o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

piątek, 8 czerwca 2012

smiertelny k a t a s t e r vincenta


Podatek katastralny wykończy nas Polaków

Autor: piastolsztyn (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)
Tak będzie wyglądać nasza przyszłość?
Tak będzie wyglądać nasza przyszłość? / fot. A. Bricov/Stock.Xchng
Kolejne narzędzie eksterminacji Polaków? Inne nacje dorabiały się przez pokolenia. Czas wiec, by poprzez dorobek kolejnych pokoleń Polacy zaczęli dorabiać się rodowych fortun. Podatek katastralny zapobiega akumulacji kapitału i jeśli jesteś biedny, to twe prawnuki też takie będą.
Podatek katastralny odnosi się do jakiejś hipotetycznej wartości, jakby przedmiot miałby być sprzedany teraz, a przecież nie ma sprzedaży czegokolwiek bez określenia czasu sprzedaży, bo jeśli ma to nastąpić w odległej przyszłości, to należałoby od tej przyszłej wartości odjąć przyszłe płatności podatku katastralnego i od uzyskanego wyniku obliczyć wartość PV, czyli obecną wartość przyszłych przychodów.
Nie muszę chyba udowadniać, że inną wartość ma 1000 zł dziś, a inną np. za 40 lat. Łatwo mogłoby się okazać, że w przeliczeniu na dzisiejsze wartości te 1000 zł za 40 lat nie byłoby warte nawet 100 dzisiejszych złotych. O co chodzi w tej manipulacji i rzekomym obiektywizmie podstawy do naliczenia tego podatku? Od razu narzucają się dwa powody. Pierwszy to ten, że nieudolne rządy narobiły długów, a teraz trzeba z czegoś te długi wraz z odsetkami (lichwą) spłacić.
Drugi powód ma źródło w bandytyzmie. Skoro osoba mało zarabiająca ma atrakcyjną nieruchomość w centrum, nie chce się jej pozbyć za bezcen, to trzeba ją do tego przymusić podatkiem katastralnym. Jeśli mało zarabiasz, to mieszkaj w slumsach. Co kogo obchodzą twoje tytuły naukowe. Kiedyś łupiło się ludzi za pomocą maczugi (lub innej broni), a teraz łupi się w białym kołnierzyku za pomocą maczugi prawa.
W bieżącym artykule poruszę tabu polskiej polityki - podatek katastralny. Na temat aktualnego stanu zaawansowania prac nad wprowadzeniem tego podatku mamy więcej pytań, niż odpowiedzi. Ilekroć w mediach pojawia się przeciek na ten temat, tylekroć zapada głęboka cisza. Ponoć Polska zobowiązała się w traktacie akcesyjnym do UE, że wprowadzi ten podatek do 2012r. Piszę "ponoć", bo nie mam czasu zajmować się lekturą tego dokumentu. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują jednakże, że trwają intensywne prace nad tym podatkiem, ale są one najściślej strzeżoną tajemnicą, tabu. To wszystko nie przeszkadza, by ten temat dogłębnie przeanalizować.
Celem bolszewickiej Rosji była tzw. "urawniłowka", czyli wszyscy posiadają mniej więcej to samo i nikt poprzez pokolenia nie staje się bogatszy. Kapitalizm również wytworzył mechanizm, który w pewnym stopniu spełnia funkcję "urawniłowki", czyli tzw. podatek katastralny. Podatek katastralny zapobiega koncentracji kapitału, a mówiąc bardziej zrozumiale, czyni obywateli biedakami we wszystkich pokoleniach, uniemożliwia ludziom bogacenie się poprzez dorobek kolejnych pokoleń. Obywatelowi biedakowi władza może zawsze coś obiecać przy okazji kolejnych wyborów, a obywatel zamożny może być nie zainteresowany obietnicami władzy, a to już "skandal".
Podatek katastralny faktycznie ma służyć do spłaty długów rządu, a nie społecznościom lokalnym. W opinii Ś.P. dra Krzysztofa Dzierżawskiego, nie da się znaleźć jakiejkolwiek dobrej strony podatku katastralnego. Jest za to pełen wad. Można wręcz powiedzieć, że składa się wyłącznie z wad, relacjonuje "PB" konkluzję eksperta Centrum im. Adama Smitha. "Nie sądzę, aby ktokolwiek inny ucieszył się z podatku katastralnego, niż wierzyciele Polski". Podatek ten jest planowany jako źródło nowych dochodów w celu spłacania zaciąganych przez NBP i MF zobowiązań dłużnych np. wykupu obligacji. Podatek katastralny jest podatkiem lokalnym, więc MF może sięgnąć doń pośrednio, czyli zmniejszyć subwencje dla gmin, powiatów i województw, a zrekompensować im starty nowym podatkiem.
