o * H e r o i z m i e

Isten, a*ldd meg a Magyart
Patron strony

Zniewolenie jest ceną jaką trzeba płacić za nieznajomość prawdy lub za brak odwagi w jej głoszeniu.* * *

Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków * * *


* "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie." - Adam Jerzy książę Czartoryski, w. XIX.


*************************

WPŁATY POLSKI do EU 2014 :
17 mld 700 mln 683 tys. zł.
1 mld 492 mln / mies
40 mln d z i e n n i e

50%
Dlaczego uważasz, że t a c y nie mieliby cię okłamywać?

W III RP trwa noc zakłamania, obłudy i zgody na wszelkie postacie krzywdy, zbrodni i bluźnierstw. Rządzi państwem zwanym III RP rozbójnicza banda złoczyńców tym różniących się od rządców PRL, iż udają katolików

Ks. Stanisław Małkowski

* * * * * * * * *

czwartek, 8 listopada 2012

remanent z 2011

Wyborów nie dało się wygrać

KANAP | 11.10.2011


Z perspektywy czasu można przyznać, iż od roku 2005, kiedy rozpoczęła się medialna nagonka na partię Kaczyńskiego największe szanse PiS miał po wejściu w przymierze medialne z SLD i uzyskaniu dostępu do programu pierwszego. W swojej naiwności mając namiastkę władzy w latach 2005-2007- będąc w koślawej koalicji z Samoobroną i LPR - w niezrozumiały dla mnie sposób zabiegano o różnorodność w TV publicznej, czego szczytem było zatrudnienie T. Lisa. Pełnia szaleństwa i polityczna próba samobójcza w jednym. Wracając do roku 2010 i wyborów prezydenckich po odzyskaniu programu pierwszego TP ograniczono się do już istniejących audycji, a wtedy należało utworzyć nowe programy polityczne z prawicowymi prowadzącymi. Jednak obawiano się oskarżeń mainstreamu - tylko temu środowisko zależy na utrzymaniu statusu quo i nie ma, co zwracać na nich uwagi, chyba tylko po to, żeby działać na przekór ich jękom. Kaczyński przegrał starcie w 2010 sześcioma punktami procentowymi.
Niewykorzystane szanse bardzo mocno się mszczą, co ciekawe podobnie jak w futbolu - tam niestrzelone bramki z stu procentowych sytuacji błyskawicznie przekształcają się w gole dla rywala. Dlatego tak ważne jest wykorzystanie swoich przysłowiowych pięciu minut. Platforma tego nie zmarnowała, wchodząc do państwowej TV wymiotła niewłaściwych pracowników, powołała zarząd w odpowiednim dla siebie składzie nie zważając na protesty Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, którzy alarmowali: „Ich wybór do władz TVP traktujemy, jako zastosowanie parytetu politycznego i podważanie idei nowej ustawy medialnej o odpolitycznieniu mediów publicznych”. A salon chwalił partię władzy za perfekcyjne posunięcie utrwalające demokrację, bo w narracji salonu zawłaszczanie władzy jest dobre, jeżeli dokonują tego nasi, przez ośrodek wpływu namaszczeni - podobne czyny onych już nie są dobre, ale stanowią namacalny przykład totalitarnych zapędów. Wkrótce wyciszyły się głosy anonimowych pracowników TV cytowanych przez „Rzeczpospolitą”: „Tyle Platforma mówiła o odpartyjnieniu mediów publicznych, a właśnie za jej przyzwoleniem wybrano najbardziej dotąd upartyjniony zarząd telewizji”. Dokonało się, a jak wiadomo „Audaces fortuna iuvat timidosque repellit” („Śmiałym los sprzyja i bojaźliwych odtrąca”).
