnicy taniego latania, czy też latania w ogóle. To wielka skarbnica wiedzy na temat promocji, ale także błędów informatycznych, które zdarzają się w systemach rezerwacyjnych, a które pozwalają na tanie zakupy.
Obok dużych serwisów forumowych, takich jak czy , wielką popularność zdobywają wyspecjalizowane strony poświęcone wyszukiwaniu konkretnych tras, oblotów, podróży w momencie pojawienia się ciekawych promocji lub ofert firm transportowych. Znajdziemy tam gotowe przepisy na tanie podróżowanie i porady.
3. Dobra wyszukiwarka
Przeszukiwanie systemów rezerwacyjnych poszczególnych przewoźników, dzień po dniu, trasa po trasie, jest bardzo uciążliwe i pracochłonne. Dlatego wymyślono programy ułatwiające to. Bardzo dobrym i ogólnodostępnym jest Azuon – zaawansowana wyszukiwarka połączeń stworzona przez fanatyka tanich lotów. Przeszukuje rozkłady Ryanair, Wizz Air, easyJet, Germanwings, Air Berlin, airBaltic, TUIfly oraz Niki.
Azuon to program, który musimy zainstalować i uruchamiamy z naszego komputera. Potem możemy już dowolnie zadawać mu pytania według portów lotniczych, dat, liczby przesiadek. Polecam Azuon, bo między innymi proponuje połączenia z przesiadkami na linie, które przesiadek jako takich nie oferują.
Choć jako program napisany amatorsko, czasami nie dostrzega niektórych połączeń, przy innych podaje nieprawidłowe ceny. Dlatego zawsze trzeba skonsultować wynik z tym, co podaje przewoźnik na swojej witrynie.
Skyscanner podobnie działa, ale nie musimy nic instalować na swoim komputerze. Skyscanner wyszukuje również oferty przewoźników tradycyjnych. Jednak i wynik jego wyszukiwania należy zweryfikować bezpośrednio na stronie przewoźnika, bo może nie wyłapywać najnowszych promocji.
Kolejny pomocnik taniego latacza to , który pokazuje widok miesięczny cen na wybranym przez nas kierunku i trasie. Na stronie głównej wyszukiwarki wybieramy skąd i dokąd chcemy lecieć, w jakim miesiącu. Narzędzie sprawdza cenę w kilka sekund. Ale są to ceny samego biletu bez ewentualnych zniżek i opłat dodatkowych. Te wymienione są pod tabelą. Dopiero po uwzględnieniu uwag odnośnie cen otrzymujemy wartość końcową.
Serwis w przeciwieństwie do powyższych nie służy do wyszukiwania połączeń, czy rezerwowania biletów. Zwyczajnie powiadamia o krótkotrwałych promocjach linii lotniczych. Nie opiera się na automatycznym mechanizmie wyszukujących informacje, ale na żmudnej pracy kilku osób przeczesujących Internet w poszukiwaniu korzystnych cen, promocji, biletów na ostatnią minutę oraz innych krótkotrwałych okazji. Usługa jest angielskojęzyczna, ale nie jest potrzebna szczególna znajomość tego języka. Ilość tekstu na stronie jest bowiem ograniczona, w przekazywaniu informacji serwis stawia na zwięzłość.
Rejestracja na stronie trwa pięć minut. Podajemy adres mailowy, pseudonim i hasło, oraz określamy, jak chcemy być powiadamiani o promocjach. Jeśli lubimy trzymać rękę na pulsie, możemy wybrać codzienne mailowe powiadomienia. Jeśli zaś bardziej odpowiada nam kanał RSS, wiadomości otrzymamy za pomocą tego medium.
Nie ma lepszego sposobu, aby dowiedzieć się, kiedy promocja obejmie interesujący nas okres, niż regularne sprawdzanie informacji na stronie przewoźników. Najczęściej na 40 – 50 dni przed planowaną podróżą bilety pojawiają się w obniżonych cenach. Czyli promocji na wrzesień należy zacząć wypatrywać w połowie lipca.
Działań promocyjnych przewoźników przewidzieć nie jest łatwo. Irlandzki potentat taniego latania, Ryanair, ma nieustanną promocję. Każdego dnia jakieś bilety są w puli promocyjnej. Na przykład, jeśli zaplanowaliśmy podróż na wrzesień, w połowie czerwca pojawiła się pierwsza oferta promocyjna obejmująca nasz okres podróży. Bilety były wtedy po 16 dolarów.