Nie jest też prawdą, że podstawą naliczania tego podatku jest rynkowa wartość nieruchomości, bo np. mieszkanie służące zaspokojeniu potrzeb bytowych, w naszym klimacie, jeśli ma być sprzedane, to w to miejsce za te pieniądze jest odkupywane inne. Poza tym, każdy towar ma określony moment jego zbycia, a jaki jest moment zbycia 40-letniego mieszkania w bloku, który wg założeń konstrukcyjnych miał stać 60 lat, a właściciel chce go sprzedać za kolejne 40 lat? Jaka będzie cena takiego mieszkania za 40 lat? A co z płaconym w międzyczasie podatkiem katastralnym? Podałem przypadek skrajny, ale podstawowe pytanie dotyczy kwestii podstawowej: Czy mieszkanie nie przeznaczone do sprzedaży jest towarem, czy tylko ewentualnie, kiedyś może nim być? Jaka kiedyś będzie cena i czy należy od niej odjąć przyszłe podatki katastralne płacone w międzyczasie? Jeśli ma być obliczona cena mieszkania, jako towaru sprzedanego w przyszłości, to jaka jest jego obecna wartość (PV) i jakiego wskaźnika dyskontowego użyć? Obiektywne odpowiedzi nie istnieją.
Podatek katastralny ma być niedokuczliwy dla obywateli. Przypomnę podobne obietnice z okresu wprowadzania VAT, który rzekomo miały płacić firmy. Skończyło się na tym, że VAT został wliczony w cenę finalnego produktu, za który płacimy my konsumenci.
Przedstawię parę fragmentów z długiego artykułu (http://zaprasza.net/a.php?PHPSESSID=lhssalesty&article_id=30738&PHPSESSID=lhssalesty). Artykuł jest oparty na jednej z wersji projektu w sprawie katastru, czyli stawka 1% (ja z kolei spotkałem się ze stawką 2%). To wszystko na razie projekty, ale UE chce, by taki podatek w Polsce wprowadzić do 2012r., a tak przynajmniej kiedyś czytałem.
Ceny mieszkań w Berlinie, Wiedniu i Lizbonie niższe, niż w Warszawie. Tak więc droższe nieruchomości w Polsce, obłożone identyczną stawką podatku katastralnego, jak na Zachodzie sprawią, że zapłacony podatek w odniesieniu do polskich zarobków będzie wielokrotnie wyższy (jako % zarobków). Wielu Polaków w ten sposób będzie wygnanych ze swych domostw w Polsce, a w szczególności z tych bardziej atrakcyjnych, bądź położonych w bardziej atrakcyjnej okolicy. "Zarabiasz mało, to mieszkaj w dzielnicy slumsów" – faktyczny skutek proponowanego podatku.
Przykład: emerytka na warszawskiej Białołęce ma dom z 1000-metrową działką. Nieruchomość jest położona przy trasie dojazdowej do Warszawy. Jedynym dochodem starszej pani jest emerytura w wysokości 1000 zł. Cena rynkowa działki to przynajmniej 700 zł/mkw., dom o powierzchni 120 mkw. wart jest ok. 200 tys. zł. Za podatek katastralny emerytka musiałaby płacić 9 tys. zł rocznie! Pani Elżbieta mieszka w tym domu od 60 lat. Według prognoz UE przyszła przeciętna realna emerytura w Polsce spadnie aż o 44% w stosunku do dzisiejszych (obecnie przeciętnie jest to 1500 zł). Pod linkiem jest o spadku przeciętnej emerytury o 44%, co w połączeniu z podatkiem katastralnym oznacza błyskawiczną eksterminację Polaków, a dla wymienionej w przykładzie emerytki oznacza to eksmisję do slumsów.
Kolejny przykład (przy 1 proc. podatku bez żadnych ulg): 35-metrowe mieszkanie warte 250 tys. zł w Krakowie. W tym wypadku trzeba by zapłacić 2 500 zł. A według obecnych stawek? 19,6 zł. (stawka za 1 mkw. w Krakowie to 0,56 zł). Jak widać, nawet właściciele małych mieszkań mogą dużo stracić. Gdyby wprowadzono podatek katastralny, Skarb Państwa by się "obłowił", a 80 proc. Polaków nie byłoby stać na jego zapłacenie. Nagle okazałoby się, że mamy w Polsce bardzo dużo bezdomnych. Tak więc 80% obywateli może potencjalnie zostać bezdomnymi.
Czy my Polacy jesteśmy bezbronni wobec perspektywy podatku katastralnego? Przed wyborami należy spytać partie i polityków o ich stanowisko w sprawie tego podatku. Do tego należy wyeliminować partie, które wprost łamią swe obietnice wyborcze. Dla przykładu PO w wyborach z 2007r. obiecało, że "będzie dziedziczenie OFE oraz tzw. emerytury małżeńskie". Następnie, wkrótce po wyborach do Sejmu trafił projekt ustawy sprzeczny z tą obietnicą, który następnie został uchwalony 21.11.2008r. Obietnice takiej partii mogą być równie niewiarygodne, więc nie ma co ryzykować.