Sytuacja przed parlamentarną konfrontacją nie malowała się w jaskrawych kolorach. Do przyjaciół z komercyjnych telewizji (słowa A. Wajdy) dołączyli oswojeni towarzysze z publicznej. Odpowiednikiem takiej dysproporcji na polu walki byłaby pewnie baśniowa i nieprawdziwa opowiastka (która chyba krążyła w PRL, jako fakt historyczny, ale to już niech wypowiedzą się starsi) o kawalerzystach z szablami szarżujących na niemieckie czołgi. To nie mogło skończyć się dobrze. Nierówność potencjałów generowała katastrofalne reperkusje, z błahych błędów opozycji - pretendującej po laur zwycięstwa - tkano szatę Dejaniry (frazeologizm mitologiczny), którą w ostatnich dniach ubrano Kaczyńskiemu i tak umarła cała nadzieja na triumf. Mimo dobrej kampanii, wysiłku setek ludzi rezultat był identyczny PO 39%, PiS 29%. Monitoring fundacji Batorego (nie obejmuje ostatnich dni, biorąc poprawkę, iż prowadzony był pod przewodnictwem sympatyka PO) z okresu 19 września- 2 października dokumentuje stosunek telewizji do liderów poszczególnych partii. I tak w „Faktach” TVN Donald Tusk pokazywany był w 47,6% czasu antenowego pozytywnie a w 51,6% neutralnie. W tym samym ośrodku medialnym Kaczyński pozytywnie nie zaprezentował się ani razu za to 40,6% czasu spędził, jako bohater negatywny. Prezes Rady Ministrów w „Wydarzeniach” Polsat korzystnie wystawiany był 8,7%, a resztę neutralnie. Szef opozycyjnej partii negatywnie 5,7%, pozytywnie 1,8%, a neutralnie 92,5%.Kaczyński w „Teleexpresie” 11,7% negatywnie i 4,6% pozytywnie, Tusk 10,8% pozytywnie i 89,2% neutralnie. Na koniec uwaga rewelacja „Wiadomości” TVP1 Kaczyński tylko neutralnie, obecny premier 2,9% pozytywnie, 4,5% czasu negatywnie.
Niedowiarkom podam przykład lidera SLD, obecnie obwinianego przez kompanów za porażkę lewicy. Z tego samego źródła Fundacji Batorego, jak telewizje pokazywały Napieralskiego: „Wydarzenia” Polsat 29,3% negatywnie, „Fakty” TVN 69,7% negatywnie, „Panorama” TVP2 33,2% negatywnie. Gigantyczny przeskok z pozytywnej kampanii prezydenckiej, w której nikomu nie zagrażał i nie miał szans na wejście do finału, więc nawet jak prowadził kampanię polegająca na rozdawaniu jabłek i śpiewaniu, na szklanym ekranie był uroczą, nowoczesną lewicą. W boju parlamentarnym szef SLD już jawił się, jako niedojrzały goguś oderwany od problemów ludzi pokrzywdzonych i potrzebujących. Mainstream miał w tym momencie swojego lewicowego kandydata – Janusza Palikota.
Współcześnie nie ma, co debatować nad usunięciem Kaczyńskiego (jak proponuje Warzecha, ten sam, który na początku PJN-u wspierał rozłamowców). Przyczyny porażki to nie lider PiS, tylko telewizje, obecnie można z całą pewnością stwierdzić, kto ma telewizję ten wygrywa. Konstatacja jest tym bardziej przykra, że sympatie telewizyjne się nie zmienią. I za 4 lata zobaczymy ten sam scenariusz. A rozwiązania pozostają dwa, oba z rodzaju mission impossible. Pierwsze stworzyć własną telewizję o szerokim zasięgu - nie realne, bo na to potrzeba setek milionów złotych. Wariant drugi, zniszczyć wizerunek bezstronnych mediów, który teraz jest dominujący w społeczeństwie. Tendencyjnym ośrodkom się nie ufa, przestaje się je oglądać, a w wypadkach najbardziej pozytywnych głosuje się na przekór prezentowanym w mediach opiniom. Z ostatniego sondażu TNS OBOP, w którym pytano ludzi o stronniczość telewizji, procent respondentów dostrzegający ten problem niemal pokrywa się z wynikiem parlamentarnym PiS, 31% osób ankietowanych stwierdziło, iż TVN sprzyja koalicji PO-PSL.
Czyżby prawdziwym rywalem Prawa i Sprawiedliwości były telewizornie?

APPENDIX   2012.