Cztery dni później bilety były już po 11 dol., a po tygodniu pojawiły się bilety po 8 dol.. Hurra, zdecydowaliśmy się je kupić. Ale… tydzień później kosztowały… 4 dol. Tylko od naszej oceny (czy jest już dostatecznie tanio) i doświadczenia zależy, czy kupimy bilety za 11, 8 czy 4 dolary.
Doświadczenie niezwykle się przydaje. Ryanair publikuje zawsze informację o promocjach według tego samego schematu, w którym zmienia się tylko data (100911, w której 10 to rok, 09 – miesiąc, a 11 – dzień). Sprawdzamy najpierw na stronie przewoźnika informację, do kiedy trwa promocja.
Nowe promo pojawia się zawsze kolejnego dnia o północy czasu irlandzkiego, czyli o pierwszej w nocy czasu polskiego. Informacja o promocji pojawia się zawsze między godziną 17 a 18 na dzień przed jej rozpoczęciem. Jeśli ukazuje się informacja, że podana strona nie istnieje, oznacza to, że promocja nie jest jeszcze wstawiona.
Wielu wielkich przewoźników robi wielkie wyprzedaże na początku każdego roku. To najlepszy czas, aby upolować doskonałe ceny w Lufthansie, Air France-KLM, British Airways, czy SAS.
2. Newsletter
Warto zapisać się na stronach przewoźników na tzw. newslettery. Będziemy wtedy pierwsi wiedzieć o wszelkich akcjach promocyjnych, zniżkach i różnych innych okazjach pozwalających obniżyć koszty podróży. Przewoźnicy sami nas o nich zawiadomią.
Ale to nie wszystko. Trzeba też zaglądać na fora internetowe, na których spotykają się miłośnicy taniego latania, czy też latania w ogóle. To wielka skarbnica wiedzy na temat promocji, ale także błędów informatycznych, które zdarzają się w systemach rezerwacyjnych, a które pozwalają na tanie zakupy.
Obok dużych serwisów forumowych, takich jak czy , wielką popularność zdobywają wyspecjalizowane strony poświęcone wyszukiwaniu konkretnych tras, oblotów, podróży w momencie pojawienia się ciekawych promocji lub ofert firm transportowych. Znajdziemy tam gotowe przepisy na tanie podróżowanie i porady.
3. Dobra wyszukiwarka
Przeszukiwanie systemów rezerwacyjnych poszczególnych przewoźników, dzień po dniu, trasa po trasie, jest bardzo uciążliwe i pracochłonne. Dlatego wymyślono programy ułatwiające to. Bardzo dobrym i ogólnodostępnym jest Azuon – zaawansowana wyszukiwarka połączeń stworzona przez fanatyka tanich lotów. Przeszukuje rozkłady Ryanair, Wizz Air, easyJet, Germanwings, Air Berlin, airBaltic, TUIfly oraz Niki.
Azuon to program, który musimy zainstalować i uruchamiamy z naszego komputera. Potem możemy już dowolnie zadawać mu pytania według portów lotniczych, dat, liczby przesiadek. Polecam Azuon, bo między innymi proponuje połączenia z przesiadkami na linie, które przesiadek jako takich nie oferują.
Choć jako program napisany amatorsko, czasami nie dostrzega niektórych połączeń, przy innych podaje nieprawidłowe ceny. Dlatego zawsze trzeba skonsultować wynik z tym, co podaje przewoźnik na swojej witrynie.
Skyscanner podobnie działa, ale nie musimy nic instalować na swoim komputerze. Skyscanner wyszukuje również oferty przewoźników tradycyjnych. Jednak i wynik jego wyszukiwania należy zweryfikować bezpośrednio na stronie przewoźnika, bo może nie wyłapywać najnowszych promocji.
Kolejny pomocnik taniego latacza to , który pokazuje widok miesięczny cen na wybranym przez nas kierunku i trasie. Na stronie głównej wyszukiwarki wybieramy skąd i dokąd chcemy lecieć, w jakim miesiącu. Narzędzie sprawdza cenę w kilka sekund. Ale są to ceny samego biletu bez ewentualnych zniżek i opłat dodatkowych. Te wymienione są pod tabelą. Dopiero po uwzględnieniu uwag odnośnie cen otrzymujemy wartość końcową.
Serwis w przeciwieństwie do powyższych nie służy do wyszukiwania połączeń, czy rezerwowania biletów. Zwyczajnie powiadamia o krótkotrwałych promocjach linii lotniczych. Nie opiera się na automatycznym mechanizmie wyszukujących informacje, ale na żmudnej pracy kilku osób przeczesujących Internet w poszukiwaniu korzystnych cen, promocji, biletów na ostatnią minutę oraz innych krótkotrwałych okazji. Usługa jest angielskojęzyczna, ale nie jest potrzebna szczególna znajomość tego języka. Ilość tekstu na stronie jest bowiem ograniczona, w przekazywaniu informacji serwis stawia na zwięzłość.