**********************************************
BIEŻĄCZKA 

Wielkich Ameryk nie odkryję, jeśli podzielę Euro 2012 na możliwe scenariusze. W pierwszej wersji impreza jako tako się uda, ponieważ na wielki sukces raczej nie ma żadnych szans. Przez jako tako rozumiem wyczołganie się z grupy, co na każdym kroku się podkreśla niczym sięgnięcie po mistrzostwo świata. Gdy przy tym sukcesie zdarzy się lekki bałagan, który się podsumuje: „drobne niedociągnięcia była, ale wynik ogólny jest imponujący”, to nic się nie stanie. Przy tym scenariuszu Tusk będzie miał swoje ostatnie 5 minut, przedłuży agonię, to będzie taki klin przed wielkim kacem. W drugiej wersji będącej mniejszą lub większą kompromitacją, zwłaszcza połączoną z klęską sportową, Tusk obróci się na pięcie. Oddzieli sport od polityki, zdymisjonuje kilku ministrów, co i tak musi zrobić, w efekcie Euro 2012 obejdą go niewiele, przyśpieszą nieuchronnego kaca, skrócą męki Donalda. Całym tym wywodem chcę powiedzieć, że podtrzymuję swoje zdanie. Euro 2012 nie będzie żadnym przełomowym wydarzeniem, wpisze się w jakimś stopniu w to na co czeka opozycja i boją się wyznawcy Tuska, ale na pewno nie zdecyduje o nowym rozdaniu. Do generalnej zmiany potrzeba legendarnej wajchy, dopiero wtedy, gdy zostanie namaszczony następca Tuska, będzie można zająć pozycje i spróbować ugrać coś dla siebie. Donald gra już tylko na siebie, musi pokazać, że jest formie w tej dyscyplinie, którą sponsorzy kochają – robienie szarej masy w… Hołdysa. No i pokazuje, całym „swoim rozumem” pokazuje, że potrafi się ustawić idealnie pod każdy scenariusz. Sondaże też robią swoje, Polacy wcale nie są tacy napaleni na piłkarskie święto. Klasyczne domowe kłótnie o telewizor będą się nieść echem przez otarte osiedlowe okna. Męskie rozrywki skonfliktują się z kobiecymi pragnieniami. Wreszcie, po każdej zabawie zawsze przychodzi czas zdegustowania, często bywa też, że ludzie, zwłaszcza postronni, męczą się w trakcie zabawy. Pierwsze dni jeszcze będą szałem, ale po trzech tygodniach Warszawiacy, Poznaniacy, Gdańszczanie i Wrocławianie, na Euro 2012 w większości zareagują odruchem wymiotnym. Donald, na swój rozum, te wszystkie emocje, warianty i zagrożenia przeanalizował, nie podnieca się igrzyskami, zbiera punktu pod nowe rozdanie. Opozycji i zwolennikom opozycji radzę z Donalda brać przykład, kuć się na każdą okoliczność i nie przebierać nerwowo językami. Nie ma co oczu wypatrywać za kolejną błogosławioną nadzieją, która realnie o niczym wielkim nie zdecyduje.   dodał:

*******************************
Co Polsce i Polakom po tym, że Donald T. straci stanowisko premiera? Od jakiegoś czasu piszesz o "przeciągającej się agonii", "ostatnich podrygach" itd, ale jak niby zamiana jednego "funkcyjnego" na drugiego, miałaby przyczynić się do poprawy sytuacji w kraju?

Tego kraju NIE MA, wszystko jest już podzielone i porozkradane, naród ogłupiony. Już za kilka lat (miesięcy) czeka nas gigantyczny kryzys gospodarczy połączony z bankructwem kraju i katastrofą demograficzną - i w zasadzie nie ma już sił ludzkich i środków, by ani temu zapobiec, ani się potem z tego podnieść.

Za 50 lat będziemy 10-milionowym krajem nędzarzy, pracujących ciężej od Chińczyków i za mniejsze pieniądze, uważanych na całym świecie za sprawców holocaustu i winnych wybuchu II Wojny Światowej. Nikt na Polaka nie będzie chciał nawet splunąć, będziemy synonimem biedy, nędzy, brudu, z etykietką genetycznych morderców, złodziei i zacofanych oszołomów, polskie korzenie u potomków polskich emigrantów będą powodem do wstydu.

No chyba że rewolucja... i to zdecydowanie nie aksamitna. 
SEE 

środa, 6 czerwca 2012

n ę d z a poubekistanu * made in PO'PSL'SLDUP


"Nowa" polska bieda

Patrycja Maciejewicz
Potrzebujący czekają na posiłek z Caritasu
2012-06-01,  Potrzebujący czekają na posiłek z Caritasu
Fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta

Choć nasza gospodarka na tle Europy rosła w ubiegłym roku w imponującym tempie, to ludziom żyło się gorzej. Pierwszy raz skrajnie ubogich było więcej niż tych uprawnionych do zasiłków socjalnych

Ubóstwo w Polsce


Ubóstwo w Polsce
SONDAŻ
Jakość życia przestała nam się poprawiać - mówią ekonomiści. A Ty?

Żyje mi się coraz lepiej
Nie odczuwam zmian
Żyje mi się coraz gorzej



SONDAŻ
Jakość życia przestała nam się poprawiać - mówią ekonomiści. A Ty?
 
61%
Ż y j e  mi się coraz   g o r z e j   (3798)

24%
Nie odczuwam zmian (1496)

15%
Żyje mi się coraz lepiej (965)


Liczba oddanych głosów: 6259
Najnowsze dane GUS pokazują, że pieniądze, które mieliśmy do dyspozycji, były warte mniej niż w 2010 roku. To znaczy, że nasze zakupy realnie się kurczyły.
- Złożyły się na to dwa zjawiska. Po pierwsze, nasze dochody rosły znacznie wolniej, a dopłaty dla rolników były wręcz niższe. Po drugie, wartość naszych pieniędzy uszczuplała wysoka inflacja - wyjaśnia prezes GUS prof. Janusz Witkowski.
Inflację napędzają rosnące na całym świecie ceny surowców, zbóż, olejów i innych towarów żywnościowych oraz słabnący w reakcji na kryzys finansowy złoty. Towary importowane stają się jeszcze droższe.