Anihilacja społeczeństwa

08.11.2012  Apap  Oczami chłopa

Patrzę i oczom nie wierzę, w to co wyłania się z zamętu współczesnej rzeczywistości nie napawa bynajmniej optymizmem i nadzieją na zmianę, dla szeroko pojętego społeczeństwa. Wszystkie elementy społecznych zależności, politycznych posunięć, ekonomicznych prawideł i gospodarczych priorytetów wskazują jednoznacznie na celowe i konsekwentne eliminowanie pewnych grup społecznych. Widać gołym okiem nie od dziś, jak bardzo rządzących uwiera istnienie milionów ludzi bedących kulą u nogi obecnego systemu. Robotników, szwaczek, chłopów i pozostałych - nisko ocenianych przez rząd zawodów jest zbyt wiele i tylko kłopot z nimi. Rozpoczęto proces eliminacji sporej części tej warstwy społecznej - jak? Oto kilka przykładów:

1 - Ograniczony dostęp do służby zdrowia, pozbawienie możliwości leczenia w przypadku ciężkich chorób z powodu wysokich kosztów leczenia, a w ogólnie dostepnych opcjach - biurokracja lub problemy samych placówek leczniczych uniemożliwiają podejmowanie leczenia (z powodu braku selekcji naturalnej stworzono system eliminujący słabe ogniwa na różnych etapach ich rozwoju)
2 - Wspomniane grupy społeczne skazane są na pracę za głodowe wynagrodzenia, które nie tylko nie dają możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych ale pogłębiają degradację społeczną co w konsekwencji prowadzi do psychicznego i fizycznego załamania zdrowia. Dzięki utrzumywaniu takich tendencji stopniowo ulega zmniejszeniu liczebność populacji tych zepchniętych na margines życia społeczności.
3 - Duża liczba osób bezrobotnych - ta grupa ludzi pozbawiona jest jakiejkolwiek przyszłości, wielu z nich popada w róznorakie uzależnienia, konflikty z prawem, bezdomność i charakteryzuje się znikomym przyrostem naturalnym a co za tym idzie zmniejsza się w szybkim tempie.

środa, 7 listopada 2012

Walka o P o l s k ę * Pamięci Josepha Conrada

 

z  Blogów:

Nadeszła wiekopomna chwila



Związek Przedsiębiorców i Pracodawców chce m.in. skrócić urlopy, wyrzucić z kodeksu pracy ochronę kobiet w ciąży i ułatwić pracę dzieciom. Zdaniem związku urlop należy z 26 dni rocznie skrócić do 15. Ewentualnie więcej dni wolnych pracownik będzie mógł zagwarantować sobie w umowie o pracę. Związek postuluje również, by młodzieży umożliwić pracę już od 15. roku życia. Zdaniem pracodawców w kodeksie nie powinno być zawartych żadnych uprawnień związanych z urodzeniem dziecka. Firmy powinny mieć możliwość zwolnienie chorego pracownika w dowolnym momencie, a kwestia samego wymówienia nie powinna wymagać uzasadnienia. Okres wypowiedzenia powinien zdaniem ZPP mieć maksymalnie 2 tygodnie.



Kto ma jeszcze wątpliwości, że trzeba to wszystko rozpierdolić ? Kto ma wątpliwości, że „pracodawcy” chcą nas cofnąć do XIX wieku ? Jakie jest wyjście ? Według mnie skoro w tzw. demokracji parlamentarnej wracamy do mrocznych czasów wyzysku absolutnego to wyjście jest jedno. Zamiast dyktatury pieniądza i restauracji feudalizmu trzeba wrócić do dyktatury proletariatu a dla zgłaszających powyższe propozycje na placu pod Pałacem Kultury imienia Józefa Stalina postawić znane z Rewolucji Francuskiej urządzenie i używać, używać, używać. Wtedy pomogło, pomoże i teraz.



Wielkie nic



"Człowiek patrzy na Platformę i nie widzi nic. Żadnych nowych pomysłów, żadnego zaangażowania. Widzi za to niedotrzymane obietnice. Jak dziś pamiętam polityków PO dających słowo honoru, że ustawa o in vitro będzie gotowa 31 sierpnia" - czytamy. "Teraz cała PO zawieszona na swoim liderze z napięciem czeka na wystąpienie Donalda Tuska. On ma popchnąć Platformę i rząd do przodu, on ma przywrócić nadzieję (...). Oczekiwania wobec wystąpienia Tuska są tak duże, jakby miał on ogłosić co najmniej nowy początek świata".