Rejestracja na stronie trwa pięć minut. Podajemy adres mailowy, pseudonim i hasło, oraz określamy, jak chcemy być powiadamiani o promocjach. Jeśli lubimy trzymać rękę na pulsie, możemy wybrać codzienne mailowe powiadomienia. Jeśli zaś bardziej odpowiada nam kanał RSS, wiadomości otrzymamy za pomocą tego medium.
4. Zasady płacenia
Aby było taniej, trzeba płacić zawsze bezpośrednio na stronach internetowych przewoźników. Im więcej pośredników, jak biura podróży, tym nasz bilet droższy. Aby jednak stawić czoło zakupom bezpośrednim, musimy uzbroić się w narzędzie, które pozwoli nam obejść wszelkie niespodzianki. Karta płatnicza to obecnie podstawa.
Niektórzy przewoźnicy niskokosztowi stosują opłaty serwisowe za to, że wystawią nam bilet. Na przykład za to, że się płaci za bilet. Z reguły jest to 5 euro za każdy odcinek lotu.
Kupując w Ryanair uzbrójmy się w kartę MasterCard Prepaid, czyli kartę przedpłaconą. Na rynku polskim wydaje ją jedynie bank BZ WBK. Kosztuje 20 zł. Za tę samą cenę można zamówić też kartę w PremiumShop24. Karta jest na okaziciela, co oznacza, że możemy ją podarować dowolnej osobie.
Do zakupów w easyJet, AerLingus i pozostałych przewoźników z Wysp Brytyjskich stosujmy kartę Visa Electron. Dzięki temu oszczędzamy 9,50 euro przy każdej transakcji z easyJet. Jeszcze do końca zeszłego roku także ta karta umożliwiała bezprowizyjne zakupy w Ryanair, jednak irlandzki przewoźnik zmienił ja na MasterCard Prepaid.
W Wizz Air najlepiej płacić nie kartą, bo kosztuje to 23 zł za każdy lot, ale przelewem. Wtedy opłata wyniesie jedynie 11 zł za każdy lot każdego pasażera. Pod warunkiem, że płatność jest przynajmniej na 14 dni przez podróżą. Dodatkową zaletą jest to, że rezerwacja utrzymuje się do 9 dni, jeśli zdecydujemy się na przelew. W tym czasie można się zastanowić, czy chce się opłacić ten przelot. Zdarza się, że cena spada i lepiej zrobić nową rezerwację.
5. Kod promocyjny
Przewoźnicy zachęcają do tańszych zakupów przysyłając subskrybentom kody służące do obniżenia cen biletów. Podczas robienia rezerwacji wpisujemy kod w odpowiednie pole i system automatycznie odlicza należą zniżkę. Warunek – kody działają tylko, gdy rezerwujemy bilety przez Internet.
Lufthansa od kilku miesięcy rozpuszcza klientów emitując kody, które obniżają ceny biletów od 80 aż po kilkaset złotych. Zaoszczędziłem dzięki temu, kupując bilet z Barcelony do Warszawy w Lufthansie Italii za 180 zł zamiast 330 zł, a przelot z Lizbony do Warszawy kosztował zaledwie 130 zł zamiast 320 zł, czyli taniej niż u jakiegokolwiek przewoźnika niskokosztowego.
Tę drogę zachęty niedawno obrały linie Air France oferując wakacyjne kody zniżkowe WORLD778 do 200 zł na przelot międzykontynentalny i MYCODE774 do 120 zł na przelot europejski. Może z nich skorzystać pierwszych 250 osób odlatujących z Warszawy do Europy i 250 osób lecących z Warszawy w świat, a wartość taryfy bez opłat lotniskowych musi wnosić minimalnie 200 zł za bilety europejskie lub 1000 zł za bilety międzykontynentalne.
Regularnie korzystam z kodu promocyjnego easyJet AUGURI2010, dzięki któremu od maja można zaoszczędzić po 5 euro na każdym rejsie (podobno także są rejsy, na których oszczędza się 10 – 20 euro). Warunkiem jest, by walutą rozliczeniową transakcji było euro.
Kody stosują także TAP Portugal na trasie z Warszawy do Lizbony, czy Emirates na trasach z Londynu, a także wyszukiwarki połączeń, jak.
Marcin Jędrzejczak
Subskrybuj:
Posty (Atom)