Różnice w zarobkach między poszczególnymi grupami społecznymi są bardzo duże. W rękach jednej piątej najbogatszych Polaków jest 41,6 proc. dochodów
nas wszystkich, ale na szczęście rozwarstwienie się nie pogłębia. Przeciętna rodzina pracująca na własny rachunek ma do dyspozycji miesięcznie 5,058 tys. zł, a rodzina rencistów - 1,756 zł. Jednak najmniej w ubiegłym roku realnie stracili renciści, którym wzrost cen rekompensuje obowiązkowa waloryzacja. Najwięcej - rolnicy i drobni przedsiębiorcy.

A ilu mamy ubogich? To zależy o tego, jak liczyć.

W skrajnym ubóstwie żyje dziś 6,7 proc. Polaków. Ich dochody nie wystarczają na pokrycie podstawowych biologicznych potrzeb: niedojadają, mieszkają w zimnie. Trwanie w takim stanie prowadzić może do wyniszczenia organizmu.

W ostatnich latach odsetek żyjących poniżej minimum egzystencji spadał lub się stabilizował. W 2011 r. wzrósł o 1 pkt proc.

Gdyby jednak spojrzeć na ubogich uprawnionych do pobierania świadczeń społecznych, to okaże się, że ich odsetek po raz kolejny spadł. - To dlatego, że rząd nie zmieniał progów dochodowych, poniżej których można otrzymać zasiłek - mówi prof. Stanisława Golinowska, ekonomistka z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

W rządzie trwa właśnie dyskusja na temat waloryzacji progów.

Zdaniem Golinowskiej ubogich przybywa, bo pogarsza się sytuacja na rynku pracy. - Według badań Banku Światowego w Polsce zależność między ubóstwem a bezrobociem jest bardzo wysoka. Nasz rynek pracy jest niestabilny, gdy tylko firmom zaczyna coś zagrażać, od razu reagują zwolnieniami, w niepewnych czasach nie zatrudniają - wyjaśnia.

- Gospodarka zwalnia, ale wzrost gospodarczy mamy wciąż przyzwoity. To jednak nie przekłada się na sytuację na rynku pracy - potwierdza prezes GUS. W I kwartale PKB rósł o 3,5 proc.

Urząd co roku prowadzi badania tzw. budżetów gospodarstw domowych, które szczegółowo pokazują, skąd czerpiemy dochody i na co przeznaczamy swoje pieniądze. Najwięcej - co oczywiste - na żywność. To pozycja, która w naszych wydatkach stanowi aż 25 proc.

Im bogatsze społeczeństwo, tym ludzie mniej wydają na jedzenie i inne podstawowe potrzeby, a więcej na zdrowie, edukację, rozrywkę. W Polsce część pieniędzy przeznaczona na jedzenie z roku na rok regularnie malała. Aż do ubiegłego roku. - To kolejny znak, że jakość życia przestała nam się poprawiać - mówią ekonomiści.

- W tym roku żywność znów może mocno drożeć. Zima spowodowała olbrzymie straty w uprawie zbóż, nie wiemy, jakie będą zbiory, dodatkowo ceny mogą podbijać mistrzostwa Euro 2012 - mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest Banku.

Gdy GUS zapytał Polaków, jak im się żyje, to w połowie przypadków otrzymał odpowiedź: przeciętnie. Co czwarte gospodarstwo domowe uważa, że sytuacja jest dobra lub bardzo dobra, a co piąte widzi ją w ciemnych barwach.

Żyjemy wiarą, że będzie lepiej

W Polsce 6,7 proc. ludzi żyje w skrajnym ubóstwie, niemal 17 proc. wydaje tylko połowę tego co przeciętny Polak.

Najwięcej ubogich jest wśród:

•  utrzymujących się z niezarobkowych źródeł, czyli np. zasiłków (ponad jedna piąta żyje poniżej minimum egzystencji);

•  rodzin wielodzietnych, z czwórką i więcej dzieci na utrzymaniu (jedna czwarta nie zaspokaja podstawowych potrzeb);

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej... http://wyborcza.pl/1,101392,11841563,Nowa_polska_bieda.html#ixzz1wz0ZqCAf