Z Króla spadła pozłotka i pokazał się taki jakim jest, całkiem nagi. PZPO jest tworem mediów, czystym produktem Public Relations, nie ma co szukać treści, bo nigdy jej nie było. Mało tego, choroba okazała się zakaźna i pozostałe partie „kupiły model” tak udanie wymyślony dla PZPO więc nie ma żadnej alternatywy. No chyba, że Alternatywy 4.



Donald Bonaparte ?



Jan Rulewski: Na początku rządów Donalda Tuska PO obiecywała odbudowę społeczeństwa obywatelskiego. A dzisiaj bonapartyzm zamraża Platformie kilka dywizji. Żeby wygrywać trzeba mieć dywizje, a nie tylko genialnego przywódcę. Pierwszą zamrożoną dywizją PO jest partia. Drugą klub parlamentarny. Trzecią Senat, który jest dzisiaj bardzo upolityczniony…



Trywialne będzie gdy powtórzę za klasykiem, że jak historia się powtarza to jako farsa. I farsą jest porównywanie Donalda Tuska do Napoleona, a Bolanda Republic do Cesarstwa. Mamy marny kabaret uszyty na miarę tego marnego narodu, który sobie takie elity po „komunie” zafundował. Donald Tusk to jedynie tania plastikowa podróbka a nie żaden przywódca, ale my Polacy mamy tak nasrane w głowach, że już Go widzimy na fotelu szefa komisji europejskiej, żenada.



Premier niejednokrotnie podkreślał, że bierze odpowiedzialność za wszystko. Za trudne decyzje. W demokracji nie może być tak, że jedna osoba bierze odpowiedzialność za wszystko. Premier nie może brać jednoosobowej odpowiedzialności za Polskę. A jeśli nawet, to niech wskaże polisę ubezpieczeniową, z której będzie można pokryć ewentualne straty.



Straty pokryją obywatele, bo Jaśnie Pan Premier Donald Tusk uważa, że pełna odpowiedzialność to tylko takie słowa, które nic nie znaczą bo znaczyć nie muszą. I tym się ten kraj nadwiślański różni od dojrzałych demokracji. Nie jest tak źle jak na wschód od nas ale też nie jest tak jak na zachód od Bulandy. Demokracja niby jest ale kacyk też. Władysław Gomułka mówił na to „ni pies ni wydra coś na kształt świdra”.



Bardziej opłaca się dzisiaj urodzić i wychowywać dziecko w Anglii niż w Polsce.



- I do tego państwo polskie również nie powinno dopuszczać. Polska ustawa żłobkowa jest pusta i martwa. W Niemczech Angela Merkel buduje 750 tys. przedszkoli. Pod groźbą sądową. Jeśli przez rok ich nie wybuduje, to stanie przed sądem. My w Polsce przez rok niczego nie wybudowaliśmy. I nikt za to nie odpowiada. A ostrzegałem przed pustymi ustawami! Mówiłem, że zabranie z funduszu partyjnego 40 mln zł. wystarczy zaledwie na przeszkolenie połowy osób, które chciałby żłobki prowadzić.



U nas Jaśnie Pan Premier Donald Tusk odpowiada jedynie przed Bogiem i Historią.



Komuna wróciła



W Warszawie zapadła się ziemia, zebrał się sztab kryzysowy



Kiedyś, za czasów mojej młodości jak pojawiał się problem, to obojętnie czego dotyczył, zbierała się egzekutywa. Teraz, po 23 latach budowy nowego ustroju udało nam się jedynie zmienić nazwę z egzekutywa na sztab kryzysowy, reszta pozostała bz.



E-Porażka



Odzyskaliśmy unijne pieniądze na budowanie e-administracji - to dobra wiadomość. Jest też zła - na elektronicznym obiegu dokumentów na razie najbardziej korzystają producenci drukarek i tonerów. My wciąż tracimy czas i pieniądze w kolejkach.



Cieszmy się, że przynajmniej papier w Bolanda Republic wprowadzono, do powszechnego użycia. Pomyślcie co by było, gdyby nasi urzędnicy pracowali na glinianych tabliczkach ?



Dzięki obecnym i nowym pieniądzom unijnym w ciągu trzech-pięciu lat przełamiemy bariery, których nie mogliśmy dotąd pokonać, i wkroczymy na drogę do e-państwa.



Dogonimy, przegonimy. Ile razy można to kłamstwo wyciągać po raz kolejny z kieszeni. Nic się nie zmieni, bo żeby coś zmienić trzeba zmienić polaków, a to wymaga pokoleń. Jesteśmy i pozostaniemy jedynym krajem, gdzie nigdy nie dojdzie do masowego wdrożenia podpisu cyfrowego. Dlaczego ? Bo w specyfikacji tegoż nie ma możliwości implementacji pieczątki a polski urzędnik żadnego dokumentu bez pieczątki nie uzna. W komunikacji lotniczej ponad 99% biletów jest wirtualnych, w komunikacji obywatela z Państwem Polskim jest dokładnie odwrotnie i tak pozostanie.



Prof. Andrzej Sobczak, założyciel i dyrektor Ośrodka Studiów nad Cyfrowym Państwem, ma prostą receptę, jak z głową budować systemy informatyczne administracji państwowej: trzeba wiedzieć, jakie dane są potrzebne w rejestrach, w jakich procedurach je stosujemy i na jakich zasadach z nich korzystamy.



Model danych podstawowych, powtarzam to od 20 lat i będę powtarzał aż do śmierci, bezskutecznie.



E-administracja miała ułatwić życie ludziom i zmniejszyć obciążenia urzędników. Ale po wdrożeniu elektronicznego obiegu dokumentów urzędom szczebla gminnego i powiatowego przybyło pracy. Z badań MSWiA z 2011 r. wynika, że w różnych województwach od 69 do 97 proc. urzędów stosuje teraz dwa równoległe obiegi informacji: stary, papierowy, i nowy, elektroniczny.



Wiecie jaka jest jedyna rada ? Zabrać im drukarki. Nic innego nie pomoże.



Budujemy nowe metro



W ciągu paru miesięcy mamy drugą już katastrofę budowlaną w Warszawie, spowodowaną przez gigantyczną indolencje techniczną. Wygląda na to, że w Polsce już nawet nie potrafimy dużej dziury w ziemi wykopać, żeby przy okazji czegoś nie zniszczyć. Budowanie metra to rzecz, którą potrafili w XIX-wiecznym Paryżu robić niepiśmienni chłopi, ale inżynierowie byli po Napoleońskiej Ecole Politechnique.



A my mamy chłopów i inżynierów po Wyższej Szkole Menadżerskiej.



Pożałowania godne



Smutek, porażka i wielkie rozczarowanie – z takimi emocjami przyjdzie się zmierzyć widzom po seansie wysławianej wniebogłosy przez dystrybutorów i producentów „Bitwy pod Wiedniem”. Wydawało się, że po zeszłorocznej klęsce „1920 Bitwy Warszawskiej” nieprędko ujrzymy na dużym ekranie coś równie godnego pożałowania. A jednak nie trzeba było długo czekać.



Chciałbym zaprotestować, bo taki na przykład Kac Wawa został uznany za najgorszy film świata. To też przecież trzeba umieć. Kiedyś Młynarski śpiewał o komuchach piosenkę z refrenem „co by tu jeszcze spieprzyć Panowie, co by tu jeszcze”, teraz już nic nie śpiewa, bo wszystko co było do spieprzenia jest już spieprzone, i to nie przez komuchów tylko wręcz przeciwnie.



Nieroby



Co piąta z uchwalanych przez Sejm ustaw to zbiór martwych przepisów, bo ministerstwa nie wydają na czas aktów wykonawczych. Niektórzy szefowie resortów ociągają się z wydaniem rozporządzeń do ustaw miesiącami, a nawet latami - podkreśla gazeta i wylicza, że obecny rząd "zapomniał" w sumie o ponad 150 takich aktach, albo dopiero nad nimi pracuje. Jak ocenia profesor, ociągający się ministrowie powinni ponosić odpowiedzialność polityczną i dyscyplinarną. Zwłaszcza gdy zaległości tłumaczą, co zdarza się nagminnie, "skomplikowaną materią przepisów" czy "zbyt dużą liczbą nowych ustaw".



Skoro ministrowie są od rana do wieczora w mediach to kiedy mają pracować ? Idea nie polega na tym, żeby pracować, idea polega na tym, żeby być. I wystarczy.





Kubica w Inspekcji Transportu Drogowego ?



Inspekcja Transportu Drogowego kupiła sześć superszybkich samochodów do ścigania piratów drogowych. Jednym z nich, wartym 200 tys. zł Oplem Insignia OPC jeździ szef inspekcji. - donosi Radio RMF FM. - Główny Inspektor Transportu Drogowego ma prawo korzystać z aut służbowych, aby dojechać do domu, tak jak każdy kierownik urzędu centralnego - tłumaczy rzecznik GITD Alvin Gajadhur.



W krajach takich jak ostatnio przeze mnie odwiedzany, Pan Główny już by rejestrował się w Urzędzie Pracy jako bezrobotny. Tu, jak w Rosji wystarczy powiedzieć, że przecież Pan Inspektor też musi czymś jeździć, szkoda, że nie bolidem F1.



Kiedy pieniądz umiera



W książkach do ekonomii można przeczytać, że jest popyt i podaż, a w środku, na skutek ich oddziaływania, pojawia się cena. Uważam (to jest moja teoria "trzeciego elementu"), że obecna praktyka jest zupełnie inna. Owszem, jest podaż i popyt, ale w środku są fundusze inwestycyjne (właśnie "trzeci element"). To one ustalają cenę, a podaż i popyt się do niej dopasowują. Dlatego też, jeśli pieniądz będzie łatwo dostępny, fundusze mogą podnosić ceny surowców nawet bez realnego popytu.

W ten sposób kapitalizm upiłował gałąź, na której siedział. Teraz wisi w powietrzu na stosie wirtualnych zapisów i liczy na to, że jak będą szybciej stukali w klawisze to utworzą taką siłę nośną, że ta piramida się nie zawali. Niestety samym dmuchaniem nawet wszystkich obywateli starożytnego Egiptu nie dało się wysłać zmarłego faraona z jego piramidą do Boga, więc go okradli i truchło w kącie porzucili. Prawa fizyki się od tego czasu nie zmieniły.



Ratowanie banków, czyli fragmentu rynków finansowych, doprowadziło w latach 2008/09 do zwiększenia zadłużenia państw. Kryzys bankowy, doprowadzając do stagnacji i recesji gospodarczej, zmniejszył przychody budżetów państw, a te sięgały do pożyczek, jeszcze bardziej się zadłużając. Rynki finansowe żyły z długów państw, ale jednocześnie doprowadzały (w przypadku gry na spadki cen obligacji) do potężnych problemów w posiadających te obligacje bankach. Utworzyło się bardzo trudne do przerwania sprzężenie zwrotne.



Ujemne sprzężenie zwrotne, żeby nie było wątpliwości.



Ale jeśli nie opanujemy, nie uregulujemy rynków finansowych to duża inflacja będzie najmniejszym złem, które spotka świat. Trzy lata temu Paul Volcker, były szef Fed, obecnie kierujący Radą Odbudowy Gospodarczej przy prezydencie Baracku Obamie powiedział, że CDS (derywaty ubezpieczające od ryzyka niewypłacalności) oraz CDO (instrumenty pochodne bazujące na kredytach) "zbliżyły świat do katastrofy". I nadal zbliżają.



Kiedyś mówiło się w takiej sytuacji, że coś dobiegło swojego kresu. To „coś” to „cywilizacja atlantycka”, która jak Rzym pogrążyła się w konsumpcji i hedonizmie, zwłaszcza swoich klas wyższych. I jak Rzym skończyła, właśnie widzimy, jak rozsypuje się w gruzy.



Kiedy nasz świat umiera



Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozy wzrostu gospodarczego dla świata. A ekonomiści MFW zastanawiają się, czy obecne kłopoty to tylko przejściowe turbulencje w wychodzeniu z kryzysu, czy może czeka nas trwałe spowolnienie gospodarcze?



Przejściowe ? To koniec, koniec świata jaki znamy. Nowy świat rodzi się tam gdzie wschodzi słońce, na zachodzie słońce już zaszło.



Jedyny sprawiedliwy ?



Obecnie jestem całkowicie poświęcony mojej fundacji, tylko 15 procent swojego czasu poświęcam na Microsoft jako prezes. Ja zdecydowałem, że moja filantropia to coś, na czym świat więcej zyska, więc dlatego będę poświęcał temu cały mój czas do końca mojego życia odpowiedział Gates.



Czyżby w tym podłym świecie znalazł się jeden sprawiedliwy bogacz, który nie chce być jeszcze bogatszy ? Jeśli tak, to może jest jeszcze nadzieja, może nie wszystko stracone.